maroni77
22.12.18, 14:07
Witam wszystkich,
mam prosbe o Wasza bezstronna ocene sytuacji. Mam pasierba, ktory jest juz studentem. Na poczatku, kiedy sie poznalismy nasze stosunki byly baaaardzo dobre. Psychicznie bardzo go wspieralam w jego najtrudniejszym momencie zycia. Pamietalam o urodzinach, oczywiscie na swieta tez staralam sie wymyslic cos mega. Przez lata zauwazylam, ze moj pasierb (nie mieszkal z nami) robi sie coraz bardziej bufonotwaty. Niby w rozmowie bylo ok, ale widac bylo, ze ma sie za kogos lepszego. Sytuacji nie poprawial fakt, ze bardzo dlugo z mezem bylismy w bardzo trudnej sytuacji finansowej. I rzeczywiscie odstawalismy od srodowiska, w ktorym mlody sie obracal. Z czasem doszlo do tego, ze moj kontakt z nim praktycznie sie urwal. Probowalam dzwonic, zeby zapytac jak leci, ale to bylo tak jednostronne, ze w koncu i ja zaprzestalam. Z reka na sercu moge powiedziec, ze ani razu (znamy sie ok 10 lat) nie zapytal mnie "jak leci?". Slowo honoru. Teraz utrzymuje tylko kontakt z ojcem. Niby nie ma miedzy nami konfliktu, ale nie ma tez praktycznie kontaktu. Pogodzilam sie z tym. I teraz do rzeczy. W tym roku powaznie awansowalam. Tak powaznie, ze na prawde zarabiam bardzo solidnie. I chcialabym po tylu latach wyrzeczen, zeby prezenty swiateczne byly wypasne (a byly lata, ze starczylo praktycznie jedynie na cos dla pasierba). Wybralam juz dla tesciow, meza i... No kurcze nie moge sie przemoc. Mam jednak duzy zal do mlodego. Kupilam mu teraz specjalistyczny dlugopis (praktyczny w jego studiach), slodycze i gre dla doroslych z jego dziedziny studiow) i serio niby moglabym dodac pare setek euro, ale czuje, ze to wobec mnie samej nie ok. Dlatego chyba poprzestane na tych drobiazgach. Reszta rodziny dostanie prezenty wypasne, bo zawsze moglam na nich liczyc i mialam olbrzymie wsparcie w trudnym czasie. Teraz pytanie do Was? Jakbyscie Wy postapily? Rozmawiamy juz o doroslym czlowieku. Z gory dzieki!