W sierpniu zmarł na raka mój tato...
Mama mieszka obecnie sama.
Dziś poszłam zaprosić mamę na Wigilię do nas i jestem zaskoczona jej reakcją.
Mama mi podziękowała, ale stanowczo odmówiła przyjścia. Mówi, że chce w Wigilię być sama, żeby jej nie przeszkadzać, do nikogo nie pojdzie, chce zmierzyć się z samotnością, chce przetrawic tę smutną rzeczywistość bycia samemu. Chce oglądać zdjęcia Taty i wspominać.
Prosi, by uszanować jej decyzję.
Mnie to martwi i smuci zarazem.
W wigilię nikt nie powinien być sam. A mama chce być sama...boję się żeby coś głupiego nie przyszło jej do głowy. Rozpacz czasem odbiera zdolność logicznego myślenia.
Co robic, jak zachować się w tej sytuacji?
Nie wyobrażam sobie siąść do kolacji z mężem i córką, wiedząc, że mama siedzi sama i placze...Zresztą ja też płaczę, pisząc ten wątek...coraz bardziej brakuje mi Tsty i te wspomnienia


Może jutro po kolacji wsiąść w auto i zawieźć mamie jedzenie i spróbować wziac do siebie? Tylko czy mi otworzy drzwi?...nie wiem co robić i jak się zachować?