m_incubo
05.01.19, 23:45
Słucham właśnie trójki i leci jakiś kawałek Elli Fitzgerald, jeżu, co za jazzzzzzzzgot...
Przyznaję (kiedyś ze wstydem, teraz już bez) ze jazz to dla mnie czarna magia, kakofonia i mózg mi od tego tężeje. Nie potrafię ZA NIC znaleźć w tym niczego dla siebie, a ten kawałek Elli wykończył mi uszy tak, że chyba długo dziś nie zasnę. Już wolę Martyniuka, słowo.
Ktoś wyjaśni mi o co chodzi w jazzie?