vinca
14.01.19, 19:49
I jest mi z tym mocno niekomfortowo choc drugi raz zrobilabym tak samo.
Sytuacja byla taka:
jestesmy na wyjezdzie, w hotelu sala zabaw. W sali zarowno niemowlaki jak i dzieci 10 letnie. Sala spora, zabawek duzo, generalnie dzieci jakos bardzo sobie radzą, obywa sie bez awantur. No i jest chlopiec - na oko z 7 lat. Najpierw widze jak przeszkadza mu m.in. moja czterolatka bo biegala po sali i nie mogl grac w kregle (rzucal pilka prrzez cala sale). Mowie mu na spokojnie ze jakos musza znalezc miejsce kazdy na swoja zabaw b miejsce nie jest z gumy i zeby moze zamiast rozstawiac sie na srodku sali z kreglami przesunal sie pod sciane to dzieci nie beda mu tak bardzo przeszkadzac. Reakcji brak.
Mija z pol godziny. Widze jak roczniak zbliza sie na czworakach do dużej kolejki przy ktorej bawi sie tamten chlopiec. Nagle ten 7 latek MOCNO odpycha tego roczniaka RAZ, a za pare sekund drugi tak ze ten maly po prostu sie przewraca na twarz. Nie wytrzymalam, dopadlam tego 7latka i go zbesztalam glosno i przy wszystkich. Dopiero wtedy pojawil sie jego opiekun i tylko raczyl spytac co sie stalo. No zesz co w mózgu ma takie durne dziecko. Gdzie jakies podstawowe odruchy ze takiego malucha sie nie bije i nie popycha ile sil??