Dodaj do ulubionych

Żywieniowe obsesje

30.01.19, 12:20
Czy są jeszcze ludzie, którzy jedzą po prostu normalnie, zwyczajnie, bez stosowania specjalnych diet, przeliczników i wskaźników? Dla mnie wątki jedzeniowe na ematce do jakiś kosmos. Nagle okazuje się, że ziemniaki nie, świeży sok nie, parówka zabija na miejscu. A z drugiej strony wątki, w których kasza jaglana jest symbolem najgorszego paskudztwa, za to cola całkiem ok i w niczym nie szkodzi.

A Wy jak jecie? Wedle systemu, czy zwyczajnie - co jest to jest, raz jagielnik, raz parówka?
Obserwuj wątek
    • czarniejszaalineczka Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:23
      nie jem miesa
      nie wiem o co chodzi z wskaznikami czy przelicznikami, jem co lubie
      • grru Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:24
        Jakieś indeksy glikemiczne i inne cuda
        • czarniejszaalineczka Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:27
          nie stosuje smile
        • 35wcieniu Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:28
          To chyba dla cukrzyków, więc tu nie wiem czy obsesja czy może tak muszą.
          • grru Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:31
            Nie mówię oczywiście o osobach chorych, bo to zupełnie coś innego.
            • aandzia43 Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:45
              grru napisał(a):

              > Nie mówię oczywiście o osobach chorych, bo to zupełnie coś innego.

              Niektórzy jedzą przeciwcukrzycowo bo stosują profilaktykę. Jakieś skłonności rodzinne czy coś tam. Poza tym taka dieta zwyczajnie odchudza. Powoli, bez głodu i dramatu i nigdy poniżej właściwej dla danej osoby wagi. To bardziej sposób odżywniania się, można tak cały czas. Nie tak restrykcyjnie jak osoby z cukrzycą, na luzie, ale zasadniczo w tym kierunku (czyli jedząc potrawy z raczej niskim indeksem glikemicznym).
              • czarniejszaalineczka Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:47
                jak bez dramatu skoro jedzac samo niedobre jedzenie ?
                • aandzia43 Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:54
                  Profilaktyka przecicukrzycowa to niedobre jedzenie? Dla mnie ok, ale ja mogę zrezygnować ze słodyczy i części owoców. Z pieczywem trochę gorzej, raz dzienne lubię kanapeczkę na chrupiącej dekstrynie spożyć. Sporo produktów można zjeść jeśli połączy się je z produktami z bardzo niskim IG.
                • grru Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:55
                  Dobre czy niedobre to kwestia gustu.
        • gumijagody Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:33
          Jak ci się, odpukać, przytrafi cukrzyca to będziesz wiedziała co to ig, przeciętny człowiek nie wie o jego istnieniu, podobnie ktoś kto nie ma skłonności do tycia nie interesuje się tym ile kalorii ma żółtko, a ile białko.
          Ja nie interesuję się tym co ma gluten albo mleko czy pistacje w składzie.
          • grru Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:37
            No właśnie tu o ig dyskutują przeciętni ludzie, udowadniając, że przez ten wskaźnik ziemniaki są złem. W ogóle, a nie dla cukrzyka.
            • wapaha Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:43
              Ziemniaki mają wyoskie IG. I to nie ma znaczenia tylko dla cukrzyka- przeciętny człowiek jak to nazwałaś wie, że ziemniaki nie dają sytości na długo ( w przeciwieństwie do kasz ).
              • grru Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:46
                Mnie obiad z ziemniakami nasyca.
                • wapaha Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:50
                  No widzisz. Napisałaś "mnie"
                  Tak samo wszelkiego rodzaju diety.
                  Skolko godno.
              • kalina_lin Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 21:05
                Zwykły obiad typu ziemniaki, mielony, surówka nie podnosił mi poziomu cukru w cukrzycy ciążowej. Wystarczyly dwie małe kromki pełnoziarniste go pieczywa lub jedno jabłko i już wyskakiwalam poza dozwolony zakres.
            • aandzia43 Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:46
              grru napisał(a):

              > No właśnie tu o ig dyskutują przeciętni ludzie, udowadniając, że przez ten wska
              > źnik ziemniaki są złem. W ogóle, a nie dla cukrzyka.

              Bez histerii, do ziemniaka dorzucasz kawałek mięsa czy jajko sadzone i surówkę i indeks robi się całkiem przyzwoity.
    • gumijagody Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:28
      Ludzie teraz często bywają na diecie i to ogranicza ich wybory.
      Ja staram się jeść zdrowo i różnorodnie, więc nie elektryzują mnie kolejne doniesienia o szkodliwości różnych produktów, a te zupełnie niezdrowe jem na tyle rzadko, że nie mam wyrzutów sumienia.
      • grru Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:32
        Właśnie pytanie, czemu często bywają na diecie.
        • gumijagody Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:36
          Bo są chorzy, cukrzyca jest diagnozowana coraz częściej, a niektórzy balansują na granicy i dietą zapobiegają rozwinięciu się choroby.
          Otyłości nie muszę chyba tłumaczyć.
          Świadomość ludzi co do tego co sprzyja zdrowiu, a co szkodzi wzrosła, więc ludzie samoograniczają się, co już podchodzi pod pewną dietę.
          • cruella_demon Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:47
            Choroby, to oddzielny temat.
            Natomiast zdecydowana większość ma zwyczajny odklep i podąża za dziwnymi, co chwila zmieniającymi się modami.
            Internet i media ciągle atakują coraz to innymi, cudownymi dietami, które mają zapewnić wieczną młodość, długie życie i wyleczyć raka. Po czym okazuje się, że dieta wcale zdrowa nie jest, odstawienie danego składnika w przypadku osoby zdrowej szkodzi, ale to nic, jak grzyb po deszczu wyrasta następna dieta cud.

            A do tego, pojawił się wcześniej nie znany, temat ortoreksji.
            • triismegistos Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:54
              A powinny, durne, jeść tylko to, co kota.
              • cruella_demon Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 13:04
                Jak dla mnie, to i mogą się żywić energią słoneczną. Cudze zaburzenia psychiczne mnie nie interesują, póki nie dotykają mnie osobiście.
                • triismegistos Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 13:06
                  Jedzenie czegoś innego niż kota to zaburzenia psychiczne big_grin
        • wapaha Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:45
          Dieta (z stgr. δίαιτα diaita – „styl życia”[1]) – sposób odżywiania. Potocznie często używane nieprawidłowo, w stosunku do diet odchudzających.
    • alpepe Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:29
      Hanusinamama stwierdziła, że jem dużo paskudztw, więc jej spytaj. Wątek był akurat o wpadkach producentów żywności gotowej.
      Ja parówki jem może raz na rok, nie smakują mi, kaszę jaglaną też, bo też nie jest to moja ulubiona potrawa, może raz na pół roku napiję się coli, za to niestety mam chyba nietolerancję mleka, a lubię kawę z mlekiem i do tego chleb z serem żółtym i jak przesadzę i zjem dwa plasterki lub więcej, niedobrze mi potem przez pół dnia. Aha, ziemniaki lubię, dwa małe np. do drugiego dania.
      • hanusinamama Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:44
        Ja akurat nie ejstem mega restrykcyjna. Tak nie kupuje jedzenia przetworzone a gotowce rzadko. Ale bedąć po po moich studiach kazdy ma takie "zboczenie zawodowe". Jak sie wie z czego sie robi sztuczne bawrniki czy inne dodatki to sie tego unika. Natomiast jak parówka ma dobry skłąd to kupuje. Jagielnika nie tkne (mam awersje 2 razy byłam nadiecie bez melka, jajek i pszenicy i to moglam jest).
        • alpepe Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 13:07
          Ta, a koszenila na ten przykład jest naturalnym barwnikiem, to nie znaczy, że pozyskanie go nie jest obrzydliwe.
          • alpepe Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 13:08
            Czerwień koszenilowa, tak się to chyba fachowo nazywa.
            • hanusinamama Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 15:35
              Ale to nie ejst zaliczane do naturalnych barwników. To raz. Dwa ze nie jest dla zdrowia obojętny.
              • truscaveczka Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 17:17
                "Dawka czyni truciznę." Paracelsus
                Woda też jest śmiertelną trucizną, wiesz.
                • hanusinamama Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 21:52
                  Tak ale tutaj nawet małe ilsci (bo takie są dodawane a nie kilogramami) działaja szkodliwie. Raz na jakis czas zjesc nie zaszkodzi ale to jest w wielu produktach. Jak sie je jeregularnie to moze zaszkodzić.
    • 35wcieniu Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:30
      Nie jem mięsa ale to nie obsesja tylko preferencja.
      Poza tym jem w miarę wszystko, no chyba że czegoś bardzo nie lubię.
      Staram się w miarę zdrowo, ale wczoraj zżarłam z pół litra lodów bo mnie naszło. Dzisiaj dokończę pudełko tongue_out
    • aguar Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:32
      To ja coś na temat - wczoraj przeczytałam na blogu jednej laski: nie stosuję żadnej specjalnej diety, nie jem tylko glutenu, laktozy i cukru. Szczena mi opadła, jak się trzeba nawysilać, żeby wyeliminować te rzeczy i właśnie doszłam do wniosku, że co za czasy, skoro ktoś uznaje takie odżywianie za w miarę normalne.
      A sama rzeczywiście jem normalnie, niczego nie eliminuję. Jednak też nie obżeram się słodyczami, fastfoodami i bardzo tłustym jedzeniem. Generalnie męczy mnie przykładanie zbyt dużej wagi do jedzenia, jak się wszystko kręci wokół żarcia, wg mnie człowiek je, żeby żyć, a nie żyje żeby jeść.
      • rosa-fira Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 15:45
        Wyelimnowanie glutenu i laktozy czy kazeiny to nie problem. Jeżeli chodzi o cukier to podejrzewam, że laska miała na myśli słodycze a nie owoce czy gotowaną marchewkę.
        • aguar Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 18:54
          "Wyelimnowanie glutenu i laktozy czy kazeiny to nie problem."
          Uważam odwrotnie. Chyba na każdy posiłek jem jedno i/lub drugie, nawet kawę z mlekiem. To trzeba inne pieczywo kupować, nie można jeść normalnych ciast, ciastek, makaronów, a ze względu na laktozę żadnych przetworów mlecznych lodów, deserów, budyniu, tortów, nawet zupy zabielanej czy śmietany do sosu, dla mnie to masakra.
    • cruella_demon Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:34
      Tak, ja.
      I w realu nie znam takich dziwaków.
      Ewentualnie osoby stosujące dietę z powodu choroby (siła wyższa, współczuję im) i okazjonalnie odchudzające się.
      • cruella_demon Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:35
        Aha, a kasza jaglana JEST wstrętna tongue_out
        • hanusinamama Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:38
          NO ja akurat lubie. MOje dzieci wolą krupnik na jaglanej. I kotlety z kaszy jaglanej lubimy...ale juz jagielnik to moja zmora. W sumie 2 lata byłam na diecie bezmlecznej, bez jajecznej a z druga córka jeszcze bez pszenicy...i te jagielniki to była koniecznosc. W zyciu tego nie tknę z wyboru. Byłam na takiej diecie bo dzieci miały alergie pokarmowe a ja je kamriłam. Na szczescie obie wyrosły (chociaz młodsza nadal macznych produktów nie bardzo lubi...).
        • grru Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:38
          Ja akurat lubię, podobnie jak kuskus, bo są neutralne w smaku i dodatki dużo dają. Więcej - jagielnik lubię smile
          • czarniejszaalineczka Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:45
            a tak wlasciwie to co to jest ten mityczny jagielnik ?
            kasze jaglana lubie, "owsianke" z płatków jaglanych też, ale o jagielniku e realu nie slyszalam
            • grru Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:47
              ciasto na bazie kaszy jaglanej. Ja akurat jestem fanką kokosowych kuleczek.
            • wapaha Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:52
              Ja robiłam np. jagielnik z czekoladą i orzechami. Pycha.
              • 35wcieniu Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:57
                A inne kasze, jak już tu o nich piszecie, są ok? big_grin W sensie jęczmienna mnie interesuje, uwielbiam, potrafię zamiast obiadu zjeść 2 woreczki kaszy jęczmiennej, suchej, bez niczego big_grin
                • czarniejszaalineczka Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 13:02
                  >potrafię zamiast obiadu zjeść 2 woreczki kaszy jęczmiennej, suchej, bez niczego big_grin

                  siostro big_grin
                  kiedys kupowalam taka z warzywami suszonymi, chyba musze do tego wrocic smile
                  • 35wcieniu Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 13:10
                    Chyba sa takie w biedrze, z jakąś dynią i czymś jeszcze, też lubię ale dawno nie miałam.
                    Chyba dzisiaj pożrę kaszę po robocie tongue_out
                    • czarniejszaalineczka Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 13:15
                      ale one za bardzo wydziwione sa
                      tamte byly takie proste marchewka , pietruszka , cebula seler
                      • 35wcieniu Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 13:26
                        To mnie ominęło big_grin
                        • czarniejszaalineczka Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 13:34
                          https://www.tabele-kalorii.pl/photo-1183251/Kasza-jeczmienna-z-warzywami-Halina.jpg
                        • czarniejszaalineczka Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 13:39
                          na allegro jest piatnicy big_grin
                          zamówie sobie zapasik smile
                  • wapaha Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 13:33
                    no to na zdrowie wink ciasto/deser robiłam jeszcze tylko z kaszy manny
                    bardzo lubie pęczak ( najlepszy z sosem grzybowym <mlask>, gryczana typowo z gulaszem. Z gryczanej robiłam jeszcze kotlety wegańskie ( z buraczkami) i dawałam ją do krokietów ( kapusta kiszona grzyby ogórek i jajko gotowane ). Bulgur lubię ze względu na tempo i łatwość przygotowania i wg mnie-słodkawy posmak
                • aandzia43 Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 13:03
                  Kasze chyba w ogóle są ok. Ja lubię gryczaną, wyłącznie parowaną jak u mojej babci na wsi smile Taką to zjadam samą, bez dodatków smile Inne mogłyby nie istnieć. Chociaż ostatnio odkryłam bulgur.
              • hanusinamama Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 21:55
                Jak jest to jedyn ciasto jakie mozesz jesc przez rok...to juz nie jest tak super. Tzn wierze ze to moze komus smakować. Moze nawet mnie by skamowało gdybym jadła bo akurat ktoś czestuje a nie bo to jedna zniewielu rzeczy jakie moge jesc. Od momementu kiedy mojej drugiej córce przeszło ucuzlenie- stopą nawet nie tknę...no chyba ze mi sie 3 dziecko trafi (na100% obstawiam ze tez bedzie miało alergie)...
          • mikams75 Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 17:04
            ja tez nie wiem o co chodzi z tym jagielnikiem - calkiem smaczny jest, podobnie jak kasza jaglana, moje wybredne dziecko tez lubi, ale akurat moje dziecko zje chyba wszystkie weglowodany a jeszcze poslodzone, to tym, bardziej wink
        • rosa-fira Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 15:46
          Dla Ciebie jest, dla mnie nie jest.
    • hanusinamama Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:35
      NO tez o tym pomyslałam w wątku o sokach. Jemy zdrowo, w sensie nieprzetowrzone. nie uzywam od ponad 7 lat (jak zasżłam w pierszą ciąze) zadnych zupek/sosów w roszkach ani kostek rosołowych. U mnie zdrowo to nie znaczy jagielnik z mlekiem kokosowym. U mnie zdrowo to np domowa jarzynowa, schab w sosie z ziemniakami czy pierogi mojej babci. Jemy duzo warzyw i owoców, jemy duzo kasz ( bo jedna córka gardzi makaronem, druga ziemniakami i nie zawsze mi sie chce gotować zupe w 2 wariantach) ale tez zjemy domowy drozdzowiec czy....o zgrozo krówkę czy innego słodycza. Uwazam ze mamy zdrowe proporcje: jedzenie-ruch. Ale na sport tez nie fiksuje, nie biegam 6 raz w tygodniu, nie robimy maratonów, nie liczymy kroków. Poza tym dieta z załozenia jest okresowa...a to moim zdnaiem błąd. trzeba sie naucyzc zdrowo jesc na całe zycie a nie 6 miesiecy nie jesc węgli...
    • asfiksja Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:36
      To, co dla mnie jest normalne dla mojej teściowej jest zaawansowaną ortoreksją (wędliny bez azotynów, mięso bez antybiotyków, jajka wiejskie, bez słodyczy z tłuszczami utwardzonymi, bez słodkich napojów, podstawa żywienia pochodzenia roślinnego).
    • zazou1980 Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:36
      U mnie w domu je sie wszystko, nikt nie ma diet, ani alergii. Czasami kupujemy gotowce, zamawiamy 'junk food', parowa, paluszki rybne czy inny hamburger nie sa nam obce. Jedyna zmiana, to ze staram sie ograniczac wieprzowine w stosunku do poprzednich lat, idac w strone drobiu...
      • grru Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:39
        Zaraz Cię uświadomią, że drób to zło big_grin
        • gumijagody Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:47
          Drób przemysłowy to zło, hormony, antybiotyki, chemia do pompowania i konserwowania mięsa, nie wspominając o warunkach hodowli.
          Drób jest ok, ale kupowany ze sprawdzonych źródeł, a nie w promocji w markecie.
          • grru Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:58
            Oczywiście każdy w mieście ma znajomego rolnika, który hoduje szczęśliwe kurki big_grin
            • triismegistos Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 13:14
              Nie wiem co w tym takiego śmiesznego? Nie ma zadnego problemu z kupnem drobiu eko, z małych gospodarstw. Chętni mogą obejrzeć certyfikaty, albo wręcz samo gospodarstwo. W okolicach Wrocławia działają różne lokalne grupy zrzeszajace się via net i ułatwiające dostęp do tych rarytasów, nie wierzę, ze moje miasto jest jakieś wyjątkowe w tym względzie.
              Owszem, takie mięso jest droższe, a i trudniej dostępne, bo nie idę po nie kiedy chcę, ale większego problemu ze zdobyciem nie ma.
            • gumijagody Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 13:20
              Kupując zwykle mięso w markecie masz 100% szans, że kupujesz coś niezdrowego.
              Kupując kurczaka zagrodowego z odpowiednimi oznaczeniami masz szansę (gwarancji ci nikt nie da), że jest to coś jadalnego.
              Poza tym nie trzeba mieć znajomego rolnika, żeby kupić coś zdrowego, rynek zrobił się na tyle duży, że powstały miejsca, gdzie takie rzeczy są dostępne dla mieszczuchów, zamówić można zamowic korzystając z lokalnego rolnika czy innych miejsc.
          • aandzia43 Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:59
            Zgadza się, kurczaki to paskudztwo. Czy prawdą jest ze indycze mięso nie jest tak zanieczyszczone, bo inny trochę inny rodzaj hodowli? Obiło mi się o uszy.
            • alpepe Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 13:16
              W Niemczech naukowcy uważają, że indyczego mięsa nie powinno być w sprzedaży, bo to jest taki niezdrowy syf, sto razy gorszy od kurczaków. Tyle w temacie.
            • kasiabing Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 13:29
              Endokrynolog moje dziecka powiedziała, że indyk jest tak samo szkodliwy jak kurczak.
              • aandzia43 Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 13:38
                Aha, dzięki za info.
              • alfa36 Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 15:21
                Ale jakiś argument?
            • rosa-fira Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 15:49
              Indyki są wrażliwsze od kur. Nie nakarmisz ich chemią i hormonami bo padną.
              • piekna_remedios4 Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 17:39
                Ale za to nafaszerujesz antybiotykami ażeby nie padły bo takie wrażliwe na wszytsko
        • triismegistos Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:51
          Zależy co masz na myśli przez "drób". Trudno porówbywać kurczaka z fabryki mięsa do ekologicznej gąski.
      • cruella_demon Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:58
        A co złego jest w paluszkach rybnych?
        Moje dziecko dzięki temu, że mu tak bardzo posmakowały paluszki właśnie, przekonało się do jedzenia mięsa i teraz ze smakiem zjada nawet wątróbkę wink
        A kupuję paluszki z całych kawałków dorsza, nie mielone.
        Wszystko można kupić lepszej lub gorszej jakości, mogą być paluszki z kawałków ryby, parówki z 92% mięsa bez dziwnych dodatków albo zmielone śmieci za złotówkę. Choć nawet jedzenie tych drugich przy zachowaniu zdrowego rozsądku i jedzeniu także rzeczy zdrowych, nikogo nie zabije.
        Jak moje dziecko chce piątusia, to je piątusia albo serek homo, to dostaje gotowy i tyle, pewnie, że staram się mniej więcej sprawdzać, który ma lepszy skład, ale ani myślę się bawić i bebrać w nastawianie eko sreko własnego jogurtu i dawać dziecku na siłę naturalny z jagodami goji, jak on ma ochotę na waniliowy smile
        • alpepe Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 13:17
          Czytałam, że serki homogenizowane są niezdrowe właśnie z racji homogenizacji. Co nie znaczy, że sama kiedyś nie jadłam i moje dzieci nie jadły. Chodzi o to, że cząsteczki białka są za małe dla kosmków jelitowych.
          • cruella_demon Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 13:45
            Bez przesady.
            • alpepe Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 14:10
              Jesteś biologiem, że wiesz, czy to nie przesada? W naturze tak małe cząstki białka nie występują.
              • cruella_demon Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 14:17
                Życie jest niezdrowe.
                A ja nie mam ortoreksji.
              • ficus_carica Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 17:41
                Homogenizacja produktów mleczarskich polega na "wmieszaniu" tłuszczu w masę, po to, żeby się nie rozwarstwiała.
          • grru Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 14:28
            Czyli co konkretnie strasznego się dzieje po zjedzeniu takiego serka?
            • ficus_carica Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 17:36
              Mini cząsteczki białka przenikają przez nieszczelne jelito i to białko potem osadza się na narządach wewnetnych. Po kilku latach jedzenia serków twój organizm się homogenizuje czyli kości, mięśnie, krew, skóra i wszystkie inne tkanki stają się identyczne, a ty kończysz jako nabialowa plama chodniku czy kanapie.
              • grru Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 17:47
                Ufff, dobrze że nie lubię
              • maslova Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 18:48
                😀😀😀
        • kasiabing Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 14:07
          Właśnie tak staram się robić. Jak chcę parówki to nie takie z momem, jogurt też bez zbędnego syfu etc etc. Uważam, że każdy produkt da się kupić z lepszym składam, no może nie ma zupki chińskiej z dobrym składem czy coli 😉
    • agonyaunt Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:36
      Jasmile Chyba, bo zaraz się okaże, że parę skrzywień to specjalna dieta, ale skoro te skrzywienia wynikają z upodobań, nie wymogów, chociaż w czasie wymogów się zaczęły, to nie powinno być problemu. Przykład: jak się odchudzałam, to zrezygnowałam z panierowania mięsa, teraz takie smakuje mi bardziej, więc nadal nie panierujęsmile Jak ktoś poczęstuje to zjem, ale sama nie zrobię.

      Jem to, co lubię, najwyżej mniej albo rzadziej. Ale bez napinkismile
    • jolie Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:37
      Z perspektywy osoby, ktora powinna się pilnować - jem tradycyjnie, zresztą był już kiedyś wątek i pisałam, że lubię dania polskiej tradycyjnej kuchni. Nie przepadam ani za kuchnią włoską/hiszpańską, ani orientalną. Uwielbiam bigos, gołąbki, krokiety.Parówek nie jadam, ale ziemniaki owszem. Pyszny jagielnik ma dużo kalorii, zatem i tak wybiorę murzynka albo sernik (jeśli już, nie jem dużo słodkiego). Powinnam uważać na indeks glikemiczny i ogólnie węglowodany, bo w 2. i 3. ciąży miałam cukrzycę ciążową (wszystkie badania
      kilka miesięcy po porodach były ok). Przyznaję, że na diecie cukrzycowej nie jestem, bo uważam, że jest uciążliwa (ta zalecana mi w ciąży - małe porcje, 5 posiłków). Ratuje mnie to, że wielu tuczących potraw nie lubię, zatem nie mam wielu pokus.
    • aandzia43 Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:38
      Ja. Nie mam żywieniowych obsesji, nie bywam na dietach (nawet nie podchodzę do tematu, szkoda czasu), jestem prawie wszystkożerna. Jem to, na co mam ochotę i co mi aktualnie dyktuje organizm (jeśli akurat uda mi się wsłuchać i apetyty nie zagłuszają wink). Czasem jestem szczuplejsza, czasem grubsza. Nie to żebym polecała swoje podejście do tematu - to nie dla każdego, ja akurat mam zdrowe wątpia i zasadniczo wyrąbane na wagę.
    • frey.a86 Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:38
      Ja jem to, po czym się dobrze czuję i mam energię. Czyli wbrew obecnym trendom, sporo mięsa, w zasadzie to codziennie mamy na obiad mięso lub rybę. Do tego musi być dużo warzyw i jakiś dodatek węglowodanowy. Staram się unikać przetworzonego jedzenia, kupuję produkty dobrej jakości, sporo sama gotuję. Poza obiadami jadam to, na co mam ochotę, np. dzisiaj na śniadanie była owsianka, wczoraj jajecznica na szynce. Wieczorem zrobię chyba naleśniki z serem, a na podwieczorek przegryzę jakiś owoc. Staram się ograniczać cukier, czyli np. ser do naleśników posłodzę stewią, ale jak mam ochotę na słodycze to jem bez wyrzutów sumienia, byle nie w nadmiarze. Unikam produktów, których nie lubię oraz tych, które mi szkodzą, czyli mleko musi być bez laktozy, a warzywa strączkowe lub kapustę jem bardzo rzadko, bo mam po nich problemy żołądkowe.

      Jagielnik zjem, jak mnie ktoś poczęstuje, sama w domu nie zrobię, bo nie przepadam. Jak mam ochotę na parówkę, to kupuję parówki z szynki. Nigdy mi jeszcze nie zaszkodziły.
    • czekoladazkremem Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:38
      Jem trzy posiłki dziennie - o dziesiątej, czternastej, osiemnastej. Ściśle tego przestrzegam. Jem wszystko, ale w małych porcjach i bardzo uważam, żeby cały czas być na deficycie kalorycznym. O osiemnastej kończę jedzenie, potem tylko woda, aż do dziesiątej rano - musi być szesnaście godzin postu. Nie podjadam między posiłkami ,co nie znaczy, że czasem się nie zdarzy. Redukuję wtedy posiłek. Gdy mam szaleństwo imprezowe i sobie pozwolę, przez cały następny dzień nie jem nic, a drugiego poszczę wg Dąbrowskiej.
      • zielony-dziennik Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 14:10
        "O osiemnastej kończę jedzenie, potem tylko woda"

        I nie jestes glodna po tej 18.00? Organizm sie do tego z czasem przyzwyczaja i w ogole nie czuje glodu, czy jest to zawsze jakis tam dyskomfort i wymaga dyscypliny?
        • frey.a86 Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 17:43
          Nie wiem jak ona, ale ja często jem ostatni posiłek o 18 i później już nie jestem głodna. Natomiast muszę wtedy rano zjeść porządne śniadanie. Natomiast jak z jakiegoś powodu najem się na noc, to potem rano nie mogę nic wcisnąć i cały dzień mam rozwalony, jeśli chodzi o żywienie.
        • czekoladazkremem Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 17:50
          Wiesz co, przyzwyczaiłam się. Pierwszy miesiąc - może nawet pięć tygodni chodziłam po ścianach z głodu. Ale ja byłam przyzwyczajona do wieczornego jedzonka, talerza kanapek, pizzy, chińszczyzny. Mało tego, na deserek po kolacji potrafiłam wrąbać dwa ciacha albo tabliczkę czekolady. Popijając piwem albo winem - nie codziennie, ale dość często. Brało się to ze złego rozłożenia posiłków w ciągu dnia, do wieczora nic, tylko słodycze i słodkie kawy, ewentualnie w biegu kebab. Zresztą ja to jedzenie wieczorne miałam "w głowie", siła nawyku, nawet jak nie byłam głodna organizm domagał się jedzonka.
      • tais86 Re: Żywieniowe obsesje 31.01.19, 17:56
        a chodzisz spać o 21? jeśli później, to 5 tygodni męczyłaś się bez sensu. Umiesz chociaż wyjaśnić, dlaczego 18, a nie 18:30 albo 17:30?
    • nenia1 Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:44
      Jem raczej dobrze, kalorii nie liczę, ale nie jadam prawie wcale słodyczy i nie jem dużo. Natomiast fakt, mogę powiedzieć, że pewną obsesję mam a może raczej przywiązuję dużą wagę do jedzenia, przy czym nieco intuicyjnie, w gruncie rzeczy mało siedzę w jakiś książkach czy podręcznikach na temat żywienia, w praktyce żadnego nie czytałam,więc pewnie jakieś błędy żywieniowe robię. W każdym razie nawet jeśli robię to trudno, jem to co mi smakuje, a na całe szczęście smakuje mi całkiem sporo rzeczy uchodzących obecnie za zdrowe, bo jak wiadomo, to też się zmienia. Lubię proste jedzenie, orzechy, jajka, warzywa, ciemne pieczywo (ale nie żytnie). Kaszę jaglaną lubię, ogólnie zresztą lubię właśnie kasze, szczególnie gryczaną, wczoraj na śniadanie jadłam płatki jaglane z bananem i musem z malin, na obiad niepaloną kaszę gryczaną (ma łagodniejszy smak) z kurczakiem, papryką, cukinią i marchewką, na podwieczorek bananowiec z mąki gryczanej plus orzechy laskowe, na kolację kromkę chleba 100% orkiszowy z wędzonym sumem i pomidor. Ale żeby nie było, że jestem taką ą, ę to niestety od dziecka miewam problemy z jelitami, po badaniach wszystko w normie, a bywa, że boli, taka nadwrażliwość, więc jak trzymam zdrową dietę jest ok. Tak więc kontroluje mnie mój własny organizm smile Na szczęście ja bardzo lubię takie odżywianie, mam sporo energii, nie tyję, rozmiar jak typowe ematka smile więc ogólnie i jest ok.
    • triismegistos Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:45
      Prawie nie jadam wieprzowiny. Tzn nigdy nie kupuję świeżego mięsa wieprzowego, kupuję wprawdze wędliny i boczek, ale jem to w ilościach homeopatycznych. Nie jadam też 90% kupnych słodyczy, parówek, niektórych rodzajów pieczywa, ryżu z woreczka, nie piję większości kupnych napojów etc. Nie dlatego, ze mam jakąś dietę, zwyczajnie kłuje moje chrabiowskie ząbki. Część rzeczy, który "nie jadam" jestem w stanie zjeść w gościach bez mrugnięcia okiem, części nie przełknę.
    • kotomama Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:47
      Mi te wszystkie obsesje jedzeniowe kojarzą się z sektami podobnymi do sekt religijnych.
      Wykluczanie pewnych produktów, jedzenie w okreslonych przedziałach czasowych albo dokładnie w wyznaczonych godzinach, agresywna postawa w stosunku do ludzi o innych poglądach. Slepa w wiara w Guru. Stąd często te diety mają w nazwach nazwiska jakichś dziwnych ludzi.
    • manala Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:49
      Dla mnie niestety to też jest kosmos. Nie chce mi się przeliczać, nie mam czasu sprawdzać. Chcę opędzić rodzinę JEDNYM, TAKIM SAMYM obiadem. Ograniczyłam soki, słodycze (choć u mnie wszyscy lubią). Pieczywo wybieram żytnie, węgle staram się ograniczać.
      Kasze jemy, dzieci lubią, mąż niespecjalnie.
      • damartyn Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 12:54
        Jem to co lubię.
    • piekna_remedios4 Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 13:01
      Nie jadam parówek ponieważ są paskudztwem, temu nie można zaprzeczyć. Poza ciąża jestem wegetarianką.
      Nie jadam żywności przetworzonej, nie jadam świństw z Biedry za 2,99/kg, gotowców, białego syfnego pieczywa, kupnych słodyczy, żarcia w puszkach czy pulpetów w sloikach, nie pijam gazowanych napojów, ale zdarzy mi się puszka pepsi raz na pół roku. Jak widzę w sklepach co ludzie kupują to zbiera mi się na wymioty. Zreszta, właśnie siedzę w CH i zajadam pyszna wege sałatkę, nie wybrałam kfc, Asia hung, maca, czy pizzy hut. Po prostu takie jedzenie lubię.
      Nie uważam tego za obsesje czy wydziwianie, tylko za troskę o własne zdrowie. Przy tym niczego nie przeliczam ani nie stosuje diet czy wskaźników, nawet nie wiem co to.
    • bialeem Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 13:02
      Jem kompletnie wszystko poza tym czego nie lubię (kminek, kolendra). Nie stosuję zamienników cukru, słodzików, ale nie mam nic przeciw coli zero (wolę jej smak 10x bardziej od zwykłej). Czasem rzucam się na paczkę parówek na zimno i jem maczając w niedomowym keczupie i musztardzie.
      Niestety przestała mi smakować kostka rosołowa na której kiedyś robiłam zupy, a szkoda, bo kalorycznie i czasowo te kostki to była wielka oszczędność. Efekt jest taki, że rzadko jem zupy.
      Siłą preferencji i wygody natomiast jem bardzo mało ziemniaków. Nie chce mi się obierać i gotować skoro kaszę, ryż i makaron robi się 5x szybciej. Kupuję też pełnoziarnisty chleb, bo się wolniej zsycha. Ogólnie zdrowsze żarcie często wynika z lenistwa. Przy ekstremalnym lenistwie zamawiamy bardzo niezdrowe pyszności/paskudztwa.
    • kyrelime Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 13:02
      I jagielnik i parówka ☺ Mam tylko taką zasadę, że parówki i tym podobne cuda kupuję z możliwie dobrym składem. Wydaje mi się, że w porównaniu z wieloma znajomymi jemy dość zdrowo (opowiadają, że kupują gotowce, dzieci zajadają się właśnie parowkami, mlecznymi kanapkami itd.), co jednak znacznie odbiega od standardów ematkowych (porównując się z tym, co opisane w wielu wątkach odbiegamy oczywiście w dół). Generalnie staram się nie popadać w przesadyzm w żadną ze stron- jak dziecko ma wyjątkową ochotę na colę, hot-doga, kebaba czy nawet Maca to pozwalam (oczywiście ma tą ochotę nie za często, w przeciwnym razie ograniczałabym). Słodycze również się pojawiają w jego menu, jako deser. Znając moje dziecko podejrzewam, że czym mocniej bym mu zabraniała tym bardziej miałby na to ochotę, a wiadomo, że przyjdzie taki czas, że nie będę w stanie tego kontrolować o wtedy by sobie zapewne "odbił". Rozmawiamy o szkodliwości /zdrowotności różnego rodzaju jedzenia, ale rozumiem też, że jak każdy człowiek ma prawo czasem mieć ochotę na coś mniej zdrowego (ja też czasem zjadam jakiś słodycz, kebaba czy też wypijam coś alkoholowego).
    • daniela34 Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 13:11
      Wiesz co, o IG sporo pisałam na przykład ja, bo mam w najbliższej rodzinie cukrzyka, który miał też problemy z cholesterolem i siłą rzeczy musiałam się o tym sporo dowiedzieć 4 lata temu, kiedy dostał diagnozę. Przy planowaniu posiłków muszę często uwzględniać pewne ograniczenia, bo ostatnie jest, żeby w 1 daniu i w 1 posiłku nie stymulować kilku składników niewskazanych dla diabetyka - dlatego jak daję tłustą śmietanę to jej już nie zatrzepuję mąką, nie łączę dla cukrzyka tłustej śmietany z tłustym serem a że często nie chce mi się robić 2 posiłków to ja też przy okazji zjadam zdrowszą wersję. Przy czym cukrzyk ma też dodatkowe dolegliwości że strony przewodu pokarmowego i pewnych zdrowych rzeczy, typu makaron razowy nie zje, wiec jada bialy normalny, tyle że nie codziennie i nie kopiasty talerz. Ale jednocześnie ja osobiście nie stosuję żadnej diety, uwielbiam wszelkie kluchy, placki ziemniaczane i ciasta domowe, jem laktozę, gluten i cukier biały, piekę ciasta (normalne, nie na ksylitolu). Cukrzyk też zjada trochę, np.4 pierogi (a ja 12 smile), mały kawałek ciasta itd. Jemy też do czasem do obiadu ziemniaki, ale mniej. Parówki jadam, bez wielkiej miłości, ale okazjonalnie. Okazjonalnie jadam też fast food'y i gotowce, bo wolę gotować w domu i od podstaw (po prostu to lubię).
      • daniela34 Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 13:15
        Istotne jest, żeby nie skumulować - jak mnie ten smartfon wkurza...
      • aandzia43 Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 13:23
        Też się swego czasu zaznajomiłam z dietą cukrzycową ze względu na rozpoznanie cukrzycy u mamy. Ja dostarczałam wiedzę i wspólnie rozkminiałyśmy co, z czym i kiedy. Jak mnie dopadnie cukrzyca to mam obczajoną dietę wink Ze wszystkich diet ta jawi mi się całkiem znośna.
        • jolie Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 13:46
          Naprawdę? Po kilkimiesięcznych doświadczeniach w ciążach uważam, że ta dieta jest straszna. Powoduje jakieś takie organizowanie życia wokół jedzenia i komponowania posiłków, pomiarów cukru itp., odbiera swobodę.
          • aandzia43 Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 14:03
            Mama nie mierzy cukru nieustająco, teraz po uregulowaniu diety i cukru raz cz dwa razy dziennie. Jej cukrzyca nie jest jakaś dramatyczna. Początki są rewolucją dla odżywiającego się swobodnie i bez rygorów człowieka, do tego ciąża i obawa o dziecko, rozumiem cię. Dla mnie poza tym ta dieta jawi się jako znośna bo mogę bez strasznego bólu odstawić słodycze, część owoców i prawie całe pieczywo.
          • daniela34 Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 14:23
            Też mam podobne odczucia, po początkowym okresie przy ustabilizowanej cukrzycy cukier mierzy się 2 razy dziennie (w porywach -3), z czego jeden pomiar jest rano, czyli niczego nie odbiera i nie dezorganizuje. Swobody też nie odbiera- jezdzimy na wakacje, podróżujemy, pokonujemy dłuższe trasy, jedzenie na mieście nie jest problemem, bo w większości restauracji jakieś danie da się wybrać, a jeśli nie to od fast foodu raz na pół roku cukrzyk też nie umrze. Jeśli szykuje się trasa, w której nie będzie możliwości zatrzymania i zjedzenia w knajpie, to bierzemy coś ze sobą, przy czym to akurat jest zdrowe dla każdego, długie przerwy bez jedzenia nie są zdrowe, przed cukrzycą robiliśmy tak samo. Komponując posiłki nie liczymy też skrupulatnie, tylko na oko oceniamy co z czym tak, a co z czym nie i tyle. Gotować wszyscy w domu lubimy, planowanie posilkow i zakupow na przod to dla nas element życia. Przy czym spontan tez soe zdarza - bo akurat ktos ma na cis ochote. Przyklad z wczoraj - po taśmach Kaczyńskiego i rozwazaniach o decyzji W-Z nabraliśmy ochoty na ciastko w-zetkę. I dzisiaj zje tę w-zetkę ( znów - bo raz na jakiś czas tragedii nie będzie. Początki były faktycznie trudne, bo trzeba było opanować sytuację, a niektóre produkty były dla mnie zaskoczeniem, jesli chodzi o ich indeks. Myślę jednak, że cukrzycą ciążowa to moze byc zupełnie inna para kaloszy
            • jolie Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 14:43
              W cukrzycy ciążowej z tego, co się orientuję, normy są bardziej wyśrubowane, pomiar musi być po każdym posiłku i to godzinę, a nie 2 h po, norma do 120 (nie podam jednostki), zatem porcje muszą być raczej małe (dla mnie -zbyt małe, zazwyczaj miałam system jedzenia rzadziej, a więcej). Ja nigdy nie byłam na insulinie, a na tej diecie wiecznie byłam głodna (m.in. dlatego, że nie chciało mi się komponować zdrowych i zbilansowanych posiłków kilka razy dziennie, nie lubię myśleć o jedzeniu i gotować). Natychmiast wychodziły mi też rano ketony w moczu i dręczyłam się tym, że dziecko jest głodne, bez sensu. Możliwe, że moje podejście było złe i z ulgą wróciłam do dawnych porcji i jedzenia rzadko, a więcej po porodzie i kontroli krzywej cukrowej.
              • daniela34 Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 14:52
                Czeste pomiary to faktycznie uciążliwość, co do reszty - pewnie nie bez znaczenia jest to, że my akurat wszyscy lubimy jeść i gotować, wiec to nie jest dla nas jakiś problem. W ciąży na pewno dochodzi stres o dziecko plus pewnie jeszcze dodatkowe dolegliwości, wiec współczuję przeżyć
    • zasiedziala Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 13:32
      Zasadniczo jem normalnie, a w standardach emamy bardzo dużo. Jem mięso, nawet parówki, chociaż preferuję wołowinę, jem ziemniaki koniecznie z masłem, białe pieczywo, fastfoody i lody na noc. W zeszłym roku od wiosny do jesieni byłam na diecie eliminacyjnej z uwagi na podejrzenie alergii krzyżowych i myślałam, że dostanę depresji i umrę z żalu. Do tego bardzo schudłam i nie wyglądałam dobrze. Także diety mi nie służą i mam nadzieję, że nigdy już nie będę musiała żadnej diety stosować.
    • ponis1990 Re: Żywieniowe obsesje 30.01.19, 13:40
      Ja tongue_out Tylko nie jem tanich pasztetów, metek, salcesonów bo nie lubie po prostu - reszta, co wpadnie niestety;p Zupki chińskie bardzo lubię... i ser żółty we wszystkim

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka