Dodaj do ulubionych

a teraz taka sutuacja nerkowa

01.02.19, 09:23

Rozstajecie sie z mezem burzliwie, bo dzieciatek narobil na boku. Wasze wspolne potomstwo uprzejmie cznia przez lata. Az do momentu, kiedy ciagnie sie do was czolganiem przez pelzanie i blaga o pomoc. Trzeba rodzinnie oddac nerke jednemu z licznych dzieciatek j wasze wspolne dziecko bedzie sie do tego nadawalo " jak w sam raz".
I co wy na to?
Obserwuj wątek
    • lilia.z.doliny Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 09:24
      sytuacja, rzecz jasna
      • ajaksiowa Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 09:31
        Nie podjęłabym decyzji w imieniu dziecka i nawet nie namawiałabym go,jedynie o sobie mogę w tym przypadku decydować
      • gama2003 Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 18:12
        W trakcie czytania wysuwał mi się najpierw prawy, potem lewy środkowy paluszek.
        Nie jestem dobrym człowiekiem.
    • cruella_demon Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 09:35
      Chyba żartujesz.
      Po moim trupie.
    • manon.lescaut4 Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 09:59
      O i to jest faktycznie trudna sytuacja w przeciwieństwie do tej z ex, gdzie decyzja jest raczej oczywista - nie ma mowy. Tutaj chodzi o rodzeństwo no i jednak to dziecko, które nie jest winne temu, ze jest „z nieprawego loża”, s jest chore, cierpi i jego życie jest zagrożone. Ale z drugiej strony, dla nas najważniejsze, nasze dziecko miałoby zostać okaleczone i ryzykuje swoje zdrowie. Czyli raczej jestem na nie, chyba ze dziecko potencjalny dawca jest na tyle dorosłe, ze samo podejmuje decyzje.
      • cudko1 Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 10:04
        robilabym wszystko zeby swoje dziecko przekonac na nie, chyba
      • cruella_demon Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 10:29
        Wcale nie jest trudna. Temu kto spróbowałby mi okaleczyć dziecko, sama bym wydłubała nerkę tępym widelcem.
        Myślę, że w takiej sytuacji jednak zdanie matki będzie dla dziecka ważniejsze nawet pełnoletniego. Gdybym musiała, to bym się uciekła do najpodlejszego szantażu.
        • sofia_87 Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 10:53
          10/10 cruella
        • hanusinamama Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 12:45
          O ile sie z toba zgadzam co do okaleczenia to nie widzę powodu ay dorosłe nie mogło smao decydować....jest dorosłe i nie matki zdanie nie jest tutaj najważniejsze.
        • umi Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 13:22
          Konkret big_grin
    • milva24 Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 10:06
      Żeby taka opcja była rozważana dawca musiałby być pełnoletni i wtedy decyzja należałoby do mojego dziecka nie do mnie. I choć serce matki, wiadomo, to jednak byłoby rodzeństwo moich dzieci a skoro ja byłabym w stanie oddać nerkę swojej siostrze to jak mogłabym odradzać dziecku oddanie swojej?
      • triss_merigold6 Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 10:50
        Pod warunkiem, że jest jakakolwiek więź, bo dzieci po tatusiu mogą się nawet nie znać.
        • milva24 Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 11:01
          Szczerze to trudno mi sobie wyobrazić, że mąż miałby się zupełnie wypiąć na nasze dzieci więc siłą rzeczy kontakt z potencjalnym rodzeństwem by miały.
      • dorotal4 Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 10:54
        Skoro ojciec się na dziecko wypiął, to raczej dziecko kontaktu z takim rodzeństwem nie ma. Twoja siostra pewnie nie jest wirtualna i ciężko takie sytuacje porównywać
    • ichi51e Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 10:23
      Zalezy od stosunkow miedzy dziecmi.
      • ichi51e Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 10:23
        Pomijajac oczywiscie czy dziecko moze byc dawca
    • bulzemba Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 10:35
      co oznacza:
      >Wasze wspolne potomstwo uprzejmie cznia przez lata.
      ?

      Jeśli to oznacza, że tatuś o istnieniu dziecka przypomina sobie dopiero gdy nowe dziecko jest na granicy śmierci to bym stanęła na głowie by dziecku uzmysłowić, że dla tamtych ludzi jest tylko źródłem części zamiennych. Człowiek musi mieć zdrowie jeśli nie ma zaplecza w postaci bliskich a w takim przypadku można uznać, że to zaplecze nie istnieje, BA! Ono będzie działać wbrew interesom mojego dziecka! (Co z resztą pan tata odstawił)
    • princy-mincy Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 10:40
      Dzieci nie mogą być dawcami nerek, więc rozmowa nie ma w ogóle miejsca.
      Gdyby to dotyczyło mojego pełnoletniego dziecka- cóż, decyzja należałaby do pełnoletniego dziecka, ale na pewno bym jej nie popierała.
      • sofia_87 Prawdziwa historia 01.02.19, 10:59
        Podobna historia wydarzyła się w rodzinie mojej przyjaciolki.
        Tam tatuś sprawil sobie nowe dziecko jak ona miała 6 lat, w tym samym czasie zona pana tez była w ciąży. Pani w sytuacji okołorozwodowej stracila dziecko.
        Kochanka urodzila syna, po trzech latach ten chlopiec zachorowal na bialaczke, okazało się ze jego corka bylaby dobrym dawca szpiku (badania robiono w tajemnicy przed matka).
        Jak matka dowiedzila się co się dzieje zablokowala możliwość przeszczepu.
        Dziecko umarlo.
        Ja jej się nie dziwie, stracila jedno dziecko, bala się stracic drugie
        • milva24 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 11:06
          Już o tym kiedyś pisałaś i nadal uważam tak jak wtedy, matka chciała się zemścić na byłym więc przyczyniła się do śmierci niewinnego dziecka. Nie ma co porównywać oddania szpiku do oddania nerki bo to zupełnie co innego tak samo jak płód to nie trzylatek.
          • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 11:11
            To było ponad 20 lat temu, pobranie szpiku było operacja, dla 9-10 latki dość powazna operacja.
            Ale dla tej matki ten plod był ważniejszy od tamtego trzylatka
            • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 12:53
              NIgdy nie było operacją. Było wbijanie sie igła w kość. Nigdy tego nie robiono operacyjnie. Dziecku 9 letniemu nic nie groziło. Matka psychopatka.
              • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:11
                W znieczuleniu ogolnym.
                Sama jesteś psychopatka obrazajac dwie osoby, które zostały skrzywdzone. I obie sa warte o wiele więcej od Ciebie
                • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:12
                  Matka psychopaka, dziecka szkoda
                  • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:24
                    Sama jesteś psychopatka. I jednej i drugiej do piet nie dorastasz nawet stojąc na szczudlach
                    • cat4 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:52
                      Co nie zmienia faktu, ze babka zemscila sie na trzyletnim dziecku za swoje nieszczescie.
                      • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:58
                        Nie, zemscila się na nim choroba czy los. Nie ona zabila tamto dziecko, tylko choroba.
                        Pani jedynie nie chciała narazac zycia swojego dziecka dla ratowania obcego. Prosty atawizm
                        • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 15:03
                          A potem uwazała ze smierc dziecka to kara za romas...taaaaa. I ze su..a zapąłciła za błędy. Nosz w nmorde. czytasz co piszesz Zosia?
                          • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 15:09
                            Może i tak uwazala, wolno jej
                • dorotal4 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:26
                  sofia_87 napisał(a):

                  > W znieczuleniu ogolnym.
                  > Sama jesteś psychopatka obrazajac dwie osoby, które zostały skrzywdzone. I obie
                  > sa warte o wiele więcej od Ciebie

                  Gwoli ścisłości ty też piszesz per s.ka o kobiecie której zmarło 3 letnie dziecko. I to takie które miało szansę ratunku, ale szansa nie została jej dana przez zemstę.
                  Nie wiem dlaczego tak jednostronnie to oceniasz, może nie masz dzieci i to dla Ciebie abstrakcja.
                  • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:29
                    Ja sie zastanawiam czy opisana dziewczynka to nie sofia. Lata sie zgadzaja. zajadałośc z jaką pisze też. W takiej sytuacji rozumiem co i dlaczego piszę. Jak juz kiedys pisałam jak sie ludzie rozwodzą to chyba najtrudniejsze jest nie przelać swoich zali i złosci na dzieci...dla dobra dzieci. Wyzsza szkodła jazdy ale wielu sie udaje...
                    • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:39
                      Nie, nie ja, moi rodzice byli szczęśliwym malzenstwem, a ja jestem jedynaczka.
                      Lata się zgadzają, ponieważ kilkulatki zwykle dobierają sobie przyjaciolki wśród rowiesnikow, nie zauwazylas tego u własnych dzieci?
                      Tamta sytuacje pamiętam dobrze, nawet pogardę z jaka moja mama patrzyla na tamtego pana, bylego sąsiada, w windzie.
                      Masz racje, ludzie się rozstaja i zachowują się inaczej, ale w tej sytuacji tamta kobieta spotkalo pewnie zbyt wiele zla aby udawac ze wszystko jest ok.

                      BTW SKAD się bierze zajadlosc z która Ty piszesz? Czemu tak bardzo identyfikujesz się z tamta s.ka, zamiast z niewinna kobieta i jej corka?
                      • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:57
                        Dla mnie ta była zona nie ejst niewinna stąd. Pisałam pracuje w fundacji pomagającej dzieiom chorym i ich rodzinom. Akurat ja głownie zajmuje sie zdrowym rodzenstwem chorych dzieci. Córka jest niewinna i razem z tym bratem co umarł na białaczke jest jedyną ofiara tej sytuacji. Matka dziewczynki zatraciła sie w nienawisci i jest tak samo okropna jak cała 3 dorosłych. Nie identyfikuje sie z nowa żoną pana. Najbardziej szkoda mi dziecka ktore mozna było uratować i tej dziewczyny. A ty jak na znajomą dziwnie czesto "sukujesz" i mąz obeznany ze sytacją. cała rodzina zyje tą sprawą?
                        • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:06
                          Zebys uslyszala jak kolezaka o niej mowi smile, niedawno nawet się spotkaly zawodowo. S.ka dostala za swoje po raz kolejny smile.
                          Tak, maz zna sytuacje bo z przyjaciolka mam kontakt, wiec to chyba normalne ze maz powiedzilam. My z mezem byliśmy razem 4 lata przed slubem, maz jest prawnikiem i w tamtym okresie często "przynosil prace do domu", rozmawialiśmy o takich sytuacjach z zycia i ze spraw, które on prowadzil. To nam pomoglo ustalić priorytety i stwierdzić w jak wielu kwestiach się zgadzamy
                          • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:12
                            PIszesz o kobiecie ktora przezyła najgorszą rzecz na swiecie. Smierc własnego dziecka. Najgorszemu wrogowi tego nie zyczę....dostała za swoje?
                            • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:14
                              Tak, dostala za swoje. Smierc dziecka innej kobiety jej jakos nie obeszla, wiec...
                              • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:19
                                mhm..
                              • m_incubo Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 17:10
                                Musze powiedziec , że chyba żadne dotychczasowe wątki nie obnazyly do tego stopnia gnoju i syfu, który m ają ludzie w sobie, co wątki nerkowe.

                                Odnośnie twojej "przyjaciolki", to nawet mogłabym ja zrozumiec, jej matkę tez, natomiast to co prezentujesz ty w tym podwątku... pierwszy raz w zyciu wygaszam kogoś na jakimś głupim forum. Jesteś ohydna aż brak słów.
                                • sofia_87 [...] 01.02.19, 17:15
                                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                              • dorotal4 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 18:17
                                sofia_87 napisał(a):

                                > Tak, dostala za swoje. Smierc dziecka innej kobiety jej jakos nie obeszla, wiec
                                > ...

                                więc co, zasłużyła?
                                A ty się nie boisz karmy?
                                • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 18:34
                                  MNie zastanawia czemu sofia az tak bardzo to przezywa i tak bardzo uwaza to za kare za grzechy....bo słyszała jak była mała historie. Skoro jej (znajomych córce) tak to spaprało umysł to co mamusi gadanie zrobiło z tą dziewczynką....Sorry ale wątek dla wszystkich rochodzących się. Sączenie jadu na exa dziecku do ucha koniec konców najwiekszą krzywde robi własnie dziecku...
                                  • bulzemba Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 18:42
                                    a tatuś który w MAŁYM DZIECKU (On chciał pokroić 9letnie dziecko! Gdyby to było bezpieczne na dawców zapisywano by od kołyski) widział przede wszystkim źródło części zamiennych dla SWOJEGO syna to nic?
                                    • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 18:46
                                      Dokładnie, z jakiegoś powodu dawca można być od 18 rz. Co więcej, z jakiegoś powodu u tak małych dzieci nie przeprowadza się operacji poza tymi niezbednymi
                          • dorotal4 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 17:15
                            sofia_87 napisał(a):

                            > Zebys uslyszala jak kolezaka o niej mowi smile, niedawno nawet się spotkaly zawodo
                            > wo. S.ka dostala za swoje po raz kolejny smile.

                            Kolejny? Bo pierwszy to jak rozumiem śmierć jej trzylatka?
                            Rzyg.
                            • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 17:21
                              No tak, biedna kobieta, a przecież ona tylko z premedytacja rozwalila rodzine i zycie 6 latce.
                              Specyficzna moralnosc
                              • dorotal4 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 18:16
                                Tak, biedna kobieta, niezależnie od tego czy za jej udziałem facet rozbił rodzinę twojej koleżance.
                                I nie wiem na jakiej podstawie oceniasz MOJĄ moralność. Na podstawie tego, że współczuję jej straty dziecka? To wyobraź sobie że współczuję jej jeszcze tego że zrobiliście sobie z niej chłopca (przepraszam, s.kę) do bicia. Jeszcze żonę nr 1 rozumiem (strata dziecka pewnie rzuciła jej się na mózg), koleżankę też, bo jej matka nakładła do głowy że przez tamtą "s.kę" umarł jej braciszek, ten prawdziwy oczywiście (bo "przybłędę" dopadła "kara").

                                Ale to że ty po 20 latach ziejesz taką nienawiścią do kobiety którą znasz z opowiadań wydaje mi się bardzo dziwne.
                                • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 18:36
                                  O tym pisałam. Ona tutaj az nózkami przebierała z radosci jak pisała, jak to los ukarał tę kobietę. I co ciekawe najwieksza wina za rozpad małzenstwa to wina kochanki...tatuś siłą brany.
                                • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 18:38
                                  Właśnie na takiej podstawie.
                                  Nie zauważyłam abym ziala nienawiścia, to pogarda jeśli już
                                  • dorotal4 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 21:06
                                    sofia_87 napisał(a):

                                    > Właśnie na takiej podstawie.

                                    Rozwiń proszę co o mojej moralności mówi fakt, że współczuję straty dziecka i to takiej której dało się uniknąć (dawca na horyzoncie)?

                                    • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 21:22
                                      Tyle że dwie kobiety straciły dzieci, a Ty wspolczujesz tylko jednej z nich.
                                      Potencjalnym dawca było dziecko, które samo nie mogło podjąć takiej decyzji.
                                      Decyzję podjęła matka, w interesie swojego dziecka i dla jego ochrony.
                                      Ani koleżanka ani jej mama nie przyczyniły się ani nie spowodowały smierci tego dziecka, spowodowała ja choroba. Ani mama koleżanki nie miała obowiązku poswiecac córki w takiej sytuacji ani koleżanka, wówczas dziecko, nie mają powodu aby czuć się winne.
                                      • dorotal4 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 21:46
                                        sofia_87 napisał(a):

                                        > Tyle że dwie kobiety straciły dzieci, a Ty wspolczujesz tylko jednej z nich.

                                        Kłamiesz. Przeczytaj sobie łaskawie moje posty zanim zaczniesz silić się na oceny mojej moralności. A najlepiej w ogóle tego nie rób, nie jesteś autorytetem w tej dziedzinie.
                                        • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 22:21
                                          Ty tym bardziej
                          • tsaria Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 21:30
                            Ciekawe jestem czy koleżanka jest szczęśliwa żyjąc z taką nienawiścią, zapewne zaraz napiszesz, że jest najszczęśliwszą kobietą na ziemi, ale wiesz co? nie wierzę, nikt kto został tak brutalnie skrzywdzony w dzieciństwie przez matkę, nikt komu została wpojona taka nienawiść nie moze być szczęśliwy.
                            W tej twojej "historii" ofiarami są dzieci i te które umarło i te które dorastało nienawidząc.
                  • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:30
                    Mam dwoje dzieci i ktoś kto by naruszal ich dobrostan zaslugiwalby w mojej ocenie na gorsze epitety.
                    Co z tego ze jej dziecko umarlo, czy to zmazuje jej winy? Przeciez ona z premedytacja, dla podwyższenia sobie poziomu zycia weszla w ten romans, a potem, po tym jak pan ja rzucil, przez dlugi czas, również z premedytacja rozwalala panu rodzine Rodzine w której była 6 latka i ciezarna kobieta. Jak inaczej nazwac cos takiego jak nie s.ka?
                    • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:37
                      Ale tu nie chodzi o winy czy niewiny. Chodziło o chore dziecko ktore mozna było uratować. I nie uwazam aby akurat Pani rozwaliła ta rodzine. Siłą go nie wzieła. pan zdradził zonę i zostawił rodzinę. Sorry ale oskarzanie kochanki jest naiwne. Nie musiał z pania kochanka isc do łózka, zmusiła go?
                      • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:43
                        Musial czy nie, staral się ocalic rodzine.
                        Kochanka nie dawala się splawic, nachodzila ich, szantazowala go.
                        W końcu zona zazadala od meza ucięcia kontaktow z tamta kobieta. Jej rodzina zalatwilaby to prawnie.To pan chciał postapic "odpowiedzialnie" i zajac się tamtym dzieckiem.

                        Jakby dala im spokoj to nic by się nie wydarzylo
                        • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:58
                          Aha i on siła odszedł od zony. Wez pomysl. Jakby nie chciał to by kochanke spławił. Swiat zna takie historie. Dziecka kochance duch świety teznie zrobił...a znowu Pan by nie poszedł do kochanki jakby w domu z zoną było ok. I to mowie ja zona i matka 2 dzieci!!!
                          • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:09
                            Podobno odszedł bo nie chciał zostawiać dziecka, a taki był warunek zony, zero kontaku z pania i jej dzieckiem.
                            Watpie aby w domu było ok, jak się zona dowiedziała o zdradzie
                            • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:10
                              Ja mowie ze musiałby byc wczesniej zle skoro do zdrady doszło....
                              • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:12
                                Tego nie wiem, ale mogl to być tez ONS.
                                Nie mowiac już o tym, ze po rozwodzie z druga zona pan chciał wrocic do zony nr 1 smile
                                • milva24 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:19
                                  A bo to jeden mężczyzna jak mu z kochanką nie wyjdzie chce wrócić do żony?
                                  • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:21
                                    Ale wyobrazasz sobie: zona nr 1 nie pozwala na przeszczem, w efekcie jego dziecko umiera...i on chce do niej wrócic? Serio?
                                    • bulzemba Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 16:19
                                      zasłyszane od osoby znającej widującej w pracy dzieci mieszkające w szpitalu czekające na nowe serce: "i wiesz... u mnie na oddziale dogorywa dziecko, przy łóżku dziecka koczuje matka a szanowny tatuś wrócił do domu i już sobie życie ułożył. Tzn. zrobił kopię zapasową dziecka z inną panią"

                                      Szanowny tatuś miał ze swoją ex miał już jedno żywe dziecko.
                                • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:20
                                  W to nie uwierze. Po tym jak zona nr 1 nie pozwoliła uratowąc mu dziecka? Nie ma takiej mozliwosci....
                                  • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:33
                                    Chcial wrocic, kolezanka nawet namawiala matke aby go przyjela.
                                    Może dlatego ze zostało mu jeszcze jedno dziecko i zrozumial ze to corka jest najwazniejsza.
                                    • milva24 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:36
                                      Taaa...wybacz ale bardzo grubymi nićmi szyta cała ta historia.
                                      • milva24 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:40
                                        Choć z drugiej strony ten pan jako taki bezjajeczny się jawi, kobiety go sobie wyrywają a on jak ta kukła bezwolna, pozwala obrażać drugą żonę w jej domu przez pasierbicę bez żadnych konsekwencji, wreszcie porzuca matkę swojego dziecka w żałobie więc może i do żebrania u eksi jest zdolny.
                                        • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:54
                                          Obrazac? Przeciez ona prawde mowila. Zreszta co moglby jej zrobić?
                                          Pamietam jak opowiadala, ze nazywala tamta kobiete w ten sposób w towarzystwie, a potem wyjasniala skad ta nazwa smile.
                                          Koleznka jest wybitnie intelignetna i w tamtym momencie postawila sobie za cel uprzykrzenie zycia macosze
                                          • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:59
                                            NO ale kklasy nie ma za grosz....a juz uprzykszenie zycia jako cel życiowy otwierdza mnie w zdaniu jaką krzywde zrobiłą jej matką sącząc jad. Dorosła kobieta miała za cel uprzykrzyc życie kochance ojca, wiedzac ze kochanka straciła dziecko....naprawde mam nadzieje ze to historia wymyślona.
                                            • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 15:07
                                              Ona miała wtedy 6-7 lat, nie była dorosla. Tak, uprzykrzała zycie osobie, która winila za rozpad swojej rodziny, swojego zycia.
                                              Czyli strata dziecka to odpowiedz na wszystko? Tamta kobieta była chyba po prostu podla, szla do celu po trupach, nie zwazala na dziecko i kobiete w ciąży, ale fakt ze umarlo jej dziecko czyni ja swieta?
                                              • milva24 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 15:19
                                                Nie czyni z niej świętej tak samo jak z matki nie czyni świętej to że poroniła.
                              • bulzemba Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:46
                                chciałabyś. Niektórzy faceci się puszczają... bo mogą. Bo nie myślą głową. Żona może być super, małżeństwo może być super ale tu z boku jest chętna samica. To po prostu czysta biologia.
                                • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:56
                                  Mam wrazenie ze to była wlasnie "samica" na ONS, był z nia wylacznie ze względu na dziecko
                                • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 17:53
                                  Nie nie ma byc. I nie uwazam ze jak jest zle to zdrada to wyjscie. Ale tez nie udawajmy ze jak w zwiazku jest super to facet znajduje sobie inna panią i jej dziecko robi bo mu tak dobrze w małżeństwie. Kobiety - zony krystzałowe....
                                  • bulzemba Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 18:27
                                    zwykle o tym, że związek nie jest fajny żona się dowiaduje gdy któraś z kochanek w końcu zaciąży.

                                    Niestety bywają panowie którzy po prostu lubią ten sport. Bywają też tacy, dla którzy nie potrafią sobie wyobrazić by ich żona= matka ich dziecka była wyuzdaną kochanką. Więc takich doznań szukają na boku.
                                    • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 18:37
                                      A to chyba zona głucha i ślepa ze nie widzi ze jest źle. W domu jest doskonale i facet szuka sobie innej. Ok jest jakis promil babiarzy, ktorzy obłapią wszystko co sie rusza. Ale ejdnak spora częśc zdrad wynika z jakis problemów w związku. Przypominam ze nie tylko panowie zdradzają.
                                      • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 19:05
                                        A nawet jeśli mieli problemy i pan zaliczyl ONS, pan nie odszedł, więc chyba starali się to naprawić.
                                        Może by się udało jakby kochanka trzymała się z daleka
                                        • bulzemba Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 19:12
                                          panu nie przeszkadzała kochanka. Panu zaczęło przeszkadzać gdy żona przeszła do kontrofensywy (z tego co pisałaś prawników ruszyła) bo nagle się okazało, że ta głupia żonka której można przyprawiać rogi się stawia! Zrozumiał, że jest wkurzona i nie ustąpi. Nie taką ją znał, taka mu się nie podobała.
          • bulzemba Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:22
            ja nie dopatruje się tu zemsty. Raczej chęć obronę swojego potomstwa przed zakusami osób które już kiedyś bezpieczeństwu moich dzieci zagroziły. Przede wszystkim szanownego tatusia. To przede wszystkim tatuś zatrząsł posadami bezpieczeństwa dzieci z pierwszego małżeństwa.
            • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:26
              Dokladnie, to była zwykla chec ochrony jedynego dziecka przed niebezpieczeństwem.
              ZADEN lekarz nie da 100% pewności ze dawca jest zupełnie bezpieczny w takiej sytuacji.
              A dziecko pana po prostu w oczach pani nie było warte aby dla niego ryzykować życiem i zdrowiem jej corki
        • dorotal4 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 11:11
          Straszna historia, dla wszystkich zainteresowanych indifferent
          • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 11:17
            Masz racje, straszna.
            Tam ta kochanka była wyjątkowo odrazajaca osoba.
            To był taki typowy romans bez znaczenia, on chciał się pogodzić z zona, zona postawila warunek, ze zero kontaktu z tamta i jej dzieckiem, ale tamta nie odpuszczala, nachodzila ich, grozila samobójstwem.
            W końcu on odszedł, zona stracila dziecko. Jego corka do dzisiejszego dnia nim gardzi za to co zrobil matce i za to ze przez niego stracila brata, tego prawdziwego.
            Kochance ojca tez się "odwdzieczala" przy każdym spotkaniu.
            Oczywiście zaraz po śmierci tamtego chłopca pan się rozwiodl z jego matka
            • milva24 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 11:21
              Jeśli żona wymagała, żeby pan nie utrzymywał kontaktu ze swoim dzieckiem to jest dla mnie równie odrażającą osobą jak ta kochanka.
              • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 11:26
                No widzisz, a ja nie widze w tym nic odrazajacego, ze zona bronila swojej rodziny.
                To wartosciowa osoba, na poziomie
                • milva24 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 11:35
                  sofia_87 napisał(a):


                  > To wartosciowa osoba, na poziomie

                  A dla mnie ani wartościowa ani na poziomie.
                  • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 11:37
                    To akurat zle swiadczy o Tobie, ze oceniasz negatywnie ofiare całej sytuacji.
                    Ale w takiej sytuacji Twoja ocena jak najlepiej swiadczy o tamtej kobiecie smile
                    • milva24 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 11:46
                      Największą ofiarą to był ten zmarły chłopiec a drugą zatruta jadem mamusi córka. Reszta jest siebie warta.
                      • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 12:20
                        Nie mowiac już o dziecku które stracila matka.
                        Mamusia nie musiala zatruwać jadem corki, ona miała już 6 lat, a zawsze była bardzo inteligentna, wiedziała co się dzieje i umiala sama wyciagnac wnioski.
                        Nie, reszta nie jest siebie warta, zona nie była winna powstałej sytuacji
                        • tsaria Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 21:38
                          Ofiarami tej sytuacji są dzieci, pierwszą zmarły chłopiec, a drugą córka, którą przez lata krzywdizła matka sącząc jej jad.
                          Pozostała 3 to ochotnicy, żadne z nich nie jest ofiarą, matka dziewczyny w sumie jawi mi się jako największy gad.
                          • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 22:19
                            To wiele o Tobie mówi smile
                      • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:07
                        Dokładnie to miałam napisać. Córki tez szkoda bo ma wypaczoną psychikę przez mamę. Jako matka bałabym sie jak moja córka bedzie zyc ze swiadomoscią ze mogła kogos (brata!!!) uratować a nie było jej to dane. Obracam sie w srodowisku rodzin dzieci chorych na białaczkę. Wiem jaką tragedia jest jak rodzenstwo nie moze oddać szpiku bo nie ejst zgodne (szpik nie ejst zgodny). Widziałam tez rodzenstwo przyrodnie w takich sytuacjach i dziewczynę ktorej pomagał psycholog bo jej szpik nie był zgodny ze szpikiem przyrodniej siostry. A to był jej brat i nienawisc mamusi do tatusia nic tego nie zmieni.
                        • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:15
                          No widzisz, a tam wiezi pomiędzy rodzeństwem nie było.
                          Była od początku pogarda do kochanki ojca, ona nawet zwracala się do niej wyłącznie per; "pani lekkich obyczajow".
                          Miala brata prawdziwego, teraz ma tez przyrodnie rodzeństwo ze strony matki i zal i pogardę do ojca za to ze nie umial ochronić ich rodziny.
                          Tyle
                          Wypaczona psychikę to masz raczej Ty, sadzac po Twoich wpisach
                          • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:17
                            I ta pogarda dla kochanki ojca wystąpiła u dziecka samoistnie, mamusia jej nie zaszczepiła? Poczytaj co inni tu piszą? Nagle wszyscy wypaczeni ty normalna...Twój maż musi sie bardzo pilnować. Nie wiem co byś była w stanie zrobić w akcie odwetu jakby ciebie zdradził....
                            • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:34
                              Tak, samoistnie. Wyobraz sobie ze 6 latka zauwazyla ze jej się rodzina rozleciała, a tatuś mieszka z inna pania. Może Twoje dzieci by nie zauwazyly takiej zmiany, ale kolezanka nie jest uposledzona.
                              Tak, mój maz wie ze toleruje zdrad, on zresztą tez nie toleruje smile,
                              maz wie także ze w takiej sytuacji ważne by było dla mnie wyłącznie dobro moich dzieci, przegadaliśmy tamta sytuacje, maz rozumie postepowanie tamtej kobiety a mezczyzne który nie ochronil swojej ciężarnej zonyuwaza za zwykłego smiecia
                              • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:38
                                NO niestety zadna z nas nie wie co ja czeka w przyszłosci. Tobie zyczę szczesliwego pożycia z mężem.
                                • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:45
                                  Ja tez sobie tego zycze smile
                              • tsaria Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 21:41
                                Samoistnie, jasne i 6 latka wymyśliła sobie, że do dorosłej osoby będzie się zwracać "pani lekkich obyczajów"
                                Trollujesz i to podle.
                            • bulzemba Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:39
                              nie no bardzo dziwne, że dziecko które widzi, że tata wyprowadza się z domu do innej pani w momencie gdy mama jest w ciąży źle myśli o jego nowej pani! No po prostu mała wariatka! Przecież g.ówniara powinna skakać z radości, że teraz będzie miała dwie mamy! I jeszcze powinna mieć żal do matki, że w momencie gdy tatuś zrobił im piekło z życia nie potrafiła donosić ciąży! Przecież miała by braci - bliźniaków tylko z innych matek!

                              Swoją drogą: facet równolegle zmajstrował brzuchy dwóm kobietom. Mistrz.
                              • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:48
                                Prawda?
                                Przeciez mala powinna skakać z radości ze tatuś ma nowa pania i nowe dziecko z nia. Ato dziecko powinna pokochać miloscia przeogromna.
                                A od matki, której podwojnie zawalilo się zycie powinna oczekiwać właściwego, pogodnego zachowania i szacunku dla s.ki i jej dziecka
                              • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:52
                                NIe, dziecko do takich wnosików samo nie dojdzie. Mamusia jad sączyła. Znam przypadki kiedy sie rodzina rozpadała i dla dobra dzieci żale nie byly im wylewane.
                                • milva24 [...] 01.02.19, 14:06
                                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                  • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:08
                                    I ze nienarodzony braciszek umarł przez tatę....Pamietam jak byłam w mojej osttaniej ciązy (4). Miałam juz jedo dziecko (5lenie) i bałam sie co bedzie jak strace ciaze, co dziecku powiem. Tego sie bałam chyb bardziej niz samego poronienia....
                                    • bulzemba Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:27
                                      hmmmm.... pojawienie się tej obcej pani, która nachodziła dom rodzinny i robiła cyrki wiązało się z tym, że mama była smutna. Zachowanie taty też sprawiało że mama była smutna. Nawet tak małemu dziecku mówi się zazwyczaj, że mama jest w ciąży i musi na siebie uważać żeby dzidziusiowi się nic nie stało.

                                      Sześciolatek myśli jeszcze dość zero-jedynkowo.
                                      • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:53
                                        To nachodzenie tez nie do konca wiadomo czy było. Pan jak kukła panie sobie z rąk wyrywały. On nie wiedział co robi az dziecko kochance zmontował róznolegle tez zonie. A Pani taka idealna żona i matka i cieszy sie ze kochance dziecko umarło....wowoooow
                                  • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:11
                                    Szesciolatka mowila "pani lekkich obyczajow" smile
                                    • milva24 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:17
                                      A skąd ona to wiedziała co to jest pani lekkich obyczajów? Ktoś jej wytlumaczył co to znaczy czy tylko nauczył powtarzać jak papugę?
                                      • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:21
                                        Trudno powiedzieć, może rodzina matki, może sama matka.
                                    • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:18
                                      NO to gratuuluje moja nie nza takiego pojęcia....
                        • ixiq111 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 15:57
                          >>Jako matka bałabym sie jak moja córka bedzie zyc ze swiadomoscią ze mogła kogos (brata!!!) uratować a nie było jej to dane

                          Może ta matka bała się jak będzie żyć ze świadomością, gdy u jej dziecka nastąpią jakieś poważne powikłania przy narkozie lub w trakcie zabiegu pobrania? Tatuś już się wypiął na córkę, z bratem relacji brak, dla nowej żony ojca jest tylko dawcą. Myślę, że nie chciała śmierci tego chłopca. Nie chciała ryzykować życiem i zdrowiem swojego jedynego dziecka.

                          Czy w przypadku ciężkich powikłań bratu by się dobrze żyło ze świadomością, że jego siostra nie żyje lub jest ciężko chora, bo go ratowała? Co by wtedy zrobili jego rodzice? Podejrzewam, że mieli by to gdzieś, szczególnie matka chłopca.
                          Zgadzam się to był jej brat. Formalnie tak - faktycznie nie było między nimi żadnej relacji. Dorośli - wszyscy - zawalili sprawę.
                          • milva24 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 16:04
                            Tak akurat podobno nie było. Sofia kiedyś już opisywała ten temat i tam pisała, że zarówno ojciec jak i macocha włazilo tej dziewczynce w tyłek a ona ich wyzywała, szczególnie macochę. Brata też znała i widywała bo bywała u nich w domu.
                            • milva24 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 16:07
                              Może teraz napisze coś innego ale pamiętam, że wtedy opisywała jak to jej nadskakiwali i on i ona a córka w miejscach publicznych nazywała macochę dziwką i cieszyła się jej speszeniem i wstydem.
                              • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 16:14
                                Nie, nazywala ja pania lekkich obyczajow, a potem wyjasniala, ze inne określenie byłoby stosowniejsze, ale nie wypada go uzywac.
                                Tak, opowiadala wszystkich kto chciał sluchac historie nowego "związku" swojego ojca.
                                Szkoda ze macocha nie czula wstydu wcześniej, jak stawala na glowie żeby rozwalić rodzine i zycie malej dziewczynce
                                • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 17:57
                                  To sie zecyduj bo najpierw rzucasz sukami....a teraz nagle zmieniasz podejscie. Jakby moja 6 czy 12 latka kogos tak wyzywała i to jeszcze przy innych to bym sie pod ziemie zapadła....pisałam kultury za grosz.
                                  • mary_lu Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 18:04
                                    Ta sześciolatka to jest wytwór Sofii, może nawet jej alter ego. To nie pierwszy wątek, w którym pokazuje, jak bardzo ma problem ze zdradą rodzica i porzuceniem rodziny. Obstawiam jakąś panią w życiu rodziców gdy Sofia miała 6 lat, a ta „koleżanka” to fantazja o zemście idealnej.
                                    • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 18:23
                                      Pudło, historia prawdziwa, nie mam też z takich powodow żadnych traum .
                                      Jakby w życiu rodziców pojawiła się pani, to byłby rozwód, na tyle moja mamę znam.
                                      Wtedy było mi żal koleżanki, bezinteresownie rozwalono jej rodziny i dzieciństwo. A moi rodzice zdecydowali zakończyć znajomość z tamtym panem.
                                      Jedyna trauma - marzyłam o rodzeństwie, ze względu na mamę nie było to możliwe, więc tamto dziecko tez pewnie byłoby mi bliskie
                                      • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 18:39
                                        To naprawde dziwne ze tak to przezywasz i piszesz z taką nienawiścia do Pani Kochanki...BYłas mała i było ci bliskie dziecko ktore sie jeszcze nie urodziło??? NO teraz to padłam. Ksiązki zacznij pisać. Na szczescie teraz juz jestem pewna ze historia zmyslona...ufff.
                                        • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 18:43
                                          A dlaczego nie? Marzyłam o rodzeństwie, tamto dziecko moglo być jego namiastka.
                                          Nienawiści nie widzę, raczej pogardę smile
                                  • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 18:16
                                    A nie wpadles na to że dziewczynka inaczej o tsmtej kobiecie mówiła jako 6 latka, a inaczej później? A jeszcze inaczej się do niej zwracała?
                            • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 16:11
                              Jak nie było? Tak ze matka nie chciała ryzykować zdrowia lub zycia swojej jedynej corki dla dziecka, które nic dla niej nie znaczylo?
                              A macochę wyzywala bo tamta na to zaslugiwala, wymyslalysmy nawet w kilka osob jak jej jeszcze dodatkowo uprzykrzyć zycie
                              Jakie znaczenie miało to ze ojciec "wlazil jej w tylek", macocha chyba nie za bardzo.
                              Jaki to ma wpływ na to ze to dziecko nie moglo być dla koleznaki zupełnie obce?
                              • milva24 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 16:16
                                Odnoszę się do tego co wyżej napisała ixiq o tym, że ojciec się wypiał na córkę i ze dzieci się nie znały. Ojciec z córką utrzymywał kontaktu i dzieci widywały.
                    • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 12:58
                      Ofiarą jest to dziecko ktore umarło bo Pani Była Żona chciała sie odegrac na niewiernym męzu....
                  • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 12:57
                    100/100....nie wiem jak moze zyc ze swiadomoscia ze doprowadziła do smierci dziecka. Nawet jezeli sama poroniła. Wiem co mowie 2 ciąze straciłam. I powiem jasno: to jest tragedia...ale o wiele wieksza jak umiera dziecko ktore sie urodziło, było kochane, poznane. Starszna osoba, straszna...
                    • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:12
                      Dla matki która stracila dziecko, to jest wieksza tragedia niż smierc obcego dziecka.
                      Tym bardziej ze dla tamtej kobiety tez nie było to pierwsze poronienie
                      • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:15
                        Aha...czyli poroniła wczesniej...i nie wiemy czy teraz z powodu rozwodu. Ze ona sobie tak wbła do głowy to nie znaczy ze tak było. Matko jaka chora sytuacja...wczesniej tez przez meza roniła?
                        • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:19
                          A Ty przez kogo ronilas? Wczesniej chyba w początkowej fazie, tutaj ciaza była już zaawansowana, pamiętam ze mocno widoczna.
                          Nie wiemy czy poronienie było wina meza czy nie, ale ta sytuacja, nachodzenie przez s.ke, rozwod na pewno nigdy zadnej ciężarnej nie pomogly.
                          Ponadto ta kobieta ma jeszcze młodsze dzieci, wiec tamto tez mogla urodzic
                          • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:24
                            Nie pomogły ale tez zadne lekaz nie powie "to przez rozwód". U mnie nie wiadomo przez co. Pierwsza wczesna, druga późna. I nadal nie porównam tego do smierci dziecka ktore sie urodziło, znało i sie kochało. I jeszcze raz ani 6 ani 8 ani 10 latka nie wpadnie na takie wnioski jak piszesz. Matka jej to sączyła do ucha. Straszne. mam znajome po rozwodach i są super mamami, bo mimo swojego bólu nie sączą swojej nienawisci dzieciom. Własnie dla dobra dzieci. Dziecko to nie ejst przyjaciółka ktorej mozna wylać całe bagno swojego związku.
                            • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:53
                              No widzisz, a dla tamtej kobiety jej dziecko było ważniejsze od cudzego. Tak po prostu. Przykre, ze Ty jako matka tego nie rozumiesz.
                              Na jakie wnioski nie wpadnie 6 latka? Nie zauważy ze matka stracila dziecko, któremu już wybrala imie, nie zauważy ze matka jest chora z bolu, nie zauważy ze tata wyprowadzil się i mam nowe dziecko z inna pania? Z ta sama która wcześniej nachodzila ich w mieszkaniu?
                              Może ze przebadaj swoje dzieci, skoro sadzisz ze nie zauwaza takich dzieci
                      • dorotal4 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:21
                        sofia_87 napisał(a):

                        > Dla matki która stracila dziecko, to jest wieksza tragedia niż smierc obcego dz
                        > iecka.
                        > Tym bardziej ze dla tamtej kobiety tez nie było to pierwsze poronienie

                        A te wcześniejsze to czyja wina?
                        • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:50
                          To ze stracila wcześniejsze nie musiało oznaczac, ze to dziecko by się nie urodzilo. Wiele kobiet, choćby hanusinamama, zostawalo mamami po poronieniach.
                          Zreszta tamta pani tez.
                          • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:53
                            Taaaaaaak zostałam nawet 2. Ale szprycowałam sie zasrzykami cała ciąze. Bez tego nie wiem czy bym donosiła. Znajoma po 6 poronieniach soie odpusciła...
                • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 12:55
                  NIe nie jest wartosciowa. Doprowadziła do smierci dziecka. Swojmemu wlała do głowy jad i nienawiść (oj źle sie to dla dziewczyny skonczy). Skad wiedziała ze poroniła przez rozwód? Mogła zwyczajnie bez powodu. Jakim trzeba być zwyrodnialcem zeby 6latce mowic "mamusi umarł w brzuszku braciszek bo tatus odszedł???? Chora kobieta
                  • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 12:58
                    Nie musiala nic mowic, corka sama do tego doszla. Wiem o tym z pierwszej reki, już wtedy się przyjaznilysmy
                    • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:02
                      dzieci 6 lenie nie dochodzą do takich wniosków. Mam na stanie rezolutną 6 latkę. A jak Pani była tak zajadła w swej złosci ze dała dziecku umrzeć byle sie odegrać...juz widze jak w domu dobrze o tatusiu mówiła. Nie wiem na serio nie wiem jak moze teraz zyc wiedząc co zrobiła....
                      • milva24 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:08
                        Ja mam ośmiolatkę, bardzo zdolną i bystrą (słowa nauczycielki, nie moje, żeby nie było że jestem stronnicza) o też nie wpadłaby sama na taki pomysł.
                      • bulzemba Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:54
                        to dziwne. Bo jak tatuś odchodzi dzieciaki w tym wieku bardzo często winią siebie. Więc wyciągnięcie takich pokręconych wniosków wcale nie jest takie dziwne.
                  • bulzemba Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:39
                    ???? Doprowadziła do śmierci dziecka?
                    A co? Podeszła do niego i kark mu skręciła? Zabroniła rodzicom tego chorego dziecka szukać dawców niespokrewnionych?

                    Co do wniosku, że poronienie nastąpiło przez rozwód - uważam że sześciolatka sama mogła tak stwierdzić. Jak również winić ojca i jego drugą żonę za tsunami i trzęsienie ziemi w China. Bo miała do nich żal za rozbity dom.
                    • milva24 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:42
                      bulzemba napisała:

                      Doprowadziła przez zaniechanie i to z zemsty, sama sofia się tu do tego przyznała, że to miała być kara za zdradę.

                      > Co do wniosku, że poronienie nastąpiło przez rozwód - uważam że sześciolatka s
                      > ama mogła tak stwierdzić. Jak również winić ojca i jego drugą żonę za tsunami i
                      > trzęsienie ziemi w China. Bo miała do nich żal za rozbity dom.

                      Może i tak ale jeśli mając 32 lata nadal tak sądzi to pewne rzeczy ma nieprzepracowane.
                      • cruella_demon Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 15:04
                        Już przestańcie histeryzować i dorabiać jakieś dziwne teorie. Nie każdy ma pikające serduszko i nadstawia drugi policzek.
                        Mi na ten przykład, to by było całkowicie obojętne.
            • dorotal4 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 11:28
              Straszne jak sobie i innym ludzie potrafią zniszczyć życie jedną głupotą (romans). Nikogo nie potrafię tu ocenić jednoznacznie, może tylko faceta który przez swój wybryk stracił rodzinę, unieszczęśliwił dwie kobiety (marki, które straciły dzieci) i swoje dziecko. Ale on też chyba cenę zapłacił. Creepy..
              • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 11:35
                Zaplacil. Ma teraz tylko jedna dziecko, corke, która nim gardzi.
                Kochance tez nie wyszlo, jest pania po 50., bez rodziny, koleznka się z nia niedawno zetknela po plaszczyznie zawodowej. Kochanka zle na tym wyszla.
                Zona poukladala sobie zycie, ma nowa rodzine
                • dorotal4 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 11:54
                  Czyli żona wyszła z tego najlepiej. Ciężko mi uwierzyć że tak zupełnie po niej spłynęła śmierć tamtego dziecka, mimo uzasadnionych obaw o swoje dziecko w charakterze dawcy. A z drugiej strony ludzie sobie potrafią zracjonalizować wiele rzeczy żeby żyć w komforcie sumienia.
                  • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 12:22
                    Ja mam wrazenie, podobnie jak moja mama, ze dla tej kobiety smierc tamtego dziecka była jakby kara za smierc jej dziecka. Ona bardzo odzyla i zaczela sobie ukladac zycie na nowo. To po śmierci swojego dziecka nie mogla się długo pozbierac
                    • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:13
                      O matko i wszystko jasne!!!! Kara za to ze miała romans z zonatym. Dziecko jej za kare umarło....
                    • dorotal4 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:14
                      sofia_87 napisał(a):

                      > Ja mam wrazenie, podobnie jak moja mama, ze dla tej kobiety smierc tamtego dzie
                      > cka była jakby kara za smierc jej dziecka. Ona bardzo odzyla i zaczela sobie uk
                      > ladac zycie na nowo. To po śmierci swojego dziecka nie mogla się długo pozbiera
                      > c

                      Jeśli to kara, to zapłaciło ją niewinne dziecko. Jeśli ta kobieta wierzy w karmę to ja bym się na jej miejscu poważnie obawiała.
                      • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:15
                        NO ja tez. Po pierwsze jej rozona córka jak odpracuje kiedys cała sytuacje to mzoe matke znienawidzić....
                        • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:21
                          Na razie ponad 20 lat nienawidzi ojca i gardzi nim
                          • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:25
                            NO to miejsmy nadzieje ze jej to zostanie...bo jak kiedys dojdzie do niej co zrobiął jej mama moze miec dziewczyna problemy ze sobą. Dla jej dobra juz lepiej zeby na zawsze nienawidziła ojca...
                            • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:56
                              Wow, sadzisz ze 31 latka nie wyciagnela jeszcze wniskow i jeszcze nic do niej nie dotarlo?
                              Ty się obracasz wśród osob, które chyba maja poważne braki, serio.
                              A problemy które miała przez rozpad rodziny, chyba dawno przepracowala na terapii
                              • milva24 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:10
                                No to chyba słabo przepracowała jeśli nadal w niej po latach tyle gniewu i goryczy. Może terapeuta był kiepski.
                      • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:23
                        Serio?
                        W gre wchodzilo dobro TROJGA niewinnych dzieci. Pan z kochanka z premedytacja zniszczyli zycie dwojgu z nich, w tym jednemu nie dano nawet szansy na urodzenie sie
                        • dorotal4 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 18:25
                          sofia_87 napisał(a):

                          > Serio?
                          > W gre wchodzilo dobro TROJGA niewinnych dzieci. Pan z kochanka z premedytacja z
                          > niszczyli zycie dwojgu z nich, w tym jednemu nie dano nawet szansy na urodzenie
                          > sie

                          Serio uważasz że odbicie faceta (oczywiście bezwładnego misia, jak zwykle) zasługuje na karę w postaci śmierci dziecka?
                • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 12:56
                  Dziwisz sie? A kolezanka ma satysfakcje? Chora osoba ta twoja koleżanka.
                  • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:02
                    Nie, nie dziwie się kobieta nie mogla pozbierać się po śmierci dzieci, nawet jeśli to dziecko nawet nie zdazylo się urodzic
                    Nie, kolezanka nie ma satysfakcji, przez pazerna su.ke rozpadla się jej rodzina i umarl jej prawdziwy brat. Miala wtedy tylko 6 lat.
                    Chora to była sytuacja do której doprowadzil jej ojciec i jego....

                    Chora to Ty jesteś wyzywajac kogos kto został skrzywdzony jeszcze jako dziecko
                    • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:04
                      Ja mowie o jej matce. dziewczyny mi zwyczajnie szkoda. Wiem jak reagują bliscy jak mimo przeszczepu nie udaje sie kogos uratowąc (nie udało mi sie jednak pomoc...albo moj szpik nie był wystarczajaco dobry). Ludzie to przepracowują latami. Ta dziewczyna tez to odchotruje. Moiwe ze chora jest jej matka. I ani ona ani nikt inny nie wie na 100% przez co ciąze straciła. Natomiast wiadomo na co umarło to drugie dziecko....Na serio jezeli zawiść i chęc zemsty doprowadza do śmierci i to dziecka to jest patologia....
                      • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:58
                        Ale wyobraz sobie, ze tamto dziecko być może nie było jej bliskie
                        • przystanek_tramwajowy Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:08
                          W punkt sofia. Więzy krwi to nie wszystko. Na dodatek tatuś pokazał tej dziewczynce, że więzy krwi można mieć w pompie, a lojalność i uczciwość w stosunku do najbliższych są guano warto. Plunął na to wszystko, bo kochanka roznieciła mu ogień w gaciach. Jedynym winnym tej sytuacji jest ojciec tych wszystkich dzieci. A jeśli chodzi o kochankę, to być może więcej by zyskała, gdyby nie dążyła za wszelką cenę do rozwalenia małżeństwa pana. W końcu to nie była wielka miłość, a jedyna przygoda, która skończyła się wpadką. Może w sytuacji, gdy pan zostałby z żoną nr 1, która nie straciłaby dziecka, to w sytuacji, jak wynikła czyli choroby nieślubnego dziecka pana, podeszłaby inaczej do propozycji przeszczepu?
                          • dorotal4 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 18:30
                            Na pewno by wspaniałomyślnie pomogła kochance męża wink Zwłaszcza po tym jak zabroniła mu się kontaktować z dzieckiem. Pewnie by nawet nie wiedzieli że mały zmarł, dla nich nawet lepiej. Jak to ujęła sofia, gdyby tamta dała się usunąć to "nic złego by się nie stało".

                            Chociaż z drugiej strony.. pani by nie wiedziała jakie nieszczęście spotkało tę s.kę, więc satysfakcji by też nie było.
                      • bulzemba Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:10
                        magiczne słowo "bliscy". Widać szanowny tatuś nie był tak cudownym tatusiem by przekonać córkę do przyrodniego brata. On nad tym powinien pracować od samego początku. Ale widać się nie przyłożył.
            • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 12:52
              Jaką by nie była dziecko umarło. Zona miała zapewne zatysfakcje. Kurna szpik to nie nerka. Nie wyobrazam sobie czegos takiego. I nie wiadomo czy zona straciła dziecko bo odszedł, mogła poronic tez bez tego (wiem straciłam 2 ciąże). Jestes okropna chwaląc coś takiego. Na złość byłemu pozwolimy umrzeć jego dziecku....nie dziwie sie ze Pan sobie inną Panią znalazł. A córka skąd wiedziała ze brat umarł przez tatę? Mausia sączyła jad dziecku (6letniemU!!!!) ze umarł przez tatusia? Choreeeee
              • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:05
                Tam były niezle awantury jeszcze przed odejściem.
                Ja po prostu uważam, ze takiej sytuacji facet powinien naprawić swój blad chroniąc zone, nienarodzone dziecko i corke.

                Pan po śmierci tamtego dziecka blagal byla zone o druga szanse, wiec chyba nie była az taka zla.
                Dziecko SAMO wyciagnelo wnioski
                • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:09
                  Ale on wybrał i tyle. Co był winien ten chłopiec? Druga zona przezyła cos niewyobrazalnego smiersc dziecka. I jest to duzo wieksza strata niz stacic ciąze. Straciłam 2 a mojej kolezance umarło 4letnie dziecko. Dzieci nie wyciagaja same wniosków w tym wieku. Mamsuia zatruła je jadem. Ty widać tez go łykałaś. naprawde ta dziewczynka jest tutaj ofiarą i akurat odejscie taty było najmniejszym złem jakie je tutaj spotkało...
                  • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:01
                    Może to ze gdyby nie było tamtego chłopca ta rodzina nigdy by się nie rozpadla, a jest tez spora szansa ze urodziłby się jej prawdziwy brat.
                    Powtarzam, dla zony matki jej nienarodzonego dziecka była wieksza trauma niż smierc obcego 3 latka.

                    Decyzja to co jest zlem w jej zyciu a co nie, nie należy do Ciebie
        • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 12:48
          Ale oddanie szpiku to nie to smao co nerki. Na złość kochance meza i męzowi nie pozwoliła uratować dziecka> Jakby jej drugie wymagało szpiku od rodzenstwa nie miałaby taki oporów. Teraz oddanie szpiku nie jest juz nawet tak bolesne. I bez przesady 3 lata później dziewczyna miała 9 lat. Matka pomyslała jak ona bedzie zyc z mysla, ze nie pomogła bratu/siostrze?
          • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 12:57
            Ale to było ponad 20 lat temu, a wtedy oddanie szpiku wiazalo się z operacja w znieczuleniu ogolnym. Narazilabys swoje jedyne dziecko na takie ryzyko dla ratowania obcego dziecka?
            Może ta konkretna matka mysla o tym jak jej dziecko będzie zyc jeśli wystapia komplikacje
            • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:01
              NIe było obce. Jak bardzo Pani była zona nie lubiła aktualnej zony swojego ex oraz jak bardzo nie lubiła ex...nie było obce. Był to brat/siotra przyrodnia jej dziecka. Nie było obce. Dla 9latki zniecuzlenie ogólne nie jest zabiegiem zagrażającym zyciu. Tak smao pobranie szpiku. Wiem bo ponad 20 lat tamu taki zabieg był w mojej rodzinie. Dawca nie miał 9 a 12 lat ale to mała róznica. Moim zdaniem kiedys do tej dziewczyny (córki) dotrze ze mogła uratowąc zycie ale przez mamę nie zrobiła tego. Zeby wtedy nie znienawidziła tez mamy....
              • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:08
                Ma niemal 32 lata, gardzi ojcem i nienawidzi tamtej kobiety, już raczej jej się nie zmieni. Na razie nienawidzi ojca za to, ze przyczynil się do śmierci jej brata
                KAZDE znieczulenie ogolne potencjalnie zagraza zyciu, ZADEN lekarz nie da Ci w takiej sytuacji 100% pewności, ze wszystko skończy się dobrze
                • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:14
                  Kochana to czasami nie jestes ty ta dziewczyna. Bo piszesz włąsnie jak zatruta jadem matki. I piszesz ze twoim zdaniem (podonie jak twojej matki) matej umarło dziecko za kare ze miała romas z żonatym...
                  • milva24 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:18
                    Też mi na to wyglada sad Szkoda dziewczyny ale może jeszcze kiedyś temat przepracuje na terapii i uwolni się spod wplywów toksycznej mamusi.
                  • mamolka1 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:20
                    No właśnie też się zastanawiam - tamta dziewczyna ma podobno 32 lata. A tu Sofia_87....
                    Nienawiść to paskudne, niszczące uczucie - odbije się prędzej czy później .. straszne jest to co Sofia pisze..
                    • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:17
                      To chyba normalne ze kilkulatki zaprzyjazniaja się z równolatkami? Ile lat mialby mieć moja przyjaciolka jak miałam 6 lat? 15?
                      Pomyslcie trochę...
                  • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:19
                    Moja mama tez znala tamta rodzine, podobnie jak tata. Mieszkalismy w jednej klatce. Nasi rodzice znali się odkad my dwie bylysmy w wózkach smile.
                    Potem moi rodzice zerwali znajomość z panem
                • milva24 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:15
                  Ale do jakiej śmierci brata? Poronienia się zdarzają, w większości przypadków odpowiadają za to wady genetyczne płodu. Przy innym przebiegu sytuacji miała szansę na zostanie samotną matką z córką i chorym synem. Sama mam takie za sobą ale swoje traumy to trzeba sobie samemu przepracować albo z terapeutą jeśli inaczej nie da rady.
                  • milva24 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:16
                    Tzn. sama mam za sobą poronienie, przeżyłam to bardzo ale nie porównujmy ze śmiercią kilkulatka której w dodatku można było zapobiec.
                    • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:20
                      Mam za sobą 2. I znam dziewczyne ktora straciła 4lenie dziecko. Wiele razy mwoiłam ze ciesze sie!!! tak ciesze ze moje dzieci traciłam w czasie ciązy a nie jak juz sie urodziły (albo urodzić martwe). Jestem mamą i nie wyobrazam sobie znać swoje dziecko, kochać i stracic. Nie mozna tego porównac do poronienia...
                      • bulzemba Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 17:48
                        inaczej się patrzysz na przyjaciółkę która traci dziecko a inaczej na kobietę która brała czynny udział w rozwaleniu ci małżeństwa.
                        • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 18:33
                          Nie. BO stracic dziecko to najgorsze co człowiekowi moze sie przytrafić. Wiec najgorszemu wrogowi bym nie zyczyła. Trzeba być mocno zaburzonym zeby sie cieszyc ze komus umarło dziecko i uwazac, ze matce sie nalezało....serio ten wątek przeszedł wszystko co juz tutaj czytałam.
                          • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 18:41
                            Właśnie, a ja przypomnę że dwie kobiety straciły dzieci, a Ty wydajesz się współczuć tylko jednej
                          • bulzemba Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 18:47
                            chyba nigdy nie miałaś wrogów
                            • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 19:20
                              Zyczysz komus zeby mu dziecko umarło????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                              • bulzemba Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 20:15
                                Nad tym to się akurat nie zastanawiałam.

                                Widzę tylko, że nie potrafisz (na szczęście) zrozumieć co znaczy żywić do niechęć do kogokolwiek. Im jestem starsza tym bardziej widzę, że ludziom brak empatii, a raczej, że posiadają ją jedynie w tych aspektach które sami przerobili.
                        • dorotal4 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 18:36
                          bulzemba napisała:

                          > inaczej się patrzysz na przyjaciółkę która traci dziecko a inaczej na kobietę k
                          > tóra brała czynny udział w rozwaleniu ci małżeństwa.

                          ale sofii nikt nie skrzywdził, a ona przecież uważa że śmierć dziecka to zasłużona kara dla zupełnie obcej kobiety.
                          Rozumiem żonę, która przeżyła poronienie i ma prawo do swoich uczuć, rozumiem że te uczucia przelała na swoją córkę, ale co ma z tym wspólnego koleżanka tej córki?
                          • tsaria Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 22:00
                            bo sofia jest tą koleżanką, będzie zaklinać się tu, że nie, ale nie wierzę, ona jest tą dziewczyną, co widać po jej nienawistnych, odrazających postach/.
                            • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 22:27
                              Nie, nie jestem. Ja nigdy nie miałam rodzeństwa, a moi rodzice żyli razem szczęśliwie aż do śmierci taty .
                              Moja mama nie jest z tych kobiet, które dawalby druga szansę. A tak w ogóle to w przypadku naszej rodziny taka sytuacja nie mialaby szansy zaistnieć, gdyż mama była jedynaczka kochana przez rodziców ponad wszystko, więc gdyby ktoś ją tak skrzywdzil, to dziadkowie z pewnością by tak tego nie zostawili losowoi.
                              • milva24 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 22:39
                                I co by zrobili?
                                • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 22:47
                                  Już ich nie zapytam, oboje nie żyją
                                  • milva24 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 22:52
                                    No to skąd wniosek, że zrobiliby cokolwiek poza standardowym udzieleniem wsparcia swojemu dziecku?
                                    • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 23:04
                                      Bo wiem jak bardzo byli zapatrzeni w swoją jedynaczke, we mnie zresztą też.
                                      Jakby ktoś skrzywdzil moja mame, to byłoby to jak wypowiedzenie im wojny. A mieli pewne wpływy, każde w innych kręgach.
                                      Rodzina tamtej kobiety też zreszta chyba zrobiła więcej niż standardowe udzielenie jej wsparcia smile
                                      • milva24 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 23:17
                                        Czyli resortowe dzieci?
                                        • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 23:26
                                          Nie, moja babcia była po wojnie typowym wrogiem ludu, ale oboje z dziadkiem doszli do swoich pozycji pracą i talentem.
                                      • mary_lu Re: Prawdziwa historia 02.02.19, 07:45
                                        Czyli prezentujesz zaburzenia socjopatyczne już w trzecim pokoleniu?

                                        Czym to ludzie potrafią się chwalić.
                                        • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 02.02.19, 08:51
                                          Ochrona dziecka przed kimś kto je skrzywdzil lub zamierza to zrobić, to według Ciebie zaburzenia socjopatyczne?
                                          Cóż, gratuluje rodziny smile
                  • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:18
                    I okazuje sie ze to nie było pierwsze poronienie....Ja przeszłam 2. Nikt nigdy na 100% nie powie co jest przyczyną ( no chyba ze np wypadek drogowy). Tutaj mausia sobie ubzdurała, órce umysł zatruła i na koniec ma satysfakcje bo ukarała kochanków doprowadzajac do smieci ich dziecka...Boze jakie chore. Az mam nadzieje ze to wymyślone na serio.
              • amast Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:20
                Wiesz co... Mam przyrodnią siostrę. Widziałam ją 3x w życiu, a obie jesteśmy po 40. Nie mam w stosunku do niej żadnych uczuć. Ani złych (te wygasły dawno temu), ani dobrych (nigdy ich nie było). Jest dla mnie całkowicie obcą osobą. Jak widzę się od czasu do czasu z ojcem, to mi mówi, że Kasia to czy tamto, ale te informacje przeciekają przeze mnie tak samo jak wiadomości z Pudelka o celebrytach. Nie poświęciłabym dla niej ani nerki ani szpiku, jak nie poświęciłabym ich dla tysięcy anonimowych nieznanych mi osób. I nie, nie miałabym poczucia, że spowodowałam/przyczyniłam się do jej śmierci. Gdyby zmarła, to dlatego, że była ciężko chora, a nie dlatego, że ja złośliwie sprowadziłam na nią śmierć.
                Czym innym jest naprawdę bliska relacja i wewnętrzna potrzeba ratowania za wszelką cenę bliskiej osoby, czym innym wymuszanie poczucia winy "bo mogłaś". Mogłam pojechać do Afryki ratować głodujące dzieci, ale wybrałam szczęście własnych. I nie mam poczucia winy z tego powodu.
                • dorotal4 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:23
                  Ale wiesz, że nie da się "poświęcić szpiku"?
                  • amast Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:25
                    Wiem, a Ty wiesz, co miałam na myśli.
                    • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:27
                      Ja nie wiem. Jestem wpisana jako dawca. I wiem ze to mzoe byc obcy. serio szpiku sie nie wyprodukuje. A mnie nie ubedzie jak oddam. Oddajemy tez zmezem krew. ja z racji porodów oraz długiego karmienia mniej (maż litry juz oddał). Nie wyobrazam sobie zeby miał ktos umrzeć bo ja sie nie dam ukłuć. Szpi czy krew to nie nerka. I jezeli moje dzieci kiedys zdecyduja sie byc dawcami szpiku i kri bede z nich dumna.
                      • amast Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:32
                        Gratuluję postawy życiowej. Poważnie.
                        A teraz pozwól żyć innym według ich własnych wyborów.
                        • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:39
                          Ja nikogo do oddawania nie zmuszam. natomiast traktowanie "umarło jej dziecko za kare bo miała romas z żonat uwazam za wypaczoną psychikę"
                          • amast Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:46
                            > "umarło jej dziecko za kare bo miała romas z żonat

                            Ja uważam taki tok rozumowania za głupi. Ale potrafię zrozumieć, że zdradzona i rozpamiętująca swoje rany kobieta może w ten sposób sobie racjonalizować. I nie odważyłabym się publicznie mówić o niej, że ma wypaczoną psychikę.
                            • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:01
                              A ja uwazam ze ma. Bo jej cieprienie nie upowaznia m.in do saczenia jadu swojej córce ktora wtej całej sytuacji tez jest ofiarą.
                              • amast Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:08
                                W sytuacji rozwodu dzieci zawsze są ofiarami. I większość tych dzieci ma sączony jad i jest nastawianych przeciwko drugiemu rodzicowi. W większym lub mniejszym stopniu. Małżeństwa, które rozstaja się w przyjaźni i nie grają kartą dzieci są w mniejszości. Według Twoich kryteriów większość rozwodników musiałoby mieć wypaczoną psychikę. A i sporo nierozwodników też.
                                • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:10
                                  I tak uwazam.
                        • marisol25 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:31
                          No ciekawe amast, jak ty byś była ta która potrzebuje szpiku - uslyszalabys że sorki ale możesz zejść z tego świata bo dawca nie będzie się poświęcał dla obcej baby.ale byś skamlala, widzę to normalnie. Zawsze mnie dziwi że tacy ludzie nie boją się karmy..
                          • amast Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:40
                            Zmień kulę albo okulary.
                            Ja się nie boję śmierci. Karmy zresztą też nie - jak patrzę na to, co w życiu robiłam i robię, to mogę z podniesioną głową stawać przed wszystkimi sądami wszystkich istniejących religii.
                            • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:55
                              Kazdy taki madry az go nie dopadnie...Na szczęscie zarówno szpik jak i krew od dawców trafiają tez do tych co są przeciwko oddawaniu.
                              • amast Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 15:03
                                A do tych, co są przeciwko przyjmowaniu też? wink
                                • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 15:04
                                  A co odmówisz jak ci dziecko na białaczke zachoruje? Albo ty jak zachorujesz?
                                  • amast Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 15:08
                                    Moje dzieci są dorosłe. W razie potrzeby same zadecydują. Gdybym ja zachorowała to tak, odmówiłabym przeszczepu. Mówię to z absolutną pewnością i powagą. Nie zamierzam się tłumaczyć z motywów. Już pisałam - pozwól innym żyć według ich wyborów.
                                    • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 18:41
                                      Alez proszę bardzo. NIkomu nie zabraniam. Mysle ze małoletnim dzieciom nie moglabys odmówić, bo sądownie miałabys odebrane prawo do decyzji a sobie mozesz odmawiać.
                                      • amast Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 22:36
                                        Nie będzie nam dane sprawdzić. Moje dzieci dorosły oszczędzając mi takich dylematów.
                                    • tsaria Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 22:04
                                      jesteś świadkiem jechowym....tadam
                                      • amast Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 22:34
                                        Wiedziałam, że komuś się skojarzy wink
                                        Ale niestety nie.
                            • marisol25 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:58
                              Okularów nie noszę a kule to zmien swojej mamusi. Zayebiscie zabawna jesteś z tą pewnością siebie, niejeden taki mądry źle potem kończył. No ale nie moje małpy nie mój cyrk xdd
                          • cruella_demon Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 15:07
                            Karma, to wraca mojemu kotu jak zje za dużo.
                            • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 15:11
                              Mojemu tez smile i wtedy trzeba szybko sprzatac bo inaczej..., nie to zbyt obrzydliwe
                              • katja.katja Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 16:33
                                Kot zje z powrotem, co ma się marnować.
                                • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 16:37
                                  Nie pozwalamy na to, jakbym to zobaczyla to już nic nie byłoby takie same smile
                                • bulzemba Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 16:44
                                  i dlatego w niektórych przypadkach karma wraca nie raz big_grin
                                  • marisol25 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 17:22
                                    Nie myślałaś nad zmianą nicka? Bul doopy idealnie współgra z twoją niemoca intelektualną

                                    • bulzemba Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 17:51
                                      też cię lubię
                            • marisol25 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 17:20
                              Zablysnelas demon, a teraz wróć lepic pierogi. Btw może siersciuch potrzebuje jakiejś konsultacji lekarskiej, skoro gastryka mu siada xdddd
                      • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:24
                        Ja tez jestem wpisana, ale z jakiegoś powodu wymagali aby dawca miał powyżej 18 lat
                        • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 15:00
                          Ale jak mogłas sie zapisać...kiedys tój szpik moze trafić do takiej np kochanki. Ty nie wiesz kto to...łatwo ci zyc z taką swiadomością?
                    • milva24 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:32
                      To zrozumiałe, że siostra jest Ci obojętna ale to ani jej wina ani Twoja tylko jak już Waszych rodziców. Miałam taką koleżankę, której ojciec rozwiódł się z pierwszą żoną dla jej matki i miała kilkanaście lat starszą siostrę, której nigdy nie widziała. Kiedyś w przypływie szczerości, po winie, bardzo żałowała, że ta kobieta nie chce się z nią spotkać, że nie może poznać swoich siostrzeńców (my miałyśmy wtedy po 20 lat). Myślę, że może nie nerkę ale szpik oddałaby im bez problemu, gdyby była taka potrzeba bo mimo wszystko myślała o niej dobrze.
                      • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:41
                        Pracujac w fundacji znam przypadki kiedy nie znające sie rodzenstwo przyrodnie oddaje sobie szpik. Zanm tez dziewczyne ktora nie mogla oddąc ( nie był zgodny) drugie dziecko umarło...ona teraz jest pod opieką psychologa bo ma problem z tym ze szpik nie był zgodny, obwinia się. Z fundacji znam historie kiedy była zona zaopiekowała sie drugim dzieckiem swojego exa. Pierwsze lezało w szpitalu własnie na raka ( nie białaczka), nie mieli innej rodziny.
                      • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:28
                        No widzisz, ale to nie Twoja kolezanka i jej matak były w tej sytuacji pokrzywdzone. Tamta siostra z jakiegoś powodu spotkać się nie chciała i może wcale nie bylaby chetna cokolwiek oddawać Twojej koleznace.
                        Jak widać nie tylko moja koleznka jest spaczona....
                        • milva24 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:35
                          Ale tamta dziewczyna była w chwili rozstania rodziców późną nastolatką, ojciec kontakt z nią miał i wnuki poznał. A to że nie chciała poznać nowej rodziny ojca to nie to samo co darzenie wszystkich dozgonną nienawiścią
                          • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:42
                            Może wiec było jej latwiej niż 6 latce.
                            Nie wiesz dlaczego nie chciała poznac przyrodniej siostry i jej matki, niewykluczone ze dazy je dozgonna nienawiscia. W przeciwny razie chciałaby choćby poznac, ze zwyklej ciekawości, przyrodnia siostre
                            • milva24 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:43
                              Nie wiem co było dalej, nie mam z tą koleżanka kontaktu od lat. Może się spotkały, kto wie.
            • mamolka1 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:07
              Ciekawe jakie spojrzenie miałaby znajoma gdyby to jej córka zachorowała a przyrodni brat mógłby jej życie uratować. A tatuś by stwierdził nie i uj bo to potencjalnie ryzykowne... Podłe i znajoma ma życie dziecka na sumieniu a na dziewczynie też się to kiedyś odbije.
              Kurde, 3/4 mojej rodziny to zarejestrowani dawcy szpiku 😐
              • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:09
                Ja tez jestem zarejestrowana jako dawca szpiku. Ale pewnie wiesz, ze taka możliwość jest dopiero od 18 rż
                • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:10
                  Dla osoby niespokrewnionej. Dla osoby z rodziny za zgodą rodziców mozna wczesniej.
              • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:11
                O tym samym pisze. Najwieksa krzywde zrobiła jej matka. Pomagam w hospicjum i zajmuje sie głownie rodzenstwem chorych dzieci. Ta dziewczyna albo juz ma albo bedzie miałą duzeproblemy ze sobą po tym co zrobiła jej matka, po tym ze ona nie mogla pomóc.
                • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:30
                  Nie, ta dziewczyna nie ma problemów ze sobą, mam nadzieje ze nie będzie ich tez miała w przyszłości, dość już zaplacila za bledy ojca.
                  Ty piszesz ze zajmujesz się bliskimi chorych, ale nie przyjmujesz do wiadomości, ze dla niej to dziecko NIE BYLO najwyraznej kims bliskim. Dotarlo?
                  • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 15:02
                    Pisałam ze są tez przypadki rodzenstwa przybranego....
                    • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 15:15
                      Poczytaj wpis Milva24, najwyraźniej nie kazde przyrodnie rodzeństwo jest ze sobą blisko.
                      Btw opisywano tu kiedyś przypadek księżnej Meghan i jej ojca i przyrodniego rodzeństwa. Ona od wielu lat nie ma z nimi kontaktu, nie zamierza tego zmieniac, komentarze były w stylu; przyrodnie rodzeństwo ze strony ojca, które ze sobą nie mieszka, to niemal obcy ludzie.
                      Taka prawda
        • ichi51e Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 13:57
          Straszne jest byc taka babka co zabila cudze dziecko chodz mogla je uratowac. Boze co za koszmar.
          • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:07
            NO ja włąsnie nie wiem jak z tym życ. Chyba kwestia wyparcia. Tłumaczenia ze "smierć jej dziecka była karą za romans z oznatyM' chyba wszystko mowi. W rodzinie meza była zbiórka kasy na chore dziecko. Dziecko było exa jednej z kuzynek meza. I ten ex tez zostawił tą kuznkę. Z nowa Panią miał dziecko, dziecko wymagało drogiego leczenia. Mimo ze ex od czasu odejcia był "persona non grata" to w momencie choroby jego dziecka nikt sie nie zastanawiał nad jego winą. Najwiecej dali byli tesciowe. Chodziło o zycie dziecka.
          • milva24 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:22
            I jeszcze dumna z siebie po latach.
            • hanusinamama Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 14:57
              NO to mnie zszokowało najbarardziej. I ze su..ce sie nalezało i dostała za swoje. Seria odkąd jestem mamą to nikomu, najgorszemu wrogowi nie zyczyłabym smierci dziecka. Nie ma nic gorszego.
          • bulzemba Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 16:06
            lepsza by była jazda gdyby przeszczep się nie przyjął. To by dopiero były jazdy! Że zły szpik dała, że zatruła jadem...
          • frey.a86 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 16:26
            ichi51e napisała:

            > Straszne jest byc taka babka co zabila cudze dziecko chodz mogla je uratowac. B
            > oze co za koszmar.

            Przecież nikogo nie zabiła, dziecko zmarło, bo było chore. Już nie przesadzajcie.

            Ja na miejscu tej matki też trzymałabym się z daleka od eksa i jego nowej rodziny.
        • katja.katja Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 16:30
          Co masz na myśli pisząc "straciła dziecko"? Poroniła wczesną ciążę czy miała przedwczesny poród w wysokiej ciąży, który zakończył się zgonem lub urodziła już martwe?
          Tak czy inaczej nie sądzę by rozwód był powodem czy to poronienia czy przedwczesnego porodu martwego dziecka.
          Ostatecznie kobiety były w stanie donosić ciąże nawet w getcie, więc sam stres to za mało.
          • sofia_87 Re: Prawdziwa historia 01.02.19, 16:33
            Nie wiem, ja tez bylam wtedy dzieckiem, ale sadzac po wielkości brzucha to drugie.
    • 21mada Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 10:42
      Uważam że ludzie z dwiema nerkami to egoiści.
      • milva24 Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 10:46
        big_grin
    • spanish_fly Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 11:09
      Czy rodzice mogą w takiej sprawie zdecydować za dziecko? Jeśli ja miałabym zdecydować za swoje dziecko to bym odmówiła. Gdyby dziecko było pełnoletnie to ono by decydowało.
    • frey.a86 Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 11:23
      Co wy z tymi nerkami? big_grin Czekam na wątek "komu oddałybyście nerkę - mężowi czy dziecku" Albo nie, bo to za łatwe. Może "któremu ze swoich dzieci oddałabyś nerkę". To dopiero byłby problem, a nie jakiś tam pasierb czy była męża. tongue_out
      • amast Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 11:30
        O, w "Rodzinie zastępczej" był taki wątek. Odpowiedź ojca rozbrajająca, a reakcja trzeciego dziecka jeszcze bardziej wink
        • frey.a86 Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 11:32
          Jaka to była odpowiedź? smile
          • amast Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 11:36
            Mogę nie do końca pamiętać, ale leciało to mniej więcej tak:
            Wojtek (zastępczy): a jakbym ja i Filip (biologiczny) potrzebował nerki, to komu by wujek oddał?
            ojciec: każdemu po jednej i miałbym święty spokój
            Dorotka (zastępcza): no tak, a dla mnie by zabrakło...
            • frey.a86 Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 11:48
              Dobre. smile Lubiłam ten serial.
      • tt-tka Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 11:34
        frey.a86 napisała:

        > Co wy z tymi nerkami? big_grin

        Wplyw kultury masowej (serial) na tematyke debat i rozmowek big_grin

        >Czekam na wątek "komu oddałybyście nerkę - mężowi czy
        > dziecku" Albo nie, bo to za łatwe. Może "któremu ze swoich dzieci oddałabyś ner
        > kę". To dopiero byłby problem, a nie jakiś tam pasierb czy była męża. tongue_out

        Zaden dylemat - temu dziecku, ktore wczesniej by zachorowalo i potrzebowalo przeszczepu.

        PS odmawiam odpowiedzi na "a jesli zachoruja rownoczesnie" tongue_out
        • frey.a86 Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 11:50
          A szkoda, bo już chciałam zaproponować wypadek samochodowy, wskutek którego oboje naraz tracą nerki. wink
          • jowita771 Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 16:17
            Najchętniej oddałabym po jednej każdemu dziecku, ale tak niw biorą. Osoby z trojgiem i większą liczbą dzieci i tak leżą w tym momencie.
    • ortolann Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 11:34
      Gdyby któreś dziecko samo zdecydowało, że odda nerkę, to cynicznie kazałabym w obecności wszystkich zainteresowanych zrobić u notariusza zapisy na wszystkie dzieci, a dla dawcy jakiś bonus. Dodatkowo zrzeczenie się przez ojca wszelkich ewnetualnych roszczeń wobec tych dzieci w przyszłości (ewentualne alimenty na ojca). I to raczej darowizna od razu, bo z testamentem może być potem różnie. Tatulo porzucił swoje dzieci, a teraz przychodzi do nich po pomoc dla nowego dziecka. Jak te dzieci mają się czuć? Jak magazyn części zamiennych, o który nie warto się troszczyć. Jakie mają mieć oparcie w ojcu? Żadne. Dlatego, ponieważ znam jedną bardzo smutną historię z takim tatkiem w roli głównej, jako matka postawiłabym ten właśnie warunek. I bez niego nie zgadzałabym się przekazanie tej nerki. Nawet gdyby dziecko zdecydowało samo, że nerkę chce oddać. Zrobiłabym wszystko, żeby do tej transplantacji nie doszło. Tamto chore dziecko nie jest niczemu winne, ale w takiej sytuacji to jest argument, wg mnie, drugorzędny.
      • sofia_87 Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 11:39
        Dokladnie, przed takim dzieckiem (pełnoletnim czy nie) jeszcze cale zycie, szkoda tracic nerke na wybryk tatusia
        • milva24 Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 11:44
          Akurat jeśli się dorosłe dziecko zacznie traktować jak dzieciaka, któremu można coś zabronić "bo mama tak mówi" to można szybko stracić z nim kontakt.
          • ortolann Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 11:51
            Nie widzę adekwatności. Nie jest to sytuacja, w której dziecku się czegoś zabrania albo nakazuje. Sprawa bardzo trudna, bo nie wiadomo jaki stosunek do ojca mają te dzieci. Może być tak, że nie chcą go znać ale może być i tak, że na każdy gest z jego strony czekają jak na zbawienie. I pójdą za każdy jego skinieniem. Prawda zaś jest taka, że przed nimi całe życie: mogą mieć swoje dzieci, mogą same zachorować. To nie jest sytuacja, w której można się na to bezwarunkowo zgodzić. I zrobiłabym wszystko, żeby dzieci o tym przekonać.
            • milva24 Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 12:06
              Przekonywać owszem, można ale napisałaś, że mimo zgody dorosłego dziecka zrobiłabyś wszystko, żeby do transplantacji nie doszło.
              • tt-tka Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 12:14
                milva24 napisała:

                > Przekonywać owszem, można ale napisałaś, że mimo zgody dorosłego dziecka zrobił
                > abyś wszystko, żeby do transplantacji nie doszło.

                Co prawda nie mnie odpowiadasz, akle sie wetne - mowa o dziecku doroslym czy o dziecku pelnoletnim ? bo to nie sa pojecia tozsame. Pelnoletnosc daje prawo podejmowania decyzji, ale nie daje wiedzy i doswiadczenia bedacych udzialem dojrzalszych wiekiem...
                I gdyby moje dziecko, nawet ze zdolnoscia prawna do podjecia takiej decyzji, chcialo to zrobic, by zasluzyc na uczucie ojca dotad w jego zyciu nieobecnego, by sie poczuc dla tego ojca wazne, by sie "wkupic" w jego uczucia - tak, zrobilabym co mozliwe, by mu w tym przeszkodzic. Bo ono jeszcze nie zna albo nie przyjmuje do wiadomosci konsekwencji psychicznych i zdrowotnych, a ja juz tak. Oraz nie ma tej wiedzy o swoim ojcu, ktora mam ja.
                • milva24 Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 12:44
                  Tu racja niemniej jesli dziecko pełnoletnie uważa się za dorosłe to próba przeszkodzenia w podjętej decyzji może wywołać efekt odmienny od oczekiwanego. Na pewno warto podawać argumenty, sensowne argumenty, poparte wiedzą medyczną a nie zamykać dziecko w piwnicy bo ono kiedyś z tej piwnicy wyjdzie i wcale nie będzie matce wdzięczne za to, że je zamknęła.
                  • tt-tka Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 13:01
                    milva24 napisała:

                    Na pe
                    > wno warto podawać argumenty, sensowne argumenty, poparte wiedzą medyczną a nie
                    > zamykać dziecko w piwnicy bo ono kiedyś z tej piwnicy wyjdzie i wcale nie będzi
                    > e matce wdzięczne za to, że je zamknęła.


                    Nie, no jasne, ze mowa nie o zamykaniu w piwnicy !
                    Argumentacja, moze rowniez podalabym te wiedze o ojcu, ktorej dziecku dotad szczedzilam (moze !), moze wskazanie szans zyciowych, ktore ma (nawet gdybym je miala stworzyc ad hoc), a ktore mu przepdna w zwiazku z operacja i leczeniem... nie wiem, Potrzeba jest matka wynalazku, gdybym sie w takiej sytuacji znalazla, szukalabym sposobow.

                    Nie wykluczam rowniez, ze kontratak poszedlby do eksa, a nie do dziecka - na zasadzie, odczep sie od jego czy jej nerki albo bardzo pozalujesz. Jezeli traktujesz nasze dziecko jako magazyn czesci zastepczych, ja moge cie potraktowac adekwatnie.
    • xperia80 Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 12:53
      Nigdy w życiu.
      • xperia80 Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 12:56
        A, chwila - nigdy w życiu, póki dziecko jest dzieckiem, a takim przecież nie pobierają organów. Dziecko dorosłe już tylko przekonuję, żeby tego nie robiło, ale decyzja musi być jego, bo to ono będzie z tym żyć. Oczywiście wspieram dziecko bez względu na to, co zdecyduje sad
    • jowita771 Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 14:26
      Cięta riposta wujka Staszka.
    • katja.katja Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 16:21
      Kilka lat temu o życie dziecka walczyło pewne małżeństwo, które po latach emigracji wróciło do Polski do swojego miasta (dziecko zachorowało już po przyjeździe). Potrzebny był przeszczep szpiku. Okazało się, że mieli wtedy (bo niestety dziecko w wyniku infekcji i innych powikłań zmarło) szczęście bo w bazie znaleźli dawcę "niespokrewnionego" z tego samego miasta, który wg lekarzy miał wyjątkową "zgodność" jak na dawcę "niespokrewnionego", tak sobie myślę, czy to nie było jakieś "nieznane" przyrodnie rodzeństwo chorego.
      • milva24 Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 16:29
        Mogło to nie być rodzeństwo akurat ale inny krewny, np potomek dziadka czy pradziadka z nieprawego łoża.
        • bulzemba Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 17:13
          od razu z nieprawego. Znam faceta który dopiero w wieku lat 30 dowiedział się, że sąsiadem babci jest jej rodzony brat.
    • mary_lu Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 17:08
      O rany, jaki obrzydliwy wątek się zrobił... o ile mam dużo współczucia i zrozumienia dla emocji porzuconej żony, rozumiem ją choć nie pochwalam tej decyzji o zablokowaniu przeszczepu, tak samo jak rozumiem ale nie pochwalam tego co zrobiła z psychiką córki, to wynurzenia Sofii są po prostu nieludzkie.

      Arwena bis to mało powiedziane.
      • hanusinamama Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 20:27
        MNie po watku arveny zamurowało ze mozna miec takie podejscie. Ale w sumie nieszkodliwie...ciakawe. O. Natomiast tutaj to mi szczęka opadła i zwyczajnie nie wiem co myśleć. Nie wiem, nie myslałam ze mozna tak myslec, tak kogos nienawidzic..ale ze az do takiego stopnia. Cieszyc sie z takiej tragedii i traktować to jako odwet. Czuje sie 5 cm niższa, wbita w ziemie
    • aerra Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 18:24
      W takiej sytuacji po moim trupie.

      Chyba, że nasze "wspólne dzieciątko" jest już pełnoletnie, ma więź z rodzeństwem i chce. Samo z siebie chce, nie szantażowane emocjonalnie przez tatusia. Wtedy oczywiście, tak samo jak w przypadku z pierwszego wątku - może mi się nie podobać, ale dorosła osoba decyduje sama.
    • amsterdama Re: a teraz taka sutuacja nerkowa 01.02.19, 20:45
      Dziecko nie może być dawcą nerki. Nie ma o czym dyskutować.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka