Dodaj do ulubionych

Mąż katował żonę...

21.02.19, 12:01
Tekst linka
Mąż przez 3 lata katował żonę, bił metalową pałką, pięściami, kablem, wyrzucał nagą na balkon i nie wpuszczał na noc do domu, przypalał papierosami, zrzucił z balkonu. To wszystko w obecności córeczki. Kobieta wykształcona, z dużego miasta. W tym czasie zachodzi z nim w ciążę. Jak to się dzieje, że nie ucieka od oprawcy, nie ratuje siebie ani dziecka? Ja rozumiem strach, ale w takim przypadku co ma do stracenia?
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 12:25
      Bezrobotny filozof pewnie przez lata zrobił artystce pranie mózgu, mógł grozić że zabierze jej dziecko albo zrobi mu krzywdę.
    • kosmos_pierzasty Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 12:32
      Jak Cię to ciekawi, poczytaj. To są zbadane mechanizmy.
    • heca7 Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 12:38
      Mózg miała sprany. A nie pamiętasz żony świątobliwego radnego co to biblię przy łóżku trzymał?
    • konsta-is-me Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 12:39
      Pranie mozgu.
      Poczytaj o tym.
    • lauren6 Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 12:40
      www.tvn24.pl/pomorze,42/gdansk-wyrok-w-sprawie-mezczyzny-ktory-wypchnal-zone-z-balkonu,911342.html

      "Sama poszkodowana niektórym faktom zaprzeczała, ale sąd stwierdził, że jej zeznaniom przeczą inne obiektywne fakty oraz opinie biegłych. Twierdziła na przykład, że z balkonu skoczyła sama, ale biegły stwierdził, że to bardzo mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę jej obrażenia, a samo zajście widzieli świadkowie, którzy zeznali, że poszkodowana stała tyłem do barierki, gdy Bartłomiej R. ją wypchnął. "

      To jest dopiero jedno wielkie OJP.
      • triss_merigold6 Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 12:45
        Sąd rodzinny powinien jak najszybciej odebrać obojgu prawa rodzicielskie.
        • rosapulchra-0 Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 19:16
          I co z tymi dziećmi zrobić, krynico mądrości.
          • alpepe Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 19:53
            wrzucić do psychiatryka dziecięcego.
            • znowu.to.samo Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 20:38
              Po takim dzieciństwie psychiatryk to konieczność.
        • lauren6 Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 20:37
          Dokładnie to samo sobie pomyślałam. Współczuję tej kobiety, ale ma ona tak zniszczoną psychikę, że nie powinna sama wychowywać dzieci. Jakie wzorce przekaże swoim corkom?
          • rosapulchra-0 Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 20:40
            OJP. Za mało według ciebie kobieta od życia dostała?
            • turzyca Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 20:57
              A powinniśmy cenić dobrostan dorosłego nad dobrostan dziecka?
              • astrum-on-line Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 21:22
                turzyca napisała:

                > A powinniśmy cenić dobrostan dorosłego nad dobrostan dziecka?
                >

                Taki fajny przyczynek do dyskusji o nieludzkiej Norwegii odbierającej bogogojnym rodzicom dzieci. Tutaj ładnie widać na ile może być posunięty syndrom sztokholmski i jak ofiara może bronić przemocowca. Wbrew jakiejkolwiek logice.
            • 7katipo Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 21:54
              Naprawdę nie rozumiesz, czy udajesz, żeby dokuczyć Triss?
              Masz rację: OJP uncertain
            • hanusinamama Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 22:48
              A to w ramach zadoścuczynienia maja jej zostawic dzieci? Dziecko jak pluszak? Juz pomijam ze pan wyjdzie z pierdla i Pani go z kapciami w zebach w domu przywita...
          • makurokurosek Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 21:48
            "Dokładnie to samo sobie pomyślałam. Współczuję tej kobiety, ale ma ona tak zniszczoną psychikę, że nie powinna sama wychowywać dzieci. Jakie wzorce przekaże swoim corkom?"

            Sądzę, że lepsze niż te które przekaże im dom dziecka. Skąd masz pewność, że dzieci nie trafią do domu dziecka prowadzonego przez drugą Bernadettę . Kobieta przy wsparciu rodziny jest w stanie zapewnić dzieciom dom.
            • umi Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 22:01
              Plus psychoterapeuty.
              • ponis1990 Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 07:07
                Dokładnie, nie dość ze to pierwsze dziecko miało piekło w domu, to teraz jej rodzinę całkiem rozwalać? Tylko matce przymusowy psychiatra...
                • lauren6 Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 09:44
                  > nie dość ze to pierwsze dziecko miało piekło w domu, to teraz jej rodzinę całkiem rozwalać

                  Proponuję uwolnić z więzienia tatusia by dziecko nie przeżywało traumy rozbitej rodziny.
                  • ponis1990 Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 10:58
                    No toś pojechała teraz, a serio myślisz że lepiej odebrać od matki fundujac bidula? Suuuper rozwiązanie
                    • astrum-on-line Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 14:10
                      Być może lepiej do domu dziecka, nie wiem, zależy od stanu psychicznego matki i dziecka. Matka jak na razie zawiodła na całej linii. Sama jest ofiarą, ale dziecko ucierpiało bardziej, bo żadnego wyboru nie miało...
                      • umi Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 15:30
                        Nie do końca matka, zawiódł system i inni ludzie tez. To nie jest normalna sytuacja, widać, ze facet sprał jej mózg. Tak samo jak się leczy inne osoby po przejsciach, tak jej tez mozna pomoc zapewniajac odpowiednią pomoc psychologiczną plus tymczasowo jakaś pomoc typu asystent rodziny. I dzieci maja szanse na normalne zycie i własna matkę.
            • lauren6 Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 22:11
              > masz pewność, że dzieci nie trafią do domu dziecka prowadzonego przez drugą Bernadettę

              Skąd ty masz pewność, że nie trafią do RZ prowadzonej przez przyzwoitych ludzi typu Henryka Krzywonos.

              Czasami żałuję, że Polska to nie Norwegia i system nie wymusza na kobietach większej dbałości o to by nie należały dzieci na przemoc i patologię. Może realną groźba utraty dzieci skłaniałaby panie do pracy nad sobą i walki z wewnętrznym patusem.
              • cruella_demon Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 22:25
                Zgadzam się.
                Jakoś nie wierzę w to odbieranie dzieci "tylko" z powodu biedy albo "bo były smutne" jak to lubią sprzedawać media.
                • aguar Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 08:50
                  100/100
            • turzyca Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 14:19
              A dlaczego dom dziecka? Przy pełnym pozbawieniu praw rodzicielskich obydwojga rodziców to dlaczego nie adopcja?
              • karen_ann Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 14:35
                Jak będziesz tak nawoływać do adpcji w przypadku winy faceta to przyjdą i po twoje dzieci i wnuki bo zupa była za słona
          • konsta-is-me Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 23:41
            A kim ty jestes, zeby oceniac stan jej psychiki i jeszcze jej dowalac??
            Sprawdza sie, ze nikt tak nie dowali kobiecie jsk druga kobieta...
            Wlasnie z powodu takich osob jak, m. in ty, mamy sytuacje, jaka mamy.
            • lauren6 Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 08:08
              Dbanie o interes dzieci to jest dowalanie? Dziecko nie jest własnością rodzica. Dziecko ma prawo wychowywać się w zdrowych warunkach, a rodzina powinna przekazać mu poprawne wartości moralne.

              Jakie wartości przekaże dzieciom matka, która w sądzie pod przysięgą kłamała i wybielała niedoszłego mordercę?

              Jako żona oskarżonego miała pełne prawo do odmowy zeznań: nie piszcie więc, że się go bała itd. To była jej i tylko jej prywatna decyzja by kłamać pod przysięgą, wybielać patusa tak by dostał jak najniższy wyrok. Guzik mnie obchodzi jak bardzo patologiczna sado-maso relacja ich łączy, że kobieta podjęła decyzję by kłamać sędziom prosto w oczy. Imo taką osoba to straszna patologia, która nie będzie potrafiła wychować dzieci tak by nie powielały pato wzorców wyniesionych z domu.
              • cruella_demon Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 08:40
                Dokładnie tak. Mogła odmówić składania zeznań, ale skoro pani kłamała w żywe oczy żeby pana, który stosował tortury rodem z guantanamo ( litości on ją na oczach dziecka dusił, przebijał pośladki, przypalał!!! a w końcu spróbował zabić) wybielić, to niestety ale nie nadaje się na matkę. Mogę się założyć, że pani, jak ktoś już wyżej napisał, będzie na pana z kapciami w zębach czekać.
                • lauren6 Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 08:54
                  Albo będzie na niego czekać, albo sprowadzi sobie do domu kolejnego dżentelmena tego pokroju. Kto wie czy tym razem facet nie skrzywdzi również dzieci.
                  • araceli Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 09:02
                    lauren6 napisała:
                    > Albo będzie na niego czekać, albo sprowadzi sobie do domu kolejnego dżentelmena
                    > tego pokroju. Kto wie czy tym razem facet nie skrzywdzi również dzieci.


                    Obrzydliwe jest wasze znęcanie się nad ofiarą. Żadna a wunskich specjalistek nie wpadła na to, że ona "broniła" go ze strachu, że ją zabije? Miała szczęście, że facet miał dziecięce porno - inaczej dostałby zawiasy. Taki polski real. Oprawca wraca do (własnego!) domu i katuje dalej. Często zabija.
                    • thea19 Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 09:07
                      jasne, facet w areszcie ale ja zabije.
                      • araceli Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 09:10
                        thea19 napisała:
                        > jasne, facet w areszcie ale ja zabije.

                        Jak wyjdzie to zabije. Coś w tym niejasne?
                        • thea19 Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 09:38
                          czyli nie robic nic i niech ja zabije od razu? bo jak nikt niczego nie zrobi to jest bardziej niz pewne. ona ma zaburzona percepcje i nie jest w stanie niczego racjonalnie ocenic.
                          • araceli Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 09:46
                            thea19 napisała:
                            > bo jak nikt niczego nie zrobi to
                            > jest bardziej niz pewne. ona ma zaburzona percepcje i nie jest w stanie niczeg
                            > o racjonalnie ocenic.

                            A czy KTOKOLWIEK jej pomógł? Nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał. Na koniec - wszyscy osądzają bo im się wydają, że zwyzwanie maltretowanej kobiety to "pomoc"???
                            • thea19 Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 10:50
                              ale ja nie mowie, ze otoczenie nie jest winne. jest jak najbardziej ale poki kobiety pozwalaja na takie rzeczy, to beda sie one dzialy. poki nie beda uczone od przedszkola przeciwstawiania sie agresji i nie beda mialy wmawiane, ze reakcja to zlo, to dalej bedzie przemoc. tu jest ofiara, ktora nie widzi nic zlego w zachowaniu swojego "pana". znajdzie sobie nowego "wlasciciela" i tego samego nauczy corki. czy to jest normalne? i tak patologia wedruje z pokolenia na pokolenie.
                              • konsta-is-me Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 11:00
                                No to teraz jeszcze raz pomysl.
                                I poczytaj posty.
                                KTO jest obwiniany?
                                KTO jest wyzywany?
                                Ta kobieta.
                                I to jest typowa spoleczna reakcja.
                                Sama JA obwinilas.
                                Nie sadzusz, ze pisanie teraz o "przeciwstawianiu sie agresji" jest nieco smieszne? 😁
                                • thea19 Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 11:09
                                  kobieta jest dorosla i powinna umiec podjac racjonalna decyzje, nawet jesli byla wychowana na niewolnice. ona nie zyje na pustyni, zamknieta w piwnicy bez dostepu do cywilizacji. skoro ma dzieci, to tym bardziej powinna uruchomic mechanizmy obronne a nie byc bezwolna kukielka w rekach sadysty. tylko choroba psychiczna i niedorozwoj umyslowy moze ja usprawiedliwiac. jak to mowia: szanuj sie to bedziesz szanowana.
                                  • araceli Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 11:11
                                    thea19 napisała:
                                    > kobieta jest dorosla i powinna umiec podjac racjonalna decyzje, nawet jesli byl
                                    > a wychowana na niewolnice.

                                    Ty na pewno pod groźbą poderżnięcia gardła zachowywałabyś się racjonalnie. Wal, dowartościuj się kosztem maltretowanej kobiety. Może być bardziej obrzydliwym...
                                  • karen_ann Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 12:59
                                    Jak szybko podejmiesz racjonalną decyzję jeśli facet będziw ci groził ze zabije dzieci a ośrodek wsparcia ofiar da ci pomoc w postacu rozmowy z psychologiem i prawnikiem. Obawiam się ze wiele ty z was jest ze slubnym bo nie ma gdzie odejść bo mieszkanie itd
                              • araceli Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 11:08
                                thea19 napisała:
                                > ale poki kobiety pozwalaja

                                Pozwalają. Aha. Jasne. Banalne. Wystarczy "nie pozwalać", "umieć", "chcieć"...
                                • thea19 Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 11:09
                                  no patrz a tyle kobiet nie pozwala sie zniewalac. jakim cudem?
                                  • araceli Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 11:11
                                    thea19 napisała:
                                    > no patrz a tyle kobiet nie pozwala sie zniewalac. jakim cudem?

                                    Jak szybko ty uciekłaś od kata?
                          • triismegistos Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 09:52
                            To, ze się bała akurat łatwo zrozumieć. Mało było w Polsce przypadków, kiedy mąż zabił, albo okaleczył eks żonę mimo zgłaszania sprawy na policję?
                            • umi Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 12:43
                              Dokładnie tak. Ucieczka od oprawcy jest łatwa tylko w teorii. Przypomnijcie sobie co było kilka miesiecy temu. Matka stawała na głowie, zeby uchgronic dzieci od ojca psychopaty, a sąd i tak zrobił po swojemu. W efekcie ojciec zabił synka i siebie. Nie oceniajcie tej kobiety tak łatwo, w Polsce niestety nadal ofiary są często na straconej pozycji.
                              • umi Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 12:44
                                *uchronić
                          • karen_ann Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 13:15
                            W ciągu miesiąca gdybys była w mieszkaniu z takim facetem byś miała zaburzoną percepcję. Wystarczy ze twoi rodzice są ciezko chorzy albo nie zyją a nikt o tobie nie pamięta. Będziesz się zachowywać identycznie tak działa mózg. W pl nie ma realnego wsparcia a policjant moze się usmiechnie a pamietasz jak polityk PIS tresował zonę ? Jak będziwcie obwiniać tę kobietę robicie przysługę tym facetom i patriarchalnemu społeczeństwu..
              • araceli Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 09:04
                lauren6 napisała:
                > Jako żona oskarżonego miała pełne prawo do odmowy zeznań: nie piszcie więc, że
                > się go bała itd.

                A jak jej groził, że jak nie powie, że sama skoczyła to ją zabije. Nie przeszła przez móżdżek taka myśl?
              • konsta-is-me Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 09:43
                Uwazaj, zeby ciebie ktos kiedys nie ocenil "jako matke" - o ile masz dzieci...
                Masz po prostu szczescie ze ciebie to nie spotkalo-to jest splot wydarzen, byc moze majacy zrodlo w dziecinstwie, ktory prowadzi do takich rzeczy.
                Niezalezny od niej.
                Jak latwo sie wywyzszac czyims kosztem, prawda?
                • lauren6 Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 09:55
                  Widzę, że dalej nic nie rozumiesz. Po raz kolejny wyjaśniam. Przy ustalaniu opieki nad dziećmi nie powinno mieć znaczenia, że matką miała smutne dzieciństwo i przez to wybiera sobie nieodpowiednich partnerów. Powinno się liczyć to jaką jest matką tu i teraz i czy będzie potrafiła zapewnić dzieciom dobre warunki do rozwoju. Matka, która godzi się na przemoc w domu, a przed sądem broni sprawcy przemocy, nie jest taką osobą. Mogę jej współczuć przeżyć. Co nie zmienia faktu, że póki nie przejdzie porządnej terapii i nie zacznie się zachowywać jak matka, a nie jak wystraszony kurczak, to nie powinna być opiekunką swoich dzieci.

                  W interesie całego społeczeństwa leży to, żeby te dzieci wyrosły na normalnych ludzi, którzy nie powielają patologicznych zachowań swoich rodziców. Prawa tych dzieci powinny stać wyżej od praw matki do "posiadania" dziecka. Niestety w Polsce jest na odwrót, przez co bardzo często niewinne dzieci cierpią, albo tułają się latami po rodzinach zastępczych, bo pato rodzice dostają piątą, dziesiątą szansę by się zmienić.
                  • araceli Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 10:40
                    lauren6 napisała:
                    > Matka, która godzi się na przemoc w domu,


                    To zdanie dobitnie pokazuje jak bardzo niczego nie rozumiesz.
                    • cruella_demon Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 10:48
                      Ty chyba nie rozumiesz, że motywacje, czy krzywda matki nie mają w tym przypadku znaczenia, tylko to, że dzieci NIE SĄ z tą kobietą bezpieczne i nie mają szns na normalny rozwój bez patologicznych wzorców.
                      • konsta-is-me Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 11:01
                        Nie-dzieci nie sa z tym OJCEM bezpieczne.
                        Dlaczego obwiniasz matke??
                        • cruella_demon Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 11:34
                          konsta-is-me napisała:

                          > Nie-dzieci nie sa z tym OJCEM bezpieczne.

                          Przecież ojciec siedzi, logiczne, że żadnej opieki nie dostanie, a i najprawdopodobniej będzie miał odebrane bądź ograniczone prawa.
                      • araceli Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 11:06
                        cruella_demon napisała:
                        > Ty chyba nie rozumiesz, że motywacje, czy krzywda matki nie mają w tym przypadk
                        > u znaczenia,

                        Skoro nie mają to czemu wunskie specjalistki z taką lubością plują jadem na matkę? Oceniają, oczerniają, przypisują złe motywacje?
                    • samawsnach Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 11:03
                      Araceli, a jak to zdanie zmienimy na "matka, która nie chce/nie umie przerwać przemocy w swoim domu" to coś zmienia? Lauren ma rację - nadrzędne jest dobro osób słabszych i zależnych. Jeśli matka jest tak zanurzona w swojej traumie i uzależnieniu od sprawcy, że nie chroni dzieci, to system musi to zrobić za nią - do momentu aż matka ( a czasem i ten sprawczy ojciec) zadbają o normalność. Innej drogi nie ma - jest tylko potęgowanie patologii i nieszczęścia.
                      • araceli Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 11:05
                        samawsnach napisała:
                        > Araceli, a jak to zdanie zmienimy na "matka, która nie chce/nie umie przerwać p
                        > rzemocy w swoim domu" to coś zmienia?

                        A wystarczy "chcieć" wystarczy "umieć"? Naaapraaaawdę?
                        • samawsnach Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 11:28
                          "A wystarczy "chcieć" wystarczy "umieć"? Naaapraaaawdę?"
                          Wiesz co, zamiast na treści merytorycznej czepiasz się słów. To co wg ciebie ma się zadziać, żeby doszło do zmiany? Hm? Bo zdaje się, że motywacja ("chcę") jest kluczem do zmiany ("umiem").
                          I choćbyś nie wiem jak zaklinała rzeczywistość, to bierna i bezwolna matka jest współodpowiedzialna za nieszczęście życia w przemocowym domu swojego dziecka. Jest nie tylko ofiarą, ale i sprawcą.
                          • araceli Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 11:33
                            samawsnach napisała:
                            > współodpowiedzialna za nieszczęście życia w przemocowym domu swojego dziecka.
                            > Jest nie tylko ofiarą, ale i sprawcą.

                            Nie jest. Choćbyś nie wiem jak chciała połechtać własne ego kosztem maltretowanej kobiety.
                      • konsta-is-me Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 11:20
                        No wlasnie-za wszystko odpowiedzialna jest matka!
                        On a widocznie "nie chce" 😂
                        A jak nie umie? - no to tym bardziej jej wina i nalezy jej dokopac.
                        • araceli Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 11:24
                          konsta-is-me napisała:
                          > No wlasnie-za wszystko odpowiedzialna jest matka!
                          > On a widocznie "nie chce" 😂
                          > A jak nie umie? - no to tym bardziej jej wina i nalezy jej dokopac.

                          Proszę cię - na tym forum nie można napisać, że kobieta powinna się przekwalifikować bo zaraz jest 1000 przeciwności - bo nie ma z kim dziecka zostawić, bo kasę trzeba na kurs, bo wsparcie. Pani ne da se! A od kata odejść to taaaaka pestka się okazuje...
              • rosapulchra-0 Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 16:51
                Ochłoń, loren. Podnieciłaś się tak, że gdybyś mogła, to byś w szklance wody ją utopiła. A wszystko co napisałaś, to są tylko i wyłącznie twoje chore domysły.
            • ficus_carica Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 08:53
              konsta-is-me napisała:

              > A kim ty jestes, zeby oceniac stan jej psychiki i jeszcze jej dowalac??

              Stan jej psychiki jest doskonale widoczny. Zakladam, że ty nie masz zrytego beretu - czy pozwoliłaby się na przemoc wobec własnych dzieci?

              > Sprawdza sie, ze nikt tak nie dowali kobiecie jsk druga kobieta..


              Stwierdzenie,że OFIARA jest durna to nie dowalanie. To potwierdzenie stanu faktycznego.
              • sumire Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 10:56
                To jest dowalanie. Ale wątki o przemocy domowej zawsze pokazują, że dla jematki winny jest ten, kto się na nią "godzi".
                • aerra Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 11:16
                  Nie, nie. Winny bezsprzecznie jest zwyrodnialec, który katował tę kobietę.
                  Natomiast naprawdę ciężko się nie zgodzić z lauren i cruellą. Ta kobieta, w obecnym stanie psychicznym, nie nadaje się na opiekuna dzieci. Przy czym w świecie nieco chociaż lepszym od tego, który mamy nienajgorszą opcją byłoby odebranie jej chwilowo i przynajmniej częściowo praw rodzicielskich, przydzielenie kuratora i terapeuty (i prawdopodobnie starszemu dziecku również), z założeniem, że prawa zostaną przywrócone jeśli z sukcesem odbędzie terapię. Tyle, że to wszystko pod warunkiem, że ona widzi problem i chce się leczyć/przepracować te problemy. Ale jeśli nie?

                  I w zasadzie owszem, nie wiemy dlaczego kłamała w sądzie i wybielała sprawcę. Może się bała, może była tak zastraszona, że nie docierało do niej, może jej mózg przeprał. A może jest chora psychicznie? Albo ma skłonności (sadystyczno-) masochistyczne?
                  Tylko czy to nie jest tak, że jak ona sama nie uda się po pomoc, to w tym momencie, jak facet jest już skazany, to dla systemu sprawa jest załatwiona, odhaczona i z głowy? I nikt nie dopilnuje tego, żeby ona przeszła chociażby badania psychologiczne? Żeby miała wskazanie do terapii?
                  • konsta-is-me Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 11:34
                    To co teraz robisz to "domniemanie winy".
                    Obowiazuje domniemanie niewinnosci.
                    Usilujesz wcielic sie w prokuratora-"na pewno nie jest w stanie" (a sksd taki wniosek??)
                    "Moze to, moze tamto" - to jest szczucie, widzisz to w ogole??
                    • aerra Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 13:29
                      Jakie znowu szczucie, puknij się w głowę.
                      I nie żadne domniemanie winy - gdzie napisałam, że ona jest winna? A twoje pytanie skąd wniosek, że się nie nadaje, to serio, nie podejmuję się odpowiedzi, bo skoro z całego mojego komentarza oraz opisu tej sytuacji z linku w poście startowym wyciągnęłaś tylko wnioski typu "domniemanie winy" i "oskarżanie ofiary" to tłumaczenie ci czegokolwiek mija się z celem.
                      • konsta-is-me Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 14:32
                        To ty DALEJ nie rozumiesz.
                        Dalej nie widzisz, ze cala odpowiedzialność zwalasz na kobiete.
                        I jestes tak zaslepiona tym, ze nie umiesz tego dostrzec.
                        Jeszcze raz zapytam-skad wiesz jaki jest jej obecny stan psychiczny?
                        Dlaczego sie nie nadaje do opieki?
                        Bo powinela jej sie noga?
                        Rzecz jasna, to nigdy nie zdarzylo sie idealnej ematce, prawda?
                        Dlaczego sugerujesz ze jest chora albo ma sklonnosci maso?
                        Odpowiesz na to pytanie?
                        Z czego ma sie leczyc i kto decyduje o tym ze "z sukcesem przeszla terapie"?
                        Potrafisz w ogole spojrzec z innego punktu widzenia, czy bedziesz powtarzac " nie ma sensu ci tlumaczyc "?
                        Szkoda ze nie widzisz wlasnego sprania mozgu.
                        • aerra Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 21:22
                          Gdzie niby zwalam odpowiedzialność na kobietę?
                          Wyraźnie jak byk napisałam, pierwsze zdanie: "Nie, nie. Winny bezsprzecznie jest zwyrodnialec, który katował tę kobietę." Czytaj to co piszę, a nie projektuj jakieś swoje wyobrażenia.
                          Nie ta kobieta jest winna. Ona jest ofiarą. I nie powinęła jej się noga, a miała zwyczajnie pecha trafiając na takiego zwyrodnialca. Powinąć noga to się może jak przeliczysz się z planowaniem grafiku, czy nawet budżetu, a nie w przypadku przemocy, do licha.
                          I nie jest też winna temu, że w związku z sytuacją w jakiej się znalazła, jest niewydolna wychowawczo. Bo JEST. Sytuacja jest taka, że jest ofiarą i nie była w stanie wyrwać się z tego przez kilka lat (nie ważne z jakiego powodu - czy nie mogła, nie potrafiła, czy też nie chciała albo nie było nikogo kto by jej pomógł, nie wiedziała do kogo się zwrócić o pomoc, itd), a do tego jest w takim stanie psychicznym (i to nie były żadne sugestie, a zwyczajnie wymieniona lista przykładowych powodów dlaczego ktoś mógłby tak reagować, reszta to już twoja nadinterpretacja, a zwyczajnie nie wiadomo czemu ona w ten sposób reagowała na próbę pomocy), że nawet na procesie broni agresora, to jest to po prostu faktem.

                          Nie wiem czym jesteś zaślepiona ty, że dopowiadasz sobie coś i wmawiasz mi to, czego w ogóle nie napisałam.
                  • araceli Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 11:41
                    aerra napisał(a):
                    > Ta kobieta, w obe
                    > cnym stanie psychicznym, nie nadaje się na opiekuna dzieci.

                    Wiesz - jest gigantyczna różnica między stwierdzeniami:
                    "Ofiara wieloletniej przemocy potrzebuje wsparcia"
                    a
                    "Głupia dziumdzia, sama chciała, poświęciła dla portek dobro dzieci to teraz trzeba jej te dzieci zabrać, żeby nie wyrosły na patolkę jak matka".

                    Lata świetlne dzieli ta postawa.
                • araceli Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 11:38
                  sumire napisała:
                  > To jest dowalanie. Ale wątki o przemocy domowej zawsze pokazują, że dla jematki
                  > winny jest ten, kto się na nią "godzi".

                  IMO to jest taki mechanizm obronny - na zachowanie przestępcy nie mamy wpływu więc przerzucamy odpowiedzialność na ofiarę święcie wierząc, że zachowałybyśmy się inaczej a nasze zachowanie zapobiegłoby tragedii. I tak mamy "szła po zmroku przez park to ją zgwałcili - ja bym nie szła mnie by nie zgwałcili", "miała drogą torebkę to ją napadli - ja bym takiej nie nosiła to jestem bezpieczna", "ja bym facetowi walizki za drzwi wystawiła przy pierwszym podniesieniu ręki - mnie by się katowanie nie zdarzyło"...
                  • karen_ann Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 13:03
                    Tak jest teoria sprawiedliwego świata. Chcemy się czuć bezpiecznie i chcemy mieć wpływ na pewne rzeczy to obwiniamy ofiarę. Świat jest sprawiedliwy jak maż bije żonę to widocznie zasłuzyła jak cię choroba dopadła to kara boska za grzechy. Świat jest prosty bo boimy się ze spotkac nas moze taki facet i nic nie zrobimy to obwiniamy ofiary by wszystkim żyło się lepiej...oraz żebyśmy nie mieli poczucia winy ze nic nie robimy jak sąsiad bije żonę..
                    • karen_ann Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 13:06
                      Gdyby były miejsca wsparcia gdzie kobieta moze zamieszkać z dzieckiem w godnych warunkach a nie na kupie z innymi i pomoc psychologiczną i materialną do czasu az stanie na nogi nie byłoby takich sytuacji...albo mniej..
                • ficus_carica Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 15:46
                  sumire napisała:

                  > To jest dowalanie. Ale wątki o przemocy domowej zawsze pokazują, że dla jematki
                  > winny jest ten, kto się na nią "godzi".

                  Czy w przypadku młodego ( powiedzmy osiemnastoletniego) faceta, który zgwałcił dziecko też byłabyś tak oddana jego obronie, gdyby był rownoczesnie ofiarą przemocy seksualnej w swoim domu? Czy może jednak miałabyś mieszane uczucia?
                  • araceli Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 15:59
                    ficus_carica napisał(a):
                    > Czy w przypadku młodego ( powiedzmy osiemnastoletniego) faceta, który zgwałcił
                    > dziecko też byłabyś tak oddana jego obronie, gdyby był rownoczesnie ofiarą prze
                    > mocy seksualnej w swoim domu? Czy może jednak miałabyś mieszane uczucia?

                    A ta kobieta stosowała przemoc wobec swojego dziecka?
                    • ficus_carica Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 16:13
                      araceli napisała:
                      >
                      > A ta kobieta stosowała przemoc wobec swojego dziecka?
                      >

                      Biernie tak.
                      • araceli Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 16:19
                        ficus_carica napisał(a):
                        > Biernie tak.

                        Nie.
                        • ficus_carica Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 16:41
                          araceli napisała:

                          > Nie.

                          Tak.
                          • rosapulchra-0 Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 17:21
                            Następna sciana
              • umi Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 12:50
                Tu ofiara nie była durna. Sprac mózg mozna kazdemu, nie ma ludzi uprzywilejowanych - mądrych i nieuprzywilejowanych - głupich. Zasady są te same dla wszystkich. Po prostu tak trafiła. Nie będę tu pisac samouczków dla psychopatów, ale zainteresowanym polecam zagłebienie sie w temat. Nie bez powodu tak sie ostrzega przed ludźmi o toksycznych dla innych osobowosciach. Niestety, winni w takich sytacjach są często ludzie wokoło i ich obojętność. Nie zawsze ofiara może poradzić sobie sama. Ludzie powinni reagowac, żeby takich psychopatów zamykać, bo to moze spotkac kazdego. Niestety, często to tylko teoria, w praktyce nikomu sie nie chce angażować.
                • cruella_demon Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 14:39
                  No jednak nie każdego. Ludzie o określonej osobowości dobierają sobie takich partnerów.

                  Zdrowi na umyśle, niezaburzeni w ogóle nie wchodzą w tego typu relacje.
                  Jednym słowem, każda niezaburzona osoba spuszcza takiego typa na drzewo już na pierwszej randce, bo włącza jej się światełko alarmowe i instynkt, ewentualnie jak się zagapi albo pan się świetnie kryje, to spiernicza po pierwszej akcji i do etapu tortur i musu dramatycznej ucieczki po prostu nie dopuszcza.

                  Inna sprawa, że ci sprawcy też wybierają sobie określone partnerki, nigdy nie widziałam żeby taki typ umówił się z babką od której w ramach rewanżu mógłby zarobić w cymbał.
                  • umi Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 15:27
                    Nie do końca. Ty mówisz o osobach, po których od razu widać, że coś jest nie tak. Nie po każdym widać. Psychopaci sprawiają często bardzo dobre wrażenie na innych, umieja swietnie grac i manipulować. Dopiero z czasem wychodzi szydło z worka.
                    Właśnie takie podejście sprawia, ze mozna się wpakować w klopoty. Na drzewo to spuscisz typa, ktry zwyczajnie jest zaburzony i sie z tym nie kryje. Np. od razu jest przemocowcem, kontroluje czy co tam jeszcze. Ale tak zwichrowane typy jak ten tutaj, to się łatwo nie ujawniają.
                  • araceli Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 16:00
                    cruella_demon napisała:
                    > Zdrowi na umyśle, niezaburzeni w ogóle nie wchodzą w tego typu relacje.

                    Bzdura, która uspokaja, że "mnie to nigdy się nie stanie".
                    • ficus_carica Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 16:17
                      Niezaburzeni, nawet jeśli wplączą się w taką relację, umieją dostrzec granicę, po przekroczeniu której należy zakończyć związek.
                      • araceli Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 16:18
                        ficus_carica napisał(a):
                        > Niezaburzeni, nawet jeśli wplączą się w taką relację, umieją dostrzec granicę,
                        > po przekroczeniu której należy zakończyć związek.


                        Kolejna bzdura.
                        • ficus_carica Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 16:40
                          araceli napisała:

                          > Kolejna bzdura.


                          Nie. Mylisz się.
                          • araceli Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 16:44
                            ficus_carica napisał(a):
                            > Nie. Mylisz się.

                            Bo Ty znasz prawdy objawione? big_grin
                            • ficus_carica Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 17:06
                              araceli napisała
                              >
                              > Bo Ty znasz prawdy objawione? big_grin
                              >

                              Ty również nie znasz.
                • ficus_carica Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 16:15
                  Nie każdemu.
                  Jest mnóstwo kobiet, znam takie dwie, które po pierwszym zaliczonym plaskaczu spakowały dziecko, dokumenty i wyszły z domu na zawsze.
                  • araceli Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 16:17
                    ficus_carica napisał(a):
                    > Jest mnóstwo kobiet, znam takie dwie, które po pierwszym zaliczonym plaskaczu s
                    > pakowały dziecko, dokumenty i wyszły z domu na zawsze.

                    Poszły pod most?
                    • ficus_carica Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 16:37
                      araceli napisała:

                      > Poszły pod most?

                      Jedna do rodziców.
                      Druga w trybie interwencyjnym, prosto z komisariatu do domu samotnej matki. Dokumentacje z PCPR i MOPS załatwiano później. Była tam 8 miesięcy.
    • aerra Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 19:12
      To jest tak koszmarne, że nie chcę nawet nic czytać na ten temat, bo mnie szlag na miejscu trafia.
      Co za zwyrodnialec.
    • kkalipso Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 19:24
      Ogromni mnie wkurzają takie kobiety, ok jeśli jesteś tylko ty to sobie siedź i cierp ...ale w momencie kiedy patrzy na to dziecko to ja tego nie pojmuję, debilka ona jeszcze gorszy debil/dresiarz on, oboje siebie warci.
      • czarniejszaalineczka Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 19:31
        za madra to ty nie jestes
        • kkalipso Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 19:44
          Bo mam odwagę powiedzieć co myślę o takich kobietach myślę, nie żyjemy w średniowieczu. Zaraz się zacznie gadka o syndromach/szantażach i innych takich bla bla bla ...głupia baba i tyle, zabiłabym prędzej najukochańszego niż patrzyła jak moje dziecko cierpi patrząc jak on mnie traktuje. Mądra nie mądra twoje zdanie mnie nie interesuje.
          • alpepe Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 19:54
            podzielam twoje zdanie.
          • lauren6 Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 22:13
            Ta kobieta jest chora psychicznie. Nie powinna wychowywać swoich dzieci.
            • cruella_demon Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 22:27
              Dokładnie.
      • jola-kotka Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 20:33
        ogolnie sie zgadzam z tym ze jak by ci tak kladl do glowy ze zabije np. Twoje dziecko jak odejdziesz itd. No to bys sie bala widzac do czego jest zdolny, co robi z toba.Latwo pisac jak nas to nie dotyczy.
        • kkalipso Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 20:48
          Myślę że takim kobietom miłość do oprawców przesłania zdrowy rozum - stąd dzieją się takie, a nie inne rzeczy nawet w naszych czasach gdzie wystarczy jeden telefon żeby krzywda przestała się dziać.
          • jola-kotka Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 20:55
            No ale dzwonisz i co dalej sie dzieje ze ta krzywda przestaje sie dziac? Jest zapewne jakis procent takich kobiet co im milosc do oprawcy przyslania caly swiat ale na bank nie wszystkie ktore sa ofiarami przemocy domowej z takiego powodu nie odchodza.
            • kkalipso Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 21:05
              Ten jeden telefon to przenośnia - potem powinni zamknąć kata, sprawa rozwodowa i tyle .....czego tu nie rozumieć.
              • jola-kotka Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 21:16
                Bo to chyba jednak nie jest takie proste.
                • kkalipso Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 21:27
                  Nie jest proste, a co z drugiej strony w życiu jest proste?! Nic! Każdego dnia mamy wyzwania. W dzisiejszych czasach jednak mamy większą świadomość jak odbija się na dzieciach koszmarne dzieciństwo, dlatego nie rozumiem takiego postępowania ...
                  • 71tosia Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 22:48
                    osobie z depresja tez radzisz by 'sie wziela za siebie'? Slaba, zniszczona, psychicznie, z wyuczoną bezradnoscią - ofiara przemocy nie wyjdzie z piekla sama, potrzebuje pomocy a z ta w Polsce szczegolnie w ostanich latach nie jest dobrze.
                  • m_incubo Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 21:31
                    Mam wrażenie, że generalnie niewiele rozumiesz.
                    Podoba mi sie to: Powinien wystqrczyc jeden telefon, kolesia zamykają, dają rozwod i juz po sprawie.
                    Baba która na to nie wpadła to głupia baba😀
                    Dawaj jeszcze jakieś super patenty na uzdrowienie świata .
                    Co za kretynizmy wypisujesz, szok.
              • araceli Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 08:58
                kkalipso napisała:
                > potem powinni zamknąć kata,

                Powinni, Aha. Haaaaoloooo! Jakiś kontakt z realem jest?
            • cruella_demon Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 22:29
              No tej chyba akurat przysłoniła.
          • araceli Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 08:57
            kkalipso napisała:
            > nawet w naszych czasach gdzie wystarczy jeden te
            > lefon żeby krzywda przestała się dziać.


            Mam nadzieję, że kiedyś takie czasy nadejdą - teraz istnieją tylko w umysłach pysznych kretynek.
            • konsta-is-me Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 11:03
              "Jeden telefon" - juz nawet plakac sie nie chce nad tym 😂
        • aerra Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 22:15
          Myślę, że wzięłabym dziecko na spacer na komisariat i nigdy więcej nie zbliżyła do tego zwyrodnialca bardziej niż na odległość sądowych ław.
          • 71tosia Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 22:39
            idziesz na te policje i co dalej? Wracasz do domu w ktorym czeka przemocowy maz? Takie sa realia w Polsce,pomoc instytucjonalna jest znikoma. A tylko bardzo maly procent ofiar przemocy domowej ma sile by cos zmienic bez pomocy z zewnatrz. Ofiary przemocy czesto sa zostawione same sobie.
            • aerra Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 23:23
              Wiesz, ja napisałam co ja bym zrobiła, jakbym jakimś cudem zaplątała się w taką makabryczną sytuację. A ja mam chyba jednak trochę inny charakter i już przy pierwszym takim zagraniu standardowo ematkowo wystawiłabym gościowi walizki. A jakby to konkretnie mojemu mężowi tak odwaliło (o co go nie podejrzewam, bo to chyba ostatnie o co można by go podejrzewać), to na dodatek jeszcze jego własna mamusia by mnie poparła wink
              Przy czym nie wiem czy czytałaś - pomijając już maltretowanie (czy wręcz tortury), to jak pan panią wypchnął z balkonu, co widzieli świadkowie, to pani twierdziła, że sama wyskoczyła. Tyłem. Broniła go ogólnie i w sprawie tego wypchnięcia i pozostałych.
              Ja wiem, że jest zmaltretowana psychicznie, że nie jej wina, że ma mózg wyprany, wstaw dowolne, ale nadal nie mieści mi się to w głowie. Wykształcona kobieta, która musiała mieć kontakt z ludźmi na zewnątrz, tzn facet jej w domu nie więził (bo to to jednak inny poziom koszmaru) i nie chciała poprosić o pomoc? W tak skrajnych sytuacjach? Ja wiem, że instytucjonalnie jest słabo (zwłaszcza biorąc pod uwagę jak obecna władza przycina dotacje wszystkim organizacjom zajmującym się pomocą kobietom w takich sytuacjach), ale pewien dostęp jest. Przynajmniej do informacji, że tak powiem technicznych. Ona ma chyba jakąś rodzinę? (Chyba, że też patologiczną.) No do licha, to on był bezrobotny, trzeba było zabrać dziecko, wyjść, zrobić obdukcję, zgłosić sprawę (chociażby w tym celu, żeby policja jej nie szukała i nie oskarżyła o porwanie dziecka), nawet wynająć mieszkanie, jak się bała wrócić, bo z czegoś przecież żyła, skoro facet nie pracował, to ona musiała, więc kasę jakąś musiała mieć.
              • araceli Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 08:56
                aerra napisał(a):
                > A ja mam chyba jednak trochę inny charakter i już przy p
                > ierwszym takim zagraniu standardowo ematkowo wystawiłabym gościowi walizki.

                To nie kwestia charakteru tylko możliwości prawnych. Tylko na jematce można wystawić walizki właścicielowi/współwłaścicielowi mieszkania w realu możesz się cmoknąć.
                • aerra Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 11:19
                  Zawsze można zabrać swoje walizki i siebie, jeśli się nie ma możliwości prawnych wystawienia walizek drugiej stronie.
                  • araceli Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 11:22
                    aerra napisał(a):
                    > Zawsze można zabrać swoje walizki i siebie, jeśli się nie ma możliwości
                    > prawnych wystawienia walizek drugiej stronie.

                    Och jakie to proste!
                    • aerra Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 13:40
                      A kto mówi, że proste?
                      Życie w ogóle proste jest? A w takiej sytuacji - skrajnej - w ogóle cokolwiek jest proste? Sorry, życie nie jest sprawiedliwe i z różowej waty cukrowej. Tym niemniej nawet tu na forum są osoby, którym z takich toksycznych związków udało się wyrwać. Nie każdemu zapewne uda się bez pomocy. I ja osobiście nie twierdzę, że ta kobieta mogła - skoro się nie wyrwała, to najwyraźniej nie mogła, z jakiś przyczyn.
                      Ale nie przesadzajmy w drugą stronę (co robisz, sugerując, że nikt nie dałby rady) - wszystko zależy, i to zarówno od charakteru, stopnia zagłębienia w bagno, możliwości własnych, sytuacji materialnej, jak i całej listy innych warunków. Tak, pomocy z zewnątrz też i zwłaszcza.
            • sortfort Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 00:22
              pani miała kupę szczęścia w tym wszystkim, że psychol nagrywał filmy z tym jak ją katował a dodatkowo miał pornografię dziecięcą w kompie.
              Na filmach policja dostała dowody czarno na białym.
              Bez tego nie wiadomo czy w ogóle by go skazali takie są realia.
      • sortfort Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 00:32
        oj... przykro że ktoś cię tak bardzo skrzywdził kiedyś. Ktoś kto w dzieciństwie był ofiarą nad którą nikt się nie ulitował nie ma zdolności do współczucia gdy widzi cudzą słabość czy bezradność.
        • sortfort Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 00:44
          dzieckoifigura.pl/kiedy-mezczyzna-zneca-sie-nad-partnerka-jak-cie-zaraz-pierd-nie-umiesz-jezdzic/
      • kropkacom Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 10:09
        Forum nie zapomina.
    • umi Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 20:02
      Syndrom sztokholmski...
    • klaramara33 Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 20:58
      To wygląda na układ sado- macho. To tak wygląda jakby ona tego wszystkiego chciała, chyba że jakaś choroba psychiczna czy niedorozwój uniemożliwiał jej odejście. Szkoda córki bardzo. Może kiedyś się otrząśnie z tego, oby.
    • no_easy_way_out Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 21:39
      Wczoraj albo przedwczoraj doslownie czytalem o czyms podobnym, w BBC, ale mowa o UK.
      Tam bylo ciecie nozem, uderzanie w glowe w srodku nocy mlotkiem, potem juz polewanie w srodku nocy wrzatkiem ..

      I tez w tle (male) dziecko.

      Cos jak syndrom sztokholmski..
      www.bbc.co.uk/bbcthree/article/81a8f303-5849-45b8-85a0-e8532b5d948b
      • no_easy_way_out Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 21:41
        A - tam dwojka dzieci.
      • rosapulchra-0 Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 22:18
        Małe dzieci. Wstrząsający artykuł. Tak samo jak ten z pierwszego posta.
    • 71tosia Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 22:28
      mechanizm jest dość znany - bil, później był miły a ona miała nadzieje że to ostatni raz, jego frustracja znowu narastała, bił jeszcze mocniej, znowu był miły... im dłużej to trwa tym i ofierze ale i oprawcy trudniej wyjść z tego zaklętego koła
      • thea19 Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 22:45
        no dobrze ale jak to sie zaczyna? najpierw pan robi pranie mozgu az omota pania skutecznie a potem zaczyna prac? bo jesli stlucze ja pierwszy raz zanim mozg wypierze i ona nic nie zrobi tylko mu wybaczy, to jest glupsza od drewna i powinni ja zamknac w zakladzie.
        • 71tosia Re: Mąż katował żonę... 21.02.19, 23:56
          to tez jest dobrze znane. Poczatkowo sa tylko pretensje, pozniej awantury, ale miedzy awanturami jest calkiem milo on obiecuje poprawę i nawet w to wierzy. Przemoc narasta w czasie, a okresy kiedy jest milo sie skracaja. Ofiara jest odcinana od znajomych, rodziny i bardzo wstydzi sie tego co sie dzieje w domu - zostaje sama z problemem, z poczuciem winy i wlasna bezradnoscia. Do tego dochodzi pogarda innych kobiet dla takiej 'glupszej od drewna'.
          • thea19 Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 00:27
            dla mnie abstrakcja. nie wiem czy to denne wychowanie czy slaby charakter, moze jedno i drugie ale kompletnie nie rozumiem nikogo doroslego i zdrowego, kto raz uderzony zostaje po wiecej.
            • 71tosia Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 01:34
              piszac o dennym charakterze i wychowaniu ofiar przemocy dotatkowo je wiktimiuzujesz.
              • thea19 Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 08:49
                napisalam slaby charakter i denne wychowanie. rozrozniasz? czy jestes skierowana tylko w jedna strone i wszystko wypaczasz?
                czlowiek na wychowanie nie ma wplywu, charakter jest efektem wychowania, genow. nawet jesli czlowiek ma z natury uleglosc w sobie, to wpojenie dziecku zdrowych zasad pomoze podejmowac wlasciwe decyzje i unikac patologicznych zachowan. jak ktos w dziecinstwie nauczy sie mowic "nie", to sobie, mam nadzieje, poradzi. jak jest dziewczynka uczona sluchac sie meza, rozwod to najciezszy grzech i rozbicie rodziny, niewazne czy bije, pije itd to mamy, co mamy.
                • 71tosia Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 17:57
                  taaa, oczywiscie ofiara sobie sama winna bo 'to jest glupsza od drewna' jak wczesniej napisalac. Najwazniejsze ze ty masz tak wspaniale poczucie wlasnej nieomylnosci i wyjatkowosci
            • ladyinblack33 Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 20:52
              Gratulujemy. Jesteś jedną z tych których wstydzi się ofiara. Nie powie, nie poszuka pomocy bo taka thea nazwie ją głupia, glupszą od drewna, ze słabym charakterem a może nawet i winną. A takich jest sporooo. I jak człowiek stłamszony, złamany psychicznie, zawstydzony ma poszukać pomocy u takich ludzi, którzy jakby nie patrzeć stosują hejt i przemoc psychiczną bo jak nazwiesz te epitety?
              Przypomnę Ci, że ostatnimi czasy sporo jest tragedii rodzinnych gdzie kobieta, która wyzwala się spod wpływu przemocowca ginie ( sama lub z dzieckiem/dziećmi/ innymi ludzmi) z jego ręki. Inne giną jeszcze zanim się wyprowadzą przy publiczności zwanej sasiadami. To tak jakbyś nie wierzyła, że przemocowiec nie jest zdolny spełnić swoich gróźb a wystarczy spakować plecaczek i wyjść lub zadzwonić różowym telefonem na policję.
    • sortfort Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 00:42
      Najbardziej mi się podoba to "Nie wiadomo co tam się działo. Okna mieli pozamykane i pozasłaniane, ale często było słychać dobiegające stamtąd awantury i krzyki – przyznał jeden z sąsiadów rodziny."
      i oczywiście nikt nie reagował bo przeciez po co się wtrącać..
      • hanusinamama Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 16:05
        Pytanie po co reagowac w takiej sytuacji. Tzn jasne jest dziecko trzeba ratowac z toksycznego domu. Ale tutaj Pani chciała byc ratowana. Nawet twierdziła ze sama wyskoczyła z okna.
        • sortfort Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 16:25
          Prosta rzecz - tam gdzie rodzice są w toksycznym układzie a są w tym dzieci tam musi być interwencja z zewnątrz. Gdyby sąsiedzi wielokrotnie zgłaszali awantury domowe u nich to ze względu na obecność dziecka prokurator może sam wkroczyć nie oglądając się na to, czy zastraszona ofiara chce wystapić przeciw oprawcy czy nie.
          Znam przypadek, że gdy to dzieci zadzwoniły po pomoc na policję w czasie szarpaniny rodziców to procedury się uruchomiły i oboje rodzice musieli się tłumaczyć w sądzie, matka została poinstruowana że jej postawa też krzywdzi dzieci. Tylko że tam dzieci były większe i mogły zadzwonić po pomoc. Bo nikt z sąsiadów nie reagował na wcześniejsze awantury za ścianą. To udawanie że nic nie widzą i milczenie świadków karmi przemoc domową.
    • triismegistos Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 11:42
      Odróżnijmy dwie rzeczy, "winę" ofiary i jej zdolność do zajęcia się dzieckiem.
      Wtórna wiktymizacja ofiary jest obrzydliwa, a pełne samozadowolenia deklaracje "ja to bym nigdy" trochę naiwne. Jeśli kogoś temat faktycznie interesuje może sobie poczytać o mechanizmach prania mózgu, uzależnienia od sprawcy etc.
      Wyprany mózg tej kobiety to jedno, ale jej obawy o swoje życie, o zemstę ze strony oprawcy wcale nie są takie nieracjonalne.
      Druga sprawa to dobro dziecka i uważam, że matka absolutnie nie jest wydolna wychowaczo.
      • konsta-is-me Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 12:11
        A kto niby jest wydolny wychowawczo?
        Dom dziecka?
        Rodzina zastepcza?
        Na pewno to lepsze niz matka??
        Ja rozumiem gdyby to ona katowala dziecko, itp.
        Ale w tym przypadku??
        Skad u was taka latwosc w wydawaniu wyrokow?
        W dodatku w sprawie o ktorej nie znacie szczegolow??
        • nenia1 Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 12:56
          konsta-is-me napisała:

          > Ale w tym przypadku??
          > Skad u was taka latwosc w wydawaniu wyrokow?

          Osobiście znam osobę, która będąc dzieckiem była świadkiem przemocy domowej,
          ojciec bił matkę, dziecko czasem słyszało, czasem dodatkowo widziało, obsesyjne mycie rąk do krwi to tylko mały ułamek koszmarów z jakimi się zmaga w życiu dorosłym.
      • 71tosia Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 18:00
        za duzo wymagasz, tu niektore pisza ze ofiara byla 'glupsza od drewna' i to im wystarczy za wytlumacznie
    • mary_lu Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 13:23
      Te wszystkie mądrale forumowe to typ kobiet, które teraz zachwycają się moim exem i przy każdej okazji mi dokładają. Taki charakter.

      Ile przeszłam ja - osoba dość świadoma, wykształcona, z ogromną pomocą rodziny... ilu „profesjonalistów” próbowało doszukać się mojej winy, straszyło mnie odebraniem dziecka... łatwo jestem w stanie wyobrazić sobie ciąg zdarzeń, które osobę z mniejszymi możliwościami doprowadzą do tak patologicznej sytuacji, w której znalazła się ta kobieta.
      • sortfort Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 13:45
        Te wszystkie mądrale same nie zareagują gdy są świadkiem przemocy, ale wymagania wobec ofiar maja do sufitu i uwielbiają się pławić w hejcie przeciw zaszczutym ofiarom.
        • rosapulchra-0 Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 18:00
          Dokładnie. Uwielbiają się pławić się w hejcie. A jaką wyobraźnię przy okazji mają i ile nowych szczegółów od razu znają, mimo że przeczytały krótki artykuł na temat.
    • ladyinblack33 Re: Mąż katował żonę... 22.02.19, 20:39
      Nam się wydaje, kiedy czytamy o tym, że takie rzeczy muszą dotyczyć jakiś małomiasteczkowych, wsiowych kobiet bez wykształcenia z niskim ilorazem inteligencji. A to nieprawda. Bardzo, bardzo często w takim układzie żyją kobiety mądre, inteligentne, wykształcone. Musi więc działać jakiś mechanizm stłamszenia. Taki sam, zbadany, opisany. Przy systemie pomocy jaki mamy...jest, jak jest. Przy mentalności jaką ma społeczeństwo, jest jak jest.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka