santamuerte
05.03.19, 18:43
Tytuł wątku nie do końca serio, ale mam pytanie natury, powiedzmy że socjologicznej, szczególnie do dziewczyn pochodzących ze wsi i małych miasteczek, a mieszkających teraz w dużych miastach albo za granicą. Jak wyglądają wasze relacje z rodziną, która na tej wsi i w miasteczkach pozostała - dogadujecie się bez problemu, macie wspólne tematy do rozmowy, fajny kontakt? Czy raczej te relacje powoli się rozjeżdżają?
Przyjechałam do dużego miasta na studia lata temu i po ich skończeniu w nim zostałam, mój mąż podobnie, rodzice i rodzeństwo mieszkają wciąż w miejscowościach, z których pochodzimy. Zawsze mi się wydawało, że te opowieści o rozluźnianiu się więzi rodzinnych to przesada, ale zauważyłam ostatnio, że bliżsi są mi przyjaciele i znajomi stad niż na przykład rodzina mojego męża czy część mojej rodziny. Z nimi mam coraz mniej wspólnego, zupełnie różne zainteresowania, inny tryb życia, do tego dochodzi jeszcze to, że nie jestem wierząca, a oni wciąż usiłują mnie - w swoim mniemaniu "sprytnie" - nawracać, co mnie tylko wkurza albo śmieszy. I stąd pytanie - poprzewracało mi się w głowie z tej wielkomiejskości, czy jednak to dość normalne zjawisko?