Dodaj do ulubionych

A jednak...

10.04.19, 00:17
Nie będę streszczala ostatniej doby bo byłaby to telenowela brazylijska. Niestety potwierdziły się przypuszczenia sceptyczek- mój mąż mnie zdradził...Niby nie doszlo do całkowitej konsumpcji z powodów...hmmm...kobiecych, lecz to nie ma dla mnie znaczenia. Jakby ich nie było to wiadomo...
Przysięga że to tylko alkohol (wiem że faktycznie był narąbany bardzo mocno), że pierwszy i ostatni raz i że nie ma z nią żadnych planów...Twierdzi że chce z nami być i zrobi teraz wszystko żeby odbudować moje zaufanie...
Zgodził się że zabieram mu dostep do konta bankowego i tam przelewam pieniądze na edukację dzieci i siebie...
Nie będzie chodził na imprezy ani wyjeżdżał.
Pójdziemy na terapię małżeńską.
Powiedziałam mu wprost, że moje serce pękło, wbił mi sztylet w plecy i że daję nam 3 miesiące. Potem zdecyduję. Nie wiem czy jest szansa na powrót do bliskości sprzed...Póki co będę go traktować jak bankomat i szofera, ale nie wiem czy mi to w życiu wystarczy...Bo to taki straszny banał ale ja po prostu chcę jeszcze kochać...Powiedział, że zgadza się na wszystko, będzie że mną i do mojej dyspozycji we wszystkim i że to był tylko alkohol...
Dziewczyny, moje życie się dziś zmieniło. Co mam robić?
Obserwuj wątek
    • ania_2000 Re: A jednak... 10.04.19, 00:21
      dodatkowo:

      1. terapia antyalkoholowa, leczenie alkoholika - twojego meza
      2. zmiana jego pracy.

      • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 10.04.19, 00:24
        Ale czy ktoś zna małżeństwa które coś takiego przeżyły i są dziś w miarę szczęśliwe?
        • dziennik-niecodziennik Re: A jednak... 10.04.19, 00:36
          Szczerze? Calkiem sporo.
          • jola-kotka Re: A jednak... 10.04.19, 01:20
            Tylko warto ich zapytac czy byly akcje typu odebranie dostepu do kont czy konta co kto tam ma 😀.
            • nangaparbat3 Re: A jednak... 10.04.19, 08:08
              Różne były. Koleżanka pozwała męża o alimenty, żyli jak para obcych ludzi. Teraz, już od lat - sielanka.
        • jola-kotka Re: A jednak... 10.04.19, 01:18
          Ja jestem taka osoba , jestem bardzo szczesliwa ale ja mam mega inne podejscie ogolnie do zycia dlatego napisalam juz nizej jak to sie moze skonczyc w twoim przypadku.
          • memphis90 Re: A jednak... 10.04.19, 08:57
            Masz inne podejscie, bo Ty byłas z tej drugiej strony...
            • jola-kotka Re: A jednak... 10.04.19, 12:18
              Bylam w swoim zuciu po obu stronach .
        • saskia44 Re: A jednak... 10.04.19, 07:31
          niepewnosci_krolowa napisała:

          > Ale czy ktoś zna małżeństwa które coś takiego przeżyły i są dziś w miarę szczęś
          > liwe?

          Tiaaa, wiele malzenstw cos takiego przezylo i gorsze rzeczy.
        • rosapulchra-0 Re: A jednak... 10.04.19, 08:42
          Tak. Jestem tego przykładem. Ale było bardzo ciężko i ja to mocno odchorowałam.
          • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 10.04.19, 08:50
            Rosa A jak jest dziś? I jak wyszliscie z tego obronną ręką?
            • rosapulchra-0 Re: A jednak... 10.04.19, 09:28
              Wyszliśmy na prostą, ale ciężko było. Ja miałam przez kilka lat depresję, rozchorowałam się tak, że pół roku leżałam w szpitalu, potem jeszcze rok dochodziłam do siebie w domu. Zażądałam zmiany miejsca zamieszkania, bo tamta kobieta w nim mieszkała, więc przeprowadziliśmy się gdzie indziej. Minęło wiele lat od tamtej pory i jest OK. Naprawdę jest dobrze.
              • bergamotka77 Re: A jednak... 10.04.19, 09:33
                Karma wraca rosa.
                • rosapulchra-0 Re: A jednak... 10.04.19, 09:42
                  Powiedz to sobie. To tobie mąż paszport podarł, żebyś nie mogła się puścić z jakimś Hiszpanem.
                  • bergamotka77 Re: A jednak... 10.04.19, 09:45
                    Haha no tak ty wiesz jak było. Byłaś tam wink
                    • rosapulchra-0 Re: A jednak... 10.04.19, 14:01
                      Opisywałaś szeroko na forum, nawet twój mąż pisał i prostował twoje kłamstwa.
                      • allatatevi1 Re: A jednak... 12.04.19, 18:45
                        Ktoś rzuci linkiem?
                    • jola-kotka Re: A jednak... 10.04.19, 16:24
                      Opisywalas to widac u kogos widzisz wszystko u siebie juz nie.
                  • bergamotka77 Re: A jednak... 10.04.19, 09:47
                    Przy czym nie odbilam nigdy faceta kobiecie a juz zwłaszcza ciężarnej bym nie zrobiła takiego świństwa.
                    • rosapulchra-0 Re: A jednak... 10.04.19, 14:00
                      Ja też nikomu nikogo nie odbiłam., ty za to taką "świniętą" z siebie robisz, a co chwila różne świństwa ludziom robisz.
        • barattolina Re: A jednak... 10.04.19, 08:55
          Ja znam. Naprawdę.
          Tylko ze to był większy kaliber, bo z jego strony to nie był jednorazowy wyskok.
          Sa razem do tej pory i są szczęśliwi.
          A mieli przerwę ze 2 lata i w międzyczasie byli w innych związkach.
        • eliksir_czarodziejski Re: A jednak... 10.04.19, 10:15
          niepewnosci_krolowa napisała:

          > Ale czy ktoś zna małżeństwa które coś takiego przeżyły i są dziś w miarę szczęś
          > liwe?
          Gorąco polecam lekturę "Kup kochance męża kwiaty" Katarzyny Miller. Proszę, nie zrażaj się tytułem, to bardzo mądra książka. Bardzo wiele małżeństw przeżyło zdradę tylko nikt tym się nie chwali.
        • marusia.00 Re: A jednak... 10.04.19, 11:24
          No więc jednak typowa smycz, tak krytykowana w poprzednim wątku, będzie w użyciu. I nie masz raczej innego wyjścia.
          Znam jedno małżeństwo które przetrwało zdradę, też były tam małe dzieci. Nawet teraz, po wielu latach kontrola jest na maksa. Tylko tam panu naprawdę zależało na utrzymaniu małżeństwa. Kochają się. Ale jedno bez drugiego nigdzie nie wyjeżdża.
          U Ciebie to hmm zdrada byla do przewidzenia. Twój mąż zachowywał się jak singiel.
          Przytulam, trzymaj się i mam nadzieję że spadły Ci klapki z oczu. Mąż to mąż, facet. Ograniczone zaufanie jest obowiazkowe, no chyba ze kobiecie srednio na utrzymaniu malzenstwa zalezy i to też rozumiem.
          Plus jest taki, że jak ochloniesz to małżeństwo będziecie budować od nowa. Masz więc teraz jedyny czas by wprowadzić nowe zasady, korzystne dla siebie. Również nowy podział obowiązków domowych, opieki nad dziećmi itd.
          P.s.Wgląd do konta męża każda żona powinna mieć obowiązkowo. Ale co ja tam wiem 😉zaraz mnie wysmieją forumowe, nowoczesne kobiety.
          • saskia44 Re: A jednak... 10.04.19, 14:17
            marusia.00 napisała:

            > No więc jednak typowa smycz, tak krytykowana w poprzednim wątku, będzie w użyciu.

            Dorosli ludzie nie trzymaja sie na smyczy. Partnerstwo na tym nie polega, jesli jedno nie chce to nic z tego nie bedzie i zadna smycz tego nie zmieni ani niczego nie zagwarantuje. To kompletnie idiotyczny pomysl.


            > Znam jedno małżeństwo które przetrwało zdradę, też były tam małe dzieci. Nawet
            > teraz, po wielu latach kontrola jest na maksa. Tylko tam panu naprawdę zależało
            > na utrzymaniu małżeństwa. Kochają się. Ale jedno bez drugiego nigdzie nie wyje
            > żdża.


            Kochaja sie? Zalezalo?
            Kontrola to brak zaufania wiec nie ma mowy o udanym zwiazku.



            > P.s.Wgląd do konta męża każda żona powinna mieć obowiązkowo. Ale co ja tam wiem
            > 😉zaraz mnie wysmieją forumowe, nowoczesne kobiety.

            No tak przeciez to kolejna forma kontroli
          • rosapulchra-0 Re: A jednak... 10.04.19, 16:38
            marusia.00 napisała:

            > P.s.Wgląd do konta męża każda żona powinna mieć obowiązkowo. Ale co ja tam wiem
            > 😉zaraz mnie wysmieją forumowe, nowoczesne kobiety.


            W pełni się zgadzam.
            • jola-kotka Re: A jednak... 12.04.19, 13:46
              Nie musi miec wgladu do konta , powinna miec taka relacje z mezem zeby moc z nim o takich sprawach jak dochody rozmawiac. Jakby nie bylo konta danej osoby to jego prywatna sprawa.
          • aerra Re: A jednak... 12.04.19, 11:54
            Nie mam wglądu do konta męża, mamy WSPÓLNE konto. A w zasadzie konta - wszystkie oprócz firmowego (firmowe nie może być akurat) są wspólne.
    • abiszag.4 Re: A jednak... 10.04.19, 00:22
      A ja się zastanawiam jak duży ruch tutaj mamy, na forum? Może masz jakieś wieści? Forum padło już dawno czy mylę się? Jak myślisz?
      • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 10.04.19, 00:26
        Abiszag.4 gdyby nie to że naprawdę chce pozostać anonimowa to bym Ci pokazała screeny różnych rzeczy, dzięki którym dotarłam do prawdy...Chwilowo jestem wrakiem, nawet raz zwymiotowalam z tego wszystkiego...Naprawdę potrzebuje jakiegoś słowa wsparcia, jakiegoś pocieszeniasad
        • abiszag.4 Re: A jednak... 10.04.19, 00:30
          Przytulam. Nie nie pokazuj niczego. Nie wiem co napisać, chyba łapie mnie grypa bo fatalnie się czuję.
          Przestraszyłaś mnie - nie może byc az tak źle, no ja Cię proszę.
          • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 10.04.19, 00:32
            Jest bardzo źle, naprawdę. Nigdy mnie nikt tak nie zranilsad( naprawdę ja nie mogę złapać tchu.
            • abiszag.4 Re: A jednak... 10.04.19, 00:34
              Nie rozumiem dlaczego? Przeciez jest ok. Napisalas ze nic nie zrobil. Uspokoj sie wink
              • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 10.04.19, 00:38
                On mnie zdradził. Całowali się na kanapie, obmacywali etc. Doszłoby do konsumpcji gdyby nie miała okresu. Zdradził.
                • abiszag.4 Re: A jednak... 10.04.19, 00:41
                  Współczuje. Musi byc mega ciężko.
                • gam.ka Re: A jednak... 10.04.19, 08:11
                  Nie chcę być złym prorokiem, ale myślę, że doszło do konsumpcji. Mojej bliskiej koleżanki mąż też się zarzekał (typowa sprawa, on zbliżający się do 40, ta trzecia 25 latka), że był tylko romans bez konsumpcji, same rozmowy i wyjścia na piwo. Nawet poszła do wróżki, która rzekomo potwierdziła, że nie doszło do samego seksu. Bardzo chciała w to wierzyć widocznie.
                  A niestety doszło.
                  • misterni Re: A jednak... 10.04.19, 08:31
                    A jakie to w tej sytuacji ma znaczenie, czy doszło, czy nie doszło, bo pani miała okres?

                    No, chyba że w ciąże zaszła, albo czymś zaraziła, to zasadniczo zmienia postać rzeczy.
                    • frey.a86 Re: A jednak... 10.04.19, 08:35
                      Nie ma znaczenia, bo i tak zdradził, ale nie ma co też wierzyć w bajki, że "nie doszło do konsumpcji". Już widzę jak dorośli ludzie, w dodatku po alkoholu, po 3 godzinach obściskiwania się na kanapie powstrzymują się od seksu z powodu okresu. Zwłaszcza, że seks nie musi być przecież waginalny.
    • pani-nick Re: A jednak... 10.04.19, 00:28
      Współczuje. Ja już bym nie mogła w takiej sytuacji być z mezem. Powodzenia i dużo siły.
      • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 10.04.19, 00:33
        Ja chyba tezsad(( Ale jak sobie pomyśle o tym ile lat przeżyliśmy razem, jak wiele mamy wspólnego...Jak ja mam znaleźć kogoś z kim będę się TAK rozumiała...? Bozesad
        • boo-boo Re: A jednak... 10.04.19, 00:45
          W jakim wieku są dzieci ?
          Poczekaj te trzy miesiące i zobacz jak się będziesz czuć.
          Masz kilka wyjść.
          1. Wystawić gada za drzwi już teraz.
          2. Terapia i czekać na jej efekty- może da się to uratować.
          3. Żyć swoim życiem pod jednym dachem, poczekać aż dzieci dorosną i wtedy iść w swoją stronę- dlatego pytam ile dzieci mają lat bo piszesz, że ojcem jest dobrym. W tym wszystkim dzieci najbardziej jest szkoda.
          • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 10.04.19, 00:52
            5 i 8
            • marusia.00 Re: A jednak... 10.04.19, 11:32
              Nie wiem co zrobisz bo kazdy jest inny. Ale popatrz na sprawę z różnych stron. Dzieci wymagają opieki, wozenia do placówek, na zajęcia, przez najbliższe lata, pomocy w lekcjach i pierdyliard innych obowiazkow. Rozwodzac sie moze sie okazac ze to bedzie Twój obowiazek w 90%.
              Nie wiem czy przetrwanie, daj sobie czas. Terapia alkoholowa obowiązkowo. Byłby to mój pierwszy warunek. On będzie Cię.przekonywal że mu niepotrzebna. Nie uginaj się. Jesli juz, to niech terapeuta oceni, czy rzeczywiscie mu taka terapia potrzebna.
              I nie tłumacz go na litość boską, że bił pijany, i dlatego zdradził.
            • boo-boo Re: A jednak... 10.04.19, 13:00
              No to trochę małe na opcję 1- tak z buta od razu.
          • jola-kotka Re: A jednak... 10.04.19, 01:21
            No 3 to faktycznie super rada. Szczegolnie ze to niby dobre dla dzieci?
            • boo-boo Re: A jednak... 10.04.19, 13:01
              Masz dzieci ? No tak- nie masz. Więc guzik wiesz jak to jest w takiej sytuacji.
              • jola-kotka Re: A jednak... 10.04.19, 13:06
                A czyli jak nie masz dzieci to czujesz inaczej😀 Otoz nie aczkolwiek z dziecmi sytuacja jest trudniejsza zgadzam sie ale miliony ludzi przezylo i dalo rade nawet jak sie rozstali.
                • boo-boo Re: A jednak... 10.04.19, 14:52
                  Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Inaczej jest jak nie masz małych dzieci i wystawiasz pana za drzwi, a inaczej jak masz i po wystawianiu pana za drzwi 95 % obowiązków wynikających z ich posiadania spada tylko na ciebie. Na ale dla jolci, która dzieci nie ma to oczywiście jest za trudne do pojęcia.
              • barattolina Re: A jednak... 10.04.19, 13:19
                Co wy z tymi dziećmi ?
                Tak jakby człowiek bez dzieci nie posiadał mózgu albo pozbył się zdolności logicznego myślenia, a zazwyczaj jest odwrotnie.

                Nikt z nas w większości nie był w omawianych tutaj życiowych sytuacjach, co nie przeszkadza w szerokich i barwnych dyskusjach na tym forum. Od tego jest.
                • boo-boo Re: A jednak... 10.04.19, 14:55
                  Kolejna co nie potrafi pomyśleć- "co my tutaj z tymi dziećmi".

                  "Nikt z nas w większości nie był w omawianych tutaj życiowych sytuacjach, co nie przeszkadza w szerokich i barwnych dyskusjach na tym forum."
                  A skąd wiesz ?
                  To, że większość komentujących, podobnych wątków nie założyła, to nie znaczy, że nie były w takiej sytuacji.
                  Widocznie nie każdy potrzebuje aż tak się uzewnętrzniać albo porad, bo potrafi sobie w takiej sytuacji poradzić bez pytania o pomoc.
        • snakelilith Re: A jednak... 10.04.19, 01:12
          Daj sobie czas. W pierwszej chwili wszystko wygląda katastroficznie, ale z pewnej perspektywy może dojdziesz jednak do innych wniosków. Nie wiem, czy ci to coś da, ale istnieją ludzie, dla których zdrada nie oznacza końca związku, nawet jak urażone ego na pewno boli. Mnie na przykład z mężem też tak dużo łączy i to są rzeczy, które są daleko ważniejsze niż seks, więc jestem pewna, że po takiej wpadce, objętnie, czy z jego, czy z mojej strony, na pewno żadne z nas nie podjęłoby kategorycznej decyzji. Nie oznacza, że u ciebie też tak musi być, ale nie zamykaj sobie teraz w pierwszej emocji żadnej opcji, bo inni ci mówią, że tak musi być.
          • elenelda Re: A jednak... 12.04.19, 11:02
            Podpisuję się pod snake
        • kornelia_sowa Re: A jednak... 10.04.19, 13:44
          Dobrze zabezpiecz dowody zdrady, te screeny. Jak mozesz to nagraj roznowe, w ktorej bedziecie to wałkowac, jego przyznanie się do winy. Tylko nie jedno zdanue, bo bedzie ze wyrwane z kontekstu. Sms od kochanki, co masz.

          Na wypadek gdybys po 3 mcach doszla do wniosku ze nadal on ta szantrapą śmierdzi a tobie za bardzo to jwdnak przeszkadza i chcesz rozwodu.

          Tak, dla poruszonych wyjasniam-jak lala wie, ze zonaty i robi takie akcje to szantrapa. Bo zaraz ktoras sie przypnie do tego.

          Nie wiem czy znam takie malzenstwo.Jedna z przyjaciolek dowiedziala sie 8 lat po slubie ze wtedy jeszcze narzeczony zdradzil ja. Byla zazdrosna o ta dziewczyne, on sie zapieral ze never ever. Ze go w ten sposob nie interesuje. Ja cis niepokoilo ale uwierzyla
          Wyszlo 3 lata po slubie.
          Mieli kryzys, terapie, male dziecko bylo i kredyt. Przeczolgala sie dla dziecka przez to i wybaczyla. Mi nieraz mowila, ze i tak nie zapomniala nigdy. Ze ja akurat najbardziej ubodlo, ze trzecia widywala sie z nia potem na roznych spotkaniach, rozmawialy i pewnie w myslach miala ja za idiotke.I byc moze maz tez.
          Tak to widziala.

          Od dwoch lat sielanka. Odkad wyrównala rachunki. Mowi, ze wreszcie nie czuje sie frajerem. Nie jedynym.


          Nie odczytaj tego jako rady . Skąd!!!!. Broń Boże.
          • kornelia_sowa Re: A jednak... 10.04.19, 13:45
            Dowiedziala sie 3 lata po slubie mialo byc
          • sumire Re: A jednak... 10.04.19, 13:47
            "Tak, dla poruszonych wyjasniam-jak lala wie, ze zonaty i robi takie akcje to szantrapa".

            A jego jak nazwiemy?
            • rosapulchra-0 Re: A jednak... 10.04.19, 14:11
              |Jego? Obleśnym, chorym i wyzbytym podstawowych zasad sk..synem. I tak. Tak nazwalam i to wielokrotnie swojego męża, gdy dowiedziałam się o jego zdradzie. U mnie poszło szybko - ciało zareagowało bardzo ostro na stres związany z wiadomością o zdradzie, pamiętam, że rozmawiałam z tamtą wydrą (tak, wiedziała, że to żonaty człowiek) i gdy ona potwierdziła, to ja osunęłam się na ścianę. Niech ci będzie, że z wrażenia. A potem potworny ból fizyczny i sześciomiesięczny pobyt w szpitalu. Miałam o czym myśleć.
              • jola-kotka Re: A jednak... 12.04.19, 13:47
                Psmietaj rosa ze nie kazda zdrada to chec zabawienia sie czy chwilowe zapomnienie sie. Sa zdrady ktore wynikaja z konsekwencji sytuacji w zwiazku.
            • kornelia_sowa Re: A jednak... 10.04.19, 14:53
              Szmac..rz

              Ludzie, to chyba oczywiste, ze jest winny. Ona też.
              Napisałam, ze ona TEŻ< a nie tylko ona.
        • ciszej.tam Re: A jednak... 12.04.19, 19:23
          To znaczy JAK rozumiala?

          Z tego co piszesz potrzeby intymne maz realizuje z kims innym bez ustalenia tego z toba.

          Rany, po co takie iluzje? Jakie porozumienie, jakie wiele wspolnego?
    • bergamotka77 Re: A jednak... 10.04.19, 00:41
      Współczuję. Wierz mi, znam dobrze męski gatunek. Nie odmawia zwykle gdy gorąca laska sama wchodzi mu w ręce.
      • abiszag.4 Re: A jednak... 10.04.19, 00:45
        A tak wcale nie jest. Mnostwo ma swoje zasady i kropka. I nawet jak jest fatalnie to nie da sie.
        • pani-nick Re: A jednak... 10.04.19, 08:28
          Dokładnie. Jest jak z kobietami - są takie, które maja ciagle kisiel w gaciach i trzeba im paszporty zabierać, żeby się nie puściły i są takie, które nie zdradza, jeśli kochają.
          U facetów jest dokładnie tak samo. Jest typ wiecznie niewyżyty i zwyczajnie ŁATWY i jest typ z zasadami. Przy czym oczywiście, kiedy w małżeństwie dzieje się niefajnie, jakieś tam usprawiedliwienie dla zdrady potrafię w sobie znaleźć. W szczęśliwym związku - NIE.
          • bergamotka77 [...] 10.04.19, 09:32
            Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • bergamotka77 Re: A jednak... 10.04.19, 00:45
        Od początku. pisalysmy ci jak zapewne było i że znasz tylko część prawdy... Nie wiem co ci doradzić ale musiałby facet się mocno postarać by mnie przekonac po czymś takim, zwlaszcza gdy lubi alkohol i hamulce mu wtedy puszczają. A jak to odkryłas?
        • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 10.04.19, 00:47
          Co mam zrobić?
          • boo-boo Re: A jednak... 10.04.19, 00:49
            Nic na szybko. Przespać się i na chłodno pomyśleć, przekalkulować wszystko.
          • abiszag.4 Re: A jednak... 10.04.19, 00:51
            Dać szansę?
          • mrs.solis Re: A jednak... 10.04.19, 00:54
            Przespac sie z kims kto ci sie spodoba.
            • abiszag.4 Re: A jednak... 10.04.19, 00:55
              Po co ta zemsta? Bez sensu.
              • mrs.solis Re: A jednak... 10.04.19, 01:20
                A kto tu mowi o zemscie? Niech dziewczyna poprostu skorzysta z okazji jak sie jakas fajna trafi bez zadnych wyrzutow sumienia.
                • minerallna Re: A jednak... 10.04.19, 03:16
                  mrs.solis napisała:
                  > A kto tu mowi o zemscie? Niech dziewczyna poprostu skorzysta z okazji jak sie jakas fajna trafi bez zadnych wyrzutow sumienia.

                  To już będzie pozamiatane. Jak sama zrobi to na zimno to jej własne sumienie nie da jej żyć.
                  Tak sądzę po jej postach.
                  • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 10.04.19, 08:19
                    Masz rację. Poza tym dla mnie nie ma seksu bez uczucia. Żadne pocieszenie więc takie przygodę bzykanie
                    • arwena_11 Re: A jednak... 10.04.19, 10:20
                      Jeżeli miałabyś możliwość to wyjedź sama na tydzień. Zostaw dzieci mężowi a sama w miejsce gdzie będziesz mogła na spokojnie przemyśleć czy będziesz mogła ZAPOMNIEĆ o tym.
                      Bo wybaczenie to jedno ale zapomnieć jest ciężko. I to może sprawić, że nic z ratowania związku nie wyjdzie. Mam znajomą, która wybaczyła zdradę i próbowała ratować związek, ale nie udało się. W każdej kobiecie widziała rywalkę, każdy telefon do męża od współpracownicy stawiał ją wewnętrznie na nogi. Każde 5 minut spóźnienia itd. Jej mąż się bardzo starał, ale ona sama stwierdziła, że nie da rady - psychicznie była wrakiem. rozwiedli się po 5 latach.
            • rosapulchra-0 Re: A jednak... 10.04.19, 16:48
              Idiotyczna rada.
    • jola-kotka Re: A jednak... 10.04.19, 01:16
      Nie traktowac meza jak dziecka. Co to znaczy odebralam mu dostep do konta😀. To zart? Co masz zrobic ? Zastanowic sie czy gdy juz masz ta wiedze to dalej bedziesz umiala zyc normalnie nie dreczac siebie i meza. Jesli tego nie potrafisz to sie rozstan. Bo wszystko ma swoje granice i w pewnym momencie rozstaniecie nie z powodu zdrady( to ona wogole byla czy nie bylo jej?bo nadal to nie jest jasne) a z powodu nienawisci do siebie jaka sie zrodzi z traktowania kogos jak kohos kto jest na twojej lasce. Na zasadzie bo ty mu laskawie pozwalasz ze soba byc ponizajac go np. Tym kontem , traktujac jak dziecko ktore mozna karac itd.
      • aerra Re: A jednak... 10.04.19, 10:30
        Oczywiście, że może.
        Ma to co prawda pewne konsekwencje, ale na krótką metę i w przemyślanym trybie jak najbardziej ma sens.
      • hanusinamama Re: A jednak... 10.04.19, 10:55
        Tez nie kumam. Takie "bede ci wierny tylko mi zabierz karte kredytową i nie puszczaj na imprezy i wyjazdy"...
    • mrs.solis Re: A jednak... 10.04.19, 01:29
      Zapomnialam dodac, poinformuj goscia tej laski, ze twoj maz sie do nich wprowadza, skoro ona lubi trojkaty. Uprzedzajac wasze komentarze, tak znizylabym sie do takiego poziomu , bo chcialabym tej lasce zniszczyc jej zwiazek , tak jak ona zniszczyla moj. Nie podarowalabym , zeby jej sie upieklo tylko dlatego, ze jej facet sie o czyms takim nie dowiedzial.
      • jola-kotka Re: A jednak... 10.04.19, 01:32
        Zaraz a to tylko laska jest winna? Ona ci zniszczyla zwiazek? Nie to twoj maz go zniszczyl ona z toba w zwiazku nie byla😀
        • mrs.solis Re: A jednak... 10.04.19, 02:45
          Znam kobiety, ktore takie akcje przeprowadzaja dla sportu i czystej zabawy i sa w stanie zrobic naprawde duzo zeby uwiesc faceta szczegolnie zonatego. Nie powiedzialam rowniez, ze maz byl niewinny. Oboje byli.
          • saskia44 Re: A jednak... 10.04.19, 07:38
            mrs.solis napisała:

            > Znam kobiety, ktore takie akcje przeprowadzaja dla sportu i czystej zabawy i sa
            > w stanie zrobic naprawde duzo zeby uwiesc faceta szczegolnie zonatego. Nie pow
            > iedzialam rowniez, ze maz byl niewinny. Oboje byli.
            >

            Uwiesc faceta...🤣
            Ah ta mentalnosc niektorych (wciaz zbyt wielu) kobiet. To dorosly facet a nie 14-latek wiec nie pier..l o jakims uwodzeniu. Poszedl na impreze (w jakim w ogole celu?) nachlal sie i zabawil. Zrobil to bo chcial, zapewne nie pierwszy raz. Na tych zaglach na ktore wyjezdza tez zapewne nie raz bzyknal.
            Tacy sa faceci, takie sa kobiety, taki jest ten swiat. To jednak nie ona rozwalila pani zycie a jej maz I tylko on.
            • rosabell Re: A jednak... 10.04.19, 08:06
              Taki chyba naprawde jest cel tych wyjazdow. Dobrze sie zabawic. Bo niby po co sie tam jedzie? Teraz sprawa sie rypla, wczesniej sie udawalo ukryc.
              • saskia44 Re: A jednak... 10.04.19, 08:11
                rosabell napisała:

                > Taki chyba naprawde jest cel tych wyjazdow. Dobrze sie zabawic. Bo niby po co s
                > ie tam jedzie? Teraz sprawa sie rypla, wczesniej sie udawalo ukryc.

                Oczywiscie.
            • rosapulchra-0 Re: A jednak... 10.04.19, 17:41
              To ty p..aż aż niemiło. Używasz czasem mózgu zanim coś napiszesz?
        • kornelia_sowa Re: A jednak... 10.04.19, 13:48
          Jak wiedzuala, ze ma zone to zwykla szm..ta.
          Jak bys nie zaklinala rzeczywistosci to tak wlasnie jest jolus.
          • bergamotka77 Re: A jednak... 10.04.19, 15:17
            Nie robie świństw i nie jestem święta ale mam swoje zasady.Ty nie - byle by złapać portki.
      • snakelilith Re: A jednak... 10.04.19, 01:39
        Eee, no przestań. Takie zagrywki są faktycznie trochę poniżej pewnego poziomu. Naprawdę ci ulży, jak desperacko prześpisz się z kimś innym, rzucisz się jak hiena na przypadkową babę z imprezy i w ogóle zrobisz sajgon facetowi? Osobiście poszłabym pokrzyczeć do lasu, a potem do fryjera, następnie założyła na przepiękną głowę koronę i uniosła się chłodną, królewską pogardą. Niech widzi kogo skrzywdził i cierpi.
        • mrs.solis Re: A jednak... 10.04.19, 02:55
          Nie przespalabym sie z nikims z czystej desperacji. Poprostu gdyby byl ktos kto mi sie bardzo podoba, albo kiedys pojawil w moim zyciu nie mialabym ani cienia wyrzutow sumienia, zeby pojsc z ta osoba na calosc. Co do baby to poprostu bym jej nie darowala. Napewno nie dopuscilabym , zeby zyla sobie szczesliwa w swoim obecnym zwiazku. Co do meza to mialby na 100% Krolowa ZIme w domu.
      • hanusinamama Re: A jednak... 10.04.19, 10:53
        Laska zniszczyła czy jednak chłop...?? Ze zawsze winna kochanka. Siłą tych facetów biorą czy jak?
        • sumire Re: A jednak... 10.04.19, 10:59
          No przecież one napadają biednych bezwolnych misiów, to ty nie wiesz?...
          • bergamotka77 Re: A jednak... 10.04.19, 12:18
            Obejrzyj sobie film "Kto tam?" z Keanu Reevesem. Niejeden przykładny mąż i ojciec ma chwilę słabości a potem musi za nią zapłacić.
        • mrs.solis Re: A jednak... 10.04.19, 13:17
          Ja bym tylko poinformowala jej faceta , ze dorobil sie rogow. I zgodnie z twoim mysleniem to nie ja zniszczylabym jej zwiazek tylko ona sama. W koncu maz sila jej nie bral.
        • kornelia_sowa Re: A jednak... 10.04.19, 13:49
          Nie, winni tak samo. Czego tu mozna nie kumac?
          Jak laska wie, ze facet zajety to tez winna
      • sumire Re: A jednak... 10.04.19, 12:08
        Masz namiary do dziewczyn i mężów swoich kolegów z pracy?...
        Jak byś go poinformowała, przez detektywa?
        • bergamotka77 Re: A jednak... 10.04.19, 12:14
          Na FB da się czesto znaleźć.
          • sumire Re: A jednak... 10.04.19, 12:25
            Nie każdy dodaje do grona znajomych kolegów z pracy i nie każdy ma publiczny profil - co mądrzejsi nie mają. Nawet moi bardzo dobrzy znajomi mieliby duży problem z ustaleniem tożsamości mojego faceta, bazując tylko na social mediach, gdyby nie wiedzieli oczywiście, kto to.

            Ale mnie generalnie zawsze pomysły z uprzejmym informowaniem stron trzecich wydawały się głupie i niekoniecznie skuteczne.
    • zetkaad Re: A jednak... 10.04.19, 02:09
      Wyjedź gdzieś sama na kilka dni.
      Alkohol to tylko wymówka.
      Przytulam
      • mrs.solis Re: A jednak... 10.04.19, 02:57
        Dobry pomysl i powiedz mu, zeby zaczal sie przyzwyczajac do opieki nad dziecmi , bo po rozwodzie to on sobie je wezmie.
        • jola-kotka Re: A jednak... 10.04.19, 03:06
          To jest jeden z najglupszych tekstow jakie sa rzucane na forum. Ile kobiet jest je w stanie zrealizowac. Ty bys byla? A takie gadki dla samego gadania sa bez sensu ewentualnie moga byc wykorzystane w sadzie na sprawie o opieke nad dziecmi.
          • mrs.solis Re: A jednak... 10.04.19, 03:25
            Tak , bylabym. Wolalabym byc fajna weekendowa mama niz urobiona po lokcie ta niedobra.
            • saskia44 Re: A jednak... 10.04.19, 07:42
              Tiaaa, tyle ze facet wcale nie musi chciec dzieci i co wtedy do adopcji?
              Myslisz ze naprawde ona bedzie jakies warunki stawiac? Moze chwilowe, potem facet znajdzie inna, zabierze doope i pojdzie.
              • niu13 Re: A jednak... 10.04.19, 08:04
                Facet może nie chcieć, ale że matka-to się już w naszych stereotopowych głowach nie mieści.
                • saskia44 Re: A jednak... 10.04.19, 08:14
                  Alez miesci sie w moich jak najbardziej. Gdybym byla w takiej sytuacji to chetnie poszlabym na opieka po na pol lub dzieci do ojca. Jednak wielu facetow nie pojdzie na to, zwlaszcza na mieszkanie dzieci na stale z nim bo doskonale zdaja sobie sprawe jaka to odpowiedzialnosc oraz jak to ogranicza w zyciu.
                  • niu13 Re: A jednak... 10.04.19, 09:22
                    Otóż to!
                  • jola-kotka Re: A jednak... 10.04.19, 12:23
                    Mi sie miesci ale zycie pokazuje ze takich kobiet co to chetnie oddaja dzieci ojcu a same odwiedzaja je w weekend jest garstka.
                • rosapulchra-0 Re: A jednak... 10.04.19, 17:52
                  Daj spokój. To troll.
              • memphis90 Re: A jednak... 10.04.19, 09:21
                Co to znaczy "facet nie musi chcieć"? To są jego dzieci, może się z nimi wprowadzić do swojej 25letniej bogdanki i stworzyć szczęśliwe stadlo.
                • chatgris01 Re: A jednak... 10.04.19, 12:17
                  Jak w filmie "She Devil", Roseanne Barr w ten sposób uziemiła zdradzającego misia.
                  • arwena_11 Re: A jednak... 10.04.19, 13:11
                    Lepiej nie dawaj autorce pomysłu tongue_out Bo w filmie Roseanne metodycznie faceta wykończyła, punkt po punkcie. Ze spektakularnym wysadzeniem domu w punkcie kulminacyjnym tongue_out
                    • chatgris01 Re: A jednak... 10.04.19, 13:41
                      Od wysadzenia domu zaczęła.
                      Wykończyła go pięknie. Zasłużył tongue_out
                      • arwena_11 Re: A jednak... 10.04.19, 16:21
                        A faktycznie smile Film jak dla mnie genialny, te metodyczne wykreślanie wszystkiego co dla faceta ważne.
                • rosapulchra-0 Re: A jednak... 10.04.19, 17:54
                  Jej stary ją tak zostawił, więc ona innych opcji nie widzi. Za krótką ma wyobraźnię.
      • rosapulchra-0 Re: A jednak... 10.04.19, 17:48
        Wyjazd samej to dobry pomysł. Ja wyjechałam, wyrozmawiałam się, popłakałam sobie i wróciłam do domu z lepszym nastawieniem. I jestem za to bardzo wdzięczna jednej forumce, która mnie wówczas zaprosiła do siebie.
    • majenkir Re: A jednak... 10.04.19, 02:27
      Jeszcze pare lat temu bym Ci napisala zabij go we snie big_grin, albo chociaz sie rozwiedz.
      Teraz bym wziela na przeczekanie, moze w miedzyczasie znajdz sobie kogos na boku (tylko mu nie mow wink).
    • lot_w_kosmos Re: A jednak... 10.04.19, 05:47
      Ojacie
    • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 10.04.19, 06:23
      Spałam w sumie 4 godziny...Mąż mi obiecuje, że naprawdę to był tylko alkohol, że on był tak nawalony że nie pamieta w ogole drogi do niej..Ze przeprasza, prosi o wybaczenie, że zrobi wszystko, że będzie dla mnie...
      Ale ja się budze i czuje jak w koszmarne. Najgorsze że mam żołądek w supelek i nie mogę nic jeść. Do tego mam z nerwów odruchy wymiotnesad
      On teraz przeprasza, skacze koło mnie, znalazł już terapię...Ale ja nie wiem jak się tych nerwów pozbyć. Bo ja się wykoncze
      • malowankianki Re: A jednak... 10.04.19, 06:42
        Napisze na priva.
      • malowankianki Re: A jednak... 10.04.19, 06:44
        Jak podasz mi mail napisze na priva.
        Temat mi znany (niestery)
        • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 10.04.19, 07:28
          Napisz na gazetowego niepewnosci_krolowa@gazeta.pl
          • rosapulchra-0 Re: A jednak... 10.04.19, 17:56
            Też się odezwę.
      • rosabell Re: A jednak... 10.04.19, 06:46
        Idz do lekarza po tabletki. Na zadna terapie teraz drapac gdzie boli najbardziej.
        • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 10.04.19, 07:37
          Tak, dziś umówiłam się już do lekarza psychiatry, chce jakieś tabletki
          • gama2003 Re: A jednak... 10.04.19, 08:18
            Jeśli mogę Ci coś doradzić to tylko jedno - egoizm, masz być teraz dla siebie najlepsza jak to tylko możliwe. Potrzebujesz płakać, nie powstrzymuj, wrzeszczeć czy obić gębę mężowi, zrób to.

            I pamiętaj - to on ma mieć powód do wstydu i rozpaczy z powodu swoich czynów. Masz nie myśleć nigdy z lękiem o spotkaniu ludzi, którzy wiedzą, z jego pracy itd.
            To on jest winien, żadne wina po obu waszych stronach. Cokolwiek nie grało w waszym małżeństwie, o ile było coś takiego, to zdrady nie usprawiedliwia. Nie czuj się nigdy winna choć promilowi zdrady. Bo to często linia obrony...

            Trzymaj się, będzie sinusoida i rollercoaster.
            Ale cokolwiek zdecydujesz - on ma odczuć skalę krzywdy jaką Ci wyrządził. Jest skończonym idiotą i k...m, jego zabawa i przygody to czyjaś trauma do końca życia. Osoby którą kocha i o którą chce walczyć ? Jest dorosły i wiedział co robi. Alkohol nie ma nic do rzeczy. Nic. To tylko ośmielacz.
            • rosapulchra-0 Re: A jednak... 10.04.19, 17:57
              Zgadzam się z każdym słowem.
      • piekna_remedios4 Re: A jednak... 10.04.19, 08:31
        Ty, skoro był aż taaaaaaaak nawalony to i tak nic by nie zrobił gdyby panienka była dysponowana. Coś mi tu śmierdzi.
      • massinga Re: A jednak... 10.04.19, 08:36
        Proponuje wziac cos na uspokojenie i zrobic cos, co sprawia przyjemnosc. W tym szale emocji nie warto cokolwiek decydowac. Ochlonac i potem na zimno przekalkulowac, co sie oplaca. Myslec o sobie i absolutnie nie szukac winy w sobie.
        • mrs.solis Re: A jednak... 10.04.19, 13:35
          W stanie w jakim jest autorka ciezko bedzie znalezc cos, co sprawia przyjemnosc. Ona potrzebuje teraz dobrych lekow na uspokojenie dzieki , ktorym bedzie chociaz w stanie cos zjesc.
      • kropka_kom Re: A jednak... 10.04.19, 13:39
        ale skoro za pierwszym razem Cię okłamał to i teraz już bym.mu nie ufała...
        • rosapulchra-0 Re: A jednak... 10.04.19, 18:01
          Zaufania już nie ma. I nie będzie do końca życia. Mój mąż do dziś odczuwa skutki, choć zdrada była kilkanaście lat temu. Nie oznacza to,że codziennie mu przypominam, sprawdzam go itp. Po prostu zmienił się mój stosunek do niego. Nadal bardzo go kocham i jestem z nim, jednak inaczej patrzę i na niego i na nasze małżeństwo.
    • rosabell Re: A jednak... 10.04.19, 06:25
      Co masz zrobic? Zajac sie soba, tylko soba, swoja pschika. Moze isc do lekarza po jakie tabletki, ktore Cie wycisza i ukoja bol. Nie planowac, nie decydowac o niczym. Dac czasowi czas na pogodzenie sie z tym, ze pewien etap sie skonczyl i teraz bedzie juz po prostu inaczej. Jak? Czas pokaze. Czas jest teraz twoim przyjacielem. Badz dobra dla siebie.
      • niu13 Re: A jednak... 10.04.19, 08:11
        Jak dla mnie to ten jej okres też jest ściemą.
        • memphis90 Re: A jednak... 10.04.19, 09:33
          Okres w ogole w niczym nie przeszkadza.
          • lauren6 Re: A jednak... 10.04.19, 09:55
            Chyba, że byli aż tak napruci, że nie umieli usunąć jej tampona big_grin

            Żartuje, też nie wierzę w taki pas cnoty. Faceci w takiej sytuacji zawsze sciemniają, że do pełnej zdrady nie doszło: bo mu w trakcie opadł, bo on włożył, ale tylko kawałek, a nie całego itd. Okres wpisuje się w ten schemat kłamstwa.
            • triss_merigold6 Re: A jednak... 10.04.19, 10:05
              włożył, ale tylko kawałek
              parsknęłam
              • lauren6 Re: A jednak... 10.04.19, 10:11
                Cytaty autentyczne wink
                • ponis1990 Re: A jednak... 10.04.19, 11:03
                  haha zaraz sie przypomina pamiętny wątek jak to ona mu dobrała sie do rozporka, a on był SPARALIŻOWANY ZE STRACHU i nie zdążył zareagować ;d
            • arwena_11 Re: A jednak... 10.04.19, 10:25
              Może nie najlepszy moment, ale przypomniał mi się wątek o lodzie w kiblu, jak pan się tłumaczył, że ocknął się jak już pani była w trakcie roboty tongue_out
    • lelija05 Re: A jednak... 10.04.19, 08:09
      Jeszcze wczoraj wierzyłam w te historię, szkoda, że użyłaś wielokropka, dobrze ci szło. No ale w sumie, to pisałam, że tęsknię za twoimi bajkami big_grin
      • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 10.04.19, 08:21
        Chciałabym, naprawdę bym chciała żeby to była sciema.
      • rosabell Re: A jednak... 10.04.19, 08:24
        To ma jakies znaczenie w co ty wierzysz? Historia jest tak banalna, ze az niewiarygodna? Dla mnie scisk zoladka, odruchy wymiotne i bol psychiczny nie do wytrzymania z bezsilnosci jest bardziej wiarygodny, niz twoje sledzenie kropek.
        Do Autorki- nie dokladaj sobie poszac na forum, idz po profesjonalna pomoc. Na koszt meza koniecznie!
        • lelija05 Re: A jednak... 10.04.19, 08:46
          Ma znaczenie, bo chodzi o zaangażowanie udzielających się wątku. I nie chodzi mi o banalność historii, tylko o styl autorki, który ją zdradził - już od lat tu się produkuje w podobnym klimacie. A zdradza ją ten nieszczęsny wielokropek.
          • frey.a86 Re: A jednak... 10.04.19, 08:50
            Nie przesadzasz? Wielokropek to dosyć powszechny znak interpunkcyjny, nie jest zarezerwowany wyłącznie dla trolli z forum emama.
          • lauren6 Re: A jednak... 10.04.19, 09:57
            Mhm, i troll spał tylko 4h tylko po to by uwiarygodnić swoją opowieść.

            Powinnaś zapisać się do ekipy Macierewicza.
            • lelija05 Re: A jednak... 10.04.19, 13:30
              A jakie to ma znaczenie ile spała? A spisków nie węszę big_grin Mam to gdzieś, nie pierwsza tego typu baja na forum i nie ostatnia, nie jestem tu od roku, nie takie opowieści tu odchodziły.
      • sumire Re: A jednak... 10.04.19, 09:27
        Czyli nie tylko ja mam dziwne wrażenie, że to wszystko kit.
        • pade Re: A jednak... 10.04.19, 11:17
          Ja też.
      • boo-boo Re: A jednak... 10.04.19, 14:56
        Ja tez często używam wielokropka- czy to znaczy, że jestem trollem...........
        • rosapulchra-0 Re: A jednak... 10.04.19, 18:04
          Ja nawet nie kojarzę trolla od wielokropka.
      • rosapulchra-0 Re: A jednak... 10.04.19, 18:03
        Naprawdę masz jakiś problem z tym wielokropkiem.
    • kropkacom Re: A jednak... 10.04.19, 08:12
      Jeśli nie chcesz się z nim teraz rozstać to wybierz się na terapię. Indywidualną. To ci się najlepiej przysłuży.
      • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 10.04.19, 08:22
        Na ten moment to ja nie wiem nic co chce A czego nie
        • rosabell Re: A jednak... 10.04.19, 08:34
          To akurat jest normalne w tej sytuacji. Dostalas obuchem w leb, nie jestes w stanie myslec racjonalnie teraz.
        • pani_tau Re: A jednak... 10.04.19, 08:41
          Nie podejmuj na razie żadnych drastycznych kroków. Teraz potrzebujesz zaradzenia objawom psychosomatycznym, bo inaczej się wykończysz, a są dzieci.
          Niestety najlepiej w takich przypadkach działa upływ czasu. Żadne złamane serce szybko się nie zrasta, znam to z autopsji.
          Trzymaj się mocno.
          • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 10.04.19, 08:59
            Dokładnie. Emocje opadną ale ja nie mogę się wykończyć. W 2 dni straciłam 2kg
    • misterni Re: A jednak... 10.04.19, 08:36
      To, co postanowiłaś, dać sobie czas. Te trzy miesiące, albo i dłużej, jeśli będzie taka potrzeba. Do niczego się nie zmuszaj. Niech zrobi badania, czy niczego nie złapał.
      I idźcie na terapie.
      Jeżeli jemu naprawdę będzie na Tobie zależało, będziesz o tym wiedzieć i wtedy łatwiej będzi Ci mu wybaczyć.
    • barattolina Re: A jednak... 10.04.19, 08:48
      O kurła.
      Wiesz co. Chylę przez Tobą czoła, zareagowałaś bardzo dojrzale, wg mnie zważywszy na okoliczności.
      On dostał jasny komunikat, że nie ma z Tobą żartów. Mnie zapewne by poniosło i kazałabym mu się dodatkowo wynosić, żeby go nie oglądać na co dzień przez te 3 miesiące.

      Kiedyś jakiś psycholog tłumaczył mi, ze życie po zdradzie jest szczęśliwsze. Jeśli ludzie się kochają i umieją to przepracować. Trzymam kciuki, żeby to się udało.

      Ja się zastanawiam co mu odwaliło. Taki super przykładny mąż i ojciec a nagle takie COŚ.
      Nie zauważyłaś wcześniej jakiś sygnałów?
      • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 10.04.19, 08:56
        Żadnych. Naprawdę żadnych. Byliśmy zgodnym małżeństwem, ja nie miałam przed nim tajemnic, dużo rozmawialiśmy...Spedzalismy razem czas, kochamy dzieci ponad życie, dla ludzi z zewnątrz sielanka. Przywalil mi młotem w łeb
        • bergamotka77 Re: A jednak... 10.04.19, 09:40
          To tylko facet, samiec. Imprezowicz wiec jak się napije traci umiar i zapragnął bzykania z atrakcyjna koleżanką. Nie bierz tego do siebie. Myślę że cię naprawdę kocha ale po prostu zwyciężyła jego samcza natura. Historia banalna do bolu ale moim zdaniem prawdziwa. Niestety ale wielu facetów na takich imprezach dostaje malpiego rozumu. Niewielu stawia sobie granicę "dobrej" zabawie. Idźcie na terapię a pan niech szuka nowej roboty.
          • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 10.04.19, 13:35
            Dzięki. Chce w to wierzyć. Ale zburzyl całe moje zaufanie i ja już nie wiem, może wcześniej też to robił tylko go nie nakrylam? Mam taka jazdę w głowie że chciałabym głupiego Kasia dostać i iść spać. A spać nie mogę bo wybudzam się po godzinie, otwieram oczy i koszmar wraca. Najgorsze ze ja nic nie jem. Kupił mi nutridrinki i tylko je popijam, na razie 1. Leżę, on dziś wziął wolę w pracy żeby być z dzieckiem podczas strajku bo ja się nie nadaję. A jutro mam ogarniać 2 dzieci kolezanki tez. Ale nie chce odwolywac, w sumie na dobre mi wyhdzie jakies zajecie.
          • saszanasza Re: A jednak... 12.04.19, 11:39
            bergamotka77 napisała:

            > To tylko facet, samiec. Imprezowicz wiec jak się napije traci umiar i zapragnął
            > bzykania z atrakcyjna koleżanką. Nie bierz tego do siebie. Myślę że cię napraw
            > dę kocha ale po prostu zwyciężyła jego samcza natura.

            No proszę cię...jeżeli jego samcza natura jest tak silna to nie powinien się wiazać.
            Na świecie są miliony samców i samczych natur i jednak większości nie staje po wypiciu alko.
            • rosapulchra-0 Re: A jednak... 12.04.19, 11:44
              No błagam! To jest tłumaczenie osoby, która, widać, sama wiele na sumieniu tego typu akcje.
              • bergamotka77 Re: A jednak... 12.04.19, 11:56
                rosapulchra-0 napisała:

                > No błagam! To jest tłumaczenie osoby, która, widać, sama wiele na sumieniu tego
                > typu akcje.
                >

                Wytrzezwialas już? Bo piszesz dosc nieskladnie 😅
            • sumire Re: A jednak... 12.04.19, 11:51
              Otóż to. Całe to gadanie o samczej naturze to nic innego, jak usprawiedliwianie mężczyzn ubezwłasnowolnionych przez własny popęd. Oni mają mózg. Jeśli facet coś robi, to znaczy, że chce, a nie że penis mu każe i nie ma wyjścia.
              • bergamotka77 Re: A jednak... 12.04.19, 11:54
                Alkohol ma to do siebie, ze znosi zahamowania, które miałby na trzeźwo. Mózg działa inaczej - nawet auta wtedy nie można prowadzić a co dopiero siebie.
                • sumire Re: A jednak... 12.04.19, 12:38
                  bergamotka77 napisała:

                  > Alkohol ma to do siebie, ze znosi zahamowania, które miałby na trzeźwo. Mózg d
                  > ziała inaczej - nawet auta wtedy nie można prowadzić a co dopiero siebie.

                  I nadal usprawiedliwiamy. Ma penisa, pijany był - no to musiał zdradzić.
                  Cholera, jakim cudem tylu ludzi pije alkohol, a jednak utrzymuje bieliznę na miejscu? Dziwne...
                • smart_alec Re: A jednak... 12.04.19, 13:58
                  Właśnie dlatego ludzie mniej więcej w okresie dorastania uczą się pić tak, żeby tej kontroli sobie odpowiednią ilośc zostawić.
              • bergamotka77 Re: A jednak... 12.04.19, 11:55
                To dotyczy zresztą obu plci.
            • bergamotka77 Re: A jednak... 12.04.19, 11:52
              O zdziwilabys sue jak to powszechne. Kazda zona uwaza ze jej maz to nie, absolutnie, nigdy w zyciu a nie widzi jak to on sie pierwszy dobija do pokoju kolezanki w nocy po imprezie integracyjnej. Zdejmij z oczu różowe okulary.
              • rosapulchra-0 Re: A jednak... 12.04.19, 13:28
                Ale się teraz ośmieszyłaś. Każda żono big_grin
            • bergamotka77 Re: A jednak... 12.04.19, 11:58
              Poza tym są faceci, którzy uważają, że kobietom się nie odmawia 😅
              • sumire Re: A jednak... 12.04.19, 12:05
                bergamotka77 napisała:

                > Poza tym są faceci, którzy uważają, że kobietom się nie odmawia 😅
                >

                W sensie puszczalscy? No są. Ale nie jest ich wielu.
    • berdebul Re: A jednak... 10.04.19, 08:51
      Zbierz wszystkie dowody i trzymaj w miejscu, do którego mąż nie ma dostępu.
      Konsultacja z prawnikiem.
      Psycholog dla Ciebie, jeżeli chcesz walczyć o związek to terapia par.
      Nie rob nic głupiego, ani niczego co zostawia ślady czyli np. nie bij go.
      Mąż powinien rozwazyc terapię uzależnień, to nie jest normalne, żeby się tak zalewać. I niech zrobi badania, w tym na HIV. Mógł złapać wszystko podczas pijackich imprez.
      Nie ma złotej rady, daj sobie czas, decyzję podejmij po przeżyciu żałoby.
      • triss_merigold6 Re: A jednak... 10.04.19, 08:53
        A dowody to jakie? Bo chyba mąż nie dokumentował smartfonem jak pani robiła mu loda?
        • niu13 Re: A jednak... 10.04.19, 09:04
          O tym samym pomyślałam, ale w kontekście dowodów na okres tej pani🤤
        • berdebul Re: A jednak... 10.04.19, 09:19
          Zrzuty z map google, o których pisała Autorka. Ewentualne fotki, korespondencja, SMS, wszystko co bedzie świadczyć o zachowaniu pana.
          Loda robiła inna pani, w innym wątku.
    • hanusinamama Re: A jednak... 10.04.19, 10:30
      Jezusie skad ty masz takie dokąłdne informacje na temat zdrady. Nie doszło do konsumpcji z powodów kobiecych??? NOrmalnie poplułam komputer kawą i teraz go wycieram...
      • bergamotka77 Re: A jednak... 10.04.19, 10:35
        Pewnie z sms-ów wyszło bo chyba nie z Google maps 😆
        • hanusinamama Re: A jednak... 10.04.19, 11:15
          Ale ze jak: Pan "czy my nic ten tego?", Pani "nic ale było blisko, mam okres", Pan "oj szkoda", Pani "no szkoda"...a google maps miało być takim dobrym dowodem. Moze Pan zostawił telefon w knajpie i poszedł bez do Pani...w sumie kluby są do 7 otwarte teraz???
          • misterni Re: A jednak... 10.04.19, 12:15
            W Krakowie, w centrum, na spokojnie znajdziesz otwarte do ostatniego klienta, co oznacza nieraz 7-8 rano.
            • hanusinamama Re: A jednak... 10.04.19, 13:03
              Ok tak pytałam. W klubie nie byłam ze 4 lata. A te do ktorych chodziłam raczej były otwarte ...chyba do 4. Tak do samego konca to ostatnio byłam w klubie na panienskim smile
      • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 10.04.19, 11:53
        To wiem z relacji męża. Wielokrotnie pytałam, odpowiada ciągle tak samo. Oczywiście może kłamać. Nie ufam mu zupełnie.
        • hanusinamama Re: A jednak... 10.04.19, 13:05
          Ale wczesniej mowił co innego. Poza tym jak taki nawalony to pamięta? Juz pomijam ze za kazdym razem trzeba liczyc ze cos przemilczy. Ja bym jednak myslala, ze bzykneli się...co mało zmienia. Akurat dla mnie czy miętoszenie czy penetracja to taka sama zdrada. Natomiast śmiem wątpić aby to był Pana pierwszy raz...pierwszy raz został przyłapany...
          • rosapulchra-0 Re: A jednak... 10.04.19, 18:10
            Ja również złapałam na jednym razie. I również nie mam pewności, że to był tylko ten jeden raz, choć mój mąż zapewnia, że tylko raz. Ale zaufanie zostało tak nadszarpnięte, że mogę sobie wszystko myśleć i wszystko mu zarzucić.
    • nihil.novi75 Re: A jednak... 10.04.19, 10:56
      Przykro misad
      Może pojadę truizmem,ale trzeba czasu.Teraz jesteś w czarnej dziurze i cały świat ci się zawalił.
      Przeszlam coś podobnego,najgorsze są takie tkz wywalanki-myślisz, że już jest ok,wyszlas z tego i nagle przypomina ci się cała ta sytuacja i ...wszystko od nowa, boli jak cholera.
      U mnie było inaczej,malolata ,córka przyjaciół, zakochała się w moim mężu. Dla czterdziestoletniego faceta,podziw w oczach takiej panny to jak wygrana w totka!Najgorsze,że nagle mnie zaczął traktować z buta (kiedyś tu byl taki wątek, jak nagle fajny facet traktuje żonę jak nic ,bo miał szansę na miłe bzykanko).I pierwszy raz w życiu, zlamalam własne zasady,przekopalam mu telefon i wprost wyrazilam pannie co i jak.I tak jak jestem osoba b.spokojną, to jakbym miala dziewcze pod ręką, to by oberwala.Chlopu powiedzialam,ze skoro on nie potrafi zrobić z tym porządku, to ja zrobilam. Powiedziałam mu,ze zranil mnie do zywego, traktując mnie jak nic,chociaż naprawde zawsze wydawało mi się, że jesteśmy super związkiem.
      Potem przez rok z tego wychodziłam,można rzec zaliczylam terapię i teraz to jest tak,jakby jakaś część mnie umarła...on się stara od ponad roku udowodnić mi,że jestem super i hiper,dba,kupuje prezenty,sprawia przyjemności itp ,a ja prawie nic nie czuję.
      Najzabawniejsze, że w sumie sama chciałam pomoc tamtej lasce..bo nikt jej nie kocha,nikt nie rozumie...ja z nią gadalam,zapraszalam do naszego domu i nagle zobaczylam,że jestem jak element wystroju pokoju.Bo ona sie zakochala i zaczęła snuć jakieś wizje przyszłości itp.
      Długi czas ,mialam przed oczami to co przeczytałam. .i naprawdę nie mam ani deka poczucia winy,że wtracilam się i skończyłam to wszystko,bo jeszcze chwila ,a doszloby do sytuacji pod tytulem:kochanie ,to nie jest tak jak myślisz, a tak w ogóle to ja jestem tylko miły i o co ci chodzi.I tak jak mój chlop jest mistrzem w odwracaniu kota ogonem,to wtedy rzekł tylko,że mu wstyd i że faktycznie, fajnie mu bylo,że jakaś dwudziestka patrzy w niego jak w obrazek i wysyła jakze mile fotki..
      Ech..szkoda gadać. .przechorowalam to,przeryczalam,ale też mamy małe dzieci i tylko dlatego nadal jesteśmy razem.Ale wtedy powiedzialam, że jesli mężu chce-proszę bardzo,nie będę stać na drodze jego szczęścia, ale powrotu nie ma.
      Sprawiedliwe powiem:zrobil wszystko,aby naprawić to,co schrzanil..musiał przeżyć te moje wywalanki i złośliwości. .a potrafie byc za złośliwa jak ostatnia jedza.
      A najbardziej podzialalo:wyobraź sobie,ze to we mnie zakochuje sie syn naszych przyjaciół i zaczynam z nim pisac,słać mu fotki i traktować cię per noga...Zatkało.

      Sorki za przydlugi post ,ale jak to czytam,co piszesz,to widzę ciebie, jak cierpisz i jest ci źle.
      Teraz mysl o sobie..jak to przepracowac i czy jest sens bycia razem,bo za każdym razem :spóźnienia, glupich uśmiechów do telefonu ,będziesz przeżywać to wszystko od początku, jak torture.Myśl o sobie.Jesteś najważniejsza.
      P.s przepraszam za brak polskich znakow i lekki chaos wypowiedzi...pozdrawiam.
      • triss_merigold6 Re: A jednak... 10.04.19, 11:03
        sama chciałam pomoc tamtej lasce..bo nikt jej nie kocha,nikt nie rozumie...ja z nią gadalam,zapraszalam do naszego domu i nagle zobaczylam,że jestem jak element wystroju pokoju.Bo ona sie zakochala i zaczęła snuć jakieś wizje przyszłości itp.

        Błąd autentycznie popełniany przez wiele kobiet. Ileż było historii z przygarnięciem jakiejś kuzynki czy innej córki znajomych znajomych z zapadłej dziury, bo dziewczę się chciało kształcić w mieście i trzeba pomóc, więc niech pomieszka, albo akcji z tym jak panienka do sprzątania i pomocy przy dzieciach, korzystając z okazji zaczynała obrabiać i pana domu.
      • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 10.04.19, 11:50
        Dziękuję. Niestety nie brzmi to optymistycznie. Bo ja naprawdę lubiłam nas, nasze życie, nasze wspólne sprawy, wyjazdy. Naokoło ludzie sie rozwodzili i dziwilismy się temu, dziękując w myślach że nas to nie dotyczy.
        • rosapulchra-0 Re: A jednak... 10.04.19, 18:14
          To już nie wróci. Teraz, jeśli zdecydujesz się na bycie razem, to wasze życie nabierze zupełnie inny kształt, a konsekwencje długo się będą ciągnąć.
    • zuleyka.z.talgaru Re: A jednak... 10.04.19, 11:00
      Hm, coś mi się zdaje, że to forumowa pisarka jest. Była już tu taka jedna, która waliła wielokropki bez opamiętania.
      A już chciałam coś odpisać, szkoda klawiatury.
      • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 10.04.19, 11:52
        Ale o co Wam chodzi? O wielokrotnie? Taki mam styl pisania.
        Przeżywam najgorsze chwilę w życiu, naprawdę Nie wiem kiedy się z tego wyliżę. Somatycznie jest jakiś koszmar, mam odruchy wymiotne, nic nie jem. Co do chwila płacze. Mój mąż jest smutny Ale nie przeżywa tego w taki sposób.. jestem skołowana
        • bergamotka77 Re: A jednak... 10.04.19, 12:13
          Och nie przeżywa bo dla niego to był wygłup po pijaku a nie wielka love. Tylko niech nie pije tyle skoro pozbywa sie hamulcow wtedy. Jeśli wie że jest łatwy po alkoholu niech nie chleje do spodu. Wydaje mi się ze to taka typowa chuc po alko byla. Czy on z ta koleżanką widzi sie codziennie w pracy, wspolpracuja bezposrednio?
        • misterni Re: A jednak... 10.04.19, 12:26
          Nie przejmuj się, forumowe śledcze zawsze się uruchamiają w takich sytuacjach, na usprawiedliwienie trzeba powiedzieć, że cajtyczbie były takue sytuacje, że ktoś opowiadał swoje przeżycia, dziewczyny się angażowały, a okazywało się, że ktoś je w wała robi. 😉

          Jeśli chodzi o męża, smutny jest, bo widzi co narobił, nie ma w tym dramaturgii, bo to facet, więc i środki wyrazu ograniczone. Poza tym, pewnie nie dorał do niego rozmiar szkód.
      • lelija05 Re: A jednak... 10.04.19, 13:33
        No a mnie się czepiają.
    • abiszag.4 Re: A jednak... 10.04.19, 12:26
      Królowo_niewinności...czemu trollujesz tak siamo jak ja? Na kanciasto i bez polotu?
      Czemu Twója hakierka opada na 100%?
      Czemu usypiasz mnie przed 2a.m, podczas gdy inne bawią się z Tobą do 6a.m?
      To nie fair. To moje zabawki.
      Zaraz wyślę Ci trzecią info na priva bo niegrzeczna ze mnie dziewczynka ( w snach) i zasługuję na klapsa.
      Na pejczyka jeszcze nie doroślam (sprawdź to w moich screen shootach smile)
      To jaka umowa? Czy mogę zapisać się do Waszej hakierki wink) ?
      I ile jeszcze bedem prosiła o przeszkolenie....
      Popraw się plosie, bo to lepsze od organizmów z Kenem.
      Plasiam za to i zdradzę mój następny nick to: Abinessa, ladny?
      • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 10.04.19, 13:07
        ???
        • abiszag.4 Re: A jednak... 10.04.19, 13:48
          Bierz przykład ze mnie i mów szczerze: "tak, przeszkadza mi to".
        • abiszag.4 Re: A jednak... 10.04.19, 14:23
          Nie ważne. I tak już dawno mój limit czasowy tutaj się wyczerpał. A więc spadam, pracujcie sobie spokojnie, nie będę przeszkadzać. No to pa.
      • kropka_kom Re: A jednak... 10.04.19, 13:49
        zdrowo się czujesz?
        • abiszag.4 Re: A jednak... 10.04.19, 14:09
          Nie. Chyba łapię grypę od wczoraj.
          • rosapulchra-0 Re: A jednak... 10.04.19, 18:17
            A możesz wyjaśnić ten stek bzdur?
            • abiszag.4 Re: A jednak... 10.04.19, 18:19
              Mgła mózgowa wink
    • klaramara33 Re: A jednak... 10.04.19, 15:25
      Współczuję. Szczerze to wątpię, że to był ten jedyny raz. Nie napiszę Tobie co bym zrobiła bo nie wiem do końca czy to na pewno byłoby lepsze niż Twoje dawanie szansy...
    • fawiarina Re: A jednak... 10.04.19, 16:27
      Daj sobie czas zanim podejmiesz jakąkolwiek decyzję. Idź po leki. Spróbuj skupić na codziennych zadaniach.
      Ten roller coaster w myślach nie będzie trwał wiecznie.
      Po kilku tygodniach będzie już łatwiej oddychać.
      Pogadaj z kimś bliskim, ale nie z kimś, kto łatwo ocenia i szasta nieprzemyślanymi radami.
      Zrób kalkulację czy dasz sobie radę sama. W razie potrzeby zróbcie sobie czasową separację.
      Są pary, którym udaje się przez to przejść. Po czymś takim wybucha ogień w ich łóżku i, paradoksalnie, odradza się namiętność.
      A są takie, dla których oznacza to śmierć bliskości.
      Daj sobie czas. Nikt nie każe ci podejmować decyzji tu i teraz.
    • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 12.04.19, 10:26
      Nie pisałam tu chwilę bo po pierwsze wszyscy mnie tu sklasyfukowali jako trolla (bardzo bym chciala), a po drugie bolało mnie czytanie niektórych rzeczy, często w formie żartobliwej A jednak okrutnej i tylko się nakrecalam.
      Co wieczór prowadzę kilkugodzinne rozmowy z mężem. Po weryfikacji z kilku stron, w tym z jej facetem (tak wiem...) myślę, że to co napisałam w poście startowym jest prawda. Do zdrady doszło, nie ważne czy skonsumowane czy nie. Fakt tez, ze moj mąż był naprawdę pijany, co potwierdza moja zaufana osoba która widziała go na imprezie. Mówi że nigdy nie widziała tak pijanego człowieka. Wiem że nie kłamie bo to moja dobra koleżanka, która że mną zna się dużo dłużej przed przyjściem do firmy w której on pracuje.
      Tamta laska następnego dnia chciała "powtorki", teraz panicznie ratuje swój związek bo myślała, że nic się nie wyda. Nie doceniła mojej cholerycznoscismile obecnie po małej prowokacji (bardzo ostroznie pisałam z komunikatora męża, myślała że rozmawia z nim) przyznała, że nie chce mieć z nim żadnych kontaktów poza zawodowymi. Mój mąż udostępnił mi też wszystkie swoje komunikatory, maile, służbowego laptopa i wynika z tego, że przedtem nic między nimi nie było.
      Nigdy nie będę miała 100% pewności, ale mogę założyć że był to faktycznie jednorazowy wyskok z dużą ilością alkoholu. Nie usprawiedliwiam.
      Uznanie że trolluję, ale musiałam poznać całą prawdę by zdecydować co z tym wszystkim zrobię.
      Zaczynamy za chwile terapię małżeńską, dużo gadamy, ja mam zabezpieczone dowody jakby się nam nie udało. Trzeba przyznać że maz okazuje skruchę i żal, podkreśla że to nic nie znaczyło dla niego, że to był przypadek i dużo za dużo alkoholu. I że kocha i że zawsze byłam nr 1. Wiem jak banalnie to brzmi, nie martwcie siewink
      Mam emocjonalną huśtawke od wtorku. Raz myślę, że ok wybacze skoro to tylko alkohol i zabawa i o krok za dużo, innym razem nie potrafię sobie wyobrazić dalszego życia z nim. A wczoraj coś mi w głowie przeskoczyło i zaczęłam myśleć, że co ma być to bedzie. Wcześniej bardzo się utożsamialam z nim, nie umiałam sobie wyobrazić życia bez niego, chciałam z nim się zestarzec. Byłam zawsze niezależna Ale mentalnie czułam się z nim zrośnięta. Wczoraj poczułam wreszcie jakiś taki zalążek siły w sobie, który mi powiedział, że ok, jak trzeba będzie to będę sama. Poradzę sobie. Znajdę inny rodzaj szczęścia. Sama lub z kimś innym. Lub z nim. Poczułam takie uwolnienie bo pomyślałam, że nie mam już wpływu na to co było i już jestem w nowej rzeczywistości. Nie chciałam tego Ale cóż. Teraz dużo zależy od mojego męża. Prowadzimy godzinne rozmowy o naszym związku, on każdego dnia mnie zapewnia o swojej miłości, prosi o wybaczenie. Kupuje codziennie jakieś coś, kwiaty czy mojeukochane rafaello. Widzę że żałuje. Śpi na kanapie, jeszcze nie jestem gotowa żeby wrócił do małżeńskiego łoża. No i jestem trochę zołzowata - któregoś dnia jeździł w kółko po mieście wiele razy po rzeczy dla mnie bo ciągle "zapominalam" mu powiedzieć żeby coś kupilwink
      Nie wiem czy mu wybacze. Choć czuje, że nadal go kocham i chce spróbować. Lubię z nim rozmawiać, umiemy nawet w tak trudnej sytuacji rozmawiać A nie krzyczeć.
      Ale nie wiem jak to się skończy.
      • sumire Re: A jednak... 12.04.19, 10:34
        A świstak siedzi i zawija.
        • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 12.04.19, 10:49
          A dlaczego? Co w mojej historii jest tak ponadstandardowego? Rzekłbym że klasyka gatunku. A to że emocjonalnie opisuję - to dla mnie dotąd największy cios w życiu, jestem jeszcze w rozsypce. Mam Ci przedyktowac leki, które dostałam przedwczoraj od lekarza na uspokojenie i sen?
          Dlaczego niszczycie wątek, w którym szukam oparcia i innych punktów widzenia - swoimi nieprawdziwymi domysłami?
          • bergamotka77 Re: A jednak... 12.04.19, 10:55
            Nie przejmuj się, niektórzy maja paranoje i widza trolla w autorze każdego wątku. Trzymaj się królowo! A jaki nick miałaś przed ta sytuacja? 🙄
            • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 12.04.19, 10:56
              Dzięki bergamotkosmile
            • danaide Re: A jednak... 12.04.19, 14:45
              bergamotka77 napisała:

              > u. Trzymaj się królowo! A jaki nick miałaś przed ta sytuacja? 🙄

              Buahahhhahhaaaahh!
          • jola-kotka Re: A jednak... 12.04.19, 13:53
            Dlatego ze trzeba kazdego nazwac trollem kogo historia odbiega od waskiej wyobrazni osoby ktora trollem nazywa. Przeciez swiat i ludzie sa tylko tacy jakich sie zna jakich ewentualnie widzi sie w wyobraznia. Na zasadzie " nie widzialam nie istnieje".
      • bergamotka77 Re: A jednak... 12.04.19, 10:42
        No to dzialajcie. Ja chyba też bym dała szansę choć w takiej sytuacji nie byłam. Tylko badz czujna i chcialabym żeby zawodowo mial z nią jak najmniej do czynienia jeśli się da. Też poinformowałabym jej partnera. Dlaczego tylko ty masz cierpiec w tej sytuacji? Ustal nowe zasady z mezem - bez zagli itp. Choc zdaje sobie sprawę, że i bez tego dla chcącego nic trudnego.
        • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 12.04.19, 10:47
          Zgadza sie. Powiedziałam mu że dla odzyskania poczucia bezpieczeństwa potrzebuje przez jakiś czas kontroli. Tego, że nie pije, nie chodzi na imprezy, nie wyjeżdża. Ale docelowo nie chce go kontrolować. On sam ma podejmować decyzje odnośnie siebie i ja oczekuję dojrzałości. Inaczej na mnie nie zasługuje.
          Wygląda na to że jego intencje teraz już są szczere Ale tej pewności już nigdy mieć nie będę niestety...Bo zawsze w tyle głowy jest to, że raz już mu wierzyłam i mnie okłamał.
          Czas pokaże.
          • rosapulchra-0 Re: A jednak... 12.04.19, 11:43
            Wysłałam maila.
            • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 12.04.19, 12:05
              Odpisalam
      • fawiarina Re: A jednak... 12.04.19, 12:36
        W takiej sytuacji spróbowałabym to naprawiać.
        Jednorazowy skok w bok po pijaku boli jak diabli, ale z czasem można z tym żyć, gdy winnemu zależy i zachowuje się tak, jakby chciał zadośćuczynić.
        Panu przyda się konsultacja psychologiczna w sprawie tego niepanowania nad ilością spożywanego alkoholu.
        Trzymam kciuki. Może to kwestia perspektywy, ale dzisiaj uważam, że takie picimąci z koleżanką z pracy po pijaku to nie jest aż taki dramat, żeby się zaraz rozwodzić.
        • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 12.04.19, 13:00
          Mam nadzieję. Zwłaszcza że z nią widzę urwał kontakt, planuje zmienić jej zespół etc..
          Ale i tak boli.
          • fawiarina Re: A jednak... 12.04.19, 13:33
            I nie przestanie. Takie rzeczy zostawiają w nas dziury.
            • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 12.04.19, 14:33
              No ale to znaczy, że nie ma sensu walczyć? Bo jak ma boleć cały czas to ja sobie nie wyobrażam..
              • fawiarina Re: A jednak... 12.04.19, 14:50
                Ja jestem z tych, którzy uważają, że zawsze jest sens walczyć, jeśli obie strony tego chcą. Teraz boli najbardziej. Z czasem będzie boleć mniej. A z czasem tylko o sobie przypominać w pewnych okolicznościach, jak ten kamyk w bucie. Niby drobiazg, a jednak, kurna, wkurza człowieka.
                Ludzie mówią, że czas goi rany. I mają rację.
                Cokolwiek zrobisz, odejdziesz czy zostaniesz, z czasem zobaczysz, że to wszystko zblednie i zarośnie.
                • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 12.04.19, 16:08
                  Bardzo Ci dziękuję za te slowa. Autentycznie się teraz poplakalam siedząc na placu zabaw z dziećmi...Bardzo potrzebuje tej świadomości że ten ból kiedyś minie, jakkolwiek się to skończy.
              • la_mujer75 Re: A jednak... 12.04.19, 15:13
                Dla mnie możesz walczyć, ale uważaj!
                Z doświadczenia- mam w towarzystwie mocno pijących facetów- i już dawno temu zauważyła. Są tacy, co nieważne jak się spiją, nigdy za innymi nie latają, a są tacy, którym niewielka ilość alkoholu od razu włącza opcję : "jestem Romeo", a im więcej alkoholu tym bardziej szukają chętnej.
                Ten twój tlumaczy, że tak mocno się schlał, że się nie kontrolował. To nie do końca tak jest.
                Uważaj, bo nie myślę, że to był jego jednorazowy wyskok.
                • niepewnosci_krolowa Re: A jednak... 12.04.19, 16:06
                  Ale ten mój to naprawdę anty Romeo. On nawet za bardzo nie umie gadki z kobietami prowadzić. Nie umie tańczyć, jest skryty, taki totalny typ informatyka. I mi powiedzial, że go krecilo ze pierwszy raz od bardzo dawna on umiał się tak dobrze bawić. A reszta ponoć była przypadkiem bo akurat ona się trafiła obok i ciągnęła w stronę żeby coś się wydarzyło. Ja go nie usprawiedliwiam broń Boże. Ale staram się zrozumieć...
                  • bergamotka77 Re: A jednak... 12.04.19, 17:26
                    To może on z tych co to alkohol go bardzo ośmiela. No i są tacy, którzy mało mówią a więcej działają np. znane mi Skorpiony takie były. A informatyk to co synonim faceta, ktory nie umie kobiety poderwać? 🤔
      • grey.heart34 Re: A jednak... 12.04.19, 21:08
        Sorry, od tego momentu ja też przestałam w to wierzyć. A przeżyłam to samo.
        To jak? Jednego dnia stres taki, że nie możesz jeść, wymiotujesz, a za chwilę "prowadzimy godzinne rozmowy, Lubię z nim rozmawiać, umiemy nawet w tak trudnej sytuacji rozmawiać A nie krzyczeć",
        już nie mówiąc o tej radości z intrygi pt. "jestem trochę zołzowata - któregoś dnia jeździł w kółko po mieście wiele razy po rzeczy dla mnie bo ciągle "zapominalam" mu powiedzieć żeby coś kupilwink"
        Taa..
    • kermicia Re: A jednak... 12.04.19, 16:27
      Ejże, a jak się to ma do
      1. śledzenia jego trasy na google map? Pisałaś, że wyszli z klubu po 6, potem do niej odprowadzić i do domu. Że się zgadzało i to był dowód, że nie zdradził.
      2. jak załatwił jej zaprzeczenie przez telefon? Jednak ją uprzedził, żeby zaprzeczyła? smile

      Czy wiesz, że jak laska ma okres, a jest bardzo napalona i lekko zalana, to robi panu dobrze w inny sposób? Nie ma siły, żeby w takiej sytuacji tylko siedzieli i się całowali. Jeśli tak gada, to po raz kolejny robi Cię w wała.
      • rosapulchra-0 Re: A jednak... 12.04.19, 16:56
        Ulżyło ci? To może jeszcze idź i zrób kupę uncertain
        • kermicia Re: A jednak... 12.04.19, 16:59
          Już po, dzięki za troskę. Według Ciebie fajnie, żeby dalej ją robił w konia, a przy okazji też ewentualnego terapeutę małżeńskiego? Odśwież sobie, jak ją urabiał w poprzednim wątku, jakie piętrowe kłamstwa produkował, byle się nie sypnęło. Ale teraz już szczery i uczciwy nawija o menstruacji. No proszę Cię.
          A poza tym to troll, choćby z powodu nieścisłości z google.
        • bergamotka77 Re: A jednak... 12.04.19, 17:37
          rosapulchra-0 napisała:

          > Ulżyło ci? To może jeszcze idź i zrób kupę uncertain
          >

          Rosa musisz być taka wulgarna?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka