Dodaj do ulubionych

Praca w rzeźni

11.06.19, 14:47
Przeczytałam te artykuły linkowane przy okazji wątków o uboju i tak się zastanawiam nad tymi ludźmi, którzy pracują w rzeźniach. Ludzie mięsa jedzą mnóstwo, a więc i takich pracowników są tysiące...
Znacie kogoś kto pracuje w rzeźni? Czy to bardzo wpłynęło na jego psychikę?
Obserwuj wątek
    • boogiecat Re: Praca w rzeźni 11.06.19, 15:37
      fajny film po czesci na ten temat:
      www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/film/1734934,1,recenzja-filmu-dusza-i-cialo-rez-ildiko-enyedi.read
    • bardzo-dobry-kochanek Re: Praca w rzeźni 11.06.19, 16:29
      feliz_madre napisała:
      Czy to bardzo wpłynęło na jego psychikę?

      Tacy ludzie nie widzą cierpienia zwierząt. Taką mają psychikę.
      Podobnie wędkarze. Uważają że jeśli ryba nie kwiczy na haczyku, to nie odczuwa bólu.
    • aqua48 Re: Praca w rzeźni 11.06.19, 16:47
      feliz_madre napisała:

      > Znacie kogoś kto pracuje w rzeźni? Czy to bardzo wpłynęło na jego psychikę?

      Ojciec kolegi. Bardzo pogodny człowiek.
      • mrs.solis Re: Praca w rzeźni 11.06.19, 23:37
        To musi byc optymista roku, albo spelnia sie w tej pracy stad ta pogoda ducha.
    • cosmetic.wipes Re: Praca w rzeźni 11.06.19, 17:03
      Całą masę, większość to Ukraińcy. Nie wiem jak to wpłynęło na ich psychikę, pracują dla kasy.
    • biala_adelajda Re: Praca w rzeźni 11.06.19, 17:11
      Kilkoro moich znajomych miało praktyki studenckie w rzeźni i zgodnie twierdziło, że takiej patologii i degeneracji jak tam, nie spotkało nigdy wcześniej ani później.
      • vodyanoi Re: Praca w rzeźni 11.06.19, 17:15
        Ale na pewno ci znajomi mięska jeść nie przestali. Więc z jednej strony - a fu, taka patologia i degeneracja, a z drugiej - uff, bo chociaż nie trzeba rączek brudzić przy uboju, a mięsko na talerzu ląduje.
        • kokosowy15 Re: Praca w rzeźni 11.06.19, 17:23
          Wegan i wegetarian jest niewielu, więc zapotrzebowanie na mięso jest duże. Ktoś musi hodować zwierzęta, zabijać, oprawiac, rozbierać i przetwarzać. Podobnie, jak są pracownicy wywodzący śmieci, segregujacy je, usuwający zawartość szamba, przeprowadzając sekcje ludzi zmarłych miesiące wcześniej, czy operacje wyrostka robaczkowego. Nie każdy się nadaje, ale są potrzebni. Znam bardziej obciążające zawody i miejsca pracy.
        • biala_adelajda Re: Praca w rzeźni 11.06.19, 19:48
          Ale oni nie twierdzili, że to "patologia i degeneracja", bo pracuje w rzeźni i babrze się w miesie. Tylko okazało się, że w tej rzeźni pracują menele.
          • taki-sobie-nick Re: Praca w rzeźni 11.06.19, 21:25
            Jak menele nie pracują, też źle. Widać tam ich chcieli zatrudnić.
            • biala_adelajda Re: Praca w rzeźni 11.06.19, 23:21
              Nie oceniam i nie formułuję prawd ogólnych. Przekazuję suche relacje i obserwację. Mogłabym opisać konkretne sytuacje, które są poparciem spostrzeżeń, ale są na tyle specyficzne, że opisywani świadkowie mogliby zostać zidentyfikowani na forum. A nikt z nich mnie do tego nie upowaznił.
    • maly_fiolek Re: Praca w rzeźni 11.06.19, 19:59
      Tak, znam kilka osób, w tym mojego męża. Porządni ludzie.
    • katja.katja Re: Praca w rzeźni 11.06.19, 20:59
      Nie znam, nie chciałabym mieć z taką osobą nic wspólnego. Jednak mięso zjadam co wywołuje u mnie dysonans poznawczy.
      • hanusinamama Re: Praca w rzeźni 11.06.19, 23:26
        UBawiłam sie po pachy. Nie chcesz miec z osoba ktora pracuje w rzeźni (robi to dla zarobku nie dla przyjemnosci) nic wspolnego ale ty jadająca mieso dla przyjemności jesteś ok...nosz padłam.
        • rosapulchra-0 Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 00:06
          Tego trolla najlepiej lekceważyć i nie odpowiadać na jego żałosne prowokacje.
          Sama znałam kilka osób pracujących w zakładzie przetwórstwa mięsnego. Porządni, uczciwi ludzie. Długo tam nie wytrzymali, a nie była to rzeźnia. Ale opowiadali mi, jakie są praktyki w takim zakładzie, dodam, że mocno wynagradzanym i współpracującym z wieloma supermarketami. Nie będę przytaczać, bo byście mi po prostu nie uwierzyły.
        • katja.katja Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 08:29
          No dobrze. Weźmy inny przykład.
          Na pewno szanujesz pracę osób sprzątających lub wykładających towar w sklepie.
          Czy chciałabyś by Twoja córka taki zawód wybrała (na całe życie - nie dorywczo typu dorabianie w wakacje)?
          • maslova Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 13:17
            katja.katja napisała:

            > No dobrze. Weźmy inny przykład.
            > Na pewno szanujesz pracę osób sprzątających lub wykładających towar w sklepie.
            > Czy chciałabyś by Twoja córka taki zawód wybrała (na całe życie - nie dorywczo
            > typu dorabianie w wakacje)?
            >
            A jak się ma to do tego?:

            > Nie znam, nie chciałabym mieć z taką osobą nic wspólnego.
      • milva24 Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 07:59
        katja.katja napisała:

        > Nie znam, nie chciałabym mieć z taką osobą nic wspólnego. Jednak mięso zjadam c
        > o wywołuje u mnie dysonans poznawczy.
        >

        Dobre big_grin
        • katja.katja Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 08:31
          Tak. Jak czasem o tym myślę to uważam, że jestem hipokrytką. Dla mnie rzeźnicy i pokrewna branża są obrzydliwi jako ludzie i muszą mieć coś z psychiką jeśli codzienne zabijanie zwierząt to dla nich nic takiego, tylko praca.
          Z drugiej strony lubię hamburgery, wołowinę, czasem zjem wędlinę.
    • rulsanka Re: Praca w rzeźni 11.06.19, 23:04
      Nie znam. Myślę, że to psychopaci.
      • hanusinamama Re: Praca w rzeźni 11.06.19, 23:27
        Ale jedzący mieso są juz ok??? Pytam. Sama jem.
        • rulsanka Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 00:59
          Też jem. Bez mięsa czuję się głodna, choćbym stawała na rzęsach i bilansowała cudowne posiłki (umiem i lubię cudować z warzywami itp.) Ale staram się ograniczać coraz bardziej.
          Co innego wiedzieć, a co innego osobiście tam pracować. Jak kupowaliśmy kury na bazarze, do naszej przydomowej zagrody, to już samo to było szokiem jak zwierzęta są traktowane. Łapane za skrzydła, nogi, wrzeszczące i przerażone. Choć wcale nie było takiej potrzeby. Po prostu ludziom nie zależy na dobrostanie zwierząt, dla nich to przedmioty.
          • milva24 Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 07:57
            Acha, pracujący w rzeźni to psychopaci a Ty jesteś przecież od nich p wiele lepsza bo współczujesz zwierzętom, może nawet pochlipiesz nad rosołkiem.
            • rulsanka Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 11:25
              Rozumiem, że ty spokojnie mogłabyś pracować w rzeźni. Czy jesz mięso, jajka, nabiał?
              • milva24 Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 11:33
                Tak, jem mięso, jajka, nabiał. Nie pogardzam osobami, które pracują w ubojni bo wiem skąd się bierze kurczak na moim stole. Korzystanie z cudzej pracy a jednocześnie pogardzanie osobami tę pracę wykonującymi to według mnie hipokryzja wyższych lotów. Osobiście nie zabiłam nic poza owadem ale byłam przy uboju świń i kur, uczestniczyłam w oprawianiu.
                • rulsanka Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 12:12
                  Nie, to nie jest hipokryzja. Po pierwsze ci ludzie mają wybór, mogą zachowywać się zgodnie z procedurami, czyli w miarę możliwości jak najbardziej humanitarnie. A tak nie robią. Kopią zwierzęta, łamią im nogi, wrzucają żywe do wrzątku itp. Ostatni raz kupiłam przemysłową kaczkę rok temu i nigdy więcej tego nie zrobię. Miała złamane obie nogi, za życia jeszcze, bo były tam sińce. Po drugie ci ludzie mogą wybrać inną pracę. Skoro wybierają pracę polegającą na znęcaniu się, to znaczy że jest to dla nich praca jak każda inna. Uważam, że ktoś kto pracuje w rzeźni wybrał taką pracę, bo mu to nie przeszkadza, a może nawet sprawia przyjemność.

                  "Osobiście nie zabiłam nic poza owadem ale byłam przy uboju świń i kur, uczestniczyłam w oprawianiu."

                  A gdybyś to ty osobiście miała pracować w rzeźni, byłoby to warunkiem jedzenia mięsa - to czy wolałabyś taką pracę, czy rezygnację z mięsa? Zabiłabyś osobiście? Mogłabyś pracować w fermie jaj klatkowych?
                  Ja przydomowego koguta zjem chętnie i od biedy mogłabym nawet go zabić (oprawiam bez problemu). Natomiast przemysłowe hodowle to obozy koncentracyjne niestety. I tak, to powinno obciążać nasze sumienie. Jeśli nie obciąża, to źle.
                  Ty również masz wybór. Można kupować mleko od krów pastwiskowych, jajka wolnowybiegowe lub ekologiczne. A mięso z przydomowego chowu.
                  • milva24 Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 12:50
                    Skąd wniosek, że wszyscy zachowują się niehumanitarnie? A nawet jeśli ktoś wybrał pracę w rzeźni bo jest to dla niego praca jak każda inna co coś złego? Nie wszyscy mają ten sam poziom wrażliwości i dla niektórych zwierzęta to tylko zwierzęta co nie znaczy, że celowo się znęcają.
                    Pamiętaj, że teraz nawet z przydomowych hodowli zwierzęta na ubój są zawożone do rzeźni bo przepisy nie zezwalają na ubój w gospodarstwach. Mleko kupuję normalne, znam producentów mleka i wiem jak wygląda życie krów i pomijając to, że całe życie w zamknięciu jest pewnie lepsze niż życie bydła z małych gospodarstw. Jaja tylko ekologiczne/z wolnego wybiegu. Mięsa jem niewiele ale nie łudzę się kupując z domowych hodowli, że to zwierzę miało dobrą śmierć. A jeśli chodziłoby o nakarmienie moich dzieci to tak, poszłabym pracować do rzeźni.
                    • rulsanka Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 13:04
                      "Skąd wniosek, że wszyscy zachowują się niehumanitarnie? A nawet jeśli ktoś wybrał pracę w rzeźni bo jest to dla niego praca jak każda inna co coś złego? Nie wszyscy mają ten sam poziom wrażliwości i dla niektórych zwierzęta to tylko zwierzęta co nie znaczy, że celowo się znęcają. "

                      Bo tacy są ludzie i taka praca. Ja obserwacji z rzeźni nie mam, ale widziałam jak są traktowane zwierzęta na bazarze i naprawdę nie ma takiej potrzeby, by np. łapać je za nogi lub za skrzydła a oni to robią (wszyscy), bo to dla nich rzecz. Pomimo tego, że w tym przypadku muszą dbać o elementarny dobrostan, bo połamanej nioski nikt im nie kupi. W rzeźni tym bardziej nikt nie będzie dbał o zwierzęta, bo nikt tego nie pilnuje a zwierzę jest tylko, żywym jeszcze, mięsem.

                      " jeśli chodziłoby o nakarmienie moich dzieci to tak, poszłabym pracować do rzeźni."

                      Mój syn właśnie przestał jeść mięso. Sam z siebie, my raczej z reguły jedliśmy mięsne obiady. Ma 11 lat, już od 2 lat stopniowo ograniczał. Mięso nie jest niezbędne dla dzieci. Szczególnie jeśli jedzą nabiał, jaja.
                      • cosmetic.wipes Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 16:20
                        > Ja obserwacji z rzeźni nie mam,

                        Aha.

                        No ja akurat mam. I jak wszędzie, ludzie są tam różni. Oraz przypominam, że nadzór nad ubojem sprawują lekarze weterynarii. Wielu z tych, do których chodźcie z pieskami i kotkami, noce spędza w rzeźniach.
                        • rulsanka Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 21:09
                          Pierdzielisz. Weterynarze od rzeźni to zupełnie inni lekarze. Kończą inne specjalizacje. Ja np. z kurami chodzę do weta od ptaków i on się przyznaje, że na drobiu się nie bardzo zna, bo zwierzęta rolnicze to inna specjalizacja. Z kolei byłam kiedyś u weta od ptaków, który specjalizuje się w drobiu i on powiedział mi, że powie mi co dolega kogutowi, gdy zrobi mu sekcję big_grin Bo z drobiem tak się właśnie działa. Na pieskach i kotkach znają się jeszcze inni weterynarze.
                          Nadzór lekarza weterynarii w przypadku rzeźni oznacza jedynie, że ma nie dopuszczać do spożycia zwierząt chorych, padłych. A nie żeby ktoś żywej kury nie wrzucił do maszyny skubiącej.
                          • cosmetic.wipes Re: Praca w rzeźni 15.06.19, 09:57
                            > Weterynarze od rzeźni to zupełnie inni lekarze. Kończą inne specjalizacje.

                            Do nadzoru nad ubojem nie trzeba mieć specjalizacji, a więc nie ma ona żadnego znaczenia.
                            Lekarz wyznaczony czuwa nie tylko nad bezpieczeństwem żywności ale również nad dobrostanem zwierząt rzecznych. W dziennych raportach rzeznianych 1/3 rubryk dotyczy właśnie dobrostanu i warunków transportu.

                            Z 14 lekarzy, których znam osobiście, tylko jeden nie ma nadzoru, ale za to jest etatowym pracownikiem IW. Wszyscy równolegle leczą w swoich gabinetach lub klinikach zwierzęta domowe.
                  • taki-sobie-nick Re: Praca w rzeźni 14.06.19, 22:12
                    Po drugie ci ludzie mogą wybrać inną pracę.

                    Ale żebyś ty jadła mięsko, to KTOŚ musi tam pracować. 100% pracowników, którzy "wybrali inną pracę" = brak mięska.

                    Jaja jadam ekologiczne. Mleka nie piję, jadam sery. Nie wiem, od jakiej krowy pochodzą. Mięso bardzo chętnie lepsze, pod warunkiem, że będzie ono dostępne w sklepie, a nie raz na tydzień w punkcie zbiorczym od 10 do 12.
                    • rulsanka Re: Praca w rzeźni 14.06.19, 23:18
                      "Ale żebyś ty jadła mięsko, to KTOŚ musi tam pracować. 100% pracowników, którzy "wybrali inną pracę" = brak mięska. "

                      No co ty nie powiesz, sama bym na to nie wpadła... (ironia)
                      Jak wyżej napisałam, gdybym miała osobiście pracować w ubojni i to byłoby warunkiem jedzenia mięsa, to bym natychmiast została wege.
                      Myślę, że gdyby nikt nie chciał pracować w ubojni, to oznaczałoby, że żyjemy w jakimś lepszym, ale raczej nierealnym świecie.
                      • taki-sobie-nick Re: Praca w rzeźni 14.06.19, 23:28
                        Myślę, że gdyby nikt nie chciał pracować w ubojni, to oznaczałoby, że żyjemy w jakimś lepszym, ale raczej nierealnym świecie.

                        W tym lepszym świecie miałby miejsce upadek ubojni i brak mięska, a co za tym idzie, rozwój uboju nielegalnego. tongue_out

                        Co do życia w lepszym, nierealnym świecie to ja bym miała jednak trochę więcej wymogów.

                        Również jestem przeciwna okrucieństwu wobec zwierząt.

                • nota_bena Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 21:16
                  milva24 napisała:
                  Korzystanie z cudzej pracy a jedno
                  > cześnie pogardzanie osobami tę pracę wykonującymi to według mnie hipokryzja wyż
                  > szych lotów.

                  I takiej hipokryzji jest na pęczki. Wystarczy przeczytać wątki o nauczycielach, policjantach...
      • kokosowy15 Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 11:22
        To pomysł o ludziach, którzy wybrali zawód żołnierza. Zawód, w którym szkoli się człowieka na zabójcę. Niejaki Tibbets zabil więcej ludzi niż najbardziej wprawny rzeznik. Pomysł o Polakach, którzy pojechali do Afganistanu czy Iraku zabijać miejscowych.
    • zuleyka.z.talgaru Re: Praca w rzeźni 11.06.19, 23:28
      Wystarczy obejrzeć teksańską masakre pila mechaniczna 😂🤣
    • nangaparbat3 Re: Praca w rzeźni 11.06.19, 23:34
      Jest książka. Autor się zatrudnił w ubojni drobiu, żeby zobaczyć. I chyba doświadczyć. Długo nie wytrzymał. Słuchając wywiadu, w którym spokojnie opowiadał, jak to się robi, przywaliłam autem w ścianę sad
      Książki nie czytałam.

      https://s.lubimyczytac.pl/upload/books/4858000/4858181/680980-352x500.jpg
      • bardzo-dobry-kochanek Re: Praca w rzeźni 11.06.19, 23:51
        nangaparbat3 napisała:
        Słuchając wywiadu, w którym spokojnie opowiadał, j
        > ak to się robi, przywaliłam autem w ścianę sad


        Nie słuchaj więcej radia w czasie jazdy. Następnym razem możesz przywalić w człowieka.
        • nangaparbat3 Re: Praca w rzeźni 11.06.19, 23:55
          To się nazywa "smrodek dydaktyczny" tongue_out
          • bardzo-dobry-kochanek Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 00:18
            nangaparbat3 napisała:
            > To się nazywa "smrodek dydaktyczny" tongue_out
            >

            Jak uważasz.
            Ale następnym razem jak zobaczysz ścianę to przynajmniej zatrąb big_grin
          • katja.katja Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 16:13
            Czytałaś tę książkę? Jeśli tak mam skromne pytanie jak można. Czym się różni polska rzeźnia od zagranicznej? Powiedzmy niemieckiej, czeskiej albo włoskiej (możesz wybrać dowolnie)?
            • cosmetic.wipes Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 16:23
              Zasadniczo niczym. W czeskich, niemieckich i szwajcarskich rzeźniach też pracują bardzo różni ludzie, w tym i psychopaci, i też zdarzają się tam nieprawidłowości.
              • katja.katja Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 16:35
                To dlaczego tytuł książki sugeruje, że tego rodzaju patologie zdarzają się "tylko w Polsce"?
                • nangaparbat3 Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 16:39
                  Żadnego "tylko" nie sugeruje. Uspokój się.
            • nangaparbat3 Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 16:38
              To już jest chore. O jakich rzeźniach ma pisać Polak? O niemieckiech i ukraińskich? Może też. Ale chyba nie dziwisz się, że bardziej go obchodzą polskie. Trzeba być potwornie zakompleksionym żeby na dźwięk słowa "polski" od razu podskakiwać.
              • katja.katja Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 16:53
                Może masz rację. Opiszesz jakąś scenę która bardzo Tobą wstrząsnęła z tej książki?
                • cosmetic.wipes Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 17:01
                  Gazet, ta publikacja kosztuje 2 dychy. Kup se.
    • rosapulchra-0 Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 00:02
      A co myślisz o ludziach, którzy pracują w zakładach pogrzebowych? O tych, którzy przygotowują zwłoki do trumny? O tych, co zbierają z ulicy trupy po wypadkach?
      • rulsanka Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 01:00
        To przecież zupełnie co innego. Czy osoby wymienione przez kogoś wyrządzają komuś krzywdę, zadają ból?
        • rosapulchra-0 Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 11:30
          Co innego, ale równie obrzydliwego dla wielu, co praca w rzeźni.
          • rulsanka Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 12:12
            Nie chodzi przecież o obrzydliwość.
    • mona-taran Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 11:29
      W rzeźni to nie, ale znam ludzi, którzy hodują szczęśliwe krówki, świnki i owieczki, dbają o nie itp a potem przerabiają je na kiełbaski i steki.
      • rulsanka Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 12:13
        To jest ok.
        • milva24 Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 12:51
          Ale wiesz, że te krówki i świnki w celu uboju trzeba zawieźć do rzeźni? To dla Ciebie ok czy nie ok?
          • mona-taran Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 13:01
            Tych akurat nie zawożą nigdzie, zabijane są na miejscu.
            • milva24 Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 13:05
              Teoretycznie to niezgodne z przepisami unijnymi. Jeśli ktoś na nich doniesie i zrobią kontrolę będą mieli problemy.
              • mona-taran Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 13:10
                Z tego co wiem, to oni są certyfikowanym gospodarstwem eko-sreko z ubojnia, masarnią i sklepem, więc pewnie kontrolowani są, ale aż tak, to się na tym nie znam.
                • milva24 Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 13:16
                  A to chyba że tak. Myślałam, że zwykłe gospodarstwo rolne, w nich ubój jest zabroniony.
            • katja.katja Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 16:12
              I reszta pozostałych przy życiu zwierząt nie domyśla się, że coś jest nie tak? Chyba, że ubojnia hen za wsią.
              • mona-taran Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 16:19
                Reszta sobie żre trawę na pastwisku. A czy się domyślają, czy nie, to raczej nikt nie wie. Krowy nie mają w zwyczaju dzielić się z ludźmi swoimi przemyśleniami.
                • katja.katja Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 16:37
                  Ale zwierzęta pokazują, że się boją.
                  • mona-taran Re: Praca w rzeźni 13.06.19, 08:03
                    Jak chcesz, to zapytam właścicieli jak to jest z ich zwierzętami. Ja je widuję tylko w dwóch sytuacjach- na łące i jako steki.
            • j_malec Re: Praca w rzeźni 13.06.19, 08:53
              I uważasz że warunki, w których zwierzęta są uśmiercane przez gospodarzy są lepsze o tych, które są w rzeźniach w rzeźniach ? O święta naiwności smile
              • mona-taran Re: Praca w rzeźni 13.06.19, 08:56
                Ja? Nie, nie uważam, bo tego po prostu nie wiem. Jednak życie mają lepsze.
        • mona-taran Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 12:56
          Nie mówię, że nie. Na pewno dla zwierząt lepsze niż hodowla przemysłowa. Jednak ci ludzie je potem zabijają, oprawiają itp. I wydają się zupełnie normalni wink
          Ja bym była kiepskim rolnikiem, byłoby mi ciężko zabić zwierzę o które dbałam, zajmowałam się itp.
          • rulsanka Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 13:10
            "Jednak ci ludzie je potem zabijają, oprawiają itp. I wydają się zupełnie normalni "

            No bo pewnie są, nie przywiązują się aż tak do zwierząt, a zarazem dbają o nie. Hodowla i rzeźnie przemysłowe to zupełnie inna bajka.

            Ja też bym miała problem z zabiciem ulubionego zwierzęcia, ale robię wyjątek dla kogutów (mąż zabija, ja oprawiam, zawsze jest mi smutno). Kogut przed zabiciem nie cierpi, jest oswojony, nie wie co go czeka. Kogut jest zbędny, jest smaczny, bywa agresywny. Ale innych zwierząt bym nie chciała hodować na mięso, miałabym problem emocjonalny. Kury mają u mnie emeryturę.
            • katja.katja Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 16:11
              Kura miałaby inne zdanie dotyczące tej "zbędności". Wolałabym do końca życia jeść sojowe kotlety niż oskurować zwierzę, i to takie, które znam.
              • rulsanka Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 21:04
                "Kura miałaby inne zdanie dotyczące tej "zbędności". Wolałabym do końca życia jeść sojowe kotlety niż oskurować zwierzę, i to takie, które znam."

                Kogutów wykluwa się co kur. Moje kury, gdy zaczęły dorastać, były strasznie gnębione przez dorastające koguciki. Bite były. Żyły w ciągłym stresie. Po zrobieniu rosołu atmosfera się uspokoiła. Ja się oczywiście spłakałam, ale nadal uważam, że decyzja była słuszna. W naturze nadmiarem samców żywią się drapieżniki. Dlatego koguty są kolorowe i krzykliwe, żeby przyciągać ich uwagę.
                • katja.katja Re: Praca w rzeźni 13.06.19, 08:18
                  Nie wiedziałam. Podwórko mojej drugiej babci zawsze kojarzyło się, z stadem kur i jednym kogutem, myślałam, że to norma.
                  • mona-taran Re: Praca w rzeźni 13.06.19, 08:25
                    Był jeden, bo resztę zjedliście na niedzielny obiad :p
                • 1matka-polka Re: Praca w rzeźni 13.06.19, 08:46
                  "Moje kury, gdy zaczęły dorastać, były strasznie gnębione przez dorastające koguciki. Bite były. Żyły w ciągłym stresie. Po zrobieniu rosołu atmosfera się uspokoiła."
                  Jak ty wychowałaś te kury, dlaczego zaszczepiłaś im kulturową uległość???
            • zuleyka.z.talgaru Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 16:14
              Do dzisiaj pamiętam jak dziadek przywiózł owieczkę. I jak ją potem musiał ubić (była przeznaczona na mięso) - bardzo mu było źle i więcej owiec nie hodował.
            • taki-sobie-nick Re: Praca w rzeźni 14.06.19, 22:14
              Kogut jest zbędny

              Kogut jest odmiennego zdania. tongue_out
          • mrs.solis Re: Praca w rzeźni 12.06.19, 13:17
            Dlatego u mojego wujka np. przychodzil facet, ktory zabijal taka swinke czy krowe, bo nie byl z nia , ze ta powiem zwiazany .
            • papinia Re: Praca w rzeźni 15.06.19, 11:23
              Znam.
              Wujek.
              Mąż siostry mojej matki.
              Niespokrewniony.
              Pracował w rzeźni. Kroił. Porcjowal. Przynosił zawsze najlepsze mięso. Za darmo. Bez tłuszczu. Cała lodówka była w mięsie dobrej jakości. Dzielił i rozdawał po rodzinie. Mięsa to u nich był dostatek😐

              Alkoholik. Rubaszny typ, zawsze uśmiechnięty. Żartujący. Wesoły. Znieczulony wódką przed wyjściem do pracy. Musiał wypić bo inaczej chyba życie go za bardzo bolało. Pił i zawsze szukał powodu by wypić. Nie widziałam go jednak pijanego. Wesołego raczej. Nie rozroznilabym go pod wpływem alkoholu i trzeźwego. Trzeźwy był smutny, poważny. Zbyt poważny i taki.. niewesoły. Można było się go bać.
              Po wódce zmiana na plus.
              Niestety organizm nie wytrzymał tego znieczulacza i zachorował na tyle poważnie, że jest na granicy życia i smiorci. W tej chwili oscyluje to wokół wegetacji.
              W ubojni pracował z przerwami całe życie😐

              Był za wesoły na to co tam widział więc wnioskuje że musiało go to nieźle psychicznie rujnować. Bardzo nie chciał mieć zwierząt w domu. W końcu jak odszedł z tej pracy przez zdrowie, to wziął psa. Potem drugiego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka