cud_bogini_w_bikini
14.07.19, 17:02
Maturzystka zaprasza chłopaka, którego zna na "cześć-cześć", bo nie ma realnie z kim pójść. Chłopak - student z dobrze sytuowanej rodziny, pracujący u rodziców. Rodzicom dziewczyny niezbyt taka sytuacja odpowiada z powodów finansowych. Sugerują pójście samej (odpada - wszystkie koleżanki będą z kimś) lub sparowanie się z jakimś kolegą z klasy (również odpada, bo chłopcy przychodzą ze swoimi sympatiami). W końcu przełykają opłatę "za parę" (wg nich dużo, ale klasa specyficzna, dzieci z domów, w których nie narzeka się na brak pieniędzy; maturzyści i ich rodzice wymyślają pałacyk poza miastem). Dziewczyna deklaruje, że za zarobione przez siebie pieniądze (praca dorywcza) kupi sobie sukienkę i dodatki. Na pytanie jak dostanie się na miejsce i jak wróci odpowiada, że zawiezie i przywiezie ją zaproszony chłopak. Rodzice dziewczyny przypadkiem po kilku miesiącach dowiadują się, że córka ich okłamała. Chłopak zażyczył sobie dowozu i odwozu taksówką, co wyniosło dziewczynę dodatkowe 400 zł (spora odległość od miasta, noc, weekend). Ojciec robi dziewczynie karczemną awanturę, za to, że zaprosiła takiego palanta, który najadł się za ich pieniądze (wg nich sprawiedliwe byłoby, gdyby chociaż symbolicznie dołożył się do opłaty) i za to, że zgodziła się płacić za taksówkę, choć na co dzień chłopak jeździ własnym samochodem. Za kłamstwo i ustawianie się w roli sieroty postanawia, że dziewczyna może studiować gdzie chce, ale złamanego grosza na utrzymanie się nie dostanie, bo on nie wie, jakich kolejnych palantów będzie za ich pieniądze utrzymywać. Przy najbliższej okazji ojciec robi awanturę chłopakowi ze studniówki i jego rodzicom, przy czym oni uważają, że ich syn postąpił słusznie, że się nie dołożył (a z jakiej racji) i że nie pojechał własnym samochodem (jeździ dobrym samochodem, nie parkuje byle gdzie) oraz że nie narażał się na jazdę z małolatami. Opłacenie taksówki ich zdaniem leżało po stronie zapraszającej.
Pytanie 1 - typowo - kto ma rację? Ja uważam, że rodzice chłopaka, choć ta taksówka słabo wyszła.
A pytam, bo pamiętam, że moja mama najpierw nie komentowała, a potem regularnie przez lata wypominała mi, że płaciła za mojego "partnera", który nie był zbyt lotny żeby zapłacić swoją połówkę.
I pytanie 2 dla mam dzieci w wieku postudniówkowym -jasne jest dla mnie, że płaciliście za swoje dziecko i partnera/partnerkę dziecka. A może się mylę?