Zakładam ten wątek, bo może ktoś boryka się z podobnymi problemami i mu się przyda. Właśnie zakończył się proces diagnostyczny składający się z wielu spotkań z psychiatrą i psychologiem specjalizujących się w tych zaburzeniach i dostałam wyniki. Potwierdzone ADD, czyli zespół zaburzeń uwagi, przepisano mi już lek - Medokinet. Jeśli ktoś ma z nim jakieś doświadczenia, to proszę się podzielić, bo kategoria "lek narkotyczny" trochę mnie niepokoi. Tę dignozę to chyba mogli postawić już przed sprawdzeniem testów psychologicznych, bo przez pomyłkę przyszłam do psychiatry dzień wcześniej niż miałam wizytę, kwestionariusze oddałam całe pokreślone, bo wpisywałam nie w tą rubrykę, ominęłam też kilka stron, bo ich nie zauważyłam

Co do ZA to w podsumowaniu mam napisane: "Pani A. spełnia kryteria diagnostyczne w obszarach relacje społeczne/komunikacja, wrażliwość sensoryczna. Uwaga: nie można jednak postawić całościowej diagnozy Zespołu Aspergera.". Pani psycholog wyjaśniła, że mam dużo cech ZA, znacznie więcej niż w normalnej populacji, lokuję się gdzieś na granicy spektrum i z pewnością może mi to znacznie utrudniać funkcjonowanie, oraz, że to decyzja arbitralna, ktoś inny mógłby postawić diagnozę ZA.
Nie wiem po co, ale robili też testy na inteligencję, nie podali jednak cyfry, tylko zakresy - w teście Wechslera - inteligencja powyżej przeciętnej, test Cattella - przedział wyników wysokich. Nawet jeśli tak jest, to zupełnie nie przekłada się to na moje funkcjonowanie, w szkole średniej i na studiach szło mi słabo. Na lekcjach i wykładach odpływałam myślami i nie słyszałam połowy, choćbym nie wiem jak mocno próbowała się koncentrować. Z ostatnich zajęć na studiach zwykle rezygnowałam i szłam do domu, notatki pożyczałam potem od kogoś, bo byłam już zbyt zmęczona i wyczerpana, żeby utrzymać uwagę. Niby skończyłam 2 kierunki studiów na jednym z największych państwowych uniwersytetów, ale była to droga przez mękę. W pracy też nigdy nie byłam chwalona czy doceniana, raczej uchodziłam za niezorganizowanego i nie całkiem kompetetnego pracownika, bo chaotyczna, robi błędy, które potem trzeba poprawiać. Starałam się to zniwelować pracując więcej niż inni, ale efekty i tak były mizerne.
Cieszę się, że mam wreszcie tą diagnozę, bo nareszcie rozumiem dlaczego mam takie trudności w funkcjonowaniu. Do tej pory często myślałam, że nie wystarczająco się staram, nie potrafię się wziąć w garść itd. Dodać do tego trzeba jeszcze trwającą od kilkunastu lat depresję lekooporną i diagnozę fobii społecznej, co też sprawy nie ułatwia. Co mnie pociesza, to fakt, że podobno po lekach na ADD, u osób, ktore cierpią na ten zespół często zmniejszają się również objawy depresji. Może to będzie jakiś przełom i każdy dzień przestanie być torturą?