nota_bene0
25.10.19, 20:38
Dobry wieczór dziewczyny. Spójrzcie na to, co dziś miałam na drodze. Stoję na podporządkowanej z zamiarem skrętu w lewo. Od prawej strony skręca długi autobus, stanął w poprzek i widać, że kierowaca uznaln, że bedzie czekać, az cofnę, aby zmieścił się na tym moim zdaniem źle przez niego rozpoczetym manewrem skręcania. Lekko cofnelam, naprawdę to były naprawdę milimetry. Za mną przedstawiciel handlowy, ktory pieklił sie do skrętu na prawo. Zatrzymal się za mna w bardzo bliskiej odległości, nie zachowując przepisowego odstepu. Nawet ja nie poczulam, ze go dotknęłam. U mnie na zderzaku nic nie ma, u niego... byl zderzak odstajacy na odległość grubych palców u rąk. Jego auto to taka osobowka z drzwiami otwieranymi z tyłu. Kiedy zatrzymaliśmy się do wyjaśnienia, on sie pyta, ze pewnie policji nie chcę? Ja do niego, ze jak pan uważa. On nanto, ze będziemy czekać ze dwie godziny. Zaproponowal, żebym dała mu stówę i sie rozjezdzamy. Niestety nie mialam orzy sobie stu zlotych, wzięłam nr tel. i ustaliliśmy, ze jak nie uda munsie docisnac tego zderzaka, to mu przeleję na konto. Nr konta wyslal mi smsem. Moje auto mniejsze, lekko cofnelam, i tak rozkminiam, czy az tak bylby jego zderzak uszkodzony, a mój nic? Ja sie nienusprawiedliwiam, ale gdybym nie przesunela sie do przodu, to kierowca autobusu przytarlby mi przedni zderzak jak nic. Nie raczył ustawic się do skrętu, tak aby wykonac ten manewr dluugim autobusem. Jaka jest Wasza opinia? Zdarzyło Wam sie cos takiego? Jak jeżdżę od lat, to pierwsza taka sytuacja.