Wyobraźcie sobie; siedzicie w kawiarni, za Wami grupka młodzieży 15-17. Z konwersacji ich wynika, że od jakiegoś czasu zabawiają się w zamienianie tubek z kremów koloryzujących w pobliskim supermarkecie. Czyli, kupujesz heban, nie patrzysz na numer, wychodzi burgund.
Co zrobić z podsłuchaną wiadomością?
Nic, bo zawsze sprawdzacie numer i n/d?
Nic, bo może żartują? (raczej na pewno nie)
Ochrzanić "to może być twoja mamaaaaa!"?
Iść do supermarketu? (a jak zamkną Kasandrę?!)
Zdarza się Wam interweniować po podsłuchiwaniu?
Czułybyście się współodpowiedzialne w takim momencie?
Taki mi lajt i nie lajt wyszedł, sama nie wiem.