sechora Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 20:07 Nie ma czegoś takiego jak niezdatność do związku. Chodzi wyłącznie o to, żeby związać się z osobą która pasuje. Większość ludzi ma z sobą jakieś problemy. Co jednemu przeszkadza to innego może silniej przywiązać i wzbudzić inne emocje. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Problemy psycihiczne a związki 05.01.20, 12:01 ☺no właśnie Choroba może też nie tylko męczyć i dokładać obowiązków drugiej stronie ale np budzić morze dodatkowej czułości Odpowiedz Link Zgłoś
privoa Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 21:29 Tak, jak ktoś napisał: co innego, gdy wchodzimy z kimś w związek, co innego, jak choroba pojawia się u kogoś, z kim już jesteśmy związani. W pierwszym wypadku tolerancja powinna być minimalna, w przeciwnym razie to proszenie się o kłopoty. Depresja, stany lękowe, zaburzenia odżywiania, kompulsywność - wszystko out. W drugim, w zależności od osobowości drugiej strony. Nawet gdybym miała ukochanego męża, z którym przeżyłam wiele lat i który mnie wspierał, nie dałabym rady z nim żyć, gdyby miał schizofrenię, ChAD, Alzheimmera, Parkinsona itp. Świętą nie jestem. I uczciwie nie mam pretensji do innych, którzy się nie decydują na takie poświęcenia. W rodzinie jest przypadek, gdy pani wcześnie (58 l.) zapadła na ciężkiego Alzheimmera, a pan (62l.) po pół roku od niej odszedł. Nie poradził sobie. Nikt go źle nie ocenia. Podobnie jak 35-letniego faceta, który odszedł od żony, gdy tylko okazało się, że jest bezpłodna (szybki rozwód za porozumieniem stron, spraw finansowych nie było). Nie oszukujmy się: normalni ludzie nie będą brać na siebie ciężarów niszczących ich życie. Smutne, ale taka jest brutalna rzeczywistość. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 21:40 W rodzinie jest przypadek, gdy pani wcześnie (58 l.) zapadła na ciężkiego Alzheimmera, a pan (62l.) po pół roku od niej odszedł. Nie poradził sobie. A na leczenie płacił? Odpowiedz Link Zgłoś
l.waniliowa Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 22:00 A to ciekawe że obydwa przykłady dotyczą mężczyzn, którzy odchodzą bo nie potrafią udźwignąć choroby czy bezpłodności. I wierzę że nikt nie ma pretensji do nich. Ciekawe gdyby jakąś pani zostawiła męża emeryta z demencją, albo młoda kobieta wzięła szybki rozwód przez kłopoty z płodnością męża. Ależ by furczało w maglu! Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 23:05 Alina Janowska chorowala maz opiekowal sie nia do ostatniego dnia. Dal rade. Zalezy od czlowieka, uczucia i checi. Odpowiedz Link Zgłoś
lumeria Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 23:42 jola-kotka napisała: > Alina Janowska chorowala maz opiekowal sie nia do ostatniego dnia. Dal rade. Za > lezy od czlowieka, uczucia i checi. Takze zalezy od tego, jak choroba sie prezentuje. Np. u jednej osoby z Alzheimerem jest krotki i łatwy do opanowania okres buntu. U innej jest to koszmar kłótliwości, paranoi i agresji. U jednej choroba postępuje szybko i pacjent umiera po paru miesiącach, u innych trwa bardzo długo, czasami prawie dekadę. Wiec naprawde nie mozna porownywac. Odpowiedz Link Zgłoś
l.waniliowa Re: Problemy psycihiczne a związki 03.01.20, 01:07 jola-kotka napisała: > Alina Janowska chorowala maz opiekowal sie nia do ostatniego dnia. Dal rade. Za > lezy od czlowieka, uczucia i checi. Nie Odpowiedz Link Zgłoś
l.waniliowa Re: Problemy psycihiczne a związki 03.01.20, 01:09 Nie napisałam że nigdy żaden mężczyzna nie dał rady. Chodziło mi o to że mężczyźni znajdują większe rozumienie w tym że odejdą. No i odchodzą dużo częściej, są konkretne statystyki. Nie pamiętam ale mogę odgrzebać jak ktoś nie wierzy Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Problemy psycihiczne a związki 03.01.20, 02:17 No dobrze, jasne, ale biedulek niemogący udźwignąć płacił przynajmniej za leczenie? Odpowiedz Link Zgłoś
znowu.to.samo Re: Problemy psycihiczne a związki 02.01.20, 22:54 Może wypowiadają się osoby które na własnej skórze przekonały się, czym pachnie życie życie z osobami niestabilnymi Odpowiedz Link Zgłoś
mia_mia Re: Problemy psycihiczne a związki 03.01.20, 01:24 Całkiem sporo osób piszących na tym forum wspominało, że ma za sobą, jest w trakcie lub rozważa leczenie psychiatryczne albo pytało gdzie szukać pomocy dla bliskich. Nie sądzę, żeby zrozumienie znalazł tu mąż, który zabiera dzieci i odchodzi od żony, bo mu przeszkadza jej depresja. Któraś pisała, że ma męże z ZA, ktoś twierdził, że sam ma, a ile wychowuje takie dzieci, które przecież dorosną i będą próbowały znaleźć partnera. Będą pytać przy niedzielnym obiedzie czy Jaś uprzedził, że ma problemy? Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Problemy psycihiczne a związki 03.01.20, 09:34 W związku najważniejsza jest uczciwość. Jeżeli ktoś wie o swojej chorobie/problemach - to powinien uprzedzić na samym początku. Druga strona ma prawo do świadomej decyzji czy chce takiego związku i czy da radę w nim być. Ukrycie takiej wiedzy jest wielkim skur...wysyństwem. Odpowiedz Link Zgłoś
anku1982 Re: Problemy psycihiczne a związki 03.01.20, 19:06 Zgadzam się, swojemu mężowi powiedziałam że moja mama choruje coś koło pół roku po rozpoczęciu spotykania się, długo przed tym gdy zaręczyliśmy się i braliśmy ślub, w zachorowaniu na schizofrenię czynnik genetyczny jest jednym z wielu składowych. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Problemy psycihiczne a związki 04.01.20, 16:12 Nie słyszałam, nie znam osoby ukrywającej swoje tego typu problemy. Za to znałam/ znam takie, które nic nie ukrywały i na razie, odpukać, są w szczęśliwych związkach. Tej drugiej strony świadoma decyzja, cóż, moim zdaniem, nie jest tak naprawdę chyba do końca świadoma ( no chyba, że uprzedzenia tak wielkie, że od razu zerwanie). Trudno przewidzieć, wyobrazić sobie swoją wieloletnią codzienność. I nawet jak świadomie ktoś się decyduje to nie znaczy, że nie ma prawa do zmęczenia, przepracowania, nawet do narzekań albo późniejszej zmiany decyzji. Identycznie jak w przypadku zdrowych ludzi w związkach. Nie da się w pełni świadomie podejść do decyzji o związku, relacji z kimś kogo bardzo kochasz. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Problemy psycihiczne a związki 04.01.20, 17:53 Dla mnie choroba psychiczna potencjalnego partnera wykluczała związek. Nigdy bym się nie zdecydowała na kontynuowanie. Czym innym jest depresja, której mąż by się nabawił w trakcie trwania związku. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: Problemy psycihiczne a związki 04.01.20, 18:18 Depresja w ogóle nie jest CHOROBĄ psychiczną. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Problemy psycihiczne a związki 04.01.20, 18:22 ale skutecznie utrudnia życie wszystkim dookoła. Odpowiedz Link Zgłoś
mia_mia Re: Problemy psycihiczne a związki 04.01.20, 23:50 To nie ry pisałaś, że chorowałaś na depresję? Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Problemy psycihiczne a związki 04.01.20, 23:57 To do mnie? Nie - nigdy w życiu nie miałam depresji. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Problemy psycihiczne a związki 05.01.20, 12:07 Dla Ciebie tak, a ja znałam kobietę, która w wieku chyba ok 25 lat związała się z dzieciatym partnerem, z którym inna kobieta rozwiodła się krótko po zachorowaniu. Powaźnym zachorowaniu i nie była to jego depresja. Ta druga żona miała z nim dziecko, wychowali je, żyli w zasadzie do końca razem. Mimo konieczności hospitalizacji, leczenia. Tak wybrała. Jej decyzja. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Problemy psycihiczne a związki 05.01.20, 12:16 No właśnie o tym piszę. Podjęła świadomie decyzję, wiedziała o chorobie. Poprzednia żona doszła do wniosku, że tak nie da rady żyć i też miała do tego prawo. Ja bym nie weszła w związek z facetem obciążonym dziećmi. Niezależnie czy zdrowy czy chory. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Problemy psycihiczne a związki 05.01.20, 12:16 I kosztami swojej fanaberii obciążyla dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Problemy psycihiczne a związki 05.01.20, 15:21 Tego KONKRETNEGO dziecka nie byłoby na świecie gdyby nie miało chorego ojca. Dziecko oprócz matki ma ojca i z innym partnerem to już nie to dziecko tylko inne. Sugerujesz triss, że fanaberią matki było zdecydować o wybraniu chorego ojca dziecku, które TO KONKRETNE dziecko, przyszło na świat tylko i jedynie dlatego, że jego matkę zapłodnił ten konkretny facet? Czyli triss wg Ciebie lepiej jest nie żyć wcale ( nie muszę roztaczać uroków życia???😀) niż żyć ale być cytuję" obciążonym" ojcem, który choruje psychicznie??? Ty sobie teoretyzujesz tylko i możesz mieć atawistyczne lęki i nigdy nie mieć dzieci z chorymi ale w opisywanym przypadku ważniejsze od Twojego zdania jest zdanie TEGO KONKRETNEGO dziecka( dorosłego potem). Otóż ono WOLI ŻYĆ będąc obciążone tym ojcem. Chociażby dlatego, że jest to jego JEDYNA OPCJA na życie, innej nigdy nie było. To matka dzieciora mogła wybrać inne życie i możliwe, że żałowała potem, nie wiem. Ale dziecko nie. Dziecko cieszy się, że mogło ten najlepszy ze światów zobaczyć😉 Bo ty tu prezentujesz jakąś wersję tzw złego urodzenia. Ale nawet trudne życie i nawet życie z cierpieniem to życie, które warto przeżyć. Generalnie ludziom zwykle chce się żyć. A dziecko nie miało luksusu wyboru. Matka dla siebievowszem miała wybór i miałabybteż wybór dla dzieci, które JUŻ BYŁY NA ŚWIECIE ( np z jakiegoś poprzedniego związku, choć w tym opisywanym prawdziwym przypadku matka była panienką, to był jej pierwszy związek) zanim rozmnożyła się z chorym panem. Czyli fanaberią matki było dać TEMU KONKRETNEMU dziecku życie, a brakiem fanaberii matki byłoby, gdyby dziecko wcale nie urodziło się i nie miało żadnego życia. Czasami dla dziecka lepiej jest żyć, nawet cierpiąc ( mówimy np o cierpieniu posiadania chorego ojca i tego ewentualnych konsekwencjach, możemy też generalnie mówić o cierpieniu) niż nie żyć wcale. A ocenić to może w dorosłości tylko i wyłącznie to dziecko, o którym mówię. Nie hipotetyczne ale to konkretne. Nie Ty. I ono ocenia, że nie była to żadna fanaberia matki. Nawet jeśli matka może mieć nieuzasadnione poczucie winy ( podsycane podejściem osób, które jak ty nazywają to pejoratywnie fanaberią i obciążenie chorobowe ojca oznacza dla nich automatycznie, że to odpad atomowy, z którym rozsądna kobieta, myśląca o dzieciach nie będzie się wiązać) Podkreślam, że mówię o sytuacji, kiedy kobieta nie miała jeszcze żadnych dzieci wcześniej, bo gdyby już miała to musiałabym się zastanowić ale na pewno mocno zmienia to sprawę. Adoptując dzieci musisz okazywać zaświadczenia o zdrowiu, w tym psychicznym. Jak rodzisz swoje dziecko to jest to twoja i ojca decyzja. Niektóre kobiety wybierają usunąć ( aborcja) dziecko, tfu ciążę, którą noszą z ojcem chorym psychicznie. I to ich decyzja, którą też trzeba zrozumieć. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Problemy psycihiczne a związki 06.01.20, 17:58 Pytanie czy wiedziała o chorobie psychicznej męża. Bo z twoich postów zrozumiałam, że nie wiedziała. Skoro odeszła jak się dowiedziała - to z całą pewnością, wiedząc o chorobie, nie zdecydowałaby się na dziecko z nim. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Problemy psycihiczne a związki 07.01.20, 06:59 Pierwsza jego żona nie wiedziała, bo skąd miała znać przyszłość, facet był młodziakiem, zdrowym, bez chorób u siebie, bez chorób w rodzinie. Wybitnie zdolny prawnik, student prawa najpierw. Zachorował chyba zaraz w pierwszych latach małżeństwa. I ona rozwiodła się, mieli 1 dziecko, ok 3 lat w chwili rozwodu ( bez orzekania o winie, choć pan skądinąd miał trochę za uszami oprócz choroby) Druga żona wiedziała od początku, że on ciężko choruje i świadomie, z tą wiedzą weszła w związek, wzięli ślub. I ona też miała z nim 1 dziecko. Pierwsza żona jeszcze w trakcie małżeństwa z nim i mając już 1 malucha - usunęła drugą ciążę. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Problemy psycihiczne a związki 07.01.20, 07:04 Druga żona też usuwała jakieś ciąże z nim, przed ślubem, po ślubie w trakcie małżeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Problemy psycihiczne a związki 03.01.20, 14:06 Zycie z czlowiekiem z ZA wymaga osoby o odpowiednim podejsciu. Jest nawet taka strona www.theneurotypical.com/index.html www.google.pl/amp/s/www.independent.co.uk/life-style/woman-aspergers-syndrome-married-man-autism-experiences-condition-relationship-a7885516.html%3famp I tu tez zycie z niezdiagnozowanym i problemy jakie z tego wynikaja www.google.pl/amp/s/www.goodtherapy.org/blog/married-with-undiagnosed-autism-why-women-who-leave-lose-twice-0420164/amp/ Nie ma nic zlego w tym ze ktos wybiera trudny zwiazek ale lwpiwj wybrac wiedzac w co sie czlowiek laduje Odpowiedz Link Zgłoś
mia_mia Re: Problemy psycihiczne a związki 03.01.20, 15:03 kobieta.wp.pl/zycie-z-partnerem-z-zaburzeniem-borderline-nie-stygmatyzuj-zrozum-6463387573454465a Odpowiedz Link Zgłoś
mia_mia Re: Problemy psycihiczne a związki 03.01.20, 15:04 Każdy Sheldon znajdzie swoją Amy? Odpowiedz Link Zgłoś
wrazliwa_lelija Re: Problemy psycihiczne a związki 03.01.20, 15:39 Ja potrafię dać drugiej osobie bardzo wiele jeśli tylko da mi swoją szansę. Poświęcę się bez reszty. Jestem lojalna do samego końca. Zrezygnuję ze swoich przyjemności i potrzeb. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Problemy psycihiczne a związki 03.01.20, 15:53 wrazliwa_lelija napisała: > Ja potrafię dać drugiej osobie bardzo wiele jeśli tylko da mi swoją szansę. Poś > więcę się bez reszty. […] Zrezygnuję ze swoich przyjemności i potrzeb. i to jest błąd. Ogromny błąd. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Problemy psycihiczne a związki 04.01.20, 16:18 Też tak myślę Z przyjemności, to jeszcze pół biedy bo to mogą być błahostki i niektórym stosunkowo łatwo to przychodzi po treningu i gdy mają ważne sprawy poukładane. Ale rezygnować ze swoich potrzeb to błąd. Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Problemy psycihiczne a związki 03.01.20, 00:26 Jak maz mnie poznal, to mialam ciezkie nerwice lekowa, wywolana PTSD, ale mimo niej jakos funkcjonowalam, bo czulam, ze nie mam innej opcji ;-/. Wiele lat sie z nia meczylam, zanim sie okazalo, ze mozna brac na to leki. Maz przy mnie wytrwal i twierdzi, ze byl i jest szczesliwy. Jak go kiedys zapytalam czy moja choroba go nie zniechecala na poczatku naszej znajomosci, to stwierdzil, ze jakby byla druga taka jak ja, ale bez nerwicy, to by wzial, ale nie dawali . Dodam, ze moja choroba nie stanowila nigdy niebezpieczenstwa dla innych, byla raczej meczaca i wymagajaca dla mojego partnera. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: Problemy psycihiczne a związki 03.01.20, 01:41 Ale kazda choroba jest wymagajaca i meczaca zarowno dla chorego jak i malzonka chorej osoby. Takze czy to anoreksja, nerwica czy rak. Zawsze dotyka to tez osoby bliskie choremu. Ja swojego meza kocham bardzo, doceniam kazdy dzien z nim i wiem jak duzo przeszedl przez moja chorobe. Z tym ze pomikow mu nie bede za to stawiac. To jest dorosly czlowiek i skoro byl i jest to znaczy ze tego chcial i chce. To znaczy ze ja jestem dla niego wazniejsza niz ta przekleta choroba. Tak nalezy to rozumiec . Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Problemy psycihiczne a związki 03.01.20, 03:15 Zgadzam sie z Toba. Czlowiek chory nie jest wylacznie ta choroba, to tylko jeden zaspektow, a czasem tak bywa przez innych postrzegany. Z tym, ze czasem moze ludziom sie wydaje, ze "jakos to bedzie" i maja nadzieje, ze milosc zwalczy wszystkie problemu, a tak latwo to nie ma . Dlatego ja sie nie dziwie, ze ktos sie zarzeka, ze nigdy by nie wszedl w zwiazek z osoba majaca problemy psychiczne. Z drugiej strony zwiazki rozpadaja sie z tysiaca innych przyczyn i nie sadze, zeby choroby psychiczne byly najczestsza tego przyczyna. Ja nie zwiazalabym sie z niektorymi charakrterami z ematki, jezeli nawet sa w 100% zdrowe psychicznie . Ale z trzeciej strony, fakt, po co sobie brac na glowe problem, skoro mozna go nie brac . Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: Problemy psycihiczne a związki 03.01.20, 12:37 Ja też się nie dziwię, że ktoś nie wszedłby w związek, ale z drugiej strony mam wrażenie, że w tym wątku (podobnie jak w niedawnym o "walniętych" dzieciach) jakieś wielkie pomieszanie następuje. Ludzie zupełnie normalnie funkcjonują z fobiami, nerwicami, depresją też (jeśli leczona oczywiście). Pracują, zakładają rodziny, jeżdżą na wakacje i tak dalej. Przypadki skrajne to osobny temat, zestawianie paranoi z agorafobią ma znikomy sens. Wiadomo, ważne, a nawet BARDZO ważne, żeby być szczerym wobec otoczenia, ale prawdę mówiąc, nie dziwię się ludziom, którzy wiedzą, w jakim są stanie, ale boją się do tego przyznać - niestety poza HIV chyba nie ma w naszym społeczeństwie bardziej stygmatyzujących przypadłości. Odpowiedz Link Zgłoś
sofia_87 Re: Problemy psycihiczne a związki 03.01.20, 14:44 Przeciez nie wszyscy w otoczeniu danej osoby musza wiedzieć o jej chorobie, ale z potencjalnym partnerem jednak powinno się być do końca szczerym Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Problemy psycihiczne a związki 04.01.20, 16:29 Niby fakt o tej stygmatyzacji. Ale córkę uczę, żeby miała na to wywalone i nic nie ukrywała. Jak ktoś stygmatyzuje osoby z depresją, myślami samobójczymi etc - to jest to tylko jego problem, w tym sensie, że po prostu bardzo źle to o nim i jego inteligencji, myśleniu, empatii, wrażliwości, człowieczeństwie świadczy. I tyle. Jak choroba oczu czy serca budzi współczucie czy zrozumienie, to tak samo choroba mózgu, choć oczywiście, moi zdaniem, ta ostatnia powoduje więcej cierpienia i bólu. Ale może nic nie wiem o oczach czy sercu Odpowiedz Link Zgłoś
lilia.z.doliny Re: Problemy psycihiczne a związki 03.01.20, 08:02 mogę odpowiedziec tylko na podstawie wlasnego doswiadczenia- nie, nie zwiazalabum sie swiadomie i nie zostalabym w takim zwiazku. zreszta - nie zostalam, nie ma co tworzyc trybu warunkowego. Odpowiedz Link Zgłoś
takamania Re: Problemy psycihiczne a związki 03.01.20, 08:38 Ciągle od znajomych będących po wielu związkach lub małżeństwach, słyszę ze jesteśmy farciarzami związkowymi ( lepszego określenia nie znalazłam). Ale kiedy mąż był na dnie i nie miał oparcia w rodzinie ja się pojawiłam. Kiedy u mnie wykryli raka , czy potem depresję z czyma tam jeszcze ,on był. A potem właśnie słyszę fajnie masz, miałaś szczęście. No nie. To była ciężka praca, w której w najgorszych chwilach nikt w tyłek nikogo nie kopnął. Ale to może też dlatego ,że nigdy nie otarliśmy się u siebie o nałogi. Niedawno oglądałam chyba na Discovery program "Tylko mnie kochaj", o ludziach, którzy ze swoimi chorobami lub defektami( np. proteza nogi ) szukają partnerów. Przeżyłam szok bo okazało się, że np, śliczna i mądra dziewczyna z łysieniem plackowatym już od wielu lat nie może nikogo znaleźć, podobnie facet prowadzący firmę z protezą, czy inne tego typu wydawałoby się na tle tego co tutaj w wątku było wymieniane błahe sprawy. Nie mogłam tego zrozumieć. Tym bardziej ,że każdy ma bagaż. Nawet ten wydawałoby się zdrowy partner. Odpowiedz Link Zgłoś
nessy Re: Problemy psycihiczne a związki 03.01.20, 15:23 Takie związki dobrze się nie kończą.Gorzej, jeśli ktoś ma dzieci i wchodzi w taki związek z pełną świadomością. Odpowiedz Link Zgłoś
wrazliwa_lelija Re: Problemy psycihiczne a związki 03.01.20, 15:40 Dzieci należy chronić, z tym się zgadzam. Ale jak ich nie ma lub są dorosłe można poszaleć bo związek z taką osobą to niezły haj. Odpowiedz Link Zgłoś
grrrrru Re: Problemy psycihiczne a związki 04.01.20, 20:32 Depresja nie jest chorobą psychiczną... Człowiek bezdzietny to może się wiązać z kim chce, ale jak się ma dzieci to odpowiada się nie tylko za siebie. Pytanie, na ile dane zaburzenie wpływa na codzienne funkcjonowanie tej osoby i otoczenia. Ja mam za sobą depresję i zaburzenia odżywiania. Jestem po terapii, już 10 lat, nie ma to wpływu na moje życie. Ale mój partner musiałby być skończonym idiotą, gdyby zafundował dzieciom życie pod jednym dachem z osobą, która się głodzi, podejmuje próby samobójcze, okalecza itp. Tak samo jak dla mnie absolutnie wykluczający jest alkoholizm czy narkomania, nawet po terapii i leczeniu No nie, nie zaryzykowałabym. Ale mamy przykład forumki, która zaryzykowała, wzięła trzeźwego alkoholika i on nie pije - miała farta, równie dobrze mógł z życia jej i dziecka urządzić piekło. Odpowiedz Link Zgłoś
wrazliwa_lelija Re: Problemy psycihiczne a związki 05.01.20, 15:41 Z uzależnień chyba trudniej wyjść niż z depresji czy niektórych chorób psychicznych. Też bym się bała trzeźwego alkoholika czy narkomana. Podobno w przypadku narkomanii (choć może statystyki się zmieniły, czytałam dawno) wychodzi na stałe tylko kilka procent ludzi, chyba nie więcej niż jakiejś 10%. Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: Problemy psycihiczne a związki 05.01.20, 12:01 Tak sobie czytam ten wątek i przypomniało mi się, że w ubiegłym roku oglądałam serię dokumentów BBC o zdrowiu psychicznym. Bohaterami byli prezenterzy i aktorzy, którzy mówili o własnych problemach, niekiedy bardzo poważnych typu psychozy. Bardzo dobre były te programy, pokazujące, że takie rzeczy mogą się zdarzyć każdemu... A u nas była histeria i śmiechy z powodu Marii Peszek na hamaku. I nie wyobrażam sobie, żeby ktoś prędko publicznie zabrał głos w sprawie własnej depresji czy innego świństwa, choć przydałoby się. BARDZO. Dostałby etykietkę świra i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: Problemy psycihiczne a związki 05.01.20, 13:18 Justyna Kowalczyk mówiła dużo o swojej depresji. To było bardzo cenne, bo, well, taka silna babka, wybitna sportsmenka, ładna kobieta. I depresja. Odpowiedz Link Zgłoś
frequenter.light Re: Problemy psycihiczne a związki 06.01.20, 17:39 angazetka napisała: > Justyna Kowalczyk mówiła dużo o swojej depresji. To było bardzo cenne, bo, well > , taka silna babka, wybitna sportsmenka, ładna kobieta. I depresja. Nie zdziwiłbym się gdyby bardzo dużo ludzi sukcesu - sportu, biznesu, szołbiznesu - miało depresję. To nie jest przypadkiem choroba menedżerów? Odpowiedz Link Zgłoś
takamania Re: Problemy psycihiczne a związki 06.01.20, 17:55 Mnie to o tyle zaskoczyło bo zawsze aktywność sportową i zdrowy tryb życia stawiane są jako antidotum na tego typu problemy. Natomiast to,że dotyczy kogoś osiągającego sukcesy już nie. Ciągle pojawiają się nowe nazwiska ,😔gwiazdy.wp.pl/oni-nie-dali-rady-znane-osoby-ktore-walczyly-z-depresja-6076966335201921g Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: Problemy psycihiczne a związki 06.01.20, 18:00 To nie jest antidotum; pomaga, ale nie leczy, a w wydaniu wyczynowym nawet szkodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
takamania Re: Problemy psycihiczne a związki 06.01.20, 18:36 sumire napisała: > To nie jest antidotum; pomaga, ale nie leczy, a w wydaniu wyczynowym nawet szko > dzi. Ja mam podobny epizod za sobą . Ostatnio znajoma mnie wyganiała na siłownię więc jej przypomniałam ,że najgorszy etap depresji miałam wtedy kiedy ludzie na ulicy gratulowali świetnego wyglądu, lekarze wyników a trener kondycji 😔 Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Problemy psycihiczne a związki 06.01.20, 11:46 Uzależnienie od alkoholu to też choroba, nie potrzebuje rozgrzeszenia. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Problemy psycihiczne a związki 06.01.20, 11:53 Co za wątek. Umyka, że nie ma jasnej granicy miedzy zdrowiem a chorobą, normalnością a zaburzeniem. Zwłaszcza w sprawach psychiki. A tu wypowiadają się osoby przekonane o własnym zdrowiu i normalności - o lala Gratuluję. Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: Problemy psycihiczne a związki 06.01.20, 12:00 Ale dziwi cię to, Nanga? Bo mnie zupełnie nie. Zawsze przy okazji wątków o zdrowiu psychicznym wychodzi, że wariat to wariat i już. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Problemy psycihiczne a związki 06.01.20, 12:17 Nie dziwi, ale jednak złości. W końcu wiem, ile zla czynią wokół siebie osoby uważające siebie i uważane przez innych za w pełni zdrowe. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Problemy psycihiczne a związki 07.01.20, 07:20 Nawet zwykła akceptowana powszechnie depresja jest tak trudna do wczucia się w drugą osobę, bardzo trudna do jakiegoś podstawowego zrozumienia, co dzieje się w głowie osoby bliskiej, nawet ukochanego dziecka. Najbliżsi typu babcie, chcą pomóc i kompletnie nie rozumieją, dziecko odsuwa się, boli je kontakt z babciami, męczy, denerwuje. Masz tysiąc pomysłów na poprawę nastroju chorego, a on je wszystkie odrzuca. I tak, nie ma jasnej granicy między zdrowiem, a chorobą. Momenty są, że nie do wiary dla człowieka z zewnątrz i nawet dla matki, że dziecko choruje bo przecież wydaje się, że siedzi na kanapie obok, coś dopowiada. Śmieje się z koleżanką. Niewidoczne czasami zupełnie jak straszne rzeczy w głowie nastolatka w tej samej chwili się kłębią. Ta choroba może być niewidoczna dla postronnych. Nawet w najcięższej postaci. Jakieś też momenty mobilizacji jednak bywają. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: Problemy psycihiczne a związki 07.01.20, 07:34 Aha i jeszcze to, że jestem naprawdę głęboko zdumiona ile dzieciaków ma tego typu i podobne i nawet cięższe problemy. I mówię tu tylko o takich, o których wiem, dziecko widzi w szkole, słyszy, z którymi rozmawia. Ile dzieci myśli o śmierci, ile było w szpitalu nawet, ile stoi w kryzysie pod gabinetami pedagoga szkolnego/ psychologa. Są dzieci, które by dać radę przeżyć szkolny dzień wychylają przed lekcjami w szatni szklaneczkę wódki i nikt o tym nie wie. Po prostu w zwykłej, przeciętnej, niezłej szkole ( bez jakiegoś ekstremalnego parcia na wyniki) jest tego typu zjawisk dużo i nie wiedziałam kiedyś o tym. Odpowiedz Link Zgłoś