Dodaj do ulubionych

Jak miałam 27 lat...

06.01.20, 00:29
... to 42 mieli Grant i Firth. Banderas, Duchovny i Bono nie są w moim typie, a Hutchence już nie żył, ale to ten sam rocznik. Rok młodsi są Clooney, Iain Glen, The Edge i Chris o poranku. A jeszcze rok młodsi Bon Jovi i Kiedis.

Za to 43 mieli Bryan Adams i Billy Campbell (BTW, jak ktoś szuka fajnego serialu to na alekino zaczął się Cardinal, polecam).

Gdyby wtedy któryś kiwnął palcem... Ech, paru to nawet gdyby teraz kiwnęło palcem big_grin

To tak w temacie dwudziestoparolatek nielecących na seniorów smile
Obserwuj wątek
    • aankaa Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 00:33
      niektórzy panowie są jak wino - im starsi tym lepsi
      ale niektóre panie wychodzą z założenia, że (jak to ktoś w innym wątku określił) nie wchodzi się na ich teren łowiecki big_grin
      • hrabina_niczyja Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 00:37
        Może ty i jesteś sarna co po terenach łowieckich lata, żeby ją ktoś upolował. Większość kobiet jednak ma dwie nogi i ogarniają takie rzeczy jak sklep mięsny. Praktyczniejsze niż polowanie. Spróbuj.
        • aankaa Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 01:17
          spróbowałaś i co z tego z tego masz (oprócz kilku sztuk bielizny) ?
          • hrabina_niczyja Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 01:21
            Bielizny w mięsnym nie kupuje.
            • aankaa Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 02:52
              nie przekonasz mnie, że można chcieć cokolwiek z gościem po 40tce, z 2 dzieci, alimentami. I można się godzić z tym, że facet zadzwoni tylko w konkretnym celu i tylko w tym konkretnym celu pakować walizkę i jechać. A poza tymi wyjazdami nie ma nic...
              jest i wytłumaczenie
              Ty bardzo chciałaś Gacia po rozwodzie i z alimentami na dwoje dzieci... ja mam 10 lat więcej i sama jestem po rozwodzie... Do tego miał sporo więcej mankamentów i nie pisze teraz o niskim wzroście. Ale jak to mówią trzeba spróbować i takiego miodu. Tylko, że prawda jest też taka, że ja już raczej nie mam do wyboru tych bez dzieci, byłych żon i alimentów. ...te stare pi...y maja jakiś tam szacunek do własnej pi...y
              Rano zamknął drzwi, żebym spokojnie mogła się wyspać, pojechał do firmy, wrócił z bułkami na śniadanie. Dostałam szczoteczkę do zębów, czyste i nowe majtki (nieco później piszesz Uprałam, do rana wyschły , połowę garderoby, klucze do jego domu, a ochrona wpisała mnie na listę mieszkańców, żeby się nie czepiali, że ktoś obcy chodzi.
              Zwykłe pytanie, zostajesz na noc, bo jak wracasz to nie pije i cię odwioze, odpowiedź zostaje.
              No to zjechał na dół, kupił mi szczoteczkę i przy okazji zwykłe, białe majtki na zmianę
              . Bardziej by mi wyło uciekaj jakby facet wstał o 5:30 i mnie budził, bo musi wychodzić, niż zamknął drzwi do sypialni, cicho wyszedł i pozwolił mi się wyspać do tej 8, a potem spokojnie napić się kawy, zjeść śniadanie i ogarnąć do pracy.


              Czyste nowe damskie majtki u niesparowanego faceta? Nie zastanawia Cię to???
              Cytuj
              hrabina_niczyja Re: Facet idealny? 17.10.19, 11:13
              Nie, bo kupione przy mnie


              Mi raz w życiu zapłacono i na pewno nie były to majtki, a wakacje. Różnica tylko taka, że byłam w trakcie rozwodu, miałam własną chatę i stabilna pracę i parcie na związek zerowe. Chociaż jak tak pomyśleć to każdy się kiedyś puścił za gacie, ja to nawet za gacie i cyckonosz i trochę więcej. I to koronkowych i seksi bardzo!!!

              nawet nie wiesz jak bardzo bawiłam się grzebiąc w twoich wątkach
              • hrabina_niczyja Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 02:57
                Ja pier... Ciebie to strach się bać. Idź się dziewczyno lecz i to szybko. Trzeba być nieźle trzepnietym, żeby bawić się wycinajac fragmenty wątków. Qwa tyle lat żyje, ale zatkało mnie jak bardzo szjabniętym można być.
                • aankaa Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 04:51
                  wiesz, wątek o majtach to ledwo kilka godzin
                  ja bywam u niego, bo sobie wykminiłam, że dotychczas każdy facet bywał u mnie, a ja u nich od dzwonu. Gdyby nie to bywanie to by wątku nie było.

                  "dziewczyny do wzięcia" - obejrzyj sobie
              • ultimate.strike Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 03:44
                Zazdrościsz tych majtek? Kup sobie, są w sklepach z dewocjonaliami. Jeszcze nawet okazywania dowodu przy zakupie nie wymagają chociaż to cholerstwo szkodzi jak palenie papierosów.
                • minniemouse Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 05:10
                  a komu spadły majtki na widok:
                  https://thenypost.files.wordpress.com/2017/11/171110-tom-selleck-must-knows-feature.jpg?quality=80&strip=all&w=618&h=410&crop=1

                  a jak Selleck, to przeciez nie mozna zapomniec o Hoffie!

                  https://i.imgur.com/uRUSod4.jpg?1

                  lecą jedne majtki, drugie... 😂😂😂
                  • fitfood1664 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 09:22
                    moje się trzmają
                    • lellapolella Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 10:21
                      Mnie aż pod szyję podjechały na widok powyższychbig_grin
                      • kosheen4 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 10:29
                        lellapolella napisała:

                        > Mnie aż pod szyję podjechały na widok powyższychbig_grin
                        >

                        Mi spadły bawełniane ale tylko po to by ustąpić miejsca żelaznym.
                        • minniemouse Re: Jak miałam 27 lat... 07.01.20, 01:05
                          eeee gustu nie macie..
                          • fitfood1664 Re: Jak miałam 27 lat... 07.01.20, 12:30
                            mamy, mamy, tylko jakiś inny big_grin
                  • lauren6 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 11:07
                    Faceci w strojach i fryzurach z lat 80-tych to jest ta sama półka fetyszy co korek analny z końskim ogonem.
                    • kosheen4 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 11:11
                      lauren6 napisała:

                      > Faceci w strojach i fryzurach z lat 80-tych to jest ta sama półka fetyszy co ko
                      > rek analny z końskim ogonem.

                      Korek z haczykiem na końcu. Równie pociagajace.
                      • lauren6 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 11:25
                        Są osoby, dla których tacy panowie są sexi: geje i myszka minnie.
        • potworia116 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 01:20
          hrabina_niczyja napisała:

          > Może ty i jesteś sarna co po terenach łowieckich lata, żeby ją ktoś upolował. W
          > iększość kobiet jednak ma dwie nogi i ogarniają takie rzeczy jak sklep mięsny.
          > Praktyczniejsze niż polowanie. Spróbuj.

          A ty nie pij.
          • hrabina_niczyja Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 01:22
            Żebyś ty była choć w jednym procencie tak trzeźwa jak ja. W myśleniu szczególnie.
            • potworia116 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 01:57
              big_grin big_grin big_grin Nie śmiem aspirować smile
    • hrabina_niczyja Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 00:36
      Pff, Al Pacino, Morgan Freeman, Sting, Bruce Willis, Bogus Linda i kilku jeszcze. Tak, też mi się podobają. Co nie znaczy, że jutro wyjdę z domu wynieść śmieci, pojadę do miasta, a w kawiarni będzie siedział jeden z nich z czerwoną róża w zębach.
      • potworia116 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 01:08
        No, racja. Zdecydowanie ci się nie zdarzy wyjść ze śmieciami do miasta. A może jednak? Nie za dużo pijesz ostatnio?
        • hrabina_niczyja Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 01:14
          A przecinki ogarniasz czy za trudne dla ciebie?
          • potworia116 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 10:04
            Ogarniam, ogarniam, zwłaszcza ten pomiędzy miastem a śmietnikiemsmile
    • daniela34 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 00:38
      Ja akurat jakoś nie przepadam za sporo starszymi facetami (jedyny wyjątek to Colin Firth- cóż to jest te 24 lata różnicy dla prawdziwej miłości? smile, ostatnio się rozwiódł, więc chyba mam szansę smile ), ale różnica 13 lat jakoś mnie nie szokuje. 27-latka i 40 latek to nie jest jakieś kosmiczne zestawienie.
      • agonyaunt Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 00:41
        Weź, do Colina to się parę moich koleżanek ustawiło w kolejce big_grinbig_grinbig_grin
        • daniela34 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 00:52
          Colin jest mój! Jesteśmy sobie przeznaczeni, tylko on jeszcze o tym nie wie 😀
          • lellapolella Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 10:22
            Ej, no co to ma być? Wara mi!
      • jolie Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 11:41
        Colina od 20 czy 30 lat (od czasów "Dumy i uprzedzenia") zarezerwowała moja matka. Nigdy nie ogarniałam jego fenomenu, on ma coś nie teges z ustami.
        • alpepe Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 12:44
          Całowałabym te wąskie usta wink
          • annajustyna Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 12:45
            Wąskie usta u faceta nie są zbyt fajne w całowaniu...
        • lellapolella Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 13:18
          Bo to trzeba być koneseremwink Mój mąż, który osobiście wielbi Hugh Granta, na Colina mówi per "kloc"wink
        • dziennik-niecodziennik Re: Jak miałam 27 lat... 07.01.20, 11:49
          Popieram smile
    • potworia116 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 00:38
      ... i mieszkałam z koleżankami, to na zaobrączkowane i zakredytowane, często zaciążone i zapieluchowane rówieśnice patrzyłyśmy jak na ciężkie frajerki.
      • agonyaunt Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 00:44
        Jedna z moich koleżanek w tym wieku rodziła czwarte dziecko. Nie patrzyłam jak na frajerkę, bo chciała, ale była najbardziej zmęczoną 27-latką jaką widziałam w życiu.
        • minniemouse Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 01:56
          agonyaunt napisała:
          Jedna z moich koleżanek w tym wieku rodziła czwarte dziecko. Nie patrzyłam jak na frajerkę, bo chciała, ale była najbardziej zmęczoną 27-latką jaką widziałam w życiu.

          😯
          pamiętam te dziewczyny z PRL-u.
          a była happy?

          Minnie
          • hrabina_niczyja Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 02:09
            A co ma się PRL do tego? Znam rodziny wielodzietne i te dzieci rodziły się w latach 2000 i dalej. Ustrój komunistyczny akurat tu nic do rzeczy nie ma.
            • rosapulchra-0 Re: Jak miałam 27 lat... 07.01.20, 10:58
              Hrabina, ustrój akurat wiele mado rzeczy. W PRL-u akurat rodziło się dużo dzieci, szczególnie zaraz po wojnie i w latach 80-tych. Później nastąpił inny okres, bardzo świeża demokracja, wielkie nie wiadomo co, dzikie czasy 90-te, jak pisze tris i trudno się z nią nie zgodzić, więc kobiety już tak prędko nie decydowały się na więcej dzieci niż jedno, no może dwoje. I, mimo 500+, dzietność w Polsce wcale nie jest taka duża. Antykoncepcja, a przede wszystkim łatwy do niej dostęp spowodowała, że kobiety w Polsce w końcu zaczęły myśleć przede wszystkim o sobie. Mimo zaostrzonego prawa antyaborcyjnego, kobiety nie rodzą więcej dzieci, kształcą się, rozwijają swoje kariery zawodowe, obrastają w dobra materialne, a dopiero w ten sposób przygotowane zaczynają myśleć o macierzyństwie.
          • agonyaunt Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 02:35
            Nie wiem. Taki typ, że się nie skarżyła. Mam nadzieję, że tak, jak nie wtedy, to chociaż jest teraz. Po piątym kontakt nam się urwał i nie wiem co było dalej. No i tak w ogóle to to było długo po PRL, tyle że dziewczyna z bardzo religijnej rodziny.
            • minniemouse Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 03:17
              27 lat i czwarte.. ja mam tylko jedno dziecko ale szczerze mówiąc chciałam więcej. z jednej strony świeżą młodość spędzić w pieluchach i patrzeniu jak się ciało rozciąga to niezafajnie, z drugiej dzieci to sama radość i jest się jeszcze stosunkowo młodym gdy podrosna..
              • minniemouse Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 03:46
                za komuny wstyd bylo kupic i stosowac przezerwatywy na przyklad, wiec duzo stosunkowo duzo par wpadalo. ogolnie byl brak uswiadomienia seksualnego. ludzie cichaczem sie doksztalcali z Wislockiej lub ze Starowicza. ale no z mojego pokolenia to sie pojawilo juz jak mielismy ok 20 lat, a co bylo wczesniej? chichoty i domysly... ot i cala edukacja seksualna. nie bylo kogo zapytac co robic zeby nie wpasc. starych? w zyciu! nauczycieli? o matko... lekarza?? jeszcze opieprzy i rodzicom powie.. wiec kogo? dodajmy do tego zwyczajnie kiepskie warunki lokalowe - tzw "wolna chata" to bylo wiadomo haslo na atrakcyjne party lub dla par okazja zeby sie lol wreszcie moc pobzykac. kto by tu pilnowal lol kalendarzyka..
                wiem, bo wiem ile moich kolezanek dokonalo skrobanek, ile wyszlo za maz bo musialo (albo sie ozenili).
                plus wieksze niz kiedys konflikty miedzypokoleniowe. kiedys nie bylo chodzenia do psychiatrow, psychologow, psychoteraputow. nie pisalo sie porad i analiz w gazetach i magazynach. kto poszedl ten byl podejrzany wariat i lepiej od niego z daleka. rodzice byli często apodyktyczni i nietolerancyjni. wiec duzo mlodziezy chcialo sie usamodzielnic, oddzielic od rodzicow, pojsc na swoje. bylo inaczej po prostu. wszystko mialo wplyw na podjecie decyzji o wczesnym malzenstwie i potomstwie.

                taka atmosfera zwyczajnie sprzyjała by mając zaledwie 20 + lat być matka i ojcem dzieciom....

                Minnie
      • hrabina_niczyja Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 00:45
        Tych ciężkich frajerek było jednak więcej. Wystarczy poszukać wątku ile ematka miała lat jak wyszła za mąż czy urodziła 1 dziecko.
      • hrabina_niczyja Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 00:49
        Zresztą patrzenie na ludzi, którzy rodzą dzieci i cieszą się z własnego M nawet na kredyt jak na frajerów raczej też o normalności nie świadczy. Moja koleżanka miała 17 lat jak została zapieluchowana, inni zapieluchowali się już na studiach i żeśmy tym frajerom dzieci pilnowali, żeby na egzamin poszli albo na zajęcia. Żyją, dzieci mają się dobrze, nikt nie ucierpiał i w psychiatryku nie siedzi z powodu własnego frajerstwa. Ciężkim frajerem to trzeba być, żeby samemu siedzieć na kupie jak nieogar i śmiać się, że ludzie nowe życie na świat wydają.
        • potworia116 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 01:05
          Jak można siedzieć samemu na kupie? Na kupie czego?
        • yuka12 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 13:21
          Na moim kierunku (studia 5-letnie) zamężnych/żonatych i/lub dzieciatych było zaledwie kilka osób. Na koleżankę, która zaliczyła wpadkę i wychowywała dziecko w adademiku, patrzyliśmy z podziwem i litością 😁. Jakoś żadna z postałych dziewczyn nie miała ochoty pójść w jej ślady 😂.
          • ga-ti Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 18:16
            Jedna z dziewczyn urodziła na pierwszym roku, fakt mieszkała z ojcem dziecka we własnym mieszkaniu, rodzice pomagali. Kolega został tatą na 3, mieszkali z dzieckiem i jego mamą w akademiku, pomagali ludzie z pokoi obok, najpierw ona miała indywidualny tok, później on, dali radę. Za to na 5 roku dwie dziewczyny wyszły za mąż, nie były w ciąży. Kilka osób w pierwszym roku po studiach. No ale to było 20 lat temu, teraz chyba później ludzie się pobierają.
      • daniela34 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 00:51
        U mnie dość podobnie, choć mieszkałam sama w własnym M. Tylko 2 koleżanki ze studiów były wtedy zaobrączkowane i patrzyłyśmy na nie z niemym pytaniem: "Po co ci to?", chociaż akurat do pieluch im też się nie śpieszyło.
    • iberka Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 00:54
      Colin Firth 🥰.
      Jak miałam 27 lat, to byłam mamą 6 latka, miałam 42 letniego partnera (o Jessssooooosie), który w łóżku był petardą .....Włoch z krwi i kości 😁. Ach, no i kończyłam studia licencjackie. Było super.

      • hrabina_niczyja Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 00:57
        A jednak. Jakoś mogłaś mieć partnera i 6 latka na stanie zamiast siedzieć w wynajętej kanciapie i szukać kolejnego sponsora. Jak widać z 40 latkiem też można jak się odpowiednio do życia podejdzie.
        • berdebul Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 01:13
          Odpowiednio tzn. w sposób zaakceptowany przez sfrustrowany byt z forum e-matka? big_grin

          Jak miałam 27 lat, to wybierałam projekt domu i biegałam po budowie, robiłam podyplomówkę i doktorat w tym samym czasie, a mój partner był +33 do mojego wieku. W łóżku petarda.
          • hrabina_niczyja Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 01:18
            Następna co mając 27 lat wybrała inny sposób życia niż latanie po hotelach oraz mieszkanie w wynajętym pokoiku i klepie o sfrustrowanym bycie na forum.
            • berdebul Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 01:25
              Wybrałam tak, moja przyjaciółka w tym czasie mieszkała z matką i zmieniała „partnerów” (jednonocnych) jak rękawiczki, inna miała czwórkę dzieci i męża, jeszcze inna znajoma ruszyła w trasę ze stand upem, ćpała i pukała chyba wszystko. Wszystkie spotykamy się regularnie na kawkach.
              Jak się nie ma mieszkania od rodziców, albo po zmarłej babci, to ciężko z pierwszej pensji wynająć coś więcej, niż pokój.
          • aankaa Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 01:23
            a hrabina (jak widać dotychczas niczyja) była świeżo po rozwodzie (albo tuż przed) i choć mogła garściami żreć to okazało się, że nawet łyżeczki zostały podzielone
            • hrabina_niczyja Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 01:40
              Hrabina w tym czasie zarabiała kasę, która się nikomu wtedy nie śniła i która dokładnie w takiej samej wysokości zaproponowano jej dobre kilka lat później i ofertę przyjęła, więc naprawdę musiała być spora. Jeździła w delegacje i dzięki temu zwiedzila spory kawał Europy za cudze pieniądze. Wybierała mieszkanie, przeprowadzała się i kupowała żyrandole, które to mąż Hrabiny wieszał i potem leżeli na podłodze podziwiając jakie ladne. Pomalowali też ściany w oczojebnych kolorach i kupili sobie łóżko małżeńskie, takie prawdziwe. Kupiła pierwsze auto za 8 klocków, żeby się z mężem wozić jak panisko. Obleciała kilka ślubów i chrztów. Zaczęła studia doktoranckie i zaczęła wspominać o dziecku. I tak, w tym czasie mogliśmy żreć szczęście łyżkami. Co, zresztą czynilismy, bo akurat do mojego rozwodu było jeszcze dobre kilka lat. Tak więc pudło, proponuję się lepiej do informować zanim przyjdziesz obsrać forum.
              • lily_evans11 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 07:21
                Ale tak czy siak nic z tego nie wyszło, a Ty jesteś emocjonalnie pokiereszowana. Związki czasami ewoluuje bardzo niedawny sposób, a dobre pukanko bez zobowiązań to przynajmniej radość i wspomnienia.
                • lily_evans11 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 07:22
                  O jessu, w niedobry sposób
              • ira_08 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 09:16
                A potem i tak pożyczała kasę na biznes od toksycznej matki, a teraz płacze na forum po nocach, że w Sylwestra siedzi sama. Ale jest lepsza od innych, bo 10 lat temu było inaczej.
            • hrabina_niczyja Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 01:44
              I uważaj Ankaa żebyś tych łyżek kiedyś też nie musiała dzielić i żeby się nie okazało, że nawet jak podzielisz to nawet widelca z nich nie zrobisz.
              • minniemouse Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 02:06
                a ty na koniec zapomniałaś do bajki dodać Hrabino jak to zatrudniliście prześliczną i mądrą służącą co wam te obfite łyżki szczęścia podsuwała wprost w usteczka.
                i uuuuuu wtedy to sprawa się rypła, uuuuuu wink

                Minnie
                • hrabina_niczyja Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 02:10
                  A ty problem z czym masz? Że ktoś w wieku 27 lat mógł kupić łyżki?
                  • minniemouse Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 02:24
                    zależy czy to były stare łyżki Jaggera czy McCartneya. jeśli Jaggera to biorę!
                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/6/66/Mick-Jagger-1965b.jpg/220px-Mick-Jagger-1965b.jpg
                • rosapulchra-0 Re: Jak miałam 27 lat... 07.01.20, 11:42
                  Minnie, a dlaczego w tym czasie hrabina miała nie czuć szczęścia, nie czuć się kochana i spełniona? Dlaczego jej tego odmawiasz szydząc?
          • thea19 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 11:31
            60latek w łóżku to może być tylko miną dla mnie
            • annajustyna Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 11:45
              O tzw prostytucji partnerskiej nie słyszałaś?
              • thea19 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 12:37
                słyszałam, skręca mnie na samą myśl z takim dziadygą w takim wieku. Na pudelku co i raz przewijają się glonojady z emerytami, gdzie niby trulow tylko i wyłącznie. Zastanawia mnie czy dziewczyna na doktoracie była aż tak zdesperowana czy aż tak biedna. No i ten dom z nim budowała?
                • annajustyna Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 14:22
                  Daj jej pomarzyć...
        • minniemouse Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 01:23
          dziewczyny, no co wy z tym Firthem.... może jak był bardzo młody to jeszcze jako tako wyglądał ale teraz?! chociaż nie powiem, jako aktora lubię go, szczególnie w The King's Speech (chlip chlip).
          Ale z tych w mniej więcej tym samym przedziale wiekowym sto razy lepiej wygląda paskudny Javier Bardeenem, Brad Pestka, moja wielka milosc - Larry! Fishburne!!, no przecież Depp!!

          Minnie
          • berdebul Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 01:26
            Firtha kocham i wielbię od dzieciństwa. Zawsze był mniam. tongue_out
          • agonyaunt Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 01:51
            Pitt i Depp to jest dramat, paskudnie się postarzeli, za dużo majstrowali przy twarzach, więc nie, ja rezygnuję. Inna sprawa, że 20 lat temu też mnie nie pociągalismile
            • minniemouse Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 02:09
              a Sting? ja wciąż pamiętam jego gibkie cialoooo aaaaaa
              co to był za film... taki gruby potwor z bąblami na ciele pływał w powietrzu... i Sting skakał lekko jak konik polny 💖

              Minnie
              • agonyaunt Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 02:36
                Też nie mój typ, ale zawsze mi się podobała jego sylwetka. Joga body jest dla mnie bardziej atrakcyjne niż siłka bodysmile
                • minniemouse Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 05:18
                  no nie?
                  a teraz taka sylwetkę ma Russell Brand. w ogole on mi sie strasznie podoba!
              • dvdva Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 08:11
                Diuna
                • minniemouse Re: Jak miałam 27 lat... 07.01.20, 01:09
                  dzięki!!!! Diuna!! męczyło mnie to.
          • kk345 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 02:32
            >Larry! Fishburne
            Chyba go dawno nie widziałaś... https://en.wikipedia.org/wiki/Laurence_Fishburne#/media/File:National_Memorial_Day_Concert_2017_(34117818524)_(cropped).jpg
            • minniemouse Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 02:39
              Larry jest zawsze super. nawet tak pocięty jak w John Wick III...
          • lellapolella Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 13:21
            Depp w tej chwili nie wygląda lepiej od nikogowink
        • agonyaunt Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 01:44
          Ej, idź se płakać do swojego wątku, ten jest o rwaniu starszych panów przez dzierlatki. No.
          • minniemouse Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 01:50
            agonyaunt napisała:
            Ej, idź se płakać do swojego wątku, ten jest o rwaniu starszych panów przez dzierlatki. No.

            a co to, nie mogę się rwać do Larrego? koniecznie muszę do tego z głową jak wiaderko? 😂


            Minnie
            • agonyaunt Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 01:54
              A rwij na zdrowie, tym bardziej, że konkurencji chyba nie maszsmile
              A hrabina niech spada się mazać w swoim wątasku, zamiast się tu w nasze fantazje wcinaćsmile (BTW tamtego nie czytaj, szkoda czasu, poziom żenady wykracza ponad skalę).
              • hrabina_niczyja Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 01:56
                Ty za to głowa już po chmurach żenady ryjesz.
                • minniemouse Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 02:12
                  ajjjj Hrabino no teraz to obawiam się z hukiem walnęłaś plackiem w błoto, ubabrałaś się jak prosiak, bezradnie leżysz i kwiczysz 🤣🤣🤣🤣
                  • hrabina_niczyja Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 02:37
                    Tak i macham kopytka i ogonkiem z radości. Puknij się.
                  • agonyaunt Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 02:42
                    Minnie, zachowajmy się jak na prawdziwe damy przystało i pomińmy milczeniem. Azaliż pani hrabina znów ma kiepski dzień, niech sobie pofuka jeśli to jej pomaga.
                    • minniemouse Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 05:31
                      słusznie prawisz!
                      lepiej zróbmy https://i.imgur.com/XmaPANw.jpg?1

                      🤩😍🥰😛
          • berdebul Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 02:02
            Dzierlatki. big_grin
      • bi_scotti Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 01:00
        Gdy mialam … 7 lat wink tata mojej szkolnej kolezanki, pewien jazz musician mial 37 i kochalam go miloscia wielka, gotowa do wszelkich poswiecen, unforgettable big_grin Gdy go spotkalam wiele lat pozniej majac lat cos kolo 47, on wciaz i wciaz, i bolesnie wciaz byl amazingly handsome & sexy … te szpakowate wlosy, ten chod zblazowanego tygrysa, ktory wie, ze tanczy jak bog, ten usmiech … eh … nie da sie ukryc - mialam swietny gust juz w wieku lat 7 tongue_out Cheers.
        • berdebul Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 01:10
          Podejrzewam, że mamy bardzo podobny gust. 😂
        • astrologia333 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 01:13
          ❤️❤️❤️❤️
    • yuka12 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 01:15
      Adams, Firth i Clooney są tylko kilka lat starsi ode mnie 😁. Więc jak ja miałam 27 lat, 40 przekroczył Linda i w "Psach" bardzo mi się podobał 😀.
    • cruella_demon Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 02:10
      Jak ja miałam 27, to Banderas i Duchovny mieli po 49, a z łóżka bym nie wygoniła big_grin
      • minniemouse Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 02:17
        o tak Duchovnego ta malutka brodka jest po prostu rozkoszna..
        https://i.imgur.com/ExLjhxl.png?1

        to mi wygląda na zdjęcie z końca -po naszemu - liceum. uaaaaaaa 😋
        • minniemouse Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 02:18
          ps
          myślę, ze w jego szkole trup żeński ścielił się gęsto 😂😂😂
          • cruella_demon Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 02:34
            Dodam, że wyżej wspomnianego Clooneya nie wygoniłabym nawet teraz wink
            Brosnana tak z 10 lat temu też nie smile
            • berdebul Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 02:43
              Brosnan nawet teraz jest ciachem. suspicious
              • aankaa Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 03:47
                .
                • minniemouse Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 04:02
                  Costner wygrywa!!! bez a pe la cy jjjjj nie!!!!!!

                  jest boski!!!
                  • aankaa Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 05:17
                    jakby tak, w internetach pogrzebać, to jeszcze kilku można znaleźć
                    • thea19 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 11:36
                      on zawsze był brzydki, niski, nie rozumiem fenomenu. Może tylko głos ma atrakcyjny.
                      • jolie Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 11:44
                        Ja również. I mało tego- ma odrażająco antypatyczną twarz i ohydny grymas w postaci uśmiechu.
                        • majenkir Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 15:34
                          Ale emanuje z niego pewnosc siebie (nie wiem czy to tylko jego role czy on sam tez taki jest). I to jest sexy.
                          • jolie Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 15:40
                            Podejrzewam, że tylko role z "Psów". Ja i tak jestem na nie. Jeżeli już to uważam, że więcej prawdy i męskości miał w sobie w czasach młodości (okres "Przypadku").
            • iberka Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 09:40
              Brosnana przyjmę nawet teraz 😋
              • lily_evans11 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 10:36
                Tak smile
              • majenkir Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 15:37
                A ja Willema Dafoe tongue_out.
    • kamin Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 04:43
      Jak miałam 20 lat to przez pewien czas bzykałam się z pewnym 38 latkiem. Bez wielkiej miłości, acz lekko zauroczona.
      Jak miałam 27 lat mieszkałam z chłopakiem, który dziś jest moim mężem. Aczkolwiek ślub mi nie był w głowie, wcale nie miałam pewności, czy to z nim chcę się wiązać na stałe.
    • agonyaunt Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 04:48
      Ech, ci idole z cielęcych lat smile

      https://m.media-amazon.com/images/M/MV5BZjdmZDM2YTUtNmRhOC00MjQ0LTlkMmYtYWJjOWNjMTg0ZTI0XkEyXkFqcGdeQXVyODkzNTgxMDg@._V1_SY1000_CR0,0,666,1000_AL_.jpg
      • aankaa Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 05:46
        ..
        • aankaa Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 06:22
          .
    • lily_evans11 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 07:17
      Jak miałam 27 lat, to bawiłam się i skakał po łóżkach, owszem. I trzeba było przy tym pozostać, zamiast wiązać się z socjopatä, który rzekomo tak chciał dziecka, bo na nie chciałam (odechciało mu się blyskawicznie, jak zaszłam w ciążę i tak zostałam jak Himilsbach z tym angielskim tongue_out).
      Słabo zarabiałam, ale praca łączyła się z podróżami, zwiedzaniem i imprezowaniem. Piękne czasy, skończone niestety na własne życzenie. A na starszego od siebie prędzej bym poleciała wtedy, jakby miał warunki, niż teraz.
    • nenia1 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 09:05
      Różnica wieku mnie nie szokuje, ale sama preferuję rówieśników albo młodszych wink
      Starsi mnie nie pociągali, jak miałam 22 lata kręcił się intensywnie koło mnie 34 latek, jaki on mi się wydawał stary... smile
      • annajustyna Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 10:03
        Koło mnie wtedy też. A teraz jest szychą w Brukseli, więc może to był jednak błąd 🤔
    • jolie Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 09:08
      Jedyny 43-latek, na którego połakomiłabym się w wieku 27 lat to Til Schweiger. Wszyscy wymienieni w poście startowym są i byli dla mnie aseksualni, zwłaszcza H.Grant, Banderas i Duchovny. Kandydatura Lindy na ematce też mnie zadziwia -on przecież nie ma 1, 80 cm i do tego jest krótkonogi.
      • vodyanoi Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 09:50
        Ja akurat nie lubię wysokich mężczyzn i nie lubię takich, hm, starych i poważnych.
        Ale - mając 27 lat spokojnie poleciałabym na tego, na którego teraz poleciała inna 27-latka, czyli na Tobey Maguire'a aktualnego
        https://media.extratv.com/2018/09/14/tobey-maguire-tatiana-dieteman-backgrid-510x600.jpg

        • jolie Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 10:04
          To również nie mój typ zdecydowanie, choć brodaty (co uwielbiam). Nie lubię chłopięcej urody. Oczywiście wymieniani w wątku mężczyźni są atrakcyjni z innych względów niż wygląd, ale to oczywista oczywistość.
          • wapaha Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 13:06
            51 lat
            • mid.week Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 13:24
              Cofam to co napisalam. 50 latkowie tez mi sie podobają. Ufff
            • iberka Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 13:26
              Chcecie mnie zabić kobiety 🤤🤤🤤
            • jolie Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 13:33
              No i co z tego? Gwiazdor z Hollywood musi mieć ciało i kondycję (bo to się przekłada na pieniądze). I tak nie lubię starych.
    • grrrrru Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 09:15
      Jak miałam 27 lat to mieszkałam w wynajętym czymś pokojopodobnym - wydzielony fragment dużego pokoju, za meblami, bez okna. I nie wiem, przegrywa bo brak okna czy wygrywa bo jednak samodzielny smile Myślałam że w życiu nie będzie mnie stać na mieszkanie. Moje koleżanki miały już mieszkania, mężów, rodziły dzieci
    • zasiedziala Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 09:36
      Jak miałam 27 lat, to byłam w otwartym związku z 23 latkiem, a 40latkowie to byli dla mnie tatusiowie. Z 40latkami mam tak dalej, pewnie zaczną mnie kręcić jak będę odbiegać 50tki.
      Za to tułałam się po kilku miejscach, w Polsce miałam wynajęte mieszkanie, które notorycznie podnajmowalam, a mieszkałam przez większość czasu w komunach w różnych dziwnych miejscach. Jakby mi ktoś wówczas kazał decydować się na tradycyjny związek, miejsce zamieszkania i kredyt na mieszkanie, to czekalabym aż mnie ktoś wybudzi z tego koszmaru.
      • zasiedziala Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 09:42
        No i zapomniałam dodać, miałam wówczas w znajomych 2 pary po ślubie, cała reszta moich znajomych była wtedy na etapie sprawdzania z jakim partnerem będzie im wygodnie albo na etapie szaleństw.
        Teraz mam 34 lata i dopiero obserwuje, to co było opisane w tamtym wątku, tj moi znajomi decydują się cementowac związki - ślubem lub kredytem, a część nawet porodzila ostatnio dzieci.
      • vodyanoi Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 09:59
        Jak miałam 27 lat, to miałam koszmarnie nędzną pracę, mieszkałam w komunie w dwupokojowym mieszkaniu z 3 innymi osobami+zwierzę i na serio spotykałam się z 21-latkiem, z którym raz na jakiś czas przemierzałam świat najgorszymi środkami transportu ever. Nie stać nas było na hotele, więc sypialiśmy po ludziach w ramach hospitalityclub. Myśl o dziecku była dla mnie nawet nie przerażająca - była rozśmieszająca. Balowałam nocami w tygodniu i zdarzało mi się zdychać w tej nędznej pracy.

        Nigdy tych przeżyć nie zamieniłabym na kredyt (który mam, nawet nie jeden) i małżeństwo. A stałości w każdej dziedzinie dorobiłam się dopiero po 30tce, w związku w tej chwili absolutnie nie mam ochoty na powrót do jakichkolwiek szaleństw.
        • ride_like_the_wind Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 14:28
          Ja już mając te 27 lat byłem na tyle dorosły, że nie chlałem w tygodniu. Bo jak miałem mniej, to owszem.
    • czekoladazkremem Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 10:02
      Jak miałam 27 lat to właśnie dogorywało moje drugie małżeństwo, miałam swoje dwa mieszkania - fakt, odziedziczone, ale musiałam je utrzymać, zrobić remonty itp. W lutym wyjechałam do pracy do Włoch, w charakterze opiekunki. Sama, w ciemno, z niepewnym kontaktem podanym przez koleżankę. Poradziłam sobie. Faceci absolutnie nie byli mi w głowie, miałam dość.
      • kropka_kom Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 11:20
        no no...
    • ruscello Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 10:54
      42 lata mieli wtedy m.in. Bradley Cooper, Michael Buble i David Beckham. Niezobowiązująco mogłabym się spotykać z każdym z nich wink Do tej pory pamiętam ból, gdy jako nastolatka dowiedziałam się, że wymarzony Depp jest w wieku mojego taty. To chyba jest dla mnie granica różnicy wieku w romansowaniu.
      • azja001 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 11:13
        Wiek 27 lat jest idealny do tego aby na spokojnie ustalić swoje potrzeby, szukać miejsca w zawodzie i poznawać nowych ludzi. To ciągle czas na przebieranie w partnerach i szukanie tego właściwego. Ja w tym wieku niestety nie byłam tego świadoma i już tkwiłam w nieudanym związku. Seks z 42 latkiem to nic dziwnego, jednak ja zawsze celowałam w rówieśników więc nie było jakoś okazji
    • ride_like_the_wind Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 11:06
      Piszesz o gwiazdorach, często po operacjach plastycznych i przeszczepach włosów, dodatkowo oni bez make upu, w codziennych sytuacjach mogą wyglądać zupełnie inaczej.
      Przeciętny polski mężczyzna po 40tce zwykle wygląda na swoje lata.
    • kropka_kom Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 11:19
      no to lubisz starych, ja jak miałam 27 lat to dla mnie facet już 4 lata starszy był za stary, dlatego mam młodszego męża smile)
      • snakelilith Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 12:38
        Na stałego partnera lepiej mieć młodszego, to jest w wielu sytuacjach życiowych korzystniejszą strategią. Ale do samej seksualnej atrakcyjności wiek nie gra roli, facet może być i starszy, tylko musi mieć w sobie to coś szczególnego.
    • mid.week Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 11:25
      Mnie się zawsze podobali 40-latkowie. Jak miałam lat naście, 20, 30 i jak mam 40... Już mi tak chyba zostanie na zawsze i jako 70 letnia babuleńka, będę wycierała szmatą ośliniona na widok ......(tu wstaw nazwisko jakiejś obecnie nastoletniej gwiazdy. Chciałam wpisać Taco Hemingwaya, ale sprawdziłam że on już strasznie stary wtedy będzie ) sztuczną szczękę.
      • annajustyna Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 12:22
        70 lat to żadna babuleńka.
        • mid.week Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 13:26
          Kwestia definicji, jak sie nie ma wnuków to i 100latka nie będzie babulenka.
          • annajustyna Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 14:20
            Nie, nie ma to z tym nic wspólnego. To nie XIX wiek.
    • klementyna432 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 11:30
      Mając 27lat spotykalam się z Hiszpanem który mnie rzucił a ja napisałam po angielsku do jego przyjaciół i współpracowników ze mnie wykorzystałsmile jednak nadal przyjaciółmi jesteśmy ostatnio do mnie pisał że szuka żony i jestem świetna kandydatka
      • klementyna432 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 11:31
        Hiszpan jest 7,lat starszy
      • majenkir Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 15:42
        klementyna432 napisała:
        > ostatnio do mnie pisał że szuka żony i jestem świetna kandydatka


        To co Ty tu jeszcze robisz?? big_grinbig_grin
    • julita165 Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 11:53
      Jak miałam 27 lat to moja przyjaciółka, równolatka, związała się z 42 latkiem....Boże, ale on mi się wydawał stary ! Ale od wielu lat tworzą naprawdę uda y związek.
    • snakelilith Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 12:32
      W wieku lat 27 to ja miałam akurat romans z 6 lat młodszym facetem, a właściwie chłopakiem, rewelacyjny seks. big_grin Ale pamiętam, że wcześniej, gdzieś po 20, widziałam 50 letniego Jacka Nicholsona w The Witches of Eastwick i pomyślałam sobie, że seksowny facet, brzydki wprawdzie jak noc, ale ma w sobie coś, jakiś ogień, że można zrozumieć, że piękne kobiety na niego lecą. big_grin
      • kropka_kom Re: Jak miałam 27 lat... 07.01.20, 12:35
        a ja nie pojmuję fenomenu J.N.
    • vasaria Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 13:51
      Jak miałam 27 lat, miałam 3 letnie dziecko i męża od 5 lat. Miałam też własne mieszkanie 64m2, samochód i prowadziłam działalność gosp od 2 lat. Teraz - 17 lat później - mam tego samego męża i dwoje dzieci. Aaa ... i ta samą działalność, która się już 3 razy przebranżowiła wink . Nie ma jednej właściwej drogi dla każdego. Jedno czego żałuję to, że nie mam trzeciego dziecka. Męża wybrałabym kolejny raz tego samego, za to działalność mogłabym lepiej poprowadzić wink .
    • nessy Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 14:37
      Ja w tym wieku bawiłam się i żyłam pełną piersią. Nie miałam jeszcze męża i dzieci, ale nie chciałam umawiać się z panami po 40stce. Dla mnie byli za starzy i wiedziałam doskonale, po co i dlaczego, chcą się ze mną umówić.
      To nie moja bajka.
      • majenkir Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 15:44
        nessy napisała:
        > Dla mnie byli za starzy i wiedziałam doskonale, po co i dlaczego, chcą się ze mną umówić.



        A mlodzi to myslisz po co sie chca umawiac? winktongue_out
        • nessy Re: Jak miałam 27 lat... 06.01.20, 19:34
          Mnie nie interesowało umawianie się w wiadomym celu, nawet z rówieśnikami.
          Taka dziwna byłam.
          • majenkir Re: Jak miałam 27 lat... 07.01.20, 16:26
            Ale Ty jestes kobieta wink.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka