Mieszkanie 10-letnie, 1. piętro, w każdym oknie moskitiery, sprzątane regularnie

Skąd się więc te obrzydlistwa biorą!? W ciągu kilku tygodni: 1 w zlewie kuchennym, 1 w przedpokoju, 1 wyskoczył na mnie (dosłownie!) z szafy, 1 wypadł z kosza na pranie przy wysypywaniu ciuchów, 1 na dywanie w sypialni, 1 w łazience pod sufitem... Wszystko to - wydaje mi się - ten sam gatunek. Rozumiem raz przynieść z dworu, ale aż tyle!? Może kratkami wentylacyjnymi wchodzą? Możliwe to? Brzydze się ich strasznie. Mnożą mi się gdzieś w chałupie? Ale gdzie? Ratujcie, bo każdy taki okaz sprawia, że mi gorzej