kontobezpoczty
01.02.20, 09:04
Ostatnio nie było chyba miesiąca, żeby jakaś sieciówka odzieżowa nie zbankrutowała. Szczególnie obfitowała w bankructwa druga połowa ostatniego roku, zniknął Simple, Cubus, a nawet popularne na dwóch kontynentach Forever21. Nawet w moim niewielkim mieście już trzy sieciówki pozamykały sklepy. Z początku myślałam, że to wina tyjącego społeczeństwa i przenoszenia mody do internetu, ale co najmniej połowa z tych sklepów miała linie plus size i wszystkie sklepy internetowe. Co się dzieje? Czy niedługo jedynym słusznym źródłem zaopatrywania się w ciuchy będzie lumpeks, tudzież niezatapialna pani Grażyna na bazarku?