Dodaj do ulubionych

Miłość do dzieci, finanse, egoizm - z życia

22.10.04, 10:20
Mam koleżankę, koleżanka ma brata a brat żonę.
Żadna patologia, nic z tych rzeczy.
Małżeństwo w ciągu 6 lat powołało na świat 4 dzieci. Kochają je itd. Wszystko
niby super tylko: mieszkają u matki faceta w jej mieszkaniu; kobieta nie
pracuje; mąż zarabia średnio; są zadłużeni (kredyty na meble). Dzieci na
razie są małe, rodzice płodni i b. wierzący. Kobieta nie stosuje i nie ma
zamiaru stosować żadnej antykoncepcji, na lateks ma rzekomo uczulenie, w
kolejną ciążę zachodziła regularnie mniej więcej w 9 miesięcy po urodzeniu
więc następne dzieci są więcej niż prawdopodobne.
- na własne mieszkanie zero szans (nikt im nie da kredytu ani nie pożyczy,
wynajem z oczywistych względów finansowych odpada)
- dla babci komfort życia z czwórką maluchów + dwojgiem dorosłych jest żaden.
Babcia pomaga czasowo i finansowo ale nie zgadza się na przepisanie
mieszkania na płodną parę.
- kobieta do pracy nie pójdzie (na przedszkole ani niańkę dla tylu nie zarobi)
- mąż pada na pysk ze stresu i przepracowania

Moja koleżanka zastanawia się kiedy jej bratu pęknie żyłka w mózgu z w/w
powodów (stres, odpowiedzialność za utrzymanie licznej rodziny, kłopoty ze
zdrowiem) i co wówczas zrobi bratowa.
Tak się zastanawiam... być może liczna rodzina jest wspaniała ale chyba
lepiej myśleć a nie iść na żywioł z powiększaniem liczby jej członków...
Obserwuj wątek
    • joasiiik25 Re: Miłość do dzieci, finanse, egoizm - z życia 22.10.04, 10:26
      triss zgadzam sie z Toba smileco do ostatniego stwierdzenia.

      Aby miec duza rodzine a nie standardowy model 2+1 trzeba miec na to warunki
      mieszkaniowe i finansowe, sama nie zamierzam rodzic dzieci tylke ile sie da (oj
      nie ladnie to zabrzmialo)ale sa rodziny, ktore nie licza sie z konsekwencjami
      swojej "plodnosci" (mimo,iz sama pochodze z duzej rodziny)rodzice mieli swoje
      mieszkanie i tato pracuje.

      Niestety nasze pogaduchy nic nie zmienia, rodziny beda sie powiekszac a
      zasobnosc ich portfela nie wzrosniesad
    • le_lutki Re: Miłość do dzieci, finanse, egoizm - z życia 22.10.04, 10:30
      Popieram Twoja opinie, Triss. Takie zycie (fundowane wlasnym dzieciom i wlasnej
      matce)to egoizm w najczystrzym wydaniu a juz napewno brak elementarnej
      wyobrazni... Przypomina mi to pewna polska rodzine z emigracji (we Francji)-
      dwoje niezbyt zamoznych ludzi i dzieci, dzieci, bo - jak mawiala ta pani -
      dzieci nigdy za duzo. No i wlasnie w zeszlym roku zmarla na raka, a srednio
      zaradny ojciec zostal z gromada do wychowania, wyksztalcenia...

      Ja planuje spora rodzinke - trojke dzieci, a jak sie zdarzy czwarte, to tez
      dobrze. Z tym, ze: wiem, na jaka pomoc socjalna ze strony panstwa moge liczyc,
      moj maz zarabia dobrze, a bedzie zarabial jeszcze lepiej - jak wskazuja
      wszelkie znaki na niebie i ziemi (choc oczywiscie wszystko mozliwe), a ja sama
      tez kontynuuje prace zeby podniesc jeszcze bardziej stope zyciowa, a przede
      wszystkim - jesli cos sie wydarzy (odpukac!) - zarobic na wlasne i dzieci
      utrzymanie, nie zniknac z rynku pracy.
      No i wiem, na czym stoimy: mamy wlasne lokum (w duzej czesci juz splacone),
      jestesmy mobilni a przede wszystkim OD NIKOGO nie zalezymy.

      Tak, ze "produkcja" tasmowa i nieplanowana dzieci, ktore laduje sie na kark
      osobom trzecim, bo samemu nie ma sie nic do zaofiarowania jest dla mnie
      szczytem nieodpowiedzialnosci nie tylko za siebie, ale i za te istoty, ktore
      sie powolalo do zycia. I niestety, ale sama "wielka milosc" (po warunkiem, ze
      jest) tu nie wystarczy...

      W tym, co opisalam powyzej lezy dla mnie roznica miedzy bardzo pejoratywnym
      okresleniem "dziecioroby" a ludzmi, ktorzy z pelna swiadomoscia i
      odpowiedzialnoscia decyduja sie na liczna rodzine.

      Pozdrawiam
    • dagmi1 Re: Miłość do dzieci, finanse, egoizm - z życia 22.10.04, 10:32
      To niech dobra siostra doradzi bratu żeby się wysterylizował skoro następne
      dzieci są więcej niż prawdopodobne, po porostu żenada, wygląda na to że to
      matka winna, ja rozumię kobieta powinna jakoś się zabezpieczyć ale skoro z
      jakiś względów nie może lub nie chce to niech facet pomyśli. A poza tym dziecko
      na świat powołuje dwoje ludzi a nie tylko kobieta. Nie jestem za tym żeby się
      nie zabezpieczać i nie bronię tu tej kobiety, ale pomyśl skoro ten facet pada
      na pysk jak przychodzi do domu jest zestresowany i przepracowany to jakim cudem
      ma ochote na seks jeszcze o zgrozo i to jeszcze tak bezmyslnie bez
      zabezpieczenia.
      • triss_merigold6 Re: Miłość do dzieci, finanse, egoizm - z życia 22.10.04, 11:03
        Siostra doradziła bratu "zamknięcie warsztatu na kluczyk" czy całkowitą
        rezygnację ze współżycia. Mężczyzna jak dotąd może zabezpieczać się i na własną
        odpowiedzialność stosując prezerwatywy - a tych żona nie uznaje i nie toleruje.
        Wiesz, to są młodzi ludzie - ok. trzydziestki. Trudno zalecać długofalową np.
        wieloletnią abstynencję. Ile jest na forum postów pt. "mąż ze mną nie sypia"?
    • neospasmina Re: Miłość do dzieci, finanse, egoizm - z życia 22.10.04, 10:36
      Hmmm...
      myslę, że zanim temu bratu pęknie żyłka w mózgu, powinien zrobić z niego użytek
      i zastanowic się, do jakich celów w życiu dążą. Bo jeśli chcą mieć jak
      największą rodzinę za wszelką cenę, to OK, musi facet do stresu przywyknąć i
      jeszcze mamusię urobić;
      natomiast jeśli widzi realne przeszkody do realizacji swoich (dalszych i
      natychmiastowych) prokreacyjnych marzeń, to powinien działać, czyli np.
      przestać "działać" dopóki nie ustalą z żoną strategii antykoncepcyjnej.
      Rozumiem, że wiara, że uczulenie, że miłość do dzieci, że krew nie woda, ale
      bezmyślności i braku odpowiedzialności nic nie usprawiedliwia.
      Ale oczywiście tylko wtedy o niej mowa, jeśli kobieta nie zabezpiecza się z
      lenistwa, a facet nic nie robi z wygody czy dla świętego spokoju.
      Howk!
      • le_lutki Re: Miłość do dzieci, finanse, egoizm - z życia 22.10.04, 10:38
        Ja po przeczytaniu postu Triss odnioslam wrazenie, ze tu nie ma
        zadnego "planowania" licznej rodziny, tylko bierze sie jak leci co Pan Bog
        daje. Moze najwyzszy czas sobie uswiadomosc, ze to nie On daje tylko samemu sie
        powoluje do zycia...
        Pozdrawiam
        • wieczna-gosia Re: Miłość do dzieci, finanse, egoizm - z życia 22.10.04, 10:55
          Przedszkole przy takich zarobkach bedzie za darmo wink istnieje jeszcze zlobek.
          Ktory tez jak sadze bedzie za darmo. Tzn za jedzenie oczywiscie trzeba bedzie
          zaplacic ale myse ze to w okolicach 100 na dziecko wychodzi. To juz sie oplaca
          pracowac.

          Facet pracuje jakis uklad rodzinny istnieje. Ja sie z zasady w uklady nie
          wrancam wink
          • neospasmina Układ 22.10.04, 11:14
            wieczna-gosia napisała:

            > Facet pracuje jakis uklad rodzinny istnieje. Ja sie z zasady w uklady nie
            > wrancam wink

            Układ istnieje, ale czy dobry?
            Facet pracuje, a jak straci pracę?
            Tu się nikt generalnie nie wranca, tylko spekulujemy, czy wszystkim jest w tym
            układzie dobrze np. babci. Bo można przecież założyć, się którego dnia jednak
            wtrąci i wystawi walizki. To co? dom matki z dzieckiem czy przytulisko też
            będzie za darmo...
            Plany prokreacyjne można mieć, ale warto tez mierzyć siły na zamiary i
            okoliczności wszelakie.
            To nie chodzi o to, że nam sie w głowie nie mieści, że ktoś chce tak się
            rozmnażać, ale że istnieje podejrzenie, że nie wszystkim pasi taki układ i że
            można goprzecież jakos modelować - żadna tam sterylizacja, tylko powiedzmy
            wstrzymanie produkcji na czas jakiś...
            • triss_merigold6 Re: Układ 22.10.04, 11:18
              Np. babci nie pasi. Jest zmęczona (w końcu starsza osoba) chociażby tłokiem i
              hałasem. Walizek za drzwi synowi i wnuczkom nie wystawi ale też nie widzi
              podstaw do wyprowadzenia się i zwolnienia jednego pokoju. Na tym tle dochodzi
              do konfliktów.
              A dzieci będą rosły i będą potrzebowały chociażby własnych miejsc do nauki, do
              trzymania rzeczy, książek, swoich zabawek.
              • iwcia75 Re: Układ 22.10.04, 11:21
                dziwie sie tym ludziom.ja mam 3 pokoje(małe)w mieszkaniu i głeboko sie
                zastanawiem,czy zdecydowac sie na 2 dziecko, bo wiem,jak sie mieszka potem w 4
                w tak małym mieszkaniu (48m)
                • aleksandrynka Re: Układ 22.10.04, 12:12
                  no, iwcia, u mnie to samo
                  smile
        • iwcia75 le-lutki 22.10.04, 10:56
          moje doswiadczenia z ludzmi gleboko wierzacymi sa takie,ze oni sa przeciwni
          nawet planowaniu, bo to Pan ma planowac.

          a moje osobiste zaufanie do Boga jest takie,ze kiedy moj rozum zawiedzie i
          popelnie głupstwo, to wtedy On mi pomoze w mojej głupocie i sie zatroszczy o
          mnie.
          • le_lutki Re: le-lutki 22.10.04, 14:19
            Dobrze, ze masz chociaz wiare w to, ze sie zatroszczy o Ciebie smile (i o Twoje
            potomstwo, przede wszystkim).
            A tak na serio - "popelnic glupstwo" cztery razy pod rzad i czekac az sie
            Opatrznosc zatroszczy (w osobie babci, panstwa, sasiadow) - to mi dopiero
            pomysl na zycie i na planowanie rodziny...
            Pozdrawiam
            • iwcia75 Re: le-lutki 22.10.04, 14:25
              zakładam,ze głupstw nagminnie popełniac nie bede (głupstw wszelakiego typu),ale
              jak juz by sie przytrafilo cos nie tak zrobic, to wtedy bym liczyła na pomoc
              Boską
        • triss_merigold6 Re: le lutki 22.10.04, 11:12
          Le lutki wielokrotnie się z Tobą zgadzałam i szczerze zazdroszczę życia we
          Francji, przy tamtejszym systemie opieki nad rodziną. Jeszcze bardziej
          zazdroszczę koleżance w Norwegii.smile
          U mnie - zobaczymy jak nam z pierwszym wyjdzie i jak będziemy sobie radzić (nie
          tylko finansowo). Nie wykluczam większej liczby dzieci bo będzie nas -
          prawdopodobnie - stać. Mieszkanie jest - spore i własne. Zamienimy na większe
          za jakiś czas. Kredytów i długów - żadnych. Praca jest. Patrząc
          perspektywicznie - tak pokolenie do przodu - to mam b. solidne zaplecze
          finansowe po rodzicach, więc Młody jest zabezpieczony. Nawet gdyby tymczasowo
          powinęła nam się finansowo noga to możemy wziąć pożyczkę, jedno z mieszkań
          wynająć itd.
      • iwcia75 Re: Miłość do dzieci, finanse, egoizm - z życia 22.10.04, 10:50
        rozmawialam kiedys z liderem pewnej chrzescijanskiej grupy i zostalam zagadana
        wsrod 2 facetow i kilku milczacych pokornie kobiet. otoz osmielilam sie byc za
        srodkami antykoncepcyjnymi- ci dwaj panowie byli przeciwni nie tylko
        antykoncepcji,ale w ogole wszelkiemu zapobieganiu i planowaniu(a takze
        przyjmowanie wszelkich lekarstw-bo tylko Jezus uzdrawia). zadna z kilku kobiet
        nie opowiedziala sie po mojej stronie. co ciekawsze ja wtedy bardzo chcialam
        miec dziecko i wcale nie zamierzalam zapobiegac ciazy,bo chcialam zajsc.
        wypowiadalam sie nie w swoim imieniu i nóz mi sie w kieszeni otwieral,a głownie
        z tego powodu,ze takie barany wypowiadaja sie i chce decydowac za kobiety.
        jeden z nich ma jeno dziecko i ma baran szczescie,ze sa malo płodni,wiec sie
        moze madrowac, drugi byl juz starszy,wiec tez nie rozpłodowiec. ale co
        najciekawsze z tej calej dyskusji, to ich argumenty! otóz wg nich to,ze jestem
        za srodkami antykoncepcyjnymi wynika z mojego braku zaufania do Boga i do męza.
        bo jesli Bog da mi pięcioro,to da mi srodki takze na ich wychowanie i da
        takiego męza,ktory na to zarobi. zapomnieli,ze Bog dał im rozum,zeby z niego
        korzystali. aha, w dodatku srodki hormonalne to samo zło . szatan wrecz i
        powoduje same choroby.
        • milarka Re: Miłość do dzieci, finanse, egoizm - z życia 22.10.04, 11:05
          iwcia75 napisała:

          >ale co
          > najciekawsze z tej calej dyskusji, to ich argumenty! otóz wg nich to,ze
          jestem
          > za srodkami antykoncepcyjnymi wynika z mojego braku zaufania do Boga i do
          męza.
          >
          > bo jesli Bog da mi pięcioro,to da mi srodki takze na ich wychowanie i da
          > takiego męza,ktory na to zarobi.

          ale się uśmiałam.... ciekawa teoria...
          • iwcia75 Re: Miłość do dzieci, finanse, egoizm - z życia 22.10.04, 11:09
            Milarka, bo to smieszne,ale ja wyszłam z płaczem z tej dyskusji,a to tylko
            dlatego,ze bylam sama, oni na mnie tak napadli(krzyczeli!),a te dziewczyny
            siedzialy bez słowa.
            • milarka Re: Miłość do dzieci, finanse, egoizm - z życia 22.10.04, 11:37
              no tak, dla mnie to brzmi jak dowcip, ale jeżeli pomyślę sobie, że ktoś to
              powiedział na poważnie to raczej jest to smutne...
        • ewa2233 ... 22.10.04, 11:21
          Uważam, że wtrącanie się w cudze życie jest zwyczajnym plotkarstwemi
          wścibstwem!
          Nie chodzi wam przecież o służenie radą, tylko "nakręcanie się" czyimś życiem.
          Mam wrażenie, że chcecie się tu dowartościować: jakie to jesteście oświecone i
          nowoczesne. A zachowujecie się jak plotkarki.
          Nic wam do tego ile kto ma dzieci i czy są planowane.
          Przynajmniej dopóki nikt nie wymusza na was udzielania pomocy.

          I współczuję tamtej kobiecie, że się otworzyła przed jakąś "przyjaciółką",
          która rozniosła "wieści" o np. uczulenmiu na latex !
          Może sobie "przyjaciółka" pogratulować umiejętności słuchania i dyskrecji! smile))

          A temat mnie wkurzył, bo sama jestem "ciekawym" przypadkiem:
          bo czy w wieku 36 lat można ZAPLANOWAĆ dziecko? Skandal! Przecież dzieci
          POWINNO sie rodzić do 35!
          Ale to temat na nowy wątek ...
          • iwcia75 Ewo 22.10.04, 11:26
            chyba niepotrzebnie sie zdenerwowalas. co do braku dyskrecji to masz racje,ale
            chodzi w tej naszej dyskusji o cos innego- czlowieka oburza taka bezmyslosc,
            jednakze ja osobiscie nigdy sie komus do jego rozrodu nie wtracalam, a raczej
            wtracano sie do mnie tylko z powodu mojego stanowiska "planowanie rodziny z
            głowa" (na ile to mozliwe).
            a dziecko po 36r to jak najbardziej(zreszta co to ma wspolnego z tematem). ja
            urodze pierwsze w wieku 30 lat,a jesli kiedykolwiek bedzie drugie to bym
            chciala tez w wieku gdzies 36.
            • ewa2233 eee, kurde ! dałam się wkkręcić ! 22.10.04, 11:40
              Nie mam nic przeciwko "ogólnym" dyskusjom.
              Ale kiedy ktoś pisze, że dla czyjegoś "dobra" powinno się go wysterylizować,
              to wybacz.
              To jest po prostu ...
              (niestety ciśnie mi się na klawiaturę BAAARDZO niecenzuralne słowo).

              A dziecko po 36, jest tylko pozornie nie związane z tematem.
              To też jest według wielu osób nieodpowiedzialne !
              Może mnie też jakaś sąsiadka wysterylizowałaby dla mojego dobra?
              Jestem przecież sama dla siebie zagrożeniem (jaka niedouczona!)
              KAŻDY OŚWIECONY WIE, że po 35 zwiększa się ryzyko wad płodu!
              • wieczna-gosia Re: eee, kurde ! dałam się wkkręcić ! 22.10.04, 11:43
                nie ewa, nikt ciebie nie wysterylizuje wink
                bo pewnie masz wlasne mieszkanie, prace itd.
                No, chyba ze mieszkasz w kawalerce, albo z mamusia wtedy glowy nie dam.
                • ewa2233 oj Gosiu! 22.10.04, 11:50
                  No tak - mam pracę i mieszkanie (ale może za małe i za mało zarabiam?)
                  To może sterylizację SIĘ ODŁOŻY ...

                  Ale Ty też uważaj! Forum nie śpi - forum czuwa !
                  A Ty sama NIE WIESZ, co jest dla Ciebie LEPSZE smile))))
          • neospasmina Ewo! 22.10.04, 11:34
            ewa2233 napisała:

            > Uważam, że wtrącanie się w cudze życie jest zwyczajnym plotkarstwemi
            > wścibstwem!
            > A zachowujecie się jak plotkarki.

            Eeee no... forum jest po to, by sobie podyskutować teoretycznie. Triss
            nadała "sytuacje modelową" a my ją "rozbieramy". Nie ważne nawet, czy rodzinka
            ta istnieje, czy uczulenie na lateks to lipa czy nie. Nikomu konkretnemu tyłka
            nie obrabiamy.
            A co do plotkarek - nie wiem, czy są duże gorsze niż awanturnice...
            Dziecko w wieku 36 l.- super, popieram; takie nowoczesne jesteśmy, że to już
            żaden skandal.
            pzdr!
            • ewa2233 ,,, 22.10.04, 11:47
              Nikomu konkretnemu tyłka > nie obrabiamy.

              Nie?

              Myślę, że to jednak nie jest "jakaśtam" sytuacja modelowa.
              To jest konkretna rodzina.
              Jak napisałam, nie mam nic przeciwko omawianiu TEMATU.
              Ale "porady" nowoczesnych dziewczyn dotyczyły KONKRETNYCH osób.
              POWINNO się TAKIM podwiązywać jajniki (bez ich zgody za to dla ich DOBRA).
              To, że ich nie znamy osobiście, nie ma tu nic do rzeczy.


              No, nie mogę! Idę stąd i nawet nie zaglądam więcej...

              A tak się pilnowałam, by się nie dać nikomu sprowokować smile !!!!
              • triss_merigold6 Plotkarstwo.. 22.10.04, 17:34
                Owszem to jest konkretna rodzina i konkretna sytuacja z realu. Ale od
                napisania: czworo małych dzieci, pracujące jedno z rodziców i 3-pokojowe
                mieszkanie do podania danych umożliwiających identyfikację daleka droga.
                Zresztą na tle osobistych postów o zdradach, problemach z rodziną (szczegółowo,
                szczegółowo), pracą, studiami, na tle linków do zdjęć dzieci itd. zarzut o
                upublicznianie czegokolwiek jest trochę... śmieszny?
    • asikx Re: Miłość do dzieci, finanse, egoizm - z życia 22.10.04, 11:01
      Przy kolejnym dziecku lekarz powinien się ulitować nad tą bezmyślną kobitą i
      podwiązać jej jajowody. Dla dobra jej, męża, pozostałych dzieci i babci.
      A wyznawanie zasady "Bóg dał dzieci - da i na dzieci!" przyprawia mnie w chęć
      uduszenia kogoś!
      Stanowczo jestem zwolenniczką zasady innego "egoizmu" (tak to się kiedyś na tym
      forum nazywało) - tzn. posiadania takiej ilości dzieci jakiej jest się w stanie
      zapewnić normalne życie! A nie pasożytnictwo na otoczeniu...
      Czekam na gromy na moją głowę,
      Pozdrawiam,
      Aśka z jednym, zaplanowanym w określonym momencie życia dzieckiem smile
      • wieczna-gosia Re: Miłość do dzieci, finanse, egoizm - z życia 22.10.04, 11:45
        > Czekam na gromy na moją głowę,
        > Pozdrawiam,
        > Aśka z jednym, zaplanowanym w określonym momencie życia dzieckiem smile

        Asiu nie wiem czy czytalas watek ale jesli czytalas to chyba wiesz ze nie masz
        od kogo zebrac gromow, bo watek jest wyjatkowo jednomyslny wink
    • mik5 Re: Miłość do dzieci, finanse, egoizm - z życia 22.10.04, 11:26
      Nie wiem, gdzie tych głeboko wierzacych katolików poznałyście, dla mnie to
      brzmiało jakby żartowali. Będąc osoba wierzącą i praktykująca, wyznania
      rzymskokatolickiego, mam oczywiście swiadomoś że Kościół nie uznaje
      antykoncepcji, ale sama jestem na tyle wygodna(? leniwa ?) że ją stosuję. Do
      metod naturalnych nie mam przekonania. Nie uwazam się za obłudną, jeżeli osoba
      rozwiedziona cywilnie a w swietle prawa kościelnego wciąż bedąca w zwiąsku
      małżeńskim może być dobrym katolikiem, to uważam, ze ja też. Piszę to żeby
      przeciwstaiwć się twierdzeniom, że przynalezność do KK jest przyczyną
      niefrasobliwości w sprawie planowania dzieci, moim zdaniem ta przyczyną jest
      raczej brak rozmów w rodzinie na ten temat (np. w relacjach matka-córka) a
      także po prostu lenistwo, na co już ktoś zwracał uwagę.
      • iwcia75 Re: Miłość do dzieci, finanse, egoizm - z życia 22.10.04, 11:30
        mik, z powodu braku śl. kośc. to juz slyszalam,ze zyje w grzechu i że Bog mi
        nie bedzie błogosławił. nie mialam innego wyjscie,jak przestac sie takimi
        gadkami przejmowac
        • mik5 Re: Miłość do dzieci, finanse, egoizm - z życia 22.10.04, 11:47
          masz rację, ze się nie przejmujesz, ale nie wszyscy katolicy są zacofani, są
          mniej i bardziej nowocześni, mniej i bardziej tolerancyjni, "światopogląd
          wyznaniowy" nie determinuje innych cech człowieka
          • triss_merigold6 Wiara a dzieci 22.10.04, 17:35
            Nigdzie nie napisałam, że to katolicy. Napisałam "wierzący".
    • melka_x mam rozdwojenie jaźni;) 22.10.04, 11:58
      Nie wyobrażam sobie modelu co rok to prorok, da Bóg dzieci, da i na dzieci. Z
      drugiej strony dlaczego zakładacie, że Wasi mężowie będą zarabiać więcej, a
      tamten facet nie?tongue_out

      I dlaczego wszyscy w takich sytuacjach czują się uprawnieni do oceniania
      czyjegoś życia? Wiecie ja mam takie poczucie, że czegokolwiek w życiu się nie
      zrobi zawsze znajdą się życzliwi inaczej, którzy to skomentują. Jedno dziecko,
      po 30-tce - źle, to materialiści, egoiści i idioci, którzy nie rozumieją, że
      nie wszystko da się zaplanować. Czwórka dzieci przed trzydziestką w mieszkaniu
      z teściową też źle, koszmar, ciemnota i głopota pani kochana, oj ten nasz
      ciemnogród, podwiązać jajowody ciemnej babie koniecznie.

      Ludzie mają tendencję do kategorycznego oceniania wyborów życiowych, których
      sami by nie podjęli, które są dla nich niezrozumiałe, egzotyczne... I do
      dowartościowywania się na ich podstawie. Bo ja na tym tle jestem taka fajna, ze
      mnie to dobra matka, a w domyśle, że tamta to bezmózgowa macica w jednej
      wersji, lub pozbawiona uczuć karierowiczka, która krzywdzi jedynactwem i kultem
      pieniądza własne dziecko w drugiej wersji.

      Wiecie co, ja tam się nie zapisuję do żadnej z tych drużyn.
      • wieczna-gosia a deżawju nie masz ;)) 22.10.04, 12:08
        Bo czym sie rozni ta kobieta od tamtej z 19 dzieci- jest oceniana jednoznacznie
        tak samo wink
        A ja tez sobie ponyslalam, ze jednak malo w nas idealizmu wink no w koncu ten
        wiek ze nalezy w koncu wyrosnac wink)
        • melka_x nowy wspaniały świat 22.10.04, 13:12
          wieczna-gosia napisała:

          > Bo czym sie rozni ta kobieta od tamtej z 19 dzieci- jest oceniana
          jednoznacznie
          >
          > tak samo wink

          No wiesz o ile pamiętam, to wtedy padały wypowiedzi w stylu "no 8, 9 to bym
          jeszcze zrozumiała, ale 19?".

          Jako jedynaczka mająca żal o to do rodziców, zastanawiam się, czy nie założyć
          wątku, że produkowanie jednego dziecka jest skrajnym egoizmemwink)) i czy w
          trosce o dobro takiego dziecka oporne matki nie należałoby poddawać
          obowiązkowemu in vitrowink)). W końcu dobro takiego jedynaka jest ważniejsze od
          widzimisię rodziców, nie?

          W ogóle ze względu na dobro społeczne oraz troskę o pryszłośc niefrasobliwie
          płodzonych dzieci proponowałabym następujący model. Przed spłodzeniem dziecka
          para składa podanie. Komisja społeczna rozważa czy para ma wystarczające środki
          na zapewnienie minimum dziecku, oraz przeprowadza symulację rozwoju karier
          zawodowych rodziców wzbogaconą o prognostykę makroekonomiczną (przewidywania
          dotyczące kondycji rynku pracy, nieruchomości, siły nabywczej pieniądza itd).
          Na tej podstawie dostaje zalecenie co do liczby dzieci. W momencie gdy plan
          zostaje spełniony kobiecie podwiązuje się jajowody. W momencie gdy plan nie
          zostaje spełniony kobieta jest wieziona na in vitro.
          Witajmy w 'nowym wspaniałym świecie'!smile
          • umasumak Melka Ty cholero!!! 22.10.04, 13:28
            melka_x napisała:
            >
            > W ogóle ze względu na dobro społeczne oraz troskę o pryszłośc niefrasobliwie
            > płodzonych dzieci proponowałabym następujący model. Przed spłodzeniem dziecka
            > para składa podanie. Komisja społeczna rozważa czy para ma wystarczające
            środki
            >
            > na zapewnienie minimum dziecku, oraz przeprowadza symulację rozwoju karier
            > zawodowych rodziców wzbogaconą o prognostykę makroekonomiczną (przewidywania
            > dotyczące kondycji rynku pracy, nieruchomości, siły nabywczej pieniądza itd).
            > Na tej podstawie dostaje zalecenie co do liczby dzieci. W momencie gdy plan
            > zostaje spełniony kobiecie podwiązuje się jajowody. W momencie gdy plan nie
            > zostaje spełniony kobieta jest wieziona na in vitro.
            > Witajmy w 'nowym wspaniałym świecie'!smile

            MALKA!!!!! Przez Ciebie udławiłam się serniczkiem !!!!!!! Zwracam uwagę, żeby
            CZYTAĆ posty przed wysłaniem pod kątem bezpieczeństwa forumowiczek wink))
          • milarka Re: nowy wspaniały świat 22.10.04, 13:50
            smile))))))))))))))))))))))
          • le_lutki Re: nowy wspaniały świat 22.10.04, 14:41
            Melko, mam wrazenie, ze nie chcesz przyznac, ze istnieja jednakze sytuacje
            jednoznacznie zaslugujace jesli nie na potepienie to przynajmniej
            na "zdziwienie".
            Twoj schemat jest zabawny.
            Niestety rzeczywistosc sporej liczby "naprodukowanych" dzieci zabawna nie jest
            wcale...
            jestem pierwsza osoba, ktora stwierdzi, ze nie kazdy i za wszelka cene musi
            miec dzieci (np w rodzinie meza od lat trwa "presja" na malzenstwo kuzynostwa o
            dzieci - jakas paranoja). jesli ktos nie chce, albo sie nie czuje na silach -
            to nie. I to zbrodnia nie jest.
            Ale banda zaniedbanych (psychicznie i intelektualnie czesto rowniez!) dzieci to
            juz jest dla mnie przestepstwo egoizmu, forma okrucienstwa.
            • aetas Jak to wygląda "w praniu" ;-) 22.10.04, 15:13
              Wydaje mi się, Dziewczyny, że trudno jednoznacznie ocenić, w którym miejscu
              kończy się normalność, a zaczyna patologia i okrucieństwo, i wobec kogo.
              O przedmiotowej rodzinie nie wiemy nic ponad to, co napisała Triss.
              Ośmielam się twierdzić, że sytuacja przedstawiona została jednostronnie.
              Również komentarz nt. przemyśleń siostry ojca dzieci (kiedy mu pęknie żyłka w
              mózgu z przepracowania i stresu, innych refleksji nie ma, może próba rozmowy z
              bratem lub szwagierką, tylko jak to zrobić, hę....).
              Jak jest u nich w domu naprawdę, nie wiemy nadal, czy babcia jest
              nieszczęśliwa, też nie wiemy (nie mówię tu też, że jest).
              W takich rozmowach bardzo łatwo o uogólnienia, czasem krzywdzące.
              Znam równie niezamożne rodziny, które mają po czworo, pięcioro dzieci, różni je
              od opisanej to, że mieszkają sami, bez mamy czy teściowej, u siebie, chociaż
              też nie zawsze. Wydaje mi się, że dopóki dzieciom nie dzieje się krzywda, nie
              ma o co podnosić larum.
              W imię tolerancji chociażby, dla tych, którzy mają inny niż nasz model rodziny
              w głowie.
              Niestety, bardzo łatwo meblujemy komuś życie, tak jak nam by się ono podobało,
              bo ten ma za dużo dzieci, a tamten znowu za mało (chociaż takich komentarzy
              znacznie tu mniej).
              Sama pochodzę z b. biednej rodziny, podejrzewam, że życzliwi również o moich
              Rodzicach mawiali różne rzeczy z przekąsem... ale mimo trudności nie żałuję
              żadnego przeżytego dnia i cieszę się, że Mama urodziła mnie i moją siostrę, i
              brata, i w sumie szkoda, że poroniła dwoje innych dzieci, bo na pewno by się
              wychowały, tak jak nam się to udało (coś jest w tym, że jak się wykarmi troje,
              to i czworo...). Bardzo łzawo wyszła ta deklaracja, nie do końca o to mi
              chodziło, ale pragnę zwrócić uwagę, że nie zawsze wszystko jest do końca takie,
              jak nam się wydaje i jak byśmy chcieli. Wychowywała nas głównie Babcia, bo
              Rodzice pracowali, Babcia była super, chociaż wiem, że wedle wszelkich
              standardów, to nie ona powinna nas wychowywać, ale Mama i Tata, ale cóż, czasem
              to tylko teoria.
              I nie jest rodzinne to „podrzucanie” dziadkom, bo w moim pokoleniu rodzice sami
              wychowują swoje dzieci, więc ta patologia nie zrodziła kolejnej... wink
              I jesteśmy samodzielni smile
          • isma Re: nowy wspaniały świat 22.10.04, 15:12
            Melka... ja sie powaznie zastanawiam nad ta przyszla sobota.
            Ja moge tego nie zdzierzyc.
            Maz sie slusznie o mnie boi.

            A co do glownego watku, to - mozem nie doczytala - ale w relacji Triss brakuje
            mi info, czy oni w ogole w jakikolwiek sposob staraja sie na te liczbe dzieci
            wplywac (np. stosujac npr), czy nie. Ale nawet jesli to drugie, to w koncu ich
            sprawa... A jedynym argumnetem usprawiedliwiajcym ciskanie gromow moglaby byc
            ewentualnie sprawa babci.

            Aha, ja jestem jedynaczka nie majaca zalu do rodzicow. A moja corka jest
            jedynaczka z koniecznosci.
            • triss_merigold6 Re: isma 22.10.04, 17:40
              Sprawę znam z relacji koleżanki. Próbowała rozmawiać zarówno z bratem jak i z
              bratową. Podobno stosują tzw. kalendarzyk co okazuje się nieskuteczne.

              Cóż, mojej koleżance chodzi właśnie o babcię tj. matkę jej i brata. Starsza
              pani wnuki kocha, zajmuje się nimi, ale wspólne mieszkanie staje się coraz
              bardziej uciążliwe i konfliktowe.
          • wegatka Re: nowy wspaniały świat 22.10.04, 18:02
            Melka - moje gratulacje, myślę, że powinnaś napisać scenariusz filmowy i
            podrzucić go Machulskiemu. Klimaty jak w Seksmisji smile))
      • iwcia75 Re: mam rozdwojenie jaźni;) 22.10.04, 12:27
        melka, taka jest prawda, ze ludzie sie czepiaja wszystkiego- za duzo-zle, za
        malo-zle, za wczesnie-zle, za pozno-tez zle.

        osobiscie nie obchodzi mnie kto ma ile dzieci i w jakim czasie, ale jestem
        uprzedzona do ludzi(czesto mezczyzn)religijnych, ktorzy poprzez wywolywanie w
        ludziach(najczesciej kobietach)poczucia winy(za malo ufasz Bogu,za malej wiary
        jestes,za mało kochasz męza itp,itd)chcą taka kobiete doprowadzic do porodów co
        rok. a jak im sie tlumaczy,ze to kobiety ponosza najwieksze konsekwencje braku
        antykoncepcji,to oni na to,ze one nie ufaja,ze ich mezowie rowniez beda
        odpowiedzialni za dzieci. a wiemy,ze czesto cala odpowiedzialnosc spada jednak
        na kobiety i taki durak tego nie rozumie,ze to ona rodzi co rok,ona karmi, a
        czesto ona tylko wychowuje, bo nie zawsze sie panowie sprawdzaja. ale wg tych
        madrali to kobieta jest winna-nie wierzy w męża!
      • le_lutki Re: mam rozdwojenie jaźni;) 22.10.04, 14:37
        Wiesz melko, to, co robi ta "modelowa" rodzina jest komentowane o tyle , o ile
        zdaja sie na tzw "laske losu" a konkretnie starszej kobiety. Moje poglady stoja
        w takiej sprzecznosci z podobnym egoizmem i egocentryzmem zyciowym, ze
        postanowilam skomentowac podany przypadek.
        Nie uwazam "tamtej" za "bezmozgowa macice", tylko za nieodpowiedzialna kobiete
        krzywdzaca swoja rodzine. Nawiasem mowiac do spolki z mezem. Krzywdzaca tak
        samo, jakby je glodzila albo zamykala w ciemnej komorce. Zadnej roznicy. A
        takie przypadki juz mozna komentowac?
        Uwazam, ze skoro zadano mi pytanie, to moge na nie odpowiedziec.
        I - szczerze mowiac - czuje sie o wiele bardziej "fair" komentujac przyklad z
        zycia, przyklad w dodatku kontrowersyjny, niz np uczestniczac w abstrakcyjnej
        dyskusji, czy widzialam/nie widzialam jak ktos komus na wizji obciagnal. - to
        nie mial byc przytyk do nikogo, zapewniam! Chodzi mi o porownanie tematow do
        dyskusji.
        Chodzi mi o komentowanie konkretnego przykladu z zycia, i to popartego pewnymi
        informacjami podanymi przez Triss, a nie na zasadzie "bo ja widzialam i mnie
        sie zdaje".
        Triss przedstawila jeden problem, zaobserwowany przez siebie na konkretnej
        rodzinie i zapytala co my na to.
        Jaka ja jestem matka - zapewne nieraz inni oceniaja. Ja w kazdym razie
        powtarzam, ze mam czyste sumienie, bo nie zyje niczyim kosztem (ani doslownie
        ani w przenosni).
        Niech sobie ludzie produkuja dzieci tasmowo, skoro je tak kochaja - ale zylam
        kolo takiej rodziny w Krakowie, jedna kawalerka (z kuchnia w przedpokoju) dwoje
        dzieci wczesnoszkolnych i niemowlak. I ani sie nie wyprowadza, bo "im tu
        dobrze" ani sie nie zabezpiecza. Pani domu od rana do wieczora w biustonoszu i
        otwartych drzwiach urzeduje, bo sie w mieszkaniu wytrzymac nie da, tak duszno.
        Dzieci nie maja wlasnego kata, podrzucane na prawo i lewo do sasiadow
        (zachwyconych...) albo koczujace na podworku, bo tam chociaz sie moga poruszac
        i odetchnac. A na propozycje zamiany mieszkania na inne: a po co? dobrze im. A
        jak sie jeszcze jedno "zdarzy" - no to bedzie i juz. Dla mnie to kolejny
        przyklad totalnego egoizmu niektorych ludzi i skazywania swoich dzieci na
        wegetacje, nie na zycie. I nie domagam sie, aby tylko "karierowicze" mieli
        dzieci "bo ich stac" - mozna zyc skromnie ale godnie i nie byc zaleznym od
        nikogo. Tacy ludzie tez istnieja i litosc na ich widok nie ogarnia. A na widok
        niektorych rodzicow i ich dzieci niestety ogrania...
        I nie chodzi o to, - przynajmniej dla mnie - zeby komus nakazywac albo
        zakazywac. (Zreszta juz widze jak ktos reaguje na nakaz...) Moje posty to tylko
        moj osobisty komentarz.
        Pozdrawiam
    • iwles Re: Miłość do dzieci, finanse, egoizm - z życia 22.10.04, 12:06
      Triss, a o co chodzi z tym przepisaniem mieszkania?
      Czyżby liczyli tylko na to, co dostaną od innych uważając, że to im się należy ?
      I nie ma tu większego znaczenia, ile mają dzieci i jakie metody antykoncepcji
      stosują (to faktycznie ich sprawa) - ale czy są na tyle odpowiedzialni, żeby
      nie żądać pomocy od innych, lecz liczyć tylko na własne siły ? .......

      A ja najbardziej w tej sytuacji współczuję babci... na której niejako została
      wymuszona współodpowiedzialność za utrzymanie rodziny syna...


      • triss_merigold6 Mieszkanie 22.10.04, 17:45
        Mieszkanie należy do babci tj. mamy siostry (mojej koleżanki) i brata. Po
        ślubie młodzi zamieszkali z nią i zaczęły przychodzić na świat dzieci. Babcia
        skarży się córce na coraz bardziej niesympatyczną atmosferę w domu i presję
        żeby przepisała na syna mieszkanie. Tego zrobić nie chce bo sądzi, że będzie
        miała jeszcze gorzej tj. w ogóle przestaną liczyć się z jej zdaniem.
        Zresztą do mieszkania po matce w przyszłości będzie miało prawo oboje dzieci:
        syn i córka tak więc nie ma za bardzo powodów - poza liczną rodziną - żeby
        mieszkanie przypadło akurat tylko synowi.
    • ulala72 I o to się rozchodzi 22.10.04, 12:34
      żeby prokreacyjny idealizm młodych nie dotyczył nikogo więcej.
      I o to jeszcze, że nie wiadomo, czy to idealizm czy zwykła bezmyślność.
      Ech, Ikarowe loty (odloty)...
      • sylwi_71 Re: I o to się rozchodzi 22.10.04, 13:16
        Dziewczyny, nie wrzucajcie wszystkich katolikow do jednego worasmile Ja jestem
        osoba wierzaca, mam dwoje zaplanowanych cudnych dzieci, maja juz 8 i 6 lat,
        stosuje naturalne metody antykoncepcyjne (akceptowane przez kościół katolicki)z
        powodzeniem. Nie jestesmy krezusami, ale mamy wlasne mieszkanie, pracujemy
        oboje i za rok chcielibysmy powiekszyc rodzine o jeszcze jednego maluszkasmile
        Szanuje osoby z innymi przekonaniami, w koncu taka jest min.idea KK (kochaj
        nawet swoich wrogów).Pani o ktorej mowa jesli jest tak wierzaca ze nie stosuje
        zadnych srodkow, zaproponowalabym nauczenia sie npr, bedzie w zgodzie ze swoim
        sumieniem a i jej plodnosc zostanie nieco okiełznana.
        Pozdrawim wszystkie mamysmile
        Sylwia
        • iwcia75 Re: I o to się rozchodzi 22.10.04, 13:21
          sylwia, masz szczescie,ze na ciebie metody naturalne dzialaja, bo gdybys
          odkryła,ze Cie zawiodły, to stosowałąbys inne i wtedy nie byłyby one juz
          akceptowane przez kosciół.
          nie wypowiadam sie o wszystkich wierzacych, tylko o niektorych, tych, ktorzy
          wszystko chca zrozumiec doslownie i poslugiwac sie w zyciu zasadami(wymyslonymi
          czesto przez siebie) i narzucac je tzw "ciemnocie" czyli całej reszcie
          prostaczków. i wcale nie sa to księża jedynie
    • kubusala Re: Miłość do dzieci, finanse, egoizm - z życia 22.10.04, 13:45
      Dla mnie zakładanie licznej rodziny, bez możliwości zapewnienia jej minimum
      niezbędnego do czucia się bezpiecznym i w miarę dowartościowanym w dzisiejszym
      coraz bardziej bezwzględnym świecie jest krótko mówiąc nieodpowiedzialne i
      tyle. Moim zdaniem czasy w których przeciętna rodzina posiadała 5 dzieci z
      przeświadczeniem ,że skoro piąte się wykarmiło to i szóste się wykarmi już
      dawno minęły.

    • agusiah Re: Miłość do dzieci, finanse, egoizm - z życia 22.10.04, 14:12
      Triss,
      dla mnie uroda świata tkwi w jego różnorodności. Ja mam dwoje dzieci, ale
      zawsze z zaciekawieniem przyglądam się wielodzietnym rodzinom, i trochę żałuję,
      że mnie to w życiu ominie. Podobnie jak parę innych rzeczy - co wynika z moich
      własnych wyborów. I jestem zdania, że nikomu nic do tego. Choć niektórzy
      znajomi/teściowie sprawiają wrażenie, że oczekują, iż się wytłumaczę ze zbyt
      dużej ich zdaniem różnicy wieku między dziećmi (może nie mogła... no bo jeśłi
      wcześniej nie chciała to egoistka!).
      A w tej konkretnej sytuacji na miejscu koleżanki zajęłabym się jedynie sytuacją
      babci - bo tylko na ten temat może mieć coś do powiedzenia. Zadbać, żeby czuła
      się dobrze we własnym domu, miała swoją prywatną strefę, nie była nijak
      przymuszana do świadczeń finansowych czy pomocy. Nie jest zresztą wykluczone,
      że jej ta sytuacja odpowiada - ma w końcu przy sobie dzieci, może w tym właśnie
      odnajduje sens życia? Wielopokoleniowe rodziny były normą przez stulecia -
      dopiero teraz zapanował jedynie obowiązujący model rodziny nuklearnej. Ja bym
      nie przesądzała, że na pewno jej z tym źle. Ale zbadać tę kwestię bym próbowała
      i do tego ograniczałabym moje ingerencje w ten układ.
      Jeśli brat jej się żali - podsunąć informację o NPR. I uszanować cudze wybory...
    • twinmama76 Szlag mnie trafia, jak was czytam!!! 22.10.04, 15:48
      Same (z małymi wyjątkami) WZORY DO NAŚLADOWANIA ;-(( A co was obchodzi, że ktoś
      tam ma czwórkę dzieci? I mieszka sobie z teściową? (nawiasem mówiąc pamiętam
      wątek o pomocy rodziców i tam coś dużo tych mieszkających z teściami było????)
      A fe,jakie pasożyty, a fe, jacy głupi......
      Naprawde nie macie innych (swoich) problemów? MOże weźcie i pościerajcie kurze
      na tych swoich 80 i więcej metrach, przynajmniej coś pożytecznego wyjdzie z
      waszych działań.
      A MOŻE TYM LUDZIOM TAK JEST DOBRZE? Co więcej, może babci też jest dobrze
      (podejrzewam, że kwestia przepisania mieszkania wypłynęła raczej ze strony
      koleżanki Triss i to ona drży o to, aby babcia tej rodzinie czasem takiego
      prezentu nie zrobiła.....)
      Taaak, ja też może powinnam powiedziec swojej bratowej "weź podwiąż se
      jajowody, po co wam 3 (czy kolejne) dziecko, jak tylko 2 pokoje macie? Wiesz,
      jest taka Triss, według której kryteriów, to wogóle dzieci nie powinniście w
      tym waszym mieszkanku mieć" Ale wiecie co - mało mnie to interesuje! Jak chcą
      mieć 3 dziecko - niech mają. Będą chcieli 4 - będa mieli. I co - i nic.

      Wszystkim WZOROWYM z całego serca życzę, aby nigdy nie powinęła im sie noga i
      stópka życiowa nie spadła poniżej przewidywań oraz aby ich wszystkie plany
      zawsze dawały się zrealizować w 100 %.
      • kubusala Re: Szlag mnie trafia, jak was czytam!!! 22.10.04, 15:58
        Zupełnie nie rozumiem czemu się tak pieklisz, analizujemy dana sytuacje i tyle.
        Nie czytałam wszystkich powyzszych wypowiedzi, odnoszę sie więc tylko do
        swojej. Myślę,że nie nalezy popadac w skarajności i twierdzic,że np na 50
        metrach kwadratowych 3 dzieci się nie wychowa.
        Bardziej mnie tu przeraża fakt,że ojciec dzieci o których pisze Triss ma
        kłopoty ze zdrowiem, bo jako jedyny zywiciel tak licznej rodziny niestety na
        chorowanie i zwolnienie z pracy nie może sobie pozwolić. Nie chodzi o to,żeby
        dzieci chodziły do szkoły prywatnej i nosiły Nike na nogach, ale dziecku trzeba
        dac jesć,ubrać, zapewnić ksiazki do szkoły itd, a to mało nie kosztuje.
      • le_lutki Re: Szlag mnie trafia, jak was czytam!!! 22.10.04, 16:02
        Twinmama - opanuj sie, bo Ci zaszkodzi....

        Gdybym ja reagowala tak jak Ty (tyloma wykrzyknikami i capslockami) na kazdy
        post, ktory mnie denerwuje... (z Twoimi wlacznie - czasami smile
        Poza tym jak to czesto bywa znow zapakowalas wszystkie wypowiedzi do jednego
        worka, co jest bez sensu.
        Nie mowiac o nadinterpretacji postu Triss, ktora to nadinterpretacja sama sie
        nakrecasz...

        Pozdrawiam
        • twinmama76 Ależ oczywiście... 22.10.04, 17:37
          ...wpakowałam wszystkie odpowiedzi do jednego wora. Co więcej, wpakowałam tam
          także odpowiedzi z innych wątków na podobne tematy. Po prostu nie odpowiadam na
          każdy post, który mnie denerwuje, ale w końcu nie zdzierżyłam - stąd
          uogólnienie, capsy i wykrzykniki.
          Co do nadinterpretacji, masz rację, ale wcale sie nie nakręcam, akurat ta
          sprawa jest tutaj obojętna. Podobnie jednakże nadinterpretacją jest użalanie
          się nad biedną babcią, gdy znamy wersję tylko jednej strony i bynajmniej nie
          jest nią babcia...
          I faktycznie podobne wątki będę omijać z daleka, bo ich czytanie na pewno mi
          zaszkodzi.
          P.S.
          Oj, jak ja chciałabym mieć monopol na rację i uszczęśliwianie świata....
          • triss_merigold6 Re: Ależ oczywiście... 22.10.04, 18:04
            Widzisz akurat koleżanka opowiadała mi o swojej rodzinie będąc po rozmowie z
            babcią tj. swoją mamą... Starszej pani - mimo całej miłości do wnucząt - nie
            jest dobrze. Jest zmęczona po prostu. Tłok, hałas, jedna łazienka. Siedem osób
            na 3 pokojach to średni komfort.
            Wiadomo, ludzie mają gorzej. Ale po co?
            Nie nawołuję do podwiązywania jajowodów, sterylizacji itd. Pewnie fajnie jest
            mieć dużą rodzinę tylko, że plany prokreacyjne powinno się realizować na własny
            rachunek a nie czyimś kosztem i bez widoków na przyszłość.
            Piszesz, że pewnie koleżanka się obawia... w sumie niby dlaczego matka miałaby
            przekazywać mieszkanie tylko jednemu dziecku i tylko dlatego, że rozmnożyło się
            ponad swoje możliwości finansowe?

            Wiesz, twinmamo, niechby się coś jedynemu żywicielowi stało (odpukać) to
            kobieta bez pracy, bez własnego lokum, z czwórką dzieci, z kredytami na karku
            ląduje w nędzy. Nie w "trudnej sytuacji" tylko "bez środków do życia".
            Wierzyciele tj. banki będą miały głęboko gdzieś fakt, że ma dzieci.
            • twinmama76 Re: Ależ oczywiście... 22.10.04, 21:59
              Wszystko co piszesz ma sens, ale nic nie usprawiedliwia dyktowania komuś, ile
              ma mieć dzieci. Ci ludzie są według ciebie młodzi, więc ich sytuacja może się
              jeszcze zmienić. Nic nie wiadomo, może za pare lat to oni będą pomagać starszej
              pani finansowo.
              Paskudne jest omawianie ich sytuacji na forum i to w tonie "ale ciemnogród i
              pasożytnictwo".
              Co do mieszkania - niestety należę do ludzi, którzy uważają,że pomoc należy się
              każdemu według potrzeb,a nie po równo. Nie będę się na przykład procesować o
              dom, który rodzice zapisali mojej siostrze, argumentując, że ona jest
              najmłodsza, a my starsi (dużo) jakos już się ulokowaliśmy we własnych
              mieszkaniach. Ale to jest tylko moje zdanie, zresztą nie znam sytuacji twojej
              koleżanki. POza tym jest to temat na zupełnie inny wątek.
              POwtórzę - cała ta dyskusja jest jak dla mnie niesmaczna.
              • adasari Re: A kiedy ty... 22.10.04, 23:06
                wreszcie droga merigold poczniesz swoje dziecię??twoja ciąża na tym forum zdaje
                się być wieczna.....jak u słonia
                może przestaniesz żyć życiem innych,a zapewniam cię zgorzkaniało osobo,że tak
                się właśnie stanie

                nie ma żadnych podstaw,żeby wierzyć w te rzekome historyjki...

                można w nie uwierzyć,kiedy przestaniesz używać stwierdzeń typu "rzekomo
                uczulona na lateks"-do cholery,byłaś w tym łóżku,badałaś to uczulenie?skąd to
                wiesz?-z pokoju,gdzie codzień przekładasz tę tonę zbędnych papierów?

                msdogmaticus??

                sorry,ale baby twego pokroju powinny zostać na targu...bez dostępu do komputera
                to tylko tytułem życzeń pobożnych czyli s-f
              • ekorzen Re: Ależ oczywiście... 23.10.04, 10:45
                twinmama76 napisała:
                > Paskudne jest omawianie ich sytuacji na forum i to w tonie "ale ciemnogród i
                > pasożytnictwo".

                ojejku, oburzona uczciwość się odezwała smile a obgadywanie teściowej na forum i
                to w tonie "krew mnie zalewa, kiedy ona do mnie mówi" jest paskudne czy raczej
                nie? co o tym sądzisz nasz ideale?

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=16916467&a=16937678
                • kubusala Re: Ależ oczywiście... 23.10.04, 12:17
                  ekorzen napisała:

                  > twinmama76 napisała:
                  > > Paskudne jest omawianie ich sytuacji na forum i to w tonie "ale ciemnogró
                  > d i
                  > > pasożytnictwo".
                  >
                  > ojejku, oburzona uczciwość się odezwała smile a obgadywanie teściowej na forum i
                  > to w tonie "krew mnie zalewa, kiedy ona do mnie mówi" jest paskudne czy
                  raczej
                  > nie? co o tym sądzisz nasz ideale?

                  Zgadzam się z Tobą, nie widzę róznicy miedzy obgadywaniem teściowej a
                  koleżanki, po to jest to forum aby rozpatrywac rózne problemy na podstawie
                  róznych przykładów. Nie wiem skąd to oburzenie, może Twinmama miała wczoraj
                  gorszy dzieńsmilei chciała go z siebie wylać.
                  • triss_merigold6 :))) albo obgadywanie męża 23.10.04, 12:32
                    Koleżanki na podstawie tych paru informacji zidentyfikować się nie da ale męża
                    czy teściową - po b. szczegółowych opisach z wielu wątków - jak najbardziej.
                    Chciałam tylko zaznaczyć, że jeśli chodzi o prokreację to bliżej mi do
                    opcji "mierz zamiary na siły" a nie "licz na to, że jakoś będzie".
                    • twinmama76 Re: :))) albo obgadywanie męża 23.10.04, 12:48
                      Uwielbiam obgadywać mojego męża smile))))) Choć nie wiem, czy to dobre słowo, bo
                      on przeważnie czyta moje posty, zanim je wyślę (zagląda mi skubaniec przez
                      ramię) także proszę sobie identyfikować, jeśli ktoś chce....
                      Co do teściowej - doskonale znamy wzajemnie swoje poglądy na sprawy poruszane
                      na forum, także proszę także sobie identyfikować - nic nowego o sobie nie
                      usłyszy. (pomijam zupełnie fakt, że piszę o SOBIE, SWOIM MĘŻU, SWOJEJ TEŚCIOWEJ
                      itd. itp.)

                      do ekorzen:
                      Czy ja kiedykolwiek napisałam, że jestem ideałem?????? fajnie, że mnie tak
                      postrzegasz, bo mnie samej jest daleko do takiego myślenia o sobie (jedną z
                      moich rozlicznych wad jest np. to, że zamiast trzymać dziób na kłódkę,a łapy w
                      kieszeni, wdaję się w jałowe dyskusje na forum wink
                      POza tym jak już chcesz mnie cytować (choć do klasyków też siebie nie
                      zaliczam wink), to proszę rób to dokładnie, a nie wyjmuj kilka słów z
                      kontekstu...
      • michiko Re: Szlag mnie trafia, jak was czytam!!! --!??? 23.10.04, 07:33
        ciekawe czy tym dzieciom za jakiś czas bedzie tak dobrze...... nie zycze ci
        zeby cie trafił ale jakby tak co na głowe w celu normalnego pomyslunku to
        byłoby ok
        • katse Re: Szlag mnie trafia, jak was czytam!!! --!??? 23.10.04, 11:18
          w zasadzie nic mi do tego
          kto ile ma dzieci

          i wydaje mi sie, ze kolezance nie o to tez chodzi.
          Mysle, ze tutaj chodzi o matke, starsza juz kobiete, ktorej nalezy sie spokoj i
          szacunek.
          A przy czworce maluchow trudno o to. I napewno nakladaja sie na to rozne inne
          problemy dnia codziennego, napewno sprzeczki na temat mieszkania, moze babcia
          jest zbytnio zmeczona wnukami - a syn i synowa tego nie widza.
          Mysle, ze kolezance chodzi wlasnie o to. Gdyby matka miala wystarczajaco duzo
          szacunku, byla otoczona miloscia, jej potrzeby byly na pierwszym planie, nawet
          przed dzieciaczkami - to pewnie sama babcia by sie wypowiadala inaczej i
          kolezanka nie milaby do brata pretensji ze zafundowal ich mamie taki los.

          No ale moze sie myle.
          K
      • ciociacesia Re: Szlag mnie trafia, jak was czytam!!! 23.10.04, 13:13
        smile dzieki za ten posy, twin smile
      • iwles twinmama-własnie chyba babci nie jest dobrze w tej 23.10.04, 21:54
        sytuacji......

        O ile rozumiem "Bóg dał dzieci" o tyle nie mogę w żaden sposób zrozumieć "Bóg
        da i na dzieci". Jest to po prostu bardzo wygodne usprawiedliwienie... nie
        dużej liczby dzieci (dzieciom nie jestem w żaden sposób przeciwna), ale postawy
        rodziców, którzy beztrosko uważają, że wszystko IM sie należy... babcia da na
        buty dla dzieci, bo na co wyda emeryturę, w jej wieku mieć jakies potrzeby?
        Babcia przepisze NAM mieszkanie, bo przecież druga córka tu nie mieszka. Babcia
        zaopiekuje się dziecmi, bo co innego może mieć do roboty? przeciez dla niej to
        sama przyjemność...Itp...
        Babcia może to robić, ale na miare własnych sił. I o ile nie ma innych planów.
        Twinmama - czy ty mieszkając z teściową potrafiłabyś wymagać od niej, aby
        pomagała ci w utrzymaniu twojej rodziny, aby ciągle ci pomagała zajmowac się
        dziećmi? Bo ja raczej bym się krępowała ...
        A babcia - wiadomo - nie odmówi - bo wnuki kocha .......

    • melka_x Le Lutki:) 23.10.04, 19:06
      >Melko, mam wrazenie, ze nie chcesz przyznac, ze istnieja jednakze sytuacje
      >jednoznacznie zaslugujace jesli nie na potepienie to przynajmniej
      >na "zdziwienie".
      >Ale banda zaniedbanych (psychicznie i intelektualnie czesto rowniez!) dzieci
      >to
      >juz jest dla mnie przestepstwo egoizmu, forma okrucienstwa.

      Le lutki mój post powstał jako odpowiedź na światłą sugestię o podwiązywaniu
      jajowodów. Skoro takie propozycje padają (nie po raz pierwszy na tym forum), to
      nie od rzeczy było zastanowić się kogo, kiedy i dlaczego sterylizować, oraz kto
      miałby o tym decydować.

      A że czegoś nie chcę przyznać... No może i nie chcęwink, pewnie w odruchu oporu
      wobec dowartościowywania się cudzym kosztem. A niestety część postów w tym
      wątku (nie mówię o Tobie) jednak takie sprawia wrażenie. Pozdrawiamsmile


      • le_lutki Re: Le Lutki:) 23.10.04, 19:49
        Zapewne masz racje Melko - pewne stwierdzenia padaja za szybko i w formie zbyt
        ostrej. I wypada sobie w zwiazku z tym zadac klika "glebszych" pytan.
        Ja tez nie podpisuje sie pod opiniami WSZYSTKICH oburzonych bo nie jestem
        zwolenniczka terroru smile
        Natomiast wyrazilam swoje zdanie tudziez zdziwienie latwoscia z jaka niektorzy
        ludzie powoluja na swiat dzieci skazujac je na - co tu ukrywac - nieraz
        wegetacje lub tez dziwiac sie, ze otoczenie nie chce samorzutnie przejac na swe
        barki ich utrzymania.
        No ale to moze dlatego, ze ja taka ambitna w zwiazku z Grubciem jestem smile))
        Dopiero sie bede miec z pyszna, jak mimo naszych wysilkow postanowi jednak byc -
        na ten przyklad zawodowym bezrobotnym na permanentnym zasilku smile) Bo w koncu
        nie wszystko wynika z pochodzenia, warunkow i wychowania smile)
        Pozdrawiam
        • umasumak Le Lutki:) 23.10.04, 21:16
          le_lutki napisała:

          > No ale to moze dlatego, ze ja taka ambitna w zwiazku z Grubciem jestem smile))
          > Dopiero sie bede miec z pyszna, jak mimo naszych wysilkow postanowi jednak
          byc na ten przyklad zawodowym bezrobotnym na permanentnym zasilku smile)


          Tfu tfu na psa urok! Odstukaj 3x w niemalowane drewno wink)
          >
    • ania.freszel Re: Miłość do dzieci, finanse, egoizm - z życia 23.10.04, 19:44
      Moze nie powinnam tego pisac ale niech tam.... Sa niestety ludzie ktorzy maja
      swiatopoglad "Da Bog dzieci da i na dzieci".
      • grzalka Re: Miłość do dzieci, finanse, egoizm - z życia 24.10.04, 13:07
        Prawie dwa tygodnie temu urodziłam bliźniaki, zostając tym samym matką trójki
        dzieci. Pracujemy oboje w tzw. budżetówce, mieszkanie ma zaledwie 44 m.kw, ale
        bez babci wink
        Lektura tego wątku nareszcie mi wyjasniła, dlaczego pielęgniarka, która
        przygotowywała mnie do c.c mówiła, żeby zasugerowac lekarzom powiązanie
        jajowodów....
        • neospasmina Grzałka! 24.10.04, 13:17
          Gratulacje!
      • graszka2 Re: Miłość do dzieci, finanse, egoizm - z życia 24.10.04, 13:09
        Tak, są tacy ludzie, bez wyobraźni.
        Jak Bóg zawiedzie to sięga się wowczas do kieszeni podatnikowi i wypłakuje
        zasiłki. Przeciętny Kowalski nie miał przyjemności w robieniu a płaci. wink
    • michiko narobia dzieci jak żyd czapek a poźniej jęczą 24.10.04, 20:55
      że ciężko że na to czy na tamto ich nie stać itd. LIczą na pomoc Państwa,
      rodziny, dobrych ludzi i innych. A moze trzeba pomysleć zanim machnie sie
      kolejnego potomka " czy mnie stać?" ale skad bo myslenie boli szczególnie
      takich głęboko wierzących. A dzieci cierpią niedostatek, maja kompleksy inne
      dzieci nie koniecznie chcą sie z nimi bawić. A rodzice na nic nie zważają dalej
      będa płodzić zgodnie z zaleceniami kleru.................... Trafia mnie !!!
      Nie zdają sobie sprawy ze bieda rodzi biede.
      Guzik mnie obchodzi ze inne mamy napiszą ze bredze ze to skandal co Michiko
      wypisuje.Mam takie zdanie i dla czyjegoś widzi mi sie nie zmienie go!!
      miłego wieczoru

      • ania.freszel Re: Alez michiko ja sie zgadzam z Toba w calej 24.10.04, 21:07
        rozciaglosci. Szcegolnie ten "jak zyd czapek" mnie rozbawil. Ja bym dodala
        cytujac moja babcie "jak malpa kitu"smile)))
    • zuzankak Re: Miłość do dzieci, finanse, egoizm - z życia 25.10.04, 01:30
      Szok!!! Nie wiem, co tacy ludzie myślą! A propos kleru, to można spotkać
      mądrych i życiowych, którzy na naukach przedmałzenskich przestrzegaja przed
      takimi sytuacjami - naprawdę! A swoja droga to nie widzę wyjścia z takiej
      sytuacji.
    • evee1 Re: Miłość do dzieci, finanse, egoizm - z życia 25.10.04, 03:13
      A moze niech babcia wymieni swoje mieszkanie na dwa mniejsze (wiem, ze to
      trudne, ale moze jakos sie da) i zamieszka oddzielnie. A brat kolezanki
      nich z zona zyja w oddzielnym mieszkaniu z wlasna czworka dzieci. Babcia
      niech im pomaga, ale na przychodne.
      Mi sie wydaje, ze kolezance Triss nie tyle chodzi o mieszkanie ile glownie
      o mame, starsza pania, ktora MUSI z tyloma dziecmi (a moze bedzie ich wiecej?)
      na codzien mieszkac. Jezeli rodzice produkuja dzieci, to jest to ich wybor
      (nawet jezeli w tej kwestii poddaja sie wylacznie woli Pana), ale ona nie ma
      wyboru i chyba o to chodzi. Moim zdaniem to jest obrzydliwe ze strony tej
      rodziny, ze siedza jej na glowie i mysla, ze tak jest OK. Albo rozkladaja
      bezradnie rece. To moze jak sugeruja, zeby mama zapisala im mieszkanie, to
      niech zasugeruja wymiane na dwa oddzielne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka