barbibarbi
22.03.20, 12:34
Przez niektórych wyśmiewane i lekceważone, a przez niektórych rozumiane zbyt dosłownie.
Ja rozumiem to tak, mam nadzieję, że zdroworozsądkowo:
chodzi o to aby stronić od ludzi, nie grupować się, nie witać, nie urządzać spotkań i pogaduszek na ławkach, matki żeby nie wypuszczały z domu nastolatków i małych dzieci na podwórko "niech się pobawi". Jeśli ludzie trzymają naprawdę duży dystans kilkumetrowy, to nie ma szans na transmisję wirusa, na spacerze w lesie samotna osoba nie jest zagrożona. Ludzie muszą wyjść z psem, ze śmieciami, na pół godziny do lasu na SAMOTNY spacer. Bez wychodzenia z domu niektórzy zaczną świrować psychicznie i niektórzy fizycznie, psy zasrają balkony, śmieci zaczną śmierdzieć w mieszkaniach, to też jest niebezpieczne. Rozsądek i duży dystans, dezynfekcja butów, rąk, przedmiotów po powrocie do domu, wychodzenie tylko po niezbędne zakupy raz w tygodniu, na spacer ewentualnie o świcie, jak nikogo nie ma. Jak ktoś ma warunki, duże pole, mieszka na odludziu, to nie widzę powodu aby miał siedzieć w domu.
Drugi biegun to lekceważenie i głupota, moja córka kontaktuje się z koleżankami, 80% siedzi w domu, absolutnie nie mają chęci ani zgody rodziców na wychodzenie z koleżankami, ale jest jakieś 20% które zaczepiają aby wyjść, mają zgodę rodziców! Jedna matka jest pielęgniarką, nie widzi przeszkód, aby córka poszła z koleżankami "w miasto". To jest głupota. Dziewczyny niektóre zamieszają zdjęcia z grupą znajomych przy wejściu z biedry z piwem "koronaparty" To już jest dno, gdzie są rodzice?