Mąż wkurzony, bo mówi, że ma więcej roboty niż normalnie. Dziecko też, bo telefon zalało i teraz ciągle próbuje pożyczać sprzęt od nas, co też nas średnio zachwyca. Matka mnie codziennie pyta, czy może iść do sklepu lub do przychodni (codziennie odpowiadam, że nie i dlaczego), teściowa śle do dziecka sms-y z tekstami w rodzaju, że syn ją oszukuje, a u nas na pewno ktoś jest chory i dlaczego syn się do niej nie odzywa. A ja? Ooooommmmm

Jak długo uda mi się nie pozabijać towarzystwa?
Jak u Was?