Nie klozetowa, małża

Taka normalna, przyniesiona latem znad Wisły, dwuczęściowa, duża jak dłoń. Stoi na półce z ksiażkami.
Od paru dni słyszę pojedyńcze dźwięki jak przepalająca się żarówka, myślałam, że to sąsiedzi w ramach remontu walą w rurę albo coś w ten deseń, ale właśnie zauważyłam, że muszla jest pęknięta wzdłuż "słoja".
Wywalę ją, oczywiście, tylko pytanie, czy to mi się nie rozpadnie w rękach na kawałeczki, jak ją ruszę.
Półka jest powyżej głowy, jak mam stracić oczy to poszukam jakichś gogli, okularów przeciwsłonecznych, czegokolwiek.
Szukać?