Dodaj do ulubionych

Klucze wpadły mi

30.03.20, 01:31
do klopa. I ostatecznie zaginęły w czeluści kanalizacji. Wina pospiesznej dezynfekcji. Psiknelam na klucze płynem, przetarłam i zamiast fragmentu ręcznika wrzuciłam do kibla klucze. Właściwie wszystko jest winą psa, który zawołał na spacer. Nawet mi się spać odechciało.

I co teraz? Przecież punkty dorabiające klucze są chyba nieczynne.

Do mieszkania mam zapasowy, ale przecież nie mogę przez miesiąc czy dwa prosić sąsiadów o klucze do śmietnika. I jeszcze klucz do skrzynki, cholera. I do głównej bramy, i do garażu....


Obserwuj wątek
      • antonina.n Re: Klucze wpadły mi 30.03.20, 01:42
        mrs.solis napisała:

        > A nie moglas wylowic ich reka? przeciez nie masz w kiblu glebokiej rury idacej
        > prosto w dol.
        >

        Wrzuciłam, spuściłam wodę i w tym właśnie momencie już wiedziałam, ze coś poszło nie taksmile To była szybka akcja
        • bywszy Re: Klucze wpadły mi 30.03.20, 01:46
          antonina.n napisała:
          >
          > Wrzuciłam, spuściłam wodę i w tym właśnie momencie już wiedziałam, ze coś poszł
          > o nie taksmile To była szybka akcja

          Co za naród, panie. suspicious

          Nawet kupę powinno się obejrzeć przed spuszczeniem wody. tongue_out
        • snajper55 Re: Klucze wpadły mi 30.03.20, 05:11
          antonina.n napisała:

          > mrs.solis napisała:
          >
          > > A nie moglas wylowic ich reka? przeciez nie masz w kiblu glebokiej rury i
          > dacej
          > > prosto w dol.
          > >
          >
          > Wrzuciłam, spuściłam wodę i w tym właśnie momencie już wiedziałam, ze coś poszł
          > o nie taksmile To była szybka akcja

          A może utknęły gdzieś dalej? Sprawdź ręką jak daleko dasz radę. A potem jeszcze jakimś drutem z haczykiem pogmeraj (z drucianego wieszaka np.)

          S.
          --
          Sukces PiS! Spada liczba chorych na raka. Gdyż szybko umierają.
          • beata985 Re: Klucze wpadły mi 30.03.20, 07:36
            Też mi się wydaje że mogły się zatrzymać gdzieś po drodze, zależy jak dużo wody puscilas i czy daleko do pionu jest.

            --
            Każdy dzień z pisem jeszcze głupszy od poprzedniego /by anetapzn/
            • antonina.n Re: Klucze wpadły mi 30.03.20, 08:00
              No dobra. Morskie opowieści z samego rana: obejrzałam muszlę, przygotowałam się do operacji poprzez przywdzianie gumowych rękawic i sprawdziłam poprzez zanurzenie. Zaangażowałam się na tyle mocno, ze woda kiblowa wlała mi się w rękawice.
              Nic z tego.

              Muszę podzwonić dziś po jakichś punktach, może który właściciel siedzi i na przykład działa wysyłając jakieś pieczątki czy coś.
              • antonina.n Re: Klucze wpadły mi 30.03.20, 08:05
                Swoją drogą, trzeba mieć pecha, żeby dobrowolną i ścisłą kwarantannę przerwać poprzez utopienie w kiblu.
                A zdawałoby się, że do wyjścia z domu
                zmusić mnie może tylko poważny przypadek losowy.

                Klucze w kiblu!
              • stasi1 Re: Klucze wpadły mi 30.03.20, 08:56
                Ale po wrzuceniu tych kluczy do muszli samą muszlę używałaś do tego do czego jest przeznaczona? Jeśli nie to była szansa że się znajdą na dnie. Po połączeniu z papierem raczej przeleciały przez kolanka
      • antonina.n Re: Klucze wpadły mi 30.03.20, 01:56
        Ja jednak mam poczucie, ze stało się to bez mojego udziału...wink

        Poszłam z psem prawie na śpiąco, a następną rzecz, jaką kojarzę, to już pojedynczy chlupot kluczy i dźwięk spuszczonej wody. Wtedy się obudziłam i ujrzałam ze zdziwieniem, ze w ręku trzymam papierowy ręczniki big_grinAle raczej nie był to tylko sen, bo kluczy nie ma.
        • szafireczek Re: Klucze wpadły mi 30.03.20, 09:05
          Poszłaś śpiąca i potem jeszcze postanowiłaś zdezynfekować klucze w środku nocy, których tylko Ty używałaś?
          I z papierowymi ręcznikami stałąś nad sedesem, podczas gdy papierowy to on jest tylko z nazwy i wrzucany do muszli zatyka rury, bo to nierozpuszczalna celuloza?
          Ciekawe podejściesmile
    • alicia033 Re: Klucze wpadły mi 30.03.20, 01:56
      Te po galeriach handlowych pewnie są nieczynne ale poza nimi działają, bo ludzie muszą z czegoś żyć.


      --
      volta2 o uczestnictwie angazetki w białostockim Marszu Równości:
      "a powiedz, po co tam poszłaś? jesteś lgbt+ i te wszystkie łkające licealistki też?
      czy po prostu poszłaś po to, co chciałaś dostać? niczym ten motylek na procesji w łodzi? (podobny poziom wzięcia udziału?). w podsumowaniu: chcącemu nie dzieje się krzywda."
        • turzyca Re: Klucze wpadły mi 30.03.20, 06:26
          Pogotowie ślusarskie musi działać, bo co? Jak ktoś się zatrzaśnie poza domem to ma miesiąc siedzieć przed drzwiami? Dzwoń po firmach i pytaj się.

          --
          Kółka się kręcą?
          • te_de_ka Re: Klucze wpadły mi 30.03.20, 08:24
            Niech szuka lokalnie pogotowia, komórkowy ktoś odbierze i pomoże albo doradzi kogoś po fachu, klucz do śmietnika to pryszcz, poza tym administratorzy często takie mają. Miałam taką akcję z pilotem do auta, firmowy serwis rozłożył ręce a spec z pogotowia zamkowego też mnie ostrzegł, że to nie będzie szybko i rzeczywiście chyba ok. godzinę działał fachowo włamując się na początku do auta👍
        • kokosowy15 Re: Klucze wpadły mi 30.03.20, 09:56
          Odlaczyl bym rurę kanalizacyjna z muszli i sprawdził w syfonie. Jeżeli to klucze pełnowymiarowe (choć jeden z nich) to są duże szanse, że zostały w syfonie. Jeżeli tylko typu Yale i niewielki pęk pozostaje dorobienie. Ślusarze pracują, oczywiście poza galeriami handlowymi.
    • przepio Re: Klucze wpadły mi 30.03.20, 08:29
      Lata temu byłam na imprezie, poszłam do ubikacji, nagle usłyszałam - chlup-, obejrzałam się, pomyślałam, że kostka do WC wpadla... Wróciłam do stołu i po godzinie, dwóch chciałam sięgnąć po telefon. Nie było go, od razu połączyłam chlup z jego brakiem.
      Właściciel mieszkania wyciągnął mi moją zgubę na drugi dzień ze studzenki kanalizacyjnej w swoim ogrodzie. Telefon do wywalenia, ale karta działała.
      • mallard Re: Klucze wpadły mi 30.03.20, 09:07
        przepio napisała:

        > Właściciel mieszkania wyciągnął mi moją zgubę na drugi dzień ze studzenki kanalizacyjnej w swoim ogrodzie.

        O i to jest trop! 😁

        A co do adremu, to ze swojej strony dorzucę złotą Doxę, którą laaata temu utopiła w klozecie moja kochana cioteczka.

        --
        Naucz się śmiać z samego siebie.
        Będziesz miał ubaw na całe życie...
      • bywszy Re: Klucze wpadły mi 30.03.20, 09:22
        przepio napisała:

        > Lata temu byłam na imprezie, poszłam do ubikacji, nagle usłyszałam - chlup-, ob
        > ejrzałam się, pomyślałam, że kostka do WC wpadla...

        W wersji kanonicznej:
        Siedzi facet w publicznej toalecie, i... nic. Oczekiwanej dwójki wciąż nie ma. tongue_out
        Ale słyszy, jak w sąsiedniej kabinie drzwi otwierają się i zamykają, dalej charakterystyczne "sz-sz-sz-sz" zdejmowanego ubrania. i już po chwili "plum"!
        I kiedy usłyszał to "plum!" westchnął: Panie, panu to dobrze...
        A na to głos z sąsiedniej kabiny: Ładne mi, kurła, dobrze. To mój zegarek!

        Ale ossochodzi?...
        O to, że lata temu w takich historiach występowały właśnie zegarki. Telefony podmieniły je całkiem niedawno. tongue_out

        smile
        • przepio Re: Klucze wpadły mi 30.03.20, 13:27
          bywszy napisał(a):

          >
          > Ale ossochodzi?...
          > O to, że lata temu w takich historiach występowały właśnie zegarki. Tele
          > fony podmieniły je całkiem niedawno. tongue_out
          >
          > smile

          No być może. Z tym, że ja zegarka nigdy w tylnej kieszeni spodni nie nosilam
          • bywszy Re: Klucze wpadły mi 30.03.20, 15:59
            przepio napisała:
            > ...
            > No być może. Z tym, że ja zegarka nigdy w tylnej kieszeni spodni nie nosilam

            Lata temu dorośli panowie (ur. w latach 30/40) w prawej tylnej kieszeni spodni nosili portfele.
            Z kolei dorastający synowie części z tych panów w tejże samej kieszeni nosili "grzebyki" (tak je nazywali). Tego typu:

            https://zapodaj.net/images/fee81d9ec3342.jpg

            Uchwyt oczywiście wystawał z kieszeni, a "grzebyk" musiał być w jaskrawym kolorze - żółty, czerwony, pomarańczowy. suspicious

            Mówiąc wprost: po portfelu w tylnej kieszeni spodni z daleka rozpoznawało się zgreda, a po "grzebyku" (z jeszcze dalsza) - wieśniaka. smile
    • mona-taran Re: Klucze wpadły mi 30.03.20, 09:03
      Ja kiedyś w przypływie wzburzenia cisnęłam pękiem kluczy od dwóch mieszkań przed siebie. Pech chciał, że wpadły do na wpół zamarzniętej, wielkiej kałuży. Ciemno, zimno, czasy kiedy komórki świeciły tylko bladym światełkiem, o latarce nie mówiąc :p Byłam mokra, zmarznięta na kość, rękaw umoczony w kałuży zaczął zamarzać, ale znalazłam te klucze jakoś, po omacku 😅 Cała złość mi przeszła w tym czasie :p
    • anorektycznazdzira Re: Klucze wpadły mi 30.03.20, 09:21
      Pogooglaj, mnie się wydaje, że mikro-punkty usiłują przeżyć i mają jakieś schematy jak klient może im te klucze dać do dorobienia i nie złamać prawa.
      Moim zdaniem mieć klucze to chaty to jednak kategoria "pierwszej potrzeby" smile


      --
      'Daruj, ale czy mógłbyś stąd wyjść, bo to jest biznesklasa? Naprawdę, to nic osobistego, po prostu jesteśmy od ciebie lepsi.' by król Julian
    • 45rtg Re: Klucze wpadły mi 30.03.20, 10:08
      antonina.n napisała:

      > do klopa. I ostatecznie zaginęły w czeluści kanalizacji. Wina pospiesznej dezyn
      > fekcji. Psiknelam na klucze płynem, przetarłam i zamiast fragmentu ręcznika wrz

      Po jaką cholerę w ogóle dezynfekować klucze?
      • antonina.n Re: Klucze wpadły mi 30.03.20, 14:37
        Ja to akurat robię dla dobrego samopoczucia. Wynoszę tez kurtki na balkon na kwarantannę, piorę ubrania popracowe mojego męża (zwykle w 40stopniach, co wirusowi nic nie robi), czyszczę okulary mokrą szmatką (co już w ogóle wirusowi zwisa) i odkażam smycz, zapięcie na psich szelkach i, oczywista, klucze (jak powszechnie wiadomo, te ostatnie najlepiej odkażają się zatopione raz na zawsze w wodzie kiblowej). Wszystkie te czynności wykonuję pieczołowicie, co jest zupełnie bez sensu, bo a) mój mąż pracuje z dużą ilością ludzi, więc i tak może coś przywlec, a do klozetu się w całości nie chce się zmieścić, wiec nie mam go jak odkazić b) pies łazi łapami, a przecież psa do kibla nie wrzucę.

        No ale te wszystkie bezsensowne czynności dają mi coś na kształt złudnej kontroli nad sytuacją, wiec co mi tam. Odkażam i już.
    • stwory_z_mchu Re: Klucze wpadły mi 30.03.20, 10:23
      Miałam niedawno podobną przygodę, odpięła mi się z ręki opaska do liczenia kroków i wleciała do kibelka akurat, jak spuszczałam wodę sad Niestety nie wiem, jak długo była wodoodporna bo bluetooth ją szybko stracił z pola widzenia.
      Współczuję sad

      --
      Aby zrozumieć rekurencję należy najpierw zrozumieć rekurencję.
    • kurtkapuchowa Re: Klucze wpadły mi 30.03.20, 13:54
      Kumpel kiedys chcial sie pozbyc drobnych, wiec poszedl do "bankomatu" do wplacania monet. Siegnal lapa do kieszeni, zaczerpnal metalowej drobnicy i polozyl w miejscu do tego przeznaczonym. Dopiero po zakonczeniu operacji sie zorientowal, ze pozbyl sie w ten sposob takze i kluczy.
    • joanna_poz Re: Klucze wpadły mi 30.03.20, 14:00
      antonina.n napisała:


      >
      > I co teraz? Przecież punkty dorabiające klucze są chyba nieczynne.
      >

      u mnie mały lokalny (takie tam wszystko w jednym - szewc, wymiana baterii, dorabianie kluczy) jest czynny.
    • biala_ladecka Re: Klucze wpadły mi 30.03.20, 23:50
      przecież nie mogę przez miesiąc czy dwa prosić
      > sąsiadów o klucze do śmietnika.
      >
      Zrob tak, jak moi sasiedzi. Pozycz i nie oddawaj wink




      --
      Spongebob, gdybym dostawał dolara za każdy mózg którego nie masz, miałbym dolara ~~ Skalmar

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka