Dodaj do ulubionych

O kontroli

04.05.20, 15:15
selfmastery.pl/jak-bardzo-kontrolujesz-swoje-zycie/
Polecam. Jak ktoś woli czytać, to pod filmem jest tekst.
Ciekawa jestem komentarzy Memphis (wątek o "nie wiem", upraszczając oczywiście) i Trisssmile
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: O kontroli 04.05.20, 15:27
      Ciekawe. Ja lubię nie mieć kontroli, dać się ponieść, iść na żywioł, albo po prostu być. Ale taka wolność przychodzi z wiekiem i z brakiem konieczności zajmowania się drugim człowiekiem, w większym lub mniejszym stopniu zależnym od ciebie, za którego dobrostan, zdrowie, a nawet życie jest się odpowiedzialnym.
      • pade Re: O kontroli 04.05.20, 15:42
        Dla mnie już socjalizacja jest nauką samokontroli (źle pojmowanej zresztą). A dalej, to zależy od temperamentu i doświadczeń życiowych, które często sprzyjają błędnym przekonaniom o własnej wszechmocy.
      • chococaffe Re: O kontroli 04.05.20, 15:45
        Kontrola często (nie zawsze) jest związana z odpowiedzialnoscią i jeżeli nie jest nadmierna to nawet wskazana jeżeli opiekujemy się zależnymi od nas.

        Pytanie czy każdy jest dobrym obserwatorem samego siebie i potrafi nadmiar zauważyć. M.in. dlatego jestem zwolennikiem nawet okazjonalnych spotkan z dobrym, odpowiadającym nam psychologiem (tak jak z dentystą czy ginekologiem - nie czekamy aż cos się stanie).
        • tiszantul Re: O kontroli 04.05.20, 17:40
          "z dobrym, odpowiadającym nam psychologiem"

          Bohater masowej wyobraźni - "dobry psycholog". Do zwykłego psychologa nie ma sensu chodzić, musi być dobry.
          Nie wspominając o złych psychologach.
          Jeśli już mamy to szczęście i znajdziemy "dobrego psychologa", to i tak na nic, jeśli nie będzie nam odpowiadać.
          Jak widać, samo poszukiwanie oraz rozpoznanie odpowiedniego psychologa mogłoby poważnie osłabić człowieka ze stabilną psychiką, a przecież mówimy o kimś, kto sam potrzebuje psychologicznego wsparcia. Jak myślicie, czy w takiej sytuacji odnalezienie dobrego, odpowiadającego nam psychologa można oddelegować komuś innemu, być może wąskiemu specjaliście w zakresie wyszukiwania dobrych psychologów?
          Nie wspominając już o zjawisku, ze czasem ktoś, kogo uznaliśmy za dobrego psychologa, okazał się nie tak dobry, jak nam się wydawało, ba, okazał się wręcz zwykłym psychologiem, ani dobrym, ani złym
          • 1matka-polka Re: O kontroli 05.05.20, 09:44
            Z dobrymi psychologami i psychoterapeutami jest tak, jak z dobrymi dentystami. Potrzebny jest taki który oprócz tego, że jest dobry, to jeszcze potrafi rozwiązać akurat nasz konkretny problem. Znasz wiele osób zadowolonych z usług dentystów u których bywali?
            W życiu nie ma lekko....
            • danaide Re: O kontroli 04.05.20, 18:28
              Ach, tak rzuciłam, ale mam często wrażenie, że odkrycia w różnych dziedzinach bliskich człowiekowi, związanych z jego ciałem i psychiką na przykład, to wyciąganie na światło dzienne rzeczy znanych już dawno, może dawno zapomnianych, ale z różnych powodów odrzucanych. Np. gdzie byłaby dziś medycyna gdyby na uniwersytety w XIV w. przyjęto znachorki, zielarki albo ówczesne położne?
            • pade Re: O kontroli 04.05.20, 16:18
              chococaffe napisała:

              > W sam raz. I to jest najtrudniejsze moim zdaniem, to zbliżenie się do "w sam ra
              > z" (bo w strzały w dziesiątkę raczej tu nie wierzę)

              Jak dla mnie to to, czy "w sam raz" jest akurat w sam raz, dowiadujemy się dopiero po fakcie.
              Na dodatek "w sam raz" dla jednego, jest już "nad" dla drugiego.

              Ja sądzę, że najtrudniejsze to jest rozpoznanie kiedy chcę kontrolować, kiedy już kontroluję, kiedy to robię za bardzo. I rozróżnienie na co mam wpływ, a na co nie.
              • chococaffe Re: O kontroli 04.05.20, 16:23
                I tak i nie - z jednej strony dowiadujemy się po fakcie, z drugiej rzadko zdarzają się nowe sytuacje, w których nie możemy wyciągnąć żadnych ale to żadnych wniosków z poprzednich doświadczeń (w tym też cudzych, przede wszystkim swoich, ale cudzych też)
          • aqua48 Re: O kontroli 04.05.20, 15:50
            pade napisała:

            > A jakie jest najlepsze?

            Najlepsze jest działanie w miarę swoich możliwości i odpuszczanie gdy coś od nas nie zależy. Czyli robię tyle na ile mnie w tej chwili stać i nie przejmuję się tym na co nie mam wpływu. Taka kontrola jest ok.
                • chococaffe Re: O kontroli 04.05.20, 16:09
                  Wszystko jedno, ale w sumie słuszne pytanie. Do tego jest pewnie milion pytań pomocniczych np jak postrzegam siebie i jak postrzegam innych. Zbytni krytycyzm/euforia w obu przypadkach, brak równowagi w tej relacji na pewno jest sygnałem alarmowym, że - być może- źle oceniam sytuację.
              • aqua48 Re: O kontroli 04.05.20, 16:07
                chococaffe napisała:

                > I wracamy do podstawowego pytania - odróżnić jedno od drugiego.

                To przychodzi z wiekiem i doświadczeniem życiowym. Podobnie jak nieprzywiązywanie się do dóbr materialnych. Spróbujcie zrobić sobie takie zadanie - jest wojna, idzie front, macie 30 minut decyzję, wyszukanie, spakowanie i zabranie ze sobą tylu rzeczy z domu ile jesteście w stanie ponieść potem same przez kilka-kilkanaście dni na piechotę. Co weźmiecie?
                • chococaffe Re: O kontroli 04.05.20, 16:11
                  Jako nietypowy hipochondryk /katastrofista zadaję sobie to pytanie niemal od dzieciństwa big_grin

                  Tak, na pewno wiek robi swoje, ale ja też uważam potrzebę/brak potrzeby kontroli raczej za drogę niż jakiś docelowy stan.
                • triss_merigold6 Re: O kontroli 04.05.20, 16:41
                  [i]Co weźmiecie?[/
                  Tego typu katastroficzne rozkminy mam od dzieciństwa więc odpowiedź jest prosta: drogie drobiazgi biżuteryjne, dobre buty, dokumenty, finkę, linkę, bieliznę na zmianę, mini apteczkę etc.
                  • aqua48 Re: O kontroli 04.05.20, 16:46
                    mid.week napisała:


                    > Wojna i tułaczka to nie jest coś czego mam ochotę doświadczać...

                    Jakby ktokolwiek miał ochotę. Pandemii też nie mam ochoty doświadczać, a doświadczam..
                    • mid.week Re: O kontroli 04.05.20, 16:51
                      pewnie nikt nie ma ale ludzie się dzielą na tych, którzy jak triss biorą biżuteryjne drobiazgi, gnata i biegną w las stawiać czoła rzeczywistości, byleby tylko przetrwać, oraz na tych którzy z różnych powodów biora serio pod uwagę wypisanie się z tego świata.
                      • aqua48 Re: O kontroli 04.05.20, 17:04
                        mid.week napisała:

                        > ludzie się dzielą na tych, którzy jak triss biorą biżute
                        > ryjne drobiazgi, gnata i biegną w las stawiać czoła rzeczywistości,
                        > oraz na tych którzy z różnych powodów biora serio pod uwagę wypisa
                        > nie się z tego świata.

                        No to ja też należę do tych którzy zaszywają biżuterię w ubraniu, biorą zdjęcia rodzinne, mąkę, cukier, patelnię, koc i zapałki i dają dyla..
                • bi_scotti Re: O kontroli 04.05.20, 17:49
                  aqua48 napisała:


                  > To przychodzi z wiekiem i doświadczeniem życiowym.

                  Przy tego typu dyskusjach zawsze mysle o moich matce i babci, ktore to obie przezyly w pewnym momencie WWII straszny glod. I owo wspolne doswiadczenie zyciowe zaowocowalo totalnie odmiennymi postawami na reszte zycia dla kazdej z nich: babcia starala sie miec zawsze jakies zapasy, choc nigdy z tym nie przesadzala; matka nigdy nic nie gromadzila w przekonaniu, ze i tak one way or the other/sooner or later wszystkiego zabraknie wiec … carpe diem, hulaj dusza - piekla nie ma wink A obie w sumie byly sensible, responsible, zadna nie byla crazy, obie nalezaly do kobiet … hmmm … more-or-less lubiacych kontrole smile Nie byly control freaks, ale tez nie byly wiotkimi pieszczotkami poddajacymi sie powiewom historii. Ot, taka refleksja … Cheers.
            • ylisse Re: O kontroli 04.05.20, 21:27
              "Najlepsze jest działanie w miarę swoich możliwości i odpuszczanie gdy coś od nas nie zależy. Czyli robię tyle na ile mnie w tej chwili stać i nie przejmuję się tym na co nie mam wpływu. Taka kontrola jest ok."

              najbardziej lubie te rozkminy na forach w okolicy bozego narodzenia.
              "nienawidze jezdzic do matki, ale po prosu nie stac mnie na to, zeby jej powiedziec nie, wiec jade i jestem nieszczesliwa"

              no i tak sobie mysle, to kontroluja ten czas czy nie moga kontrolowac"bo je nie stac"?
    • ylisse Re: O kontroli 04.05.20, 16:07
      sa rzeczy w zyciu nad ktorymi nie mozna miec specjalnej kontroli i sa takie, ktore kontrolowac mozna.
      Doswiadczenie mnie nauczylo, ze jak sie odpusci kontroli rzeczy, ktore mozna kontrolowac, znajdzie sie zawsze chetny do przejecia tej niezagospodarowanej kontroli na moim zyciem.
      A tego to juz nie lubie
        • snakelilith Re: O kontroli 04.05.20, 16:46
          Dlaczego straszne? To jest normalna forma asertywności, wszędzie tam gdzie mamy ludzką interakcję. O swoją pozycję trzeba zadbać. Pokazać, że pilnuje się swoich interesów, inaczej wszyscy wejdą ci na głowę i to może mieć miejsce w życiu prywatnym, zawodowym i społecznym. Kontrola pokazuje też innym, że te rzeczy są ci ważne, co będą wtedy respektować. Jak rzucisz wszystko na żywioł i uznasz, że inni już się domyślą, czego ci nie wolno zabrać, albo czego potrzebujesz, to szybko obudzisz się z ręką w nocniku. Więc tak, kontroluję moją pozycję zawodową, kontroluję moje prawa w małżeństwie, jeżli na przykład mój mąż narusza moje granice, to wyraźnie to komunikuję. Kontroluję relacje z rodziną i znajomymi, bo decyzje od nastroju do nastroju uważam za niedopowiedzielną dziecinadę. Życie na żywioł jest kompletnie przereklamowane, kończy się w chaosie, porąbanych relacjach międzyludzkich, emocjonalnych traumach, problemach np. finansowych i bezrobociu itd. A idź.....
          • pade Re: O kontroli 04.05.20, 16:55
            Eeee, to my się w ogóle nie rozumiemy. Ja nie utożsamiam asertywności czy stawiania granic z kontrolą.
            Czyli jak? Kiedy mówię komuś, że nie, nie oddam mu przysługi, bo np. nie mam czasu, to go kontroluję? Albo proszę, żeby się do mnie nie przysuwał za bardzo?
            Kiedy mówię o sobie, że czegoś nie chcę, nie zrobię, nie życzę sobie, za to zrobię to czy tamto, to kogoś kontroluję, serio?
            • aqua48 Re: O kontroli 04.05.20, 17:05
              pade napisała:

              > Kiedy mówię o sobie, że czegoś nie chcę, nie zrobię, nie życzę sobie, za to zro
              > bię to czy tamto, to kogoś kontroluję, serio?

              Tak, siebie i innych. Serio. Ale to zdrowa kontrola, podobnie jak obrona swoich granic.
            • asia_i_p Re: O kontroli 04.05.20, 17:07
              Ale kontrola nie dotyczy tylko ludzi. Dotyczy też zjawisk, przestrzeni. Odmawiając przysługi, przejmujesz kontrolę nad swoim czasem. Prosząc, żeby nie przysuwał się do ciebie, nad przestrzenią wokół siebie. Bardzo trudno jest funkcjonować całkowicie bez kontroli nad swoją przestrzenią i czasem.
              • aqua48 Re: O kontroli 04.05.20, 17:11
                asia_i_p napisała:

                > Ale kontrola nie dotyczy tylko ludzi. Dotyczy też zjawisk, przestrzeni.

                Tak oczywiście, jest w pewnym sensie panowaniem nad całą rzeczywistością. Nawet jeśli podejmuję decyzję że będę mieszkać na pustkowiu to też w ten sposób kontroluję przestrzeń wokół mnie.

                • pade Re: O kontroli 04.05.20, 17:41
                  Trochę za daleko to wszystko poszło. Zaraz wyjdzie na to, że życzliwość czy troska też są kontrolą. Że wszystko można pod to pojęcie podpiąć. Dla mnie to jest trochę absurdalne.
                  • bi_scotti Re: O kontroli 04.05.20, 17:56
                    pade napisała:

                    > Zaraz wyjdzie na to, że życzliwość czy troska też są kontrolą.

                    Well, bywa i tak. Pomysl o rodzicach (najczesciej matkach, niestety), ktorzy upupiaja swoje dzieci z milosci. Overprotection, uprzatanie pylkow sprzed stop etc. to nie tylko (niemadra?) milosc czy troska ale rowniez (most of all?) forma kontroli!
                    Jak ze wszystkim w zyciu, o happy medium najtrudniej, eh wink Cheers.
                    • pade Re: O kontroli 04.05.20, 18:04
                      Już się chyba o to pokłóciłyśmysmile Nie lubię mieszania pojęć. Nie, dla mnie upupianie nie jest prawdziwą troską, a prawdziwa troska nie jest kontrolą.
                      Kiedy kontrolujemy, np. dziecko, to trzeba to nazwać po imieniu, czyli przyznać się, że się kontroluje, a nie zasłaniać innymi pojęciami.
                      • aqua48 Re: O kontroli 05.05.20, 13:27
                        pade napisała:

                        > dla mnie upup
                        > ianie nie jest prawdziwą troską, a prawdziwa troska nie jest kontrolą.
                        > Kiedy kontrolujemy, np. dziecko, to trzeba to nazwać po imieniu, czyli przyznać
                        > się, że się kontroluje, a nie zasłaniać innymi pojęciami.

                        A kiedy z troski kontrolujesz starych, ale np. nierozważnych rodziców? Albo dzwonisz codziennie by sprawdzić czy nic się nie stało, czy samodzielny, ale 80 letni senior nie upadł i nie leży gdzieś w domu ze złamaną nogą itp. To jest jeszcze troska czy już upupianie?
                    • ylisse Re: O kontroli 04.05.20, 18:23
                      oczywiscie, ze to wylacznie chec kontroli. Opitolona dookola w szmateczke "milosc" zeby docisnac wyrzutem smienia "to ja tak cie kocham i sie martwie a ty mi nie mowisz gdzie chodzisz i jedziesz... " na jednym wyjdzie, na drugim nie.

                      Bo do tego trzeba dwojga - tego co chce sie kontrolowac tego co na to pozwala.
                      Gwarantuje, ze nie trzeba miec umownych "18 lat", zeby sie nie dac kontrolowac smile
                      • mid.week Re: O kontroli 04.05.20, 18:35
                        ale to nie troska i nie miłość. Zgadzam się z Pade, że mimo iż chęć kontroli nad dzieckiem rodzic tłumaczy miłością to nie znaczy, że ona nią jest. Tak się przyjęło powtarzać za stosującymi przemoc (bo taka kontrola jest już dla mnie formą przemocy), że to z miłości, że w dobrej wierze, że z troski. Guzik prawda, to ma na celu wyłącznie zaspokojenie potrzeby kontroli i/lub zniwelowanie własnych lęków.
                    • danaide Re: O kontroli 04.05.20, 18:31
                      U źródeł upupiania nie leży miłość a lęk. Taką miłością można sobie gębę wycierać, ale przecież wiadomo, że to nie miłość.
                      • bi_scotti Re: O kontroli 04.05.20, 19:03
                        A teraz pomyslcie o rodzicach dzieci z roznymi learning disabilities, z niskim IQ, developmentally delayed etc. O rodzicach, ktorym wszyscy pracujacy z ich dziecmi mowia, ze owez moga byc relatively samodzielne, ze moga potencjalnie zyc independently. Ale owi rodzice, wlasnie z milosci, z troski, z leku (jak najbardziej) maja ogromne (ogromne!!!) trudnosci w po pierwsze wyobrazeniu sobie takiego independent life ich dziecka a po drugie w pomocy mu w osiaganiu tegoz.
                        Albo drugi obraz milosci: rodzice sie starzeja, coraz mniej maja sily by opiekowac sie swoim disabled child ale nie ufaja, nie potrafia zaufac ani najmowanym opiekunom, ani tym bardziej instytucjom. No bo stories kraza i kazdy rodzic boi sie, ze to jego dziecko bedzie siedziec godzinami w niezmienionej pielusze, ze to jego dziecko nie doswiadczy swiezego powietrza tygodniami, ze to jego dziecko ktos uderzy, pchnie, nie nakarmi … Wiec trwaja w tej full control, bo milosc jest, eh …
                        A przypadkow/historii z pogranicza mozna mnozyc, bo uklady miedzyludzkie sa wielorakie. I naprawde zmieszanie jak farb na watercolour milosci, troski, kontroli jest wielokrotnie po prostu perfekcyjne. Co wcale nie znaczy, ze jest to cos zlego. Ot, po prostu jest. Life.
                        • nenia1 Re: O kontroli 04.05.20, 19:23
                          Ale ty teraz robisz coś, co mnie osobiście czasem nieco męczy, poprzez swoją powtarzalność i częstotliwość występowania tu na forum, czyli kwestionujesz jaką tezę poprzez wynajdowanie wyjątków. W artykule jest mowa o innej ważnej kwestii, z tego co pamiętam, bo nie chce mi się znowu czytać, czyli o plastyczności. Naturalnym jest, że inaczej będzie się traktować rodzica zdrowego od rodzica z Alzheimerem, to jest właśnie plastyczność, ale oparta o to co się dzieje w rzeczywistości. Więc nadmierna kontrola nie staje się nią w przypadku konieczności, gdy nie ma innego wyjścia a wręcz rozsądnie jest ją wdrożyć, ale wtedy gdy konieczna nie jest, a mimo to ktoś ją stosuje, może i z miłości, ale głównie do samego siebie.
                          • bi_scotti Re: O kontroli 04.05.20, 19:52
                            Eeee … ja nic nie robie wink Ja tylko dopowiadam ciag dalszy do mysli wczesniejszej czy raczej precyzuje, co (in my opinion) zostalo odebrane opacznie przez Pade, Ylisse, Mid.Week & Danaide. I nawet w przypadku rodzica z Alzheimer, kwestia interpretacji, co jest a co nie jest "balanced vs. too much" gdy mowimy o kontroli pozostanie sprawa bardzo indywidualna zarowno kontrulujacego, jak i obserwatorow z boku, czy chocby i samego kontrolowanego gdy/jesli bedzie w stanie jakiejs ewaluacji dokonac.
                            I gdy tu rozmawiamy o kontroli, przychodza na mysl tez pojecie wladzy. Wladzy nad soba, Wladzy nad kims innym. Wladzy nad okolicznosciami. Complicated wink
                            No to ku inspiracji cos z "The Handmaid's Tale" by MA:
                            “But remember that forgiveness too is a power. To beg for it is a power, and to withhold or bestow it is a power, perhaps the greatest.
                            Maybe none of this is about control. Maybe it isn't really about who can own whom, who can do what to whom and get away with it, even as far as death. Maybe it isn't about who can sit and who has to kneel or stand or lie down, legs spread open. Maybe it's about who can do what to whom and be forgiven for it. Never tell me it amounts to the same thing.”
                            MA forever smile Cheers.
                            • pade Re: O kontroli 04.05.20, 20:11
                              Opieka nad niepełnosprawnym dzieckiem, czy chorym rodzicem, nie ma nic wspólnego z upupianiem. No dobra, nie powinna mieć. Wiem, że istnieją biedni ludzie, którzy mogą się właśnie w takich sytuacjach "realizować".
                              Inna sprawa, że zdałam sobie sprawę, że słowo kontrola ma dla mnie wydźwięk pejoratywny i też mi się kojarzy z władzą. A właściwie to z jej nadużywaniem.
                              Te wszystkie przykłady podane przez inne dziewczyny, kontrola nad czasem, własną przestrzenią itd. są dla mnie aspektami troski/dbania o siebie, a nie kontroli. Gdybym miała się pokusić o jakieś skojarzenie to byłaby to właśnie dbałość o siebie, wolna wola, wybór. A nie kontrola, której drugie imię (dla mnie) to nadzór.
                              • triss_merigold6 Re: O kontroli 04.05.20, 20:31
                                Widzisz, dla Ciebie kontrola to nadzór, a moje pierwsze skojarzenie to "panowanie nad" - życiem, budżetem, czasem, przestrzenią wokół, rodzajem relacji z ludźmi, wyborem pracy.
                                • pade Re: O kontroli 04.05.20, 20:45
                                  To ja umieściłabym w tym miejscu słowo wpływ.
                                  Za dużo mam lat i za dużo doświadczyłam, żeby móc oświadczyć, że nad tym wszystkim, co wymieniłaś panuję. Staram się tam, gdzie mogę mieć wpływ, działać, myśleć, analizować, wyciągać wnioski. Ale wiem już, że nad wszystkim nie ZApanuję. A gdybym baaardzo próbowała, to koszt mógłby być zbyt wysoki.
                                  • triss_merigold6 Re: O kontroli 04.05.20, 21:14
                                    Kwestia nomenklatury i podejścia.
                                    Wiem, że nad wszystkim nie zapanuję ale podejmuję starania, żeby ogarniać. Brak działania kojarzy mi się z bezwolnym zwisaniem, biernością, pozwoleniem żeby inni decydowali. Aczkolwiek z premedytacją dopuszczam podejście "nie zrobię nic, niech inni się martwią, co zrobić i jak" jako w różnych momentach wygodne.
            • snakelilith Re: O kontroli 04.05.20, 17:11
              pade napisała:

              > Eeee, to my się w ogóle nie rozumiemy. Ja nie utożsamiam asertywności czy stawi
              > ania granic z kontrolą.
              > Czyli jak? Kiedy mówię komuś, że nie, nie oddam mu przysługi, bo np. nie mam cz
              > asu, to go kontroluję? Albo proszę, żeby się do mnie nie przysuwał za bardzo?
              > Kiedy mówię o sobie, że czegoś nie chcę, nie zrobię, nie życzę sobie, za to zro
              > bię to czy tamto, to kogoś kontroluję, serio?

              Nie wiem jaką ty masz definicję kontroli, ale z lektury tego wątku wnoszę, że chodzi ci o jakieś fobie, lęki, nadkontrolę, czy inną formę przesady, ale to nie jest kontrola. Kontrola życia jest podstawową potrzebą człowieka. Nawet to, że ludzie wolą na przykład wiedzieć prawdę o sytuacji, a nie bujać się w iluzjach jest formą kontroli. Wiedza zawierając jak największą ilość szczegółów, ocena faktów, wyciągnięcie z nich wniosków mających relewancję do naszego życia, plany rozwiązania problemów, to wszystko jest kontrola. Człowiek idący na żywioł, to dla mnie menel pod budką z piwem. Robił w młodości co chciał, decyzję podejmował z brzucha, na podstawie "podoba mi się, nie podoba", dlatego nie ma dziś zawodu, nie ma pracy, nie ma związku, tylko rozwaloną rodzinę, bo dzieci się po drodze żywiołowo zrobiły, nie wie, gdzie będzie w nocy spał i wyżebrane od dzieci pieniądze wydaje od razu w całości na wódkę.
              • pade Re: O kontroli 04.05.20, 17:33
                Absolutnie nie o to i nie wiem skąd Ci się to wzięło?
                Kontrola jest podstawową, pierwotną potrzebą człowieka, ale NADkontrola już nią nie jest.
                Problem w tym, że niektórzy, a może nawet większość, nie odróżniają jedno od drugiego.
            • ylisse Re: O kontroli 04.05.20, 18:20
              nie bardzo da sie kontrolowac innych ludzi. co najwyzej mozna kontrolowac niektore ich zachowania.
              Dlatego kontrolowanie innych odpuscilam sobie dawno temu. Skupiam sie na kontroli mojego "nie-ludzkiego" otoczenia.
              czasu - ile i z kim i jak go spedzam
              przestrzeni wokol mnie - gdzie mieszkam i w jakim towarzystwie, gdzie chodze
              swojego postepowania - co robie i dla kogo
              to az nadto zeby ogarnac... kontola innych juz zupelnie sie w tym nie miesci.
        • asia_i_p Re: O kontroli 04.05.20, 17:03
          Kontroluje swoje życie, żeby go nie dać kontrolować innym. To nie jest straszne, to rozsądne. Mieć swój plan na swoje życie. Byle nie popadać w przesadę i zachować dużą dozę elastyczności.
        • yennefer.00 Re: O kontroli 04.05.20, 17:59
          Przecież to nie jest zerojedynkowe. Nadmierna kontrola, szczególnie w mało istotnych rzeczach nie jest zbyt zdrowa, ale przecież to nie znaczy, że nie ma sytuacji, gdzie warto te kontrolę nasilić, bo może nam to coś dać. Wyważenie jest tu istotne i tyle
      • bi_scotti Re: O kontroli 04.05.20, 17:51
        ylisse napisała:

        > Doswiadczenie mnie nauczylo, ze jak sie odpusci kontroli rzeczy, ktore mozna k
        > ontrolowac, znajdzie sie zawsze chetny do przejecia tej niezagospodarowanej kon
        > troli na moim zyciem.
        > A tego to juz nie lubie

        Classic smile Gdy wladza lezy na ulicy, ktos sie zawsze znajdzie, kto ja podniesie tongue_out Cheers.
    • mid.week Re: O kontroli 04.05.20, 16:24
      Im jestem starsza tym mniej mi się chce kontrolować cokolwiek. Najchętniej siadłabym sobie na taboreciku, jak babinka pod drewnianą chata na podlasiu, i zamieniła się w obserwatora życia, aktywne uczestnictwo zostawiając tym z wystarczająco naładowanymi bateriami. Czasami mam jeszcze jakieś zrywy, ale to już chyba agonia wink
      • pade Re: O kontroli 04.05.20, 16:34
        Też tak często mamsmile
        Mam też w otoczeniu control freaka, który nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, ze usiłuje za wszelką cenę kontrolować nie tylko siebie, ale i innych.
        To są często drobiazgi, np. mówienie komuś co powinien zrobić, jak powinien się czuć, albo czego nie powinien czuć, powstrzymywanie kogoś od działania, albo dokładnie odwrotnie. Tyle, że wkurzające drobiazgi. Bo wciąż trzeba mu stawiać granice, raz po raz, a to jest męczące.
      • snakelilith Re: O kontroli 04.05.20, 16:56
        No dobrze, ale kontrola polega na tym, że wiesz, że nikt ci tego taborecika nie zabierze, bo dom już dawno spłaciłaś, a emerytura przyjdzie regularnie, bo o to zadbałaś. To chyba lepsze niż żyć z dnia na dzień i mieć nadzieję że sąsiadka jutro zmiłuje sią nad biedną babcią i przyniesie ci talerz zupy, albo nie wiedzieć, za co kupisz lekarstwa? Kontrola życia jest podstawową sprawą dla spokoju ducha.
        • pade Re: O kontroli 04.05.20, 17:00
          Snake, co Ty piszesz?
          I co, masz ten spłacony dom, emeryturę i przychodzi jakaś katastrofa naturalna, albo megainflacja, albo stan wyjątkowy i zabierają Ci ten dom, likwidują emerytury i co wtedy?
          Albo, nie daj boże, choroba, której leczenie kosztuje kilka takich domów.
          To jest właśnie złudzenie kontroli.
          • snakelilith Re: O kontroli 04.05.20, 17:20
            pade napisała:

            > Snake, co Ty piszesz?
            > I co, masz ten spłacony dom, emeryturę i przychodzi jakaś katastrofa naturalna,
            > albo megainflacja, albo stan wyjątkowy i zabierają Ci ten dom, likwidują emery
            > tury i co wtedy?
            > Albo, nie daj boże, choroba, której leczenie kosztuje kilka takich domów.
            > To jest właśnie złudzenie kontroli.

            Nie ma stuprocentowej kontroli, ale przyjmując, tak ja ty, że nie mam żadnej kontroli nad moim życiem, to trzeba by było położyć się już dziś do trumny i czekać na śmierć. Mogę się jednak przygotować na zdarzenia, które występują z większym prawdopododbieństwem, przy odrobnie szczęścia się uda. A nawet w przypadku większej tragedii może okazać się, że pewne kompetencje, które zapobiegawczo sobie przyswoiłam, mogą pomóc mi ten kryzys przejść z bardziej obronną ręką niż inni. Prostestanci mają takie przysłowie - Pomóż sobie sam, a Bóg ci też pomoże. To jest moja życiowa dewiza.
              • snakelilith Re: O kontroli 04.05.20, 22:55
                No to ty jesteś control-freakiem, bo ja uważam twój sposób przedstawienienia tematu za czarno-biały. Ja wykazuję się plastycznością, która polega także na tym, że nie oddaje się wszystkiego przypadkowi i steruje własną rzeczywistością w kierunku zaspokojenia życzeń i potrzeb. Sterowanie, a nie wymuszanie.
                  • snakelilith Re: O kontroli 05.05.20, 12:53
                    pade napisała:

                    > Plastyczność to albo masz całkowitą kontrolę, albo się kładziesz do trumny?


                    Napisałam, że nie ma czego takiego jak całkowita kontrola, ale całkiem bez kontroli jest bezwład.
          • triss_merigold6 Re: O kontroli 04.05.20, 17:28
            I wtedy nie ma wpływu, ponieważ dzieją się rzeczy zupełnie od niej (99% ludzi) niezależne.
            Co nie znaczy, że na co dzień warto odpuścić sobie starania, wysiłek, myślenie etc., bo może przyjść katastrofa.
            Zresztą, takie kompletne odpuszczenie sobie również dobrze może być podyktowane czystym lenistwem, a nie stoicyzmem - ktoś musi dać żreć i dach nad głową.
          • snakelilith Re: O kontroli 04.05.20, 17:25
            Tu nie chodzi o obowiązki, a o ustawienie się w życiu. Nie studiuje się bowiem dla rodziców, a w celu powiększenie swoich szans na rynku na lepszą pracę. Nie idzie się do pracy, by zaszpanować przed sąsiadami nowym samchodem, a by kupić sobie życie, które nam odpowiada. Jeżeli rzucę jednak wszystko na żywioł, to może być, że przypuszczę wszystkie szanse i obudzę się kiedyś jako menel z niespełnionymi życzeniami.
            • pade Re: O kontroli 04.05.20, 17:28
              Ty naprawdę utożsamiasz odpuszczenie kontroli z nie robieniem NICZEGO? Nie kształceniem się, brakiem pracy, chlaniem, leżeniem do góry brzuchem cały dzień, podejmowaniem decyzji pod wpływem chwilowych kaprysów??
            • mid.week Re: O kontroli 04.05.20, 17:52
              IMO kontrola, którą można zakwalifikować jako coś niezdrowego (a z góry założyłam, że o takim jej rodzaju tu piszemy) to usiłowanie wpływania na innych ludzi, aby postępowali zgodnie z naszymi oczekiwaniami (np. rodzic wymuszający na dziecku dany wybór studiów) a nie życie polegające na odpuszczeniu wszystkiego (bycie biernym dzieckiem, które jak ciele idzie na medycynę choć mdleje na widok krwi).
                • snakelilith Re: O kontroli 04.05.20, 23:02
                  Ale to nie jest kontrola, to jest przymus wynikający z lęków. Wymuszam coś na innych, bo nie potrafię inaczej ogarnąć sytuacji. Jeżeli chcesz jednak pisać o czmyś takim, to nazwij to nadkontrolą, ale niezdrową kontrolą, bo normalna zdrowa kontrola czegoś takiego nie przewiduje. Wręcz przeciwnie, jeżeli nie potrafię powstrzymać moich przesadnych zapędów wychowaczych i przymusu wymuszania na dzieciach mojej woli, to nie ma to nic wspólnego z kontrolą mojego życia.
              • chococaffe Re: O kontroli 04.05.20, 19:27
                Nie tylko to. Niezdrowa jest też próba kontroli sytuacji i nie przyjmowanie do wiadomości emocjonalnej, że mimo najstaranniejszego i uważnego planowania sytuacja nie układa się tak jak chcielismy - bo są rzeczy silniejsze od naszego doskonałego planowania. I taka potrzeba kontroli obciąża najbardziej kontrolującego, który traci poczucie bezpieczeństwa.
    • asia_i_p Re: O kontroli 04.05.20, 16:57
      Pierwszy mój odruch - "o jakże chciałabym mieć kontrolę nad interlinią i akapitami w tym tekście!" Przebrnęłam, zaciskając zęby.

      Bardzo rozsądne, ale w sumie nic nowego. Pierwszy raz zetknęłam się z koncepcją u Coveya i jego interpretacja - że mamy strefę zainteresowania (to, co chcemy kontrolować według nomenklatury tego tekstu) i strefę wpływu (to, co rzeczywiście kontrolować możemy) - bardziej do mnie przemówiła, pewnie dlatego, że jestem wzrokowcem. Że ta pierwsza jest nieuchronie większa od tej drugiej, ale sztuka niezwariowania polega na tym, żeby swoje dziełania i całą swoją energię pakować w to centrum, gdzie te strefy się pokrywają, a nie w ten pasek dookoła, na który wpływu nie mamy, a który nam psuje krew.

      On zresztą też tak naprawdę nie powiedział nic nowego w stosunku do modlitwy świętego Franciszka o zmienianiu tego, co da się zmienić i znoszeniu reszty. Myśl jest stara, ale to ciekawe obserwować, jak stara myśl przybiera nowe formy i w której z tych form do kogo przemawia najbardziej.
      • pade Re: O kontroli 04.05.20, 17:04
        Brak akapitów też mnie irytujesmile
        Oczywiście, że to żadne odkrycie. Zalinkowałam film, bo oglądając go przypomniała mi się ostatnia dyskusja na forum o wywiadzie z psychoterapeutką, na temat obecnej sytuacji.
      • sumire Re: O kontroli 04.05.20, 17:45
        asia_i_p napisała:

        > Pierwszy mój odruch - "o jakże chciałabym mieć kontrolę nad interlinią i akapit
        > ami w tym tekście!"

        I Dużymi Literami W Nagłówkach. Nie wiem czemu, ale to jest bardzo popularne u kołczów.
        • triss_merigold6 Re: O kontroli 04.05.20, 17:56
          Bo to bełkot. Piszą jak myślą, a myślą chaotycznie i bełkotliwie. Ktoś, kto nie jest w stanie precyzyjnie sformułować myśli/intencji/przekazu, nie jest dla mnie wiarygodny, zapewne ma sieczkę w głowie.
    • triss_merigold6 Re: O kontroli 04.05.20, 17:25
      Dla mnie przegadane.
      teoretycznie potrzebujemy mieć jakieś poczucie kontroli nad swoim życiem - nie teoretycznie, a praktycznie, to jedna z podstawowych potrzeb, bo dotyczy sprawczości i bezpieczeństwa
      Z drugiej strony ta chęć naginania rzeczywistości do naszej woli i próby kontrolowania wszystkiego, przynoszą nam masę niepokoju, lęku, rozczarowań i smutku.
      - pani ma na myśli kompulsje i obsesje?
      Mamy tendencje do tego żeby chcieć kontrolować wszystko, ale nie ze wszystkim się tak da. - nie, nie mamy, chyba że ktoś wierzy w zaklinanie bogów czy inne byty nadprzyrodzone
      Śledzimy każdą najmniejszą rzecz w naszym życiu – monitorujemy sen, wykorzystywanie czasu, śledzimy ćwiczenia, ilość kroków w ciągu dnia, to co jemy, szczegółowo planujemy relaks, wakacje, ciągle realizujemy tak zwane projekty, używamy GPS-a byle nie zabłądzić. - znowu kompulsje
      Żeby zachować kontrolę trzeba coś zmieniać, ograniczać, modyfikować a to nie jest wolność tylko forma przemocy - pani pieprzy od rzeczy
      • pade Re: O kontroli 04.05.20, 17:29
        Wiedziałam, że Ci się to nie podobabig_grin
        Nie, ona raczej nie pisze o kompulsjach, tylko o lęku. O tym lęku, który na przykład Tobą kieruje.
          • triss_merigold6 Re: O kontroli 04.05.20, 17:36
            Dla mnie ten monitoring snu i aktywności życiowych to kompulsja.

            Kontrola to dokonywanie wyborów. Wybieram studia, model pracy - spośród możliwych, ograniczam ryzyko przez określone działania, mam kontrolę nad wydatkami, planuję wyjazdy stosownie do preferencji, czasu i budżetu etc. To po prostu racjonalne gospodarowanie posiadanymi zasobami.
            • chococaffe Re: O kontroli 04.05.20, 17:42
              Jeżeli nie żałujesz (nawet podskórnie) swoich wyborów i nie narzucasz ich zależnym od siebie to ok.

              Nie zawsze też łatwo odróżnić racjonalność samą w sobie od racjonalności reakcji na lęk
              • triss_merigold6 Re: O kontroli 04.05.20, 17:52
                Odczuwanie lęku jest atawistyczną strategią adaptacyjną.
                Brak odczuwania lęków świadczy o zaburzeniach lub głębokim upośledzeniu umysłowym.
                Jeśli reakcja na lęk jest racjonalna, to chyba dobrze więc w czym problem?
                • pade Re: O kontroli 04.05.20, 17:58
                  Czym innym jest strach, a czym innym lęk. Odczuwanie emocji nie jest strategią. Strategia to sposób na uzyskanie rezultatu. A racjonalność to kwestia uznaniowa.
                • chococaffe Re: O kontroli 04.05.20, 19:20
                  Brak lęku jest niebezpieczny, nadmiar też.

                  Gdyby to nie było takie trudne to byłoby ..łatwe wink

                  Na przykładzie. Masz pracę (nie piszę o Tobie, tylko w ogóle) , praca jest ok, nie wymiotujesz na myśl o niej, pieniądze przyzwoite , kontrakt stabilny. I nagle masz ofertę pracy marzeń (nie od firmy krzak), robisz to co lubisz, pieniądze lepsze, ale np stabilność pod znakiem zapytania (okres próbny itd). Cokolwiek wybierzesz może być nazwane racjonalnym. Ale jeżeli nie podejmiesz ryzyka do końca życia możesz czuć tęsknotę/żal - czy to też racjonalne?
                  • triss_merigold6 Re: O kontroli 04.05.20, 20:29
                    Ale jeżeli nie podejmiesz ryzyka do końca życia możesz czuć tęsknotę/żal - czy to też racjonalne?

                    Dla mnie racjonalne. Ocena kosztów po prostu. Rezygnuję z oferty pracy marzeń asekurancko albo - w konfrontacji z ofertą - dochodzę do wniosku, że w sumie to niczego nie chciałam zmieniać itp. i godzę się z faktem, że mogę od czasu do czasu żałować czy westchnąć "co by było gdyby".

                    Ale w ogóle mam dużą tolerancję na działania lub niepodejmowanie działań ze świadomością, że później np. będzie przykro, żal, nieprzyjemnie, bo teraz jest przyjemnie, a konsekwencje/skutki wrzucam w koszty. Kluczowa jest kalkulacja ceny.
                  • ylisse Re: O kontroli 06.05.20, 02:04
                    jezeli jest to "praca marzen" w firmie o uznanej renomie, to oczywiscie przyjmuje. Bo skoro jest to moje marzenie to oznacza, ze jestem w tym dobra i najpewniej beda ze mnie zadowoleni i chetnie mnie zaprosza do wspolpracy na dluzej.
                    Gdyby to bylo "marzenie z d..." to oznacza, ze nie mam podstawowej wiedzy o swoich zasobach i umiejetnosciach.
                    Czyli nad soba nie mam zadnej kontroli.
            • pade Re: O kontroli 04.05.20, 17:43
              Tak, to jest kontrola i powiedziałabym, że zdrowa kontrola. Ale układanie życia swoim dzieciom już nią nie jest.
              A te wszystkie apki itd. są niestety bardzo popularne.
    • triss_merigold6 Re: O kontroli 04.05.20, 17:32
      Chaotycznie napisane.
      Pani miesza kompulsje, zaklinanie rzeczywistości na którą nie ma się wpływu i decyzyjność.
      Dla mnie kontrola to decyzyjność, a ta oznacza wolność, która z kolei bierze się z możliwości dokonywania wyborów, szacowania szans, kalkulowania czy i jaki wysiłek warto włożyć, żeby osiągnąć cel X lub - jakie jest prawdopodobieństwo uniknięcia zdarzenia Y.