Dodaj do ulubionych

Pytanie do prawniczek od nieruchomości

14.06.20, 12:57
Tak mnie naszło, bo czytam w temacie, googluje i jakieś sprzeczne zapisy odczytuję.

Sprawa wygląda tak.
W trakcie trwania małżeństwa, jedno z małżonków za pomocą aktu notarialnego otrzymuje darowiznę od swojej babci w postaci mieszkania. Mieszkanie to przez małożnków juz jest przez jakiś czas zamieszkiwane. Nie ma w tym akcie notarialnym zapisów, że to jest przekazanie na odrębny majątek tego małżonka, ani zapisu, że wchodzi ta darowizna do majątku wspólnego. Małżeństwo nie ma rozdzielności majątkowej. W trakcie trwania małżeństwa, małżonek nieobdarowany z pieniędzy pochodzących z własnej pracy łoży m.in. na remonty i ulepszanie tej nieruchomości. Oczywiście większość rachunków/faktur jest na obdarowanego jako tego który jest prawnym właścicielem.
W przypadku ewentualnego rozwodu: czy nieobdarowany małżonek ma jakiekolwiek prawa do tej nieruchomości czy może jedynie wnosić o zwrot połowy kosztów tych remontów? Jak to wykazać jeżeli faktury są na tego obdarowanego?
Wychodzi na to, że jeżeli wchodzi się do małżeństwa, to najlepiej jednak z własną nieruchomością jako zabezpieczenie (w razie czego wink.
I jeszcze co ciekawe: długi zaciągnięte przez jednego z małżonków powstałe w trakcie trwania małżeństwa, drugi małżonek jest zobowiązany spłacać solidarnie, natomiast ewentualne roszczenia do współwłasności to już tak prosto nie wygląda....
Obserwuj wątek
      • mami2 Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 14.06.20, 13:54
        Darowizna tylko na jednego z małżonków. Czyli teraz w gre wchodzi ewentualna darowizna tej nieruchmosci między małżonkami żeby weszło do wspólnoty, czy tak? Czy jest jeszcze jakieś inne wyjście żeby ten nieobdarowany małżonek mógł się zabezpieczyc w jakiś sposób?
          • mami2 Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 14.06.20, 14:15
            Jak rozumiem, ten nieobdarowany powinien to zrobić przed wejściem w związek małżenski, bo pieniądze zarabiane przez niego w trakcie trwania małżeństwa (za które ewentualnie mógłby kupić mieszkanie) wchodzą we wspólnotę majątkową i są do podziału - czyli skorzysta z nich również ten małżonek który dysponuje "swoją" nieruchomością. Nie każdy ma babcie z wolnym mieszkaniem.
            • arwena_11 Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 14.06.20, 14:26
              No ale dlaczego masz dostać coś do czego nie masz prawa? A inwestowanie w to mieszkanie potraktuj jako kasę za wynajęcie. Przecież gdzieś musieliście mieszkać. Koszt wynajmu byłby zdecydowanie większy.

              No i pytanie, inwestowałaś swoją kasę przedmałżeńską?

              A i jeszcze co do długów. To jak nie wyraziłaś zgody - to o swoją część majątku wspólnego możesz być spokojna www.totalmoney.pl/artykuly/39923,kredyty,odpowiedzialnosc-za-dlugi-wspolmalzonka---sprawdz-jak-sie-w-to-nie-wpakowac,1,1
              • mami2 Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 15.06.20, 09:36
                Masz rację. Teraz pozostaje mi/nam kupno mieszkania z oszczędności (+ kredyt rzecz jasna) i wynajęcie go. W razie rozwodu mój mąż będzie miał 50% udziałów w tym mieszkaniu.

                PS. Zainwestowałam kiedyś m.in. moją darowiznę od brata. Tak, byłam głupia, to był bardzo duży błąd.

                PS2. Nie o wszystkich długach nawet się wie, że są zaciągane- zobowiązania podatkowe z IDG, kredyt w karcie kredytowej- czy o tym małżonkowie zawsze wiedzą? Nie zawsze.

                PS3. Dawno temu powinniśmy być na rozdzielności. Teraz to wiem.

                PS4. Zapomniałam, że tutaj same wąskie specjalistki, które są w stanie przewidzieć całe swoje życie i nigdy nie popełniają błędów. Studia dzienne oczywiście zdaniem niektórych nic nie kosztują ("mogłaś iść na bezpłatne")- jak się ogląda świat z bańki życia wielkomiejskiej specjalistki to tak się może wydawac. Aktualnie daje swojej studiującemu dziennie dziecku całkiem spore jak na moje możliwości pieniądze, żeby mogła studiować na porządnej uczelni w dużym mieście (tak jak to zrobili dawno temu moi rodzice). Wychodzę z założenia, że kobieta mająca porządne wykształcenie i zawód - da sobie radę w życiu (nie jest to żadnym gwarantem, ale lepiej je mieć niż nie mieć).
                I w tym konteście chce powiedzieć, że życie to ciągła sztuka wyborów. Dając jej te pieniądze na możliwość uczenia się, nie ma możliwosci żeby jeszcze inwestować w mieszkanie zabezpieczające ją (będzie miała to po ojcu kiedyś wink.

                Ktoś tu linkował tekst o dziewczynie po japonistyce, która mówi o tym dlaczego jej się w zyciu udało. M.in. dlatego, że była z uprzywilejowanej rodziny. Tak wielu o tym dziś zapomina. Nie każdy urodził się na tym przysłowiowym wozie...
                • matacznik Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 15.06.20, 09:48
                  mami2 napisała:

                  > PS. Zainwestowałam kiedyś m.in. moją darowiznę od brata. Tak, byłam głupia, to
                  > był bardzo duży błąd.
                  >
                  Akurat to (nakład z własnego majątku odrębnego na majątek odrębny męża) będzie w miarę łatwe do odzyskania przy ew. rozwodzie.
                • arwena_11 Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 15.06.20, 09:51
                  Jak włożyłaś kasę z darowizny ( oficjalnej, zgłoszonej ) - to odzyskasz.

                  Co do reszty - niestety pewne rzeczy trzeba wiedzieć. Nieznajomość prawa kosztuje. Chciałabyś aby twoja córka kiedyś została z niczym? Bo musi spłacić ex męża ze SWOJEGO mieszkania? Bo kiedyś ją dopadła trulof i rozszerzyła własność?
                  • mami2 Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 15.06.20, 10:00
                    No masz rację. Mimo wykształcenia, pod tym względem byłam jeszcze całkiem do niedawna głupią gęsią wink. Naprawdę całkiem przypadkiem dowiedziałam się, że darowizna na męża jest jego odbrębnym majątkiem ( mimo że przekazana w trakcie trwania małżeństwa). Gdybym to wiedziała od początku, dawno temu próbowałabym coś z tym zrobić, na miarę swoich możliwości (np. kredyt na kupno wspólnego mieszkania ).
                    • arwena_11 Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 15.06.20, 10:45
                      Nadal nie odpowiedziałaś na pytanie, czy byś chciała aby twoja córka podzieliła się SWOIM mieszkaniem, na które wy zapracowaliście lub wasze rodziny - a potem musiała spłacać ex męża? Bo patrzysz tylko ze swojej perspektywy. A punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
                      • agniesia331 Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 15.06.20, 20:05
                        Coś na co ja ciężko pracowałam chce by odziedziczył mój syn lub wnuki. Nie chcę by rozszerzał własność na żonę. Juz sam fakt że żona będzie korzystać z mieszkania z działek, z domu nad jeziorem to dla niej plus. No powiedz jak można chcieć by np mieszkanie za 500vtys na które zbieraliśmy 15 lat dać pół ot tak sobie obcej dziewczynie? Dlatego kupimy pół na syna pół na siebie. To będzie jego polisa na życie jakby trafił na kogoś kto go wykorzysta finansowo. Żeby miał gdzie mieszkać w razie czego. Bo potem np dzieci zostają z matką, są wysokie alimenty a facet zostaje w skarpetkach jak trafi na mende. I toam na myśli darując mu na razie pół mieszkania
                        • mami2 Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 15.06.20, 15:25
                          Nie było mnie podczas podpisywania aktu notarialnego (bo w sumie z jakiej racji), być może notariusz wspominal wtedy mężowi, że to będzie jego majątek osobisty, a może to w ogóle nie miało wtedy znaczenia. Darowizna była na niego, więc jest jego własnością- już się z tym pogodziłam wink. Dlaczego mąż mi o tym nie wspomniał ? Nie wiem, widać miał swoje powody. To było bardzo dawno temu. Błędem moim było trwanie tyle lat w niewiedzy i niesprawdzenie na czym tak naprawdę stoję + wydatkowanie mojej osobistej darowizny na jego majątek. Plus kilka innych niedobrych decyzji finansowych, które podjęłam w trakcie tego małżeństwa - jak się teraz okazuje. Ale czasu już nie cofnę. Muszę myśleć co dalej.
            • anorektycznazdzira Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 15.06.20, 07:24
              A ten właściciel to jak nią "dysponuje"- bo ja wyczytałam, że tam mieszka wraz z nieposiadającym niczego współmałżonkiem. Gdyby nie ta opcja, to nieposiadający ładowałby kasę w najem albo bulił za kredyt, albo mieszkał pod mostem. Może razem z dziećmi.
              Niektórym się zapomina, że udostępnianie przez lata lokum do zamieszkiwania dla rodziny jest bardzo realnym, liczącym się w konkretnych sumach wkładem w ich finanse.
        • iwoniaw Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 14.06.20, 14:12
          C
          > zy jest jeszcze jakieś inne wyjście żeby ten nieobdarowany małżonek mógł się za
          > bezpieczyc w jakiś sposób?

          Zabezpieczyć przed czym? Przed tym, że rodzina małżonka jest hojniejsza niż własna? Przed tym się nie da zabezpieczyć inaczej niż wychodząc za kogoś z rodziny skner i gołodupców. Teraz w opisanym przypadku to już przepadło.
    • agonyaunt Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 14.06.20, 14:54
      >Wychodzi na to, że jeżeli wchodzi się do małżeństwa, to najlepiej jednak z własną nieruchomością jako zabezpieczenie (w razie czego

      Nie, najlepiej po prostu myśleć i nie dać się robić w konia już w trakcie. I wyszyć sobie na makatce: nie będę wydawać dużych pieniędzy na remonty cudzej własności.
      • mami2 Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 14.06.20, 15:05
        No, ale wydaje się wspólne pieniądze- te które się zarabia w trakcie małzeństwa. Z jednego i drugiego źródła (jeżeli oboje pracują). Raz mniejsze, raz większe. Jak się jest młodym, to nie zakłada się, że coś może pójść nie tak i po prostu żyje się i się inwestuje, w to miejsce w którym się mieszka (dla dobra dzieci i ogólnie rodziny). No ale z czasem jak się widzi co się dzieje w tzw. kryzysie wieku średniego i jak niektórym Panom się zwoje przegrzewają na widok młodszego modelu, to się dochodzi do wniosku, że właśnie dało się przez lata robić w konia inwestując tak naprawdę w cudze...To sytuacja hipotetyczna, bo nic się u mnie jeszcze złego nie dzieje, ale obserwuje otoczenie i kurde doszło do mnie, że chyba jestem z ręką w nocniku...
        • agonyaunt Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 14.06.20, 15:24
          Po prostu o własną kasę trzeba dbać. Jak ludzie chcą wziąć ślub kościelny, to muszą swoje odsiedzieć na naukach przedmałżeńskich. A powinni przede wszystkim spotkać się z doradcą finansowym i zastanowić jak to ma wyglądać od strony kasy. Są intercyzy, jest możliwość rozdzielności, można się zabezpieczyć. Tylko ludzie to demonizują: "jak to, intercyza, pewnie będzie cię zdradzać", "nie proponuj, bo ucieknie". No i potem człowiek się budzi z niczym.
            • umi Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 14.06.20, 23:42
              No to sie popelnilo blad, tak sie nie robi. Teraz trzeba to odkrecic, bo bedziesz jeszcze bardziej stratna. Wspolnota malzenska do grobowej deski jest z definicji wspolnota, a nie troche moje, a reszta moje i twoje. Jak ktos proponuje inaczej, wiedz, ze mas zpodstawy podejrzewac knucie suspicious
              • arwena_11 Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 14.06.20, 23:47
                Acha - czyli mąż niech jej zwróci połowę kasy z jej inwestycji, a potem wystawi rachunek za mieszkanie.
                Gdyby wynajmowali mieszkanie - to kosztowałoby ją to sporo więcej. I w sumie może tak powinni zrobić? Wynająć/kupić wspólne i w nie inwestować.
                • umi Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 15.06.20, 00:53
                  Skoro wszystko maja wspolne, to uczciwie byloby wsadzic wszystko do jednego worka i tym wspolnei zarzadzac.
                  Natomiast ja nie mowie, ze tak mozna z kazdym. Nie kazdemu da sie tak zaufac i nie kazdy tak umie zaufac. No i nie trzeba, mozna wybrac inen rozwiazania, ale uczciwe. Jesli wszystko maja wspolne, oboje zarabiaja, ale ona finansuje cos, co jest tylko jego, to nie jest to za uczciwe. Chyba, ze chce mu te pieniadze dac, tak samo jakby dala na dzieci w jakiejs fundacji. Ale jesli sama nie ma zadnego mieszkania, to przy takim mezu wedlug mnie jest to lekkomyslne postepowanie. Bo on sam powinein miec dosc przyzwoitosci i nie sepic, skoro wie, ze on ma a ona ma zero.
                  • umi Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 15.06.20, 01:06
                    * i nikt mu nie kaze oddawac jej mieszkania po babci. Natomiast ona zamiast mu to mieszkanie remontowac powinna sie postarac o wlasne. W takim normalnym malzenstwie dwie osoby laduja wszystkie sily w jedna rodzine, bo to jest zabezpieczenie dla obojga. Jak sie ybnie, wszystko idzie po polowie.

                    W takim, w ktorym jedna osoba ma gdzie pojsc a druga nie bardzo, ta nie zabezpieczajac sie bedzie w czarnej d.

                    Nikt nikomu nie kaze przepisywac nieruchomosci na wspolne, natomiast zerowanie na drugiej osobie zeby ja utrzymac tez jest nieuczciwoscia.
                      • umi Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 15.06.20, 13:53
                        Jak nie takiego, to by sobie tansze wynajela.
                        Poza tym zalezy ile za to mieszkanie placi i ile wrzuca z zarobkow do wspolnego. Jesli nie ma mieszkania, to MUSI je kupic. Tak naprawde powinna niezle oszczedzac zeby jak najszybbciej nabyc stosowne, a nie przewalac kase na wspolne zycie.
                          • umi Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 15.06.20, 15:44
                            No i ja wlasnie to wyzej napisalam. Albo jest wspolnota majatkowa i wszystko ma sie wspolne, albo rozdzielnosc i kazdy orze jak moze pilnujac wlasnych interesow. A troche tak, troche tak bez poinformowania drugiej strony - czyli tak naprawde wprowadzeniu jej w blad - pozwala podejrzewac, ze ktos co najmniej jest srednio uczciwy.
                            • arwena_11 Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 15.06.20, 15:54
                              Rany, jakie nie poinformowanie.
                              Wiedziała o darowiźnie - wiedziała
                              Wiedziała, że nie jest potrzebna do podpisania aktu notarialnego i tylko mąż idzie - wiedziała.
                              Wiedziała, że darowiznę daje babcia JEJ MĘŻA a nie jej babcia - wiedziała

                              To naprawdę nie jest wystarczające? Jak niby ją oszukał? Powiedział jej że to będzie wspólne?

                              Ciekawa jestem jakie studia kończyła autorka - to jest naprawdę podstawowa wiedza prawnicza. Na wszystkich studiach z elementami prawa ona jest.
                            • iwoniaw Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 15.06.20, 15:55
                              A troche tak, troche tak bez poinformowania drugiej strony - czyli tak napr
                              > awde wprowadzeniu jej w blad - pozwala podejrzewac, ze ktos co najmniej jest sr
                              > ednio uczciwy.

                              Nie przesadzasz trochę? O jakim wprowadzeniu w błąd mówisz? Gdybym dostała majątek od babci i mąż wiedziałby, że oto jadę do notariusza, mam akt własności itd., to do głowy by mi nie przyszło, że powinnam mu mówić "ale wiesz, ten dom od babci Zosi to jest mój, twój wcale" - bo przecież mąż nie jest upośledzony i takie rzeczy są dla niego oczywiste. W drugą stronę to samo - mąż coś dostał, to ma, to jest jasne. Kiedyś to odziedziczą nasze dzieci, może nawet ja też (choć wolałabym nie, nie po to za mąż wychodziłam, żeby mąż sobie umierał i mnie zostawiał). Gdzie tu nieuczciwość, że ktoś coś dostał i ma?
                              • agonyaunt Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 15.06.20, 17:48
                                >Możecie mi przyznać medal z kartofla za najbardziej naiwną ematkę 20 lecia ...

                                Zaraz medal byś chciała. Takich jak Ty są tysiące, fabryka nie nadążą z produkcją tych medali smile

                                No i nie gryź się teraz, tylko uzupełnij wiedzę. Poczytaj ustawy, kodeksy, możesz też spotkać się z jakimś doradcą, jeśli masz taką potrzebę. A przede wszystkim nie zakładaj, że potrzebujesz takiego zabezpieczenia - może będziecie żyć razem do grobowej, a wtedy jak on pierwszy, to i tak część domu będzie Twoja, a jak Ty pierwsza, to i tak będzie Ci wszystko jedno smile
                                • mami2 Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 15.06.20, 20:00
                                  agonyaunt napisała:

                                  >A przede wszystkim nie zakładaj, że potrzebujesz takiego zabezpieczenia - może będziecie żyć ra
                                  > zem do grobowej, a wtedy jak on pierwszy, to i tak część domu będzie Twoja, a j
                                  > ak Ty pierwsza, to i tak będzie Ci wszystko jedno smile

                                  No w moim przypadku to chyba najmniej rozsądne podejscie. Właśnei tak zakładałam przez ostatnie 15 lat i nagle mnie oświeciło, że źle zakładam wink.
        • olena.s Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 15.06.20, 00:09
          Ponieważ jeżeli masz wspólnotę majątkową, to zarobki są wspólne. Natomiast np. spadki czy darowizny spokojnie mogą być tylko na jedną osobę.
          Natomiast gdyby to mieszkanie zostało wynajęte, to kasa z tego najmu znów byłaby wspólna jak zarobki(niech mnie prawniczki tu zbesztają, jeżeli się mylę).
          Jeżeli zaś mieszkacie w tym darowanym mieszkaniu, to i tak solidnie całymi latami korzystasz, bo nie jesteś obciązona ani współobciązona kredytem.
          Ale skoro czujesz się tak niepewnie, to kiedy skończy się cholerny covid i unormuje rynek, zaproponuj małżonkowi zakup mieszkania inwestycyjnego, przy czym niech zaoferuje wasze mieszkanie jako dodatkowe zabezpieczenie hipoteki. Spłacać będzie się samo lub ze wspólnych przychodów, ale będzie tez na was oboje. Przyda się czy to na rozwód, czy na emeryturę, czy dla dzieci.
    • koronka2012 Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 14.06.20, 15:34
      Większość kwestii została już wyjaśniona. Dodam z praktyki - nakłady na majątek odrębny współmałżonka przy rozwodzie jak najbardziej podlegają rozliczeniu. I nie ma najmniejszego znaczenia na kogo są (i czy w ogóle są) faktury. Ja nie miałam żadnej, a nakłady na remont zostały rozliczone (fakt, że niestety w nominalnej wysokości, ale dobre i to).

      Naturalnie lepiej je mieć, aby jakoś wykazać wysokość nakładów. Ale nie jest to jedyny dopuszczalny dowód, są też inne możliwości, np. wycena biegłego (ten jest w stanie obliczyć przyrost wartości mieszkania po remoncie w danym roku).

      Co do długów - nie wiem skąd czerpiesz tę wiedzę, ale od parunastu lat współmałżonek NIE odpowiada za długi zaciągnięte bez jego wiedzy i zgody. Z paroma wyjątkami ale zasadniczo wcale nie odpowiada solidarnie, bo z jego majątku ani z majątku wspólnego ściągać tych długów nie można.
      Nie wiem natomiast jak sąd podchodzi do tego przy podziale (choć zasadniczo sąd długów nie dzieli więc...)
    • ida_listopadowa Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 15.06.20, 06:29
      tez uwazam, ze to blad. I lepiej dla zony by bylo to babcine wynajac, a wspolnie kuoic nowe lub jecsprzedac i nowe kupic. Z rozliczeniem remontu nie jest tak prosto. Remont musialby byc naprawde gruntowny i powiekszyc wartosc mieszkania. Takie rzeczy jak pomalowanie scian czy wymiana kranu to zwykly zarzad mieszkania.

      Czlowiek zlego nie zaklada, ale w takiej sytuacji to faktycznie zostaje sie bez pieniedzy i na bruku - po rozwodzie. A rozwodzi sie niemal polowa malzenstw. Niestety panowie w Polsce maja czesto podejscie moja byla zona, moje byle dzieci. A dach nad glowa jednak dobrze miec.

      Wolalabym mieszkac we wspolnym, a na pewno ladowanie pieniedzy w cudze mieszkanie w tej sytuacji, ze malzenstwo nie jest obecnie czyms trwalym to duze ryzyko
    • anorektycznazdzira Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 15.06.20, 07:16
      Jak na jednego z nich była darowizna, to nie wchodzi. Własność jest osoby, która jest wymieniona w akcie notarialnym.
      Co do remontów itp- nie tak szybko. Nieobdarowany małżonek mieszkał sobie, czyli korzystał z majątku tego drugiego nie martwiąc się o swoje lokum. Gdyby tak nie było musiałby np. wynajmować na wolnym rynku, zaciągnąć kredyt i ponieść koszty odsetek itp. Dlatego odzyskiwanie nagle połowy jest dość problematyczne i jak druga strona weźmie dobrego prawnika, a pewnie weźmie jak usłyszy o żądaniu spłaty, to sukcesu nie wróżę.
      No chyba, że remonty były bardzo poważne i poniesiono gigantyczną kwotę w zeszłym roku a rozwód następuje natychmiast po tym, to może wejść argument, że się remont nie "zamortyzował".
    • wbka2 Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 15.06.20, 12:47
      O święta naiwności! Wątek powinien trafić na stronę główną GW w ramach edukacji, jak sama przyznajesz nie wiedziałaś i nie poznałaś reguł związanych z nieruchomościami, pomimo że odebrałaś dobre wykształcenie. Uczymy się o rozmnażaniu pantofelka, a wielu praktycznych umiejętności, które ułatwiłyby nam życie nie. Szkoda. Sama znam przypadek, gdy facet po kilkunastu latach małżeństwa, po rozwodzie z winy żony, wyszedł z domu w skarpetkach - rzeczywiście miał gdzie mieszkać.
    • lena.113 Re: Pytanie do prawniczek od nieruchomości 15.06.20, 14:07
      Nieruchomośc jest małżonką,który został obdarowany i nie wchodzi do majątku wspólnego, to była,,własną,, babcia osoby obdarowanej, ja również gdybym wnukowi darowala nieruchomości też nie miałabym ochoty obdarowywac jego małżonka który może go np zdradzić i zostawić,lub się rozwiesc
      Jak tak Cię boli wspolnosc majątkowa to można zrobić rozdzielnosc
      Podpowiem tylko ,że ewentualnie zyski z wynajmu tej nieruchomości wchodzą do majątku wspólnego, a w przypadku rozdzielnosci już nie
      I tak o zwrot nakładów na majątek odrębny możesz się ubiegać w razie rozwodu
      Ale nieruchomośc twoja nie jest mi nigdy nie będzie,chyba że osoba obdarowana to zmieni

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka