alba27
04.08.20, 18:30
I cała się trzęsę. Potrącilam chłopaka na pasach. Zatrzymałam się przed przejściem żeby przepuścić pieszych. Jak wszyscy przeszli wtedy ruszyłam i prosto na maskę wpadł mi chłopak na rozpędzonej hulajnodze elektrycznej. Tak szybko jechał że nie byłam w stanie go zobaczyć. Całe szczęście nic mu się nie stało. Byłam w takim szoku, że kompletnie nie wiedziałam co zrobić, czy wezwać policję czy nie. Jedna pani dała mi swój numer telefonu i powiedziała że widziała całe zdarzenie, ten chłopak nawet nie spojrzał czy coś jedzie, gnał jak szalony. Hulajnoga, taką wypożyczona ma uszkodzone koło. Chłopak na oko 16-17 lat, bardzo mnie przepraszał, przyznał że się spieszył. Powiedział że on zapłaci za naprawę hulajnogi, ale ja też mam poczucie winy i zaproponowałam mu że najwyższej zrobimy to po połowie. Był bardzo grzeczny i wystraszony. No i teraz siedzę i ryczę. Nie wiem co dalej. Tysiąc myśli krąży mi po głowie. Samochód ma tylko jakieś rysy na zderzaku. Nie wiem czy wsiądę jeszcze do samochodu....