Dodaj do ulubionych

Z obserwacji na stołówce

18.08.20, 19:48
Wiem że nie mój interes, że w hotelu jest tyle otyłych dzieci i nie powinno mnie obchodzić co kto je ale... dziś przy obiadokolacji ledwo wytrzymałam. Rodzice - on waga w normie ona, otyła.I Bąbel na oko 5 lat, mocno otyły. Spoko, matka usadziła dziecko przy talerzu z furą ziemniaków i mięsa.Młody widelca nie używa, jadł łyżką (!) do zupy.Matka ciągle mu w talerzu miesza,zjeść nie daje. Za moment nakłada mu spagetti ze swojego talerza. Młody chce to więc donoszą talerz spagetti (tamto ledwo tknięte odstawiają). Dziecko je rękami, matka dodatkowo rozdrabnia na mikrokawalki. Dają do popicia słodki sok (ojciec upija z dziecka szklaneczki bo za dużo nalali).Matka na stojąco, za głową dziecka nadal gmera mu w talerzu. Normalnie taki show jakby dziecko upośledzone. Nie wiem czy on umie cokolwiek sam. Tak mi się go szkoda zrobiło... wyręczany i stymulowany ponad miarę.
P.S Tylko ojciec miał warzywa na talerzu.
Obserwuj wątek
    • little_fish Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 19:54
      Kolejny powód, żeby nie lubić hoteli....
      • krejzimama Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 19:56
        Z jakiego powodu. Że jakaś dziumdzia interesuje się tym co jesz?
        • little_fish Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:06
          Tym co jem ja, co mają na talerzu moje dzieci.
          Nie muszę też być świadkiem takich sytuacji, jakie opisuje autorka
          • trillian Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:18
            Do restauracji też nie chodzisz żeby nie być świadkiem jak ktoś je?
            • little_fish Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:22
              W restauracji nie widuję codziennie tego samego składu, wszelkie zachowania mniej się rzucają w oczy. Choć generalnie mało mnie obchodzi, co robią inni, chyba, że nie da się nie zauważyć
              • trillian Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:28
                Przecież ona opisała jedną sytuację a nie streszczenie ich codziennego zachowania. Równie dobrze mogła to być knajpa. Nie wiem co ma z tym wspólnego lubienie hoteli.
                • little_fish Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:34
                  Ale akurat to było w hotelu. I w takim wypadku jest większe prawdopodobieństwo spotykania codziennieosób, które gapią się nam w talerz, albo zachowują się w sposób zwracający naszą uwagę.
                • taki-sobie-nick Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:58
                  Jednorazowo matka gmera dziecku w talerzu? Nakłada swoje? Jednorazowo dziecko je łyżką albo rękami? Dziwne, znałam różne rodziny, ale nikt jednorazowo takich wyskoków nie prezentował.
                  • trillian Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 23:00
                    Nie zrozumiałaś.
                    • taki-sobie-nick Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 23:22
                      Uważam, że zrozumiałam. Sugerujesz, że to mogło być jednorazowe zachowanie. Ja sugeruję, że nie, nie z powodu tego, co dziecko jadło, ale JAK jadło.
                      • trillian Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 07:28
                        Sugeruję że to była jednorazowa obserwacja, a nie jednorazowe zachowanie.
    • krejzimama Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 19:58
      A jakbyś nie wytrzymała to co byś zrobiła.
      Nie interesuj się nie swoimi sprawami bo kociej mordki dostniesz.
      • dyzurny_troll_forum Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:02
        krejzimama napisał:

        > A jakbyś nie wytrzymała to co byś zrobiła.
        > Nie interesuj się nie swoimi sprawami bo kociej mordki dostniesz.

        Byłem ostatnio w hotelu z salonikiem.

        Przyszedł chłopiec 12-13 z podopiecznym 7-8. Młodemu się strasznie podobało otwieranie kapslowanych butelek, więc hulaj dusza piekła nie ma otworzył sobie z 8-10 napojów, tak żeby były otwarte.

        Starszy oczywiście miał na to wy**ane....
        • aerra Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:06
          12 latek z podopiecznym. Dobre.
          Skoro rodzice nie wychowali młodszego na tyle, żeby wiedzial, że się takich rzeczy nie robi i na dodatek scedowali opiekę na tylko trochę starsze dziecko, to nie powinni mieć problemu z tym, że za otwarte napoje trzeba zapłacić.
          • dyzurny_troll_forum Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:07
            aerra napisał(a):

            > 12 latek z podopiecznym. Dobre.
            > Skoro rodzice nie wychowali młodszego na tyle, żeby wiedzial, że się takich rze
            > czy nie robi i na dodatek scedowali opiekę na tylko trochę starsze dziecko, to
            > nie powinni mieć problemu z tym, że za otwarte napoje trzeba zapłacić.

            Salonik!
            Jak masz wstęp to już za nic dalej nie płacisz.
            Obsługa przychodzi i wylewa.
            • aerra Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:43
              W takim wypadku pociągnęłabym do odpowiedzialności finansowej.
      • beauty_agadir Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:04
        Ojejku jak ktoś jest głośny i show robi to ciężko nie zauważyć droga Pryncypałko. I dobrze że ludzie obserwują bo mogą zareagować (np. na bicie dziecka czy krzyki za ścianą).
        • memphis90 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 19:24
          Albo, olaboga, jak ojciec upije dziecku łyk soku ze szklanki! Zgroza! Należało wezwać ochronę!
    • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:00
      1. Ziemniaki to tez warzywo
      2. To ten klops zjadl cos w koncu czy nie?
      3. Pewnie dobrze trafilas i zaburzony.
      • dyzurny_troll_forum Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:03
        ichi51e napisała:

        > 1. Ziemniaki to tez warzywo

        A wódka to soczek warzywny....
        • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:30
          a nie? tylko sfermentowal. gorzej z cukierkami...
          • malia Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:12
            Cukierki są z cukru , a cukier z buraków - buraki to warzywo.
            A jak czekoladowe jeszcze, to podwójnie, bo czekolada to kakao, też roślina. A jak krówki, to jeszcze mleko. Cukierki to samo zdrowie.
            • ga-ti Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:19
              Tak samo sobie tłumaczę smile
              • karme-lowa Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:29
                ga-ti napisała:

                > Tak samo sobie tłumaczę smile
                O rany, ja też🤦😂.
          • agatazieba Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:38
            Czekolada jest z kakaowca i buraków (cukier) oraz zazwyczaj soi. Jak sałatka warzywna smile bo w dodatku wege.
            Ziemniaki natomiast to warzywa, choć u nas robią za dodatek węglowodanowy.
          • jowita771 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 07:03
            Nie zapominajmy o sałatce zwanej dla niepoznaki chipsami.
            • mebloscianka_dziadka_franka Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 08:25
              Nie ma sałatek z jednego składnika.
              • sasha_m Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 12:05
                Koleżanka pewnie miała na myśli surówkę. Jak kapusta kiszona czy inny buraczek, warzywo plus przyprawy.
              • aerra Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 13:17
                Najprostsza sałatka ziemniaczana - ziemniaki, oliwa, przyprawy - wypisz wymaluj, jak chipsy wink
              • mikams75 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 14:15
                to wybierz czipsy paprykowe, bedziesz miec dwa skladniki.
      • fitfood1664 Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 09:25
        w piramidzie żywieniowej zimniaki należą do skrobiowych, nie do warzyw
    • gaskama Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:04
      Mnie też jakos uderzyło w te wakacje, ile ludzi ma olbrzymia nadwagę i ile dzieci jest po prostu otyłych. Po ulicach chodzą całe rodziny gorków. To powinno być karane. Jakby rodzice dawali dziecku alkohol, to by się opieka społeczna nimi zajęła. A jak dziecko jest doprowadzone do stanu otyłości, że sapie jak chodzi, to nikt nie interweniuje. Tu powinna być jakas opieka psychologiczna z urzędu przydzielana.
      • kk345 Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:19
        >Tu powinna być jakas opieka psychologiczna z urzędu przydzielana.

        Do psychologa/psychiatry trudno się dostać, kiedy CHCE się podjąć leczenie, mówisz, ze prewencyjnie opieka psychologiczna nagle zacznie być dostępna?
        • gaskama Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:24
          O, byłoby to dla państwa o wiele bardziej opłacalne, niż leczenie wszystkich chorób związanych z otyłością. Abstrahując od tego, że te tłuste dzieciaki z reguły nie mają łatwego życia w przedszkolu czy szkole. Ich psychika cierpi zapewne tak samo jak ich układ krążenia.
          • little_fish Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:28
            Nie mają łatwego życia między innymi przez rodziców ich rówieśników, którzy takie dzieci nazywają tłustymi dzieciakami czy klopsami
            • rexona_sport Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:46
              Celnie little fisz
            • droch Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 12:00
              Ale tylko do czasu, aż w populacji osoby ze znaczną nadwagą nie zaczną stanowić większości...
        • nangaparbat3 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 18:59
          Moim zdaniem problem bardziej kulturowy niż psychologiczny, indywidualny.
          Przez ostatnie dwa tygodnie jadałam w restauracjach i wielkość porcji zwyczajnie mnie powala. Gdybym zjadła zupę, danie i deser, chyba nie doczołgałabym się do domu.
          Dzisiaj w warzywniaku widziałam drożdżówki. Jedna była wielkości co najmniej dwóch dawnych. To samo z ciastkami, gałkami lodów, bułkami. Do tego skupianie uwagi na jedzeniu - niezliczone programy telewizyjne, artykuły, czasopisma.
          Nie każdy ma zaburzenia, ale każdy żyje w kulturze obżarstwa, nie ma co się dziwić, że ludzie tyją na potęgę.
          • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 19:07
            tez mialam taka refleksje na wakacjach. poddalm sie gdy po zamowieniu "kaskow z grilla" dostalam 4 rozne kotlety, kielbase i bekony na salacie. Kto tyle je? do konca wyjazdu bralam zupe bo choc pyszne to ile mozna?
          • little_fish Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 19:57
            Kurczę, te gałki lodów faktycznie coraz większe. Jak jest możliwość, to biorę dziecięce. Bywają mniejsze.
          • black_halo Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 20:03
            nangaparbat3 napisała:

            > Moim zdaniem problem bardziej kulturowy niż psychologiczny, indywidualny.
            > Przez ostatnie dwa tygodnie jadałam w restauracjach i wielkość porcji zwyczajni
            > e mnie powala. Gdybym zjadła zupę, danie i deser, chyba nie doczołgałabym się d
            > o domu.
            > Dzisiaj w warzywniaku widziałam drożdżówki. Jedna była wielkości co najmniej dw
            > óch dawnych. To samo z ciastkami, gałkami lodów, bułkami. Do tego skupianie uwa
            > gi na jedzeniu - niezliczone programy telewizyjne, artykuły, czasopisma.
            > Nie każdy ma zaburzenia, ale każdy żyje w kulturze obżarstwa, nie ma co się dzi
            > wić, że ludzie tyją na potęgę.

            Heh. Ja właśnie wróciłam z jakiegoś niemieckiego zadupia i w jednej knajpie zamówiłam schabowego, bratkartoffeln i surówkę z kapusty. Na stół wjechały dwa schabowe przykryte morzem sosu z grzybami, oddzielny talerz tych ziemniaków i miska surówki, która pływała w oleju. Kelnerka co chwilę pytała czy wszystko jest ok, nie zjadłam nawet połowy.

            Jakiś czas temu w Polsce poszłam na pierogi i dostałam 10 dużych sztuk, zjadłam 7 i to tylko dlatego, że nie mogłam zapakować na wynosna szkoda mi było odesłać pół talerza do wyrzucenia.

            No tak to teraz wygląda. Do twgo ja obwiniam ogólne obciążenie obowiązkami i brak czasu na gotowanie, ćwiczenia i relaks.
            • nangaparbat3 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 20:07
              Nocowałam w wiejskim hoteliku w Bawarii. Moje śniadanie z powodzeniem starczyłoby na wielkanocne na co najmniej dwie osoby.
      • abecadlowa1 Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:19
        A mnie w te wakacje szczególnie uderzyło jak wiele osób uprawia ekstremalne formy turystyki i sportu. Są to szczególnie osoby w przedziale wiekowym 30-50 lat. Biegają po górach bardzo długie dystanse, jeżdża rowerami na olbrzymich różnicach wysokości. Kilka lat temu nie było to tak popularne.
        Mam wrażenie, że style życia ludzi się skrajnie polaryzują. Z jednej strony mamy maratończyków-amatorów, którzy osiągają wyniki lepsze niż w przeszłości zawodowi sportowcy, a z drugiej ekstremalnie otyli ludzie doprowadzający swoje dzieci do chorobliwej otyłości.
        Oba te skrajne style życia bywają śmiertelne.
        • gaskama Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:22
          😃 mogłaś poobserwowac mnie i męża.
          • abecadlowa1 Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:27
            gaskama napisała:

            > 😃 mogłaś poobserwowac mnie i męża.
            >

            Ale jesteście po dwóch krańcach czy oboje po jednym?
            • gaskama Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:31
              Oboje na jednym.
              • gaskama Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:31
                Ale nie skrajnym. Maratonu bym jeszcze nie przebiegła.
                • abecadlowa1 Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:49
                  Ja też jestem aktywna: chodzę po górach, biegam (po płaskim), jeżdżę rowerem. Inne sporty też uprawiam, ale wszystkie rekreacyjne.
                  Jestem pod wrażeniem ludzi, którzy będąc urzędnikami lub korpo-pracownikami bez przeszlości sportowej, biegają ultramaratony, ironmeny itp. Megaszacun!
                  Mam wrażenie, że w przeszłości (tzn. w okresie mojego dzieciństwa) nie było osób zarówno skrajnie usportowanych, jak i skrajnie nieaktywnych.
                  • gaskama Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:04
                    Nie wiem. Ja do 15 roku życia mieszkałam poza Polską. Sport był elementem edukacji tak samo ważnym jak matma czy angielski.
                    • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:10
                      A ja w tym okresie mieszkałam i tu i tam wink więc wiem dokładnie jaka jest różnica w podejściu. W PL na wfie dzieci, które go potrzebują najbardziej są wyrzucane na margines bo nauczycielom się nie chce/nie potrafią.
                      • gaskama Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:17
                        No tak, poszłam do polskiego liceum i zwatpilam. Wf to była karykatura zajęć. Ja trenujaca przez ileś lat, co się da, załatwiłem sobie lewe zwolnienie w klasie maturalnej. Szkoda mi było czasu na udawane lekcje.
                    • abecadlowa1 Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:11
                      gaskama napisała:

                      > Nie wiem. Ja do 15 roku życia mieszkałam poza Polską. Sport był elementem eduka
                      > cji tak samo ważnym jak matma czy angielski.
                      >

                      To chyba tu leży problem ze sportem w Polsce sad

                      • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:28
                        To mogłaś mnie widzieć, śmigałam ostatnio po Bieszczadach wink Ja lubię dystanse dwucyfrowe, w lipcu zaliczyłam ultra i trzy cyferki.
                        Ale-ja mam "przeszłość sportową" -trenowałam pływanie ( trenuję nadal), zaprzyjaźniłam sie z bieganiem-ale tez siłownia, ostatnio rower. "Zaraziłam" męża bez przeszlości cardio ( ćwiczył i ćwiczy trochę siłowo) na tyle , że kilka razy w górach wychodzilismy truchtać razem smile

                        Z moich obserwacji-zgadzam się z tym co napisałąs o polaryzacji. Kiedyś wszyscy byli mniej więcej tacy sami, sporadycznie zdarzył się ktoś kto "trenował zajoba" ( mój wujek w latach 90 tych zaczął przygodę z kolarstwem, był trenerem) -teraz sporo jest bardzo aktywnych ale też jest plaga otyłych i ..leniuchów
                        • abecadlowa1 Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:21
                          wapaha napisała:

                          > To mogłaś mnie widzieć, śmigałam ostatnio po Bieszczadach wink Ja lubię dystanse
                          > dwucyfrowe, w lipcu zaliczyłam ultra i trzy cyferki.

                          Super! Podziwiam!

                          • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:27
                            A wiesz co ja podziwiam ?Pozytywnych ludzi, którzy potrafią powiedzieć dobre słowo
                            Biegłam w górach przez 3 godziny po m.in.połoninach i dawno nie dostałam tak pozytywnego feedback smile Ludzie mówili że podziwiają, klaskali, życzyli powodzenia, mówili że trzymają kciuki itd. To było niesamowicie pozytywne doświadczenie, zwłaszcza że spodziwałam się raczej negatywnych reakcji bo musieli schodzić z drogi i mnie przepuszczać smile

                            Dziękuję i tobie za dobre słowo smile
                        • gaskama Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:23
                          Szacun! Ja na rowerze po górach. A często ... w dół.
                          • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:28
                            Ja podziwiam rowerzystów. Nie wiem jak super muszą mieć sprzęt i siłę w tych nogach żeby tak pod górę wjeżdzać!
                            • gaskama Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:31
                              Sprzęt mam jaki mam. Ale mnie bardzo motywuje widok moich rodziców. Nie chce być jak oni! Leniwi, grubi, wiecznie nieszczęśliwi. Nic nie daje takiego kopa energii, takiego wydzielania endorfin jak porządny wycisk sportowy. 😃
                              • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:37
                                Nic nie daje takiego kopa energii, takiego wydzielania endorfin jak porządny wycisk sportowy. 😃

                                zgadzam się smile

                                btw ja na moim góralu nie odważyłabym się ruszyć na bieszczadzkie ścieżki big_grin
                        • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:57
                          wapaha napisała:

                          > To mogłaś mnie widzieć, śmigałam ostatnio po Bieszczadach wink Ja lubię dystanse
                          > dwucyfrowe, w lipcu zaliczyłam ultra i trzy cyferki.

                          To strasznie typowe, kobieta pisze o zjawisku społecznym a tu: "mnie, mnie, ja więcej, ja ultra" big_grin
                          • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 23:01
                            To strasznie typowe, że przywalasz się do mnie bo podjęłam z tobą dyskusję a nie piszesz tego do gaskamy, też piszącej O SOBIE.
                            p.s. nigdzie nie napisałam że JA WIĘCEJ. Napisałam o swoich preferencjach i tym co lubię ale rozumiem że w świetle twojej teorii nie można pisać o tym co się lubi jesli lubi się coś bardziej i inaczej wink
                            • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 23:06
                              Nie przywalam się, skąd taki pomysł? Dyskusja z tobą jest bardzo ciekawa, bo masz kompletnie inne podejście niż ja.
                              • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 23:10
                                Tak to odebrałam- i szczerze mówiąc spodziewałam sie tego, czekałam tylko w którym momencie to napiszesz
                                Widzisz, mam wrażenie że różnica miedzy nami polega też na tym, że ty deprecjonujesz i wyśmiewasz mój "styl bycia" podczas gdy ja nie robię tego względem ciebie
                                • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 23:15
                                  Sama nie wiem, co ci napisać. Nie deprecjonuję, poproszę o refleksję, bo przez taki "styl bycia" właśnie pojawiają się te problemy szkolne, zniechęcenie do aktywności fizycznej... Poczytaj ten wątek, poczytaj siebie i tak szczerze się zastanów.
                                  • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 23:20
                                    Prosisz o refleksję pisząc :
                                    To strasznie typowe, kobieta pisze o zjawisku społecznym a tu: "mnie, mnie, ja więcej, ja ultra" big_grin

                                    Prosisz o refleksję sugerując że nie umiem czytać i pisząc :
                                    Poczytaj ten wątek, poczytaj siebie i tak szczerze się zastanów.

                                    Prosisz o refleksję pisząc wprost, żePRZEZ mój "styl bycia"- aktywny zdrowy i z pasją:
                                    pojawiają się te problemy szkolne, zniechęcenie do aktywności fizycznej...


                                    ??????
                  • black_halo Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 14:38
                    abecadlowa1 napisała:

                    > Ja też jestem aktywna: chodzę po górach, biegam (po płaskim), jeżdżę rowerem. I
                    > nne sporty też uprawiam, ale wszystkie rekreacyjne.
                    > Jestem pod wrażeniem ludzi, którzy będąc urzędnikami lub korpo-pracownikami bez
                    > przeszlości sportowej, biegają ultramaratony, ironmeny itp. Megaszacun!
                    > Mam wrażenie, że w przeszłości (tzn. w okresie mojego dzieciństwa) nie było osó
                    > b zarówno skrajnie usportowanych, jak i skrajnie nieaktywnych.

                    Bo tak, że 20-30 lat temu to po pierwsze wszędzie sie chodziło na piechotę - conajmniej do autobusu. Mało kto miał samochód. Nie było sklepu na każdym rogu. Do domu taszczyło się ciężkie siatki pełne surowych produktów, które trzeba było przyrządzić. Nawet głupie placki ziemniaczane wymagały obrania i starcia na ręcznej tarce sporej ilości ziemniaków.

                    Odłóż na bok wszystkie udogodnienia jakie masz i zobaczysz, że żadne ultramaratony nie będą Ci potrzebne. Ja właśnie siedzę na wakacjach na kempingu na zadupiu, poszłam do lokalnego sklepiku po podstawowe zakupy i jasny gwint, 4 km w jedną stronę zmachało mnie równo. W drugą stronę z torbą zakupów, wcale nie ciężką. Ręczna przepierka, gotowanid z podstawowych składników i po tygodniu w tym przybytku odczuwam luz w spodniach.
                    • mikams75 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 14:44
                      a teraz robi sie inaczej placki ziemniaczane?
                      • black_halo Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 15:00
                        mikams75 napisała:

                        > a teraz robi sie inaczej placki ziemniaczane?

                        Teraz najczęściej masz w domu jakiś blender czy robot kuchenny.

                        Moi rodzice mieli 30 lat temu np. ręczna maszynkę do mielenia mięsa. Dzisiaj elektryczną. Jakby zsumować wydatek energetyczny na te wszystkie czynności to generalnie na pewno zużywali więcej kalorii niż przeciętna osoba dzisiaj. Ja w życiu najwięcej przytyłam jak poszłam do pracy, zaczęłam dojeżdżać samochodem, przerzuciłam się na gotówce i dania na wynos (często sałatki i zdrowe kanapki) i przestałam mieć siły na dodatkowe aktywności w tygodniu.
                        • mikams75 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 16:47
                          ok, pewnie masz racje; zafiksowalam sie na tych plackach, bo ja tre recznie mimo posiadania maszyn. Ale jak sobie przypomne to w domu rodzinnym robilo sie fure plackow i tarlismy na zmiane. A teraz jak mnie czasem przypili to scieram sobie na tarce recznie dwa male ziemniaczki, wychodza 3-4 placki. Inni srednio lubia, wiec nie karmie rodziny plackami a jak dla mnie to nie oplaca sie brudzic maszyn.
                          Co ciekaw - mimo fury plackow robionych dosc czesto bylismy wszyscy szczupli.
                          Fakt, ja tez najwiecej utylam w pracy na tym niby zdrowym jedzeniu badz jedzeniu w towarzystwie. Innym nie szlo w tylek a mnie tak.
                          • mia_mia Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 17:02
                            Też mnie to zastanawia, trudno dietę z mojego wczesnego dzieciństwa nazwać zdrową, placki, kluski, naleśniki, schabowy, frytki (no fakt, że z ziemniaków), ale przecież nie dietetyczne, zupy ze śmietaną 30, tłuste mleko, sałata ze śmietaną, a nie jogurtem itd. Tak gotowała babcia i tak gotowała mama, dopiero potem sporo pozmieniała jak zaczęto mówić o zdrowym odżywianiu.
                            • mikams75 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 17:25
                              u mnie tez tak bylo... zupy z zasmazka i smietana! Kluchy w roznych wersjach okraszane skwarkami, placki w duzych ilosciach, chleb ze smalcem. A owoce np. truskawki jadalo sie glownie ze smietana i cukrem.
                              • little_fish Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 20:03
                                No ale jak ktoś już pisał - styl życia był zupełnie inny. Moi rodzice kupili samochód jak ja byłam już na studiach. Wcześniej wszędzie chodziło się pieszo. Niby miasto niewielkie (więc słaba komunikacja), ale jak się to wszystko zsumuje to wychodzi sporo kroków. Do tego normą u mnie w domu były niedzielne spacery do lasu, parku. Nawet odwiedziny u rodziny czy znajomych połączone były ze spacerem, bo trzeba było dojść. Szkoła, praca, zakupy, poczta, urząd, bank. Teraz sporo załatwia się internetowo albo podjeżdżając samochodem. Plus właśnie prace domowe, które wymagały zużycia większej ilości energii
                                • mikams75 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 22:45
                                  a my nadal bez samochodow, przemieszczamy sie pieszo, rowerem, zbiorkomem. Na niedzielne spacery to sie szlo do parku, to teraz nabijam km po polach i lasach, bo mieszkam w takim miejscu. Ok, sporo zalatwiam przez internet.
                            • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 22:37
                              Dziewczyny, tkanka tłuszczowa jest "programowana" od najmłodszych lat. Adipocyty ( komórki tłuszczowe) jak raz urosną to ...już nie giną . ONE SĄ ZAWSZE tylko w momencie gdy sie chudnie one zmniejszają objętość / wielkość - ale nie giną. Sa też komórki które pojawiają się na nowo, przyrastają.
                              Kiedyś dzieciaki jadły "niezdrowo" "kluchowo" ale zmuszone były do ciągłego ruchu. Bo co innego miały robić jak nawet w tv tylko dobranocka o 19 i tyle tego dobrego ? Zdarzały sie mole ksiązkowe ale to nie była większość. Dzieciaki miały do dyspozycji tylko aktywność ruchową- podwórko, jazda rowerem, zabawa w berka, skakanka, skakanie w gumę, podchodzy, rzucanie scyzorykiem, kamień, zabawa w chowanego, zabawa w kolory, baba jaga, ali ali dom się pali, - łażenie po drzewach, budowach,ganianie po piwnicach itd
                              A teraz są inne alternatywy..stacjonarne
                              • mia_mia Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 22:48
                                Wyniesienie lalek na kocyk nie wymagało specjalnego wysiłku, a jako dzieci z miasta nie szaleliśmy sami na rowerach, na bloku napis, że gra w piłkę zabroniona. Może guma i skakanka.
                                • mikams75 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 22:50
                                  wychowalam sie w centrum duzego miasta - biegalismy po okolicznych podworkach, wisielismy na trzepakach, jezdzilismy na rowerach, gralismy w pilke, gume, skakanke i inne.
                              • mikams75 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 22:48
                                a te komorki tluszczowe to sie liczy od niemowlectwa? cos gdzies kiedys czytalam, a wpadla mi moja ksiazeczka zdrowia i porownalam sobie wage moja z waga mojego dziecka. Przekarmiona bylam, nie da sie ukryc. Ale jak zaczelam sie wiecej przemieszczac to zmienilam sie w chudzine na cale dziecinstwo. Niestety tendencja do tycia w wieku doroslym mi zostala.
                                • little_fish Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 23:02
                                  Podobno od niemowlęctwa. I jeszcze kiedyś czytałam, że niemowlaki pulchne, ale karmione piersią mają w późniejszym czasie mniejsze problemy z nadwagą, niż te o podobnych parametrach, ale karmione mm
                                • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 13:44
                                  Tak, od niemowlęctwa. Komorki tluszczowe nie gina
                                  • mikams75 Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 17:41
                                    no to przechlapane! wink
                                    a w ksiazeczce zdrowia lekarz jeszcze wpisywal przepis na kaszke dla mnie, oczywiscie obficie poslodzona uncertain Na takiej paszy to chyba kazde niemowle byloby utuczone.... a jednak nie kazdemu z wiekiem te komorki z niemowlectwa sie ujawniaja.
                                    • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 17:45
                                      . a jednak nie kazdemu z wiekiem te komorki z niemowlectwa sie ujawniaja.
                                      bo
                                      1. Nie przyrastają nowe - bo zachowana jest równowaga mięsniowo-tłuszczowa
                                      2. Bo obrazowo :komórki nie puchną jesli człowiek nie tyje
                    • satur9 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 15:02
                      Zarówno 20 (rok 2000!), 30 jak i 40 lat temu jak najbardziej był sklep na każdym rogu, tylko z nieco innym asortymentem. Co do reszty 100% racji. Jazda SUVem 500 metrów do Żabki a potem w weekend maraton to skrajny idiotyzm.
        • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:46
          To ciekawe co piszesz. Jak się zastanowię, to rzeczywiście mam takie same spostrzeżenia.
        • cauliflowerpl Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 07:24
          "Oba te skrajne style życia bywają śmiertelne"

          Z ta roznica, ze ludzie uprawiajacy sporty ekstremalne (i nie tylko) zwykle sa ubezpieczeni (w Hiszpanii samych licencji kolarskich wydaje sie ponad 80 000 rocznie, federacja pilkarska skupia ponad milion zrzeszonych), natomiast o ubezpieczeniach dla uzaleznionych od kijowego zarcia nie slyszalam. Tudziez dla palaczy. Szkoda, bo to troche glupie, ze na moja licencje wydaje rocznie 120 euro, a na leczenie skutkow cudzej otylosci - dwa razy tyle.
          • cauliflowerpl Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 07:26
            No dobra, palacze przynajmniej placa spory podatek kupujac fajki.
            • fornita111 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 10:01
              cauliflowerpl napisała:

              > No dobra, palacze przynajmniej placa spory podatek kupujac fajki.
              Smieciowe zarcie tez powinno byc drogie. Podatek cukrowy i inne takie tam wink Aleee... przeciez my to ciagle piszemy w watkach o otylosci i mamy swiadomosc, ze to "powinno" sie raczej za naszego zycia nie zisci big_grin
          • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 07:53
            Nie wiem czy w polsce mamy licencje kolarskie... nie bardzo rozumiem tez jak to ubezpieczenie mialiby zadzialac na rzecz panstwa.
            • cauliflowerpl Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 15:34
              "Nie wiem czy w polsce mamy licencje kolarskie.."
              Macie, na innej zasadzie, dosc glupiej, bo zeby miec licencje to najpierw trzeba miec prywatne ubezpieczenie. W Hiszpanii licencja sama w sobie jest ubezpieczeniem.

              "nie bardzo rozumiem tez jak to ubezpieczenie mialiby zadzialac na rzecz panstwa."
              Nie wiem, czy dobrze rozumiem pytanie. Licencja = ubezpieczenie kosztow leczenia = ewentualne koszta mojego zamilowania do sportu oplaca firma ubezpieczeniowa, przynajmniej do limitu objetego ubezpieczeniem. Czyli ja, a nie mój sąsiad.
              • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 17:04
                Ale komu oplaca jak mamy panstwowa sluzbe zdrowia?
                • cauliflowerpl Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 18:01
                  Nie wiem, komu u Was. U mnie szpital publiczny na mocy umowy z federacją, a co za tym idzie, z ubezpieczycielem, wystawia fakturę za to wkręcenie mojemu ubezpieczycielowi. To w przypadku zaistnienia potrzeby pilnego działania. W przypadku mniej pilnym, przetransportują mnie do szpitala z umową podpisaną bezpośrednio z ubezpieczycielem i oszczędzą sobie biurokracji.

                  Też mamy państwową służbę zdrowia, jedno nie wyklucza drugiego.
                  • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 18:50
                    ale wiesz ze prywatnym szpitalom panstwo tez placi...?
                    • cauliflowerpl Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 19:14
                      Super. Odnoszę jednak wrażenie, że nie łapiemy nawzajem sensu naszych wypowiedzi.
                      W związku z czym wyloguję się z tej gałęzi.
                • cauliflowerpl Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 18:09
                  A tak w ogóle to serio pytasz?

                  Wiesz, że pieniądze w budżecie na publiczną służbę zdrowia nie biorą się znikąd, prawda? A że jak się już wezmą, to można je przeznaczyć na operację obojczyka kalafiorowej, która sobie wymyśliła jazdę na rowerze, albo na operację obojczyka człowieka, który został potrącony na przejściu dla pieszych.

                  Jeżeli kalafiorowa będzie tak miła i swoje fanaberie ubezpieczy, to wtedy nie trzeba będzie w skrajnym przypadku wybierać, czy zoperować starą babę, co z własnej woli, z pełną świadomością ryzyka i w ramach rozrywki zrobiła sobie kuku, czy człowieka, którego nie z jego winy potrącił samochód gdy szedł do pracy. Bo za kalafiorową zapłaci prywatna firma ubezpieczeniowa, więc będzie więcej dla innych.

                  Chyba wyjaśniłam.
      • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:31
        jakie kary przewidujesz? 3 mce? kolonia karna? oboz odchudzajacy?
        • gaskama Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:35
          Źle się wyraziłem. Mój błąd. Nie jestem za karaniem a za edukacja. Dietetyk szkolny, psycholog. Lekarz domowy powinien wysyłać do psychologa. Otyłość jest często spowodowana chorobami A często zaburzeniami psychicznymi.
          • ga-ti Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:00
            Dietetyk szkolny??? Psycholog szkolny??? Kobieto, zejdź na ziemię.
            • gaskama Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:04
              Fakt ... my płacimy ... katechetom.
            • malia Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:19
              To nie musi być przecież dietetyk typowo szkolny, tylko np zatrudniony przez powiat i mający dyżury w szkołach.
              Jesteśmy bogatym krajem, gminy , które czują się prześladowane z powodu tego, że ogłosiły że są wolne od lgbt dostały na pociechę po 250 000, a można było dietetyków zatrudnić
              • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:23
                W szkołach są osoby teoretycznie do tego przygotowane a jakoś im się nie chce poprowadzić lekcji.
                • nangaparbat3 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 19:19
                  Wiecie co - naprawdę uważam, że szkoła pełni ważną funkcję wychowawczą, i naprawdę uważam, że tym razem przeginacie.
                  Żadne lekcje nie przeważą rzeczywistości, w której jedzenie atakuje z każdej strony.
                  Myślę, ze szkoła miałaby szanse, gdyby zamiast 500 plus uczniowie dostawali darmowe obiady i drugie śniadania, wszyscy - plus zakaz sklepików i bufetów szkolnych.
                  Powinni jeść o tej samej porze, dobrze zbilansowane posiłki, w tym dużo warzyw.
                  Może coś by z tego wyszło.
                  Z gadu gadu na lekcji nie wyjdzie nic sad
                  W sprawie tak fundamentalnej jak jedzenie decyduje rodzina, wynoszone z domu nawyki są bardzo silne i niezmiernie trudno je zmieniać. Pamiętam dyskusję tu na forum - sugerowałam, że cała rodzina powinna zmienić dietę dostosowując jadłospis do potrzeb chorego dziecka (nie pamiętam już, co dziecku było, moze chodziło o otyłość, a może nie) i mimo że był to najprostszy sposób skłonienia dziecka do jedzenia odpowiednich potraw i ułatwienie dla rodziny (wszyscy jedzą to samo, mniej roboty), nie spotkał się ten pomysł z aprobatą.
                  Więc co niby miałoby wynikać z lekcji na temat zdrowego odżywiania się? Te osoby, które się tym interesują i którym zależy, trochę by skorzystały, utwierdziłyby się w swoich postawach. Reszta znalazłaby racjonalizacje dyskredytujące przekaz szkoły. I tyle.
                  • mia_mia Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 21:51
                    O święta naiwności. Ja jadam bardzo zdrowo, mąż zdrowo, dziecko jak było małe to też, a potem eliminowało z diety mnóstwo rzeczy, mając w nosie wzorce z domu.
                    Nauczyłam się to obchodzić choćby przerabiając zupy na kremy, ser na zapiekanki (w którymś momencie uznał, że nie lubi nawet sera) i tak z wieloma rzeczami, więc nawet jeśli do diety wchodzi coś co inni tępią ja się w sumie cieszę, że wszedł nowy smak, fakturawink



                    • nangaparbat3 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 22:46
                      Ale rozumiesz, że wiara że zrobienie lekcji o zdrowym jedzeniu to zmieni, jest jeszcze większą naiwnością?
                      W szkole gdzie pracuję robimy zresztą i lekcje, i projekty, bardzo udatne i cieszące młodzież, ale naprawdę nie wierzę, że mogą znacząco zmienić postawy sad
                      • mia_mia Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 22:59
                        Mam dziecko młodsze i bardzo dużo dowiedziało się o zdrowym jedzeniu w przedszkolu, teorię ma opanowaną do perfekcji. Fakt, że tam też zdrowo karmili, ale moje i tak jadło to co chciało.
                        Człowiek w życiu ma różne etapy, nawet jeśli popełnia błędy dobrze żeby był tego świadomy.
    • kk345 Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:17
      >ledwo wytrzymałam

      A co byś zrobiła, gdybyś nie wytrzymała, tak z ciekawości zapytam?
      • beauty_agadir Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:28
        Pewnie jakaś głupotę 😂 na poważnie nic bym nie zrobiła.Jestem świadoma że to mit my f*cking business.
      • gaskama Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:30
        Pewnie nic. Nikt nic nie mówi. Bo jesteśmy bardzo dobrze wychowani. Nie patrzymy innym w talerze.
        W sumie, co nas obchodzi, że ich dzieci beda żyły krócej, będą na koszt podatnika leczone na wiele poważnych chorób, że będą musiały się zdarzyć z ostracyzmem szczupłych i wysportowanych rówieśników. Może będą cialopozytywni, czy jak to się teraz nazywa.
        • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:34
          jak uwazacie ze macie racje to moze trzeba mowic?
          • gaskama Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:36
            Myślę, że podejście do obcej osoby jest nie ok. Chyba, że jest się lekarzem. Ale na poziomie państwa powinno się działać.
        • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:49
          gaskama napisała:

          > Pewnie nic. Nikt nic nie mówi. Bo jesteśmy bardzo dobrze wychowani. Nie patrzym
          > y innym w talerze.
          No weź... idź do wątku obok, ciężarnym wolno zaglądać w talerz i do szklanki wink
          A swoją drogą, to przecież wiadomo, że nie wyedukujesz ludzi zwracając im uwagę w hotelu. Takie sprawy powinna załatwiać szkoła podstawowa, tymczasem otyłe dzieci uczą się budowy pantofelka i dwutaktu zamiast zdrowego stylu życia.
          • gaskama Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:55
            Dwutakt jest akurat ok. Ja bym religie zastąpiła edukacja przydatna w życiu. Przez tyle lat edukacji dzieci mogłyby dyplomy lekarskie robić.
            • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:56
              gaskama napisała:

              > Dwutakt jest akurat ok.
              Do czego się przyda przytytym dzieciom w wieku dojrzewania? Nie lepiej ogólnorozwojowe? Coś, co powtórzą w domu?
              • gaskama Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:01
                Zawsze kochałam gry zespołowe. To coś co rozwija nie tylko ciało! Ale poczucie przynależności do grupy. Dwutakt jest ok. Pewnie nie na ocenę, nie katowany jako główny element zajęć. Ale lekcje wf w Polsce to temat na oddzielne 36 wątków.
                • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:07
                  W PL gry zespołowe rozwijają rozwinięte ciała i duchy, a przytyte dzieci czekają aż ktoś je z łaski wybierze a potem stoją przez 45 min - czyli są kolejny raz wyrzucane na margines grupy. Tak, to temat na nawet 360 wątków wink
                  • gaskama Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:10
                    No masz rację. Życie dzieci z otyłością ... jest pewnie przesr..e. Szczególnie na wfie.
                    • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:12
                      Jest. Jak widzę rodziców otyłego dziecka to mam ochotę ich strzelić w twarz. Ale... nie widzę powodu, żeby nauczyciele dokładali tym dzieciom a chętnie to robią.
                      • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:26
                        dlaczego sie hamujesz? boisz sie ze ktos ci odda? (facepalm)
                        • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:28
                          Nie, nie mam zapędów do wychowywania obcych ludzi, także nie martw się. Ale tak, niestety nie jestem kryształowa i źle myślę o rodzicach otyłych dzieci.
                          • igge Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 09:07
                            Mąż był otyłym dzieckiem. Jego rodzeństwo przeciwnie, nigdy grama nadwagi przez całe życie. Możliwe, że miał/ miewał zwolnienia z wf.
                            W domu kuchnia typowo polska, warzyw na lekarstwo.
                            Teściowa opowiadała kiedyś, że nie można go było odkleić od garnków kiedy gotowała. Wolał być przy niej niż ganiać z kolegami po boisku.
                            Potem schudł trochę.
                            Za moich czasów schudł w wieku ok 30plus lat drastycznie i już taki bardzo szczupły na zawsze pozostał. Ruchu dużo ma i lubi. Je zdrowo bo też po prostu lubi.
                        • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:29
                          bylam otylym dzieckiem moi rodzice nigdy nie dawali mi odczuc ze jesgtem gorsza ze zrobili mi krzywde ze to ich wina. mialam stresy zajadalam. Znam za to laske ktorej wysportowany ojciec zawsze trul na zmiane obwiniajac matke ze karmi 12 latce mowil "jestes gruba jak swinia" "masz dupe jak szafa nie miescisz sie w krzesle" itp po czym na przeprosiny donosil ciacha... to jest bardziej skomplikowane niz sie wydaje
                          • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:33
                            ichi51e napisała:

                            > wysportowany ojciec zawsze trul na zmiane obwiniajac matke ze karmi 12
                            > latce mowil "jestes gruba jak swinia" "masz dupe jak szafa nie miescisz sie w
                            > krzesle" itp po czym na przeprosiny donosil ciacha... to jest bardziej skomplik
                            > owane niz sie wydaje
                            >
                            No właśnie może była otyła bo miała opresyjnego ojca i głupią matkę. To nie polega na tym, żeby wyzywać dziecko, tylko od samego początku należy się postarać. Bo doprowadzić dziecko do otyłości jest prosto, a potem się zaczyna walka na całe życie.
                            • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:36
                              jakie rozwiazanie widzisz? dom dziecka? tam raczej wszystkie chude.
                              • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:37
                                dodam jeszcze ze ani matka tej dziewczyny nie tuczyla ani ona nie byla gruba. byla za gruba dla ojca, ktory nie rozumial ze 12 moga miec pulchne twarze. wiem bo dzidzialam zdjecia. Dziewczyna tylko w ciazy utyla, cale zycie chuda z bulimia oczywiscie.
                                • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:39
                                  Ależ ja tego nie popieram, mówię o rodzicach, którzy zaczynają od dawania dziecku biszkopcika, bo nie zawraca dudy a kończą na badziewiu zamiast obiadu - tak w skrócie oczywiście.
                                  • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:45
                                    nie masz zadnego pojecia czy ludzie daja biszkopcika zeby nie zawracal dudy ani co dzieci obcych ludzi jedza na obiad.
                                    • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:50
                                      No cóż, jeżeli chodzi o dzieci w moim otoczeniu to mam.
                                  • igge Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 09:28
                                    Koleżance córki rodzice tzn matka i szczególnie babcia od lat trują dudę, że będzie gruba. Wpędzają ją w kompleksy i depresję. Czepiają się szczególnie tego ( fajnego hobby), že dziewczyna często towarzysko z przyjaciółką piecze słodkości przeróżne domowe, bułeczki, bezy, lody pistacjowe robi, gofry, smaży placuszki itd
                                    Rzeczywiście nie sałatki robią ale słodycze
                                    Zamawiają pizzę.
                                    Moim zdaniem rodzice źle robią czepiając się.
                                    Dziewczyna była kiedyś jako dziecko trochę pełniejsza fakt i skutecznie odchudziła się.
                                    Wtedy też babcia z mamą dokopywały jej na ten temat, a dame były winne. Nadal są. Ale teraz to studentka.
                                    Bo to jedynie dorośli są odpowiedzialni za to, co kupują w spożywczym i za to czym mega wypchana jest lodówka i szafki.
                                    Za składzik słodyczy przemysłowych w domu też, jaka by nie była wymówka ( tutaj , bo rodzeństwo dziewczyny musi jeść słodycze!:-o )
                                    Za wciskanie kolejnych kotletów, pierogów, dogadzanie sobie na greckich wyspach, chodzenie za dzieckiem i wciskanie jedzenia. Mimo, że np upiekła dla siebie, przyjaciół i rodziny te nieszczęsne jagodzianki i je zjedli i normalnego obiadu czy kolacji nie chcą.
                                    A potem wpieranie dziecku, że będzie gruba i brak refleksji nad tym wciskaniem żarcia i nad tym, że takie gadanie najbliższych ma bardzo złe konsekwencje psychologiczne. Wszystko oczywiście powyższe dla dobra dziecka i w imię dobra dziecka.
                                    Nie wspomnę o krytyce smaku cukierniczych cacek. Bo też są nadmiernie szczerzy w swoich negatywnych czasem ocenach.
                                    Jak nie smakuje to powinni mordki w kubeł, jeść i nie gadać.
                                    Taśma na gada tu by się przydała. Zakleić paszcze i już.
                                    Ich działalność bez fonii byłaby łatwiejsza do zniesienia przez dziewczynkę i mniej brzemienna w skutkach.




                                    • igge Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 09:30
                                      Korekta:
                                      SAME były winne
                              • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:38
                                Napisałam wyżej, szkoła. Edukacja w szkole podstawowej. Ona ma wyrównywać szanse. Zmiana lekcji wfu, żeby dzieci z nadwagą zrozumiały, że one też mogą się ruszać, znalazły swoje miejsce i swój sport.
                                • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:44
                                  wydaje mi sie ze lepszym rozwiazaniem niz szukanie swojego sportu jest model azjatycki/germanski i aktywne zycie. Rower zamiast auta, spacer po gorach zamiast all inc, gotowanie od zera, chodzenie po schodach, chodzenie po zakupy, nie kupowanie na zapas... tyle ze trzeba kompletnie zmienic podejscie.
                                  • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:49
                                    Przecież o tym piszę.
                                    • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:14
                                      no wlasnie "szukanie swojego sportu to cos innego wlasnie sie ostatnio mowi ze to jest jedna z przyczym otylosci na zachodzi. bo ludzie rozdzilaja - teraz sport spalam kalorie, a tera jade autkiem do MD bo przeciez zasluzylem. Wazniejsza jest promocja cwiczen w parku, budowanie szlakow rowerowych ktorymi nawet dziecko moze przejechac przez miasto, kultura spedzania niedzieli w parku na grze w pilke, puszczaniu latawcow i kapaniu sie w jeziorze...
                                      • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:20
                                        Tego nie zrobisz bez rodziców, skoro rodzic niewydolny to chociaż niech dzieciak w szkole się zarazi czymś, co mu będzie sprawiało przyjemność.
                                        • igge Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 09:47
                                          Moje się zaraziło niestety nie w szkole. Choć chodziło do szkoły z basenem i na wf też parę lat uczęszczało. Nawet wyjątkowo dobrą panią od wf miało, czysty przypadek, szczęśliwy traf.
                                          A i tak tym jednym jedynym wymarzonym od małego sportem - konie. Jeździectwo.
                                          Wbrew pozorom ( ktoś tu kiedyś na forum banialuki pisał) jeździectwo to też bardzo wymagający fizycznie sport.

                                          Uważam, że jak dziecku się nie przeszkadza - samo często sensownie podchodzi do jedzenia. Nie trzeba tylko ciągle podtykać żarełka, wciskać, namawiać plus robić nieodpowiednich zakupów. Jak dzieciak nie jest głodny - niech nie je. Jak chce opuścić posiłek bo coś wcześniej, nawet lody czy pizzę na mieście jadł, niech opuszcza.
                                          No i warzywa jako główne danie mogą bywać, w miarę nie idiotyczne wszystkie posiłki, do picia woda, cukru minimum, tłuszczu to zwykle dzieci i tak nie chcą jeść.
                                          Lunch do szkoły nie w formie czekoladowego batonu ( serio, koleżanka taki lunch maluchom do szkoły pakowała)
                                      • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:26
                                        I też jestem za tym podejściem. Lubię mieć radość ze sportu, cieszę się chwilą, nie muszę chwalić się na forum ilocyfrowe wyniki osiągnęłam... dużo aplikacji, dużo chwalenia, dużo zdjęć... I potem taki kanapowiec myśli, że on w ogóle to nie ma szans. Ja tam wolę pracę u podstaw.
                                        • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:35
                                          . I potem taki kanapowiec myśli, że on w ogóle to nie ma szans.

                                          no i nie ma szans z takim podejściem
                                          zdjęcia, aplikacje, "chwalenie się" - to jest spora część atmosfery która dodaje energii. Ludzi to motywuje do ruszenia z tej kanapy, bo skoro Jolka może to ja też. Sport powinien łączyć ludzi a nie dzielić
                                          • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:37
                                            Ale dzieli, poczytaj niżej jakie ludzie mają wspomnienia z wuefu.
                                            • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:39
                                              Dlaczego wkładasz do jednego worka dwie zupełnie różne rzeczy ?
                                              Czym innym są wspomnienia z wfu ( 20-30 letnie) czym innym bycie kanapowcem mającym kilkadziesiąt lat i kilkanaście kg nadwagi a czym innym internet i media społecznościowe-które sa ogromnym wsparciem dla "kanapowców" i nie tylko
                                              • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:44
                                                Ten wf nadal wychowuje kanapowców. Nic się nie zmieniło, podekscytowani wfiści faworyzujący wytrenowane dzieci. Jestem matką sportowca, mój syn jest uwielbiany na wfie, ale nauczyciel niewiele miał wkładu w jego wychowanie fizyczne... dziećmi mniej zdolnymi też się nie zajmuje. To od czego on tam w ogóle jest?
                                                • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:51
                                                  Niestety, z jednej strony ten wf to kolejny element naszej kiepskiej edukacji i programu- z drugiej- to że twój syn ma takiego nauczyciela wf może wynikać z faktu że...nauczyciel jest stary..Społeczeństwo sie starzeje, widać to we wszystkich grupach zawodowych. Policjantów jest mało- beda dawac dodatki za zostanie w służbie mimo praw emerytalnych, nauczyciele- pamiętający prl . Jednak ci młodzi-bywają inni, z pasją ( nawet po latach), zaangazowani

                                                  No i. Nauczyciel wf mający kontakt z twoim dzieckiem w szkole ( budynek) 120 min w tygodniu nie jest od tego by wyrabiać w nim jakiekolwiek nawyki
                                                  • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:54
                                                    Młody jest, fajny nawet ale kompletnie nie ma podejścia do słabszych dzieci. Z kolei pani od SKS jest niesamowita, potrafi tak zachęcić, że przychodzą baaardzo różne dzieciaki. Ale tam nikt nikogo do drużyny nie wybiera, nauczycielka sama wie jak ma skompletować drużynę.
                                                  • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:58
                                                    No jak zwykle ( nic odkrywczego zresztą wink ) - wszystko zależy od człowieka smile
                                                  • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 23:00
                                                    wapaha napisała:

                                                    > No jak zwykle ( nic odkrywczego zresztą wink ) - wszystko zależy od człowieka smile
                                                    >
                                                    Masz dziecko?
                                                  • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 23:02
                                                    A jakie to ma znaczenie dla tej dyskusji ? big_grin
                                                  • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 23:04
                                                    Jakbyś miała to mogłabyś zapytać, czy nadal wybierają do drużyn na wfie, stąd pytanie. U mnie i u wszystkich znajomych tak. Dopóki tak będzie to polski wf sie nie zmieni.
                                                  • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 23:05
                                                    Nie rozumiem- mieszkasz w Polsce czy gdzie indziej ?
                                                  • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 23:06
                                                    Teraz w PL.
                                                  • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 23:11
                                                    A wcześniej- gdzie było "bez wybierania do drużyn" - Norwegia ?

                                                    Mam mieszane i sprzeczne uczucia w tym temacie podobnie jak w kwestii podejścia do rywalizacji, oceniania itp. Nie wiem czy jestem kompetentna by dyskutować o tym w takim szerszym ogólnym zakresie
                                                • igge Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 10:09
                                                  No, moje było jedno zdecydowanie mniej big_grin zdolne na wfie.
                                                  Nieporównywalnie do reszty klasy " niewytrenowane".
                                                  Nie widziałam nigdy wfu dziecka z bliska, ale chyba niemożliwym było zupełne niezajmowanie się mniej zdolnymi, mniej sprawnymi.
                                                  Jak chciało to chodziło na wf, choć na początku nauczycielom nie mieściło to się w głowie.
                                                  Jak przestało chcieć to przestało chodzić ( przestali chodzić oboje bo drugiego malca też to dotyczyło, choć w jego przypadku trenerka zaklinała mnie na wszystko, żebym motywowała i hmm zmuszała dziecko do kontynuowania sportowej kariery wink. W jej oczach byłam, zdaje się wyrodną matką, a przynajmniej winna, winni, rodzice, porzucenia sportu wyczynowego przez dziecko ).
                                          • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:41
                                            wapaha napisała:

                                            > . I potem taki kanapowiec myśli, że on w ogóle to nie ma szans.
                                            >
                                            > no i nie ma szans z takim podejściem
                                            > zdjęcia, aplikacje, "chwalenie się" - to jest spora część atmosfery która dodaj
                                            > e energii. Ludzi to motywuje do ruszenia z tej kanapy, bo skoro Jolka może to j
                                            > a też.
                                            A ja tak nie mam. Nie rywalizuję z Jolką ani nie czuję potrzeby publikować na fejsie ile dziś wytrenowałam. Ja się ścigam ze sobą, cieszę się, że dziś byłam lepsza niż wczoraj. I to bym polecała początkującym, a nie te wszystkie sztucznie podekscytowane trenerki.
                                            • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:46
                                              Ale ty jesteś introwertykiem i masz taki a nie inny sposób przeżywania różnych rzeczy i różnych sukcesów. Ale naprawde nie oznacza to, że ci co to robią, szkodzą innym

                                              I to bym polecała początkującym, a nie te wszystkie sztucznie podekscytowane trenerki.
                                              i znowu rozrzut jak po wybuchu wojny
                                              pomiędzy początkującym a sztucznie podekscytowaną trenerką jest całe morze fajnych przydatnych informacji i grup wsparcia. Na początek dobre buty, stanik- żeby sobie nie zaszkodzić. Na początek ostrożność, powolne wchodzenie w aktywność, traktowanie wypoczynku jako treningu. Wiedza nt odżywiania/spalania/regenracji /nawodnienia , zapoznanie z miejscami i trasami udostępnianymi przez innych ludzi, wsparcie poprzez darmowe ćwiczenia w grupia- serio, ludziom to pomaga i jest realnym wsparciem- zwłaszcza jesli widzą że takich jaki oni jest więcej
                                              • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:48
                                                wapaha napisała:

                                                Na początek dobre buty, stanik- żeb
                                                > y sobie nie zaszkodzić. Na początek ostrożność, powolne wchodzenie w aktywność,
                                                > traktowanie wypoczynku jako treningu. Wiedza nt odżywiania/spalania/regenracji
                                                > /nawodnienia , zapoznanie z miejscami i trasami udostępnianymi przez innych lu
                                                > dzi, wsparcie poprzez darmowe ćwiczenia w grupia- serio, ludziom to pomaga i je
                                                > st realnym wsparciem- zwłaszcza jesli widzą że takich jaki oni jest więcej
                                                >
                                                Tak! Dokładnie tego trzeba! Dlaczego nie w szkole?
                                                • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:50
                                                  I pomyśl, że te wszystkie grupy wsparcia są dla dorosłych skrzywdzonych na wf. Bo taki przytyty nastolatek nie ma tego, co najważniejsze:""Na początek ostrożność, powolne wchodzenie w aktywność,
                                                  > traktowanie wypoczynku jako treningu. Wiedza nt odżywiania/spalania/regenracji
                                                  > /nawodnienia "
                                                  Wf w PL: ćwiczymy dwutakt przez pół roku, stajemy na głowie, skaczemy przez kozła. W mojej drugiej ojczyźnie jakoś się dało inaczej.
                                                  • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:56
                                                    I pomyśl, że te wszystkie grupy wsparcia są dla dorosłych skrzywdzonych na wf
                                                    nie przesadzaj i nie generlizuj
                                                    Wf nie skrzywdził więcej dzieci niż szkoła w ogóle. Nie ma co uprawiać czarnowidztwa bo zaraz dojedziemy do wniosku że epidemia otyłości to efekt beznadziejnych wfistów. Ciekawe że w stanach też są tacy beznadziejni ?

                                                    Wf w PL: ćwiczymy dwutakt przez pół roku, stajemy na głowie, skaczemy przez kozła. W mojej drugiej ojczyźnie jakoś się dało inaczej.

                                                    też
                                                    ale też gra w tenisa, piłkę nożna, chodzi na siłownię, basen, spacery, uskutecznia się zabawy biegowe i ruchowe- na tyle ile pozwala infrastruktura i czas

                                                    A jak wygląda wf u Ciebie ( gdzie to jest ?)
                                                • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:52
                                                  Bo dorosli ludzie nie chodzą do szkoły ?
                                                  Bo szkoła ma wspierać rodzica w wychowaniu i edukacji a nie zastępować ?
                                                  • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:55
                                                    wapaha napisała:

                                                    > Bo dorosli ludzie nie chodzą do szkoły ?
                                                    > Bo szkoła ma wspierać rodzica w wychowaniu i edukacji a nie zastępować ?
                                                    Przeczytaj mój post jeszcze raz.
                                          • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:53
                                            Jest specyficzna grupa ludzi ktorym to dodaje energii i kopa i calkiem spora ktora to zniecheca.0
                                            • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:59
                                              No jak wszędzie i we wszystkim. Ludzie są różni. Nie da się dogodzić wszystkim
                                          • igge Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 09:58
                                            Moje dziecko kochało rywalizację, wyzwania, " zdjęcia, chwalenie się". Koledzy sami z siebie, nie proszeni, nagrywali na zawodach przejazdy, potem omawiali każdy ruch, błąd, sukces, zachowanie konia, jeźdźca, sędziów tych, sędziów tamtych. Komentowali sędziowskie oceny. Atmosfera zdecydowanie dodawała energii. Motywacja rosła choć stres był też. Ale i frajda była.
                                            Czy drugie dziecko miało podobne podejście?
                                            Nie wiem. Na pewno chciało i było w sportowej klasie, wysiłek był, zmieniało szkołę by w tej sportowej klasie być. I w tym przypadku trochę w pierwszej, niesportowej szkole zaraziło się sportem na wf. Bo jakieś predyspozycje w budowie i w ogóle wykryli i potem ta możliwość zmiany sxkoły i klady na sportową pojawiła się i chciało
                                            Ja tam przez te lata sportu dziecka umęczona byłam dojazdami.
                                            • igge Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 10:25
                                              Korekta: szkoły i klasy
                                      • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:31
                                        nie tylko to, ja dodałabym cos jeszcze. świadomość, by żyć w ruchu a nie bezruchu
                                        nie chodzi o dawkę sportu czy ruchu i co sobotę wycieczka rowerowa a potem korpo
                                        chodzi o aktywny tryb życia-od rana do wieczora- jeśli praca przy biurku - przerwy i trochę gimnastyki- chodzneie po schodach a nie wina, gdzie mozna przejście pieszo a nie pojazdem po pracy, obiedzie, odpoczynku ruszenie tyłka z kanapy-ogród/spacer/zabawa cokolwiek byle unikać przesiadywania
                                        • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 23:26
                                          Otoz to. Zrozumienie ze rano jak czlowiek wstanie to super jest sie przeciagnac zrobic gimnastyke piec sklonow piec przysiadow. Ze spotkanie integracyjne moze byc na rowery a nie na wodke...
                                          • igge Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 10:34
                                            No cóż, próbowałam koleżankę namówić na kijki, na spacery bez kijków po lesie, na coś z ruchem zamiast kanapy i ciasta i pogaduszek na siedząco regularnych ale nie dała się namówić choć warunki są i czas. Nawet psu nie chce kupić obroży ( dałabym i smycz w prezencie) bo ma wielki, częściowo zalesiony, plac i piesio lata sobie i wścieka się luzem po terenie zamiast wyjść z nami na smyczy czasem.
                                            Tyle, że koleżanka często do sklepu truchta piechotą i wysiada na mieście i zamiast przesiadać się w drugi bus - posuwa 2-4 przystanki pieszo. Ja prawie zawsze zakupy robię autem. Po mieście też autem. Ba, zdarza mi się psa na spacer gdzieś dalej wywieźć autem, żeby ciągle tej samej okolicy nie wąchał.
                      • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 23:24
                        Jak widzę rodziców otyłego dziecka to mam ochotę ich strzelić w twarz

                        i ty śmiesz mnie pouczać na temat mojego stylu życia ??
                        • taki-sobie-nick Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 01:37
                          Jak widzę rodziców otyłego dziecka to mam ochotę ich strzelić w twarz

                          Nie wiem, kto to pisał, ale powinien leczyć agresję.
                          • igge Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 10:36
                            100/100
                  • lily_evans11 Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:34
                    Byłam chudą i długą nastolatką, a i wtedy, i teraz na hasło gry zespołowe biorą mnie siódme poty.
                    • anika772 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 08:27
                      lily_evans11 napisała:

                      > Byłam chudą i długą nastolatką, a i wtedy, i teraz na hasło gry zespołowe bior
                      > ą mnie siódme poty.
                      >

                      Mam identycznie z grami zespołowymi. Nie znoszę. Badmington jest ok, ale w dwie osoby, żaden debel.
                • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:10
                  u mnie w klasie tez byly dziewczyny ktore uwielbialy sport i gry zespolowe. najbardziej ze swoimi rownie wysportowanymi kolezankami, bo oczywiscie jak bylas slaba to tylko ci pokazywali ze jestes do niczego. nienwidzilam tego wybierania i dyskusji... jej nie... ona ma okulary...
                  • gaskama Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:12

                    Dobre zajęcia z wf to nie lada wyzwanie.
                    • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:15
                      Nie przesadzaj. Wystarczy jak górach, prowadzi najsłabszy. Przecież ci najlepsi i tak chodzą na dodatkowe zajęcia/uprawiają sport rodzinnie/uczęszczają na SKS.
                      • droch Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 12:18
                        W górach absolutnie nie powinien prowadzić najsłabszy. A im trudniejsze warunki, to tym bardziej nie powinien.
                • eliszka25 Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:17
                  Jak dobrze grasz w gry zespołowe, to każdy chce mieć cię w drużynie, zawsze jesteś wybierana jako jedna z pierwszych i możesz mieć poczucie przynależności do grupy. Natomiast dziecka otyłego, które nie nadąża za kolegami z klasy, nikt w drużynie nie chce, jest wybierane zawsze jako ostatnie i najczęściej jest rezerwowym, więc w praktyce siedzi większość lekcji na ławce. Zapewniam cię, że takie dziecko nie ma poczucia przynależności do grupy, tylko co najwyżej czuje się głupio, niepotrzebne i odrzucone.
                  • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:21
                    Dziwne, że przez tyle lat wuefistki/wuefiści na to nie wpadli big_grin Swoją drogą wyobrażacie sobie, że na jakąkolwiek inną lekcję prowadzą dzieci a nie nauczyciel?
                    • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:25
                      moim zdaniem nie wpadaja na to bo wfistami zostaja ludzie z tej grupy w sporcie dobrej co sie naturalnie odnajduje.
                      • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:27
                        Wystarczy IQ ameby, żeby to sobie wyobrazić, prawda?
                  • vodyanoi Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:51
                    Niekoniecznie chodzi o niewybieranie dziecka otyłego.
                    Można nie wybierać również mniejszego, drobniejszego, nielubiącego sportów zespołowych, bojącego się piłki ( po tym, jak dostało w nią w zęby) itp.
                    Tak, byłam niewybierana. Sportów zespołowych do dzisiaj nie lubię. Nawet kiedyś mnie koleżanka skomentowała, że vodyanoi to nie lubi sportu. Taaa. B jak robiłam 5 okrążeń stadionu co wieczór, pływałam co drugi dzień o 6 rano (przed szkołą), uprawiałam najbardziej pokręcone i zaawansowane aerobiki itp. to już według wielu nie był sport. Bo sport to siatkówka i koszykówka. Ech...
                    • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:55
                      To zupełnie tak jak ja smile Ale ja akurat jestem introwertykiem, więc sporty zespołowe zawsze mnie męczyły. Praca zespołowa też, najlepiej działam indywidualnie.
                  • igge Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 10:41
                    Aż nie chcę wyobrazić sobie, co moje dziecko musiało czuć na wfie. Brrrr! Horrorek.
                    Chciało chodzić to zapisałam, nie chciałoby - przyniosłabym w zębach oczywiste zwolnienie od lekarza.
                    W kolejnej szkole sama mu odradzałam i daliśmy sobie spokój z wf. Realizowało się sportowo poza szkołą.
                • sineado Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 06:33
                  Przypomniała mi się sytuacja z lekcji w tym roku. Dwutakt na ocenę, moja córka wysoka trafiła do kosza 5 razy, dostała 5. Koleżanka z jej klasy, najniższa, bardzo drobna dziewczynka, trafiła 2 razy, dostała dwójkę... Nie dziwię się że dzieci nie lubią w-fu
            • hosta_73 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 06:34
              "Dwutakt jest akurat ok."
              Hehe, mój koszmar ma w-f. Nie, że nie umiałam tylko wałkowaliśmy go prawie całą 7 klasę. Tyle godzin stania w kolejce!
        • tiszantul Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:57
          "będą musiały się zdarzyć z ostracyzmem szczupłych i wysportowanych rówieśników"

          Ostracyzm najlepiej działa jak grupa prześladuje jednostki. Jak w klasie jest połowa klopsów, to nikt się nie będzie specjalnie przejmował i wcale nie jest powiedziane, kto kogo będzie gnębił
          • ninanos Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:55
            Cenna uwaga.
            Pamiętam lata temu jak moja kuzynka mieszkająca w usa chciała wprowadzić dietę swojej córce, a ona do niej, że przecież jest jedną ze szczuplejszych dziewczyn w klasie. na warunki w polsce ona była pulchna, a tam wśród rówieśników przeciętna,a nawet szczupła.
            • mia_mia Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 05:54
              W biednych dzielnicach jest więcej otyłych dzieci, zdrowe jedzenie jest tam często poza możliwościami finansowymi rodzin. Otyłość jest tam powiązana ze statusem ekonomicznym i społecznym.
              • anika772 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 08:29
                Hmmm, a nie z brakiem wiedzy i świadomości oraz niewykształceniem dobrych nawyków?
                • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 08:34
                  Bardziej brakiem czasu brakiem kasy zmeczeniem po calym dniu roboty i checia wynagrodzenia sobie i najblizszym zarciem ogolnego bezsensu egzystencji.
                  • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 09:04
                    Dodam ze pisanie “ brakiem wiedzy i świadomości oraz niewykształceniem dobrych nawyków?“ sugeruje ze te biedne grubasy w sumie same sobie winne bo nie dosc ze biedne to jeszcze glupie. Wystarczyloby sie doksztalcic i by sie schudlo.
                    • anika772 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 09:08
                      Nie, nie sugeruję tego. Bieda, brak edukacji to jest systemowy problem, i niestety przenosi się z pokolenia na pokolenie.
                      Aczkolwiek, dokształcić się, schudnąć i poprawić swoje zdrowie jednostka też oczywiście może.
              • igge Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 10:46
                Śmieciowe żarcie jest stosunkowo tanie
                Są dzielnice, okolice gdzie nie ma dobrego szybkiego dostępu do świeżych tanich warzyw
              • ninanos Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 16:38
                Mieszkałam w stanach, nie zarabiałam milionów, a jednak odżywiałam się zdrowo, ale wiesz co mnie różniło? mnie się chciało ugotować od podstaw, a nie wpieprzać ociekających tłuszczem gotowców.
          • igge Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 10:44
            smile jeszcze w życiu nie widziałam klasy klopsów ( 50% klopsów)tongue_out
        • igge Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 10:20
          Ciałopozytywni?
          Jedno nie wyklucza drugiego.
          Rówieśnicy, rodzice, babcie, nauczyciele, otoczenie mogą, nawet powinni być ciałopozytywni i jednocześnie mogą zwracać uwagę na zdrowszy tryb życia, odżywiania itd
          Natomiast obcy ludzie mogą sobie zakładać wątki na forum, może im się ulewać ale nie jest to od nich zależne, jak inni obcy ludzie karmią swoje dzieci. I czy puszczają je na rower zamiadt zamawiać pizzę.
          Wpływ jakiś można mieć na szkołę
          W sumie też niewielki: obiady szkolne stołówkowe to często zgroza np biały barszcz i wielki pączek. Moje dziecko nie chciało obiadów w stołówce choć to wygoda.
          Nawet te akcje szkolne typu mleko w kartonikach (smakowe też, w kilku smakachsmile ) to trochę pomyłka.
        • black_halo Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 14:44
          gaskama napisała:

          > Pewnie nic. Nikt nic nie mówi. Bo jesteśmy bardzo dobrze wychowani. Nie patrzym
          > y innym w talerze.
          > W sumie, co nas obchodzi, że ich dzieci beda żyły krócej, będą na koszt podatn
          > ika leczone na wiele poważnych chorób, że będą musiały się zdarzyć z ostracyzme
          > m szczupłych i wysportowanych rówieśników. Może będą cialopozytywni, czy jak to
          > się teraz nazywa.
          >
          A uświadamiasz ludzi na plaży popijacych piwo, że to niebezpieczne i potem może trzeba będzie im latami płacić rentę inwalidzką? Podobnie jak ci co biegają maratony i w wieku 45 lat wymagają nowych kolan, stawów biodrowych i wiecznej rehabilitacji kręgosłupa? A może uświadamiasz amatorów ryzykownych sportów? Pracoholików, którzy lekko po 50tce padają na zawał albo mają udar i państwo się musi nimi zajmować do końca ich dni? Co powiesz szczupłym osobom, które figurę utrzymują za pomocą podejrzanych specyfików i mają potem problemy z sercem lub układem pokarmowym?
    • konsta-is-me Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:18
      1.Ziemniaki to warzywa...
      2.Wsadz swoj nos gdzie indziej i odczep sie kto , co i jak je.
      • laruara Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:23
        Obrzydliwe jest gapienie się ludziom w talerze...
      • droch Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 12:27
        Trochę tak, a trochę nie - jak rodzice katują dzieciaka na ulicy, też proponujesz przejść na drugą stronę?
    • zlota.ptaszyna Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:30
      Tez uwielbiam obserwować i sobie wyciągać wnioskiwink

      Mnie najbardziej zadziwia ta popularność takich najtańszych dan typu spaghetti czy naleśniki.

      Ja wybieram tylko takie najdroższe rzeczy typu kapary , grzybki , śliwki w occie a tu 3/4 jadalni wcina jajecznicę i parówki i to w wykwintnym hotelu ....
      O co tu chodzi ?
      • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:53
        zlota.ptaszyna napisała:

        > Ja wybieram tylko takie najdroższe rzeczy typu kapary , grzybki , śliwki w occie

        big_grin uwielbiam twoje poczucie humoru!
      • abecadlowa1 Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:59
        zlota.ptaszyna napisała:

        > śliwki w occie

        Ale nie mirabelki, tylko te droższe, tak?
        • gaskama Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:02
          I tylko prawdziwki w occie ... parowkowym zostawiam maślaki.
          • abecadlowa1 Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:01
            I muchomory
      • ga-ti Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:04
        Kaparów akurat nie lubię, a grzybków i śliwek w occie mam pół półki w piwnicy wink
        • black.emma Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:08
          Zaproś mnie! Uwielbiam śliwki w occie! Kapary mam wink
      • norra.a Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:32
        Ja się też zawsze dziwię jak w fajnym hotelu na Kanarach gdzie kucharz przyrządza na bieżąco świeże ryby i owoce morza, ludzie stoją w kolejce po mrożone burgery i czekają aż doniosą frytki sad
      • igge Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 10:53
        Moje dzieci zawsze wybierały/ (wybierają może) naleśniki, pierogi, placki, makarony. Może także dlatego, że rzadko to miały w domu.
        Lubiły na słodko. Nawet obiady. Ja nie cierpię. Z domu wyniosłam obrzydzenie.
        Choć niestety słodyczy kupnych plust domowych ciast u nas zawsze było od początku dzieciństwa dzieci sporo, dużo przynosiłynim babcie. Ale ja też bez winy nie jestem.
        Są i były szczupłe na szczęście.
        Ale ich nawyki zdrowotne wyniesione z domu mogłyby być lepsze. Teraz za późno.
    • sniyg Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:31
      No niestety tyjemy na potegę. Już przegoniliśmy Niemców i depczemy po piętach Wielkiej Brytanii.
      • grey_delphinum Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:46
        A ja (akurat z plaży) mam zupełnie inne spostrzeżenia - młode mamy (często z dwojgiem lub trojgiem dzieci) szczuplutkie i zgrabne, dzieci chude i energiczne, za to tatusiowie często z piwnymi brzucholami wink
        • simply_z Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:47
          tja jasne, pełno tłustych Grażyn, ojców ledwie po 30-tce, a zapasionych.
          • grey_delphinum Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:11
            Ale że co? Mam kłamać, ze widziałam tłuste klopsy, skoro nie widziałam?
            • simply_z Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:38
              nie, może po prostu w tej części Polski jest ich mniej. Najwięcej spaślaków widziałam w Małopolsce i nad Bałtykiem.
        • igge Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 10:55
          Ja też widuję takievsexi mamysmile
    • pani_tau Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:43
      Ja to jestem chyba skoncentrowana wyłącznie na sobie, bo ostatnią rzeczą, jaką mnie interesuje to kto co je przy stoliku obok.
      • madame_edith Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:21
        Hahaha tez sobie wlasnie zdalam sprawe, ze pojecia nie mam co ludzie obok w hotelu jedli 😁
    • agusiah Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:43
      A pamiętacie, jak Ewa Kopacz próbowała wyrzucić śmieciowe jedzenie ze szkół? Jaki krzyk się podniósł w obronie drożdżówek?
      Żal mi bardzo dzieci z otyłością, nie żyje im się łatwo
      • gaskama Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:49
        A do tego krócej!
        • alpepe Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:09
          A to akurat jest dobre, nie obciążą Zusu za bardzo.
          • gaskama Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:11
            Ale jeszcze mniej by obciazaly, gdyby żyły długo w zdrowiu.
            • black_halo Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 14:46
              Nie, najlepiej dla zusu jest jak człowiek schodzi z tego świata tuż przed przejściem na emeryturę. Całe życie na płacił składek i ani jednej emerytury nie pobrał.
      • cauliflowerpl Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 07:42
        Pamietam doskonale. Wierzyc mi sie nie chcialo, ze moje pokolenie nie potrafi dziecku zrobic kanapki do szkoly.

        Dlatego mnie przestaje byc zal i dzieci i doroslych.
        Cale zycie my kobiety slyszymy, ze mamy byc odpowiedzialne za wszystko i wszystkich. A korona to bylo o dalej jest apogeum zbiorowej odpwowiedzialnosci (niezaleznie od plci).

        Siedzialam w domu bite 3 miesiace, podczas gdy moj otyly sasiad cukrzyk z astma przesiadywal pod blokiem na laweczce z fajka, ale wg wszelkich statystyk, to on w razie zlapania wirusa skonczylby pod respiratorem, nie ja.
        Przesiedzielismy w domach 3 miesiace wszyscy, zalatwilismy na cacy gospodarke, chodzimy w szmacie na twarzy, a tylko nieliczni maja jaja przebąkiwac w mediach, ze 80% hospitalizowanych przez covid mialo otylosc lub nadwage.
        Wiec o ile widze zlozonosc problemu otylosci i niemoznaosc rozwiazania go bez kompleksowego programu rzadowego, tak niestety jak slysze grozby "kolejny lockdown" to calą moja empatie diabli biora.
        • hanusinamama Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 14:45
          Ale wywalenie drożdżówek ze szkół nic nie załatwiło. Te ktore dostawały kanapki , nadal je dostają...te ktore dostawłay kase na drożdżówke kupują ja teraz w drodze do szkoły....ludzie tylko prace w tych sklepikach stracili.
          • satur9 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 15:13
            100% racji. 3 dni temu na głównej był płaczliwy artykuł o 12,3%(!) spadku cen słodyczy ze względu na drastyczne obniżenie sprzedaży. I ani słowa o tym, że od połowy marca bombelki nie chodzą do szkoły i nie robią zakupów w okolicznych sklepach jako powód tej sytuacji.
            • lauren6 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 16:35
              > I ani słowa o tym, że od połowy marca bombelki nie chodzą do szkoły i nie robią zakupów w okolicznych sklepach jako powód tej sytuacji.

              Większość ludzi kupuje słodycze na przyjęcie gości. Jeśli jest lockdown lub kwarantanna to gości nie przyjmują.
              Na taką ewentualność nie wpadłaś?
          • nangaparbat3 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 20:09
            Przecież drożdżówki wróciły.
            Broniliśmy ich jak niepodległości.
        • black_halo Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 14:49
          cauliflowerpl napisała:

          > Pamietam doskonale. Wierzyc mi sie nie chcialo, ze moje pokolenie nie potrafi d
          > ziecku zrobic kanapki do szkoly.
          >
          > Dlatego mnie przestaje byc zal i dzieci i doroslych.
          > Cale zycie my kobiety slyszymy, ze mamy byc odpowiedzialne za wszystko i wszyst
          > kich. A korona to bylo o dalej jest apogeum zbiorowej odpwowiedzialnosci (nieza
          > leznie od plci).
          >
          > Siedzialam w domu bite 3 miesiace, podczas gdy moj otyly sasiad cukrzyk z astma
          > przesiadywal pod blokiem na laweczce z fajka, ale wg wszelkich statystyk, to o
          > n w razie zlapania wirusa skonczylby pod respiratorem, nie ja.
          > Przesiedzielismy w domach 3 miesiace wszyscy, zalatwilismy na cacy gospodarke,
          > chodzimy w szmacie na twarzy, a tylko nieliczni maja jaja przebąkiwac w mediach
          > , ze 80% hospitalizowanych przez covid mialo otylosc lub nadwage.
          > Wiec o ile widze zlozonosc problemu otylosci i niemoznaosc rozwiazania go bez k
          > ompleksowego programu rzadowego, tak niestety jak slysze grozby "kolejny lockdo
          > wn" to calą moja empatie diabli biora.

          Masz trochę błędne info. Oczywiście to prawda, że 60-70% ludzi pod respiratorem to ludzie z nadwagą i otyłością ale to wynika z tego, że jakieś 60-70% społeczeństwa ma nadwagę i otyłość. To bardzo demokratyczna choroba. Dane pochodzą z UK i tam to widać bardzo dokladnie. W Belgii na przykład większość osób pod respiratorami to dziadki w wieku 80+.
          • cauliflowerpl Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 15:39
            Inaczej:
            "Jedynym stałym czynnikiem ryzyka, który jest wymieniany w większości analiz na całym świecie, jest kwestia otyłości. Zdaniem niezależnych lekarzy z jednej strony zwiększa ona podatność na infekcje, z drugiej zagrożenie ciężkim przebiegiem choroby."


            portal.abczdrowie.pl/kto-zachoruje-na-koronawirusa
      • igge Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 10:57
        Pamiętamybte drożdżówki i krzyk w ich obronie.
        Głupota.
        • hanusinamama Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 14:46
          Dla mnie głupota było to co zrobiono. Te dzieci nadal jedzą drożdzówki i batony, tylko kupują je w sklepie pod domem.
      • bulzemba Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 16:03
        Najwspanialszym pomysłem było ograniczenie soli. W stołówce w szkole mojej córki z ziemniaków bez soli robili taką breję, że do dziś dnia młodą trzepie na widok gotowanych ziemniaków.
    • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:54
      ""Na imprezach rodzinnych byłam tym dzieckiem, które zawsze siedzi przy stole i najładniej je. Znalazłam sobie niszę, w której osiągnęłam sukces, więc jadłam i rosłam".
      www.wp.pl/?s=https%3A%2F%2Fkobieta.wp.pl%2Fkatarzyna-partyka-bylam-dzieckiem-ktore-ladnie-jadlo-6543609397438593a&utm_source=facebook&utm_medium=social&utm_campaign=fbkobieta&utm_term=post&utm_content=kobieta&fbclid=IwAR1zhqdRyIu_YnYpM4vu4bNxbyOU_6n-phfoiLTyjeGwdBWX4T8d-ykf4ow&src01=6a4c8&c=96
      • gaskama Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 20:58
        No i klasyczny przykład. Gdyby tu wkroczył psycholog do rodziny, jak dziecko miało te 4, 5 lat, to jej życie wyglądałoby inaczej.
        • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:13
          w jaki sposob? polecam "odchudzanie dzieci po polsku" www.youtube.com/watch?v=sdX6CfvOPxA
          • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:23
            czasopisma.bg.ug.edu.pl/index.php/maes/article/view/2787/2230
          • mgla_jedwabna Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 13:43
            Ano w taki, że gdyby ktoś rodzicom dzieciątka wytłumaczył, że znacznie częściej powinno być chwalone za coś innego, niż tylko jedzenie, to by dziecko nie dorobiło się otyłości tak szybko. Jakby ją chwalono za poprawienie oceny z trójki na czwórkę, za to, że sprząta swój pokój bez przypominania albo że ładnie zachowała się w stosunku do koleżanki, to dzieciak nie wciągałby jak odkurzacz, aby tylko go pogłaskano po głowie.
    • bywalec.hoteli Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:11
      Ale fajna gownovurzw bedzie smile
      • iwles Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:19

        co będzie ?
    • ga-ti Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:16
      Ale to dziecko to coś w końcu zjadło? Bo tę furę ziemniaków i mięsa odstawili ledwo tkniętą (za to wymieszaną), a spagetti zjadł? Też młodszym dzieciom rozcinałam długie makarony spagetti, bo się paprali sosem, jak im się te nitki majtały wink Zdecydowanie wolałam im robić krótsze kształty.

      Sok do obiadu, no cóż, lepszy sok (w dobrym hotelu powinien być świeżo wyciskany albo choć 100% soku w soku) niż domowy kompocik babci Helenki z cukrem oczywiście. A co miał zrobić ojciec, jak za dużo nalał tego soku? Odlać do wazonika z kwiatkiem? Dzieciak mógłby się oblać, obrus oblać, krzesło oblać, lepiej odpić, żeby było bezpieczniej.

      Wiesz, małe dziecko w restauracji zapewnia pewien poziom stresu rodzicom. Ci bardziej przejmujący się 'co ludzie powiedzą', zrobią wszystko by zapobiec katastrofie (pokroją, pomieszają, nie wykłócą się o widelec zamiast łyżki, upiją soczek, nie wmuszą warzyw...), ci co mają wszystko w odwłoku pozwolą dziecku ciapać we wspólnych półmiskach, otwierać butelki (przykład powyżej), rozlewać mleko, gdy samo robi sobie płatki, chlapać sokiem, bo sobie wyciska, upaprać stół i jego okolicę, a na koniec ganiać się wokół gości.
      • taki-sobie-nick Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 23:05
        A dlaczego lepszy niż domowy kompocik? Kompocik wszak może być niskosłodzony albo słodzony czymś innym niż cukier, a ten sok to mógł być de facto tzw. nektar, słodzony furą cukru.

        Katastrofy żadnej nic nie zapowiadało, młodzian jadł mięso i ziemniaki, a matka nie wiedzieć czemu nawaliła mu tam spaghetti.
        • mgla_jedwabna Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 01:20
          O tak, tradycyjnie to kompocik składał się z kilku owoców i dwu łyżek cukru na gar wody. Obecne "soki" z koncentratów zawierają taką ilość cukru w szklance.
          • taki-sobie-nick Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 01:38
            Yyyy, weź rozwiń.
            • mgla_jedwabna Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 13:45
              A weź porównaj sobie kalorie na litr napoju powstałego z 2 jabłek i garści wiśni oraz 2 płaskich łyżek cukru na 4 litry wody oraz przeciętnego soku z kartonu.
              • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 13:53
                Kompot w 100 g ma 69 kcal, przypadkowy sok pomaranczowy 41 kcal... ale jakby ematka robila to oczywoscie pewnie inaczej by to wygladalo. Dane z netu.
                • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 13:57
                  Przepisy na kompot (Wrzucilam “kompot jak u babci”)

                  1 kg czereśni
                  pół szklanki cukru
                  opcjonalnie: sok z połówki cytryny

                  600 g rabarbaru
                  1/2 szkl. cukru (zależy od rabarbaru)
                  8 szkl. wody
                  3 goździki
                  1 łyżka soku cytrynowego

                  2 kg truskawek
                  1 ½ L wody
                  1 ½ szklanki cukru
                  4 łyżki soku z cytryn
                  • bo_ob Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 14:03
                    ichi51e napisała:

                    > Przepisy na kompot (Wrzucilam “kompot jak u babci”)


                    jesteś pewna, że to są jedyne przepisy na kompoty?
                    • little_fish Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 14:09
                      A jesteś pewna, że wywar z dwóch jabłek i garści wiśni na 4 litry wody to kompot?
                      • bo_ob Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 14:12
                        little_fish napisała:

                        > A jesteś pewna, że wywar z dwóch jabłek i garści wiśni na 4 litry wody to kompo
                        > t?

                        a gdzieś tak napisałam?
                    • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 14:34
                      Nie wiem czy jedyne ale pamietam ze kiedys mnie tz dreczyl ze kompot kompot jak kiedys wzielam kuchnie polska (taka gruba stara) i wtedy tez mnie zaskoczylo ze w tym kompocie strasznie duzo jest cukru.
                • mia_mia Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 14:21
                  Jeśli gotuję kompot to bez cukru, tylko taki i mocno schłodzony lubię.
                  • bo_ob Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 14:26
                    mia_mia napisał(a):

                    > Jeśli gotuję kompot to bez cukru, tylko taki i mocno schłodzony lubię.

                    No właśnie, kilogram jabłek, litr wody, goździki, gotujemy około kwadransa, sok z cytryny i dobrze schłodzić wink
              • taki-sobie-nick Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 19:56
                To kalorie czy cukier?
      • igge Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 11:16
        Poziom stresu jak poziom stresu, stresy są i są szkody nawet materialne np cukierniczka w eleganckiej kawiarni stłuczona w drobny mak i cukier wszędzie dookoła, armagedon - a całą niemal godzinę dwoiliśmy się i troiliśmy jedząc i pijąc, powstrzymując małe łapki kochanego gówniarza ( malutkie dziecko wtedy, może 1-3 lata). A na sam koniec, przy wstawaniu od stolika, osłabiliśmy widać czujność i klops. Syf. Trzeba było duży napiwek dać.
        Z tym samym dzieckiem kiedyś, nie była to przesadnie elegancka restauracja i dzieci były mile widziane i nasze dziecko zachowywało się wg nas rodziców ok, a jednak goście obok, z bardziej spokojnym dzieckiem przy stole - zrobili nam wykład i zwrócili nam uwagę, że nasz dzieciak nie powinien ruszać się i chodzić momentami po lokalu tylko grzecznie nad talerzem siedzieć.
        Byliśmy zaskoczeni bo wtedy, w naszej ocenie, dziecko zachowywało się kulturalnie mimo bardzo młodego wieku ( też chyba 1- 4 lata) i nie przeszkadzało innym klientom.
    • iwles Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:22

      Z tego, co pisalas, to kazdy kazdemu cos podjadal z talerza, czy upijal ze szklanki, wiec te warzywa na talerzu ojca pewnie nie byly dla niego 😃
    • magata.d Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:37
      Nie chce mi się obserwować tak dokładnie ludzi, żeby dojrzeć co mają na talerzach. Natomiast często podczas hotelowych posiłków widzę mimo chodem 2- 3 latki, czasem młodsze ze smoczkiem w buzi wpatrzone w telefon, na którym ogląda bajki. I to mnie chyba bardziej przeraża. Mnie wkurza moje dziecko na wakacjach, które zajada czekoladowe płatki z mlekiem, podczas gdy do wyboru jest tyle pysznych dań. No ale w domu tego nie ma, wiec do dla niego to wakacyjna atrakcja wink Już wyobrażam sobie co by pomyślała taka ematka, jakby nas spotkała na śniadaniu wink
      • gaskama Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:03
        A twoje dziecko jest bardzo otyłe?
        • magata.d Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 16:04
          gaskama napisała:

          > A twoje dziecko jest bardzo otyłe?
          >
          Nie. Jest szczupłe. Ale ktoś czepliwy mógłby powiedzieć, że ma złe nawyki i będzie otyłe.
          • gaskama Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 18:21
            Chyba tematu wątku nie zrozumiałaś.
      • mikams75 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 14:28
        haha, ja bym pomyslala, ze mamy podobny problem, moje dziecko tez sie rzuca (choc juz wyrasta powoli z tego na szczescie...) na czekoladowe kulki i inny badziew w hotelu. To wlasnie taka wyjazdowa atrakcja, nie ma w domu na co dzien to korzysta. Ale kiedys z forum sie dowiedzialam, ze tak jadaja wylacznie dzieci, ktore sa tak przyzwyczajone w domu, ze innego jedzenia nie znaja, tylko slodkie platki. Ah te zle nawyki wyniesione z domu wink Moje dziecko taki wynalazki poznalo poza domem.
    • agrypina6 Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 21:56
      Ja też ludziom w talerze nie patrze. Ale. Jestem kilka miesięcy temu w CH, gdzie musiałam zjeść obiad. Poszłam do jakichś ryb na wagę, tzn dają rybę a dodatki się nakłada ile się chce. Pani przede mną nałożyła sobie wszystkie frytki z pojemnika plus jakieś surówki. I jeszcze ze śmiechem zwróciła się do mnie "wezmę pani wszystkie frytki, wezmę pani całą surówkę, hahaha". Frytek akurat nie jadam, wzięłam ziemniaki. Pani chyba nie jadła przez tydzień, ja bym nie dała rady takiej porcji. A w talerz jej byłam zmuszona spojrzeć, sama zwróciła moja uwagę na ten kopiec żarcia. Mężczyzna z którym była nałożył sobie normalna porcje. Dyskretnie patrzyłam czy da radę zeżreć ten kopiec. Dała.
      • majenkir Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:43
        Jak frytki dobre, to też bym wszystkie zjadła 🤪🍟
    • ajr27 Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:26
      Taki kolos nalany to równie dobrze mógł mieć 3 lata.
    • mia_mia Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:39
      Następnym razem skup się na swoim talerzu i swoich dzieciach.
      Moje chude na wakacjach je co chce, tylko od czasu do czasu się wtrącę. Ma też okresy, kiedy prawie nic nie je i wtedy jestem wręcz zadowolona, że zjadł choćby kilka frytek.
      Dziecko mojej siostry jest okrągłe chociaż odżywia się zdrowiej i w bardziej urozmaicony sposób.



    • ninanos Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 22:45
      W ferie byłam na wyjeździe rodzinnym, były to właśnie wczasy dedykowane dla rodzin z dziećmi i powiem tak, że dużo obecnie mamy dzieci z nadwagą, a z drugiej strony więcej niż te 30 lat temu jest dzieci wysokich i szczupłych z długimi nogami, smukłych.
      I oczywiście w hotelu wielkie kolejki do frytek, choć kasz, ryżu w różnych odsłonach pod dostatkiem, dzieciom się szczególnie nie dziwie, ale dorosłym ze znaczną nadwagą nakładająca furę fryt już tak. Skąd ma iść przykład jak rodzice zamiast kaszy i sałaty wybierają fryty i sos.
      • taki-sobie-nick Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 23:14
        Wczasy przeznaczone dla kogoś, nie "dedykowane". Nie ma powodu dziwić się rodzicom, skądś tę nadwagę mają.
      • hanusinamama Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 10:36
        30 lat temu to ja miała 7 lat. W klasie miałam jedną grubsza koleżankę (ale nie była otyła), w klasie równoległej był jeden chłopiec grubszy (ale on był bardzo chory) i koniec. Reszta to chude patyczki. Wiec nie wiem skad pomysł, ze 30 lat temu było mniej szczupłych dzieci...
        • ninanos Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 16:33
          Mniej było dzieci tłustych to fakt, ale tez nie przypominam sobie żebym miała dużo nastoletnich koleżanek wysokich długonogich i zgrabnych dziewczyn, a teraz jest sporo takich, poza tym uważam że obecne pokolenie nastolatków jest wyższe od mojego pokolenia.
          • mia_mia Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 16:45
            Statystyki mówią, że mniej, ale ja i teraz jakoś nie widuję tylu otyłych dzieci co wy. Wśród kolegów mojego dziecka nie ma chyba żadnego, w klasie, w przedszkolu też nie.

            • ninanos Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 19:10
              W przedszkolach i edukacji wczesnoszkolnej są jeszcze w miarę szczupłe dzieci, ale im dalej w las tym gorzej. U mojego syna w klasie też nie ma ani jednej grubej osoby, ale to klasa sportowa. W klubie też nie ma, ale to też sami sportowy, a na osiedlu trzyma się z chłopakami którzy nie siedzą przed kompem w domu, ale po lekcjach trenują, a w czasie wolnym idą na boisko pograć w piłkę, na rower czy hulajnogę. I z bliskich kolegów nie ma ani jednego grubego, bo obraca się w towarzystwie osób o podobnych zainteresowaniach, ale to absolutnie nie jest próba statystyczna.
      • mikams75 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 16:40
        u mnie w pracy byly regularnie robione ankiety dotyczace firmowej kantyny; zawsze z tych ankiet wynikalo, ze ludzie sobie zycza jedzenia zdrowego, lekkiego, bez frytek czy innych smazonek. I codziennie jest kilka dan do wyboru od rybki na parze po kielbase z frytkami. I zawsze sa najwieksze kolejki wlasnie do kielbasy, hamburgerow, carbonary, frytek i roznych panierowanych, smazonych dan. I zawsze byla dyskusja - wyniki ankiety a statystyki sprzedazy. Ogromna rozbieznosc.
    • nunia01 Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 23:02
      Moje dziecko na wyjazdach je frytki - w domu nie, bo mrożonych nie uznaję a robić mi się nie chce. Je też w zasadzie dowolne mięso i ryby. Surówek nie je. Za to kolacja to np. dwa ogórki. Uważałabym z wyciąganiem wniosków po obserwacji rodziny przy jednym posiłku.
      • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 18.08.20, 23:26
        O rany, jak ja lubię frytki.. wink Mój syn prosił by w drodze powrotnej z urlopu pojechac do mac donalda. Ktoś jakby usłyszał pomyślałby sobie....tymczasem młody nigdy w Macu nie był. Trzeba będzie go w końcu zabrac, tak krajoznawczo tongue_out ( w kfc był pierwszy w lutym , podczas półkoloni )
        • agrypina6 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 08:51
          To jak przeciętny syn ematki. Zapomniałaś dopisać ze uwielbia przepyszny jagielnik 😝
          • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 21:38
            A wiesz, że lubi takie dziwne rzeczy ? big_grin Zupa dyniowa, cukiniowa, zapiekana ciecierzyca, chia z jogurtem big_grin Słodycze tak sobie ( od haloween ma jeszcze cukierki w pokoju i podjada je jego koleżanka wink )
            • mia_mia Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 22:10
              Moje dziecko jest wybredne raczej, a zupę z dyni czy cukinii bardzo lubi, to nie są dziwne dania, słodycze stojące u nas w domu w większości wyrzucamy po jakimś czasie, zabawa jest chyba w kupieniu i
              zjedzeniu w różnych okolicznościach, w domu nie schodzą.
              • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 22:38
                Dla mnie też nie są dziwne- ale raczej powszechnie nie jada się w domach tych zup ( czy w przedszkolu, szkole )
                • mia_mia Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 22:40
                  Bzdura, moja zupa dyniowa podobno nie umywa się do przedszkolnej, jak i wiele innych dańwink
                • mia_mia Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 22:41
                  W domu tez to jedne z popularniejszych
                • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 23:48
                  My jemy. U szwagierki tez jedza. W przedszkolu na zmiane z rosolem i pomidorowa.
                  • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 17:52
                    zaraz się okaże że najpopularniejsża zupą wsród ematek jest dyniowa suspicious
                    • mia_mia Re: Z obserwacji na stołówce 21.08.20, 08:33
                      Myślę, że w sezonie na dynie to jedna z popularniejszych, teraz cukinie na topie.
        • little_fish Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 10:00
          A z ciekawości, dlaczego nie pojechaliście do tego Maca?
          • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 21:38
            little_fish napisała:

            > A z ciekawości, dlaczego nie pojechaliście do tego Maca?

            Bo było otwarte tylko drive thru a my chcieliśmy wysiąść z auta, rozprostować nogi, iść do wc i zjeść poza autem
            • little_fish Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 23:04
              😀 dzięki
        • igge Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 11:34
          Moja maturzystka jeździ z koleżanką czasem do maca na śniadanko. Cóż, zawiodłam jako matkatongue_out
          Nie, nie jest to ten jeden jedyny raz w życiu w macu.
          W drodze na wakacje wielokrotnie tam była.
          • hanusinamama Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 12:06
            MOje w tym roku w jedną strone KFC, w druga MC...och jak bardzo zawiodłam.
        • hanusinamama Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 12:05
          I czemu nie pojechaliście?
        • elenelda Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 15:02
          Dlaczego nie pojechałaś? Mac nie zabija, jeżeli zjesz w nim raz-dwa razy w ciągu roku.
          • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 22:39
            odpisałam wyżej :

            Bo było otwarte tylko drive thru a my chcieliśmy wysiąść z auta, rozprostować nogi, iść do wc i zjeść poza autem
        • kiddy Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 18:18
          My fo Maca chodzimy tylko w czasie dłuższych podróży. A moje dzieci na widok logo wyją zgodnie "Aaaaa, fryyytki!". Podobnie dzieci znajomych, karmione eko sreko, bez glutenu, mleka, cukru, chemii itd. Obecnie córka na wyjeździe je na śniadanie tylko płatki na mleku owsianym. Codziennie. Tak jak w domu. A syn parówki/kiełbaski/frankfurterki. Wyłącznie. Zupełnie nie jak w domu. Jakby nas ktoś obserwował, to pewnie pomyślałby, że dramat, codziennie to samo, bez warzyw. Tymczasem syn na kolację wciągnął 6 roladek typu ogórek z twarożkiem. W domu nie tyka białego sera. A córka zjadła furę kaszy jęczmiennej i kotlet z kurczaka. Lepiej niż na śniadanie, co?
    • lodomeria Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 04:41
      Nawet przy już liczonych w setkach tysięcy ofiarach covidu19, w tym roku nadal więcej ludzi umarło na cukrzycę.
      Już niedługo na nic innego w naszych systemach ochrony zdrowia nie będzie kasy, niż leczenie czegoś, czemu w dużym stopniu moglibyśmy z powodzeniem zapobiegać.
    • chococaffe Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 07:47
      Fascynujące miałaś wakacje.
    • bo_ob Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 14:07
      Tak, są tacy ludzie, którzy w różnych stołówkach rozglądają się po sali zamiast zająć się własnym talerzem. Wścibstwo jest dość powszechne.
    • czekoladazkremem Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 16:06
      Na wakacjach widziałam bardzo dużo otyłych dzieci. I za KAŻDYM razem, kiedy widziałam, jak rodzice wpychają w takie dziecko goowniane żarcie reagowałam. Dlaczego? Bo wiem, co to znaczy być otyłym, jak bardzo otyłość wpływa na życie, na funkcjonowanie w społeczeństwie, w grupie rówieśniczej, na pewność siebie, jak bardzo rzutuje na to, jakim człowiekiem będzie takie dziecko w przyszłości. Ja wyhodowałam sobie chorobliwą nieśmiałość, kompleksy, brak pewności siebie, poczułam, czym jest odrzucenie. Pomijam oczywisty kontekst zdrowotny - mimo, że bardzo dużo schudłam, jestem teraz wysportowana i szczupła, mam cukrzycę. I początki jej powikłań. Dlatego uzurpuję sobie prawo do zwracania uwagi - oczywiście, że się narażam, że często jest awantura, bo "wtrącam się w nie swoje sprawy" - ale jeśli po takiej awanturze chociaż jedna matka zastanowi się, że rzeczywiście źle robi i przestanie karmić dziecko syfem to już jest dobrze. Inną sprawą jest brak dobrych wzorców - jeśli tatuś koniecznie, ale to koniecznie musi o godzinie dziesiątej otworzyć sobie pierwsze piwko na plaży, zalec na kocu na kilka godzin w międzyczasie obalając kolejne browarki, mamusia podjada chipsy i czekoladki przez cały czas, potem idą na trzydaniowy, tłusty obiad, to jak tu się nie dziwić, że dziecko ma wdrukowany taki a nie inny sposób funkcjonowania.
      • fornita111 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 16:10
        Podziwiam, ze ci sie chce. Szczerze, bez ironii. Moze faktycznie komus pomozesz smile
        • pade Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 19:24
          fornita111 napisała:

          > Podziwiam, ze ci sie chce. Szczerze, bez ironii. Moze faktycznie komus pomozesz
          > smile

          Podziwiasz chamstwo?
          No tak, kogo ja się pytambig_grin
          • fornita111 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 19:53
            Nie podskakuj. Lepsze chamstwo, niz oczernianie cudzych mezow w necie. Myslalam ze sie schowalas w mysia dziure po swojej ostatniej forumowej szarzy. Ale widze zero wstydu i autorefleksji big_grin
            • fornita111 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 19:55
              * jeszcze jedno. Albo pytasz kogos, albo "sie"- nie mozna "sie kogos pytac" drogi kolczu tongue_out
      • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 16:19
        Czy mozesz opisac jak to robisz? Podchodzisz do stolika gdzie dziecko je deser i co?
      • mia_mia Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 16:28
        Bierzesz rodziców na stronę, czy tak przy dziecku walisz, że jest grube i nie powinni go karmić tym co ma na talerzu?
      • mikams75 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 16:34
        Jakbys sie przebiegla po plazy i wokolo to mialabys niezle pole do popisu w nawracaniu ludzi wink A tak na serio, nie bardzo sobie takie akcje wyobrazam. Wpadasz do maca, wylapujesz dzieci z nadwaga i naskakujesz na rodzicow? Masz jakas strategie zaczepek?
      • triss_merigold6 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 17:09
        Jaka forma upośledzenia społecznego, poza osobistymi kompleksami, daje Ci poczucie bycia upoważnioną do mówienia pouczających rzeczy obcym ludziom?
        Mam szczupłe dzieci, sami też nie mamy nadwagi, ale jak pragnę zdrowia, spuściłabym po brzytwie nieznajomą typiarę z dobrymi radami, która zakłócałaby mi relaks.
        • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 17:19
          Zastanawiam sie jak to wyglada. Jest rodzina dziecko powiedzmy dostaje lody z bita smietana i prasolka bo wszyscy caly dzien dzielnie chodzili po gorach a tu podchodzi onca babka i mowi “czemu panstwo w tego malego grubasa laduja tyle cukru? Nie kochacie go?”
          • memphis90 Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 18:44
            No, i robi awanturę...
      • pade Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 19:23
        neofitka...
        Wyobrażasz sobie jakbyś się czuła, gdyby do Ciebie, gdy byłaś gruba, podeszła jakaś pani i pouczyła Cię na temat tego co jesz?
        Wygląda na to, że masz powikłania nie tylko fizyczne.
      • kiddy Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 20:14
        Moja córka od urodzenia ma problemy jelitowe i zaparcia, mniejsza o przyczynę, do tego jest jeszcze na tyle mała, że ma słabe mięśnie brzucha. Rano ma zapadnięty, płaski brzuszek, wieczorem małą, wystającą piłkę. Słyszałam już uwagi, że dziecko "przy kości", "okraglutkie", "dobrze odżywione", a nawet, że grube. Nie jestem w takich sytuacjach uprzejma i choć na codzień jestem spokojna i kulturalna, to jakbyś mi przyszła do stolika i zaczęła się awanturować, że moje dziecko je np. ciasto czy naleśnika, to usłyszałabyś soczyste "sp...laj". To, co robisz nie jest normalne. Jest chamskie, głupie i jest przejawem poważnego problemu, nad którym powinnaś się poważnie zastanowić.
        • taki-sobie-nick Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 21:43
          A gdybyś zamiast "sp...aj" próbowała mówić na początek coś innego? Na przykład zimno "Proszę dać nam spokój".

          • black_halo Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 09:22
            A niby dlaczego? Kiedyś na ulicy, w Polsce, podeszła do mnie stara baba i zasugerowała dietę. Był czterdziestostopniowy upał i wszyscy stali tak samo spoceni na przystanku. Posłałam jej taką wiązankę, że baba odeszła z płaczem.

            Innym razem głupia cizia w sklepie odzieżowym, przy kasie zasugerowała, że się w kupowane ciuchy nie zmieszczę. Zarzadałam rozmowy z kierownikiem i wyłożyłam swoje racje: kupuje komuś na prezent, to nie jest jej sprawa na co wydaje swoje pieniądze, mam prawo kupić nawet niepasujące dla siebie. Nie wiem co z nią później zrobili ale wysyczane z satysfakcją "spie...dalaj" zdecydowanie poprawia humor.

            Nie widzę powodu do kulturalnej odpowiedzi, jeśli ktoś jest tak chamski, że przychodzi i komentuje zawartość mojego talerza.
      • wapaha Re: Z obserwacji na stołówce 19.08.20, 21:41
        Na wakacjach widziałam bardzo dużo otyłych dzieci. I za KAŻDYM razem, kiedy widziałam, jak rodzice wpychają w takie dziecko goowniane żarcie reagowałam

        O ja, ale słabe . Mam nadzieję że ktoś się ochrzanił
        Ale wiesz co ? Masz świetne zadatki na te wszystkie wtrącające się w cudze życie starsze panie które komentują dzieci bez czapeczki uncertain
      • cruella_demon Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 00:19
        Bez kitu, jesteś nienormalna.
        Gdybyś wystartowała do mnie z takim tekstem, to usłyszałabyś agresywne spier**alaj.
        • fornita111 Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 08:38
          Alescie sie na nia rzucily jak harpie. A jakby zwracala uwage ludziom pojacym bejbika alkoholem tez byscie takie oburzone byly? Tuczenie na ecka to taka sama patologia jak pozealanie dziecku palic.papierosy.
          • mia_mia Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 08:42
            Podawanie dziecku używek jest nielegalne w przeciwieństwie do podawania jedzenia. Taka drobna acz znacząca różnica.
            • fornita111 Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 08:53
              Jedno i drugie jest szkodzeniem jego zdrowiu. Ale rozumiem, ze dla ematki tylko przepisy sie licza, spoko wink
              • black_halo Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 09:17
                Zawstydzanie małego dziecka jest daleko bardziej szkodliwe dla jego zdrowia niż makaron. Ojp.
                • fornita111 Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 09:48
                  To zawstydzanie to juz wy dopisalyscie. Nie macie pojecia jak ona zwraca uwage i czy nie prosi wtedy rodzicow na strone.
                  • triss_merigold6 Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 09:57
                    Powiedz mi, jakim prawem obca randomowa pani, może myśleć o poproszeniu rodziców na stronę i mowieniu im swoich uwag, w sytuacji typu kawiarnia, restauracja, bar, lodziarnia itp.?
                    • fornita111 Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 10:07
                      Sie tak nie ekscytuj juz wink Takim prawem, ze niektorzy reaguja, jak uwazaja, ze dzieciom dzieje sie krzywda. Czasem jest to bardzo uzasadnione- jak ktos reaguje na publiczne upokarzanie dziecka, albo pasienie go- to nie jest przypadek typu "nie ma czapeczki". Oczywiscie, taki samozwanczy obronca moze sie spotkac z agresywna reakcja i na pewno bierze to pod uwage. Dlatego wlasnie napisalam jej, ze ja podziwiam- w zyciu by mi sie nie chcialo narazac na zbluzganie przez Karyne dla dobra bombelka tejze Karyny...
                  • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 10:10
                    No to opisz jak to sobie wyobrazasz w wersji kulturalnej i delikatnej? Dzieciak moze skonczyc te lody jeszcze tym razem czy mu je zabieramy?
                    • fornita111 Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 10:17
                      Moze czekolada odpowie jak dokladnie to robi, ja fantazjowac nie mam zamiaru.
                      • cruella_demon Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 10:31
                        No napisała, że w formie awantury. To co robi ta szajbuska jest tak ekstremalnie chamskie, że nie da się tego skomentować, ciekawe czy podeszłaby do łysego dresa z piwem i fajką i zaczęła go pouczać, czy tylko na ofiary wybrała sobie dzieci.
                        A nie przepraszam pamiętam wątek, w którym chwaliła się że dopadła męża koleżanki z pracy w celach nękania, bo owa koleżanka się źle odzywiała według niej i mąż powinien ją naprostować.
                        Mnie naprawdę trudno wyprowadzić z równowagi, ale jak już ktoś przepali mi bezpiecznik, a jedną z takich rzeczy jest atak na moje dzieci i chamskie wtrącanie się w moje prywatne sprawy, to gorzko tego żałuje.
                        • fornita111 Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 10:37
                          Czytaj ze zrozumieniem. Napisala, ze czasem konczy sie awantura, bo ludzie, ktorym zwraca uwage wscieku dostaja. Bardzo nie lubie forumowego klamania, byle tylko pod swoja teze naciagnac fakty. Jej wypowiedz ciagle wisi, kazdy sobie moze przeczytac co faktycznie napisala a co dopisalyscie wy. No ale brnijcie dalej, jak koniecznie linczyku pragniecie.
                          • triss_merigold6 Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 11:14
                            Słusznie kończy się awanturą.
                            Nieprawidłowe żywienie dzieci jest naganne, ale - jeśli pani neofitka chce się realizować w doradzaniu - niech podejmie pracę z dziećmi np. w żywieniu zbiorowym, przedszkolu, szkole, poradni dietetycznej, jako kołcz.

                            Nie wyobrażam sobie, żeby mój niepijący partner robił uwagi korzystającym z alkoholu, że to szkodliwe i niezdrowe, nawet jeśli niektórzy korzystają ewidentnie nadmiarowo.
                            • fornita111 Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 11:18
                              Ja tez sobie nie wyobrazam siebie ani nikogo bliskiego w takiej roli. Ale w przeciwienstwie do udzielajacych sie w tej odnodze watku, taka postawa u innych budzi moje uznanie a nie dzika nienawisc i pogarde. Fajniej by wygladal ten swiat, gdyby ludziom sie chcialo wtracac w sprawy innych tam gdzie trzeba. Tyle.
                              • triss_merigold6 Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 11:23
                                Ależ mogą się wtrącać - z pozycji pediatry, dietetyka, wychowawczyń w placówkach, prelegenta, publicysty etc., a nie wpieprzając się znienacka obcym ludziom do relaksu.
                              • little_fish Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 11:48
                                Serio by było fajnie jakby na wakacjach co chwilę ktoś do ciebie podchodził i wtrącał się tam, gdzie uzna za stosowne? Że nie takie menu ma twoja rodzina, że powinnaś pić piwa)drinka, nie leżeć na plaży, założyć czapeczkę, nie kąpać się w wodzie bo zimna/kąpać się, bo to hartuje i tak w kółko?
                                • little_fish Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 11:49
                                  NIE powinnaś pić piwa oczywiście
                                • triss_merigold6 Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 11:54
                                  Dokładnie. Albo, że powinnam do jazdy konnej powinnam włożyć żółwika, dzieci za długo bawią się w strumyku, spanie do południa jest niezdrowe, facet lepiej żeby włożył szorty zamiast bojówek, bo jest 30 stopni i że koniecznie, koniecznie trzeba zobaczyć obiekt x, bo taki wartościowy poznawczo.
                                • fornita111 Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 12:01
                                  Czekolada napisala wyraznie o rodzicach wpychajacych (!) w otyle dziecko syfiaste zarcie. Ja to widze mniej wiecej tak: dojedz tego gofra, chciales zeby ci kupic, to teraz zjedz do konca- cos w tym stylu. No to juz jest krzywdzenie dziecka i diametralnie co innego, niz to, ze ktos pije drinka na wczasach. Patologia- tyle, ze powszechna i spolecznie akceptowana. Cos jak rodzice palacy w mieszkaniu- pod paragraf nie podpada a jest ewidentie niehalo. W moim odczuciu.
                                  • little_fish Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 12:13
                                    Nie chcę nadinterpretować, ale nie wiem czy pod "wpychanie" nie podchodzi po prostu kupienie dziecku gofra czy frytek.
                                    Poza tym czekolada faktycznie pisała o jedzeniu, ale ty napisałaś ”Fajniej by wygladal ten swiat, gdyby ludziom sie chcialo wtracac w sprawy innych tam gdzie trzeba". No to teraz weź pod uwagę, że każdy ma inna wizję spraw, do których trzeba się wtrącić. Ona ma schizę jedzeniową, bo była gruba, inny był przegrzewany w dzieciństwie, a kolejnego zmuszano do kąpieli w zimnej wodzie lub nie pozwalano pływać w jeziorze...
                                  • mia_mia Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 12:24
                                    Nawet w takim wypadku to chamstwo się wtrącać. Może rodzice dobrze wiedzą, że dziecko za chwilę będzie jęczało o loda, a potem o kolejną rzecz, bo wszystko kusi i wolą, żeby zjadło gofra do końca.
                              • mia_mia Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 12:11
                                To byłby jakiś koszmar. Wyobrażasz sobie uwagę, że pani dziecko za chude, widziałam, że za mało zjadło, proszę mu dać jeszcze kotlecika, bo kotleciki są zdrowe?
                                Albo kasjerkę w sklepie instruującą, że cola to syf i dlaczego pani kupuje to dziecku.
                                Co jeśli dziecko jest chore? Rodzic ma się tłumaczyć wścibskiej, obcej osobie?
              • triss_merigold6 Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 09:29
                Jedzenie jest niezbędne do przeżycia, tak tylko przypominam, w razie gdyby ktoś miał nadmiernego pi... ca na punkcie kalorii i eliminacji.
          • triss_merigold6 Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 09:27
            Podawanie nieletnim alkoholu, tytoniu, narkotyków jest nielegalne. Stosowanie nieprawidłowej diety, jest szkodliwe niemniej legalne. Pani neofitka wagowa powinna najpierw skupić się na swoich kompleksach, a nie pouczać obcych ludzi. Chce pouczać? Proszsz... niech się zatrudni jako dietetyk czy trener personalny.
            • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 10:08
              Przede wszystkim widzac dziecko ktore byc moze i je cos wysokokalorycznego (bo zasadniczo nie ma jedzenia niezdrowego, poza zepsutym, tylko moze byc niedostosowane do potrzeb) nie mamy pojecia czy to jest jego zwykle jedzenie czy jednorazowe. Owszem mozna zalozyc ze grubas w MD jest gruby bo codziennie tam je ale rownie dobrze moze zrec na codzien bardzo zdrowo tyle ze duzo, miec zaburzenia metabolizmu, depresje, zaburzenia odzywiania, mogle tez schusc ze 140 do 100 i poszedl zjesc raz fryty bo od roku tylko kura i szpinak. Zero danych tylko nasze przeswidczenie o wlasnej racji.
              • fornita111 Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 10:15
                Nie ma jedzenia niezdrowego- brawo, wygralas plebiscyt na forumowa bzdure roku big_grin
                • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 10:38
                  No dawaj
                  • fornita111 Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 10:43
                    Sama dawaj- jeszcze troche chamstwa i agresji pod plaszczykiem swietego oburzenia nam zapodaj. Dobrze ci idzie, nie przestawaj!
                    • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 10:50
                      Takie snidanie np? Zdrowe/niezdrowe?
                      • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 10:51
                        Jedzenie mialo byc, snidanie mi chyba z glodu wskoczylo.
                        • fornita111 Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 11:07
                          Modelowym przykladem niezdrowego jedzenia sa chipsy, nie musimy sie bawic we wklejanie zdjec i analizowanie roznych jadlospisow.
                          * piszac "chipsy" mam na mysli rakotworcze tanie gowno a nie suszone buraki. Pisze na wypadek, jakby ktos "blyskotliwy" sie zechcial przyczepic, ze przeciez sa zdrowe rodzaje chipsow tongue_out
                          Na tym koncze, bo dla mnie ktos kto twierdzi, ze nie ma niezdrowego jedzenia jest zywieniowym plaskoziemca i szkoda mi czasu na tlumaczenie takiemu komus oczywistosci.
                          • triss_merigold6 Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 11:16
                            Są niezdrowe, ok. Ale smaczne. Jem rzadko, dzieci mają silnie limitowane. Co nie znaczy, że przyjęłabym spokojnie, gdyby obca osoba znienacka zaczęła do mnie i moich dzieci komentować krytycznie.
                            • mikams75 Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 12:04
                              taka nawracajaca pani powinna dopasc szkolna wycieczke tuz po wyjsciu ze sklepu big_grin Dzieci bez rodzicow, wiec moze sami nie napyskuja tak strasznie a swoje wysluchaja.
                              • triss_merigold6 Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 12:05
                                Postukają się w głowę, że wariatka.
                          • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 11:17
                            Ale serio nie rozumiesz ze to nie jest kwestia zdrowosci/niezdrowosci tylko zbilansowania do twoich potrzeb? Olej palmowy w mleku dla niemowlat jest np
                            • fornita111 Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 11:21
                              Ale serio nie rozumiem, ze ziemia jest plaska. Serio-serio.
                      • pulcino3 Re: Z obserwacji na stołówce 21.08.20, 08:46
                        Nie zdrowe, za mało warzyw/owoców, za dużo węgli.
                        • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 21.08.20, 09:20
                          A pan ktory to je wyglada tak. Wszystko zalezy od try u zycia i dostosowania zapotrzebowania do podazy.
          • premeda Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 09:55
            To w takim wypadku wzywa się policję, a nie poucza państwa. Za podawanie makaronu policji się nie wzywa.
            • fornita111 Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 10:09
              Wezwalabys policje, bo ktos dal czternastolatkowi wypic reddsa do obiadu? To jest dopiero odlot...
              • ichi51e Re: Z obserwacji na stołówce 20.08.20, 10:40
                Czytanie ze zrozumieniem trudna sprawa... a ja myslalam ze moj 8latek tepy...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka