Dodaj do ulubionych

Adopcja na odległość - co sądzicie

24.08.20, 22:13
W tej chwili pytam się czysto hipotetycznie, ale jestem ciekawa co sądzi na ten temat ematka. W zeszłym roku, na długo przed obecną pandemią, mój mąż podsunął mi ten pomysł. Dla tych co nie wiedzą, wyjaśniam: chodzi o wspieranie jakiegoś afrykańskiego dziecka wpłacając co miesiąc jakąś kwotę na konto wybranej fundacji (to nie są duże ok. 20 EURO na miesiąc, choć mogą być rózne w zalezności od fundacji). W zamian to dziecko przysyła list, zdjęcia, jak rośnie, ponoć dostaje się też raport od fundacji na co idą te pieniądze. Mojemu mężowi opowiedział o tej inicjatywie jego kolega z pracy, który ponoć zaangażował się w to wraz ze swoją rodziną. Mówił, że właśnie jego dzieci są bardzo podekscytowane gdy dostają zdjęcia tego dziecka, bo widzą jakby zupełnie inny świat, no i mogą podszkolić sobie dodatkowo angielski czytając i odpisując na listy.
W sumie inicjatywa nie brzmi źle, ale to co mnie przeraziło to zobowiązanie do regularnego wpłacania. Niby kwota niezbyt duża, na tamten moment oboje mieliśmy pracę na umowę plus ja dodatkowo jeszcze dorabiałam, ale człowiek nigdy nie wie co go może spotkać (coronavirus dobitnie pokazał jak sytuacja może się zmienić). Tak więc odniosłam się negatywnie do jego pomysłu, choć na jego prośbę obiecałam, że się jeszcze zastanowię. jakkolwiek teraz w obliczu korony temat upadł.
Dziś sobie przypomniałam o tej sytuacji i tak sobie pomyślałam: co by zrobiła e-mama gdyby jej mąż wpadł na taki pomysł?
Obserwuj wątek
      • arista80 Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 24.08.20, 22:29
        Z tego co wiem ta cała " otoczka" w postaci listów itp..to po prostu jest narzucone przez fundacje, aby wpłacający miał pewność, że te pieniądze idą na właściwy cel. Kwoty są też fundacyjne. Trochę czytałam z ciekawości i włąsciwie wszystkie fundacje zajmujące się tą inicjatywą mają takie same procedury. Także to nie jest wymysł wpłacającego, że chce listy, zdjęcia i coś tam tylko polityka tych instytucji.
        • 3-mamuska Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 24.08.20, 23:02
          daniela34 napisała:

          > Z tą otoczką masz sporo racji. Moi znajomi co prawda dostają informacje na tema
          > t dziecka od fundacji, ale żadnych listów od niego i dziecko chyba nie zna ich
          > danych, a w każdy razie nie oczekują od niego podziękowań i raportów.

          Ta a dziecko się uczy ze mu się należy.
          I potem zamiast pracować wyciągają rękę, bo im się od białych należy. Szczepionki/woda/żywność ubrania.
          To jest dokładnie takie samo zobowiązanie jak np. Świadectwo dziecka ,które utrzymujesz oczekujesz nauki. Ze dziecko chce się stara.

          Nie mówi o wypisywaniu listów dziękczynnych jaka to dobra pani i trzeba jej bić pokłony dziękczynne. Ale i zwykle laurki listy z życia.

          To jakbyś dała komuś prezent ,a ktoś nawet nie podziękował.
              • daniela34 Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 24.08.20, 23:56
                konsta-is-me napisała:

                > W tym przypadku jest swego rodzaju prezentem.
                > Chyba, ze uznasz ze to powinnosc?
                > Pay it forward to TEZ rodzaj wdziecznosci i zobowiazania do odwdzieczenia sie,
                > poza tym skad pewnosc ze dany czlowiek (dziecko) zna te powiedzenie lub sie do
                > niego zastosuje?

                Nie, adopcja zdalna nie jest powinnoscią, to jasne. Jest jakąś potrzebą serca osoby adoptującej, która może chcieć jednocześnie chce pozostać anonimowa, jak moi znajomi. Nie uważam jej za prezent. Można oczekiwać, że fundacja prowadzaca program przekaze dziecku zasade pay it forward, choć oczywiście nie zmusi do jej stosowania. Można oczekiwac sprawozdań o dziecku od fundacji. Natomiast listy? Jesli dziecko ma taką potrzebę, to owszem. Jako wymaganie? Nie.
                • daniela34 Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 25.08.20, 00:00
                  daniela34 napisała:

                  Jako wymaganie? Nie.

                  Przy czym kazdemu jego porno, można się zgłosić do fundacji, która takie listy obowiązkowo przekazuje. Znajomi wybrali inaczej. Mają wiedzę, co się z dzieckiem dzieje, na co idą środki od nich i to im wystarcza.
                • konsta-is-me Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 25.08.20, 00:20
                  Te listy rozumiem bardziej jako budowanie wiezi czy zaprzyjaznianie sie.
                  Nie jako poklony wdziecznosci i unizone podziekowania w kazdym liście.
                  Po prostu kontakt.
                  Zresztą mozna i bez.
                  Natomiast nie uwazam ze nalezy wychowywać dzieci w duchu "nalezy ci sie jak psu zupa od "bialych ludzi" (choc sie nalezy, ale tym maja sie zajac lokalne /panstwowe wladze).
                  • daniela34 Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 25.08.20, 00:25
                    konsta-is-me napisała:


                    > Natomiast nie uwazam ze nalezy wychowywać dzieci w duchu "nalezy ci sie jak psu
                    > zupa od "bialych ludzi" (choc sie nalezy, ale tym maja sie zajac lokalne /pans
                    > twowe wladze).

                    Nikogo nie należy wychowywać w duchu "należy ci się"-dzieci Afryce i klientów MOPSu tak samo
                      • daniela34 Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 26.08.20, 09:42
                        konsta-is-me napisała:

                        > Z punktu widzenia solidarnosci spolecznej podopieczni Mops-u, sa niejako"na pie
                        > rwszym miejscu".

                        Chyba nie rozumiem? W sensie, że podopiecznym MOPSu sie należy? Niektórzy powinni tę pomoc otrzymać, pewien procent z nich (osoby chore, starsze, niepełnosprawne)- bez oczekiwania od nich czegoś w zamian. Reszta? Na pewno nie dlatego, że się "należy".

                        Czy że powinniśmy w pierwszej kolejności pomagać im, a dopiero potem dzieciom z Afryki? Jako państwo-jasne. W pierwszej kolejności każde panstwo powinno się troszczyć o własnych obywateli. Tylko nie o tym ten wątek.
                        • konsta-is-me Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 26.08.20, 10:59
                          Chyba inaczej rozumiemy slowo "nalezy".
                          Oczywiste ze nalezy sie tym, ktorzy nie sa w stanie pracowac.
                          O jakiej reszcie mowisz?

                          I to ma zwiazek z watkiem, poniewaz pomafanie afrykanskim dzieciom nie jest obowiązkiem obywateli innych krajow.
                          Wiec tak, w pewnym sensie jest jakis dlug wdziecznosci z moralnego punktu widzenia.
                          Nawet jesli ofiarodawca tego nie oczekuje.
                          I dobrze byloby, gdyby afrykanski uczen/nica byl/a swiadoma, ze pieniadze nie sa wykopywane z ogrodka, nie sa sponsorowane przez lokalne władze i nie jest tak ze mitycznyb"biały" daje , bo widocznie mu sie przelewa i w ogole "tak ma byc".
                          Dlaczego ?-bo taka jest rzeczywistosc i realia.
                          O swiadomosc, nie unizone listy dziekczynne.
                          Jestes niekonsekwentna w postach-raz piszesz ze nie maja prawa wymagac raportow, za chwile ze jednak moga.
                          • daniela34 Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 26.08.20, 11:44
                            Raportów od dziecka nie mają prawa wymagać. Natomiast raportów od fundacji- jak najbardziej mają. Jest to jakaś, choć niedoskonała, forma zabezpieczenia przed oszustwami. To tyle jeśli chodzi o niekonsekwencję.

                            Tak, obywatele innych krajów nie mają obowiązku pomagać dzieciom w Afryce. Ale może czasem sami na siebie taki moralny obowiązek nakładają. Mogą się czuć do tego zobowiązani jako "biali ludzie"- nie dlatego, że ktoś tak uważa, tylko dlatego, że sami tak uważają?
                            Co do świadomości dzieci w Afryce- tak, powinny wiedzieć, że ktoś im pomaga, nie dlatego, że tak ma być. Ale przecież podopieczni tego typu fundacji to wiedzą- wiedzą, że to nie są pieniądze rządowe.
                            Co do tego, o jakiej reszcie klientów MOPSu mówię- jeśli piszesz, że należy się tym , którzy nie mogą pracować to się zgadzamy. Wcześniej pisałaś o "wyłudzaczach"- że tylko im się nie należy. A w mojej ocenie jest tak: jest grupa tych, którzy nie mogą pracować, a którzy jednocześnie nie zgromadzili majątku i nie mają zabezpieczenia w postaci odpowiedniej renty/emerytury itd. Tym pomoc się należy- ze względów humanitarnych. Potem mamy grupę tych, którym w świetle prawa pomoc przysługuje w rozmaitych formach, natomiast (moim zdaniem)- się nie należy. I jeszcze jest węższa grupa- wyłudzaczy, czyli tych, którzy po prostu oszukują system, co do nich jasne- też się nie należy.
      • mdro Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 24.08.20, 22:44
        Zapewne chodzi o to, że tego rodzaju działanie tworzy więź i zobowiązanie - z obu stron zresztą. Tzn. wpłacający czuje się zobowiązany do dalszych wpłat, a beneficjent - do dobrej nauki. Z tego, co wiem, fotografie bywają też przesyłane w drugą stronę, tyle że europejską rodzinę prosi się o zrobienie zdjęcia gdzieś w plenerze.
      • 3-mamuska Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 24.08.20, 22:56
        malia napisała:

        > Wolałabym to wpłacać na rzecz fundacji pomagającej tym dzieciom , ale anonimowo
        > , bez otoczki z adopcją, listami i zgrywaniem dobrej pani za 20 euro. Może i k
        > toś miał dobry zamysł, ale mnie nie odpowiada zupełnie

        Ta wielka pani odbiera dzięki możliwość okazania wdzięczności.
        Takie dziecku uczy się brać i dawać.
        Wiele osób nie umie prosić o pomoc.
        A tego tez trzeba się nauczyć.
        Olać okazywanie wdzięczność/podziękowań ,potem kolejny wątek pomogłam siostrze ,a ona ma mnie gdzieś.
    • tryggia Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 24.08.20, 22:34
      Nasza Lara z Nigerii niedługo kończy liceum ☺
      Wspieramy ją od urodzenia średniaka czyli 11 lat.
      Nie nazywamy tego adopcją, ponieważ Lara ma mamę, rodzeństwo. Wysyłamy sobie zdjęcia, listy.
      Nigdy nie myślałam, że mógłby to być temat do zastanawiania się lub reagowania na. Robisz to albo nie.
    • woman_in_love Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 24.08.20, 22:45
      Ja zaadoptowałam na odległość dziecko nienarodzone.

      Bardzo polecam tę formę adopcji, bo nic nie kosztuje a daje ogromną satysfakcję i ulgę.
      Zasady są dość proste i wymagają wypełnienia jakiegoś zobowiązania adopcyjnego, a zobowiązaniem adopcyjnym może być:
      "Moimi zobowiązaniami adopcyjnymi będą:
      • jedna Tajemnica Różańca Świętego
      • moje dobrowolne postanowienia
      • oraz poniższa codzienna modlitwa "Panie Jezu""

      Ja w ramach dobrowolnego postanowienia, postanowiłam np. przestać jeść w końcu łososia. Was też zachęcam.

      www.duchowa-adopcja.pl/jak-przystapic-254
    • szara.myszka.555 Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 24.08.20, 22:47
      Nie wiem, nie mam zaufania do fundacji ogółem. Te listy i zdjęcia mnie nie przekonują. Tyle jest przekrętów, na taką odległość nie ma szans weryfikować organizacji i ludzi.

      Wolę wspierać lokalnie. Widzę przynajmniej, że kasa magicznie nie znika w kieszeni jakiegoś pośrednika.
    • mae224 Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 24.08.20, 22:52
      Może idea nie jest zła. Ale czy wiemy na 100%, że te pieniądze trafiają do dziecka? Może tylko polowa, a drugą zabierają ci, co to wymyslili, nie wiem. Poza tym to buduje chore oczekiwania moim zdaniem, ze strony oczekiwanie wdzięczności czy jak to nazwać, a z drugiej oczekiwanie finansowania na stałe. Może ktoś pamieta nieudany pobyt w Polsce (Trójmieście?) dziewczynki z Ghany. Właśnie z powodu tych oczekiwan. Moim zdaniem Afryce czy Syrii powinno się pomagać systemowo. Inaczej, czy to przypadek, że już druga osoba mi ostatnio mówi o takich fundacjach? Być może kryzys nadszedł i ktoś przestał zarabiać, nie wiem, jestem nieufna.
    • bi_scotti Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 24.08.20, 22:53
      Bardzo popularne, np. World Vision, SOS Children's Villages czy Plan International Canada zeby wymienic tylko organizacje z mojego, lokalnego podworka - podejrzewam, ze Europa ma swoje odpowiedniki. Znam sporo osob, ktore tak sie wiaza na lata i maja mnostwo satysfakcji. Osobiscie, wspieram Amnesty International & Médecins sans frontiers tudziez rozne male organizacje kobiece. Cos trzeba wybrac, eh … Nie da sie dac "wszystkim" uncertain Life.
    • bergamotka77 Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 24.08.20, 22:57
      Z jednej strony 20 euro to nieduża suma na Zachodzie, pewnie drobne zakupy robicie za te kwotę. Wspomniałaś, ze oboje długo nie mieliście umowy, to na jakiej zasadzie pracowaliście? Umowa cywilnoprawna, B2B?Mam koleżankę w Italii i narzeka ze jest drogo, ale pamietam z twojego wątku, ze półkolonie kosztowały u was jakaś symboliczna kwotę a i tak była obraza rodziców, ze nie było dofinansowania z gminy. Pytam z ciekawości, jak się żyje w innych krajach.
      • arista80 Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 24.08.20, 23:22
        Mój mąż pracował przez kilka lat pracował na umowę na czas określony, która była mu przedłużana ale była zawsze ta niepewność. Dopiero pare miesięcy temu dostał umowę na czas stały. Ja pracowałam jako tłumacz i albo w oparciu o włoskie umowy typu dzieło, zlecenie, współpraca. Potem dostałam umowę o pracę, ale niestety jako że to był sektor turystyczny, firma padła.
        Z półkoloniami to pokręciłaś. Przede wszystkim to nie jest tak, że każde półkolonie to zawsze na symboliczną stawkę. Zależy wszystko od oferty danej gminy. A w przypadku pólkoloni mego syna kwestia była zupełnie inna. Chodziło o to, że spytano nas o chęć zapisania dzieci na te półkolonie bez informnowania o tym, że ceny wzrosły czterokrotnie w porównaniu do płaconych do tej pory. To że cena jest cztery razy wyższa dowiedzieliśmy się w momencie zapisywania. I nie było obrazy, tylko wielu rodziców nie było po prostu stać. W obliczu rezygnacji wszystkich rodziców, gmina magicznie nagle znalazła pieniądze i przynzała dofinansowanie, które sprawiło, że cena była taka jak wcześniej.
        Koszt życia we Włoszech to złożona sprawa. Inaczej jest na północy, inaczej w centrum i na południu. Każdy region ma też swoją politykę. Dofinansowanie za żłobek to tylko jedna ze składowych, zaś ceny żłobków czy przedszkoli mogą naprawdę się różnić. Ja za żłóbek syna i córki płaciłam 165 euro na miesiąc, moja znajoma we Florencji uwaga 700 Euro. Podobnie w zależności od położenia różnią się ceny wynajmu, ceny żywności itd...Północ generalnie jest sporo droższa, zaś centrum jest bardziej przystępne cenowo. Jakkolwiek dużo zależy od wielkości miasta i jak jest zarządzane.
    • alexis1121 Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 24.08.20, 23:22
      W życiu. Pomyśl ile te fundacje wydają na reklamy w tv, czy nawet w wyborczej. Miliony. Przecież te pieniądze mogłyby trafić do dzieci.. Podpiszę się pod innymi. Lepiej pomagać lokalnie, małym fundacjom, albo rodzinom które znasz i wiesz że potrzebują wsparcia.
    • szeptucha_z_malucha Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 24.08.20, 23:55
      Ja wpłacam na takie dziecko, będące pod opieką Fundacji Kasisi. Choć prawda jest taka, że te pieniądze idą do puli ale wizerunek dziecka jest taką „personalizacją” dla jakich osób idą te pieniądze. Ta fundacja ma też sklep, gdzie można zapłacić za koszyk jedzenia, czy dorzucić się do edukacji.
      Akurat tam nie ma listów bezpośrednio do dzieci, czasem proszą o pocztówki z wakacji, żeby dzieciom w ośrodku było miło. Ogólnie buduje to społeczność wspierającą i związaną z tym sierocińcem. Fundacja prowadzi blog i ogólnie w paru zdaniach relacjonuje co u podopiecznego na stronie.
      Dla moich dzieci jest to ważne.
      Co do niepewności finansowej, to w każdej chwili można się wycofać, gdyby sytuacja darczyńcy stała się dramatyczna.
    • prezent_urodzinowy Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 24.08.20, 23:56
      Ja wpłacam co miesiąc 50 złotych na dziecko z Kamerunu. Nie dostaję listów ani nic, ani nie podpisałam cyrografu własną krwią, że nie przestanę, ale wiem, że oni na te pieniądze liczą. Nie wiem, co musiałoby się stać w moim życiu, żebym nie miała 50zl. Mam też swoje rachunki do zapłacenia, koty, psy...wiec pieniądze i tak muszą być.
      Na duzo większą kwotę typu 500 zł bym się nie pisała regularnie. I tak w sumie tyle gdzieś wpłacam na cele dobroczynne, ale sama decyduję, kiedy i czy w ogóle.
    • ewa_mama_jasia Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 25.08.20, 12:07
      Okazjonalnie to sobie wplacaj na schronisko dla zwierząt. Tu jest zobowiązanie regularne, bo ten dzieciak zaczyna szkole za Twoje pieniądze i jeśli będziesz regularnie wpłacać, to będzie miał szansę się uczyć. Za te pieniądze opłacana jest szkoła, przybory szkolne, mundurek, czasami pożywienie. Dlatego muszą być wpłaty regularne. Do tego rodzina jest zobowiązana zrobić dzieciakowi miejsce do nauki i zwolnić z obowiązków domowych na czas szkoły (nie wiem, czy w każdej fundacji jest taki wymóg, wiem, że niektóre to stosują). Kwoty są niewielkie, rocznie ok. 500 czy 600 zł (przynajmniej tak wyceniała fundacja, z którą współpracowała dawna szkoła syna). W tej chwili coraz więcej fundacji woli wpłaty regularne, choćby WWF.
      • arista80 Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 25.08.20, 12:39
        Ja to rozumiem, ale podejmując się pomocy muszę też brać pod uwagę i moją sytuację. Nie może być tak, że będę pomagała obcym kosztem moich dzieci, które też wymagają nakładów. Dlatego bałam się na to przystać. Jak pisałam przez długi czas nasza sytuacja finansowa nie była jednostajna, dlatego ja mam zawsze z tyłu głowy, że należy zachować pewną ostrożność i nawet jeśli te 20 euro na miesiąc to nie jest aż tak dużo, w skali rocznej już robi pewną różnicę. Inicjatywę uważam ogólnie za fajną, natomiast zobowiązanie (nawet jeśli tylko moralne) to dla mnie stanowi już pewien kłopot. Dlatego odwiodłam męża od tego i póki co jeśli wpieramy to tylko jednorazowo i kiedy uważamy za słuszne.
      • cegehana Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 25.08.20, 17:50
        Ależ wcale nie "muszą" zresztą mnóstwo fundacji działa w ten sposób, że darczyńcy płacą ile chcą i kiedy chcą, a rolą fundacji jest bieżące pozyskanie i dystrybucja środków - dla porównania mogę wpłacić na cel rehabilitacji osoby x a za miesiąc już nie wpłacić mimo że ta osoba nadal rehabilitacji potrzebuje - za to wpłaci kto inny. O wiele zresztą łatwiej kupić po prostu 1000 mundurków (Btw to naprawdę artykuł pierwszej potrzeby?) i je rozdać niż każemu dziecku z jego 20 euro odliczać ile za ołówek a ile za mundurek. Pewnie, że większość woli wpłaty regularne, każdy by wolał.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 25.08.20, 12:50
      Tak, uczestniczy szkoła mojego dziecka. Mamy zaadoptowanych 2 dzieci. Jest to zobowiązanie na lata. Nasze dzieci są finansowane odkąd skończyły 5 lat i poszły do szkoły, obecnie kończą szkołę średnią, pewnie i studia będziemy opłacać (nauka, internat, wyżywienie, podręczniki, bilety, praktyki, itp.).
      Brak finansowania = dziecko wypada z programu i wraca do "lepianki".
      U nas składa się 150 osób po 30-40 zł i też niektórzy mają z tym problem, w dodatku to było zobowiązanie rodziców dzieci chodzących do szkoły 15 lat temu.
      Szkoła to kontynuuje cały czas, i jest to w statucie zapis, że my pomagamy tej 2 dzieci i Dyrektor każdorazowo podkreśla, jakie to ważne, bo inaczej tyle lat na marne.
    • ichi51e Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 25.08.20, 12:57
      moim zdaniem wspieranie afrykanskiego dziecka nie ma sensu gdy w polsce jest tyle dzieci do wspierania.
      www.domydziecka.org/potrzebujemy_pomocy.html tu np domy dziecka, konkretne dzieci konkretne potrzeby.
      sa tez inne opcje np wolontariusze ktorzy pomagaja dzieciom zaniedbanym. oplaca im sie kursy, nauke jezykow, wyjazdy, pokazuje ze istnieje lepszy swiat. polecam poszukam linka jak ktos zainteresowany.
      Mozna tez np wesprzec cudowna glucho-niema Zosie i jej mame www.facebook.com/zosianowak.net/posts/1505012056314816 www.facebook.com/zosianowak.net/videos/346882126281990/
    • szalona-matematyczka Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 25.08.20, 17:15
      NIE. Duzo organizacji oferujacych ta adopcje na odleglosc to oszusci:albo w ogole nie wspieraja zadnych dzieci, tylko pomnazaja swoj majatek, albo niby wspomagaja, ale dzieci dostaja kilka % wplaconych darkow, a wiekszosc pieniedzy jest wyprowadzana w sposob cwany w celu pomnazania wlasnego majatku (ze niby koszty sa jak budowa szkoly za 1 min w centrum Afryki, czy kupili ciuchy za 200.000 dla sierotek - w tym celuje m.in. KK). Dlatego tez oni nie chca byscie przyjechali na miejsce i zobaczyli jak pomagaja czy nawet spotkali sie z dziecmi. Te listy to prueciez ksero w kolorze: dostaje je serki innych osob, przekonanych, ze raruua dziecko, ktore w rzeczywistosci w.ogole nie.istnieje. Jak odroznic oszustow od uczciwsch? Trudno, bo nawet przedstawiciele kosciolow czesto.oszukuja. Ewentualnie tym, ze uczciwe organizacje oferujace adopcje na odleglosc oferuja np. wolontariat, czyli mozesz przyjechac na miejsce i nieodplatnie pomagac w trudnych warunkach. Ewentualnie uwierzylabym wielkim swieckim organizacjom typu UNICEF, ale 90% adopcji na odleglosc to oszustwo.
    • cegehana Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 25.08.20, 17:20
      Mnie się nie podoba pokrętna forma "adopcji" i wymuszanie na dzieciach ! jakiejś reakcji emocjonalnej wobec obcej osoby. Uczciwiej byłoby zlecić tym dzieciom jakąś pracę. Co innego wpłacić kwotę na cele powiedzmy edukacji, dożywiania czy ochrony zdrowia dzieci w Afryce czy tam gdzieś indziej i wymagać uczciwego rozliczenia od fundacji (bez udziału samych beneficjentów). Dawniej w szkołach nauczyciele uczulali dzieci - jak twój kolega jest biedny to przynieś do szkoły kanapkę dla niego, ale daj mu tak, by nikt nie widział). Wyobrażacie sobie, że Jurek Owsiak wstawia jakiś sprzęt do szpitala i pozwala się leczyć tylko tym, którzy wyślą dziękczynny list ze zdjęciami chorego bombelka?
      • igge Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 28.08.20, 01:41
        Po prostu łatwiej tym organizacjom pozyskać kasę w ten sposób. Zmobilizować ludzi do sięgnięcia do portfela.
        Taki jakby marketing, pozyskiwanie funduszy i tyle.
        Po co tym się emocjonować?
        Kasa w efekcie tych (wątpliwych) zabiegów idzie na sensowny cel i już.
        Może komuś przyjemniej płacić jak dostanie zdjęcie i poczuje się przybranym " rodzicem".
        Może ten ktoś akurat na Owsiaka by nie wpłacił, zamiast tej adopcji, większej kwoty.
        Jest tyle fundacji/ organizacji/ możliwości pomocy ( finansowej czy świadcząc pracę i czas swój). Każdy może coś tam sobie wybrać, co lubi i co chce, z czym się zgadza. Formę pomocy też.
    • raadhiyah2020 Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 25.08.20, 18:52
      Okreslenie adopcja nawet jesli na odleglosc jest dla mnie dziwna w tym przypadku. A te wszelkie fundacje no coz wiadomo ze spora czesc wplacanych pieniedzy nie trafia do potrzebujacych, dobrze jesli chociaz polowa trafi. Nie twierdze ze wszystkie tak robia ale jednak sporo owszem. Mam wiec mieszane uczucia jesli o to chodzi i nie angazuje sie w to.
      • szalona-matematyczka Re: Adopcja na odległość - co sądzicie 25.08.20, 21:04
        Lepiej miec jakas zaprzyjazniona rodzine czy tu, w Polsce, czy nawet dalej za wschidnia granica (jesli sie boisz, ze odwiedza, bo wiadomo, ze emama boi sie odwiedzin) i dawac im nawet jakiee pieniadze czy jesli rodzina z mlodszym dzieckiem niz wasze, mozna dawac im ubranka (te w bdb stanie), zabawki, ksiazki, ktore wasze dziecko juz nie potrzebuje. Macie naprawde w promieniu 100km od waszego miejsca zamieszkania mnostwo takich potrzebujacych.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka