jogo2
26.10.04, 10:23
Miesiąc temu mój synek pierwszy raz wstał rano z dziwnymi czerwonymi
kółeczkami, po jednym na każdym policzku. Jedno wyglądało zwłaszcza bardzo
źle, było duże i pośrodku wypukłe. Ponieważ ma atopowe zapalenie skóry więc w
pierwszej chwili pomyślałam, że to może jakaś nowa wysypka, inne
przypuszczenia to komary??. Mineło trochę czasu, znaki zaczęły się powoli
goić, w międzyczasie spotkałam w piaskownicy inne dziecko mające na policzku
taki sam "znaczek", jego mama też nie wie co to jest. Przedwczoraj znowu
synek wstał rano z dwoma czerwonymi śladami na obu policzkach. Zaczęłam
myśleć i doszłam do wniosku, że ślady przypominają ślady po ukąszeniu
pluskwy, wiem jak wyglądają ślady po ukąszeniu pluskwy, bo moja siostra
mieszkała w zapluskwionym akademiku. Okropnie się przeraziłam. Zastanawiające
jest tylko, dlaczego mnie (śpię w tym samym pokoju, na tapczanie
przylegającym do łóżeczka mojego synka) nic nie pogryzło oraz dlaczego ma
takie ślady stosunkowo rzadko (co 2 tygodnie). Nie było ostatnio takiej
okoliczności, w jakiej mogłabym niechcący przynieść pluskwy do domu, chyba że
z piaskownicy? Ale wtedy ich nie wiem, jajeczka? musiałby być niezmiernie
małe. Czy ktoś ma jakieś doświadczenie w tym względzie i mógłby mi poradzić,
co to może być?
Pozdrawiam,
Jogo