Dojrzałam do kota, tylko mam kilka kłopotów logistyczno-moralnych. Muszę troszkę okłamać partnera, bo on na kota się nie zgodzi. Ale jakby się jakaś bieda przybłąkała to przecież za moją usilną namową nie wyrzuci

. Do mnie żaden kot się nie przybłąka, bo moje 10 kg psa stróżującego go zwyczajnie przegoni, więc zostają tylko ogłoszenia. I znowu jest ale. Ja nie jeżdżę samochodem, przeprowadziliśmy się na straszne zadu... a ja jestem przyspawana do wózka dziecięcego. Przejrzałam ogłoszenia w mojej okolicy są kotki biorąc pod uwagę moją wiochę to dość długa wyprawa. Ech trzeba czekać dalej, dobrze że mi się nie śpieszy