Dodaj do ulubionych

Trudny prezent (dylemat mam)

    • m_incubo Re: Trudny prezent (dylemat mam) 19.11.20, 21:06
      Właściwie to miałabym problem z takim prezentem, bo mam podobne podejście do tatuaży. Tzn nie przeszkadza mi to na kimś, nie komentuję, nie odradzam, ale uważam absolutnie wszystkie za koszmarnie oszpecające i idiotyczne, natomiast każdy ze swoją skórą może robić, co chce i np. uważać, że moje trzy kolczyki w jednym uchu są idiotyczne i oszpecające, nie mam z tym problemu smile
      Lubię dawać prezenty, które są spełnieniem marzenia, tu bym miała zgrzyt, ale pewnie mimo wszystko bym voucher kupiła.
      Tylko... To czysto teoretyczne, bo jestem absolutnie pewna, że moja córka by takiej prośby nie miała, akurat nie chodzi o tatuaże, ale są kwestie, w których się bardzo różnimy, no ale każda zna poglądy drugiej i staramy się to godzić.
      Przykładem może być dieta, moja młoda uwielbia niestety rzeczy, typu cielęcina, królik, jagnięcina, do których ja ręki nie przyłożę.
      Nie jadam takiego mięsa ideologicznie, nie kupuję, nie przyrządzę w domu itp. Ale ona to nie ja, więc nie mam nic przeciwko temu, że na potrawkę z królika zgłasza się często do babci i że to mięso jada, choć mnie się płakać chce, takim jestem świrem. No ale ona też to wie i nigdy nie poprosi, żebym jej zrobiła i nawet nie zje przy mnie.
      Gdyby chodziło o tatuaż, byłoby podobnie. Poprosiła by o taki prezent kogoś innego, nie mnie, wiedząc, że ja tego bardzo nie pochwalam.
      Trochę mnie dziwi prośba twojej córki, właściwie bardzo, ale może nie ma w niej drugiego dna.
      • lily_evans11 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 08:06
        No właśnie widzę to wszystko tak samo, to chyba jakaś próba wywołania domowej gufnoburzy przed świętami.
        • hanusinamama Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 10:11
          Albo wołanie o akceptacje...dla mnie matka robi gównoburzę. Za chwile bedzie post ze chłoapk nie taki, praca nie taka...wszystko nie takie.
          • lily_evans11 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 10:22
            Znam rodziców, którzy świetnie widzieli i wobec bliskich znajomych mówili, że chłopak "nie taki", potem kolejny też był kiepski, pierwszy pobił dziewczynę, kiedy pojechała razem z nim pracować, drugi zrobił jej dziecko, zostawił ją, pije, nie pracuje i śmie domagać się czynnych kontaktów z bombelkiem. Spier...liła sobie życie koncertowo i będzie skazana na kontakty z odpadem atomowym, dziecko też będzie miało super wzorzec tatusia. Ale jej wszystko wolno było już od momentu dostania się do liceum i nie śmieli nigdy ingerować w cokolwiek.
            To wszystko nie jest takie jednoznaczne.
            Czasem warto podyskutować (grzecznie, a konkretnie) o różnych wyborach, czasem otoczenie więcej widzi niż zadurzona, młoda osoba z deficytem pozytywnych emocji - a i tak decyzja należy do niej, nie uwięzisz kogoś siłą w domu.
    • olsy Re: Trudny prezent (dylemat mam) 19.11.20, 21:12
      nie mam nic przeciwko tatuażom, sama nie mam.

      Ale ponieważ nie traktuje dawania prezentów jako "spełniania marzeń", tylko jako miły upominek to też nie widzę powodu żeby darczyńca miał cos robić wbrew sobie. Możesz dać jakiś inny prezent.
      To trochę tak jakbym wymuszała na mojej bardzo religijnej matce że ma mi koniecznie kupić zestaw małego ateisty.
      • minniemouse Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 08:14
        olsy napisał(a):
        > Ale ponieważ nie traktuje dawania prezentów jako "spełniania marzeń", tylko jako miły upominek to też nie widzę powodu żeby darczyńca miał cos robić wbrew sobie. Możesz dać jakiś inny prezent.

        widzę ze u ciebie darowanie komuś prezentu polega na sprawianiu przyjemności sobie, nie, jak powinno być, komuś - czyli, jeszcze raz, jak. powinno. być.
        w życiu bym nie chciała dostać od ciebie upominku, i ochhhhh jak dobrze ze mi to nie grozi... 👍👍👍👍

        > To trochę tak jakbym wymuszała na mojej bardzo religijnej matce że ma mi koniecznie kupić zestaw małego ateisty.

        cóż, jeśli matka ma odrobinę wyczucia i empatii to nie mrugnie okiem a kupi.
        inna sprawa to jasne iż darczyńcy nie powinno się prosić o taki kontrowersyjny dla darującego prezent.
        jeśli twoja teoretyczna córka hipotetycznie wiedziałaby iż absolutnie nie akceptujesz tatuaży, to pierwsza ona nie powinna cie prosić o bon na takowy, a prosząc o gotówkę nie mówić na co ma służyć przed i po fakcie.

        Minnie
        • pade Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 10:21
          Jasne, że w robieniu prezentów chodzi o to, że obdarowany ma mieć radochę. Ale jeśli ta radocha wiąże się z otrząsaniem wręcz u darczyńcy, to coś jest nie halo.
          Nie dziwię się Raczkowi, że czuje się przymuszana do czegoś wbrew jej własnej woli. Ktoś napisał, że córka prosi o akceptację. Tyle, że moim zdaniem dziewczyna jest na tyle dorosła, że mogłaby w końcu zaakceptować poglądy matki. I nie prosić ją o coś co jest wbrew jej poglądom, a załatwić to sobie samodzielnie. I to jest wtedy obustronna akceptacja.
          Też węszę tu prowokację.
          • lily_evans11 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 10:24
            O jak ładnie to ujęłaś. Też tak to widzę, matka szanuje córkę i nie ośmiela się komentować tych tatuaży. Córka szanuje matkę, więc wybiera inny prezent, a za zaoszczędzoną kasę robi sobie kolejny tatuaż.
            Obie są dorosłe i relacja powinna być równorzędna.
          • memphis90 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 11:53
            >dziewczyna jest na tyle dorosła, że >mogłaby w końcu zaakceptować >poglądy matki
            No i akceptuje. Nie prosi przecież matki o bliźniacze tatuaże matka-córka albo, o zgrozo!, żeby mamusia się wydziarala w jej datę urodzenia....

            >nie prosić ją o coś co jest wbrew jej >poglądom, a załatwić to sobie >samodzielnie. I to jest wtedy >obustronna akceptacja.
            Czyli jeśli homoseksualne dziecko udaje przed tradycyjną katolicką rodziną, że jest "normalne", to to jest przykład obustronnej akceptacji...? Ciekawe podejście... Bo dla mnie to brak akceptacji...
            • pade Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 17:39
              memphis90 napisała:

              > >dziewczyna jest na tyle dorosła, że >mogłaby w końcu zaakceptować >
              > ;poglądy matki
              > No i akceptuje. Nie prosi przecież matki o bliźniacze tatuaże matka-córka albo,
              > o zgrozo!, żeby mamusia się wydziarala w jej datę urodzenia....

              Z Tobą się dyskutuje jak z Araceli (czyli jak z betonem). Nie, obustronna akceptacja w tym przypadku polega na tym, że matka nie komentuje, a córka robi tatuaż na własną rękę, bez zmuszania matki do latania po salonach.
              Mnie np. brzydzą tunele w uszach, wręcz mnie otrząsa jak to widzę i ucho zaczyna boleć. Gdyby mnie któreś z moich dzieci wysłało na poszukiwanie czegoś takiego, uznałabym, że nie mają grama empatii.
              >

              > Czyli jeśli homoseksualne dziecko udaje przed tradycyjną katolicką rodziną, że
              > jest "normalne", to to jest przykład obustronnej akceptacji...? Ciekawe podejśc
              > ie... Bo dla mnie to brak akceptacji...
              >
              Bredzisz. Nikt nie mówi, że córka Raczka ma zakrywać tatuaże przy matce, nie wymawiać tego słowa i w ogóle udawać, że takowego nie ma. Chodzi wyłącznie o to, żeby załatwiła sobie tę sprawę samodzielnie.
              • araceli Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 17:54
                pade napisała:
                > Z Tobą się dyskutuje jak z Araceli (czyli jak z betonem).

                Bo ty jesteś taaaaaka elastyczna w sposobie rozmowy pt. "będę powtarzać swoje zdanie w koło Macieju i obrażać innych, że go nie przyjmują za prawdę objawioną" big_grin
                • pade Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 18:02
                  araceli napisała:

                  > pade napisała:
                  > > Z Tobą się dyskutuje jak z Araceli (czyli jak z betonem).
                  >
                  > Bo ty jesteś taaaaaka elastyczna w sposobie rozmowy pt. "będę powtarzać swoje z
                  > danie w koło Macieju i obrażać innych, że go nie przyjmują za prawdę objawioną"
                  > big_grin
                  >
                  >
                  >
                  O, świetnie opisałaś swój sposób dyskutowania, w punkt!
                  • araceli Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 18:25
                    pade napisała:
                    > O, świetnie opisałaś swój sposób dyskutowania, w punkt!


                    Oł rili? W którym miejscu choć odrobinę założyłaś, że twój sposób widzenia świata i definicja akceptacji nie jest jedyną słuszną? W którym miejscu okazałaś rozmówcy choć odrobinę szacunku dając rozmówcy prawo do posiadania innych definicji/wartości?

                    Wlazłaś w wątek i walisz po dyskutantkach na arcydennym poziomie "piszesz bzdury".
                    • pade Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 18:35
                      Jeśli ktoś pisze bzdury (nie kupię czegoś dziecku, to znaczy, że go nie akceptuję) to nazywam rzecz po imieniu. To samo, gdy ktoś przekręca moje słowa, albo wymyśla nietrafione analogie.
                      Opieram się na definicji słownikowej, a nie swoim widzimisię.
                      Szkoda, że nie odniosłaś się do przykładu z tunelami.
                      • araceli Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 18:39
                        pade napisała:
                        > Jeśli ktoś pisze bzdury (nie kupię czegoś dziecku, to znaczy, że go nie akceptu
                        > ję) to nazywam rzecz po imieniu.

                        Ale to JEST brak akceptacji konkretnego postępowania dziecka, co z resztą Raczek WPROST przyznaje.

                        Jako dziecko poprosiłam o prezent X a dostała Y bo wg. darczyńcy "X to dla chłopca". Tak - to był wyraz BRAKU AKCEPTACJI - cokolwiek byś nie napisała.


                        > Opieram się na definicji słownikowej,

                        Jak udowadniałam przed chwilą - do słownika nawet nie zajrałaś.
                        • pade Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 20:19
                          A Ty przeczytałaś punkt 1. I wystarczyło. Gdybyś przeczytała kolejne, to by Ci niechcący wyszło to, o czym ja pisałambig_grin
                          Rozmowa z Tobą to jak kopanie się z koniem. Ja wysiadam, pa!
                          • araceli Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 20:30
                            pade napisała:
                            > A Ty przeczytałaś punkt 1. I wystarczyło. Gdybyś przeczytała kolejne, to by Ci
                            > niechcący wyszło to, o czym ja pisałambig_grin

                            Oczywiście - przecież tylko twój punkt jest słuszny prawda? Jeden jedyny słuszny big_grin
        • mebloscianka_dziadka_franka Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 11:39
          Szkoda, że cókanie ma empatii i odrobiny wyczucia.
      • memphis90 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 11:49
        Ja nie mam żadnego problemu, żeby wierzącemu kupić zestaw dziel wybranych JPII, jeśli ma takie życzenie. Albo najnowszy poradnik idealnego składania skarpet Marie kondo jakiejś "kurze domowej" z wyboru i powołania. Albo biletu na koncert Bayerfull zamiast biletu do jedynie słusznej opery. Albo całego sezonu Walking Dead, choć, jak jedna z forumek mogłabym przecież głosić pogląd, że jedyną prawidłową formą jest udostępnianie 1 odcinka tygodniowo i absolutnie nie więcej!
        • rexona_sport Re: Trudny prezent (dylemat mam) 21.11.20, 18:56
          A synowi wizytę u protytutki byś kupiła? („Sama nie musisz jej bzykać” - wg logiki forum). W sensie nie coś neutralnego tylko czego nie pochwalasz.

          Albo poprosiłabyś ideowych wegan albo buddystów o bon na degustacje foie gras, przecież „sami nie muszą jeść” jak tutaj wcześniej padało. Albo o czapkę z lisa na przykład?
    • segregatorwpaski Re: Trudny prezent (dylemat mam) 19.11.20, 21:13
      Zapytałaś córkę o list do Mikołaja wink to masz list - teraz ładnie spełnij marzenie big_grin
      Ja bym dała kasę ale je jestem złym przykładem - sama mam trzy i na 18 właśnie taki córce prezent zafundowałam, marzyła o nim ze dwa lata i dostała. Dla mnie ważne było by: studio było mega dobre, super bezpieczne a artysta wykonał projekt indywidualny, wg życzeń córki, nie jakiś z katalogu czy netu.
      • raczek47 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 19.11.20, 21:24
        Wszystkie rady,jak zwykle cenne,dziękuję. 🙂Jeszcze nie podjęłam decyzji.
    • la_mujer75 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 19.11.20, 21:58
      Też bym miała dylemat. Może nie akurat w kwestii tatuażu , bo chociaż sama nie posiadam i nie jestem wielką ich wielbicielką, ale nie przeszkadzają mi u innych w żaden sposób. Gdyby któryś syn chciał tatuaż- no problem.
      Gdyby mój 16 latek sobie wymarzył, załatwiłabym mu tatuaż, chociaż prosiłabym aby jeszcze sprawę przemyślał.
      Ja np. wiem, że nie dołożyłabym się na np. motor.
      Chociaż dorosłe dziecko, pracujące dziecko i tak sobie zrobi/kupi to, co mu się marzy.
      Nie dając kasy, pokazujesz, że nie akceptujesz pomysłu. Ale i nie akceptujesz dziecka ... Tak jakoś to wychodzi.
      Kurczę, trudna sprawa.
      Mówię- ja akurat na tatuaż bym dała. I tak jeden juz ma, drugi też sobie zrobi, niezależnie, czy ją wspomożesz, czy nie.
      • lily_evans11 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 08:14
        Ale dlaczego nie akceptowanie jakiegoś pomysłu ma oznaczac, że nie akceptujesz dziecka po całości? Każdy z nas ma lepsze o gorsze pomysły na różne rzeczy, nawet takie stare baby jak ematki. Ocena jednego pomysłu nie oznacza oceny osoby, oznacza tyle, ze mam argumenty na to, że pomysł jest kiepski i ręki do jego realizacji nie przyłożę. A jeśli dorosłej osobie na nim zależy, to zawsze może zarobić sobie i go spełnić - a ja spełnię inny, mniej kontrowersyjny.
        • hanusinamama Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 10:15
          Bo skoro córka pracuje i moze sobie sama to opłacić a prosi o to matkę...to prosi o jej akceptacje. Tez tak kiedys miałam..na szczęscie szybko zrozumiałam ze jej przekonania są wazniejsze niż ja. Serio bardzo zdrowo o tym sie przekonać szybciej niż później. Nie chodziło o tatuaż. Teraz ja mam prawie 40 moja mama 60 i nagle zapragneła więzi z córką...no cóż dobre 20 lat za późno.
          • lily_evans11 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 10:28
            Myślę, że przemawiają przez ciebie jakieś stare traumy, zaszłości, żale do rodziców... Dorosły człowiek powinien ogarnąć, że nie ma rodziców idealnych, większość stara się i robi to, co im wydaje się w danym momencie dobre dla dzieci. Chyba, że mówimy o patologii albo skrajnie egoistycznych czy narcystycznych osobach.
            Jako młoda panna miałam różne tego typu pretensje do matki. I ojca też. Teraz widzę, że po prostu im się wydawało, że dane rozwiązanie jest najlepsze w danej sytuacji. I nie mam żalu, co najwyżej kiwam głową z politowaniem, bo niektóre poglądy moja matka miewa bardzo ograniczone (ale z pozytywnych rzeczy - w obecnej sytuacji uczy się zupełnie innych punktów widzenia!). Taka jest, nie zmienię jej, robię swoje, z nią rozmawiam na zupełnie innej płaszczyźnie, nie potrzebuję jej akceptacji dla swojego życia.
            • hanusinamama Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 10:46
              A rodzic powienien ogarnąc ze dziecko to nie kalka/klon rodzica...autorka tego nie rozumie. Sama pisze ze nie rozumie. Nie mam traum bo własnie szybko zrozumiałam jakie podejscie mają moi rodzice. Im póxniej sie o tym człowiek przekona tym moim zdaniem zdrowiej dla zdrowia psychciznego.
            • memphis90 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 11:59
              >Dorosły człowiek powinien ogarnąć, >że nie ma rodziców idealnych
              Otóż to. Rodzice nie są idealni, więc ich poglądy i dobre rady również nie są idealne. Dorosły rodzic powinien ogarnąć, że sam popełniał mnóstwo błędów i nie ma monopolu ma mądrość.
        • mebloscianka_dziadka_franka Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 11:40
          Bardzo dobrze napisane.
        • memphis90 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 11:57
          >dlaczego nie akceptowanie jakiegoś >pomysłu ma oznaczac, że nie akceptujesz >dziecka po całośc
          Dlatego, że pokazujesz, że dziecku nie ufasz, powatpiewasz w jego osąd, co jest dla niego dobre, odmawiasz prawa do własnych decyzji i - być moze - własnych błędów. Po drugie - nadajesz sobie rangę nieomylnej - na jakiej podstawie masz prawo sądzic, że Ty wiesz lepiej jak poprowadzić cudze życie...?
          • mebloscianka_dziadka_franka Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 12:12
            Gdyby mój syn powiedział, że chce iść do seminarium powiedziałabym jasno i otwarcie, że nie podoba mi się ten pomysł i nie będę go w tym wspierać i uważam, że zmarnuje sobie życie - bo takie byłoby moje zdanie i nie będę tego ukrywać, ALE dodałabym, że to jego życie i nie zabroniłam mu tego, ani nie wydziedziczyła go, ani nie powiedziała, że od tej pory nie jest już moim synem i ma się nie pokazywać w domu. Nadal będę go kochać, choć na pewno będę się zastanawiać, gdzie popełniłam błąd tongue_out
      • pade Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 10:23
        "Nie dając kasy, pokazujesz, że nie akceptujesz pomysłu. Ale i nie akceptujesz dziecka ... Tak jakoś to wychodzi."
        To chyba jakiś żart.
        Nie dając pieniędzy na fajki, narkotyki, alkohol, broń, porno itd. też nie akceptuję dziecka?
        • memphis90 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 12:01
          Rzeczywiście, broń i narkotyki to to samo, co tatuaż...
          • mikams75 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 15:36
            podpada pod te sama kategorie - prezent nieakceptowany przez obdarowujacego.
        • la_mujer75 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 21.11.20, 17:58
          Może źle to ujęłam. Ja myślę, że dziecko może tak to odebrać. Cos w stylu, jak kiedyś rodzice się oburzali, że dziecko nosi irokeza, czy podarte spodnie. Dla młodych to swoistego rodzaju wyraz siebie i swoich przekonań, itd., a rodzic stawiając mocne weto, może być odbierany jako taki, który nie akceptuje dziecka.

          Pisałam- miałabym straszną zagwozdkę - czy mam np. dać kasę na motor.
          Potwornie boje się jazdy na motorze, ale to moje osobiste przekonanie. I co? Mam np, dorzucić się na tą "zabójczą" maszynę? Dziecko i tak sobie uzbiera, prawda? Ale dać kasę, skoro ja mam mniej lub więcej uzasadniony lęk, ale to jest jedynie moje subiektywne uczucie?
          Pisałam- trudna sprawa.

          Broń i narkotyki dla mnie są obiektywnie złe.
          • rexona_sport Re: Trudny prezent (dylemat mam) 21.11.20, 19:07
            No właśnie dla ciebie są obiektywnie zle, dla wielu np marihuana nie jest zła (np dla mnie). Ale nie prosiłabym o taki prezent kogoś o kim wiem ze uważa to za zło, nie popiera tego. Bardzo proste.

            Córka poprosiła o coś o czym wie ze matka tego nie popiera. Testuje matkę, młoda jest, uczy się życia. Teraz jeśli matka kupi ten voucher wbrew sobie da córce lekcje życia: musisz robić rzeczy wbrew sobie dla ludzi których kochasz, na tym polega miłość.
            Chyba lepiej byłoby dać dziecku przykład zdrowego normalnego życia ludzi którzy się kochają i maja inne poglądy, jak tu już opisało pare osób (daisy, pade itd) - nie atakuje cię za robienie czegoś chociaż się z tym nie zgadzam ale ty ode mnie nie wymagaj brania w tym czynnego udziału.

            Ogólnie chodzi o to żeby być razem pomimo różnic a nie walczyć o to kto kogo złamie: córka oczekując ze matka zachowa się wbrew sobie (prosząc o prezent wbrew jej poglądom) lub matka zabraniając tatuaży.

            A osoby argumentujące ze nie kupując tatuażu sygnalizujemy ze nie akceptujemy córki pobudka: mamy przecież możliwość werbalnego wyrażenia swoich poglądów, to nie tak ze córka nie otrzyma tatuażu i sama ma sobie wymyślić co to znaczy, uwaga, szokująco będzie: można z nią o tym porozmawiać i po prostu powiedzieć jej ze zobacz dziecko nie robiłam ci pod górkę z tatuażami chociaż wiesz co o tym myśle, doceń i tez nie naciskaj 😘 i tyle
          • pade Re: Trudny prezent (dylemat mam) 22.11.20, 15:00
            la_mujer75 napisała:

            > Może źle to ujęłam. Ja myślę, że dziecko może tak to odebrać. Cos w stylu, jak
            > kiedyś rodzice się oburzali, że dziecko nosi irokeza, czy podarte spodnie. Dla
            > młodych to swoistego rodzaju wyraz siebie i swoich przekonań, itd., a rodzic s
            > tawiając mocne weto, może być odbierany jako taki, który nie akceptuje dziecka

            To zależy jak to oburzanie się wygląda. Można się złościć w duchu, można złośliwie komentować do dziecka, a można mu zrobić awanturę i kazać zmienić fryz, spodnie.
            Raczek nie wygląda mi na taką, która robi awantury z powodu tatuażu, ale nie wiem jak jest naprawdę.
            > .
            >
            > Pisałam- miałabym straszną zagwozdkę - czy mam np. dać kasę na motor.
            > Potwornie boje się jazdy na motorze, ale to moje osobiste przekonanie. I co? Ma
            > m np, dorzucić się na tą "zabójczą" maszynę? Dziecko i tak sobie uzbiera, prawd
            > a? Ale dać kasę, skoro ja mam mniej lub więcej uzasadniony lęk, ale to jest j
            > edynie moje subiektywne uczucie?
            > Pisałam- trudna sprawa.
            >
            > Broń i narkotyki dla mnie są obiektywnie złe.
            >
            Moja córka też chce mieć motocykl. Już usłyszała od nas obojga - nawet złotówki do tego nie dołożymy.
            Trudno, mogę być wyrodną matką, ale tego nie przeskoczę.
    • kropkaa Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 00:43
      No niestety, ale bym nie dała. Powodziałabym, że nie mogę sfinansować czegoś, co dla mnie czymś w rodzaju samookaleczania się.
      Tatuaż zostaje po wsze czasy, nawet po laserowym usunięciu pamiątką będą blizny i ja do tego ręki nie chcę przykładać.
      I nie porównujcie tatuażu do zastawy czy innych perfum, bo takie prezenty nie ingerują w ciało i szybciutko można się ich pozbyć.
      A swojej córce bym powiedziała prosto z mostu: mogę ci podarować bon, ale na laser, żebyś się pozbyła pierwszego 😆
      • alpepe Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 10:08
        Bo tatuaż to ranienie ciała, by nie czuć bólu duszy. W kontekście ojca dziewczyny i przeszłości to nawet się układa.
        • lily_evans11 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 10:16
          To może lepiej byłoby zafundować jej karnet na psychoterapię wink.
          BTW, niekoniecznie, to jest taka głupia moda po prostu.
          Moja córka ma w klasie dzieci z rodzin pełnych, zamożnych, normalnych, ogólnie nie problemowych, dzieci, których różne wydumane życzenia się spełnia często na pstryknięcie palcem. I pewnej części podoba się taka instagramowa stylistyka, jakieś przesadne makijaże, tatuaże, prostowane włosy itp. Sporo z nich planuje ten tatuaż, kiedy już będzie mogło - bo "inne mają" i to jest takie super. Naprawdę nie ma w tym żadnego głębszego psychologicznego podtekstu, po prostu tatuaż się spopularyzował i trafił ze środowisk patologicznych do mainstreamu...
          • aguha Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 10:37
            Ja też nie doszukiwałabym się drugiego dna w chęci zrobienia sobie tatuażu. To jest tylko moda, tak samo jak usta glonojada (fuj).
            Mam prawo mieć swoje poglądy i gdyby mi się nie podobał pomysł, to raczej nie podarowałabym takiego vouchera.
            Znam parę osób, które zrobiły sobie parę lat temu tatuaże. Może wtedy te wzory były modne, ale w tej chwili chińskie znaki, misie, kwiatki u bardzo dorosłej osoby wyglądają śmiesznie. Nigdy mi się nie podobało takie ozdabianie ciała.
        • raczek47 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 10:31
          alpepe napisała:

          > Bo tatuaż to ranienie ciała, by nie czuć bólu duszy. W kontekście ojca dziewczy
          > ny i przeszłości to nawet się układa.
          >
          Nie zasmucaj mnie,ale tak,coś może w tym być.
          • alpepe Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 13:30
            Pytanie, czy Twoja córka to widzi, dlaczego się chce dziarać. Tu na forum są ematki z tatuażami, bardzo ciekawe są ich życiorysy w tym kontekście. Otyłość, depresja, chore dzieci itp. itd.
            • araceli Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 13:49
              alpepe napisała:
              > Pytanie, czy Twoja córka to widzi, dlaczego się chce dziarać. Tu na forum są em
              > atki z tatuażami, bardzo ciekawe są ich życiorysy w tym kontekście. Otyłość, de
              > presja, chore dzieci itp. itd.


              JPRDL - psychologowie od siedmiu boleści big_grin
            • magdallenac Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 14:18
              alpepe napisała:

              > Pytanie, czy Twoja córka to widzi, dlaczego się chce dziarać. Tu na forum są em
              > atki z tatuażami, bardzo ciekawe są ich życiorysy w tym kontekście. Otyłość, de
              > presja, chore dzieci itp. itd.
              >
              Zgłasza się wytatuowana ematka. 164cm/54kg, wysportowana, zdrowe dziecko, ten sam mąż od 15 lat, szczęśliwa w związku. W dodatku wykładowca akademicki- 20 lat na uniwersytecie, 15 letnia praktyka pedagogiczna- obecnie na długim urlopie naukowym. Ja mam tylko 4 tatuaże, ale moja przyjaciółka- zastępca dyrektora instytutu, pani prodziekan jest wytatuowana od stóp do głów big_grin Szczupła, bez depresji, zdrowe dziecko.

              • alpepe Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 14:21
                Pedagogiczna, sorry, więcej nie musisz pisać. A już wykładowcy akademiccy, to haha. Pani prodziekan, zastępca dyrektora instytutu... Jeszcze większe haha. Jesteś pewna, że nie przykrywa tatuażami sznytów, które sobie robiła pnąc się drogą kariery? Sicher? Hahaha. Nie wejdziesz w czyjąś skórę.
                • magdallenac Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 14:50
                  Spokojnie nie unoś się tak. Zachowujesz się jakby ktoś z tatuażem mocno Cię skrzywdziłwink Ja wiem, że tatuaż często jest przejawem autoagresywnych tendencji, czy też sposobem wyrażenia buntu przeciwko rodzicom (w wypadku młodej osoby) i tych negatywnych motywacji jest więcej. Są też pozytywne motywacje takie jak wyrażanie przez tatuaż jakichś osobistych wartości, przekonań, a czasami po prostu chęć ozdobienia swojego ciała. Ja zawsze wiedziałam, że chcę mieć tatuaż (nie cięłam się, nie miałam 20 dziurek w uszach etc.) jednak z decyzją o pierwszym tatuażu czekałam dość długo, tak, aby mieć pewność, że nie będę żałować. Chyba kiedyś kontrowersje wokół tatuowania się były większe- wśród moich znajomych rówieśników 40 plus większość jest wytatuowana i to tak porządnie- właśnie od stóp do głów. Nie sądzę, aby oni wszyscy przejawiali autoagresywne tendencje i byli popaprani psychicznie.
                  • kropkaa Re: Trudny prezent (dylemat mam) 21.11.20, 14:40
                    Nie wiem jakich masz znajomych, ale osobiście nie znam nikogo wytatuowanego od stóp do głów. W pracy jakieś pojedyncze tatuaże, zwykle przykrywane. Jedna dziewczyna dość duży, na plecach, kiedyś się nawet chwaliła, dziś nie pokazuje (akurat ma dziecko z problemami i tatuaż powstał jak było już na świecie, ale nie wiem, czy to ma związek).
                    • magdallenac Re: Trudny prezent (dylemat mam) 21.11.20, 15:24
                      Może inaczej- ludzie, których znam. Barman w naszej ulubionej restauracji, nasz lekarz rodzinny, jeden z generalnych managerów w firmie męża (kiedy przyszedł na rozmowę kwalifikacyjną w garniturze, mąż widział jedynie tatuaże zachodzące na dłonie)- został zatrudniony i jest to jeden z naszych najcenniejszych nabytków. Mój mąż nie ma ani jednego tatuażu, ale bardzo lubi wszystkie mojesmile
                • magdallenac Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 14:53
                  alpepe napisała:

                  > Pedagogiczna, sorry, więcej nie musisz pisać.

                  *Praktyka dydaktyczna
        • agonyaunt Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 16:10
          >Bo tatuaż to ranienie ciała, by nie czuć bólu duszy.

          No, mniej więcej tak, jak miesiączka to "płacz niespełnionej macicy" smile
    • nena20 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 07:50
      Od razu bym powiedziała, sory ale na to nie dam kasy. Wymyśl coś innego. Nie lubię tatuaży, jeśli tobie córko zależy to sobie możesz zrobić.
    • mid.week Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 07:57
      Zrobiłabym sobie sesję z terapeuta na temat - jakie gufno w mojej głowie każe mi tak myśleć
    • minniemouse Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 08:00
      To jest cos czego chce, wiec co chce i wie co robi. nie ma 15 lat. oczywscie ze bym jej kupila!

      Minnie
    • lily_evans11 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 08:04
      W świetle Twoich wpisów dalej, córka bardzo usiłuje wywrzeć na Ciebie presję. A przecież akceptujesz to, że robi sobie tatuaże, tyle że nie uwielbiasz tego.
      Na Twoim miejscu oczekiwalabym, że wybierze sobie inny prezent, a za zaoszczędzoną kasę zrobi sobie tatuaż, jeśli takie jej życzenie. Jest dorosła, więc zakładam, że sobie dorabia a nie leci do mamusi po kasę na każdy bzdet?
      • lily_evans11 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 08:09
        BTW jak to już ktoś wyżej napisał, te listy prezentów i "spełnianie życzeń" (często u dzieci po prostu z du... wziętych) to jednak pułapka. To powinien być po prostu miły upominek, który będzie pasował do obdarowanego i nie byłoby tych wszystkich dziwnych zgrzytów.
        • araceli Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 08:11
          lily_evans11 napisała:
          > BTW jak to już ktoś wyżej napisał, te listy prezentów i "spełnianie życzeń" (c
          > zęsto u dzieci po prostu z du... wziętych) to jednak pułapka. To powinien być p
          > o prostu miły upominek, który będzie pasował do obdarowanego i nie byłoby tych
          > wszystkich dziwnych zgrzytów.

          No jasne - miły upominek, który pasuje to wartości obdarowującego i jego WYOBRAŻENIA o obdarowywanym big_grin
          • lily_evans11 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 08:22
            Każdy z nas ma jakieś wyobrażenia o innych ludziach i postrzega ich przez pryzmat tego. To podstawy psychologii. Ale raczej miałam zupełnie co innego na myśli. Chodzi mi o to, żeby się tak nie spinać z wyszukiwaniem nie wiadomo czego i robić ze świąt festiwal wygórowanych życzeń, raczej o to, że jak np. wujek lubi reportaże, to mu kupujemy coś z nowości książkowych tego typu, a nie np. płytę Zenka. Z kolei nie widzę potrzeby biegania i sprowadzania za ciężkie pieniądze jakiejś wyjątkowej książki, jeśli jest trudno dostępna albo uważam, że mam na to wydać zbyt dużo.
            Jeśli chodzi o prezenty kontrowersyjne, niezgodne z przekonaniami lub etyką ofiarodawcy, nie należy z kolei go naciskać i zmuszać do tego. Nie oczekuję od weganki, że kupi mi pęto najlepszej nawet kiełbasy ani od wielbiciela wiadomo radia, że będzie mi towarzyszyć na proteście kobiet. Itp. Itd.
            • araceli Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 08:28
              lily_evans11 napisała:
              > Każdy z nas ma jakieś wyobrażenia o innych ludziach i postrzega ich przez pryzm
              > at tego. To podstawy psychologii. Ale raczej miałam zupełnie co innego na myśli
              > . Chodzi mi o to, żeby się tak nie spinać z wyszukiwaniem nie wiadomo czego i
              > robić ze świąt festiwal wygórowanych życzeń, raczej o to, że jak np. wujek lub
              > i reportaże, to mu kupujemy coś z nowości książkowych tego typu, a nie np. pły
              > tę Zenka. Z kolei nie widzę potrzeby biegania i sprowadzania za ciężkie pieniąd
              > ze jakiejś wyjątkowej książki, jeśli jest trudno dostępna albo uważam, że mam
              > na to wydać zbyt dużo.

              Dla mnie to typowe podejście "prezent być musi więc kupię cośtam niech się cieszy". Okropne. Osobiście wolę nie dostać nic wcale i takie podejście promuję w rodzinie. I nie - nie chodzi o to, żeby nie wiadomo jak się spinać ale kupowanie generycznych prezentów jest totalnie bez sensu.
              • lily_evans11 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 08:33
                Przykładowe najnowsze reportaże w tematyce interesującej zainteresowanego to nie jest generyczny prezent. Specjalistyczne kredki i papier dla osoby, której hobby jest rysunek, to znowu nie jest generyczny prezent. Bo nawet jeśli ma podobne, to prędzej czy później zużyje. Jeśli ktoś lubi kosmetyki, to karta podarunkowa do Douglasa też jest bardzo fajnym prezentem. Itp. Itd.
                Po prostu podejmowanie nie wiadomo jakich starań, żeby koniecznie ale to koniecznie sprowadzić sporymi staraniami np. z innego kontynentu coś, co się komuś uwidziało albo wydać kupę pieniędzy, bo dziecko mając wielki wór lego potrzebuje koniecznie tego niszowego zestawu z zielonym ludzikiem, uważam za przesadne i zbędne. Ale oczywiście to jest mój punkt widzenia.
                • araceli Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 08:37
                  lily_evans11 napisała:
                  > Przykładowe najnowsze reportaże w tematyce interesującej zainteresowanego to ni
                  > e jest generyczny prezent. Specjalistyczne kredki i papier dla osoby, której ho
                  > bby jest rysunek, to znowu nie jest generyczny prezent.

                  Ale ty nie proponujesz przecież spinania się i dopasowywania prezentu tylko luz - niech się cieszy smile

                  Kiedyś dostawałam całkiem sporo takich prezentów - np. komplet szaro-czerwonych dywaników do łazienki "będzie wam pasował do czerwonych ścian"... tyle, że ja tę łazienkę miałam w stylu glamour a dywaniki były w stylu... nowoczesność lat 90-tych big_grin Widać obdarowujący miał takie podejście jak promujesz - nie spinać się zanadto tongue_out
                  • lily_evans11 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 09:00
                    A to są z kolei osobiste prezenty i w ogóle nie kupowałabym czegoś takiego - wyposażenia wnętrz, ubrań, kosmetyków... Za to karta podarunkowa byłaby w sam raz, jeśli wiem, że ktoś ma fioła na punkcie różnych durnostojek albo często kupuje ubrania, akcesoria itp.
                • lily_evans11 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 08:38
                  I może wynika to z tego, że dla mnie prezenty nie mają aż takiej rangi, jak dla 90% forum. Ale może też dlatego, że sama nie mam nie wiadomo jakich życzeń i jest ileś rzeczy, które zawsze mnie ucieszą, chociaż są w twoim pojęciu generykami..
                  • araceli Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 08:42
                    lily_evans11 napisała:
                    > I może wynika to z tego, że dla mnie prezenty nie mają aż takiej rangi, jak dla
                    > 90% forum. Ale może też dlatego, że sama nie mam nie wiadomo jakich życzeń i j
                    > est ileś rzeczy, które zawsze mnie ucieszą, chociaż są w twoim pojęciu generyka
                    > mi..

                    Mnie osobiście prezenty są zbędne i wolę ich nie dostawać, niż dostać coś kupionego w ramach "odbębnienia". Zaśmiecanie planety mnie nie cieszy.
                    • lily_evans11 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 08:55
                      Dla mnie fajna książka z nowo wydanych, dobra herbata, kawa o nietypowym smaku, ozdobne puszki na żywność, karta podarunkowa do perfumerii itp. nie są wcale odbębnianiem i bardzo mnie cieszą. Jednocześnie wszyscy, którzy mnie znają, doskonale wiedzą, że wolę np. Tess Gerritsen czy coś ze skandynawskich kryminałów od nawet najciekawszego romansu, czy tzw. powieści obyczajowej (a już w żadnym wypadku polskiej autorki!) - i łatwo zawsze wybrać. A z kolei dobrej jakości herbatę, kawę, dobre czekolady zawsze przygarnę, niezależnie od składników i smaku. I cieszą mnie takie rzeczy, zużywam je, nie marnują się, no ale ja w ogóle nie mam nie wiadomo jakich, niszowych i wysoce ukierunkowanych wymagań, zwłaszcza co do rzeczy, które dostaję od kogoś.
                      • araceli Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 08:59
                        lily_evans11 napisała:
                        > Dla mnie fajna książka z nowo wydanych, dobra herbata, kawa o nietypowym smaku,
                        > ozdobne puszki na żywność, karta podarunkowa do perfumerii itp. nie są wcale o
                        > dbębnianiem i bardzo mnie cieszą.


                        No fajnie tylko znów wracamy do "bo MNIE to cieszy więc jak dam komuś innemu to JEGO ma cieszyć".
                        • lily_evans11 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 09:17
                          Oj, skasowało mi cały post i nie chce mi się pisać od nowa. Ale spróbuję.
                          W skrócie - nie mam ogólnie podejścia do świąt jako do festiwalu życzeń, wydatków i zakupów, jest to dla mnie raczej miłe spędzenie czasu, wolne od szkoły dziecka i od moich obowiązków pracowych, z lekkim ubarwieniem w postaci wystroju, lubianych potraw i wewnętrznego ulegania pewnym atawizmom (przesilenie zimowe!) a jeżeli czegoś oczekuję, to po prostu miłych upominków, a nie stawania dla mnie na rzęsach i wydawania nie wiadomo jakiej kasy. Taką samą zasadę ostatnio stosuję i w drugą stronę. Staram się powoli wprowadzać to podejście w życie i wreszcie w tym roku święta przestaną być dla mnie aż tak stresujące - nie wiadomo jakie, wyjątkowe prezenty, oczywiście za niemałą kasę, to jest pewien konstrukt, który pojawił się w ostatnich latach po to, żeby sklepy mogły dobrze zarobić, przynajmniej ja tak to widzę, taka jest moja perspektywa. Jeśli kogoś to cieszy i uważa to za najważniejszy element świąt, to nic mi do tego i szanuję taką postawę. Niemniej uważam, że nie ma ludzi zafiksowanych tylko na tej jednej, jedynej rzeczy, czy bardzo wąskim hobby - i że można sprawić przyjemność też łatwiej dostępnymi albo mniej kosztownymi rzeczami.
                          Z kolei cały czas odsuwamy na bok związek podarunków z przekonaniami darczyńcy. Otóż, nie dam np. akcesoriów do polowania myśliwemu, choćby miał pęknąć. Mogę kogoś akceptować jako człowieka, ale nie muszę i nie mam obowiązku akceptować jego zamiłowania do polowań. I tak samo jest z tym tatuażem. Akurat rozumiem, co raczek chce powiedzieć, sama uważam tatuaże za coś niefajnego, nieodwracalnego, mogłabym tu jeszcze parę rzeczy napisać, ale nie chcę robić przykrości osobom, które je mają. Jeżeli dorosłe dziecko za swoje pieniądze będzie je robić, to słowa nie powiem, ale na pewno ręki do tego nie przyłożę, bo to jest rzecz, która bardzo bardzo mi się nie podoba (i to delikatnie mówiąc).
                          I błagam, nie uciekaj się znowu do swoich argumentów o ślubie i wierze - otóż znam osoby jak najbardziej tradycyjne, które zaakceptowały to, że ich dzieci żyją bez ślubu, czy też nie wchodzą na ścieżkę pt. chrzest, komunia itp. Po prostu jedni i drudzy pozostają przy swoim punkcie widzenia, nie toczą o to bojów i akceptują się wzajemnie.
                          Nie jest tak w życiu, że zawsze popieramy gorąco wszystkie decyzje i pomysły naszych najbliższych, ale to nie znaczy, że toczymy o to wojny - po prostu można zachować dystans.
                          • araceli Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 09:25
                            lily_evans11 napisała:
                            > Z kolei cały czas odsuwamy na bok związek podarunków z przekonaniami darczyńcy.
                            > Otóż, nie dam np. akcesoriów do polowania myśliwemu, choćby miał pęknąć. Mogę
                            > kogoś akceptować jako człowieka, ale nie muszę i nie mam obowiązku akceptować j
                            > ego zamiłowania do polowań. I tak samo jest z tym tatuażem. Akurat rozumiem, co
                            > raczek chce powiedzieć, sama uważam tatuaże za coś niefajnego, nieodwracalnego
                            > , mogłabym tu jeszcze parę rzeczy napisać, ale nie chcę robić przykrości osobom
                            > , które je mają.

                            Ponownie - to złe porównanie bo zabijanie zwierząt wprowadza czynnik zewnętrzny - owe zwierzęta właśnie. Tatuaż człowiek robi sobie - nikt i nic innego nie jest w to zaangażowane.

                            I tak - to jest w sumie wątek o przekonaniach a w zasadzie o kwestii jak daleko NASZE przekonania mogą mieć wpływ na zachowanie dotyczące innych ludzi i ich życie, które zupełnie NAS nie dotyczy.


                            > I błagam, nie uciekaj się znowu do swoich argumentów o ślubie i wierze - otóż z
                            > nam osoby jak najbardziej tradycyjne, które zaakceptowały to, że ich dzieci żyj
                            > ą bez ślubu, czy też nie wchodzą na ścieżkę pt. chrzest, komunia itp. Po prostu
                            > jedni i drudzy pozostają przy swoim punkcie widzenia, nie toczą o to bojów i a
                            > kceptują się wzajemnie.

                            No jasne - ty znasz więc problem nie istnieje! big_grin

                            Swoją drogą - na czym KONKERTNIE polega owa "akceptacja"? "Akceptuję"" ale nie licz, że twojego partnera zaproszę na wigilię, bo to nie rodzina? "Akceptuję" ale nie przyjdę na ślub cywilny bo to nie ślub?...
                            • lily_evans11 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 09:44
                              Nie, absolutnie nie - to są akurat dwie rodziny, w jednej moja dobra kumpela była ze 2 lata w oazie, bo dom religijny, otrzeźwiała w liceum i miała taki uraz do kościoła, że zero jakiegokolwiek ślubu, ceremonii kościelnych itp. Po 20 latach związku ślub cywilny dla najbliższych.
                              Druga rodzina, matka bardzo religijna, obecnie pisówa (ale bardzo inteligentna kobieta, jeśli widzi, że ktoś ma inne przekonania, to po prostu nie porusza takich tematów, nikogo nie naucza) - syn spłodził dziecko, ożenił się dopiero niedawno, cywilnie, od lat mieszkają w UK i tam żyją zupełnie po swojemu (matka ich odwiedza, nie wtrąca się w ich styl życia, jest anglistką, więc kocha tam jeździć).
                              Obydwie rodziny zaakceptowały bez problemu, spotykają się z dziećmi, były na tych cywilnych ślubach. Powiem więcej, ta matka-wdowa udostępniła młodym swoje mieszkanie, kiedy dziecko było w drodze, a oni świeżo po studiach, bez możliwości zakupu swojego. Poszła do swojej matki mieszkać na 2 lata. Tymczasem rodzice dziewczyny mieli domek, a młodych i wnuczki nie przyjęli pod swój dach sad((.
                              Znam te panie na tyle dobrze, że wiem, że było im jednak żal, że nie "po bożemu" - ale zachowały to dla siebie.
                              I wreszcie, co do wpływu naszych przekonań na życie innych - w przypadku głównego wątku: opinia raczka nijak nie wpływa na życie jej córki, która jest dorosła, samodzielna i spokojnie może ten tatuaż zrobić. To nie jest jak np. odmowa operacji u dziecka, bo rodzice są np. świadkami Jehowy czy innymi mormonami.
                              Jak najbardziej człowiek nie ma obowiązku akceptowania wszystkiego, co jego rodzina wymyśli - powinien tylko ugryźć się w język, nie naciskać, nie czepiać się cudzych wyborów, o ile te wybory nie godzą w zdrowie, życie, bezpieczeństwo itp. danej osoby.
                              Córka raczka wymusza taki prezent, choć wie, że matce to się nie podoba. Szacunek i akceptacja powinny działać też i w drugą stronę, to jest dorosła kobieta, a nie małe dziecko, które kaprysi "bo ja chcę!". To jest tak samo, jakbym przyszła na imprezę do wegetarianki i oczekiwała, że mnie będzie mięsem częstować. Nie oczekuję, mogę zjeść je w domu i sama sobie kupić, jeśli mam taką potrzebę.
                              • araceli Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 09:51
                                lily_evans11 napisała:
                                > Obydwie rodziny zaakceptowały bez problemu, spotykają się z dziećmi, były na ty
                                > ch cywilnych ślubach.

                                No więc właśnie - akceptacja polega właśnie na tym, że ROBI SIĘ coś, co nie jest zgodne z NASZYM światopoglądem ale jest WYBOREM dziecka i owego dziecka dotyczy. Jak ten nieszczęsny prezent w postaci bonu na tatuaż.
                                • lily_evans11 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 09:56
                                  Ale ślub ma zupełnie inną rangę niż jakiś tam prezent na kolejne święta... W dodatku można spokojnie poprosić o inną rzecz, a ten tatuaż sobie zrobić za własne pieniądze. Dlaczego tylko matka ma być wrażliwa na punkt widzenia córki, a w odwrotną stronę to nie działa tu wcale a wcale? Odmowa tatuażu nie jest tym samym, co odmowa uczestnictwa w ważnej uroczystości, bo młoda może sama sobie go zafundować, a analogicznie nie ma możliwości "wynajęcia" sobie na ten ślub innych rodziców...
                                  • araceli Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 10:02
                                    lily_evans11 napisała:
                                    > Ale ślub ma zupełnie inną rangę niż jakiś tam prezent na kolejne święta...

                                    To chyba tym bardziej łatwo powinno przyjść okazanie akceptacji?
                                    • lily_evans11 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 10:06
                                      A gdzie tu nie ma akceptacji?
                                      Brak akceptacji to byłby, jakby matka córce mendziła o tym, jakie te tatuaże są fuuuujjjj!
                                      A ona w ogóle się w to nie wtrąca.
                            • pade Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 10:35
                              araceli napisała:


                              >
                              > Swoją drogą - na czym KONKERTNIE polega owa "akceptacja"? "Akceptuję"" ale nie
                              > licz, że twojego partnera zaproszę na wigilię, bo to nie rodzina? "Akceptuję" a
                              > le nie przyjdę na ślub cywilny bo to nie ślub?...
                              >
                              >

                              W przypadku Raczka akceptacją jest np. nie namawianie do rezygnacji z tatuażu. Córka sobie zrobiła, ok, nikt jej przykrych uwag nie robi, nikt z domu nie wyrzucił wink Jak zrobi drugi będzie tak samo, jakby się nic nie stało. (nie mówię o traktowaniu córki jak powietrze, tylko o braku zachwytu).
                              Po jaką cholerę zmuszać matkę na siłę do wybierania salonu i kupowania vouchera? To jest brak szacunku do niej. Jeśli córka chce by matka zmieniła przekonania mogłaby to zrobić w inny sposób.
                              Ja, jak Raczek, nienawidzę, gdy ktoś mnie do czegoś zmusza. Tu czułabym się postawiona pod ścianą.
                              I nie zapominajmy, że to są dwie dorosłe kobiety. Akceptacja, szacunek i empatia winny działać w obie strony.
                              • memphis90 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 12:05
                                >Córka sobie zrobiła, ok, nikt jej >przykrych uwag nie robi, nikt z domu >nie wyrzucił
                                Łaskawcy!
                                • pade Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 17:31
                                  memphis90 napisała:

                                  > >Córka sobie zrobiła, ok, nikt jej >przykrych uwag nie robi, nikt z dom
                                  > u >nie wyrzucił
                                  > Łaskawcy!
                                  >

                                  To był żart, nie zajarzyłaś? Nie widać emotikonki?
                              • araceli Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 12:34
                                pade napisała:
                                > W przypadku Raczka akceptacją jest np. nie namawianie do rezygnacji z tatuażu.
                                > Córka sobie zrobiła, ok, nikt jej przykrych uwag nie robi, nikt z domu nie wyrz
                                > ucił wink Jak zrobi drugi będzie tak samo, jakby się nic nie stało. (nie mówię o
                                > traktowaniu córki jak powietrze, tylko o braku zachwytu).


                                Łooooł... Normalnie niech się cieszy, że ją w domu matka jeszcze przyjmuje uncertain


                                > Po jaką cholerę zmuszać matkę na siłę do wybierania salonu i kupowania vouchera
                                > ? To jest brak szacunku do niej. Jeśli córka chce by matka zmieniła przekonania
                                > mogłaby to zrobić w inny sposób.

                                Ona nie chce zmiany przekonań matki - ona chce akceptacji, że JEJ są inne. To JEJ ciao, JEJ decyzja i JEJ życie. Matki do tatuażu nie zmusza.
                                • pade Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 17:30
                                  araceli napisała:


                                  >
                                  > > Po jaką cholerę zmuszać matkę na siłę do wybierania salonu i kupowania vo
                                  > uchera
                                  > > ? To jest brak szacunku do niej. Jeśli córka chce by matka zmieniła przek
                                  > onania
                                  > > mogłaby to zrobić w inny sposób.
                                  >
                                  > Ona nie chce zmiany przekonań matki - ona chce akceptacji, że JEJ są inne. To J
                                  > EJ ciao, JEJ decyzja i JEJ życie. Matki do tatuażu nie zmusza.
                                  >
                                  >
                                  >

                                  Widzę, że dalej nie rozumiesz o co chodzi.
                                  • araceli Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 17:55
                                    pade napisała:
                                    > Widzę, że dalej nie rozumiesz o co chodzi.

                                    Rozumiem co piszesz ale się z tym NIE ZGADZAM. Ogarniasz różnicę czy dla twojej "elastyczności" to za dużo?
                                    • pade Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 18:00
                                      Nie widzę, żebyś się nie zgadzała. Widzę nietrafione analogie z Twojej strony i wykpiwanie mojego zdania.
                                      Dałam gdzieś wyżej/niżej przykład z tunelami. Rozumiem, że gdyby moja córka zażyczyła sobie takowych, twierdziłabyś, że nie biorąc udziału w poszukiwaniu i zakupie takowych, nie akceptuję córki po całości?
                                      • araceli Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 18:27
                                        pade napisała:
                                        > Nie widzę, żebyś się nie zgadzała.


                                        No patrz: NIE ZGADZAM SIĘ z twoim pojmowaniem "akceptacji". Teraz widzisz?
                                        • pade Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 18:31
                                          To nie jest moje pojmowanie, tylko definicja. Polecam słownik języka polskiego.
                                          • araceli Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 18:36
                                            pade napisała:
                                            > To nie jest moje pojmowanie, tylko definicja. Polecam słownik języka polskiego.

                                            No właśnie - swoje pojmowanie uznajesz za definicję. Pierwsza definicja słownikowa akceptacji to APROBATA - czyli "uznanie czegoś za dobre, słuszne, godne poparcia i zgoda na to" a to na pewno nie jest "nie skrytykuje tatuażu ale do niego się nie dołożę".

                                            Więc pudło - pojmowanie przesłoniło ci znaczenie.
                                            • pade Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 20:17
                                              No to wszystko jasne. Wybiórcze podejście jest najlepsze, co Araceli? A inne znaczenia skrzętnie pominęłaś, bo by Ci nie pasowały do koncepcji?
                                              • araceli Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 20:32
                                                pade napisała:
                                                > No to wszystko jasne. Wybiórcze podejście jest najlepsze, co Araceli? A inne zn
                                                > aczenia skrzętnie pominęłaś, bo by Ci nie pasowały do koncepcji?

                                                Wiesz - ta belka w twoim oku musi palić żywym ogniem. Wybrałaś sobie, rzucasz się, że twoje to jedyne słuszne a przyłapana odwracasz kota ogonem.

                                                Bo jedyna słuszna definicja to MUSI być twoja.
                          • rexona_sport Re: Trudny prezent (dylemat mam) 21.11.20, 19:17
                            Bardzo fajne porównanie z polowaniem bo jest to właśnie mocno subiektywne hobby, w zależności od darczyńcy może to być coś pożytecznego (regulowanie pogłowia) lub szkodliwego (przyroda sama się reguluje a to jest zabijanie dla przyjemności). I właśnie na tym polega takt ze nawet jeśli ja sama uważam ze moje hobby jest pożyteczne dla przyrody to nie proszę o to lily.evans która płacze nad jelonkiem skoro ją lubię, kocham, jesteśmy blisko. Proste.

                            Ps. Nie popieram polowian szczególnie w dzisiejszej formie kiedy myśliwy jest ponad prawem, zreszta samo prawo już tylko chroni myśliwych zamiast przyrody. To z moich hobby to przykład.
                • memphis90 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 12:04
                  >Specjalistyczne kredki i papier dla >osoby, której hobby jest rysunek
                  A co jeśli mamcia ma takie poglądy, że rysowanie to marnowanie czasu...?
          • minniemouse Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 08:27
            araceli napisała:
            > No jasne - miły upominek, który pasuje to wartości obdarowującego i jego WYOBRAŻENIA o obdarowywanym big_grin

            dokladnie tak - mamusi spodobal sie jelen na rykowisku malowany na czarnym aksamicie i uznala ze to bedzie dla mnie swietny upominek. lepszy od mojego wymarzonego tatuazu, na pewno. w te dyrdy pobiegla do lumpexu i zadowolona mi wreczyla. achhh jak milo bylo.... mamusia wie przeciez co kupic bo tak dobrze swoja corcie zna 🙄

            Minnie
            • lily_evans11 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 08:34
              A umiesz w ogóle dyskutować nie sprowadzając rzeczy do kompletnego absurdu?
              Słabo, oj słabo...
              • araceli Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 08:40
                lily_evans11 napisała:
                > A umiesz w ogóle dyskutować nie sprowadzając rzeczy do kompletnego absurdu?
                > Słabo, oj słabo...


                Ale ona ma rację - może ty nigdy takiego prezentu nie dostałaś po prostu bo obdarowujący wychodzili z założenia, że prezent ma cieszyć ciebie a nie ich.
                • lily_evans11 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 08:56
                  Mnie akurat dużo rzeczy cieszy, zwłaszcza te zużywalne, kulinarne i ładnie opakowane smile.
                  • minniemouse Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 09:00
                    mnie tez duzo rzeczy cieszy, ale niezależnie pojmuje pointe gdy ktoś ja w czymś przemyci. nawet w przykładzie ad absurdum.

                    Minnie
            • mikams75 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 13:28
              ale nie ma nic pomiedzy? Cos, co obdarowanej sie podoba a obdarowujaca akceptuje?
      • raczek47 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 08:42
        Pracuje normalnie, ma pensję.
        • raczek47 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 08:43
          Tk miało być wyżej, do Lily
          • lily_evans11 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 08:56
            No to fajnie. Czyli jakby co, może spełnić swoje marzenie... wink.
    • feniks_z_popiolu Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 09:06
      Nie rozumiem dylematu. Nie podoba mi się to, jestem przeciw to po prostu takiego prezentu nie daję. Koniec kropka. Córka ma pewnie też inne marzenia, nie tak bezsensowne jak tatuaż. I takie mogę spełnić
      Sama kompletnie nie rozumiem idei tatuowania i nigdy nie przyczynie się do tatuowania dziecka.
      • minniemouse Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 09:14
        A jak nie ma? dobry tatuaż nie jest taki tani, zwłaszcza jeśli to spory i skomplikowany. no i - "bezsensowne"??? dorosła osobę chcesz traktować jak dziecko?

        Minnie
        • araceli Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 09:18
          minniemouse napisała:
          > A jak nie ma? dobry tatuaż nie jest taki tani, zwłaszcza jeśli to spory i skom
          > plikowany. no i - "bezsensowne"??? dorosła osobę chcesz traktować jak dziecko?


          To jest motyw przewodni tego wątku - brak akceptacji, ocenianie i wartościowanie cudzych wyborów, które nas nie dotyczą.
          • minniemouse Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 09:21
            Prawda? jak mnie to....
          • aqua48 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 09:44
            araceli napisała:


            > To jest motyw przewodni tego wątku - brak akceptacji, ocenianie i wartościowani
            > e cudzych wyborów, które nas nie dotyczą.

            Bo to jest kwestia między Raczkiem i jej córką. Zgrzyt powstał w momencie ujawnienia tego problemu. Akceptacja, tolerancja, wystawianie na trudne próby. Dam Ci fajny prezent ale tylko jeśli spełnisz moje oczekiwania i prezent nie naruszy mojego ego. Daj mi coś co potwierdzi że akceptujesz mnie i moje wybory. Coś jest mocno niehalo w kontaktach dwóch pań.. Dlaczego? Może warto nad tym się zastanowić?
          • mebloscianka_dziadka_franka Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 11:44
            No i? TO już nie można mieć swojego zdania na temat cudzych wyborów, ani oceniać ich? 3/4 ematki to właśnie ocenianie i dyskusje na temat cudzych wyborów...
            • memphis90 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 12:10
              Można mieć. Można powiedziec "dla mnie tatuaże są głupie i paskudne, ale ok, to twoje życie, twoje ciało, rób co uważasz".
              • mikams75 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 15:32
                dodajmy - za swoje pieniadze.
          • memphis90 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 12:09
            Oj, jaki tam brak akceptacji? Przeciez nikt córki z domu nie wyrzucił (pade) ! A jak będzie pilnie udawać przed matką, że nie ma absolutnie żadnych tatuaży, to zapanuje nawet "wspólna akceptacja" (już nie pamietam czyja to idea...)!
            • pade Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 17:47
              I znów powielasz bzdury wyssane z palca.
        • lily_evans11 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 09:21
          Dorosła osoba ma swoją kasę, zarabia i może sobie spełnić akurat takie kontrowersyjne marzenie.
          Traktowanie jak dziecko by było, gdyby matka truła dudę dorosłej córce: ojej, ale po co zrobiłaś ten tatuaż, ale jak to wygląda itp.
          Nie muszę entuzjastycznie popierać wszystkich pomysłów bliskich mi ludzi - mogę natomiast akceptować ich po całości i z szacunku dla nich po prostu nie krytykować, nie dawać tego odczuć, rozumiem, że to ich życie i ich wybory. I uważam, że to spokojnie wystarczy.
          • pade Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 10:37
            Otóż to!
          • saszanasza Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 10:50
            lily_evans11 napisała:

            > Dorosła osoba ma swoją kasę, zarabia i może sobie spełnić akurat takie kontrowe
            > rsyjne marzenie.
            >
            Dlatego właśnie zastanawia mnie, dlaczego znając opinię matki dotyczącą tatuaży, prosi ją o sfinansowanie tegoż. Przecież taki voucher kupuje się za pieniądze, mogła więc poprosić o konkretną kwotę, bez tej całej tatuażowej otoczki, na jedno by wyszło. Poprosiła jednak matkę o voucher, czyli tak, jakby chciała jednocześnie uzyskać jej aprobatę albo ją wymusić „kupuję voucher=zgadzam się na tatuaż”.

            Na miejscu założycielki wątku, dałabym córce równowartość tego bonu ale w gotówce, informując, że może sobie za nią kupić voucher samodzielnie, bo to jej decyzja ale niech nie zmusza jej do zakupu. Niech córka niesie ciężar decyzji na swoich barkach.
    • zwyczajnamatka Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 09:25
      Nie kupiłabym córce tatuażu, to opcja po moim trupie. Ewentualnie, ale też z bólem serca dałabym pieniądze w kopercie. Wiedziałabym przecież jakie będzie ich przeznaczenie. Myślę, że masz do przeglądania relacje z córką. Coś jest na rzeczy, skoro poprosiła cię o taki prezent, wiedząc jaka jesteś i jakie masz poglądy. To jest jakaś dziwna próba sił. Nie idź w to.
    • alpepe Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 09:42
      Podarowałabym, mam podobne zdanie na temat tatuaży, jak ty i pełnoletnią córkę.
    • zuleyka.z.talgaru Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 10:07
      Podarowałabym.
    • saszanasza Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 10:12
      A w jakim wieku jest córka?
      • raczek47 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 10:59
        21 lat
        • aqua48 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 11:15
          A dlaczego jej nie ufasz?
          • mebloscianka_dziadka_franka Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 11:46
            ALe co tu ma do rzeczy zaufanie? Córka już ma tatuaż i raczek nie drze szat z tego powodu, co nie oznacza, ze jej się to podoba i że ma finansować kolejne tatuaże córki.
            • aqua48 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 12:04
              mebloscianka_dziadka_franka napisała:

              > ALe co tu ma do rzeczy zaufanie? Córka już ma tatuaż i raczek nie drze szat z t
              > ego powodu, co nie oznacza, ze jej się to podoba i że ma finansować kolejne tat
              > uaże córki.

              Problem nie w tym co Raczek musi finansować i co ma się Raczkowi podobać. Tylko właśnie w zaufaniu i akceptacji dla wyborów córki. Oraz w pozwoleniu córce na ponoszenie konsekwencji.
    • disco-ball Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 11:44
      Mojej córce podarowalabym bon.
    • bo_ob Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 12:31
      nie musimy finansować wszystkich pomysłów naszych dzieci

      jeśli uważasz, że tatuaż to dożywotnie oszpecenie ciała to trudno wymagać abyś za to płaciła, jeśli twoja córka chce sie tatuować, może przecież robić to za własne pieniądze - nie przestaniesz jej przecież kochać, gdy przybędzie jej tatuaży

      jest mocno nie w porządku, że ona - znając twoje zdanie - poprosiła cie o taki prezent, nie dajmy sie nikomu szantażować, nawet jeśli są to nasze dzieci wink
    • bialeem Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 13:26
      A na powiększenie cycków do rozmiarów Dolly albo zadka jak Kardaszianka byś dała? Albo na wytatuowanie gałek ocznych?
      Nie masz obowiązku dawać akurat tego.
    • grrruuuu Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 14:34
      Dałabym taki prezent. Uważam, że powinien cieszyć obdarowanego, nie mnie. Rozumiem, że nie podobają Ci się tatuaże. Ale to jest niebezpiecznie blisko do: dam Ci żakiet, bo nie podobają mi się swetry, nieważne, że ty je uwielbiasz. Dla mnie fanaberią jest np. bizuteria, nie noszę. Ale nie miałabym problemu dania komuś, kto lubi.
      • mid.week Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 14:59
        Stężenie oparów absurdu nie pozostawia mi wyboru

        #watekroku2020
        • demodee Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 17:07
          > Co byście zrobiły?

          Ja w takiej sytuacji powiedziałabym: "OK, córko, dam Ci voucher na tatuaż, skoro tak nalegasz, ale pod warunkiem, że wzorek ja wybiorę."

          Ciekawe, jak córka by na to zareagowała...
          • mikams75 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 17:26
            big_grin big_grin big_grin
            • raczek47 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 17:47
              Dobre 🙂
    • zuleyka.z.talgaru Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 18:47
      Ale niektórym tu peron odjechał.
    • kasiaakasiaa Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 18:51
      kiedys to był hit , obecnie kiedy prawie kazdy ma to KIT
    • umi Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 20:29
      Pomoglabym wybrac - i miejsce na ciele (jak go sobie walnie wielki i na widoku, to pozniej ciezej usunac) i osobe wykonujaca. Plus przejrzalabym z nia za i przeciw. Tatulaz to ogolnie zly pomysl jest, zwlaszcza w hooyowym zakladzie. Barwniki tez nie zawsze sa zdrowe dla organizmu. Dbac trzeba o to stale, bo z czasem wyglada zle, usunac ciezko, a gust z wiekiem sie zmienia. Mozesz ja jeszcze namowic na henne, zeby zobaczyla jak sie bedzie czula, a jak jej sie spodoba, to potem zrobi taki sam trwaly. I trzymac kciuki, zeby zalapala ze w tym wieku tatulaz na stale to niezbyt madry pomysl.
      • umi Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 20:34
        * doczytalam, ze corka dorosla i pracujaca, pomylilo mi sie, ze nie. Im starsza, tym pomysl bardziej przemyslany. Ale i tak glupi. Z tym, ze jak chce to pewnie i tak zrobi. Moze chociaz dobry zaklad jej znajdz, bo jak pojdzie do kiepskiego, to jeszcze sie pochoruje na jakis syf.
    • tereso Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 20:53
      Czytam dyskusję bo jedna z moich córek jest w tym wieku. Gadałam z nią, ona twierdzi, że nie poprosiłaby o coś czego nie popieram, natomiast gdyby chciała to zrobiłaby sobie. Po tej rozmowie zaczęłam myśleć że ta prośba to jakiś rodzaj demonstracji, w takim razie tym bardziej warto o tym pogadać wprost.
      Natomiast o ile na początku skłaniałam się do tego, że raczej bym nie dała na to ( czego nie popieralabym ) to muszę przyznać, że Twoja argumentacja, Raczek, całkiem mnie nie przekonuje i zmieniłam zdanie w kierunku że może fajnie byłoby dać. Bo co to za argument, że za 20 lat poglądy się zmienią ? To może i dziecka się odechce ( załóżmy że chcę, ale.. Za 20 lat ? Może zrezygnować? Tak można ze wszystkim) I innych rzeczy też ? To lepiej się czaić bojąc się ci nastąpi ? Albo o tym introwertyzmie - no dobra, to Ty, ale może ona jest extraw ? Czy lepiej się nie ujawniać z poglądami itp ? Jednemu lepiej, innemu gorzej. Jestem coraz bardziej przekonana że warto to z nią przegadać, nie w tobie pretensji, tylko ciekawości motywacji. I z kredytem wyrozumiałości, owszem, to dorosła osoba, ale bardzo młoda, od kogo jak kogo ale matki życzliwość w wysłuchaniu się należy.
      • cegehana Re: Trudny prezent (dylemat mam) 20.11.20, 21:07
        Można powiedzieć: "słuchaj, zapytałam co chcesz, ale to nie znaczy, że możesz sobie wybierać co ci się podoba moja panno". Tak serio to podejście może być nawet właściwe w przypadku dużo młodszych dzieci, które są w trakcie wychowywania: dzieciom należy jasno i bezkompromisowo komunikować czego nie akceptujemy: papierosy nie, piwo nie, tatuaże nie, nie kupię ci tej spódniczki bo jest za krotka do szkoły, chcę żebyś był chrześcijaninem więc nie zaprowadzę cię na spotkanie hare krisznowców. Dorosłej osoby niczego nie nauczysz i kontrola nie ma wyższego celu. Małe dzieci kontroluje się dla ich bezpieczeństwa a nie dla przyjemności kontrolowania. Małe dziecko dobrze zapytać czy chce siku przed wyjściem - a dorosłego lepiej nie pytać (choć znam rodziców co pytają nawet dorosłe dzieci).
      • lily_evans11 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 21.11.20, 06:08
        Co do obawy, że coś się zmieni, nie dziwię się , jakbym np. zrobiła sobie 20 lat temu tatuaż jako młoda du..., to dzisiaj byłby on dla mnie pewnie żenujący i nie do zniesienia. Mam całkiem inny gust, inne spojrzenie na estetykę i bardzo dobrze, że nie wpadłam na taki dziki pomysł. Pomijając już fakt, że i w tatuażach są pewne trendy, technika jest doskonalsza, te usługi są coraz bardziej profesjonalne. I coś, co dobrze dorosła kobieta strzeliła sobie jako młódka może być w jej odczuciu obecnie bardzo żałosne.
        • raczek47 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 21.11.20, 07:54
          Nk i właśnie, jak już pisałam wcześniej, najbardziej od tatuaży odrzuca mnie to,że z założenia są na zawsze,wrosnięte w ciało,które przecież się zmienia, deformuje i tatuaz staje się jakimś ośmieszającym cię znamieniem, w dodatku zrobionym sobie samodzielnie. Kilka razy próbowałam ją przekonać, by zrobiła sobie najpierw henną na próbę ,ponosiła kilka tygodni i zobaczyła, jak się z tym czuje,takie hennowe nawet mi się podobają, ale nie. Twierdzi ,że nie jest zaburzona,wymyślam i chce mieć kolejny bez żadnego podtekstu, po prostu podoba jej się.
          Jeszcze nie wiem, co zrobię,sle dużo ciekawych i mądrych spostrzeżeń tu się pojawiło i za wszystkie bardzo dziękuję. 🙂
        • raczek47 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 21.11.20, 07:54
          Nk i właśnie, jak już pisałam wcześniej, najbardziej od tatuaży odrzuca mnie to,że z założenia są na zawsze,wrosnięte w ciało,które przecież się zmienia, deformuje i tatuaz staje się jakimś ośmieszającym cię znamieniem, w dodatku zrobionym sobie samodzielnie. Kilka razy próbowałam ją przekonać, by zrobiła sobie najpierw henną na próbę ,ponosiła kilka tygodni i zobaczyła, jak się z tym czuje,takie hennowe nawet mi się podobają, ale nie. Twierdzi ,że nie jest zaburzona,wymyślam i chce mieć kolejny bez żadnego podtekstu, po prostu podoba jej się.
          Jeszcze nie wiem, co zrobię,sle dużo ciekawych i mądrych spostrzeżeń tu się pojawiło i za wszystkie bardzo dziękuję. 🙂
          • aqua48 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 21.11.20, 17:09
            raczek47 napisała:

            > najbardziej od tatuaży odrzuca mnie to
            > ,że z założenia są na zawsze,wrosnięte w ciało,które przecież się zmienia, defo
            > rmuje i tatuaz staje się jakimś ośmieszającym cię znamieniem,

            Ale zwróć u wagę, że piszesz o SOBIE i SWOICH odczuciach w stosunku do tatuażu, którego nikt nie proponuje żebyś sobie zrobiła. Nie lubisz tatuaży i to jest ok. Odczucia córki natomiast mogą być zupełnie, diametralnie odmienne od Twoich i również ok.
            Dlaczego traktujesz ciało córki jak przedłużenie swego ciała?
            • magdallenac Re: Trudny prezent (dylemat mam) 21.11.20, 17:26
              aqua48 napisała:

              > raczek47 napisała:
              >
              > > najbardziej od tatuaży odrzuca mnie to
              > > ,że z założenia są na zawsze,wrosnięte w ciało,które przecież się zmienia

              > Ale zwróć u wagę, że piszesz o SOBIE i SWOICH odczuciach w stosunku do tatuażu,
              > którego nikt nie proponuje żebyś sobie zrobiła. Nie lubisz tatuaży i to jest o
              > k. Odczucia córki natomiast mogą być zupełnie, diametralnie odmienne od Twoich
              > i również ok.
              > Dlaczego traktujesz ciało córki jak przedłużenie swego ciała?

              Muszę przyznać, że kiedy przeczytałam o dylematach raczka (ja sama lubię tatuaże) to pomyślałam dokładnie tak jak Ty aqua, jednak później ktoś wspomniał o tunelach w uszach, które dla mnie są kwintesencją ohydy i bezgranicznie mnie obrzydzają, muszę szczerze powiedzieć, że gdyby mnie córka poprosiła o sfinansowanie tuneli w uszach to chyba bym się popłakała i nie wiem co bym zrobiła.
              • aqua48 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 21.11.20, 17:36
                magdallenac napisała:

                > Muszę przyznać, że kiedy przeczytałam o dylematach raczka
                > to pomyślałam dokładnie tak jak Ty aqua, jednak muszę szczerze powiedzieć,
                > że gdyby mnie córka poprosiła o sfinansowanie
                > tuneli w uszach to chyba bym się popłakała i nie wiem co bym zrobiła.

                Ależ każdy ma jakieś granice tego co zrobiłby/jest w stanie znieść dla kogoś innego. Ważne żeby sobie z nich zdawać sprawę.I żeby umieć z bliską osobą na ten temat rozmawiać.
                Tu mamy z jednej strony ewidentną prowokację córki raczka, a drugiej miotającą się matkę, która sama postawiła się w sytuacji z której nie umie wyjść tak by być w zgodzie z sobą i nie urazić córki odmową. Dlatego cały czas w tym wątku piszę że to wcale nie kolejny tatuaż ani też kto go sfinansuje córce jest problemem. Tylko wzajemne relacje.Testowanie uczuć i stawianie granic.
        • tereso Re: Trudny prezent (dylemat mam) 21.11.20, 08:35
          Oczywiście, dotyczy to wszelkich decyzji- że możemy żałować i wielu rzeczy żałujemy ale... Tak po prostu jest nie ma co tych żali się trzymać kurczowo. To tylko moja opinia. Trochę się przeciwstawiam temu życiu ciągle z myślą o przyszłości. Ważne jest również co teraz czuję i chce. Jak się zmieni, to się uporam z tym i już.
          • tereso Re: Trudny prezent (dylemat mam) 21.11.20, 08:35
            Powodzenia Raczek
            • raczek47 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 21.11.20, 08:38
              Dzięki 🙂Tobie i Wszystkim też.
          • lily_evans11 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 21.11.20, 17:36
            Ale dużo rzeczy można zmienić - można zmienić męża, mieszkanie, które stało się niewygodne, zawód, który nas znudził, mogę tak mnożyć przykłady. Jestem mistrzynią uciekania od przeszłości i zmieniania wszystkiego, co tylko mogę, więc wiem, że specjalnie trudne to nie jest wink. Ale tatuaż zostaje jako ta smętna pamiątka cielęcych lat. Albo blizna po nim, która jest przecież też jakoś tam widoczna i wyczuwalna.
            • cegehana Re: Trudny prezent (dylemat mam) 21.11.20, 18:03
              Albo cover smile Tak szczerze, to naprawdę życzę każdemu, żeby nie miał większych zmartwień niż stara blizna skórna. Z wiekiem nabywamy przecież różne pamiątki: blizny po trądziku, rozstępy po ciąży i te gorsze: zwyrodnienia stawów, przepukliny w kręgosłupie, ubytki w zębach, blaszki miażdżycowe w żyłach, a jak ktoś ma mniej szcęścia to także blizny pozawałowe, kikuty po amputacjacjach- lepiej przed tym ustrzeż córkę niż przed nieładnym tatuażem.
              • mikams75 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 21.11.20, 21:57
                no wlasnie, przed pewnymi rzeczami nie uciekniemy, a przed tatuazem mozemy, wiec po co jeszcze sobie jeden problem dokladac?
                • cegehana Re: Trudny prezent (dylemat mam) 22.11.20, 09:02
                  Dlaczego nie uciekniemy? Gdyby ludzie w wieku 20 lat myśleli o profilaktyce to wielu chorób dałoby się uniknąć - np. gdyby matka zabraniała dorosłej córce jeść słodyczy i nie stawiała jej ciasta do kawy, albo gdyby zabroniła jej palić czy pić alkohol (przecież nie tylko dla dzieci jest on szkodliwy) lub wydzielała jej czas spędzony przed komputerem - ile zdrowia by jej ofiarowała co nie?
                  • mikams75 Re: Trudny prezent (dylemat mam) 22.11.20, 12:51
                    przed staroscia nie uciekniemy.
            • tereso Re: Trudny prezent (dylemat mam) 21.11.20, 19:42
              Trochę to kwestia akceptacji swoich wyborów moim zdaniem, ale nie mam czasu rozwinąć. Zobacz samego bycia rodzicem nie zmienisz...to np
    • stara-a-naiwna Re: Trudny prezent (dylemat mam) 21.11.20, 21:00
      nie dała bym komuś prezentu takiego którego nie chce dać
      zwyczajnie źle bym się z tym czuła
      córka pracuje - więc jej wybór
      ty pomyśl co innego możesz jej dać co ją ucieszy - możesz ją uprzedzić, że dostanie coś innego, żeby nie była rozczarowana i zaskoczona rozczarowaniem


      • minniemouse Re: Trudny prezent (dylemat mam) 22.11.20, 13:15
        stara-a-naiwna napisała:
        możesz ją uprzedzić, że dostanie coś innego, żeby nie była rozczarowana i zaskoczona rozczarowaniem



        genialne 😂😂😂😂😂😂😂

        - "kochanie, nie dostaniesz wymarzonego prezentu, tylko w zamian dostaniesz coś czym się rozczarujesz,
        dlatego już teraz cie uprzedzam żebyś nie była zaskoczona rozczarowaniem..."

        normalnie, zwyczajnie i po prostu ómarlam 🤣🤣🤣🤣🤣🤣

        Minnie
        • mid.week Re: Trudny prezent (dylemat mam) 22.11.20, 13:39
          big_grin big_grin big_grin big_grin

          "popatrz jakie piękne skarpetki ci kupiłam"

          big_grin big_grin big_grin big_grin
    • peonies Re: Trudny prezent (dylemat mam) 22.11.20, 10:49
      Mój syn marzył kilka lat o tatuażu, gdy miał 17 lat powiedział ze zrobi czy mu na to pozwolimy czy nie. Ponieważ zwyczajnie obawialiśmy się, ze z uwagi na niepełnoletność zrobi to gdzie akurat się da i z marnym skutkiem umówiliśmy go u naszej bliskiej znajomej która prowadzi jeden z najlepszych salonów tatu w regionie. Tatuaż wyszedł piękny. Teraz na 19 lat i niedawno zrobił kolejny, przemyślany, konsultowany z nami. Czy dobrze zrobiliśmy pozwalając mu na to za pierwszym razem? Nie wiem. Mieliśmy na uwadze głównie jego bezpieczeństwo. Dodam jedynie, ze dziadkowie nie maja o tym pojęcia, kiedyś na pewno się dowiedzą ale na te chwile chyba tego bym nie chciała 😂
    • alux Re: Trudny prezent (dylemat mam) 22.11.20, 20:04
      Jeżeli jest to jej marzeniem, to jak najbardziej taki prezent będzie dla niej miłym gestem z waszej strony. Tatuaże w dzisiejszych czasach to już nic złego. Są kraje, w których tatuaże są jako tradycja od pokoleń. Kiedyś wskazywały na przeszłość kryminalną.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka