raczek47
19.11.20, 18:02
Chodzi o córkę-zażyczyła sobie bon na tatuaż.
Dla mnie tatuaże to kompletny bezsens a w wielu przypadkach wręcz idiotyzm. No i mam dylemat, bo córka życzy sobie tego,co dla mnie jest głupie i niepotrzebne.Ma już zresztą jeden.Córka jest dorosła,pracuje,oczywiście, może sama go sobie zafundować, ale chciałaby, jako,że to taki ,powiedzmy, zbytek,dostać go w prezencie. A mi się to nie podoba. Traktuję to jako oszpecenie,nie upiększenie ciała.Z jednej strony zawsze traktowałam robienie prezentów jako spełnianie tych małych marzeń właśnie, i jestem przeciwniczką dawania podarków praktycznych ,chyba, że ktoś wyraźnie o coś prosi,z drugiej strony ta akurat fanaberia jest dla mnie tak idiotyczna,że trudno mi się przełamać. Zawsze, gwiazdkowe prezenty to było, w miarę możliwości spełnianie marzeń ,a ona marzy o następnym tatuażu ale to dla mnie tak bez sensu, że, no właśnie, trudne jest.
Co byście zrobiły? Podarowały ten voucher czy jednak nie?Próbowały przekonać do czegoś innego? Nawet nie wiem, co to ma być za tatuaż i gdzie, bo od razu stwierdziłam, że nie.