konwaliamajowa
19.12.20, 07:53
Kiedy dzieci były małe, bardzo dbałam o to, aby ich goście miały co jeść. Każdy wychodził nakarmiony. Młodzież spotyka się czasem podczas mojej nieobecności. Wiadomo, teraz tych odwiedzin tyle, co kot napłakał, ale jednak w małym gronie się umawiają. No i zawsze suszę głowę starszej latorośli o to, że nie zrobiła kolacji, mimo, że biesiadowali kilka godzin. Jakieś wafle i herbata wjeżdżają na stół i tyle. Przesadzam? Tak to teraz wygląda? Czy mam lepiej wychować dzieci?