Dodaj do ulubionych

Gościnność nastolatków

19.12.20, 07:53
Kiedy dzieci były małe, bardzo dbałam o to, aby ich goście miały co jeść. Każdy wychodził nakarmiony. Młodzież spotyka się czasem podczas mojej nieobecności. Wiadomo, teraz tych odwiedzin tyle, co kot napłakał, ale jednak w małym gronie się umawiają. No i zawsze suszę głowę starszej latorośli o to, że nie zrobiła kolacji, mimo, że biesiadowali kilka godzin. Jakieś wafle i herbata wjeżdżają na stół i tyle. Przesadzam? Tak to teraz wygląda? Czy mam lepiej wychować dzieci?
Obserwuj wątek
    • kotejka Re: Gościnność nastolatków 19.12.20, 07:59
      No moi zawsze coś wciągną
      Jeśli ja im nie zrobie, to zamawiaja pisze, albo idzie fura tostow
      Razem z goścmi po kuchni buszuja
    • kosmos_pierzasty Re: Gościnność nastolatków 19.12.20, 08:20
      Moja zawsze w którymś momencie ląduje w kuchni. Poza owocami, przekąskami, robi kanapki i tosty. Ja tylko zapraszam do stołu jeśli mam obiad. Poza tym wychodzę z założenia, że z głodu nie umrą i są na tyle duże, by sobie radzić, 12 lat.
      • kosmos_pierzasty Re: Gościnność nastolatków 19.12.20, 08:34
        Jeszcze ciasteczka i muffiny lubi robić z koleżankami.
        • kosmos_pierzasty Re: Gościnność nastolatków 19.12.20, 08:35
          I koktajle. W sumie to chyba całkiem wystarczający repertuar, jak teraz myślę.
      • magdallenac Re: Gościnność nastolatków 19.12.20, 15:32
        Identycznie jak u nas
    • aurinko Re: Gościnność nastolatków 19.12.20, 09:54
      Młodszym robię (okolice 9 lat), córka 13 lat jak zgłodnieją to idą razem do kuchni i robią np naleśniki, placki z jabłkami, tosty, omlety itd
    • liliawodna222 Re: Gościnność nastolatków 19.12.20, 09:55
      U mnie czasem zamówią sobie pizzę (na ogół składkowo), często robią tosty, bo chleb, szynka i żółty ser zawsze są w domu, czasami kupują sobie jakieś "świństwo" w sklepie czy na stacji.
      Ja gotuję rzadko, o czym znajoma młodzież (18 +) wie doskonale wink , bo znamy się od lat i stosunki między nami panują iście familiarne. Zresztą to dorośli ludzie i naprawdę sami się obsługują, na moje szczęście smile
    • mikams75 Re: Gościnność nastolatków 19.12.20, 11:30
      > Kiedy dzieci były małe, bardzo dbałam o to, aby ich goście miały co jeść. Każdy wychodził nakarmiony.

      pewnie mi sie oberwie, ale co tam, nie lubie takich mamusiek karmiacych kazdego, kto sie napatoczy. Na szczescie w mojej okolicy, jak bylo ustalane np. ze dziecko na kolacje wraca do domu, to nie wracalo napchane niewiadomo czym.
      Moje dziecko jeszcze samo sie tak nie rzadzi po kuchni, jak ktos wpada to albo na obiad albo na podwieczorek i dostaje to, co o tej porze sie jada. Dluzszych posiedzen tez jak na razie nie ma.
      • konwaliamajowa Re: Gościnność nastolatków 19.12.20, 12:27
        No widzisz, moi goście nigdy nie byli karmieni byle czym. Zawsze robiłam wywiad, co dziecko może, co lubi, a do tego gotuję zdrowo. Żadnych paskudztw, gotowców. Rodzice wiedzieli, że dzieciak wróci „ po kolacji”, „ po obiedzie”.
        • mikams75 Re: Gościnność nastolatków 19.12.20, 22:24
          ale to co innego, jak sie umawia, ze dziecko przychodzi na obiad/kolacje a co innego jak napisalas - kazdy wychodzi nakarmiony.
    • enigma81 Re: Gościnność nastolatków 19.12.20, 12:16
      U nas dzieciaki-goście wpadają z jakąś przekąską zazwyczaj, jakieś chipsy czy ciasteczka, przy dłuższym siedzeniu albo w prze kolacyjnej serwuję np tosty czy kanapki. No i napoje. W zasadzie tak robiłam kiedyś, teraz córka sama wpada na to, że wypadałoby gościa poczęstować czymś a syn w ogóle króluje w kuchni, więc tu nigdy nie było problemów.
    • konwaliamajowa Re: Gościnność nastolatków 19.12.20, 12:57
      Dziękuję. Moje potomstwo generalnie lubi gotować i bawić się w kuchni. Zawsze jednak słyszę, że „ goście nie byli głodni”. No i tu mam problem, czy rzeczywiście nie byli, czy za słabo było proponowane.
    • bambzgrozja Re: Gościnność nastolatków 19.12.20, 13:02
      Pamiętam w moich czasach PRL u przyjaciółki siedziałam pół dnia tylko przy herbacie, a na obiad mama wołał ją do kuchni. Także dla mnie wafle to wypas😃
      • asiairma Re: Gościnność nastolatków 19.12.20, 13:54
        Lata 80-90, wręcz odwrotnie, miałam przyjaciółkę i zwykle przebywałyśmy albo u mnie albo u niej. Jadło się tam gdzie się było, właściwie całą podstawówkę. Ale nie raz zdarzała mi się tez sytuacja w LO czy studiach, gdy po całym dniu gdzieś lądowałam i padało "słabe" pytanie czy bardzo jestem głodna. W najlepszym razie właśnie kończyło się na herbacie i ciastku o ile bardzo energicznie potwierdziłam głód. Mnie by mama zabiła smile
    • jehanette Re: Gościnność nastolatków 19.12.20, 13:31
      Po prostu nastolatki żyją czymś innym a robienie kanapeczek jak ramole to dla nich siara wink tak sądzę wink za kilka lat zaczną zamawiac z knajp (jak będą mieć więcej swojej kasy) albo dorosna do wspólnego pichcenia wink
    • hosta_73 Re: Gościnność nastolatków 19.12.20, 15:07
      Nie karmię nastolatków. Tzn. nie robię kanapek, tostów itp. Jak chcą to sobie same robią . Jak mamy akurat obiad to proponuję też koleżance. Jak pobyt się przeciąga to tylko zapytam czy nie głodne. Jesli tak, to mają sobie coś same zrobić lub kupić.
      Mają 14 lat, sklepy, kebaby i pizzerie w promieniu 100 metrów od domu.
    • saszanasza Re: Gościnność nastolatków 19.12.20, 15:38
      Moja córka 12l. z koleżankami samodzielnie korzystają z kuchni. Jeżeli chcą coś konkretniejszego, lodówka jest dostępna. Zazwyczaj jednak koleżanki przychodzą do niej z jakimiś slodyczami, albo dziewczyny wspólnie idą sobie do sklepu kupić coś „zdrowego”🙈 Jak się rozliczają nie wiem😅

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka