Dodaj do ulubionych

Facet buddysta

10.01.21, 20:41
Potrzebuje porady.
Jestem po rozwodzie kilka lat, mam jedno dziecko 7letnie.
Poznalam przez portal randkowy mezczyzne, ktory nie ukrywam zawrocil mi w glowie.
Pod wieloma wzgledami jest fantastyczny. Atrakcyjny, bez bagazu z przeszlosci, wrazliwy, inteligentny, czuly.
Ma super kontakt z moim dziecieiem.
Wszystko byloby super, gdyby nie sprawa z buddyzmem.
To znaczy, jego duchowosc, zainteresowania i sposob bycia, to jest cos, co sprawilo, ze jszcze bardziej mnie zafascynowal, wyroznia go i dziala na jego korzysc.
Chodzi mi o to,ze on jest bardzo w ten buddyzm zaangazowany, czeste wspolne medytacje, wyjazdy, spotkania w roznych osrodkach, warsztaty, wyklady, imprezy z innymi buddystami. To fascynujacy, kolorowy swiat, bardzo wazna czesc jego zycia.
I wlasnie ja boje sie, ze zabraknie tego czasu dla mnie, dla nas. Sama czasem uczestnicze w tych zgrupowaniach, ale nie czuje wewnetrznej potrzeby przynaleznosci do tego swiata i aktywnego uczestnictwa.
W dodatku dwie jego byle rowniez sa buddystkami i maja dosc liczne okazje do spotkan.
Czy ktos mial jakies doswiadczenia tego typu? Czy jest sens sie angazowac, jesli sama nie zamierzam dolaczyc do Sanghi?
Obserwuj wątek
    • pani_tau Re: Facet buddysta 10.01.21, 20:51
      Z jaką częstotliwością są organizowane te spotkania? Ile czasu mu zajmują? Próbuje cię nawracać?
      Byłe są byłymi, więc nie ma co się nimi przejmować, jeśli facet będzie chciał kombinować to żadna różnica, czy to będzie była czy przyszła.
    • lellapolella Re: Facet buddysta 10.01.21, 20:59
      Przyznam, że nigdy dotąd nie spotkałam buddysty, który miałby skłonności do nawracania innych - to jednak filozofia nastawiona na indywidualny rozwój. A byłe, to byłe, jak sama nazwa świadczy. Jeżeli poza tym facet funkcjonuje dobrze, nie byłoby to dla mnie przeszkodą.
      • sutrasirca Re: Facet buddysta 10.01.21, 21:01
        On mnie nie nawraca, ani nikt z tego srodowiska. Nie prowadza zadnych misji.
        Tylko, ze to jest bardzo angazujace zajecie i obracanie sie w gronie ludzi, tworzenie specyficznych relacji.
        Jedna z tych bylych to sie czasami zachowywala, jakby nie za bardzo chciala byc ex wink.
    • fragile_f Re: Facet buddysta 10.01.21, 21:07
      Ile godzin tygodniowo poświęca na swoje hobby? Jeśli tyle, co inni ludzie na czytanie, oglądanie tv czy granie w piłkę, to luz.

      Myślę, że większym problemem byłyby dla mnie dwie byłe wink
      • sutrasirca Re: Facet buddysta 10.01.21, 22:37
        No wlasnie.
        W gruncie rzeczy, to gdyby chcial, to moglby poswiecac na to kazda chwile poza praca.
        Medytacje grupowe sa kilka razy w tygodniu, w zasadzie w kazdy weekend cos sie dzieje w ktoryms osrodku i innych miejscach. Na szczescie az tak czesto tam nie chodzi/ jezdzi.
        • fragile_f Re: Facet buddysta 10.01.21, 23:15
          Sama chodziłam na medytacje 1-2x w tygodniu i uważam, że to świetna sprawa. Do tego dochodziła joga 2-3x w tygodniu. Od czasu covidu zamieniłam to na bieganie, chodzenie po górach, układanie puzzli. Nie uważam żadnej z tych czynności za coś strasznego czy szkodliwego, wprost przeciwnie - pomagają na ciało i głowę.
        • hanusinamama Re: Facet buddysta 12.01.21, 21:44
          Facet jest od zawsze wolny. tzn jakies tam partnerki miał..ale żył jak chciał dla siebie. Nie ma znaczenia czy tobuddyzm czy ścianka wpisnaczkowa. Jak on jest przyzwyczajony ze weekendy poswięca na swoje hobby, kazdy urlop wolne popołudnia...watpie aby nagle chciał wyjechać gdzies razem z wami, spedzać z wami czas. Na pana dochodzącego i dobry sex...na kogoś wiecej moim zdaniem szans nie ma
    • lot_w_kosmos Re: Facet buddysta 10.01.21, 21:12
      Buddyzm to religia demonów.
      Ja bym się od takiego gościa z dalela trzymała.

      Zresztą od faceta katolika, zażartego działacza ze wspolnoty neokatechumenalnej zresztą też big_grin
    • asiairma Re: Facet buddysta 10.01.21, 22:07
      Przyziemne pytanie: ma stałą pracę, potrafi wokół siebie zorganizować zwykłe przyziemne sprawy- załatwić coś w urzędzie, naprawić jakieś urządzenie itp.?
    • alina460 Re: Facet buddysta 10.01.21, 22:09
      Diabli nadali tem jego buddyzm. Ale jakiś feler musi być, żeby nie było zbyt idealnie.

      Dla mnie opcja nie do przyjęcia. Ani buddysta ani żaden inny nawiedzeniec.
        • alina460 Re: Facet buddysta 10.01.21, 22:18
          Przeczytaj dokładnie opis autorki wątku.
          To nie jest odwalenie mszy raz w tygodniu tylko prawdziwe zaangażowanie w działalność religijną. Mam nadzieję, że w natłoku spraw buddyjskich pan znajduje czas na pracę zarobkową.
          • tt-tka Re: Facet buddysta 10.01.21, 22:46
            alina460 napisała:

            > Przeczytaj dokładnie opis autorki wątku.
            > To nie jest odwalenie mszy raz w tygodniu tylko prawdziwe zaangażowanie w dział
            > alność religijną.

            To nie jest dzialalnosc religijna, tylko samorozwoj.

            Mam nadzieję, że w natłoku spraw buddyjskich pan znajduje c
            > zas na pracę zarobkową.

            Przeczytaj dokladnie autorke, ze tak cie zacytuje. Pisala, ze tak.
          • aandzia43 Re: Facet buddysta 10.01.21, 22:47
            Umiem czytać. Jeśli gość poza modłami ma czas i energię na zarobkowanie, życie towarzyskie, rodzinne i bzykanie oraz czyta i ogląda coś poza pisemkami i filmami dotyczącymi swojej religii to nie widzę problemu. Problemem dla bliźnich usiłujących się z nimi zawaflować są ludzie pochłonięci w całości jakąś ideą, czasowo i umysłowo.
          • fragile_f Re: Facet buddysta 10.01.21, 23:29
            Chodzenie na grupowe medytacje to nie jest żadna działalność religijna...

            Piękne kołtuństwo wychodzi z ematek w tym wątku, tak swoją drogą. Nie, nie mówię nawet o tym gościu, tylko o podejściu do tematu duchowości, samorozwoju i tak dalej.

            Medytacja to po prostu dbanie o higienę umysłu/osobowości, dla wielu osób jest to czynność podobna do chodzenia na siłownię, mycia zebów czy czytania książek. Znam całą masę osób na wysokich stanowiskach, prowadzących normalne i aktywne życie rodzinne, które jednocześnie chodzą na grupowe medytacje 1-2x w tygodniu, wyjeżdzają na Vipassane albo medytują same w domu (często codziennie). Ba, David Lynch założył całą organizację promującą medytacje, w topowych firmach pracownicy mają przerwy i specjalne pokoje, jest masa badań potwierdzających że jest to czynność dobra dla mózgu, obniżająca stres i tak dalej, ale wg. ematki to fanatyzm religijny * big_grin

            *buddyzm to nawet nie jest religia, na litość boską...
            • alina460 Re: Facet buddysta 10.01.21, 23:33
              Buddyzm nie jest religią? Doucz się.

              Za Wikipedią:

              Buddyzm - (inna nazwa to: sanskr. Buddha Dharma; pāli. Buddha Dhamma lub Buddha Sasana – "Nauka Przebudzonego") – nonteistyczny system filozoficzny i religijny, którego założycielem i twórcą jego podstawowych założeń był żyjący od około 560 do 480 roku p.n.e. Siddhārtha Gautama (pāli. Siddhattha Gotama), syn księcia z rodu Śākyów, władcy jednego z państw-miast w północnych Indiach. Buddyzm jest zaliczany do religii dharmicznych oraz do religii nieteistycznych.
              • fragile_f Re: Facet buddysta 10.01.21, 23:44
                Buddyzm nie jest religią, tylko systemem filozoficznym z religijjnymi aspektami, a jak widać na powyższym obrazu, wikipedia nie jest najlepszym źródłem informacji.
            • nuclearwinter Re: Facet buddysta 10.01.21, 23:41
              Ale mi nie przeszkadzałby taki facet jako znajomy, po prostu nie widzę siebie w związku z kimś takim, tym bardziej, że ten autorki nie tylko medytuje, ale i mocno się angażuje w cały ten ruch. Mnie osobiście taki mężczyzna nie pasuje, może to i kołtuństwo, ale jednak nie moje klimaty.
              • fragile_f Re: Facet buddysta 10.01.21, 23:48
                Ja doskonale rozumiem, że komuś może taki mężczyzna nie pasować - tak samo jak ja nie byłabym w stanie być z np. kibicem.

                Ale nazywanie gościa "odpadem", "fanatykiem religijnym" czy "nawiedzeńcem" jest idealnym przykładem kołtuństwa: nie znam się, nie wiem co to jest, ale na wszelki wypadek zmieszam z błotem. Coś a'la scena z Konopielki w której nauczycielka mówi, że we wsi otworzą szkołę i zainstalują radio, a jeden z mieszkańców puszcza głośnego bąka i wszyscy umierają ze śmiechu.
            • tiszantul Re: Facet buddysta 11.01.21, 00:49
              "Ba, David Lynch założył całą organizację promującą medytacje, w topowych firmach pracownicy mają przerwy i specjalne pokoje"

              Polski Janusz ma wielkie szczęście, ze David Lynch też lubi medytować. Dlatego już przy wyborze hobby warto zacząć od sprawdzenia, czy uprawiają takie hobby jacyś znani ludzie za granicą
            • kwarantelka Re: Facet buddysta 13.01.21, 09:25
              Jest jednakże różnica między myciem zębów w zaciszu swojej łazienki wtedy, kiedy te zęby muszą być umyte, a zbiorowym myciem zębów po kilka godzin w tygodniu, tak, żeby pod to mycie podporządkowywać resztę życia swojego i bliskich.
    • aandzia43 Re: Facet buddysta 10.01.21, 22:12
      Jakąś duchowość każdy ma, część rozwija ją w ramach określonych praktyk i struktur religijnych, kupa ludzi tak ma więc nic w tym nadzwyczajnego. Przyglądaj mu się pilnie tak jak przyglądałabys się każdemu nowemu facetowi, dowiedz się co było przyczyną rozpadu jego wcześniejszych związków, zorientuj się ile czasu i energii na co poświęca i jakie ma poglądy na zycie i relacje i jak reaguje na różne sytuacje.
    • nuclearwinter Re: Facet buddysta 10.01.21, 22:24
      Dla mnie facet w jakikolwiek sposób zaangażowany religijnie czy duchowo odpada, raczej nie byłabym w stanie się przekonać i go traktować poważnie, jestem chyba zbyt przyziemna. Niby buddysta lepszy niż katolik czy muzułmanin, ale mimo wszystko - są to i tak jakieś farmazony, do tego zabierające mu mnóstwo czasu, co dodatkowo dyskwalifikuje.
    • latarka Re: Facet buddysta 10.01.21, 22:45
      O rety, jako nastolatka byłam szaleńczo zakochana w kimś takim. Ale nie praktykował tak jak opisujesz. Ot, interesował się filozofią Wschodu i radiestezją. Podobno miałam (mam?) aurę w kolorze niebieskim smile
      Ależ on mnie fascynował...szkoda tylko, że bez wzajemności smile
    • samawsnach Re: Facet buddysta 11.01.21, 00:09
      Miałam wielu znajomych z tego kręgu w przeszłości ( choc szkół buddyzmu jest kilka, więc rodzaj praktyki może być inny) - byli normalni, życiowo ogarnieci, bez religijnych odchyłow. Tyle że ustal sobie jakie twój wybranek ma podejście do wierności, bo to temat traktowany z dużą otwartością, tak eufemistycznie określając.
    • lumeria Re: Facet buddysta 11.01.21, 00:17
      Od lat obserwuje bliską koleżankę, która wciagnela się w grupę praktykującą Tai Chi+. Zaczęło się od samych ćwiczeń tai chi grupowych z mistrzem, potem coraz częściej chodziła do mistrza na akupunkturę i leczenie chińskimi ziołami, jak również na spotkania z tą społecznością by rozmawiać o I Ching i rożnych aspektach Dao i chińskiej medycyny i filozofii.

      Chodziłam przez jakieś 2 lata na niektóre ćwiczenia i wybrane spotkania, które mnie interesowały. Nie było wiele nacisku wprost, ale sporo pokątnie. Dla mnie tez za dużo było fanatyzmu (i to nie religijnego) w tej grupie, za dużo idealizowania mistrzów i nauczycieli. Także od początku zawiązała się grupa szczególnie zaangażowanych osób (wśród nich koleżanka), które mocno sie przyjaźniły, lecz po jakimś czasie te super-zażyłe relacje zaczęły się sypać bo ludzie miedzy sobą rywalizowali, porobiły się kliki i frakcje. I zrobiło się mocno niefajnie. Mnie się to wszystko bardzo nie podobało, wiec wycofałam się już na wczesnym etapie.

      Widocznie mąż koleżanki czuł podobnie, bo również po jakimś czasie zaczął się wycofywać, nie chciał ćwiczyć, wyjeżdżać na warsztaty, chodzić na spotkania z tą grupą. A koleżanka coraz bardziej się wciągała w spolecznosc i radykalizowała, co zakończyło się rozwodem.

      Co ciekawe zona mistrza nigdy nie uczestniczyła w żadnych ćwiczeniach, spotkaniach, czy warsztatach. Wspierała go (bo na tym wszystkim dobrze zarabiał - cynizm mój), ale sama trzymała się z daleka.


      Z tego co widziałam w tej wspólnocie i paru innych grupach pasjonatów, powiedziałabym tak - albo idziesz w to na całego i angażujesz sie w równej mierze jak partner, albo wcale. Najgorsze jest takie stanie w rozkroku, potem wycofywanie się bo to prowadzi do rozwalenia związku.
      • alina460 Re: Facet buddysta 11.01.21, 00:27
        Dokładnie tak. Ale takie poglądy to tutaj zaraz "kołtunstwo".
        Żaden buddyzm czy inna religia czy filozofia mi nie przeszkadzają, dopóki nie dotyczą mojego faceta. Idziemy jedną czy dwiema drogami?
        Nie lubię jak partner jest taki na czymś zafiksowany, że świat poza tym czymś dla niego nie istnieje. Żadnego takiego odrealnienia.
        • fragile_f Re: Facet buddysta 11.01.21, 00:29
          Twoja wypowiedź to czysta demagogia.

          Kołtuństwem nazwałam wyzywanie buddystów (czy też ludzi chodzących na grupowe medytacje) od fanatyków, nawiedzeńców i odpadów.
          • umi Re: Facet buddysta 11.01.21, 00:38
            Od fanatykow mozna wyzwac (albo trafnie okreslic suspicious) zwolennikow dowolnej filozofii czy religii. Fanatyzm to lecenie w skrajnosc i nie widzenie tego. Moze facet jest fanatykiem, moze nie. Bedac autorka dowiedzialabym sie (jezeli jeszcze nie zna albo wie ze dzwonia, ale nei wie gdzie dokladnie) z czym sie wiaze bycie buddysta i na ile facet to realizuje w zyciu. Plus z czym sie wiaze przynaleznosc do grup do ktorych przynalezy. I wtedy mozna zdecydowac czy ma sie z kims wspolne wartosci. Bo o wartosci i zasady sporo spiec jest, jak motylki opadna.
            • fragile_f Re: Facet buddysta 11.01.21, 00:58
              Można być fanatykiem związanym ze zdrowym odżywianiem czy piłką nożną, to nie dotyczy tylko religii.

              Denerwuje mnie, że pan opisany przez autorkę jako bardzo fajny pod wieloma względami, został zwyzywany od odpadów i nawiedzeńców TYLKO dlatego, że chodzi na grupowe medytacje.

              Czy facet, który chodzi na siłownię czy spotkania klubu szachowego też byłby tak potraktowany? Bardzo wątpie.

              No, pomijam pewne mocno przemocowe i kontrolujące w chory sposób forumki, które "nie pozwalają" na hobby swoim partnerom.
      • lumeria Re: Facet buddysta 11.01.21, 01:00
        Dodam jeszcze, ze pasjonaci to bardzo pociągający ludzie. Charyzmatyczni. Mają magnetyzm, czar, w którym przyjemnie sie kąpać, kiedy dzielą się swoją pasją.

        Za to codzienność, w której prym wiedzie pasja partnera niekoniecznie musi byc przyjemna. Niektóre osoby sa szczęśliwe, ze mogą w pasji uczestniczyć lub wspierać partnera. Inni czuja sie wykorzystywani i oszukiwani jeśli partner więcej czasu i uwagi poświęca pasji, nie rodzinie.
        • tiszantul Re: Facet buddysta 11.01.21, 01:42
          "Dodam jeszcze, ze pasjonaci to bardzo pociągający ludzie. Charyzmatyczni. Mają magnetyzm, czar, w którym przyjemnie sie kąpać, kiedy dzielą się swoją pasją"

          Nie dotyczy wędkarstwa (i znakomitej większości innych "pasji")
          • lumeria Re: Facet buddysta 11.01.21, 02:16
            >Nie dotyczy wędkarstwa (i znakomitej większości innych "pasji")

            Zależy jaki to poziom pasji. Jeśli ktoś raz kiedyś na ryby jeździ i interesuje się tematem to nie nazwałabym go pasjonatem a hobbystą.

            Ale jeśli na ryby jeździ bardzo często, do tego należy do klubu wędkarskiego, wie wszystko co można wiedzieć o sprzęcie, jeździ na zloty wędkarzy, warsztaty i szkolenia, zna się na rybach, akwenach wodnych, itp, itd - wtedy mamy zupełnie inny poziom zaangażowania.

            A propos, wielu ludzi sukcesu tak ma - wszystko co mają wkładają w budowanie swojego biznesu. Jeżdżą na szkolenia, warsztaty, albo je prowadzą, uczestniczą w spotkaniach biznesowych, z inwestorami, klientami, cały czas sprzedają siebie lub koncept, budują renomę, itd. I często rodziny nie widzą ich w domu przez lata.
    • czensna Re: Facet buddysta 11.01.21, 02:42
      Katolik, islamista, animista, buddysta = jedno gówno. Każdy dorosły wierzący w bajki to dla mnie jeden śmietnik. Z góry skreślam. Odpuść sobie. Tacy zawsze mają nawalone pod kopułą. Naturalnym stanem rozumnego człowieka jest ateizm.
      • h_albicilla Re: Facet buddysta 11.01.21, 04:06
        Buddyzm to poniekąd ateizm. W buddyzmie nie ma boga stwórcy, a Budda nie był bogiem. W kosmologii buddyjskiej są stany odpowiadające boskim, ale Budda zawsze twierdził, że nie warto tracić czasu na to, żeby się tam dostać czyli jest to kompletnie przeciwieństwo większości religii, w których ludzie chcą "pójść do nieba" i żyć wiecznie w nieopisanej szczęśliwości.
        • lumeria Re: Facet buddysta 11.01.21, 04:37
          >Buddyzm to poniekąd ateizm.

          To na co potrzebne są wspólnoty (sangha), klasztory, nauczyciele w safronowych szatach, itp?

          Ludzie potrafią wszystko sprowadzić do bałwochwalstwa, czczenia 'świętych' jednostek, lub pogoni za czymś, np. oświeceniem. I współzawodniczą - nawet jeśli teoretycznie nie ma o co, to w praktyce coś da się wynaleźć. Kto dłużej medytuje, kto jest bardziej 'świadomy', kto ma większą wiedze.
          • h_albicilla Re: Facet buddysta 11.01.21, 05:38
            Ludzie gdzieś muszą mieszkać, a dla traktujących rozwój duchowy poważnie najlepiej mieszkać albo samotnie albo we wspólnocie o podobnych poglądach - co w tym dziwnego? Kolor i rodzaj szat nie ma najmniejszego znaczenia- w czasach Buddy wziął się z tego, taki właśnie rodzaj był odstępny. Kolejne pokolenia zamiast tak jak zwykli ludzie rozkminiać co mają nosić (śledzić najnowsze trendy mody) powielali to co było przedtem. Właśnie z tego powodu, żeby się nad takimi pierdołami jak ubranie nie zastanawiać.

            Jeśli ktoś o coś współzawodniczy to de facto nie jest buddystą. Może oczywiście siebie tak nazywać, ale jeśli traktuje to jako wyścig kto szybszy i lepszy, to nie rozumie ducha buddyzmu. Prawda jest taka, że większość ludzi nie rozumie ducha buddyzmu nawet ci urodzeni w kulturze buddyjskiej więc patologii oczywiście jest masa. Im dalej od Buddy tym więcej - to dotyczy też klasztorów, mnichów i samych odłamów, które nawymyślały masę rytuałów i same się już pogubiły.
    • h_albicilla Re: Facet buddysta 11.01.21, 03:53
      Chcesz najpierw dobrą czy złą wiadomość?

      To może najpierw od złej

      Zła wiadomość jest taka, że jeśli on buddyzm traktuje serio i jego praktyki są skuteczne to na jakimś etapie sprawy takie jak żona i dzieci zacznie postrzegać jako przeszkoda dla rozwoju duchowego, a następnie kompletnie straci zainteresowanie. To jest dokładnie ta sama ścieżka, którą przeszedł sam Budda (Budda porzucił żonę i dzieci) - nie da się pogodzić rozwoju duchowego z rozkminianiem różnych pierdół życia codziennego. Jedyna szansa na związek w takim układzie jest kobieta tak samo zaangażowana w buddyzm jak on i tak samo ogarnięta życiowo - taka, która nie będzie generować idiotycznych rozkmnin, problemów i domagać się czasu i uwagi.

      Dobra wiadomość jest taka, że większości ludziom dojście do etapu kiedy pojawia się potrzeba tak daleko idącego uproszczenia swojego życia, że się poluzowuje więzy rodzinne, zajmuje bardzo dużo czasu- więcej niż całe zycie. W dodatku to zależy jaki to odłam buddyzmu, praktyki przez rekomedowane niekoniecznie muszą być skuteczne. Twój facet najprawdopodobniej nie jest geniuszem duchowym, który potrafiłby ogarnąć rozwój duchowy w kilka lat, bo inaczej nie szukałby rozrywek na portalu randkowym. Bardzo możliwe, że buddyzm to dla niego tylko chwilowa fascynacja, czymś co pozwala mu się czuć lepszym od innych ("patrzcie jaki jestem uduchowiony" Wy tam nic nie wiecie"). Tak czy siak, jak nie jest duchowym geniuszem i dopiero raczkuje, to szanse na dłuższy związek jakieś tam są.
    • 18lipcowa3 Re: Facet buddysta 12.01.21, 17:08
      To znaczy, jego duchowosc, zainteresowania i sposob bycia, to jest cos, co sprawilo, ze jszcze bardziej mnie zafascynowal, wyroznia go i dziala na jego korzysc.
      Chodzi mi o to,ze on jest bardzo w ten buddyzm zaangazowany, czeste wspolne medytacje, wyjazdy, spotkania w roznych osrodkach, warsztaty, wyklady, imprezy z innymi buddystami. To fascynujacy, kolorowy swiat, bardzo wazna czesc jego zycia.



      Co jest z Tobą nie tak, że takie coś cie fascynuje?
      Z czego się utrzymuje skoro wciąż medytuje?
    • ykke Re: Facet buddysta 12.01.21, 17:26
      Poczytaj, co Ci dziewczyny napisały, przeanalizuj, jeśli się nie zdecydujesz brnąć w to dalej, daj mi namiar na gościa - biorę w ciemno😁

      Kurde, jednak nie - męża mam....Ech🥴😉
    • maly_fiolek Re: Facet buddysta 13.01.21, 09:45
      Jeśli nie planujecie wspólnych dzieci to facet może być wspaniały - łącznie z tym że nie jest pusty bo ma rozwiniętą duchowość.
      Facet nie jest ojcem Twojego dziecka i nie ma w stosunku do niego absolutnie żadnych obowiązków, a obowiązki wobec partnera myślę że są do pogodzenia.
      Jeśli planujecie wspólne dzieci to wyrzeczenia będą konieczne, i tu trzeba się zastanowić.
    • alina460 Re: Facet buddysta 13.01.21, 13:10
      Porównanie z myciem zębów: 10/10

      Poglądy, że nawiedzony buddysta to nie jest odpowiedni facet nie są kołtuństwem tylko życiową mądrościątongue_out

      Dopóki takie rzeczy kwalifikują się w ramach wolnego czasu, od czasu do czasu to ujdzie, ale już nie w ramach regularnych praktyk i wiecznych wyjazdów, zajęć, spotkań etc.
      Tym bardziej, że to nie Twoja bajka.
      • aandzia43 Re: Facet buddysta 13.01.21, 13:29
        Wątkodajka napisała:

        "W gruncie rzeczy, to gdyby chcial, to moglby poswiecac na to kazda chwile poza praca.
        Medytacje grupowe sa kilka razy w tygodniu, w zasadzie w kazdy weekend cos sie dzieje w ktoryms osrodku i innych miejscach. Na szczescie az tak czesto tam nie chodzi/ jezdzi."

        Z tego wynika, ze nie poświęca praktykom kilku popołudni w tygodniu ani wszystkich weekendów. Jedno, dwa popołudnia w tygodniu i jeden, góra dwa weekendy w miesiącu? Choć w samym ośrodku dzieje się dużo i często. Jeśli tak to facet z jakąkolwiek sportową/rekreacyjną inklinacją częściej wybywa z domu fizycznie i mentalnie. A tak w ogóle to bardzo mało wiemy, bo dziewczyna mało napisała.
      • tiszantul Re: Facet buddysta 13.01.21, 13:37
        "Dopóki takie rzeczy kwalifikują się w ramach wolnego czasu, od czasu do czasu to ujdzie"

        Facet powinien mieć pasję, ale nie powinien się nią zbytnio pasjonować
    • spanish_fly Re: Facet buddysta 13.01.21, 16:26
      Jakiś czas chadzałam na spotkania wspólnoty buddyjskiej, byłam też na paru wyjazdach. Obserwacje wtedy poczynione raczej nie zachęcały do szukania wśród jej członków stałego partnera (jeśli tego szukasz). Wielu panów dawało sobie przyzwolenie na skakanie z kwiatka na kwiatek, nawet jeśli w grę wchodziło zdradzanie żony, którą to raniło. Bo przywiązanie jest złe, zazdrość się bierze ze zbyt wybujałego ego, itp. - taką ideologiczną podbudowę do tego robili. Jeśli nie zamierzasz sama przynależeć do jego wspólnoty to myślę, że Twoje obawy, że będziesz zawsze na drugim planie są bardzo zasadne.
    • piataziuta Re: Facet buddysta 13.01.21, 16:48
      Co wy piszecie?
      Mam kolegę który praktykuje zen i to jeden z fajniejszych facetów jakich znam - i duże znaczenie ma właśnie ta filozofia życiowa (ciężko mi to nazwać religią) którą sobie przyjął.

      Jak słyszę, że ktoś jest buddystą, to od razu mam do niego lepsze nastawienie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka