Dodaj do ulubionych

może ktoś coś doradzi

17.01.21, 13:53
Taka sytuacja. Postaram się krotko i jasno naświetlić problem. Nie dotyczy mojego dziecka.
Nastolatka ( lat 16 ) spotyka się z chłopakiem. Miły, spokojny, aspołeczny. Choruje i leczy się na depresję. Z zerowym poczuciem wartosci. Ostatnio w gorszym stanie co odbija się na znajomosci. Zarzuty zdrady, nieuczciwiści, ciągle rozmowy o beznadziejności, o braku sensu. Po spotkaniu dziewczyna płacze, przygnębiają ją te rozmowy, widzi że pocieszanie nic nie daje, chciałaby żeby było jak dawniej. Kontaktu kategorycznie nie chce zrywac. Mówi że kocha, że przeczeka. Co jej doradzić ?
Obserwuj wątek
    • solejrolia Re: może ktoś coś doradzi 17.01.21, 13:59
      Odciągać ją od takiej znajomości, niewiele to da, bo sama musi chcieć odciąć się, no ale można jej w tym delikatnie pomóc wink
      (bez pandemii byłoby to prostsze do wykonania, ale myślę, że i tak może się da. Zresztą, od jutro szkoła. Znów dzieciaki będą całe dnie przed kompami siedzieć....)
    • abecadlowa1 Re: może ktoś coś doradzi 17.01.21, 14:33
      Gdyby to była moja córka, to w takiej sytuacj chciałabym żeby sama poszła do psychoterapety. Nie naciskałabym na zerwanie, bo zwykle taka presja ma odwrotny skutek. Z jakiegoś powodu dziewczyna wchodzi w rolę ratownika. Martwiłoby mnie to. Ona nie jest w stanie mu pomóc, a on z pewnością sprawi, że nie będzie szczęśliwa.
      • kasiaasia1 Re: może ktoś coś doradzi 17.01.21, 14:45
        niechęć do rozstania argumentuje tym że świetnie się dogadują. Ma nadzieje że depresja minie. Ale chłopak leczy się już od 3 lat, raz jest lepiej raz gorzej. Odkąd się znają to pierwszy taki krytyczny czas. Też nie wiem dlaczego chce w to brnąć. Może faktycznie jest tak bardzo zakochana a może się boi o chlopaka. ( wielokrotnie chlopak powtarza że żyje tylko dla niej, że gdyby nie ona to nie wie co by zrobił i inne tego typu aluzje)
        • eliszka25 Re: może ktoś coś doradzi 17.01.21, 14:58
          Typowy szantaż emocjonalny. Jak najszybciej wysłałabym dziewczynę do jakiegoś psychologa i starała się zrobić wszystko, żeby sama doszła do wniosku, że najlepiej to zakończyć. Naciski i zakazy w takim wieku najczęściej przynoszą dokładnie odwrotny skutek, więc to nie tedy droga.
        • pani_tau Re: może ktoś coś doradzi 17.01.21, 15:09
          kasiaasia1 napisała:

          > niechęć do rozstania argumentuje tym że świetnie się dogadują. Też nie wiem dlaczego chce w t
          > o brnąć. Może faktycznie jest tak bardzo zakochana a może się boi o chlopaka. (
          > wielokrotnie chlopak powtarza że żyje tylko dla niej, że gdyby nie ona to nie
          > wie co by zrobił i inne tego typu aluzje)

          I jeszcze szantażysta.
          Dziewczyna niech zrywa bez chwili wahania, bo chłopak do żadnego związku się nie nadaje, najpierw musi się wyleczyć.
          Jeśli koniecznie, ale to koniecznie chce go ratować to trzeba ją umówić do psychologa, bo z czegoś wynika to pragnienie lotu w ogień.
    • aqua48 Re: może ktoś coś doradzi 17.01.21, 15:36
      Porozmawiaj z dziewczyną po co jej taki chłopak, co jej dają spotkania czy rozmowy z nim, wytłumacz że związek (jakikolwiek) ma na celu dawać obu stronom przyjemność możliwość rozwoju, wygadania się, wzajemne wsparcie. Taki związek w jakim jest ona daje tylko jednej stronie korzyść, druga (ona) jest wysysana i zdołowana.
      Rolą dziewczyny nie jest bycie psychoterapeutką dla chłopaka. A kiedy będzie na niego czekać, prawdziwa dojrzała miłość może jej przejść koło nosa.
      Taka znajomość nie jest zła, jest jakimś doświadczeniem życiowym, dzięki któremu dziewczyna może się nauczyć wiele o ludziach, o sobie i o tym czego u ludzi szukać i jak dobierać sobie towarzystwo i jak nie dawać wpędzać się w poczucie winy. Niech nie traktuje jej zatem jako błędu, tylko niech ją powoli rozluźnia i znajdzie sobie grono innych fajnych ludzi z którymi czas będzie jej miło spędzać.
      • kasiaasia1 Re: może ktoś coś doradzi 17.01.21, 16:04
        takie pytania o to co daje jej ten zwiazek już były. Odpowiedziala że go kocha, że jej na nim zalezy i że świetnie się dogadują, że od pierwszego spotkania załapali dobry kontakt. Że może na niego liczyć, że on zawsze jej pomoże jak bedzie taka potrzeba. Tylko że w życiu to tak wyglada że do tej pory tej potrzeby nie było. Dziewczyna świetnie się uczy, nie ma zadnych problenow ( poza tym ) i tej pomocy z jego sprony nie potrzebuje
        • aqua48 Re: może ktoś coś doradzi 17.01.21, 17:23
          kasiaasia1 napisała:

          >Że może na niego liczyć, że on zawsze jej pomoże jak bedz
          > ie taka potrzeba. Tylko że w życiu to tak wyglada że do tej pory tej potrzeby n
          > ie było.

          No to ja bym jakoś wywołała potrzebę, by to on jej musiał pomóc..
          • lumeria Re: może ktoś coś doradzi 17.01.21, 17:30
            > No to ja bym jakoś wywołała potrzebę, by to on jej musiał pomóc..

            To troche niebezpieczna gra, bo nawet jesli chłopak sie nie wywiąże, to paradoksalnie kryzys może ich jeszcze silniej związać. Dziewczynka nie rozważa sytuacji racjonalnie, tylko trzyma sie chłopaka jak deski ratunkowej, mimo (a może dlatego), ze ma on poważne problemy.
            • aqua48 Re: może ktoś coś doradzi 17.01.21, 17:35
              lumeria napisała:

              > > No to ja bym jakoś wywołała potrzebę, by to on jej musiał pomóc..
              >
              > To troche niebezpieczna gra, bo nawet jesli chłopak sie nie wywiąże, to paradok
              > salnie kryzys może ich jeszcze silniej związać.

              Przecież nie pisałam o wywoływaniu kryzysu na miłość.. Tylko o jakiejś sytuacji w której jego wsparcie czy pomoc by się przydała.
        • lumeria Re: może ktoś coś doradzi 17.01.21, 17:23
          Czy dziewczynka ma wsparcie? Osoby z którymi mogłaby sie wygadać, i z którymi poćwiczyłaby asertywność? Pytam, bo raczej dziewczynka jawi się jako młoda osoba z pewnymi deficytami oraz schematami ratowania bliskich jej osób i interpretowania zawiśnięcia na niej jako miłości. To jest dla niej bardzo niebezpieczne.

          Serdecznie doradzałabym wspomaganie młodej by poszła na terapie. Jak najszybciej, zanim taki model relacji jej sie utrwali.
      • mrs.solis Re: może ktoś coś doradzi 17.01.21, 18:49
        Dokladnie tak. Podsunac odpowiednia literature czy chocby link do watku n/t syndromu ratowniczki. W kazdym badz razie trzeba byloby to zrobic tak subtelnie, zeby dziewczyna podejmujac decyzje miala wrazenie, ze sama do tego doszla.
    • zamyslona_ona02 Re: może ktoś coś doradzi 17.01.21, 17:38
      Sama w podobnym wieku miałam takiego znajomego (dobrze, że nie chłopaka) i też sobie ubzdurałam, że mu pomogę. To był koszmar - były okresy super nastroju, świetnej zabawy, potem znów dół. Jak był spadek formy to były długie dni przygnębiających rozmów (nic nie ma sensu itp.), w czasie których ja próbowałam jakoś go podnieść na duchu. On mi mówił, że po co mi taki balast, że powinnam się odciąć, więc ja jeszcze żarliwej "nie zostawię Cię w takim stanie, będę przy tobie". Eh... Byłam tym bardzo zmęczona. W końcu do mnie dotarło, że kiedy spotykam się z innymi znajomymi mam świetny nastrój, energię, świat jest kolorowy, a przy nim ciągle się martwię.
      Może faktycznie pogadaj z psychologiem? Raczej nie mówiła bym o zerwaniu, bo skutek będzie odwrotny. Może trzeba przegadać na czym polega depresja? Że chłopak potrzebuje leków i terapii, a córka nawet jak stanie na rzęsach to nic nie może zrobić. Żeby nie czuła się odpowiedzialna za jego samopoczucie.
    • lauren6 Re: może ktoś coś doradzi 17.01.21, 17:47
      Nie reaguj, bo tylko umocnisz w niej chęć tkwienia w takim toksycznym związku. Młoda dziewczyna odbierze to jako romantyczną miłość wbrew światu.

      Staraj się organizować jej wolny czas by miała okazję spotykać się z innymi, normalnymi rówieśnikami. W końcu dziewczyna zobaczy, że facet ciągnie ją w dół, a litość to nie miłość.
    • tereso Re: może ktoś coś doradzi 17.01.21, 17:55
      Jak miałam 17 lat podobał mi się bardzo chłopak ja jemu też. Jak tylko jednak się zorientowałam że ma tendencję do depresji, bo nawet aktywnej wtedy nie mial odeszłam bo pomyślałam sobie co ja całe życie ( oczywiście wtedy takimi perspektywami myślałam) będę się bujała z taką melancholią. To była trudna decyzja w sensie była dla mnie oczywista nie wahałam się, ale żałowałam że tak jest. Podjęłam ją sama, gdyby rodzice mnie namawiali to byłoby przeciwskuteczne. Przyjaciółki przekonywały mnie że on jest super taki wyjątkowy. Tylko moja najstarsza przyjaciółka do dziś aktualna rozumiała mój punkt widzenia. Ale nawet ich przekonywania niewiele dla mnie znaczyły.
    • dolcenera Re: może ktoś coś doradzi 18.01.21, 06:27
      Zaczynam od walnięcie barankiem w ścianę za wychowanie córki, której włącza się syndrom ratownika ( depresja, alko, bad boy, przemocowiec - bez znaczenia)

      Następnie siadam na podłodze rozmasowywać guza i szybko przeglądam oferty wakacji językowych w ciepłych krajach dla młodzieży z różnych państw,, na które następnie córkę wysyłam minimum na 3 tygodnie.

      Operacje powtarzam do skutku.
    • trampki-w-kwiatki Re: może ktoś coś doradzi 18.01.21, 12:02
      Żeby uciekała w podskokach.
      Dokładnie to samo doradziłabym dorosłej kobiecie. Gdy związek niszczy drugą osobę, ma na nią negatywny wpływ, to sorry, z tego będą same problemy. Ona skończy jak typowa ratowniczka, czyli pójdzie na swoje własne dno,z którego będzie się latami wygrzebywać, a pan odbije się od niej i porzuci, dla innej.
    • 12gram Re: może ktoś coś doradzi 18.01.21, 12:17
      Wymyślić coś żeby się widywali mniej? Jakiś atrakcyjny wyjazd z fajnymi ludźmi rówieśnikami?
      Psycholog dla dziewczyny?

      Syn znajomej mając 17 lat tak zaczął sie spotykać z panną depresyjną mimozą. Tak w nią wsiąkł że żadne gadanie rodziców nie działało. Bo on nie może jej zostawić, bo ona słaba, bo mu zalezy, bo ona ma problemy i jej trzeba pomóc... Chłopak olał swoje życie, wszystko podporządkował potzrebom tej dziewczyny, a ona "zbyt wrażliwa" zeby iść do pracy więc on ją musi utrzymywać, studiów nie skończył i poszedł do pracy ..w pizzerii.. Cale dnie spędzają w mieszkaniu bo ona nie lubi aktywności fizycznej, oboje się roztyli choć mają 20+ dopiero, w domu syf bo panna ma lewe ręce nawet do posprzątania po sobie, siedzi i czeka az chłopak wróci z pracy i ją obsłuży. Cały czas chłopak uwikłany w poczucie "nie moge jej zostawić bo ona sobie nie poradzi sama", dziewczyna mieszka oczywiście u niego.
    • swinka-morska Re: może ktoś coś doradzi 18.01.21, 12:29
      Nic nie doradzać, ale niewprost robić swoje.
      Dopytywać (wyrażając życzliwe zainteresowanie sytuacją) jak ONA się czuje przed spotkaniem z chłopakiem a jak po? Jak się czuje kiedy gość stawia zarzuty zdrady, nieuczciwości itd.? Jak się czuje słuchając o braku sensu i beznadziei? Czy nie czuje się zmęczona? Jakie korzyści z tego związku wynosi on, a jakie ona?
      Stara metoda "tylków" - tak, tak, fajny ten chłopiec TYLKO.....
      Plus jakaś lektura o syndromie ratowniczki, plus mocno angażujące atrakcyjne zajęcia...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka