Dodaj do ulubionych

Gdzie granice?

24.01.21, 22:10
Co jakiś czas widzę tytuł wątku "chyba kogoś zdrowo posrało". Szczerze mówiąc nie jestem pewna, co to znaczy, podejrzewam że mniej więcej "komuś odbiło".
Napisałam w nim coś i teraz się dziwię, że to zrobiłam, zamiast kliknąć w kosz.
Sama widzę, ze się gubię - czuję, że coś nie w porządku z tym tytułem, ale może już nie, może słowo "srać" nie jest już rozpoznawane jako wulgarne i nienadające się do używania w publicznej rozmowie.
Jednak tytuł wciąż pcha się przed oczy i uwiera.

Co myślicie?
Obserwuj wątek
      • mikams75 Re: Gdzie granice? 24.01.21, 22:41
        mnie przy zdrowotnych razi "rozwalac" np. rozwalona watroba, rozwalone kolano (ogolnie o dolegliwosci, nie to, ze to kolano fizycznie jest w strzepach po wypadku)
        • szmytka1 Re: Gdzie granice? 25.01.21, 10:31
          uszkodzone kolano mniej by cię raziło? Rozwalone, to bardzo dobre okreslenie, do wielu sytuacji i zdarzeń mi pasuje, gdy nie wiesz jak dokładnie opisać jakis stan, co dokładnie się stało
          • mikams75 Re: Gdzie granice? 25.01.21, 12:17
            tak, mniej; mozna tez miec kontuzje, moze byc uszkodzona torebka stawowa, zwichniety staw itp. Rozwalone to jakby w ciezkim wypadku zostalo faktycznie rozwalone - mieso na wierzchu itp. Tak normalnie jak ludzie choruja to sie im czesci ciala nie rozwalaja.
      • katriel Re: Gdzie granice? 24.01.21, 22:48
        Mnie też razi. Ja bym powiedziała "wymiotować", a gdybym chciała być damą "zwracać".
        Ale na przykład mój mąż, który jest językowo superpoprawny i na wulgaryzmy pozwala sobie dużo rzadziej niż ja, używa "rzygać" jako podstawowego, neutralnego określenia - bo w ogóle nie odbiera tego jako wulgaryzmu, u niego w domu rodzinnym tak to funkcjonowało. Ostatecznie "rzygacz" jest szacownym terminem architektonicznym, czyż nie?
        Tak że do pewnego stopnia trzeba się chyba pogodzić z tym, że wulgarność pewnych określeń jest umowna i ewoluuje z czasem.
        A na przykład szczyt, w okolicy którego znaleziono niedawno leżącą w śniegu roznegliżowaną panią, nazywa się Gówniak. Też mnie to trochę razi, ale co zrobić? On się naprawdę tak nazywa!


    • pani07 Re: Gdzie granice? 24.01.21, 22:19
      Nanga, podam Ci dwa przykłady hipokryzji: oto p. Michał Rusinek o wulgaryzmach i przeklinaniu:
      kobieta.onet.pl/dziecko/male-dziecko/michal-rusinek-ceniony-wykladowca-o-wulgaryzmach/vsmpc

      A niedawno- tak jakby zapomniał, że "nasiąkamy" tym, czym się karmimy, czego słuchamy, językiem, którego używamy:
      www.newsweek.pl/polska/michal-rusinek-o-jezyku-protestowq/qttyy4x

      I tak, nie lubię przeklinania. Zdarzało mi się? Tak, ale w codziennej komunikacji - coś paskudnego.
      • kropkacom Re: Gdzie granice? 25.01.21, 09:30
        Tak, tak kota. Strach się w niektórych wątkach odezwać, bo natychmiast zostaje się obrończynią morderców, pikającym serduszkiem i tak dalej. Nawiązując do innego wątku, taki tryb zdrowo przyłożył się do mniejszej ilości sensownych dyskusji na tym forum.
        • boogiecat Re: Gdzie granice? 25.01.21, 10:11
          Tak, tzw. watki linczowe, w ktorych najbardziej broni sie potrzeby « wyrazenia swoich emocji przez prawdziwych ludzi z krwi i kosci, nie udajacych swietoszkowatych, bo przeciez tyle o sobie wiemy ile nas sprawdzono», odrobinke brakuje im rownowagi
      • boogiecat Re: Gdzie granice? 24.01.21, 23:22
        Tamten temat JEST bulwersujacy. Czytam i oczom nie wierze. Kawalerka na 6,7 m2? Deweloperow bardzo mocno poyebalo, panstwo na to pozwala, a ludzie « nie widza problemu » w takich przyszlosciowych rozwiazaniach.

        Z tego co wiem, to w Polsce nie ma jak na razie problemu nadpopulacji jak w Chinach, i absolutnie zadna argumentacja nie dowiedzie, ze cos takiego ma racje bytu inna niz pompowanie baniek nieruchomosciowych z wiadomymi skutkami.

        Co do slowa srac w publicznej dyskusji- oczywiscie, ze jest uwazane za wulgarne (mysle, ze autorski zamysl taki byl, na forum jest ostatnio wiecej wulgaryzmow zreszta), ale najwidoczniej niewystarczajaco zeby na forum ocenzurowac (moderacja usuwa te najtwardsze przeklenstwa, pewnie maja liste).
        Podejrzewam tez, ze autorka nie uzylaby tego slowa w rozmowie na zywo z duza grupa obcych ludzi.
    • tiszantul Re: Gdzie granice? 24.01.21, 22:27
      "Napisałam w nim coś i teraz się dziwię, że to zrobiłam, zamiast kliknąć w kosz"

      Dlaczego kosz? Czy tylko Strajk Kobiet ma prawo do używania wulgaryzmów? Nie pamiętacie językoznawców i innych ekspertów opowiadających z okazji Strajku Kobiet, ze wulgaryzmy są super, wyrażają pewność siebie i wielką siłę?

      "słowo "srać" nie jest już rozpoznawane jako wulgarne i nienadające się do używania w publicznej rozmowie"

      Ty sobie obejrzyj filmiki ze Strajku Kobiet
      • nangaparbat3 Re: Gdzie granice? 25.01.21, 12:20
        Wiesz, to się zdarza, użyłam tego jako przykład - chodzi mi o to że sama przestaję wiedzieć, co jeszcze można, co nie, co jest moją szajbą starszej pani, a co już weszło do normalnego słownika smile
        • yadaxad Re: Gdzie granice? 25.01.21, 12:38
          Wulgaryzm umownie niesie jakiś przekaz. Używany "banalnie", K jako przecinek, agresywnie -zamiast zwyczajnej prośby, zwrócenia uwagi, jako zbędna chęć upokorzenia, jest prostym, niestosownym wulgaryzmem. Tam gdzie jest uzasadnioną ekspresją, oszczędnie używaną dla podkreślenia, nie stając się tylko sposobem wysławiania się, bywa jak najbardziej akceptowalny.
        • ludzikmichelin4245 Re: Gdzie granice? 25.01.21, 12:39
          Tylko to chyba nie zależy od wieku, tj. to poczucie nienadążania za językiem.
          Ja zaczęłam to mieć w okolicach, strzelam, 2015, gdy Gen Z wszedł do gry, z całym swoim systemem komunikacji. Wprawdzie nie w zakresie wulgaryzmów, ale całej masy zjawisk kultury dziejącej się w internecie (i znajdującej swoje odbicie również w języku).
          I nagle okazało się, że mimo młodego wieku jest się "za starym", żeby wiedzieć, przykładowo, co to "twitch" albo "vaporwave".
    • bi_scotti Re: Gdzie granice? 24.01.21, 22:53
      Czasem sie nie da inaczej. Problem zaczyna sie wtedy gdy zamiast "czasem" jest nonstop. Wtedy faktycznie zacieraja sie granice. Dla mojej matki nie do zaakceptowania bylo uzycie slowa "cholera" przy dziecku (przy mnie) big_grin Ale gdy po ktoryms zatrzymaniu opowiadalam, ze "ten skurwysyn mnie popchnal na sciane" nawet nie mrugnela okiem - forma byla adekwatna do tresci, eh ...
      Poza tym chyba wszyscy maja takie slowa, ktore im przeszkadzaja nawet gdy sa tylko semi-vulgar, dla mnie takim slowem jest "pierdziec" - odbieram je jako tak oblesne i orzydliwe, ze az czuje zapach jaki wydziela suspicious Co ciekawe, opierdzielanie juz mi "nie robi" wink Looks like ... granice kazdy nosi w sobie. Cheers.
      • nuclearwinter Re: Gdzie granice? 25.01.21, 08:40
        Haha, masz rację z tymi semi-vulgar, które rażą, też mam takie na swój użytek. I też nie lubię "pierdzieć" bo jest właśnie takie obleśne, śmierdzi aż z ekranu 😄
        • nangaparbat3 Re: Gdzie granice? 25.01.21, 12:24
          A "pierdoła"? Mnie specjalnie nie razi podobnie zresztą jak "opierdalać", "Zapierdalać" czy "pierdolić".
          Ale właśnie o to mi chodzi - że do potocznego języka wskakuje mnóstwo słow do niedawna uznawanych za publicznie niewymawialne, granice się przesuwają, właśnie to - są w ruchu, w fazie zmiany i trudno się połapać, przynajmniej mnie (a ja sobie lubię zakląć, zawsze lubiłam).
          • nuclearwinter Re: Gdzie granice? 25.01.21, 13:05
            Pierdolić, pojebało kogoś, zapierdalać - lubię, nie rażą mnie (no chyba, że ktoś używa tego non stop i nie zna innych słów, to męczące i irytujące, zresztą wtedy takie słowa tracą na sile wyrazu). Ale są w pewnych sytuacjach trafne, niezbędne i potrzebne, i to bywa że również publicznie.

            Pierdoła jest ok. Rzygać - ok.

            Chyba po namyśle stwierdzam, że nie lubię tych okolofekalnych (posrany, nie zesraj się, pierdzieć itd.), co by na to rzekł Freud 🤔😄
    • panna.nasturcja Re: Gdzie granice? 24.01.21, 22:55
      Szczerze? Myśle, Nanga, ze może to jest różnica pokoleń.
      Nie, nie próbuję Cię obrazić, jestem Ci bliska wiekiem, choć troszkę młodsza.
      I „za moich czasów” wulgaryzmów używał tzw. margines społeczny.
      Pamiętam jak w siódmej klasie dwóch kolegów nauczyło się mówić „spływaj”. I to był szczyt chamstwa wypowiadany głośno w klasie, przy dziewczynkach, choć nigdy przy nauczycielu.
      Jak ktoś się w tym nie wychował, nie osłuchał w domu to nie ma potrzeby używać a używane go razi, zwłaszcza w piśmie, gdy nad wypowiedzią jednak chwile się myśli.
      • boogiecat Re: Gdzie granice? 24.01.21, 23:49
        panna.nasturcja napisał(a):

        > Jak ktoś się w tym nie wychował, nie osłuchał w domu to nie ma potrzeby używać
        > a używane go razi, zwłaszcza w piśmie, gdy nad wypowiedzią jednak chwile się m
        > yśli.

        To nie do konca prawda. Np. u mnie w domu nie bylo brzydkich slow w zasadzie wogole (cholera jasna bylo), a ja jak najbardziej czuje potrzebe ich uzywania (ale faktycznie na forum unikam), natomiast raza mnie uzywane bez sensu, za duzo, przecinkowo- zalezy to wiec od ogolnej jakosci wypowiedzi.
      • aandzia43 Re: Gdzie granice? 25.01.21, 11:31
        Częściowo masz rację. Też jestem z pokolenia niemłodego i też razi mnie wulgarny język w przestrzeni publicznej. Za to miałam i mam wewnętrzną potrzebę użycia czasem mocnego słowa. Prywatnie lub półprywatnie. W domu część nigdy nie przeklinała, część czasem rzuciła mięsem. Chyba wrodzone.
    • magdallenac Re: Gdzie granice? 24.01.21, 23:17
      Ja uważam, że przekleństwa i wulgaryzmy są częścią każdego języka. Kiedy jestem wściekła, do tego stopnia, że przedmioty wokół mnie się elektryzują, to przecież tak naprawdę jestem wku.wiona. Wyrażenie dziecko mnie obrzygało od stóp do głów, jest znacznie bardziej ekspresyjne niż dziecko na mnie zwymiotowało. Jeśli ktoś jest totalnie poyebany, to nie to samo co kretyn, idiota, baran, czy bęcwał. Kiedy ktoś ładnie i składnie pisze przekleństwa mi w ogóle nie przeszkadzają. Ale ja z tych, którzy zawsze woleli soczyste ku.wa mać, niż motyla noga smile
      • aandzia43 Re: Gdzie granice? 25.01.21, 11:26
        Się zgadzam, kiedy me źrenice przybierają kształt sztyletów z walyriańskiej stali to wiadomo że jestem wk......ona a nie zdenerwowana. Celnie i elegancko użyte wulgaryzmy nie przeszkadzają mi, są czasem dobrym kontrapunktem. Takoż wulgaryzmy użyte w sytuacjach skrajnego napięcia wypowiadającego się, gdy widać że człowiekowi ciśnienie zrywa (wyku.wia? wink) klapę wyjścia awaryjnego. Ale ku..a jako przerywnik, posrało czy inne w sytuacjach nieszczególnie dramatycznych? Po co?
        • ludzikmichelin4245 Re: Gdzie granice? 25.01.21, 11:37
          Czuję się wywołana do odpowiedzi, więc prostuję.
          Zagadnienie polityki mieszkaniowej, samowoli deweloperów, nabrzmiałych baniek inwestycyjnych, wywindowanych cen i wielu innych patologii rynku mieszkaniowego w Polsce jest dla mnie tematem mocno emocjonującym, tym bardziej, że dotykającym jednej z najbardziej esencjonalnych potrzeb bytowych człowieka.
          Tak jak wpisałam powyżej, choćby ze względów estetycznych powinnam była użyć np. określenia "pogięło", ale nie zgodzę się, że sam fakt wystawienia na sprzedaż lokalu mieszkalnego o powierzchni 6 metrów nie jest dramatem społecznym, który nie powinien wywoływać silniejszych reakcji.
          Zatem tak - uważam, że osoby, które przykładają rękę do tego stanu rzeczy zasługują na wulgarne określenia, ale zgadzam się, że powinnam była oszczędzić wulgarności ematce.

          • aandzia43 Re: Gdzie granice? 25.01.21, 12:31
            "ale nie zgodzę się, że sam fakt wystawienia na sprzedaż lokalu mieszkalnego o powierzchni 6 metrów nie jest dramatem społecznym, który nie powinien wywoływać silniejszych reakcji."

            Zgadzam się, ciśnienie może podnieść. Może nie od razu dramat społeczny, ale niezdrowy trend na pewno.
    • chococaffe Re: Gdzie granice? 24.01.21, 23:28
      Jeszcze mały off top - często w przestrzeni publicznej (także na tym forum) pojawiają się bardzo, ale to bardzo wulgarne teksty, w których teoretycznie każde słowo samo w sobie jest neutralne.
    • fitfood1664 Re: Gdzie granice? 25.01.21, 08:15
      od kiedy "wypi**dalać" stało się hasłem politycznym, myślę że trochę się przewartościowało, dostosowuję się i nie stronię od wulgaryzmów, potrafię dostosować się do poziomu rozmówcy
      • chococaffe Re: Gdzie granice? 25.01.21, 08:51
        Masz rację, 3 miesiące temu wszystko się zmieniło i ludzie przestali stronić od wulgaryzmów. Wcześniej było lepiej, w ogóle mnie agresji nie tylko wulgaryzmów, nawet wśród forumek......
      • brenya78 Re: Gdzie granice? 25.01.21, 09:46
        "od kiedy "wypi**dalać" stało się hasłem politycznym"

        O to to. Ileż to forumek wyśmialo mnie jak krytykowałam użycie tego hasła przy protestach.
        Przy czy uważam że wulgaryzmy czy jakieś dosadne pisanie w necie, pod nikiem, jest ok. Rozumiem, że jest swego rodzaju wentylem bezpieczeństwa wiec nigdy się raczej nie obrażam że ktoś na forum mnie wyzywa. Bardziej boli głupota.
        • pani07 Re: Gdzie granice? 25.01.21, 10:31
          jowita771 napisał:

          > Wcześniej"spierdalaj" padło z ust posłanki Pawłowicz na sali obrad w sejmie, wi
          > ęc nie udawajmy, że było tak dziewiczo przed strajkiem kobiet.
          >
          No i ??? I tu, i tam w publicznej komunikacji brzmi to równie obrzydliwie. Bo nagle - gdy takie przeklinanie (nawet bardziej)- wejdzie na stałe "do języka"i uznane zostanie za usprawiedliwione.
          Wiesz, słyszałam kiedyś grupę dzieci (nawet nie młodzieży) tak się komunikującej (specyficzna ulica w moim mieście, tzw. nizin społecznych, ale w centrum miasta) -wyłapały pewnie taki język w swoim otoczeniu, tak wiać mówiło się w domu.
    • primula.alpicola Re: Gdzie granice? 25.01.21, 08:23
      Nie postrzegam tego jako wulgaryzm, tylko jako prostackie określenie, takie rynsztokowe i niesmaczne.
      Szczerze, to soczysta "kurwa" brzmi o wiele lepiej niż te uliczne nawiązania do fizjologii.
    • kropkacom Re: Gdzie granice? 25.01.21, 09:26
      Jak rozumiem ta wulgarność miała wzmocnić wypowiedz. No cóż, może się nie podobać i kogoś oburzać ale dla mnie osobiście nawet do przejścia. Oczywiście nie jako przerywnik i w każdej wypowiedzi. Nie do przejścia jest (dla mnie) obrażanie rozmówców typu (też na forum) typu: to debilko, kretynko i tak dalej.
    • jowita771 Re: Gdzie granice? 25.01.21, 09:33
      Myślę, że się znieczulamy. Jeszcze parę lat temu też nie mieściło mi się w głowie, że można użyć tego słowa (i żadnego z jego derywatów), a teraz już aż tak nie razi. Język żyje.
    • brenya78 Re: Gdzie granice? 25.01.21, 09:43
      Mnie bardziej uwiera to, że tytuł wątku nie zawiera żadnej informacji o tym czym jest wątek. Powinno być to uznawane za niezgodne z regulaminem/netykieta i bezlitośnie kasowane.
    • aandzia43 Re: Gdzie granice? 25.01.21, 11:14
      Wyrażam się i zawsze wyrażałam hmm.. mięsiście, nawet w zamierzchłych czasach gdy kolokwializmy w rozmowach nieprywatnych absolutnie nie uchodziły. Ale nawet mnie zaczęło razić to, co dzieje się z językiem od kilku lat. Wiele granic zostało już przekroczonych, mam nadzieję że kiedyś ta fala wyhamuje. Nie założyłabym wątku z posraniem w tytule, pogięło wystarcza mi na wyrażenie na forum emocji w temacie patodeweloperki. Popier....ło to na grubsze sprawy. Z wykropkowaniem i nie w tytule.
    • olena.s Re: Gdzie granice? 25.01.21, 12:43
      Znajomy z USA opowiadał mi przed laty taką story, jak to rodak przebywający w Nowym Jorku został przywieziony do szpitala.
      W NY w miarę możliwości starali się na pacjenta nasyłać takiego lekarza, którzy mógł się porozumieć w języku chorego.
      No i rano do rodaka przychodzi doktor w białym fartuchu, całym swoim jestestwem od fryzury przez kosztowny krawat po precyzyjny manikiur promieniujący dobrobytem, kosztowną edukacją oraz przynależnością do wyższych kręgów społecznych. Wita się, przedstawia, wyciąga kwestionariusz i pyta: "srołeś dzisiok?".

      Tak więc "sranie" było wulgarne i niedopuszczalne tylko w pewnych kręgach społecznych. W innych nie. Tyle że bogaty lekarz odziedziczył polszczyznę która nie zbiegała się z jego statusem i wykształceniem. Cóż, był wnukiem imigrantów z jakiejś chałupki malućkiej popod wirsyckiem.
    • stephanie.plum Re: Gdzie granice? 25.01.21, 13:23
      nie tyle chodzi o wulgaryzm, co o to, że wyraz "srać" jest szczególnie dotkliwy dla ucha (oka?)

      taki jakiś dosadnie dźwiękonaśladowczy
      a nie zawsze chce się myśleć o defekacji, zwłaszcza o bardzo luźnych stolcach.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka