mamabianusi
26.01.21, 01:03
Czesc. Czytam namietnie ematke ale bardzo rzadko pisze. Moze ktos chcialby wypowiedziec sie, pomoc oceniac sytuacje.
Mamy przyjaciol/znajomych od 6 lat. Na poczatki spotykalismy sie niemal Co tydzien, pozniej rzadziej(nowe obowiazki itp) ale I tak wszystkie swieta, urodziny itp spedzalismy razem. Nasze dzieci sa zaprzyjaznione.
Jakies 4 lata temu na imprezie kolega uswiadomil nasza corke, ze nie ma sw. Mikolaja. Moze drobiazg dla doroslego, ale dla dzieci niekoniecznie. Corka bardzo to przezyla, dlugo plakala.nie robilismy z tego afery, on nie zdawal sobie sprawy, ze ona tego nie wie, glupio wyszlo. Wiedzial jednak jaka byla reakcja.
No I teraz swiateczna imprez, super zabawka, alkohol I on zaczyna uswiadamiac nasze kolejne dziecko, zartem oczywiscie. Siedzialas wtedy z kolezanka w innym pokoju, ale slyszsc coraz glosniejsza rozmowe, poszla zobaczyc co sie stalo. Maz po raz kolejny prosi, zeby przestal o tym mowic, bo na sasiedziej kanapie siedzi dziecko. A ten sie dalej nakreca. Maz prosi I prosi, ja probuje tez jakos zalagodzic sytuacje, a ten dalej. W koncu maz tak sie wkurzyl, ze powiedzialo, zeby lepiej wracal do domu. Wyprosil go, wiec reszta, tez poszla. Na pozegnanie kolezanka usciskala mnie, prosila, zebym sie nie przrjmowala itp, w nocy pisala, ze przepraszam I placze.
Liczylismy, ze kolega zadzwoni ale od tamtej pory cisza. Ja tez nie podejmowalam tematu, rozmawialysmy tylko na inne tematy.
No I kiedy w koncu podjelas temat okazalo sie, ze oni w ogole sie czuja sie winni, ze im strasznie przykro, ze nic z tym nie zrobilam. Dyskusja byla dluga. Maja zal, ze probuje zrobic ich wspilwinny i tej sytuacji, bo powinnismy przyjechac przeprosic a nie tak okropnie potraktowac...
Zgadzam sie, ze wyproszenie nie bylo ok.Nie przyjmuja jednak do wiadomosci, ze byl powod, a w tamtej chwili maz nie widzial innego wyjscia, zeby przerwac tamta rozmowe, nic nie docieralo do kolegi. Nie widze tez powodu, zebym to ja miala przepraszac(kolezanka z reszta tez nie) bo to nie byla nasza rozmowa.
Generalnie. Kto powinien przeprosic pierwszy? My (a raczej maz) bo wyprosil gosci z domu? Oni(on), bo nie uszanowal naszych pogladow I mimo prosb nie przerwal monologu o sw Mikolaju(a obok siedzialo dziecko)?
Probowalam kompromisu, ale oni absolutnie nie widza powodu, zeby uznac, ze tez sa winni calej sprawie. Doslownie tak mi napisano.wg nich nic nie usprawiedliwia wyproszenie z domu.
A jak wy uwazacie? Oczywiscie cala rozmowa byla duuuzo dluzsza, ale sedno zachowalam
--