Dodaj do ulubionych

On chyba nie chce się żenić

28.10.04, 13:17
Jesteśmy ze sobą kilka lat. Mamy małe dziecko. Ciąża była nieplanowana.
Postanowiliśmy się pobrać. Niestety w pewnym momencie mój partner wycofał
się. Mówił, że nie wie czy chce być ze mną. Powodem był mój charakter.
Czasami kłócilismy się i to nie podobało się mojemu partnerowi. Szukał ideału
a ja nim nie byłam. Było mi przykro, ale pomyślałam, że zmienię się,
przestaniemy się kłócić i może wtedy on zdecyduje się. Przez cały czas bardzo
mi na nim zależało, robiłam wszystko, żeby było dobrze. I myślę, że było
bardzo dobrze. Zdarzały się czasem kłótnie, ale naprawdę bardzo rzadko.
Czekałam na decyzję mojego partnera, ale on twierdził, że jeszcze nie dojrzał
do tak poważnej decyzji, że jeszcze poczekamy. Minęło kilka lat. Ja jednak w
pewnym momecnie poczułam, że nie jesteśmy rodziną. chiałam mieć jeszcze jedno
dziecko. Zaczełam wspominać delikatnie partnerowi o swoich obawach ale znowu
słyszałam to samo. Wpadłam w lekką depresję, miałam poczucie winy, nie
potrafiłam sobie z tym wszystkim poradzić. W koncu doszło do strasznej
kłótni. Po awanturze doszłam do wniosku, że powinniśmy się roztać, że może
nie jesteśmy sobie przeznaczeni. Mój partnet przestraszył się. Było mi bardzo
przykro, ale nie chciałam tak dalej żyć. Dodam, że jest osobą odpowiedzialną,
ma mnostwo zalet. Nie był jednak dojrzały emocjonalnie. Poszłam do
psychologa. Psycholog bardzo mi pomógł. Pomógł mi pozbyć się wyrzutów
sumienia. Przeprowdziłam jakiś czas temu ze swoim mężczyzną poważną rozmowę.
Powiedziałam mu czego od niego oczekuję i dałam mu czas na podjęcie decyzji.
Czas minął. Rozmawialiśmy i mój partner powiedział, że chce żebyśmy pobrali
się, że powinnismy to zrobić. Oczywiscie ucieszyłam się. I tak naprawdę
myślałam, że on chce. Byliśmy w kościele. Ksiądz prosił nas o załatwienie
dokumentów. Widzę jednak, że on robi to bardzo niechętnie. Nic nie robi w tym
kierunku. To znaczy robi kiedy ja naciskam. Widzę, że sprawia mu to jakąś
straszną trudność. Nie chce o tym rozmawiać, jest jakiś rozdrażniony kiedy o
tym wspominam. Ustaliliśmy, że nie robimy żadnej imprezy. Będziemy tylko my i
świadkowie. I chodzi tylko o dostarczenie tych dokumentów. Już sama nie wiem
co mam o tym myśleć. Czy tacy są faceci? Czy może ja za dużo od niego
wymagam? Przecież nie wymagam od niego, żeby sie oświadczał, kupował
piersionek zaręczynowy. Cieszyłam się a teraz czuję, że zaczyna mnie to
denerwować. Porozmawiać z nim? Powiedzieć o swoich obawach? A może on ma
prawo tak sie zachowywać? Może to normalne? Dodam, że on twierdzi, że mnie
kocha.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • jasiowa_mama Re: On chyba nie chce się żenić 28.10.04, 13:33
      Po ile Wy macie lat?
      • nova_mama1 Re: On chyba nie chce się żenić 28.10.04, 13:42
        Czy chcesz napisać, że nasze problemy są dziecinne?
        • jasiowa_mama Re: On chyba nie chce się żenić 28.10.04, 13:48
          nova_mama1 napisała:

          > Czy chcesz napisać, że nasze problemy są dziecinne?

          Nie ,tylko zastanawiałam się po ile macie lat.
          Jesli wyczuwasz,że on nie chce slubu to z nim o tym jeszcze raz
          porozmawiaj.Zapytaj czy nie chce się wycofać.Z takiego małażeństwa "na siłę"
          nic dobrego nie wyniknie.Powiedz mu,że to poważna decyzja -jesli nadal ma
          wątpliwości to niech Ci o tym powie.
      • maja45 Re: On chyba nie chce się żenić 28.10.04, 13:46
        Być może Twój partner ma wiele zalet, ale jego delikatnie mówiąc brak
        entuzjazmu, jesli chodzi o plany małzenstkie, moim zdaniem nienajlepiej rokuje
        waszemu związkowi.Moze partner sam pochodzi z rozbitej rodziny i ma jakiś
        podswiadomy lęk?
        Moze obawia się obowiązków?
        Może Ty za bardzo napierasz i to powoduje jego "ucieczkę".
        Jesli się naprawdę kochacie , to mozecie wspólnie szcerze porozmawiac o swoich
        obawach i lękach. Wydaje mi się to konieczne, zanim weżmiecie ślub.
        Pozdrawiam.
        MARTA
    • ewa2233 Re: On chyba nie chce się żenić 28.10.04, 13:43
      Myślę, że powinniście poważnie porozmawiać.
      Dlaczego dla Ciebie ślub jest tak ważny, dlaczego dla niego nie jest.
      Czego Ty oczekujesz PO ślubie, a czego on się boi.

      Tak naprawdę, jeśli partner nie jest "chętny" na ślub,
      to trochę "otwierasz mu furtkę" do późniejszych narzekań, że nie tak miało być.

      Powiedz mu o wszystkim, o tym, że tylko przypominaniem "popychasz" go do
      działania w kierunku ślubu - też.
      Mówcie o wszystkim TERAZ.
      Może faceci boją się tzw. zobowiązań, ALE ...
      macie dziecko i to już JEST zobowiązanie.
      Jeśli jesteście ze sobą długo - i chcecie być nadal, niech Ci wyjaśni DLACZEGO
      nie ma w nim radości w podjęciu decyzji o byciu razem?
      Może obawia się, że znowu się zmienisz na taką jak kiedyś, bo będziesz
      miała "gwarancję" w postaci papierka (który przecież żadną gwarancją nie jest)?
      Rozumiem, czasem trzeba CZASU, aby się poznać, spróbować.
      Ale PRÓBA nie może trwać wiecznie!

      I wiesz co? Wygląda na to, że to jednak bardziej Tobie zależy na nim!
      On w Twoim opowiadaniu wygląda na królewicza, który RACZY wziąć ślub.
      Oświadczyny, kupowanie pierścionka zaręczynowego
      (dla kochającego mężczyzny) nie jest żadnym WYMAGANIEM.
      Oświadcza się i daje pierścionek, bo to wyraża jego miłość do kobety.
      Czy nie warto tego zrobić aby zobaczyć jej łzy wzruszenia?

      A czy w ogóle jest sens brać ślub w takiej "dusznej" atmosferze?
      Myślę, że nie zdecydowałabym się bez spontaniczności ze strony przyszłego męża.
      Pozdrawiam!
      Podejmij WŁAŚCIWĄ decyzję, bo ona zaważy na Twoim życiu!
      • mama_radka Re: On chyba nie chce się żenić 28.10.04, 13:48
        Zgadzam się z ewą, i jeszcze jedno jesli teraz Twój partner nie chce tak do
        końca być Twoim mężem to nic na siłę, zastanów się skąd się biorą rozwody? A
        już mi się wydaje śmieszne, że chciałaś mieć drugie dziecko, żeby stworzyć
        rodzinę, a to nie tak, nie tak.
        • nova_mama1 Re: On chyba nie chce się żenić 28.10.04, 13:59
          Dziękuję Wam dziewczyny.
          Myślę, że powinniśmy jeszcze raz szczerze porozmawiać. Mój partner powiedział
          kiedyś, że ślub jest dla niego bardzo ważny i dlatego nie chce przysięgać w
          kosciele, kiedy nie jest do końca przekonany, że chce być ze mną. Może gdyby
          powiedział, że ślub dla niego nic nie znaczy byłoby mi łatwiej z nim żyć w
          takim związku. Jesteśmy osobami wierzącymi i może dlatego tak bardzo mi
          przeszkadza to, że nie mamy ślubu. Mamy dziecko. On kocha córkę, jest
          wspaniałym ojcem. Córka bardzo kocha tatę. Ja też go kocham. Owszem nie
          jesteśmy sobą oczarowani. Ale myślę, że szanujemy się, możemy na siebie liczyć,
          czujemy się ze soba dobrze.
          Jeszcze raz dziekuję i pozdawiam
          • ewa2233 Re: On chyba nie chce się żenić 28.10.04, 14:07
            nova_mama1 napisała: Jesteśmy osobami wierzącymi
            Córka bardzo kocha tatę. Ja też go kocham. Owszem nie
            > jesteśmy sobą oczarowani. Ale myślę, że szanujemy się, możemy na siebie
            liczyć, czujemy się ze soba dobrze.

            Hmm...
            Jeśli jesteście osobami wierzącymi, a mąż nie jest pewny swych uczuć
            (o tym nie piszesz, więc tak zakładam - biorąc pod uwagę "brak oczarowania")
            to może boi się przysięgi przed Bogiem, mówiącej o miłości ?
            Bo wierność, uczciwość małżeńską, nie opuszczenie w dobrej i złej doli do końca
            życia - można "wypracować".
            A miłość jest albo nie.
            A gdy jej brak - jak ją przysięgać ?
    • weronikarb Re: On chyba nie chce się żenić 28.10.04, 13:50
      Wiesz nie napisze chyba nic nowego.
      Dziwie sie że Ci sie chce, u mnie miłość już dawno by umarła.
      Pozatym gdzie Twoja duma kobieto, Ty się prosisz o ślub?
      Ty go caly czas ciągniesz za rękę aby wszystko pozałatwiał.
      Kobieto pomyśl na spokojnie, mężczyzna który kocha zrobi wszystko aby jego
      kobieta była szcześliwa. Wie napewno ze przewanie kazda z nas chce miec
      tzw. "gniazdo" czyli slub, dom, gromadka dzieci.
      Z Twojego postu widac ze nie ukrywalas tego ze chcesz czegos wiecej niz zwiazku
      nieformalnego.
      Naprawde dziwie sie Tobie i wierze teraz w powiedzenie że kobieta zrobi
      wszystko aby wyjsc za maz nawet wiazac i sila zaprowadzajac przed oltarz
      Takie malzenstwo to moim zdaniem bedzie tragizm i paradoks
      • melka_x Re: On chyba nie chce się żenić 28.10.04, 14:07
        Wiesz weronikarb chyba nie pomogłaś autorce wątku, za to na pewno sprawiłaś, że
        poczuła się gorzej, a chyba i tak nie jest w najlepszej formie.

        A tak ogólniej - jak słyszę takie historie, to myślę, że coś jednak jest w
        przekonaniu, że konkubinat to unikanie odpowiedzialności. Z punktu widzenia
        mężczyzny - można mieć ciastko i można je zjeść. Można mieć rodzinę, dom, seks,
        bliskość, nawet dzieci, a jednocześnie nie mieć poczucia zobowiązań, za to
        świadomość otwartych drzwi.

        Obawiam się, że czeka Cię bardzo bolesna rozmowa. Nie powinnaś wychodzić za
        mąż, nie wiedząc co kryje się za obawami Twojego partnera. Może faktycznie złe
        doświadczenia z dzieciństwa, może ogromna niechęć do formalności, może strach
        przed powrotem konfliktów, ale może to jednak coś innego? Może on szuka kogoś
        innego? W żadnym wypadku Ci tego nie życzę, ale niestety i możliwość, że
        jesteś "poczekalnią" do nowego, lepszego życia z kimś innym jest prawdopodobna.
        Sądzę, że tego musisz się dowiedzieć. Po iluś latach spędzonych razem masz
        prawo oczekiwać uczciwości i szczerości, zapytaj go.

        Acha, formalności ślubne ja też załatawiałam sama, gdzie się tylko dało i wiem,
        że nie miało to żadnego związku z miłością i pewnością decyzji o ślubie mojego
        męża. On po prostu dostaje wysypki przed wejściem do urzędu. Może więc
        demonizujesz całą sytuację?
        • triss_merigold6 Re: On chyba nie chce się żenić 28.10.04, 14:48
          A wiesz, Melka, że to samo mi przyszło do głowy? Że konkubinat, zwłaszcza
          wieloletni jest z punktu widzenia mężczyzny (zazwyczaj) szalenie wygodny. I
          nieraz po latch bycia razem coraz trudniej facetowi zdecydować się na ślub, bo
          cóż miałby zmienić albo po co. Ten ślub - nieważne czy kościelny czy cywilny -
          to publiczna deklaracja przyjęcia na siebie zobowiązań. Nie gwarancja szczęścia
          ale deklaracja woli przynajmniej.
          IMO partner novej mamy nie rokuje najlepiej szczerze mówiąc, niemniej jednak ma
          ona pełne prawo dowiedzenia się "na czym stoi" i czego może się spodziewać w
          przyszłości.
        • nova_mama1 Re: On chyba nie chce się żenić 28.10.04, 15:01
          Wiem, że mój partner ma w tej chwili dużo spraw na głowie. Chodzi jednak o
          jeden telefon do jego matki, która ma mu załatwić ten dokument i wysłać pocztą.
          Czy to naprawdę tak wiele? Poza tym myślałam, że ślub bedzie kojarzył sie z
          czymś przyjemnym. Napisałam już, że nie będzie żadnego wesela. Ksiądz poszedł
          nam na rękę, nie będzie żadnych kursów przedmałżeńskich. Ja jestem w stanie
          załatwić wszystkie formalności. Dla mnie to żaden problem, jednak nie wszystko
          moge zrobić sama. Zresztą nie o to chodzi. Martwi mnie raczej brak enutzjazmu z
          jego strony. Tak naprawdę to nawet o tym nie rozmawiamy.
          Może to prawda, że nie mam dumy. Ktoś jednak wytłumaczył mi, że właśnie mam
          prawo nalegać na ślub, mam prawo mówić co jest dla mnie ważne. Teraz jednak
          widząc brak zaangażowania mojego faceta nie jestem juz o tym przekonana.

          Dziękuję. Pomogłyście mi spojrzeć na to z innej strony.
          • evee1 Re: On chyba nie chce się żenić 28.10.04, 15:26
            Moze zapytaj sie jak on sobie wyobraza Wasze wspolne zycie za lat 10, 20.
            Czy widzi Was razem i jezeli nie, to dlaczego.
            Czy chcialby miec wiecej dzieci - ty chyba o tym myslisz.
            I ja bym radzila dziecko podrzucic babci na weekend i przegadac z nim ten
            weekend. Rozebrac na czesci pierwsze te jego niechec do instytucji malzenstwa.
            Lepiej teraz niz za pare lat na sprawie rozwodowej sad(.
            Ja ze swoim obecnym mezem rozstalam sie tuz przed slubem. Na pol roku. Nie bylo
            to spowodowane osobami trzecimi, tylko wlasnie strachem mojego M przed
            podejciem kroku ostatecznego. Bylo to jak kubel zimnej wody na glowe nas
            obojga. Tak, na jego glowe tez, bo co prawda nie musial sie zenic, ale za to
            stracil mnie na dobre. I jak to do niego dotarlo, to okazalo sie, ze zyc beze
            mnie nie moze i galopem popedzil do oltarza. I w sumie ciesze sie, ze tak sie
            stalo, bo wiele przez te pol roku przemyslelismy.
            Dobrych wyborow zycze.
        • jasiowa_mama Re: On chyba nie chce się żenić 28.10.04, 15:19
          melka_x napisała:
          "A tak ogólniej - jak słyszę takie historie, to myślę, że coś jednak jest w
          przekonaniu, że konkubinat to unikanie odpowiedzialności. Z punktu widzenia
          mężczyzny - można mieć ciastko i można je zjeść. Można mieć rodzinę, dom, seks,
          bliskość, nawet dzieci, a jednocześnie nie mieć poczucia zobowiązań, za to
          świadomość otwartych drzwi."

          Bzdura.To czy ktoś jest mężem albo konkubentem nie ma nic do rzeczy.Zarówno
          małzonek w pojęciu prawnym może okazać się nieodpowiedzialnym
          człowiekiem.Bardziej szanuję ludzi ,którzy zastanawiają się nad małżeństwem i
          podchodzą do tego poważnie niż nad małzonkeim,który w poważaniu ma
          przysięgę.Poczucie zobowiązań zalezy wyłącznie od danego człowieka bez względu
          na to czy to mąż czy konkubent(fakt to drugie słowo rodem z kroniki kryminalnej)
          • melka_x Re: On chyba nie chce się żenić 28.10.04, 15:38
            > Bzdura.To czy ktoś jest mężem albo konkubentem nie ma nic do rzeczy

            Statystyki mówią co innego. Nie wiem jak Ty jasiowa mamo, ale ja z liczbami nie
            dyskutuję.

            > Zarówno
            > małzonek w pojęciu prawnym może okazać się nieodpowiedzialnym
            > człowiekiem.Bardziej szanuję ludzi ,którzy zastanawiają się nad małżeństwem i
            > podchodzą do tego poważnie niż nad małzonkeim,który w poważaniu ma
            > przysięgę.Poczucie zobowiązań zalezy wyłącznie od danego człowieka bez
            względu
            > na to czy to mąż czy konkubent(fakt to drugie słowo rodem z kroniki
            kryminalnej

            A myślisz, że dlaczego we wszystkich monogamicznych kulturach (w części
            niemonogamicznych zresztą czasem też)istniał odpowiednik naszej ceremonii
            ślubnej? I od razu powiem, że nie wszędzie były to względy religijne. Biorąc
            pod uwagę jak wiele te kultury różni jest zaskakująco wiele podobieństw;
            przysięga, świadkowie, tam gdzie jest znane pismo, umowa jest spisywana itd.
            Pewnie, że zdarzają się nieodpowiedzialni mężowie (czy żony), ale widzisz
            większość ludzi jest tak skontruowana, że nie lubi publicznie składać obietnic
            bez pokrycia, że czuje większą presję przy deklaracjach składanych przy
            świadkach. Dlatego jeśli człowiek odpowiedzialny chce wziąć ślub, to owszem nie
            daje to gwarancji na całe życie, ale daje pewność, że przynajmniej w tym
            momencie ta osoba chce z nami spędzić życie. Ja życzę nowej mamie, żeby w
            przypadku jej partnera problem leżał w czym innym, ale nie dziwię się jej, że
            zastanawia się, czy faktycznie jest kochana i czy facet nie próbuje sobie
            trzymać otwartych drzwi.
      • bambo44 Re: On chyba nie chce się żenić 29.10.04, 00:48
        weronikarb napisała:

        > mężczyzna który kocha zrobi wszystko aby jego
        > kobieta była szcześliwa.

        Święta prawda.

        ______________
        Jestem tatąsmile
    • lizzy Re: On chyba nie chce się żenić 28.10.04, 15:11
      Moim zdaniem z mężczyznami nie ma sensu dużo rozmawiać i dzielić włos na
      czworo. Nie ma też sensu czekać aż on się domyśli o co Ci chodzi, bo raczej się
      się nie domyśli. Skoro powiedział że chce się z Tobą żenić i Cię kocha - to
      tego się trzymaj do odwołania. Myślę, ( jeśli oczywiście Tobie zależy ), że
      dobrze byłoby zaproponować mu konkretny termin, w którym pojedziecie razem
      załatwić te dokumenty i koniec. Nie jęczeć , nie gderać tylko działać ( ale nie
      wyręczać ) i będzie jasność.
      Każdy normalny facet poproszony o zrobienie czegoś mówi zaraz i to zaraz w
      przypadku mojego męża na przykład trwa jakieś 2 tygodnie. Ja tam czekam
      cierpliwie i przypominam średnio raz na tydzień. Zwykle się doczekuję ale z
      poślizgiem. Już nie rozpaczam z tego powodu.
      Pozdr
    • kulcia1 Re: On chyba nie chce się żenić 28.10.04, 15:22
      Jestem z moim partnerem prawie dwa lata tez mamy dziecko (wpadka) nigdy nie
      bylo dobrze miedzy nami ,ale postanowilismy probowac bo cos tam jednak nas
      laczylo . Nigdy nie rozmawialismy o slubie od samego poczatku bycia , tylko
      rodzina w zartach pyta no kiedy slub ...... na to moj partner z powaga potrafi
      odpowiedziec slub po co? zeby sie pozniej rozwodzic? nic na sile ....wtedy ja
      zachowuje zimna twarz i usmiecham sie do rodzinki tenat skonczony . Nigdy nie
      wspomnialam nic na ten temat ani nie zamierazm wspomniec to jego dzialka
      uwazam , choc w tajemnicy powiem ze chcialabym aby mi sie oswiadczyl itd. tez
      go kocham i zalezy mi na nim . Jak urodzilam , przyszedl do szpitala z pieknym
      pierscionkiem kwiatami powiedzial kocham cie wreczyl mi pierscien i powiedzial
      (cyt. ale to jeszcze nie malzenski...) wtedy poczulam sie jakos dziwnie
      absolutnie nie oczekiwalam oswiadczyn z jego strony ale wymusil u mnie poczucie
      czekania z niecierpliwoscia na ten malzenski pierscionek hehe,, ja sie tylko
      usmiechnelam i od tego czasu zero rozmow wspolnych na temat slubu . Mysle ze
      nie powinnas nalegac to dzialka mezczyzny prosic o reke , teraz on wie ze ty
      chcesz bardzo go kochasz i bardzo ci na tym zalezy w pewnym stopniu sie
      ponizasz przed nim tak mi sie wydaje . Nie wiem moze sie mysle ale uwazam ze
      powinas odkrecic to zalatwianie slubu i powiedziec ze widocznie nie jest
      jeszcze czas skoro jemu tak ciezko przychodzi ta mysl o malzenstwie . Trzymaj
      sie.
    • hana1707 Re: On chyba nie chce się żenić 28.10.04, 22:23
      Szczerość wobec partnera to jedna z podstaw dobrego związku. Przekonałam się na
      własnej skórze, że trzeba mówić facetowi o potrzebach, obawach,
      radościach...Słuchac także tego, co on ma do powiedzenia. Facet jest takim
      typem, że trzeba do niego "prosto z mostu", bo sam się nie domyśli( chociaz
      uważam mojego męża za bardzo inteligentnego), a kobieta tylko niepotrzebnie sie
      zamartwia. Trzeba rozmawiać.
      Pozdrawiam ciepło, hana
    • alpepe normalne? pewnie, że tak, choć boli n/t 28.10.04, 23:16
    • bambo44 Re: On chyba nie chce się żenić 29.10.04, 01:13
      Przecież to jest straszne!

      Piszesz:

      > Jesteśmy ze sobą kilka lat. Mamy małe dziecko.

      a zaraz potem:

      > on twierdził, że jeszcze nie dojrzał do tak poważnej
      > decyzji,

      i

      > Dodam, że jest osobą odpowiedzialną, ma mnostwo zalet.

      Przepraszam, że tak po kolei cytuję, ale szlag mnie trafił jak to czytałem.
      Dziewczyno obudź się. Może on i ma mnóstwo zalet (w Twoich oczach na pewno),
      ale nie mów, że jest osobą odpowiedzialną. To według Ciebie zmajstrowanie
      dzieciaka, a potem twierdzenie, że nie dojrzało się do tak poważnej decyzji
      jest przejawem odpowiedzialności? Bo według mnie jest wręcz przeciwnie, Twój
      partner to nieodpowiedzialny chłopczyk!!!

      Dalej piszesz:

      > Czy tacy są faceci?

      Tak, niektórzy faceci są zupełnie nieodpowiedzialni. I jeszcze jak trafią na
      kobietę, która im na to pozwala, daje im za darmo sex, jedzenie, sprzątanie,
      pranie, przyjaźń, to są skłonni to wykorzystać bez zaoferowania niczego w
      zamian. Z ich punktu widzenia to po co się zobowiązywać, skoro to nie jest
      konieczne! NA SZCZĘŚCIE NIE WSZYSCY FACECI SĄ TACY!!!

      Bardzo mi przykro, bo wygląda że związałaś się z właśnie takim facetem. Ale
      również mi przykro, bo sama się do tego przyczyniasz pozwalając mu na to.

      > Porozmawiać z nim? Powiedzieć o swoich obawach?

      Jak najbardziej TAK. Nie mówiąc mu o tym tak jakby mówisz mu, że Ty się z nim
      zgadzasz. On myśli, że dla Ciebie to nie jest problem.

      > A może on ma prawo tak sie zachowywać? Może to normalne?

      Dopóki Ty się na no godzisz to tak, jak najbardziej. Jaką ma motywację do
      zmiany! Ale jeśli Tobie to nie odpowiada (a z Twojej wypowiedzi wynika, że tak
      jest) to on nie ma najmniejszego moralnego prawa tak się zachowywać.

      > Dodam, że on twierdzi, że mnie kocha.

      To mu powiedz, żeby to okazał zaspokajając Twoje i Waszego dziecka potrzeby
      rodziny i poczucia bezpieczeństwa.

      ______________
      Jestem Tatąsmile
    • wieczna-gosia Re: On chyba nie chce się żenić 29.10.04, 09:57
      Pogon tego cwaniaka.
      Tzn nie pogon od siebie tylko pogon do podjecia decyzji.
      Tu juz nie chodzi o slub- ale co to za teksty ze on nie jest pewnien i nie
      dojrzal?
      Ma dziecko- TO jest najpowazniejsza decyzja w zyciu! a nie hocki klocki przed
      oltarzem.
      Co znaczy nie dojrzal- to nie wino jest wink
      Powinnas na razie olac slub i zakomunikowac mu ze:
      kobieta to nie spowiednik i za rozwazania "nie wiem kochanie czy ty to ty" w
      momencie gdy ma sie dziecko- to mozna w twarz zarobic z mety.
      Ze oczekujesz jasnej deklaracji czy chce z toba byc czy nie. Woz albo przewoz.
      Ty chcesz sie czuc jak kobieta jego zycia. Do tgo slubu nie trzeba (chociaz
      mila rzecz) ale deklaracja jest potrzebna. A jak takiej deklaracji nie chce
      zlozyc to niech spada na bambus bo ty musisz sobie zycie ulozyc wink

      Nie, no upraszczam z tym na bambus, ale mam wrazenie ze ty po psychologach
      chodzisz a facet sie rozgrzesza. "On nie jest gotowy" ach no faktycznie a na
      tatusia to byl gotowy? Co slub zmieni- i tak jestescie nieodlacznie zwiazani ze
      soba i tak przy jakimkolwiek formalnym czy nieformalnym rozstaniu- dziecko
      bedzie problemem. Moze to by sobie jasnie pan raczyl uswiadomic?

      Uporzadkujcie sprawy zwiazane z opieka nad dzieckiem, z dziedziczeniem, itd. A
      slubu jak papieru sie boi- prosze bardzo moze nue byc.

      Bo ja prawde mowiac tez oba sluby zalatwialam sama. Ale jednoczesnie mialam
      poczucie ze moj maz chce ze mna byc- ze slubem czy bez po prostu mial taka
      wole. Twoj sie bawi w gierki- trzeba go troszke spionizowac wink

      Powodzenia.
    • virtual_moth Re: On chyba nie chce się żenić 29.10.04, 13:13
      Oj, nova_mamo...
      Miałam podobną sytuację. Przed nieplanowaną ciążą facet mi się oświadczał, po
      urodzeniu dziecka przez roku bujał się z załatwianiem papierów. Wszystko
      skończyło się tak, że ostatecznie zarzucił mi, że to ja go namówiłam do tych
      oświadczyn, bo tak naprawdę "nie było gotowy". Sraty pierdaty.

      Już z nim nie jestem, bo szybko okazało się dlaczego ze mną był. Dla pieniędzy,
      wypranych skarpetek i dachu nad głową.

      Może moja historia da Ci do myślenia.

      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka