panna.nasturcja
05.05.21, 22:51
Pierwszy wątek czytałam wczoraj, więc nie cały, drugi dziś i mam kilka wniosków.
A że trwale schudłam kilkadziesiąt kilogramów bez operacji to napiszę co wiem, może się komuś przyda.
Uwaga: nie piszę o osobach, które tyją, bo chorują na jakąś chorobę przewlekłą powodującą tycie, bo się na tym nie znam (tak, wiem, że otyłość to też choroba i nie o niej piszę).
1. Większość osób otyłych wie, że jest otyła - nie trzeba im tego mówić.
2. Większość osób otyłych wie, że otyłość jest szkodliwa dla zdrowia.
3. Większość osób otyłych wie, że trzeba mniej jeść. Ale jest głodna.
4. Większość osób otyłych próbowała wiele razy schudnąć, części z nich się to udało lepiej lub gorzej, niektórym spektakularnie, na ogół kilogramy i tak wracają.
Otyłość ma swoje źródła w dzieciństwie.
U części osób bo były wtedy otyłe (słodki pyzaty bobas, marzenie naszych babć), a komórki tłuszczowe trwają, takie osoby mają tendencję do tycia.
U części bo były/bywały głodne i teraz to kompensują.
Część była karmiona bez przerwy, wciąż pakowano im jedzenie do buzi - nie znają uczucia sytości i głodu, nie czują własnego ciała.
Część była przekarmiana, zmuszana do jedzenia, ograniczano jej jedzenie, wyśmiewano ciało - to wszystko kończy się zaburzeniami odżywiania.
Większość z nas była nagradzana jedzeniem (deser jak ładnie zjesz obiad, lody w nagrodę za piątkę, lizak, bo byłaś grzeczna itd, itd) a potem sama się tak nagradzała za wytrwałość w dowolnej kwestii - tak wiąże się jedzenie z emocjami a potem bardzo trudno ten węzeł odplatać.
I ostatnie, ale bardzo ważne: większość osób trwale otyłych miała złe dzieciństwo.
Była bita, bardzo często molestowana seksualnie, upokarzana, niszczona psychicznie, wyśmiewana, zmuszana do bycia najlepszą uczennicą, muzykiem, sportowcem - oczywiście nie wszystko na raz, ale i tak wystarczy.
Większość osób otyłych je, bo tak radzi sobie z emocjami.
A na spaprane dzieciństwo nakładają się emocjonalne problemy wynikające z bycia otyłym: brak akceptacji swojego ciała i samej siebie, problemy w relacjach z ludźmi, poczucie, że jest się do niczego, bo tyle razy już sobie obiecywałam i nic, nie mam silnej woli, do niczego się nie nadaję, nawet schudnąć nie umiem, jestem do du...
Rozwiązaniem jest przede wszystkim psychoterapia i poradzenie sobie z emocjami.
Owszem, często potem przyda się dietetyk, jeszcze lepiej dobry psychodietetyk ( w Polsce ich mało), ale często sama psychoterapia wystarczy, bo wiedza o zdrowym jedzeniu na ogół jest.
Nie ma natomiast metody by wdrożyć ją w życie, tak jakby organizm sam sobie szkodził, sam siebie sabotował, sam sobie robił na złość.
I żeby było jasne: nie chcę napisać, że osoba szczupła nie ma problemów i że zawsze jest zdrowa emocjonalnie.
Chcę powiedzieć, że osoba otyła ma problem z jedzeniem, ale to jest objaw!
Przyczyną tego objawu bywają bardzo często problemy emocjonalne, prawie zawsze związane z dzieciństwem, wczesną młodością.
Poradzenie sobie z nimi nie na poziomie intelektualnym a emocjonalnym wymaga psychoterapii. I czasu.
Ale za to w sposób zasadniczy wpływa na zmianę jakości naszego życia.
Dlatego warto sobie zadać ten trud.
Zamiast kolejnej diety, tabletek, obietnic, silnej woli i cudownych zmian, które skutkują na krótko.
Warto coś zrobić dla siebie.
P.S. Tak, wiem, to jest ogromny skrót, streszczenie i ma skróty myślowe. Ale taka rola forum.
Jak ktoś chce to rozwinę konkretną myśl.