bergamotka77
14.05.21, 13:39
Myślałam, że w pandemii jest szczęśliwsze niż kiedykolwiek wcześniej. W domu zawsze ktoś jest, zwykle cała czwórka była w czasie pracy i lekcji czyli do 15-16 minimum. Jedliśmy razem posiłki, mogliśmy mu pomóc w razie problemów technicznych, pochwalić czy pocieszyć. Ale widzę, że nacieszył się już naszą obecnością i teraz nadrabia ten czas, gdy miał mało kontaktów z dziećmi i całe dnie po szkole aż do wieczora spędza z kolegami, no z nielicznymi przerwami na zajęcia.
I jak ja w dzieciństwie przebywa cały czas na powietrzu - wchodzi na drzewa, gra w piłkę, boule, kosza i inne gry sportowe, jeździ na rowerze, przechodzi przez płot do kolegi, coś tam sobie budują, jakieś szałasy, twierdze, bunkry, bawi się w podchody w okolicznym lesie a przede wszystkim korzysta z pogody, pory roku i towarzystwa rówieśników. I wychodzi sam, tylko zaopatrzony w telefon. Wzruszyłam się, że moje młode też już coraz bardziej samodzielne i wbrew moim obawom, oderwało się szybko od komputera, gdy tylko pojawiła się możliwość zabawy z rówieśnikami. Odetchnęłam z ulgą.