Dodaj do ulubionych

Moje dziecko

14.05.21, 13:39
Myślałam, że w pandemii jest szczęśliwsze niż kiedykolwiek wcześniej. W domu zawsze ktoś jest, zwykle cała czwórka była w czasie pracy i lekcji czyli do 15-16 minimum. Jedliśmy razem posiłki, mogliśmy mu pomóc w razie problemów technicznych, pochwalić czy pocieszyć. Ale widzę, że nacieszył się już naszą obecnością i teraz nadrabia ten czas, gdy miał mało kontaktów z dziećmi i całe dnie po szkole aż do wieczora spędza z kolegami, no z nielicznymi przerwami na zajęcia.

I jak ja w dzieciństwie przebywa cały czas na powietrzu - wchodzi na drzewa, gra w piłkę, boule, kosza i inne gry sportowe, jeździ na rowerze, przechodzi przez płot do kolegi, coś tam sobie budują, jakieś szałasy, twierdze, bunkry, bawi się w podchody w okolicznym lesie a przede wszystkim korzysta z pogody, pory roku i towarzystwa rówieśników. I wychodzi sam, tylko zaopatrzony w telefon. Wzruszyłam się, że moje młode też już coraz bardziej samodzielne i wbrew moim obawom, oderwało się szybko od komputera, gdy tylko pojawiła się możliwość zabawy z rówieśnikami. Odetchnęłam z ulgą.
Obserwuj wątek
    • jagoda2 Re: Moje dziecko 14.05.21, 14:31
      bergamotka77 napisała:

      > Myślałam, że w pandemii jest szczęśliwsze niż kiedykolwiek wcześniej. W domu za
      > wsze ktoś jest, zwykle cała czwórka była w czasie pracy i lekcji czyli do 15-16
      > minimum. Jedliśmy razem posiłki, mogliśmy mu pomóc w razie problemów techniczn
      > ych, pochwalić czy pocieszyć. Ale widzę, że nacieszył się już naszą obecnością
      > i teraz nadrabia ten czas, gdy miał mało kontaktów z dziećmi i całe dnie po szk
      > ole aż do wieczora spędza z kolegami, no z nielicznymi przerwami na zajęcia.

      Moim zdaniem tak trochę jest też z dorosłymi - wreszcie, w pandemii, pracując i ucząc się w domach, siedząc wszyscy razem na kupie, mogliśmy autentycznie być ze sobą i poczuć się razem, jak prawdziwa rodzina, a nie jak osoby, które traktują dom jak hotel, mijają się na okrągło, bo wciąż dokądś biegną, spieszą się, muszą coś załatwić i w biegu wymieniają się uwagami. Przynajmniej ja mam takie osobiste odczucia. Ale po pewnym czasie (u nas tak po około roku) przychodzi moment lekkiego przesytu, kiedy już zaczyna nam uwierać ciągła obecność pozostałych członków rodziny i zaczynamy odczuwać potrzebę odizolowania się od rodziny, odpoczynku od niej, zmiany otoczenia, zmiany towarzystwa. Wydaje mi się to zupełnie naturalne i dobre. Dobrze, że powoli wszystko się otwiera i daje nam tę możliwość zdrowego oddechu od najbliższych wink
      Być może osoby, które wcześniej miały te potrzeby socjalizacji z rodziną w pełni zaspokojone, nie odebrały tego tak jak ja, ale w moim życiu był to zdecydowanie pierwszy i jedyny tak długi (jak dotąd) okres, w którym spędziłam tyle czasu, cennego i dobrego, uświadomionego czasu, z moją rodziną, a nie po prostu mimochodem funkcjonując bez większej refleksji nad życiem rodzinnym na co dzień. Widocznie brakowało mi takiego czasu w przeszłości i bardzo doceniłam ten rodzinnie spędzony czas w pandemii.
      • magdallenac Re: Moje dziecko 14.05.21, 14:39
        jagoda2 napisała:

        mogliśmy autentycznie być
        > ze sobą i poczuć się razem, jak prawdziwa rodzina, a nie jak osoby, które trakt
        > ują dom jak hotel, mijają się na okrągło, bo wciąż dokądś biegną, spieszą się,
        > muszą coś załatwić i w biegu wymieniają się uwagami. Przynajmniej ja mam takie
        > osobiste odczucia.


        Ja nie mam takich osobistych odczuć Pandemia nie była do niczego potrzebna mojej rodzinie. A już wznoszenie pochwał pod niebiosa, że dzięki pandemii rodzina mogła być razem, zakrawa mi na jakąś chorobę psychiczną.
        • bo_ob Re: Moje dziecko 14.05.21, 14:50
          magdallenac napisała:

          A już wznoszenie pochwał pod niebiosa, że dzięki pandemii ro
          > dzina mogła być razem, zakrawa mi na jakąś chorobę psychiczną.

          Co za prostactwo.
          • magdallenac Re: Moje dziecko 14.05.21, 15:02
            Mylą Ci się pojęcia drogie bobo- może obcesowość, ale nie prostactwo. Kiedy czytam, że ktoś z jakiegokolwiek powodu docenia pandemię, otwiera mi się nóż w kieszeni.
            • bo_ob Re: Moje dziecko 14.05.21, 15:04
              przypisywanie komuś choroby psychicznej tylko dlatego, że inaczej odbiera pewne sytuacje, niz ty to nie tylko prostactwo, co cos znacznie gorszego
            • wapaha Re: Moje dziecko 14.05.21, 15:43
              magdallenac napisała:

              > Mylą Ci się pojęcia drogie bobo- może obcesowość, ale nie prostactwo. Kiedy czy
              > tam, że ktoś z jakiegokolwiek powodu docenia pandemię, otwiera mi się nóż w kie
              > szeni.


              e, ale te jatki były już wiosną
              ale teraz
              'zieeeew
            • nenia1 Re: Moje dziecko 14.05.21, 16:02
              magdallenac napisała:

              > Mylą Ci się pojęcia drogie bobo- może obcesowość, ale nie prostactwo. Kiedy czy
              > tam, że ktoś z jakiegokolwiek powodu docenia pandemię, otwiera mi się nóż w kie
              > szeni.

              bez przesady, większość zjawisk przynosi ze sobą tak plusy jak minusy, pytanie tylko czego jest więcej.
              Z pandemią jest oczywistością że zdecydowanie więcej jest minusów, ale jeśli przykładowo jest para gdzie oboje długo pracowali, albo w różnych godzinach, mieli do tego długie dojazdy do pracy, stanie w korku i tym podobne atrakcje to dla nich zmiana na pracę zdalną w domu mogła zaskutkować tym, że zaczęli spędzać razem więcej czasu, mogli zjeść razem np. śniadanie, częściej pogadać a nie spotykać się wyłącznie w locie.
              Mnie ogólnie też nieco drażniło, szczególnie na początku pandemii, to odkrywanie życia w tempie slow motion, ale nie da się ukryć, że niektórzy faktycznie bez sytuacji wywołanej pandemią by nie wpadli na pewne wnioski. Ty nie pracujesz, ja już wcześniej pracowałam zdalnie, więc u nas nie było takich zmian w tej dziedzinie, a głównie pewnie całkowita (w większości) utrata różnych korzyści związana z czasem wolnym od pracy (w moim przypadku).
              • magdallenac Re: Moje dziecko 14.05.21, 16:24
                Pomimo, że nasz bilans jako rodziny wychodzi na plus (firma rodzinna nigdy nie prosperowała, tak jak w czasach pandemii i zdalna szkoła co jakiś czas, więc mogliśmy swobodnie, lokalnie podróżować) w dalszym ciągu nie jestem w stanie powiedzieć, że w jakikolwiek sposób doceniam ten czas. Kiedy nam się super wiodło, biznesy naszych znajomych padały, bądź podupadały, a inni stracili pracę. Dzieci, których rodzice stosowali się do wytycznych dystansu społecznego, kompletnie zdziczały, a ten rok i następny dopiero pokaże, jakie zniszczenia i straty spowodowała pandemia. U nas zaczęły się właśnie masowe zwolnienia nauczycieli, a była to branża kwitnąca (w naszym stanie zawsze brakowało nauczycieli) Nie wiem po prostu jak można cieszyć się i doceniać taki czas, kiedy wszystko naokoło się wali.
                  • magdallenac Re: Moje dziecko 14.05.21, 17:04
                    Tak widzę różnicę i powtarzam- nie wiem jak można cieszyć się i doceniać taki czas (w jakimkolwiek wymiarze, czy aspekcie), kiedy wszystko naokoło się wali.
                    • nenia1 Re: Moje dziecko 14.05.21, 17:21
                      Ona nie docenia przecież ogólnie czasu i nie wychwala pandemii, ale opisuje jeden aspekt, który w jej przypadku, w jej życiu zmienił się na korzyść. Wiesz, że są ludzie którzy nawet z ciężkich doświadczeń wynoszą coś pozytywnego? Nie wszystko jest zero jedynkowe i nie sądzę, że w tym przypadku można mówić o cieszeniu się czy chwaleniu pandemii. Na dodatek patrząc szczerzej to ogólnie na świecie cały czas się coś wali, tyle, że może trochę dalej od ciebie. Nie przeszkadza ci to chyba mimo wszystko jednak znajdować pozytywne aspekty w swoim życiu?
                      • magdallenac Re: Moje dziecko 14.05.21, 17:35
                        nenia1 napisała:

                        > Na dodatek patrząc szczerzej to ogólnie na świecie cały czas się coś wali, tyle, że może trochę dalej od ciebie.

                        Na świecie zawsze coś się waliło, wali i walić będzie, ale w moim ponad 40 letnim życiu, pandemia jest pierwszym doświadczeniem w którym wszystko zawaliło się globalnie i niemalże każdy na świecie został w jakiś sposób tym dotknięty.
                        • nenia1 Re: Moje dziecko 14.05.21, 18:01
                          Co dalej nie oznacza, że nie powstały u różnych ludzi jakieś pozytywne elementy i nie wolno o nich mówić. Nowy temat tabu? Mam takie wrażenie, że niektóre osoby pochodzą do tego jak do bohatera któremu zbudowali pomniki ze spiżu, tylko au rebours. Bohater nie może mieć żadnych wad, a pandemia może mieć tylko same wady. I ma, zdecydowanie ma, co nie znaczy, że dla niektórych z uwagi na zmiany jakie wywołała w codziennym życiu, nie była polem do obserwacji siebie i relacji z bliskimi w odmiennych warunkach. Jednym te warunki się prawie nie zmieniły, a innym zmieniły się bardzo, stąd i wnioski mogą być różne, a dla niektórych nawet odkrywcze, wydawałoby się w banalnych sprawach. Jeśli ktoś miał takie życie, że wszyscy byli w biegu z uwagi na pracę, szkołę, dodatkowe zajęcia, dodatkową pracę to nagle pojawiło się u niego całkowicie inne doświadczenie, z których wyciągnął takie a nie inne wnioski. I tyle.
                      • bergamotka77 Re: Moje dziecko 14.05.21, 17:59
                        Masz rację nenio:

                        "Wiesz, że są ludzie którzy nawet z ciężkich doświadczeń wynoszą coś pozytywnego?"

                        I historia udowadnia, ze ludzie którzy się potrafią przystosować do nowej trudnej rzeczywistości i wyniesc z niej cos dobrego, najlepiej znosili takie okresy jak wojny, pandemie, katastrofy naturalne itp.
          • wapaha Re: Moje dziecko 14.05.21, 16:48
            Chociażby faza wyparcia jako specyficzny mechanizm obronny
            Mitomania- jako tworzenie alternatywnej rzeczywistości, koloryzowaniem,zniekształceń


            O ile tego typu pieśni pochwalne mogły być zrozumiałe na samym początku pandemii- gdy jakaś tam izolacja i zamknięcie ( faktyczne, pamietamy przeciez jeżdzące radiowozy, opustoszałe ulice, wymarłe miasta na HO itp ) o tyle wychwalanie pandemii po ponad ROKU jej trwania gdy de facto okres zamknięcia trwał 2 tyg -jest żenujące i śmieszne
            • jagoda2 Re: Moje dziecko 14.05.21, 17:27
              wapaha napisała:

              > Chociażby faza wyparcia jako specyficzny mechanizm obronny
              > Mitomania- jako tworzenie alternatywnej rzeczywistości, koloryzowaniem,zniekszt
              > ałceń
              >

              Ani jedno, ani drugie.
              Nie odbieram też tego czasu jako czas zamknięcia, może w minimalnym stopniu na samym początku w marcu/kwietniu ub. r. Potem szybko przywykłam.
              Nie brakowało mi specjalnie niczego przez ten rok, a już na pewno nie chodzenia po galeriach, knajpach czy kinach. Doceniłam za to, jak fajną mam rodzinę, odkryłam z nieskrywaną radością, że po tylu latach nadal możemy dobrze czuć się we własnym towarzystwie, że lubimy ze sobą przebywać, mamy o czym rozmawiać i czujemy się dobrze ze sobą, że nie boli nas wzajemna obecność i nie przeszkadzamy sobie tylko poprzez fakt, że ktoś jest stale obecny w domu. To jest najcenniejsze odkrycie i doznanie, jakie wyniosłam z pandemii.
              Zamiast skupiać się na negatywach, znalazłam dobre strony tej sytuacji. Dobre dla mnie i mojej rodziny.
              Rozumiem, że nie trzeba się ze mną zgadzać, każdy przeżywał ten czas na swój sposób, ale nie trzeba mnie posądzać o chorobę psychiczną tylko dlatego, że nie nadaję w tym samym tonie, co większość osób na forum.



              • magdallenac Re: Moje dziecko 14.05.21, 17:39
                Jagodo, przepraszam, że użyłam zwrotu choroba psychiczna w kontekście do tego co napisałaś o swoich uczuciach. Co do meritum mojej wypowiedzi, nie zmieniam zdania.
              • bergamotka77 Re: Moje dziecko 14.05.21, 17:42
                Z tym akapitem się zgadzam jagodo:

                "Doceniłam za to, jak fajną mam rodzinę, odkryłam z nieskrywaną radością, że po tylu latach nadal możemy dobrze czuć się we własnym towarzystwie, że lubimy ze sobą przebywać, mamy o czym rozmawiać i czujemy się dobrze ze sobą, że nie boli nas wzajemna obecność i nie przeszkadzamy sobie tylko poprzez fakt, że ktoś jest stale obecny w domu. To jest najcenniejsze odkrycie i doznanie, jakie wyniosłam z pandemii."
                • wapaha Re: Moje dziecko 14.05.21, 17:44
                  bergamotka77 napisała:

                  > Z tym akapitem się zgadzam jagodo:
                  >
                  > "Doceniłam za to, jak fajną mam rodzinę, odkryłam z nieskrywaną radością, że po
                  > tylu latach nadal możemy dobrze czuć się we własnym towarzystwie, że lubimy ze
                  > sobą przebywać, mamy o czym rozmawiać i czujemy się dobrze ze sobą, że nie bol
                  > i nas wzajemna obecność i nie przeszkadzamy sobie tylko poprzez fakt, że ktoś j
                  > est stale obecny w domu. To jest najcenniejsze odkrycie i doznanie, jakie wynio
                  > słam z pandemii."
                  >
                  Wg mnie to...przykre i dołujące, że człowiek odkrywa, że ma fajną rodzinę . Przykre, bo to oznacza, że przeżył kawał swojego życia bez tej wiedzy, bez tego uczucia, bez doceniania tego co ma
                  • bergamotka77 Re: Moje dziecko 14.05.21, 17:51
                    Niekoniecznie, na co dzień się nad tym po prostu nie zastanawiasz, traktujesz to jako oczywistość. Dopiero gdy słyszysz ilu ludzi ze sobą nie wytrzymalo przebywajac 24h/7 w pandemii, ile dzieci miało problemy psychologiczne, ile par nie mogło na siebie patrzeć uświadamiasz sobie, ze ten czas byl dla nas dobry i piękny i pewnie nigdy go w tej formie juz nie powtórzymy. I tak jak pisała nenia - dla naszej rodziny umeczonej dojazdami to byla duza ulga. Pandemia wiele nam zabrala, ale i cos pięknego dała.
                    • wapaha Re: Moje dziecko 14.05.21, 17:57
                      bergamotka77 napisała:

                      > Niekoniecznie, na co dzień się nad tym po prostu nie zastanawiasz, traktujesz t
                      > o jako oczywistość.


                      No jesli chodzi o mnie to nie . Bardzo często dopada mnie myśl jakie mam szczęście, zajebistą rodzinę i strasznie to doceniam. Pandemia-zamknięcie-kwarantanna- nie była dla nas jakimś wielkim wyczynem

                      . I tak jak pisała nenia -
                      > dla naszej rodziny umeczonej dojazdami to byla duza ulga.

                      Z tym aspektem czysto praktycznym mogę się zgodzić -

                      Pandemia wiele nam z
                      > abrala, ale i cos pięknego dała.

                      Nie, nie dała nic PIĘKNEGO
                      >
                  • jagoda2 Re: Moje dziecko 14.05.21, 18:33
                    wapaha napisała:

                    > Wg mnie to...przykre i dołujące, że człowiek odkrywa, że ma fajną rodzinę . Prz
                    > ykre, bo to oznacza, że przeżył kawał swojego życia bez tej wiedzy, bez tego uc
                    > zucia, bez doceniania tego co ma

                    Ależ masz rację: to przykre, że dopiero w takich okolicznościach odkryłam na nowo i doceniłam tak do głębi, chyba po raz pierwszy (może przesadzam), jak fajną mam rodzinę. W codziennym zabieganiu i mijaniu się, wymianie komunikatów i informacji, jakoś "nie było czasu" przez tyle lat na taką refleksję, nie dostrzegałam tego, a to przymusowe zatrzymanie w domu pozwoliło mi to dostrzec, odczuć fizycznie i psychicznie i autentycznie cieszyć się czasem spędzanym z bliskimi. Nagle robiliśmy coś razem, wspólnie, a nie każdy tylko skupiony na własnych sprawach, celach, pracy i nauce. Nagle okazało się, że nie trzeba pędzić każdy w swoją stronę, bo wszyscy możemy realizować swoje cele razem, wspólnie, jako rodzina i przede wszystkim bez pośpiechu, bez gonitwy, na spokojnie i bez nerwów.
                    Zastanawiam się, czy jak już za chwilę wróci wszystko do normy, my też wrócimy do naszych starych przyzwyczajeń i zachowań, znowu zaczniemy spieszyć się, mijać się w biegu, wymieniać komunikatami, czy też coś w nas pozostanie z tego czasu pandemii, czy zyskaliśmy nową jakość życia, jako rodzina.
                    • wapaha Re: Moje dziecko 14.05.21, 18:47
                      Zastanawiam się, czy jak już za chwilę wróci wszystko do normy, my też wrócimy do naszych starych przyzwyczajeń i zachowań, znowu zaczniemy spieszyć się, mijać się w biegu, wymieniać komunikatami, czy też coś w nas pozostanie z tego czasu pandemii, czy zyskaliśmy nową jakość życia, jako rodzina

                      jesli tak bedzie to bedzie to oznaczało że "czas próby" tak naprawdę niczego was nie nauczył
                      • jagoda2 Re: Moje dziecko 14.05.21, 19:10
                        wapaha napisała:

                        > jesli tak bedzie to bedzie to oznaczało że "czas próby" tak naprawdę niczego wa
                        > s nie nauczył

                        Mam jednak nadzieję, że nauczył i że wszyscy będziemy starali się pielęgnować ten czas, który udało nam się odkryć na nowo. Zyskaliśmy nową jakość życia jako rodzina.
                        • wapaha Re: Moje dziecko 14.05.21, 19:11
                          jagoda2 napisała:

                          > wapaha napisała:
                          >
                          > > jesli tak bedzie to bedzie to oznaczało że "czas próby" tak naprawdę nicz
                          > ego wa
                          > > s nie nauczył
                          >
                          > Mam jednak nadzieję, że nauczył i że wszyscy będziemy starali się pielęgnować t
                          > en czas, który udało nam się odkryć na nowo. Zyskaliśmy nową jakość życia jako
                          > rodzina.


                          tego życzę wink
                    • bergamotka77 Re: Moje dziecko 14.05.21, 18:52
                      Nie sądzę, bo takie doświadczenie jak pandemia zmienia. Nie sądzę, aby nie pozostawiła w nas śladu, nawet jeśli wrócimy juz do względnie normalnego życia - względnie, bo wszyscy mówią o "nowej normalności".
                    • tiszantul Re: Moje dziecko 14.05.21, 19:40
                      "Nagle okazało się, że nie trzeba pędzić każdy w swoją stronę, bo wszyscy możemy realizować swoje cele razem, wspólnie, jako rodzina i przede wszystkim bez pośpiechu, bez gonitwy, na spokojnie i bez nerwów."

                      To w jakim celu wcześniej tak pędziliście całą rodziną, skoro nie dawało to żadnej korzyści?
                      Gdy dwoje rodziców pracuje z domu i dwoje dzieci uczy się online, to w jaki sposób "realizują swoje cele wspólnie"? Natomiast z pewnością można pogratulować metrażu, skoro wszystko tak dobrze działało.
                      Nastolatki w okresie dojrzewania też z pewnością zachwycone przebywaniem cały rok z rodzicami, młodszym rodzeństwem i "wspólnym realizowaniem celów".
                      To co opisujesz, to idylla pokazywana w horrorach. Film się dopiero zaczął, kurczowe usztywnione uśmiechy na wszystkich twarzach, wersal, kurtuazja, sielanka
                      • jagoda2 Re: Moje dziecko 14.05.21, 20:10
                        Masz prawo mieć inną, własną wizję świata i otaczającej rzeczywistości, ale nie kwestionuj tego, co piszę, skoro mam odczucia takie, a nie inne. To, że większości było źle, nie oznacza, że wszystkim.
                  • chococaffe Re: Moje dziecko 14.05.21, 18:50
                    Wg mnie to...przykre i dołujące, że człowiek odkrywa, że ma fajną rodzinę . Przykre, bo to oznacza, że przeżył kawał swojego życia bez tej wiedzy, bez tego uczucia, bez doceniania tego co ma

                    Ale wiesz, że takie rzeczy można odkrywać wielokrotnie, w różnych sytuacjach i nawet jak człowiek "wie" to i tak cieszy się jak dziecko za kazdym razem jak życie mu o tym przypomni albo bez powodu się przypomni?

                    Że to nie musi być rzecz, którą się odhacza i odkłada na półkę "sprawy załatwione" tylko powtarzająca się refleksja i radość?
                    • wapaha Re: Moje dziecko 14.05.21, 19:02
                      chococaffe napisała:

                      > Wg mnie to...przykre i dołujące, że człowiek odkrywa, że ma fajną rodzinę .
                      > Przykre, bo to oznacza, że przeżył kawał swojego życia bez tej wiedzy, bez tego
                      > uczucia, bez doceniania tego co ma

                      >
                      > Ale wiesz, że takie rzeczy można odkrywać wielokrotnie, w różnych sytuacjach i
                      > nawet jak człowiek "wie" to i tak cieszy się jak dziecko za kazdym razem jak ży
                      > cie mu o tym przypomni albo bez powodu się przypomni?
                      >
                      > Że to nie musi być rzecz, którą się odhacza i odkłada na półkę "sprawy załatwio
                      > ne" tylko powtarzająca się refleksja i radość?


                      Wyżej nie ma nic o odkrywaniu na nowo ale że nagle nastąpiło oświecenie.
                      I tak, to jest przykre
                      Aczkolwiek jasne, lepiej późno niz wcale
                      • chococaffe Re: Moje dziecko 14.05.21, 19:06
                        Ja tego tak nie odebrałam, zwłaszcza, ze autorka wielokrotnie pisała o zadowoleniu z rodziny, od lat. Teraz jest kolejna odsłona.

                        Nie wiem skąd twoje przypuszczenie nagłego oświecenia
                        • wapaha Re: Moje dziecko 14.05.21, 19:09
                          chococaffe napisała:

                          > Ja tego tak nie odebrałam, zwłaszcza, ze autorka wielokrotnie pisała o zadowole
                          > niu z rodziny, od lat. Teraz jest kolejna odsłona.
                          >
                          > Nie wiem skąd twoje przypuszczenie nagłego oświecenia

                          ja nie odpisuję autorce wątku tylko jagodzie....( i nie kojarzę jej wpisów o rodzinie poza tymi o zamknięciu szkół i o tym, że dzieci z liceum mają w zamknieciu trudniej niż maluchy)
                          • jagoda2 Re: Moje dziecko 14.05.21, 19:13
                            wapaha napisała:

                            > ja nie odpisuję autorce wątku tylko jagodzie....( i nie kojarzę jej wpisów o ro
                            > dzinie poza tymi o zamknięciu szkół i o tym, że dzieci z liceum mają w zamkniec
                            > iu trudniej niż maluchy)

                            Musiałaś mnie z kimś pomylić, nigdy tak nie twierdziłam; wręcz przeciwnie.
                            • wapaha Re: Moje dziecko 14.05.21, 19:22
                              Nie jagoda, z tobą dyskutowałam ( jesteś mamą maturzystki lub późnej licealistki) , dyskusja dotyczyła lekcji i opieki dla najmłodszych 1-3
                              • jagoda2 Re: Moje dziecko 14.05.21, 20:07
                                Naprawdę musisz mnie z kimś mylić. Ja od początku twierdziłam, że moja córka jest bardzo zadowolona z nauki zdalnej i że większość maturzystów "sobie chwali" ten stan rzeczy. Może jakaś moja niefortunna wypowiedź dot. skali trudności, ale nie przypominam sobie.
                          • chococaffe Re: Moje dziecko 14.05.21, 19:14
                            Ale to też nie znaczy, że nie doceniała i dostała nagłego oświecenia.

                            Z tzw docenianiem są związane różne uczucia, zwykle sytuacje kryzysowe przypominają nam o takich dobrych rzeczach, ale to nie znaczy , że tych uczuć nie było wcześniej tylko nikt ich specjalnie nie analizował ani się nimi nie dzielił.
                              • wapaha Re: Moje dziecko 14.05.21, 19:23
                                chococaffe napisała:

                                > p.s. sorry za pomyłkę ale drzewko mi się rozjeżdża - po prostu zmroziło mnie tw
                                > oje "bleee" do głownego wpisu.


                                ale bleee dotyczy formy tego wpisu : egzaltowanej, artykułowej, tekst jak na zamówienie , aż mdli
                                • bergamotka77 Re: Moje dziecko 14.05.21, 20:24
                                  A dla mnie egzaltacja bije z twoich postów. Tak się czułam dzis, gdy zobaczyłam czubek głowy syna znikający za płotem. Mam okres nostalgiczny bo mi pisklę opuszcza gniazdo. Mam prawo czuć i doswiadczac tego co czuję.
                                  • wapaha Re: Moje dziecko 15.05.21, 08:50
                                    bergamotka77 napisała:

                                    > A dla mnie egzaltacja bije z twoich postów. Tak się czułam dzis, gdy zobaczyłam
                                    > czubek głowy syna znikający za płotem. Mam okres nostalgiczny bo mi pisklę opu
                                    > szcza gniazdo. Mam prawo czuć i doswiadczac tego co czuję.
                                    >

                                    chyba nie znasz znaczenia słowa egzaltacja wink

                                    I ja ci nie odbieram prawa do odczuć -tylko wyrażam swoje wink
                                    • bergamotka77 Re: Moje dziecko 15.05.21, 11:22
                                      Akurat znam i jezyk jest moim narzędziem.pracy. Mnie często wydajesz się egzaltowana, wszystko jest przesadzone, och ach. Na przykład dziewczyny piszą że jedza w stresie a ty "ależ ja zawsze odżywiam się zdrowo niezależnie od okoliczności", wszyscy piszą jak się czuli z covidem, a ty miałaś oczywiscie najgorsze przejścia. Wszystko przesadzone, ja najbardziej wysportowana, to i to robiłam przed covidem, ja pierwsza, ja najlepsza. Cóż tak cię odbieram.
                                      • wapaha Re: Moje dziecko 15.05.21, 11:27
                                        bergamotka77 napisała:

                                        > Akurat znam i jezyk jest moim narzędziem.pracy. Mnie często wydajesz się egzalt
                                        > owana, wszystko jest przesadzone, och ach. Na przykład dziewczyny piszą że jed
                                        > za w stresie a ty "ależ ja zawsze odżywiam się zdrowo niezależnie od okolicznoś
                                        > ci", wszyscy piszą jak się czuli z covidem, a ty miałaś oczywiscie najgorsze pr
                                        > zejścia. Wszystko przesadzone, ja najbardziej wysportowana, to i to robiłam prz
                                        > ed covidem, ja pierwsza, ja najlepsza. Cóż tak cię odbieram.
                                        >


                                        1. No to kiepsko się znasz
                                        2. Wcale tak nie napisałam ( przytocz całą wypowiedź )
                                        3. Nie ma w tym nic egzaltowanego - sprawdź znaczenie słowa i środki ekspresji
                                        4. Nigdzie nie napisałam, że miałam najgorsze przejścia. Wręcz przeciwnie- wciąż powtarzam że w porównaniu do ludzi w szpitalu przeszłam covid lekko
                                        5. Nie jestem najbardziej wysportowana ale już jedna z bardziej wysportowanych. Gdzie tu egzaltacja ? big_grin
                                        6. Jestem jaka jestem-a że jestem zajebista i to cię boli to twój problem- z egzaltacją nie ma nic wspólnego smile - prędzej z samochwalstwem/pewnością siebie
                                      • bergamotka77 Re: Moje dziecko 15.05.21, 11:29
                                        Jakoś inne forumki mogą podzielic się swoimi obserwacjami i radościami, ale ja nie mogę bo jestem egzaltowana. Ok, może jestem i cieszę się. Chodziło mi o to, ze:

                                        1. Moje dziecko woli zabawę na dworze od komputera i gier
                                        2. W końcu może poruszać się na powietrzu i pouprawiac sporty
                                        3. Moje dziecko spedza czas na powietrzu do wieczora jak ja w jego wieku
                                        4. Umie chodzić po drzewach i przechodzic przez ogrodzenie, gra w podchody itp. jak ja w jego wieku
                                        5. Najbardziej ceni towarzystwo rowiesnikow, nie trzyma się rodziców, choć mógł zdziczec przez te miesiące.
                            • jagoda2 Re: Moje dziecko 14.05.21, 19:21
                              chococaffe napisała:

                              > Z tzw docenianiem są związane różne uczucia, zwykle sytuacje kryzysowe przypomi
                              > nają nam o takich dobrych rzeczach, ale to nie znaczy , że tych uczuć nie było
                              > wcześniej tylko nikt ich specjalnie nie analizował ani się nimi nie dzielił.

                              Tak, chyba tak właśnie jest. Jest dobrze, to się o tym nie myśli, nie mówi, nie rozkminia, bo wydaje się to po prostu normalne, więc o czym tu mówić? Ale faktem jest, że jakość naszego życia rodzinnego podczas pandemii znacząco zyskała na jakości, do tego stopnia, że wszyscy to zauważyliśmy i było nam po prostu "fajnie" ze sobą, nad czym wcześniej chyba nikt nigdy się nie zastanawiał.
                              • tiszantul Re: Moje dziecko 14.05.21, 19:48
                                "Ale faktem jest, że jakość naszego życia rodzinnego podczas pandemii znacząco zyskała na jakości, do tego stopnia, że wszyscy to zauważyliśmy i było nam po prostu "fajnie" ze sobą, nad czym wcześniej chyba nikt nigdy się nie zastanawiał."

                                Warto przedłużyć lokdaun, skoro ma takie wspaniałe skutki i skoro otwarte
                                miejsca pracy, szkoły, restauracje, kina, teatry, koncerty, bary, imprezy sportowe i granice, do spółki z życiem towarzyskim i społecznym tak obniżały Wam jakość życia, ze dopiero w lokdaunie odżyliście
                          • pade Re: Moje dziecko 14.05.21, 20:17
                            Ja kojarzę wpisy Jagody, niestety nie pozytywnie, bo zbyt nachalnie, w prawie każdym wątku, próbowała wcisnąć swój zachwyt innym i sugerowała, że skoro ktoś nie jest zachwycony jak ona, to znaczy, że z jego rodziną nie jest ok.
                            Ja rozumiem, że można mieć różne odczucia, emocje i spostrzeżenia, ale wciskanie ich na siłę innym jest delikatnie mówiąc niegrzeczne.
                            • jagoda2 Re: Moje dziecko 14.05.21, 20:22
                              Za dużo chyba czytacie i mylicie wątki z osobami. Poza dwiema osobami wybitnie mającymi problem z nauczycielami, nie kojarzę i nie pamiętam niczyich wątków tak, żeby móc przytoczyć kto i na jaki temat się wypowiedział.
                              Przyznaję, że nigdy nie narzekałam na pandemię, ale też nigdy nikomu nie narzucałam swojego punktu widzenia w żadnej kwestii.
                              • pade Re: Moje dziecko 14.05.21, 20:28
                                forum.gazeta.pl/forum/w,567,171422741,171422741,Nauka_zdalna_w_1_3.html
                                To nie Ty wypowiadałaś się w tym wątku?
                                Ja Cię akurat zapamiętałam, bo bardzo wytrwale wsadzałaś kij w mrowisko.
                                • bergamotka77 Re: Moje dziecko 14.05.21, 20:34
                                  Bo Jagoda jest za zdalną edukacją jako mama maturzystki i ja rozumiem. Moj starszy tez się odnalazł w tym trybien, gorzej z młodym, nuzyl go monotonny głos z kompa, czasem w zimowe dni przysypiał na lekcjach i miał nieobecności choć z domu się nie ruszał big_grin
                                  • magdallenac Re: Moje dziecko 14.05.21, 20:42
                                    Nie, jagoda stanowczo i zdecydowanie twierdziła, że matki, które nie są zadowolone ze zdalnej edukacji, to te które chcą się pozbyć dziecka z domu, nie lubią spędzać ze swoim dzieckiem czasu i dziecko im po prostu w domu przeszkadza.
                                    • jagoda2 Re: Moje dziecko 14.05.21, 20:58
                                      magdallenac napisała:

                                      > Nie, jagoda stanowczo i zdecydowanie twierdziła, że matki, które nie są zadowol
                                      > one ze zdalnej edukacji, to te które chcą się pozbyć dziecka z domu, nie lubią
                                      > spędzać ze swoim dzieckiem czasu i dziecko im po prostu w domu przeszkadza.

                                      Trochę przesadzasz. Nie rozciągałam swojej opinii na wszystkie matki, tylko na niektóre, ponieważ takie osobiście znam i doskonale wiem, z czym mają problem, którego zresztą nie ukrywają i chwała im za to, że nie są hipokrytkami, bo takich też nie brakuje. Może to przypadek, ale naprawdę najwięcej narzekających matek było wśród tych niepracujących i całymi dniami przesiadujących w domu. Ja to nawet po części rozumiem, bo to tak jakby ktoś mnie nagle odarł z pół dnia świętego spokoju i kazał coś robić, na co wcale nie mam ochoty.
                                • wapaha Re: Moje dziecko 15.05.21, 08:52
                                  pade napisała:

                                  > forum.gazeta.pl/forum/w,567,171422741,171422741,Nauka_zdalna_w_1_3.html
                                  > To nie Ty wypowiadałaś się w tym wątku?
                                  > Ja Cię akurat zapamiętałam, bo bardzo wytrwale wsadzałaś kij w mrowisko.


                                  dzięki pade
                                  to tylko jeden z wątków
                                  spróbuję poszukać ten drugi
                                  • wapaha Re: Moje dziecko 15.05.21, 09:24
                                    Znalazłam. Wkleję kilka wypowiedzi jagody i link

                                    zwyczajnamatka napisał(a):

                                    Jestem matką dziecka starszego (
                                    > 8kl) i uważam, że właśnie dzieci starsze najbardziej potrzebują powrotu do szko
                                    > ły. Materiał z klas 1-3 wytłumaczy każdy rodzic, a fizykę, matmę czy języki już
                                    > niekoniecznie.

                                    Ojojoj, uważaj, bo zaraz zostaniesz tu zakrzyczana. Ja ostatnio zostałam oświecona, że dziecko w pierwszej klasie sp bardziej potrzebuje lekcji i nauczyciela niż moja córka w klasie maturalnej, która "jest dużą babą i powinna ogarnąć naukę sama" - rozumiesz wink


                                    zwyczajnamatka napisał(a):

                                    Jestem matką dziecka starszego (
                                    > 8kl) i uważam, że właśnie dzieci starsze najbardziej potrzebują powrotu do szko
                                    > ły. Materiał z klas 1-3 wytłumaczy każdy rodzic, a fizykę, matmę czy języki już
                                    > niekoniecznie.

                                    Ojojoj, uważaj, bo zaraz zostaniesz tu zakrzyczana. Ja ostatnio zostałam oświecona, że dziecko w pierwszej klasie sp bardziej potrzebuje lekcji i nauczyciela niż moja córka w klasie maturalnej, która "jest dużą babą i powinna ogarnąć naukę sama" - rozumiesz wink


                                    > gdzie tu - że niby na forum ?

                                    Tu na forum - nie wiem, ale być może jest tutaj dużo matek bardzo dużo pracujących, które mają podobne podejście do tych niepracujących, tylko z innych powodów (praca). Oczywiście, w życiu nie przyznają się, że nie mają czasu ani ochoty zajmować się edukacją swoich pociech po pracy. Przy czym, większość z nich, w normalnych warunkach też tego nie robi, powiedzmy sobie szczerze.

                                    > Masz rację- nie wiem ilu jest rodziców niepracujących wśród TAKICH rodziców-ale
                                    > skoro piszesz to pewnie wiesz i udostępnisz mi te dane ?
                                    >
                                    Cóż, danych z Urzędu Miasta Ci nie podam, a dane na podstawie obserwacji pewnie nie będą dla Ciebie wiarygodne. Ale uwierz mi na słowo, że zarówno w publicznych, jak i niepublicznych szkołach podstawowych w Poznaniu, jest mnóstwo niepracujących matek. Część z nich to "żony przy mężu", część z nich to tzw. patologia, czyli osoby żyjące z wszelkich możliwych zasiłków socjalnych.


                                    jagoda2
                                    Re: Jestem zaskoczona - powrót do szkół, sondaż
                                    02.08.20, 13:18
                                    wapaha napisała:

                                    > nie chodzi o wytłumaczenie materiału ale fizyczną obecność z dzieckiem w wody
                                    > Serio, rodzice małych dzieci które NIE MOGĄ być same w domu chcią nauczania zda
                                    > lnego ?
                                    >
                                    O tym już pisałam: to są dwie odrębne kwestie, często mylone, czy też celowo mieszane przez rodziców: kwestia opiekuńcza i kwestia nauczania. I o ile doskonale rozumiem, że nie można zostawić małych dzieci bez opieki w domu, o tyle irytuje mnie hipokryzja, że rodzice będą musieli wyręczać nauczycieli w ich pracy. Bo opieka nad dzieckiem to jedno, a nauczanie to drugie.


                                    jagoda2
                                    Re: Jestem zaskoczona - powrót do szkół, sondaż
                                    02.08.20, 14:33
                                    Nie zrozumiałaś mnie: chodziło mi o to, że szkoła ma zapewnić dzieciom całodzienną opiekę, bo rodzice pracują, ale rodzice się do tego nie przyznają otwarcie i pod płaszczykiem edukacji krzyczą głośno, że nie będą wyręczać szkoły w jej roli (w domyśle: nauczania) - to jest ta hipokryzja. Większość rodziców małych dzieci tak naprawdę jest zainteresowania głównie funkcją opiekuńczą szkoły, a edukacyjna jest na dalszym planie, ale głośno tego nie powiedzą.


                                    forum.gazeta.pl/forum/w,567,170298971,170298971,Jestem_zaskoczona_powrot_do_szkol_sondaz.html#p170305270

                                    Tu dyskusje nt infekcji z mocnym skupieniem się na katarze ( w tym alergicznym)
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,567,170314296,170314296,Do_szkoly_moge_chodzic_tylko_dzieci_bez_objawow_in.html#p170321502jagoda2
                                    Re: Jak zorganizować naukę od września?
                                    04.08.20, 18:51
                                    sol_13 napisała:

                                    > A czwartoklasisci (9-10 latki) cały dzień same w domu się ogarniają?

                                    Że tak niepopularnie powiem: kogoś trzeba poświęcić, żeby kogoś uratować. Czwarte klasy może jeszcze faktycznie powinny chodzić do szkoły, ale starsze dzieci niestety powinny ogarnąć się same (przynajmniej jeśli chodzi o siedzenie w domu bez opieki). I nie chodzi mi nawet o edukację jako taką, tylko o zapewnienie opieki tym najmłodszym dzieciom. Przypuszczam, że jeśli będzie taka możliwość, to wielu rodziców jednak nie pośle dzieci do szkoły, a te które będą do niej przychodzić, to raczej będą objęte opieką niż edukacją. Ale może się mylę.


                                    ale zarazem
                                    jagoda2
                                    Re: Jak zorganizować naukę od września?
                                    04.08.20, 16:38
                                    saszanasza napisała:

                                    > wDla mnie jedynym sensownym rozwiązaniem jest szkoła stacjonarna dla klas 1-3.
                                    > zdalne nauczanie dla pozostałych z wyjątkiem kartkówek i sprawdzianów, ktore po
                                    > winny być stacjonarne.
                                    > Nie ma tylu nauczycieli by zorganizować częśc lekcji zdalnych z częśc stacjonar
                                    > nych. Nie ma wystarczającej liczby nauczycieli by wprowadzić lekcje zmianowe. L
                                    > ekcje zdalne można zorganizować i brać w nich udział również będąc tylko przezi
                                    > ębionym, przy nauczaniu stacjonarnym zwykłe przeziębienie całkowicie wyklucza n
                                    > auczyciela i uczniów.
                                    >
                                    Też tak uważam. Dorzuciłabym jeszcze ostatnie roczniki w szkołach (wszystkich szczebli) ze względu na egzaminy (zawodowe również) i matury oraz - jeśli dałoby się to sensownie (bezpiecznie) zrobić - pierwsze klasy w szkołach średnich.


                                    tongue_out

                                    forum.gazeta.pl/forum/w,567,170307196,170307196,Jak_zorganizowac_nauke_od_wrzesnia_.html#p170314294

                                    Fantastyczne nauczanie zdalne
                                    forum.gazeta.pl/forum/w,567,170433902,170433902,a_propos_nauczania_zdalnego.html#p170436180

                                    Hybrydowe tez jest dobrym wyjściem ( byle nie nauka stacjonarna) zwłaszcza, ze córka jagody ma cięzkie dojazdy do szkoły

                                    jagoda2
                                    Re: Nauczanie hybrydowe- jak?
                                    29.08.20, 20:30
                                    sol_13 napisała:

                                    > Więc jeżeli obawiasz się podróży komunikacja, przesiadz sie do wlasnego samocho
                                    > du, rower, ubera. A nie postuluj nauczania hybrydowego z tego powodu bo to idio
                                    > tyczne.

                                    Nie postuluję z tego powodu nauczania hybrydowego. Jedynie wskazałam, że hybryda miałaby tę zaletę, że byłoby luźniej w komunikacji, co ma kolosalne znaczenie w obecnej sytuacji. Czytanie ze zrozumieniem mile wskazane.

                                    Ja akurat jeżdżę wszędzie rowerem, ale moja córka już nie, a szkołę ma dokładnie po drugiej stronie dużego miasta. Pomijam, że nie wszyscy mają samochody - mało prawdopodobne, ale jednak się zdarza. Gdyby wszyscy zaczęli dowozić swoje dzieci samochodami do szkół, to miasto stałoby w korku non stop. Na dowożenie córki uberem do szkoły i z powrotem mogłabym nie zarobić na publicznej uczelni. Więc dziękuję bardzo za dobre rady, bo mało kogo stać na to, żeby dziecko albo dzieci dwa razy dziennie wysyłać taksówką/uberem do szkół na drugi koniec miasta. Chyba trzeba spaść z księżyca, żeby coś takiego wymyślić.


                                    > Niemniej to, że ona ma daleko, jest tłok w autobusie /tramwaju itd, a Ty ani Tw
                                    > ój mąż nie jesteście w stanie jej zawozić to naprawdę nie jest powód aby miało
                                    > byc zdalne/hybrydowe nauczanie 😉

                                    Nie piszę, że to jest powód. Piszę, że hybryda znacznie rozluźniłaby zatłoczenie w MPK, co nie jest bez znaczenia w obecnej sytuacji. Byłby to jeden z plusów hybrydy, odczuwalny nie tylko dla uczniów.


                                    forum.gazeta.pl/forum/w,567,170420021,170420021,Nauczanie_hybrydowe_jak_.html#p170425049

                                    Nie Jagodo, nie mylę cię z inną forumką
                                    • jagoda2 Re: Moje dziecko 15.05.21, 09:56
                                      Podtrzymuję wszystko, co napisałam, ale to nie znaczy, że narzucam innym swoją wolę. Po prostu wypowiadam się na forum jak każdy inny, w przeciwieństwie do wielu osób nie ubliżając nikomu. Jeżeli na forum nie można prezentować swoich poglądów, czy punktu widzenia, żeby nie zostać od razu zakrzyczanym, czy odżegnanym od czci i wiary, to po co jest to forum? Jeżeli wszyscy mieliby takie same poglądy, to dyskusja jest w zasadzie całkowicie zbędna, bo przestaje być wymianą opinii, a jedynie przytakiwaniem sobie nawzajem. Chyba nie o to chodzi w idei forum.
                                      Poza tym generalnie obserwuję na tym forum wielką nerwowość, a nawet agresję, kliku osób, jeżeli ma się inny pogląd na sprawę niż one. Nie wiem, skąd w ludziach tyle nerwowości i złości, o braku tolerancji i kulturze dyskusji nie wspominając.
                                      • pade Re: Moje dziecko 15.05.21, 10:26
                                        Jagoda, wymiana opinii, poglądów, dzielenie się obserwacjami nie jest tożsame z ocenianiem. A Ty tych ocen zdecydowanie nadużywałaś. Nie docierały do Ciebie żadne argumenty, obstawałaś przy swoim, machając jak szabelką "a tobie własne dziecko przeszkadza".
                                        Pewnie nie zdajesz sobie sprawy z tego, że ten zarzut o wygodnictwie, którego często używałaś, tak naprawdę dotyczy Ciebie. To Ty chciałaś mieć wygodnie, praca w domu, córka w domu, wspólne posiłki i bałaś się, że to się wkrótce skończy...

                                        W wymianie poglądów chodzi o to, że Ty mówisz "dla mnie to jest ok", a ja mówię "dla mnie nie jest ok, bo...". Natomiast dyskusja z Tobą wyglądała m/w tak: Nick: "męczy mnie i przeszkadza mi to i to", Jagoda: "ludzie, których to męczy są tacy a tacy" -za jednym zamachem udało Ci się obrazić wiele osób.
                                        To nie jest tak, że skoro nikomu nie ubliżasz, to znaczy, że nikogo nie obraziłaś. Zdajesz się tego nie rozumieć i zasłaniasz się różnicą poglądów. A tu wcale nie o poglądy chodzi.
              • wapaha Re: Moje dziecko 14.05.21, 17:43
                jagoda2 napisała:

                > wapaha napisała:
                >
                > > Chociażby faza wyparcia jako specyficzny mechanizm obronny
                > > Mitomania- jako tworzenie alternatywnej rzeczywistości, koloryzowaniem,zn
                > iekszt
                > > ałceń
                > >
                >
                > Ani jedno, ani drugie.

                > Nie odbieram też tego czasu jako czas zamknięcia,

                > Rozumiem, że nie trzeba się ze mną zgadzać, każdy przeżywał ten czas na swój sp
                > osób, ale nie trzeba mnie posądzać o chorobę psychiczną tylko dlatego, że nie n
                > adaję w tym samym tonie, co większość osób na forum.
                >
                >
                Nie wiem co narobiło drzewko ale ja nie odpisywałam tobie ale potworii
                • potworia116 Re: Moje dziecko 14.05.21, 18:02
                  Dzięki, załapałam, że to mnie próbujesz oświecić. Boże, jak by się temu społeczeństwu przydała odrobina edukacji w zakresie zdrowia psychicznego. Poczytaj sobie ICD albo DSM. I uważaj z używaniem terminów, których znaczenia nie znasz.
                  • wapaha Re: Moje dziecko 14.05.21, 18:03
                    potworia116 napisała:

                    > Dzięki, załapałam, że to mnie próbujesz oświecić. Boże, jak by się temu społecz
                    > eństwu przydała odrobina edukacji w zakresie zdrowia psychicznego. Poczytaj sob
                    > ie ICD albo DSM. I uważaj z używaniem terminów, których znaczenia nie znasz.

                    dobrze psze pani
              • bergamotka77 Re: Moje dziecko 14.05.21, 17:55
                Natomiast brakowało mi wiele rzeczy, głównie podróży. Ale w kontekście tego ze moj syn niebawem wyfrunie z gniazda cieszę się że mogłam z nim spędzić wiele czasu, wszyscy mogliśmy.
                • jagoda2 Re: Moje dziecko 14.05.21, 18:39
                  bergamotka77 napisała:

                  > Natomiast brakowało mi wiele rzeczy, głównie podróży. Ale w kontekście tego ze
                  > moj syn niebawem wyfrunie z gniazda cieszę się że mogłam z nim spędzić wiele c
                  > zasu, wszyscy mogliśmy.
                  >

                  Mi też brakowało podróży, ale jestem dorosła i potrafię sobie wytłumaczyć pewne rzeczy. Nie będę tupać nóżką jak niezadowolone dziecko i obrażać się na cały świat z powodu pandemii.
                  I tak jak piszesz o synu - mam dokładnie te same odczucia w stosunku do córki - maturzystki - być może to ostatni taki nasz wspólny, fajny czas. Pozwolił mi też zbliżyć się do córki, w tym sensie, że miałyśmy znacznie lepsze relacje i o niebo mniej konfliktów niż przed pandemią.
      • kamin Re: Moje dziecko 14.05.21, 14:46
        Pod tym względem pandemia nic nie zmieniła w moim życiu. Cały czas pracowałam stacjonarnie. Nawet na kwarantannie nie byliśmy. Czasu z rodziną tyle co zawsze, tylko w weekendy zimą nuda, bo ani sali zabaw, ani kina, ani teatru. W efekcie każdy w swoim kącie siedział zamiast razem godzieś iść.
    • wapaha Re: Moje dziecko 14.05.21, 14:52
      Twoje dziecko przez rok nie wychodziło na dwór, nie wchodziło na drzewa, nie grało w piłkę ? Kojarzy mi się to z dzieciakiem, który je jagielniki i zero innych słodyczy a na urodzinach kolegi rzuca się na stół z chipsami i wpyla wszystko jak leci. Coś chyba zrobiłaś nie tak, że dzieciak w domu siedział zamiast korzystać z pogody . Pandemią pandemią ale rok zamknięcia to lekkie fiksum dyrdum. Nawet nie lekkie.

      A tekst rodem z artykułu do gazety. Niech zgadnę.. suspicious

      Wolę jak piszesz normalnie a nie tak egzaltowanie. blee
      • ichi51e Re: Moje dziecko 14.05.21, 16:05
        Przeciez to pewnie o tym nieporadnym młodszym synu co mu zly kolega pizze zjadl. Dobrze ze jednak wyrosl z bycia piwniczakiem to nadzieja dla nas wszystkich rodzicow-piwniczakow...
      • magata.d Re: Moje dziecko 14.05.21, 16:16
        wapaha napisała:

        > Twoje dziecko przez rok nie wychodziło na dwór, nie wchodziło na drzewa, nie gr
        > ało w piłkę ?

        Też sie nad tym zastanawiam. Przecież już od dawna są prowadzone zajęcia sportowe dla dzieci. Dlaczego dziecko nie mogło wychodzić na dwór przez rok, nie mogło wejść na drzewo, wyjść do lasu, spotkać sie z kolegą, chociaz jednym-dwoma, chociaz z sąsiedztwa? Nie mogło biegać, grać w piłkę ?
        • bergamotka77 Re: Moje dziecko 14.05.21, 17:40
          Moj też nie siedzial w piwnicy w pandemii. Ale po wypadku pół roku nie mogl uprawiać sportu, nie chodził na treningi. Wcześniej byla zła pogoda, przechodziliśmy covid, izolacje, kwarantanny... Spotykał się czasem z kolega u nas lub u niego ale prędzej czy później w cos grali. Jak byl śnieg chodzili na sanki, ale opcji nie było wiele przy zlej pogodzie. Na zewnątrz jest mnóstwo możliwości zabawy, z których nie mógł korzystać. No i nie mieszkamy na osiedlu, dzieci nie biegają samopas, dotąd umawialiśmy spotkania chłopców, teraz robia to sami. To duza zmiana. Moje dziecko to nie piwniczak - od urodzenia garnie się do dzieci, jest typem "cyganskim" - wszędzie mu dobrze, wszędzie sobie poradzić, z każdym się dogada.
    • srubokretka Re: Moje dziecko 14.05.21, 15:04
      >Odetchnęłam z ulgą.

      Gratulacje. 😀


      Moim dzieciom nigdy tego nie pozwolilam odebrac nawet na jeden dzien. 3 godzina i wyskakuja z domu. Nawet rok temu zawsze wychodzili, bo mieszkamy w takim miejscu, ze bylo gdzie sie bawic bez ryzyka ( gdy jeszcze myslalam, ze ryzyko jest). Ten miniony rok paradoksalnie jest rokiem wolnosci, samodzielnosci dla nich. W NY malo kto wypuszcza dzieci bez opieki. Tym razem to dorosli byli w kiciu, a dzieciaki wolne. 😄
      • hugo43 Re: Moje dziecko 14.05.21, 17:08
        Moi ,oprocz zdalnej nauki,prowadzili przez cały rok intensywne życie podwórkowe.a ferie zimowe,pełne śniegu i w mieście,były absolutnie cudowne.znam dzieci,które do tej pory sa mocno izolowane,wiec niczemu się nie należy dziwić
        • bergamotka77 Re: Moje dziecko 14.05.21, 17:46
          My nie izolowalismy się, ale rodzice w klasie syna przez długi czas tak. No i moj mial zawszw towarzystwo brata i kuzynów mieszkających blisko więc nie było tak, ze byl sam ale oni są od niego starsi. Teraz cieszy się w pełni towarzystwem rówieśników. I bardzo mnie to cieszy, tak powinno być.
          • sol_13 Re: Moje dziecko 14.05.21, 19:19
            My w zeszłym roku jakoś w czerwcu spotkaliśmy koleżankę młodego z klasy z rodziną na spacerze. Mówili wtedy, że to ich pierwszy spacer od marca, nie mogłam po prostu w to uwierzyć.
            • magdallenac Re: Moje dziecko 14.05.21, 20:01
              No przecież kilka dni temu był wątek o powrocie dzieci do szkół przed wakacjami i forumka trzykotyidwa (czy jakoś tak) pisała, że od początku pandemii nie wyściubiają nosa z domu, a 13 letnia córka wprost nie posiada się ze szczęścia, że może siedzieć w domu, a jej życie i kontakty towarzyskie jeszcze nigdy nie były tak intensywne jak te online w czasie pandemii.
            • bergamotka77 Re: Moje dziecko 14.05.21, 20:15
              Wiadomo że o zimie mówię. My wychodziliśmy nawet gdy byl ekstremalny lockdown i zamknięte lasy, bo las mamy niemal za płotem. Ba wyjechaliśmy na Majowke tok temu gdy wszystko było zamknięte, więc jesteśmy ostatnimi, którzy się kiszą w domu. Akurat moj młody mogl wychodzić i na kwarantannie na zewnątrz bo mamy swój ogród ale po co? Jak leje czy piździ jak w Kieleckiem.