magdallenac
24.05.21, 21:13
No to kolejny wątek wstydu i żenady. Tym razem na tapetę bierzemy eksów.
Kiedy miałam jakieś 20 lat, zadurzyłam się po uszy i po kilku latach bycia razem zdecydowaliśmy się wynająć razem mieszkanie. Ja wciąż nie byłam do końca samodzielna, amant już pracował. Moi rodzice byli absolutnie przeciwko, ponieważ niespecjalnie mojego boyfrienda lubili i wróżyli, że nic dobrego z tego nie wyniknie. Ponieważ ja chciałam, ale jednak trochę się bałam, wynajęliśmy mieszkanie jakiś kilometr od moich rodziców. Rodzice w końcu machnęli ręką i starali się nam pomóc. Dostaliśmy od nich jakieś miksery, talerze, garnki, w zasadzie całe wyposażenie. Na stanie wynajmowanego mieszkania był przedpotopowy odkurzacz, który po kilku tygodniach się zepsuł. Ja (słusznie) założyłam, że skoro mój luby wprowadził się tylko z jedną torbą, a moi rodzice zadbali o całą resztę, to on ten odkurzacz kupi. Pomyliłam się, nie było najmniejszych szans, aby wyskoczył z kilku stówek, ale wpadł na inny pomysł. Co tydzień w sobotę chodził do moich rodziców, pakował ich odkurzacz do torby sportowej, rurę wieszał sobie na szyi i tak przez pół osiedla paradował z tym ładunkiem, odkurzał i odnosił ten odkurzacz. Widziałam, że mojego ojca krew zalewa i czekałam tylko kiedy wybuchnie 😂😂😂 Po kilku tygodniach takiego noszenia, mój ojciec powiedział, że X może sobie ten odkurzacz zatrzymać, bo sąsiedzi się już z nich śmieją. Wyobraźcie sobie, że kiedy się rozstawaliśmy mój amant uznał, że on sobie ten odkurzacz może zatrzymać, gdyż to jemu mój ojciec go darował. Pół roku wspólnego mieszkania było jak kubeł zimnej wody wylany na łeb, z podkulonym ogonem wróciłam na kilka miesięcy do rodziców.
Tu na forum ubawiła mnie opowieść forumki o tym, jak eks kupił dziecku kapcie do szkoły. Popłakałam się ze śmiechu, kiedy się okazało, że matoł kupił buty wodne z miękkiej pianki 😂😂
Jedziecie z Waszymi historiami!