Dodaj do ulubionych

burn-out; depresja

29.05.21, 10:25
Zalozylam nowe konto, bo nie chce pisac pod zwyklym nikiem.

Dotarlam do sciany.
Ze 4 miesiace temu pracodawca "zaproponowal" mi nowy job z baaardzo duza odpowiedzialnoscia. Celowo pisze "zaproponowal", bo nie zdazylam powiedziec TAK na propozycje. Po prostu przyszedl dyrektor, wytlumaczyl ze w jego ocenie jestem jedyna osoba, ktora jest w stanie tam pozamiatac i ze bardzo gratuluje. (Oczywioscie rozmowa byla nieco dluzsza: powiedzialam ze mam inne plany na ten rok; w odpowiedzi bylo: to nic, poczekaja)
Dwa dni pozniej juz bylam w nowym miejscu.

Nowe miejsce jest straszne:
- duzo ludzi na burn outach, zwolnieniach, braki staffu
- a jednoczesnie praca z rodzaju: jak cos spada na ciebie dzisiaj to musi byc dzisiaj, bo jak nie to wierchuszka obrywa i dostaje telefon z drugiego konca swiata
- rodzaj pracy tez taki ze mnie kompletnie nie kreci: kupa miliardowych przelewow, ksiegowosci.
- slowem codzienne gaszenie pozarow
- szef bez empatii, wywalil lub zmusil do odejscia juz 1/3 zespolu
- jednym slowem trafilam tam z lapanki aby ugasic pozar.

Od razu powiem, ze trzy lata temu chodzilam na terapie z powodow rowniez zawodowych (nadodpowiedzialnosc, nieumiejetnosc mowienia NIE, stawianie granic). Dowiedzialam sie ze to sie ciagnie z dziecinstwa: rodzice po prostu wytresowali mnie do spelniania oczekiwan innych i dlatego nie potrafie zaakceptowac faktu, ze nie spelniam z roznych powodow.
Mialam wrazenie ze NIE nauczylam sie mowic, ale tutaj nie wyszlo - nie zdazylam i tyle.


Gdzie jestem dzisiaj:
- nie spie w nocy praktycznie w ogole
- po trzech dniach takiego niespania padam jak mucha
- nie mam kontroli absolutnie zadnej nad tym, co w pracy na mnie spada
- szef namieszal w srodku mojego teamu, wiec kilka osob juz chce odchodzic (zapowiedzial ze dorzuca im do srodka toksyczna osobe, ktorej oni nie chca)
- rano wymioty z nerwow
- przestaje panowac nad swoimi emocjami: sa dni kiedy nie wstaje z lozka do 16.00; sa takie kiedy dzien zaczyna sie szlochem i tak jest do poludnia
- swiat jest mi obojetny kompletnie.
- czasami ide wieczorem spac i mam marzenie zeby sie nie budzic

Bylam u lekarza. Przepisal mi xanax. Efekty uboczne i opis na ulotce mnie przerazily.
Dal mi 2 tygodnie zwolnienia. Co z tego, skoro ciagle urywaly sie maile albo telefony.


I teraz gwozdz programu.
Z miesiac temu wymyslilam ze recepta na cala sytuacje jest zmiana pracy. Kompletnie o 180 stopni: zmiana miejsca zamieszkania, otoczenia, ludzi. Job gdzie mnie nie znaja.
Pojawilo sie ogloszenie na pozycje ktora byla moim marzeniem od .... 5 lat. Cala rodzina napalona.
Dwa tygodnie temu wyslalam zgloszenie.

Ale z dzisiejszego punktu widzenia to ja nie jestem w stanie pojsc na interview. To jest stres nie do przeskoczenia.
A polecilo mnie w nowum miejscu kilkoro znajomych, nieswiadomych mojej obecnej sytuacji, ktorych teraz moge wystawic do wiatru z powodow zdrowotnych.

Zeby historia trzymala sie kupy: moje przesuniecie w ciagu 2 dni to przesuniecie wewnatrz organizacji - dlatego byli w stanie zrobic to tak szybko.
Moja aplikacja na stanowisko: poza organizacja.

I duze pytanie; co robic????
Z zyciem, z praca, z moim dream jobem????

Czasami mam wrazenie ze nie dotrwam do nastepnego dnia ....
Obserwuj wątek
    • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:27
      Idź na l4 i odpocznij
      Potem się zwolnij i zostać jakąś fryzjerką czy ogrodnikiem czy coś
      Daj spokój głowie
    • lajtova Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:28
      Troll post, ale opisuje sytuację jakich tysiące dzieją się codziennie w polskich firmach gdzie przeniesiono folwarczne zasady zarządzania.
      • alicia033 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:31
        A skąd wiesz, że to nie któraś emigracyjna forumka?
      • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:32
        To nie jest troll post.
        Firma nie jest polska.
        To duza organizacja miedzynarodowa, gdzie rzeczywiscie od kilku lat zaczynaja panowac folwarczne zasady zarzadzania.

        Wiem ze powinnam isc na burn out.
        Problem polega na tym, ze za burn out w papierach utyka sie juz na amen. Wtedy juz jedynie dostajesz propozycje stanowisk typu "siedze w kacie" albo jestem goracym kartoflem.
        Mam wsrod kolegow calkiem sporo osob ukaranych za brun out.
        • sumire Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:35
          A w jakich to papierach masz ten burn out mieć?
          • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:43
            Nie moge ci napisac gdzie pracuje.
            Ale uwierz ze bede miala.
            L4 dostarczam do pracodawcy.
            Prawcodawca ma serwis medyczny, ktory od czasu dostarczenia zwolnienia z napisem burn out regularnie wzywa mnie na kontrole etc.
            • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:45
              grzebaniewmozgu napisała:

              > Nie moge ci napisac gdzie pracuje.
              > Ale uwierz ze bede miala.
              > L4 dostarczam do pracodawcy.
              > Prawcodawca ma serwis medyczny, ktory od czasu dostarczenia zwolnienia z napise
              > m burn out regularnie wzywa mnie na kontrole etc.


              nie wiem jak gdzie indziej ale w PL l4 od psychiatry są wyłączone spoza wszelkich kontroli
              Poza tym- co cię to obchodzi ? Takie traktowanie to kolejny argument, dlaczego nie powinno cię tam byc
            • 35wcieniu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:46
              W Polsce też mamy system medyczny dostarczający zwolnienia do pracodawcy big_grin. Ale jak zmieniasz pracę to nie dają ci na świadectwie pracy adnotacji ze szczegółami choroby. Magia.
            • marta.graca Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:53
              A to nie jest czasem naruszenie tajemnicy lekarskiej i narażenie pracownika na dyskryminację z powodu stanu zdrowia?
        • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:39
          grzebaniewmozgu napisała:

          > To nie jest troll post.
          > Firma nie jest polska.
          > To duza organizacja miedzynarodowa, gdzie rzeczywiscie od kilku lat zaczynaja p
          > anowac folwarczne zasady zarzadzania.
          >
          > Wiem ze powinnam isc na burn out.
          > Problem polega na tym, ze za burn out w papierach utyka sie juz na amen. Wtedy
          > juz jedynie dostajesz propozycje stanowisk typu "siedze w kacie" albo jestem go
          > racym kartoflem.
          > Mam wsrod kolegow calkiem sporo osob ukaranych za brun out.


          ja pitole, życie jest tylko jedno
          jesteś po terapii, wiesz z czym masz problem a mimo to leziesz w to i jeszcze się przejmujesz że w papierach będziesz miała problem
          a ch%^^&j z tym
          nie samą pracą człowiek żyje-zwłaszcza gdy jest ona dla niego źródłem nieszczęście
          rzuć to w diabły
        • marta.graca Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:47
          O co chodzi z tym burn out i skąd pracodawca ma wiedzieć, że to masz? Przecież w l-4 nie wpisuje się, na co jesteś chora, tak samo w aktach osobowych czy świadectwie pracy. A zwolnienie z powodu choroby jest nielegalne.
          • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:48
            marta.graca

            To nie dzieje sie w PL.
            • marta.graca Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:55
              W jakim to kraju trzeciego świata wolno zwalniać z powodu choroby i łamać tajemnicę medyczną?
              • tiszantul Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:08
                "W jakim to kraju trzeciego świata wolno zwalniać z powodu choroby i łamać tajemnicę medyczną?"

                Tajemnica medyczna to raj dla antyszczepów. Cały stan zdrowia powinien być w paszporcie kowidowym, dostępny od ręki dla pracodawcy, reklamodawcy, współpracowników, sąsiadów...
              • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:14
                W L4 sie nie wpisuje, ale pieczatka jest od psychiatry a nie od dentysty.
                • caponata75 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:41
                  Miałam kiedyś podobny problem ze zwolnieniem. Poszłam do lekarza domowego, powiedziałam jak wygląda sprawa, że nie chce na zwolnieniu pieczątki psychiatry. Bez problemu dostałam zwolnienie na dwa tygodnie.
              • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:56
                marta.graca napisała:

                > W jakim to kraju trzeciego świata wolno zwalniać z powodu choroby i łamać tajem
                > nicę medyczną?
                >


                na całym świecie służby mają swoich lekarzy-swoje komisje- i swoją stwierdzoną przez owych przydatność do służby ( pracy)- jesli praca autorki jest z pogranicza tychże- to jak najbardziej "w papierach" będzie odnotowane o przyczynie odejścia -nawet psychiatrycznej
                • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:26
                  wapaha,

                  wreszcie ... ktos zaczail. Tak - dokladnie tak.
                  • primula.alpicola Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:53
                    Ja już chyba wiem, kim jesteś na forum.
                    • gris_gris Re: burn-out; depresja 29.05.21, 13:20
                      primula.alpicola napisała:

                      > Ja już chyba wiem, kim jesteś na forum.

                      Ja tez, od pierwszego postu...


                      • bergamotka77 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 13:25
                        Ja jeszcze nie, ale to nieistotne. Dziewczyna ma trudna sytuację i najważniejsze aby sobie to poukładała.
                        • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 13:31
                          bergamotka77 napisała:

                          > Ja jeszcze nie, ale to nieistotne. Dziewczyna ma trudna sytuację i najważniejsz
                          > e aby sobie to poukładała.


                          Wiesz ...
                      • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 13:26
                        gris_gris napisała:

                        > primula.alpicola napisała:
                        >
                        > > Ja już chyba wiem, kim jesteś na forum.
                        >
                        > Ja tez, od pierwszego postu...

                        Szybko poszlo ...
                      • konsta-is-me Re: burn-out; depresja 29.05.21, 22:09
                        To powiedźcie któż to oto się ukrywa, może wreszcie idiotyczny zwyczaj "pisania pod innymi nickami" się skończy?
                        Maskarada jakas.
                        • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 22:14
                          konsta-is-me napisała:

                          > To powiedźcie któż to oto się ukrywa, może wreszcie idiotyczny zwyczaj "pisania
                          > pod innymi nickami" się skończy?
                          > Maskarada jakas.


                          będzie chciała, to sama napisze
                          • konsta-is-me Re: burn-out; depresja 29.05.21, 22:15
                            Skoro tak, to po co teksty "wiem kim jesteś..."?
                            • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 22:17
                              konsta-is-me napisała:

                              > Skoro tak, to po co teksty "wiem kim jesteś..."?

                              po co , to sie nogi nocą pocą..

                              jesteś na forum, tu różne rzeczy można pisać, również takie
                  • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 15:45
                    grzebaniewmozgu napisała:

                    > wapaha,
                    >
                    > wreszcie ... ktos zaczail. Tak - dokladnie tak.


                    słuchaj, mam koleżankę i ona sama mówi : jak tylko znajdę fajny kurs fryzjerski...
                    wszystko można zmienic - kiss
                    • 12gram Re: burn-out; depresja 30.05.21, 09:25
                      To niech szuka, moja znajoma jest włascicielką kilku salonów fryzjerskich - twierdzi że ogarniętego fryzjera teraz ze świecą szukać.
                  • ajr27 Re: burn-out; depresja 30.05.21, 20:21
                    Masz na to radę, patent znany z polskich służb- kardiolog da długie jak chcesz zwolnienie na nerwicę serca czy arytmię. Nikt się nie czepia.
                    Nie zazdroszczę pracy w instytucji tego typu- nie dość że ryje mózg, to jeszcze trudno się uwolnić, bo do człowieka po paru latach przestaje docierać, że jest inny świat. Walcz o siebie, naprawdę warto z tym zerwać.
              • rexona_sport Re: burn-out; depresja 30.05.21, 14:15
                Pewnie USA bo tam rzeczywiście mają standardy pracy oraz opieki medycznej trzeciego świata (włącznie z tym ze bogaty ma i może wszystko a biedny niech zdycha pod płotem). Nawet średnia długość życia się tam obniża zamiast się wydłużać, jak w cywilizowanych krajach. Uciekaj stamtąd autorko!
            • bovirag Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:46
              Moja przyjaciółka miała bardzo podobna sytuację zawodowa. Była na L4, potem zwolniła się sama. Pracodawca NIE MA PRAWA napisać Ci w papierach (jakich w ogóle papierach?) żadnego medycznego powodu odejścia z pracy. Nie ma prawa dać Ci negatywnych referencji. Sprawa działa się w UK, q międzynarodowej firmie.
              • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:59
                Juz pisalam w kilku miejscach.
                To nie jest firma.
                To jest organizacja miedzynarodowa. Ogromna.
                W 140 krajach. Mozesz zmieniac stanowiska do woli, ale caly czas pozostajesz w srodku.
                Razem z cala kartoteka, ktora jest widoczna w kolejnych miejscach pracy, bez wzgledu na to czy to bedzie Waszyngton, Zimbabwwe czy Londyn.
                Widac wszystkie dlugoterminowe zwolnienia, gdzie i ile czasu przesiedzialam, wszystko.
                • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:01
                  grzebaniewmozgu napisała:

                  > Juz pisalam w kilku miejscach.
                  > To nie jest firma.
                  > To jest organizacja miedzynarodowa. Ogromna.
                  > W 140 krajach. Mozesz zmieniac stanowiska do woli, ale caly czas pozostajesz w
                  > srodku.
                  > Razem z cala kartoteka, ktora jest widoczna w kolejnych miejscach pracy, bez wz
                  > gledu na to czy to bedzie Waszyngton, Zimbabwwe czy Londyn.
                  > Widac wszystkie dlugoterminowe zwolnienia, gdzie i ile czasu przesiedzialam, ws
                  > zystko.

                  Możesz też odejść
                  • bergamotka77 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:13
                    No może ale nie dziwię się, ze się trzyma tego jobu bo rekrutacja do takiego miejsca nie jest łatwa i szybka. Daje dużo możliwości ale miala pecha ze wdepnęła w szit. Niestety tak bywa w miejscach pożądanych, wielkich organizacjach miedzynarodowych czy korporacjach - tez miałabym coś niefajnego do opowiedzenia o gigantach światowych.
                    • budyniowatowe Re: burn-out; depresja 29.05.21, 13:15
                      bergamotka77 napisała:

                      > No może ale nie dziwię się, ze się trzyma tego jobu bo rekrutacja do takiego mi
                      > ejsca nie jest łatwa i szybka.

                      Jak dla niej podrzedny stolek w korporacji waznieszy niz wlasne zdrowie to cierp cialo co chcialo i sie nie skarz.
                      • bergamotka77 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 13:18
                        Ojej ty to wszystko trywializujesz. To jest bardzo ciekawe życie i wiele możliwości zawodowych o których zwykły śmiertelnik nie ma pojęcia. Nie jest łatwo zrezygnować z takiej pracy i takiego stylu życia.
                        • pade Re: burn-out; depresja 29.05.21, 20:42
                          Jak widać z opisu to jest gówno a nie życie.
                          Że tak banałem pojadę, życie ma się JEDNO. "Prestiżowe" stanowisko w międzynarodowej korporacji jest nic nie warte, skoro koszt jest tak wysoki. Zdrowia psychicznego, a co za tym idzie fizycznego nie wygrywa się na loterii.
                          A do autorki: może już ktoś niżej to Ci napisał. Byłaś na terapii, a mimo wszystko Twój post brzmi, jakbyś czuła, że zawiodłaś. Nie zawiodłaś. Warunki w jakich pracujesz są nienormalne.
                        • leosia-wspaniala Re: burn-out; depresja 30.05.21, 10:59
                          No. Rzyganie z nerwów, bezsenność, szlochy, psychopatyczny szef - wspaniałe życie. Ta część załogi, która odeszła to z nadmiaru szczęścia big_grin Ale w zamian za to może się chwalić, że pracuje w ONZ (nie wiem, gdzie pracuje tak strzelam) i ma taaaakie możliwości zawodowe.
                          • dramatika Re: burn-out; depresja 30.05.21, 11:49
                            leosia-wspaniala napisał(a):

                            > Ale w zamian za t
                            > o może się chwalić, że pracuje w ONZ (nie wiem, gdzie pracuje tak strzelam) i m
                            > a taaaakie możliwości zawodowe.

                            Jeszcze ją skop, jak leży, a co!

                            Nie odzywałam się, bo początkowo dostała dobre rady (olanie roboty), ale jak czytam te domorosłe analizy psychologiczne, a wręcz znęcanie się nad nią, to mi się flaki wywracają.

                            Praca pożyteczna, sprawiająca przyjemność i poczucie spełnienia to jest naturalna ludzka potrzeba, wręcz elementarna. Często kształtuje naszą tożsamość i to jak postrzegają nas inni i my sami siebie - zwłaszcza gdy wymaga bardzo wysokich kwalifikacji/umiejętności i jest jednocześnie pożyteczna. Jednocześnie mało ludzi ma szansę taką pracę w życiu wykonywać i wielu ludzi nie rozumie tego, że tego typu praca może być cześcią tożsamości, stąd pewnie zdziwienie, że autorka wątku nie może "ot tak" rzucić tego w cholerę, bo "to tylko praca".

                            Większość tutejszych grażyn biznesu chyba w ogóle nie pracowała nigdy jako pracownik najemny, bo zdaje się kompletnie nie ogarniać na czym polega zalezność służbowa i myli ją ze stosunkami rodzinnymi, kiedy można włażącej na głowę teściowej powiedzieć "asertywnie", żeby się oddaliła. Pracownik najemny (nie chodzi mi o rodzaj umowy, tylko faktyczny stosunkek służbowy) ma obowiązek wykonywać polecenia służbowe, natomiast szef ma obowiązek wydawać takie polecenia służbowe, które są po pierwsze możliwe do wykonania, po drugie mozliwe do wykonania w danym, konkretnym czasie. Oczywiście szef nie musi dokładnie wiedzieć na czym polega dana praca i ile zajmuje, ale od tego ma otwór gębowy, żeby się podwałdnego zapytać i chyba po to rekrutacja trwa 2 lata, aby zbadać między innymi (poza kwalifikacjami) to, czy przyszły pracownik będzie godny zaufania, czyli że będzie uczciwy i nie będzie łgał.
                            Winę tutaj ponosi w całości szef, który nie podjął w ogóle rozmowy z autorką wątku, tylko rzucił ją na front przegrywanej wojny, bo "da sobie radę". Oczywiście stanowisko menedżerskie też wymaga decyzyjności, odpowiedzialności itd, ale nawet generał nie da rady w bitwie, o której wiadomo już od poczatku, ze nie da się jej wygrac, bo nie ma kim "walczyć".
                            Ten szef/kierownictwo/zarząd po prostu nie wykonali swojej roboty, są albo kompletnymi dyletantami, albo nie ponoszą w praktyce konsekwencji swojej niekompetencji, bo organizacja jest źle zarządzana. Dobry pracownik, do szefa działu po sprzątaczkę, to skarb w firmie i szef powinien na niego chuchać i dmuchać.
                            Przypuszczam, ze ta organizacja nie działa na zasadach rynkowych, tylko żyje z dotacji publicznych i ostatecznie bardziej przypomina jakiś socjalistyczny kombinat niż przedsiębiorstwo.

                            Co radzić to już napisano, niestety jak trudne by to nie było, to w pierwszej kolejności ważne jest zdrowie.
                            • pade Re: burn-out; depresja 30.05.21, 12:02
                              To nie ma znaczenia czy winny jest szef, czy nie. Autorka ma na niego wpływ zerowy. Miała dwie rozmowy z nim i zignorował jej zdanie. Rozkminianie jak powinien działać niczego nie wnosi.
                              Ona nie zmieni tej organizacji, nie zmieni szefów, współpracowników. Jedyne co może zmienić to swoje podejście.
                              A gdzie Ty tu widzisz znęcanie się to ja nie wiem. Jest wręcz przeciwnie, zrozumienie i troska.
                              Sądzisz, że autorka jest jedyną osobą na forum, która zajmuje się "pomocą innym"? I dlatego nikt jej, oprócz Ciebie nie rozumie? Jeśli tak, to jesteś w błędzie.
                              • dramatika Re: burn-out; depresja 30.05.21, 12:15
                                pade napisała:

                                > Rozkminianie jak powinie
                                > n działać niczego nie wnosi.

                                Owszem wnosi o tyle, że powinna wiedzieć, że nic nie zawiniła i to nie jest zaden problem z asertywnością.


                                > Ona nie zmieni tej organizacji, nie zmieni szefów, współpracowników. Jedyne co
                                > może zmienić to swoje podejście.
                                > A gdzie Ty tu widzisz znęcanie się to ja nie wiem. Jest wręcz przeciwnie, zrozu
                                > mienie i troska.

                                Odnosiłam się do postu, który zacytowałam. To jest czysta agresja i zarzucanie autorce, że jest uzalezniona emocjonalnie od logo - zresztą jest tu wiele postów to zarzucających, choć mniej agresywnych.
                                Kompletnie nie rozumiesz na czym polega to, że praca moze być częścią tożsamości. "Jedyne co może zmienić to swoje podejście" jest radą o to, aby ucięła sobie rękę, bo tylko z tym można porównać rzucenie roboty, z którą człowiek się identyfikuje i która stanowi o tym, jak siebie postrzega. Owszem, tę rękę musi dać sobie uciąć, ale idiotyczne są rady, że musi zmienić swoje podejscie do amputacji kończyn.
                                (na szczęcie porównanie nie jest do końca trafne, bo ta "ręka" tutaj odrośnie po jakimś czasie)

                                > Sądzisz, że autorka jest jedyną osobą na forum, która zajmuje się "pomocą innym
                                > "? I dlatego nikt jej, oprócz Ciebie nie rozumie? Jeśli tak, to jesteś w błędzie.

                                Tak, dokładnie tak uważam. Inaczej nie pisałybyście bzdur.
                                • taje Re: burn-out; depresja 30.05.21, 13:16
                                  Jak w wielu sprawach nie zgadzam się z dramatiką, tu ma całkowitą rację. Przykro się czyta te wszystkie psychologiczne diagnozy, które autorkę mają tylko wdeptać w ziemię.

                                  Nie wszystko jest kwestią nastawienia i nie wszystkie problemy magicznie znikną po przepracowaniu własnych deficytów emocjonalnych. Owszem, generalnie wdupiemanie pomaga w życiu ale zespół, który jest ujowo zarządzany dalej takim pozostanie i na to się nie ma wpływu. Przebyta terapia nie uchroni cię przed szefem z narcystycznym zaburzeniem osobowości.

                                  Wiecie co mówią terapeuci zajmujący się mobingiem? Ratuj się i odejdź z toksycznego teamu. Można kontynuować terapię i nawet z systemem można walczyć ale to nic nie da dopóki się tkwi w toksycznej sytuacji. A walka cię zniszczy. I nie, nie zawsze mobing czy burn-out dotyka osób o delikatnej konstrukcji psychicznej.

                                  Poza tym to, że autorka od 4 miesięcy ma problemy w nowym zespole, NIE naznacza jej do końca życia. Nie wiem dlaczego autorka miałaby rezygnować z pracy w samej organizacji, która oferuje ciekawe możliwości tylko dlatego, że w jednym zespole jest kiepsko. Żeby inne forumki poczuły się lepiej w swoich wyborach życiowych? To jest ogromna instytucja, którą trudno traktować jak monolit - atmosfera pracy zależy przede wszystkim od bezpośredniego szefa i nowy post 10 tys km dalej to nowe otwarcie.

                                  Bzdury typu, że dziecko nie da sobie rady w szkole skoro ma angielski na poziomie A2 pomijam. W kraju, gdzie mieszkam, nauka w szkołach publicznych odbywa się w trzech językach i co chwila dołączają nowe dzieci imigrantów i doskonale się przystosowują, gorzej z rodzicami. A z angielskim to już zupełnie inna bajka.

                                  • beaucouptrop Re: burn-out; depresja 30.05.21, 13:32
                                    Taje bardzo dobrze podsumowalas tą dyskusję. Też mam wrażenie, że niektóre osoby tu piszace leczą swoje frustracje wdeptujac autorkę w ziemię.
                                    》Wiecie co mówią terapeuci zajmujący się mobingiem? Ratuj się i odejdź z toksycznego teamu. Można kontynuować terapię i nawet z systemem można walczyć ale to nic nie da dopóki się tkwi w toksycznej sytuacji.《
                                    To co napisałaś powyżej dało mi dużo do myślenia, bo sama jestem w podobnej do autorki sytuacji.
                                  • wapaha Re: burn-out; depresja 30.05.21, 13:36
                                    taje napisała:

                                    >
                                    > Wiecie co mówią terapeuci zajmujący się mobingiem? Ratuj się i odejdź z toksyc
                                    > znego teamu. Można kontynuować terapię i nawet z systemem można walczyć ale to
                                    > nic nie da dopóki się tkwi w toksycznej sytuacji. A walka cię zniszczy. I nie,
                                    > nie zawsze mobing czy burn-out dotyka osób o delikatnej konstrukcji psychicznej
                                    > .
                                    >
                                    > Poza tym to, że autorka od 4 miesięcy ma problemy w nowym zespole, NIE naznacza
                                    > jej do końca życia. Nie wiem dlaczego autorka miałaby rezygnować z pracy w sam
                                    > ej organizacji, która oferuje ciekawe możliwości tylko dlatego, że w jednym zes
                                    > pole jest kiepsko. Żeby inne forumki poczuły się lepiej w swoich wyborach życio
                                    > wych? To jest ogromna instytucja, którą trudno traktować jak monolit - atmosfer
                                    > a pracy zależy przede wszystkim od bezpośredniego szefa i nowy post 10 tys km d
                                    > alej to nowe otwarcie.

                                    Pominełaś Taje te zdania we wpisie autorki ?
                                    Od razu powiem, ze trzy lata temu chodzilam na terapie z powodow rowniez zawodowych (nadodpowiedzialnosc, nieumiejetnosc mowienia NIE, stawianie granic)


                                    >
                                    > Bzdury typu, że dziecko nie da sobie rady w szkole skoro ma angielski na poziom
                                    > ie A2 pomijam.

                                    A ktoś tak napisałś czy zinterpretowałaś ?


                                    • taje Re: burn-out; depresja 30.05.21, 13:58
                                      >Pominełaś Taje te zdania we wpisie autorki ?
                                      >>Od razu powiem, ze trzy lata temu chodzilam na terapie z powodow rowniez >>zawodowych (nadodpowiedzialnosc, nieumiejetnosc mowienia NIE, stawianie granic)

                                      Tak, czytałam. I nic to nie zmienia. Rzecz w tym, że w sytuacji, którą opisuje autorka - patologiczne zarządzanie, szef, być może, mobber - umiejetność stawiania granic i mówienia NIE nie rozwiąże problemu. Problem leży w instytucji i takie stawianie sprawy jak tu w wątku tylko wzmacnia narrację, że winny zawsze pracownik. Bo taki albo śmaki.

                                      Co mi się szczególnie nie podoba w tej dyskusji, to to, że cokolwiek autorka o sobie napisze na forum jest używane przeciwko niej. Miała terapię - o, oznaka nierozwiązanych problemów. Nie miała terapii - problem nieuświadomiony. Lubi swoją pracę i nie chce odejść z niej odejść - emocjonalne uzależnienie. Chce odejść - ucieka od problemu. Oszaleć można.
                                      >>
                                      >> Bzdury typu, że dziecko nie da sobie rady w szkole skoro ma angielski na poziom
                                      >> ie A2 pomijam.

                                      >A ktoś tak napisałś czy zinterpretowałaś ?

                                      ktoś tak napisał
                                      • wapaha Re: burn-out; depresja 30.05.21, 14:04
                                        taje napisała:


                                        >
                                        > Tak, czytałam. I nic to nie zmienia.

                                        Słucham ? Chyba nie mówisz serio ?...

                                        Rzecz w tym, że w sytuacji, którą opisuje
                                        > autorka - patologiczne zarządzanie, szef, być może, mobber - umiejetność stawi
                                        > ania granic i mówienia NIE nie rozwiąże problemu. Problem leży w instytucji i t
                                        > akie stawianie sprawy jak tu w wątku tylko wzmacnia narrację, że winny zawsze p
                                        > racownik. Bo taki albo śmaki.

                                        Oczywiście, że tak. Autorka instytucji nie zmieni. Jedyne na co ma realny wpływ to to, czy będzie w niej czy poza nią


                                        >
                                        > Co mi się szczególnie nie podoba w tej dyskusji, to to, że cokolwiek autorka o
                                        > sobie napisze na forum jest używane przeciwko niej. Miała terapię - o, oznaka n
                                        > ierozwiązanych problemów. Nie miała terapii - problem nieuświadomiony. Lubi swo
                                        > ją pracę i nie chce odejść z niej odejść - emocjonalne uzależnienie. Chce odejś
                                        > ć - ucieka od problemu. Oszaleć można.

                                        W ogóle tego nie widzę i inaczej odbieram posty. Może dlatego że jestem w dyskusji od początku i wyczuwam klimat . Powiedziałabym wręcz, że spotkała sie z ogromną życzliwoscią i chęcia pomocy

                                        > >>
                                        > >> Bzdury typu, że dziecko nie da sobie rady w szkole skoro ma angielsk
                                        > i na poziom
                                        > >> ie A2 pomijam.
                                        >
                                        > >A ktoś tak napisałś czy zinterpretowałaś ?
                                        >
                                        > ktoś tak napisał

                                        Ktoś ? Dyskusja ma ponad 300 postów. Ktoś-nie wiesz kto i czy w ogóle dokładnie tak napisał- i już stosujesz to jako argument i podsumowanie dyskusji ? Fe
                                        • taje Re: burn-out; depresja 30.05.21, 14:19
                                          >Ktoś ? Dyskusja ma ponad 300 postów. Ktoś-nie wiesz kto i czy w ogóle dokładnie >tak napisał- i już stosujesz to jako argument i podsumowanie dyskusji ? Fe

                                          Agonyaunt o godz. 12.08. Twoja odpowiedź pokazuje niestety ton tej dyskusji - stawiasz tezę (że sobie coś wymyśliłam) i z nią polemizujesz. Nawet fe mi się dostało...



                                          >Rzecz w tym, że w sytuacji, którą opisuje
                                          >> autorka - patologiczne zarządzanie, szef, być może, mobber - umiejetność stawi
                                          > >ania granic i mówienia NIE nie rozwiąże problemu. Problem leży w instytucji i t
                                          > >akie stawianie sprawy jak tu w wątku tylko wzmacnia narrację, że winny zawsze p
                                          > >racownik. Bo taki albo śmaki.

                                          >Oczywiście, że tak. Autorka instytucji nie zmieni. Jedyne na co ma realny wpływ to to, >czy będzie w niej czy poza nią

                                          Tak, ale ona zamierza właśnie zmienić team i wtedy słyszy, że ucieka od problemu i że od organizacji jest uzależniona. Cokolwiek nie napisze, zawsze źle i zawsze jej wina. To jest przemocowa narracja, jakkolwiek pięknie podlana psychologicznym sosem.

                                          • wapaha Re: burn-out; depresja 30.05.21, 14:25
                                            Totalnie inaczej widzę i odbieram tę dyskusję
                                            W zasadzie- dawno juz nie było na forum takiego wątku- w którym tyle osób pochyla się nad autorką, szczerze chcąc wesprzec a nie hejtując

                                            Przepraszam za "fe" jesli cię uraziło.
                                            To że agonyaunt tak napisałą ( poczytaj kontekst ) - w jednej wypowiedzi nadal nie "oddaje tonu" dyskusji..
                                            • taje Re: burn-out; depresja 30.05.21, 14:56
                                              >Przepraszam za "fe" jesli cię uraziło.
                                              >To że agonyaunt tak napisałą ( poczytaj kontekst ) - w jednej wypowiedzi nadal nie "oddaje tonu" dyskusji..

                                              Spoko, przeżyję to fe wink Tu nie o mnie chodzi. Oby autorka z tego coś pozytywnego wyniosła.
                                              O wypowiedzi agonyaunt pisałam tylko w kontekście poziomu języka A2 jako przeszkody w zmianie szkoły - zupełnie się z tym nie zgadzam.
                                              • wapaha Re: burn-out; depresja 30.05.21, 15:12
                                                dzięki wink- ja również życzę jej/im jak najlepiej

                                      • agonyaunt Re: burn-out; depresja 30.05.21, 16:19
                                        >>A ktoś tak napisałś czy zinterpretowałaś ?
                                        >ktoś tak napisał

                                        O mnie mówicie? No to zinterpretowałaś, bo napisałam, że A2 to za mało żeby się uczyć w tym języku. A2 to są mocne podstawy, ale zdecydowanie za mało do myślenia abstrakcyjnego. Dzieciaki często mają w takich sytuacjach problemy, owszem, to się daje nadrobić, ale trzeba wziąć pod uwagę, że dziecko będzie potrzebować w tym nadrabianiu pomocy. A autorka w tym momencie nie jest w stanie pomóc nawet sama sobie.

                                        Taje, rzuciłam to hasło, bo doświadczenie pokazuje, że to może okazać się problemem już na miejscu. Nie znam dziecka autorki, nie wiem jak szybko będzie w stanie się zaadoptować i wdrożyć w nowy system i język. Ale chyba lepiej wziąć to pod uwagę przed decyzją o przeprowadzce do innego kraju, nie sądzisz?
                                        • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 30.05.21, 16:28
                                          agonyaunt napisała:


                                          > O mnie mówicie? No to zinterpretowałaś, bo napisałam, że A2 to za mało żeby się
                                          > uczyć w tym języku.
                                          Wiem. Ale to jest szkola miedzynarodowa. dzieciom FR-jezycznym czy jakim innym oferuje w ciagu pierwszego pol roku zajecia wyrownawcze. Nie jako zajecia dodatkowe, tylko ZAMIAST jakiegos przedmiotu nieco mniej waznego.

                                          ale trzeba wziąć pod uwagę, że dziecko będzie potrzebow
                                          > ać w tym nadrabianiu pomocy. A autorka w tym momencie nie jest w stanie pomóc n
                                          > awet sama sobie.
                                          Dziecko ma tez ojca smile

                                          Ale dzieki na zwrocenie uwagi na ten aspekt - jestem go swiadoma.
                                        • agonyaunt Re: burn-out; depresja 30.05.21, 16:28
                                          Auttokorekta: zaadaptować.
                                    • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 30.05.21, 14:19
                                      wapaha napisała:


                                      > Od razu powiem, ze trzy lata temu chodzilam na terapie z powodow rowniez
                                      > zawodowych (nadodpowiedzialnosc, nieumiejetnosc mowienia NIE, stawianie granic)
                                      >


                                      Tutaj mam tez do Was inne pytanie.
                                      Tak macie racje. Terapia srednio pomogla. Tzn. dowiedzialam sie na niej kilku rzeczy o sobie, natomiast NIE NABYLAM umiejetnosci zadnych. Sama wiedza to za malo.
                                      Ale moze opisze najpierw jak wygladala:
                                      bylo to w sumie SZESC spotkania z pania terapeutka w ciagu 2.5 miesiaca. Dowiedzialam sie w trakcie tych spotkan dlaczego dokonuje takich a nie innych wyborow i to wlasciwie tyle. Pani uznala ze uzbrojona w te wiedze bede teraz w stanie stawic czola nowym wyzwaniom (nie zamierzalam wtedy akurat sobie walic na glowe zadnych wyzwan, ale to juz inny temat ... ).
                                      Wlasciwie jedna z kilku rzeczy ktorych sie dowiedzialam to mechanizm fight or flight, ktory jest atawistyczny, a poniewaz nie da sie go zwalczyc, to nie powinnam swoich decyzji nim wywolanych definiowac jako wlasnej porazki. Ale tez nie powinnam jako swiadomego wyboru.

                                      I teraz tak:
                                      czy tak wyglada terapia???

                                      Pytam, bo tym razem naprawde zalezy mi zeby trafic dobrze.
                                      • pade Re: burn-out; depresja 30.05.21, 15:58
                                        grzebaniewmozgu napisała:


                                        > Tutaj mam tez do Was inne pytanie.
                                        > Tak macie racje. Terapia srednio pomogla. Tzn. dowiedzialam sie na niej kilku r
                                        > zeczy o sobie, natomiast NIE NABYLAM umiejetnosci zadnych. Sama wiedza to za m
                                        > alo.
                                        > Ale moze opisze najpierw jak wygladala:
                                        > bylo to w sumie SZESC spotkania z pania terapeutka w ciagu 2.5 miesiaca. Dowie
                                        > dzialam sie w trakcie tych spotkan dlaczego dokonuje takich a nie innych wyboro
                                        > w i to wlasciwie tyle. Pani uznala ze uzbrojona w te wiedze bede teraz w stanie
                                        > stawic czola nowym wyzwaniom (nie zamierzalam wtedy akurat sobie walic na glow
                                        > e zadnych wyzwan, ale to juz inny temat ... ).

                                        >
                                        > I teraz tak:
                                        > czy tak wyglada terapia???
                                        >
                                        > Pytam, bo tym razem naprawde zalezy mi zeby trafic dobrze.

                                        Czyli nie byłaś na terapii, bo 6 spotkań to może załatwić jeden mały problem w terapii CBT. A u Ciebie jest tego więcej.
                                        Mogę Ci polecić fajną młodą terapeutkę z nurtu behawioralnego. On-line oczywiście.
                                        • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 30.05.21, 16:08
                                          pade napisała:


                                          > Czyli nie byłaś na terapii, bo 6 spotkań to może załatwić jeden mały problem w
                                          > terapii CBT. A u Ciebie jest tego więcej.

                                          OK. To chcialam wiedziec. Dziekuje Ci bardzo.

                                          > Mogę Ci polecić fajną młodą terapeutkę z nurtu behawioralnego. On-line oczywiśc
                                          > ie.

                                          Tak, poprosze. Mozesz przeslac na gazetowy? Chyba jest aktywny. Dziekuje.
                                          • pade Re: burn-out; depresja 30.05.21, 16:16
                                            Wysłałam.
                                            • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 30.05.21, 16:29
                                              dzieki. doszlo smile
                                  • iuscogens Re: burn-out; depresja 30.05.21, 15:25
                                    Doczytaj co autorka pisała na początku o tym jak organizacja (nie jeden konkretny zespół) traktuje ludzi, którzy lądują na zwolnieniu w przypadku wypalenia zawodowego. Są odstawiani na boczny tor i karani (to sformułowanie autorki). Skoro ona doskonale wie, jakie są metody postępowania w takiej sytuacji to znaczy, że 1) tych ludzi, którzy kończą z depresją/nerwicą w tej robocie jest sporo, nie są to jednostkowe przypadki 2) są to odgórne standardy a nie widzimisię jednego szefa. Przecież z jej postów wyraźnie widać, że to miejsce, które maksymalnie eksploatuje pracownika a potem jak już "dochodzi do ściany" i nie może być taki wydajny to spadòwa. Jestem pewna, że do tego dochodzi jeszcze silny rys misyjny, pomaganie innych itd. więc znacznie łatwiej jest wywierać wpływ.
                                    • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 30.05.21, 15:31
                                      iuscogens napisał:

                                      > Doczytaj co autorka pisała na początku o tym jak organizacja (nie jeden konkret
                                      > ny zespół) traktuje ludzi, którzy lądują na zwolnieniu w przypadku wypalenia za
                                      > wodowego. Są odstawiani na boczny tor i karani (to sformułowanie autorki).

                                      U mnie w dyrekcji!!!
                                      Nie w calej organizacji. mam znajomych, ktorzy przeszli przez burn-out w innych czesciach organizacji. Po terapii wrocili na swoje stanowisko i sa na nim wydajni i spelnieni. Mam tez takich, ktorzy dostali wybor: czujesz sie na silach wracac do tego samego miejsca czy szukasz nowego. U mnie jest tak, ze nie wracasz, odstawiaja cie na bok. Ale to u mnie. To jest jedno miejsce na pewnie z 50.


                                      2) są to odgórne standardy a nie widzimisię jedne
                                      > go szefa.
                                      Nie. Patrz wyzej.

                                      Jestem pewna, że do tego dochodzi jeszcze silny rys misy
                                      > jny, pomaganie innych itd. więc znacznie łatwiej jest wywierać wpływ.

                                      To fajnie ze jestes pewna, ale tak nie jest.
                                      Rys misyjny jest w kilku miejscach tej organizacji. Jerst tez sporo miejsc ktore zajmuja sie sprawami administracyjnymi typu: budynki, HRy, budzet, koordynacja calosci.
                                      Sa takie ktore robia analizy makroekonomiczne albo naukowe. Praca jak kazda inna.
                                      Mozna sobie wybrac do wyboru do koloru i wlasnie o to chodzi, aby wybierac samemu!


                                      • iuscogens Re: burn-out; depresja 30.05.21, 15:41
                                        No to czemu się tak boisz iść na zwolnienie, bo Coś to zostanie w tych mitycznych papierach?? Parę razy o tym pisałaś przecież.
                                        • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 30.05.21, 15:42
                                          iuscogens napisał:

                                          > No to czemu się tak boisz iść na zwolnienie, bo Coś to zostanie w tych mityczny
                                          > ch papierach?? Parę razy o tym pisałaś przecież.

                                          Przeciez ide. Jutro. No dzis nie pojde. Dzis jest niedziela.
                                          • iuscogens Re: burn-out; depresja 30.05.21, 15:47
                                            To jest to co sama pisałaś o firmie.

                                            "Firma nie jest polska.
                                            To duza organizacja miedzynarodowa, gdzie rzeczywiscie od kilku lat zaczynaja panowac folwarczne zasady zarzadzania.

                                            Wiem ze powinnam isc na burn out.
                                            Problem polega na tym, ze za burn out w papierach utyka sie juz na amen. Wtedy juz jedynie dostajesz propozycje stanowisk typu "siedze w kacie" albo jestem goracym kartoflem.
                                            Mam wsrod kolegow calkiem sporo osob ukaranych za brun out."

                                            Ale skoro jest tak super to powiem szczerze nie wiem na czym polega problem.
                                            • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 30.05.21, 15:49
                                              Tak zgadza sie.
                                              Przy czym te folwarczne zasady panuje w mojej czesci tej organizacji. To jest 600 osob.
                                              Nie wiem na razie jak jest gdzie indziej.
                                              Ciezko wiedziec przy 30 tys. zatrudnionych.
                                              Caly czas mam nadzieje, ze jednak jest inaczej.
                                  • alicia033 Re: burn-out; depresja 30.05.21, 16:57
                                    taje napisała:

                                    > Przykro się czyta te wszystkie psychologiczne diagnozy, które autorkę mają tylko wdeptać w ziemię.

                                    A konkretnie to gdzie takie posty tu widzisz?
                                    > Wiecie co mówią terapeuci zajmujący się mobingiem? Ratuj się i odejdź z toksycznego teamu.

                                    Czyli dokładnie to samo, co my jej tu radzimy.
                                    > Poza tym to, że autorka od 4 miesięcy ma problemy w nowym zespole, NIE naznacza jej do końca życia.

                                    A ktoś tu tak twierdzi?

                                    Autorka wątku wcale nie musi zmieniać pracodawcy (sama jej radziłam, żeby się spięła i poszła na te rozmowę w sprawie nowego miejsca pracy) ale nie ma się co czarować i pisze to i ona sama i np. beaucouptrop - w innych departamentach tej organizacji różowo też nie jest, problem jest w zarządzaniu na jeszcze wyższym poziomie a jak sama napisałaś - nie da się walczyć, tkwiąc w toksycznej sytuacji.
                                    • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 30.05.21, 17:10
                                      alicia033 napisała:

                                      w innych departamentach te
                                      > j organizacji różowo też nie jest, problem jest w zarządzaniu na jeszcze wyższy
                                      > m poziomie a jak sama napisałaś - nie da się walczyć, tkwiąc w toksycznej sytua
                                      > cji.

                                      To teraz byc moze napisze cos co was zaskoczy:
                                      - problem wyciagania na sile w gore na stanowiska menedzerskie dotyczy jedynie kobiet
                                      - facetom dali spokoj
                                      - to sie nazywa rownouprawnienie
                                      • alicia033 Re: burn-out; depresja 30.05.21, 17:19
                                        grzebaniewmozgu napisała:


                                        > To teraz byc moze napisze cos co was zaskoczy:
                                        > - problem wyciagania na sile w gore na stanowiska menedzerskie dotyczy jedynie kobiet

                                        ani trochę nas nie zaskakuje. To się nazywa parytet, tylko w twojej cudownej organizacji jak widać jest źle prowadzony.
                                      • jedn0raz0w0 Re: burn-out; depresja 30.05.21, 18:58
                                        Ani trochę mnie to nie zaskakuje. To nawet nie o parytet chodzi tylko o zjawisko znane i opisane - kobietom się odcina dojście do wysokich stanowisk, CHYBA, że faceci na tych stanowiskach tak spierdolili, że nie da się na tym stanowisku być nie zbierać batów i pretensji od wszystkich i być zapamiętanym źle, bo za głębokie bagno żeby z niego szybko wyjść, więc nikt nie chce być twarzą porażki. I wtedy właśnie wypycha się na te stanowiska kobiety, takie właśnie co mają poczucie misji, ambicję i problem z odmawianiem. Oczywiście ubiera się to w bajeczkę o parytetach i równych szansach. Na przykład Marissa Mayer, Theresa May, Ewa Kopacz. Sama mówisz, że jest mowa o wyciąganiu na siłę, czyli o stanowiskach, na które nikt normalny się nie pcha, faceci w tak dużych i ustanilizowanych organizacjach wolą stanowiska w których mogą się skupić na udowadnia II jak są niezbędni, ale tak, żeby zachować pracę i kasę a za bardzo się nie pchać tam, gdzie mogą się poparzyć.
                                    • taje Re: burn-out; depresja 30.05.21, 18:40
                                      >Autorka wątku wcale nie musi zmieniać pracodawcy (sama jej radziłam, żeby się >spięła i poszła na te rozmowę w sprawie nowego miejsca pracy) ale nie ma się co >czarować i pisze to i ona sama i np. beaucouptrop - w innych departamentach tej >organizacji różowo też nie jest, problem jest w zarządzaniu na jeszcze wyższym >poziomie a jak sama napisałaś - nie da się walczyć, tkwiąc w toksycznej sytuacji.

                                      Powiem tak - wiem co to za organizacja i domyślam się jak działa. Sama doświadczyłam mobbingu w podobnej instytucji. Posłuchałam terapeuty (specjalisty od mobingu) i zmieniłam zespół, natychmiastowa zmiana komfortu życia.

                                      I z mojej - czysto osobistej - perspektywy uważam, że narracja jaką tu widzę u niektórych - najpierw przepracuj swoje problemy, naucz się stawiać granice a potem myśl o zmianie pracy bo problem jest w Tobie (nawet jak wina nie Twoja) - stygmatyzuje ofiarę. Osoby z zewnątrz myślą: mnie to nie dotknie, ja jestem silna, ofiara jest zbyt wrażliwa, zbyt taka czy owaka, ja to co innego.

                                      Otóż po moim odejściu wielokrotnie pytano mnie o radę czy warto dołączyć do teamu, z którego odeszłam - i za każdym razem potencjalni kandydaci decydowali, że oni jednak sobie dadzą radę. Pewnie myśleli, że może to ja jestem zbyt przewrażliwiona albo nie umiem stawiać granic etc. Być może oni mieli za sobą terapie a ja nie, licho wie. Za każdym razem kończyło się źle - nie policzę ile razy wysłuchiwałam płaczu dorosłych mężczyzn, którzy przychodzili się zwierzać, że już nie dają rady. Ja jak głupia wysłuchuję bo obiecałam sobie, że zawsze będę pomagać osobom, które doświadczyły tego co ja.

                                      Po mnie odeszło co najmniej 5 osób, w tym takie, które bagatelizowały problem, kiedy ja byłam chwilową ofiarą (bo ich to nie dotyczy i "prawda leży pośrodku"). Okazało się, że wysokie umiejętności interpersonalne i odporność na stres etc. nie wystarczą.

                                      Co ciekawe, management nic z tym nie robi, szef mober jak był tak jest. Natomiast, o dziwo, w innych zespołach tej samej organizacji, z tą samą dyrekcją jest zupełnie inaczej. Więc sytuacja nie jest czarno-biała. Fakt, że organizacja jako całość zawodzi (bo w sumie tak to odbieram) nie oznacza, że nie można mieć ciekawej i satysfakcjonującej pracy gdzie indziej w tej samej organizacji. Można.
                                      • jedn0raz0w0 Re: burn-out; depresja 30.05.21, 18:46
                                        e, pieprzenie z tym stygmatyzowaniem To co opisujesz to jedno, fakt, że laska sama mówi, że ma problemy z odmową i poczucie odpowiedzialności - a na taką osobę wszyscy będą zwalać robotę nawet w zdrowych organizacjach, bo skoro robi dobrze i nie narzeka to widocznie jej to pasuje - to drugie. I z tym to ona sobie musi poradzić.
                                      • pade Re: burn-out; depresja 30.05.21, 18:59
                                        "I z mojej - czysto osobistej - perspektywy uważam, że narracja jaką tu widzę u niektórych - najpierw przepracuj swoje problemy, naucz się stawiać granice a potem myśl o zmianie pracy bo problem jest w Tobie (nawet jak wina nie Twoja) - stygmatyzuje ofiarę. Osoby z zewnątrz myślą: mnie to nie dotknie, ja jestem silna, ofiara jest zbyt wrażliwa, zbyt taka czy owaka, ja to co innego."

                                        Może odebrałaś nasze posty przez pryzmat swoich doświadczeń i dlatego Ci wyszło, że ktoś obciąża autorkę winą.
                                        Ja na pewno nie. Mam za sobą doświadczenie mobbingu (niestety) i wiem, że to nie była moja wina ale przerabiałam na terapii konkretne triggery po to bym , jesli trafię w przyszłości na kogoś podobnego, miała zasoby by sobie z tym poradzić.
                                        • taje Re: burn-out; depresja 30.05.21, 19:18
                                          Ja to doskonale rozumiem i autorka chyba tez rozważa terapię. ALE, czasami terapia nie pomoże, zwłaszcza w starciu z wielką biurokratyczną organizacją i to gdzieś umyka w tej dyskusji. Tak, mam problem z powszechną narracją wedle której, na wszystko masz wpływ poprzez zmianę myślenia/nastawienia. No niestety, rzeczywistość to nie łyżeczka z Matrixa. Świat jest nielogiczny, brutalny i niesprawiedliwy. I czasami będąc ofiarą nie potrzebujesz dogłębnej diagnozy swoich deficytów, tylko trochę empatii i wytyczenia konkretnego planu działania, żeby wyjść z impasu. Ba, czasami doświadczenie bycia ofiarą jest jednostkowym doświadczeniem sytuacyjnym i każdy na Twoim miejscu taką ofiarą byłby.
                                          • pade Re: burn-out; depresja 30.05.21, 19:22
                                            "Tak, mam problem z powszechną narracją wedle której, na wszystko masz wpływ poprzez zmianę myślenia/nastawienia"

                                            Ale w tym wątku piszemy coś zupełnie innego.
                                            Np. ja wyraźnie napisałam, że na ludzi z organizacji autorka wpływu nie ma.
                                            Ma tylko na siebie. I aż.

                                            Taje, czy Ty czytałaś cały wątek? Bo mam wrażenie, że wybiórczo.
                                            • taje Re: burn-out; depresja 30.05.21, 19:48
                                              Pade - Czytałam większość, pewnie nie każdy post. Mnie chodzi o to, że zmiana własnych oczekiwań i emocjonalnych uwarunkowań po prostu czasami nie wystarcza. Bo czasami (nie zawsze), obiektywnie, problem nie ma wiele wspólnego z konstrukcją psychiczną jednostki. I przedstawianie tego w ten sposób bywa społecznie szkodliwe - nie ma presji na korpo żeby zmieniła procedury bo w cichości ducha każdy uważa, że prawdziwie silne i emocjonalnie dojrzałe jednostki nie są zagrożone. Błąd.

                                              Ja naprawdę rozumiem o czym mówisz (i na wielu płaszczyznach się z Tobą zgadzam i cenię Twoje rady) ale myślę, że taki sposób mówienia o problemie, jaki - całościowo, nie chodzi o Twoje posty - widzę w wątku, nie jest najwłaściwszy z punktu widzenia ofiary mobingu czy osoby liczącej na zmianę w społecznej percepcji problemu. Zwłaszcza ten drugi (społeczny) aspekt jest dla mnie ważny.
                                • agonyaunt Re: burn-out; depresja 30.05.21, 14:20
                                  >Owszem wnosi o tyle, że powinna wiedzieć, że nic nie zawiniła i to nie jest zaden problem z asertywnością.

                                  Ależ właśnie to jest problem z asertywnością. Nie wina, tylko problem, który należy rozwiązać. Autorka daje sobie wejść na głowę, a potem cierpi - to nie szef jej to robi, tylko ona robi to sobie sama. Szef może sobie być narcyzem, świrem czy psychopatą, tego autorka nie zmieni, zmienić może tylko swoje reakcje na takich ludzi i ich zachowanie, bo to nie jest ostatni raz kiedy spotyka kogoś takiego na swojej drodze. Jeszcze pól biedy gdyby była sama i mogła w nieskończoność uciekać od wariatów, ale ona ma rodzinę, w tym małe dziecko, któremu właśnie (chociaż pewnie nie do końca świadomie) wdrukowuje schematy usłużności wobec innych kosztem własnego zdrowia i spokoju.

                                  To, co się teraz z nią dzieje, to nie wina, tylko skutek. Skutek pracy w toksycznym środowisku, skutek pozwalania innym, żeby wchodzili jej na głowę. Jeśli coś ma się zmienić na dobre, to ucieczka nie wystarczy, trzeba zmienić coś w sobie, inaczej całe jej życie zawsze będzie uzależnione od postawy ludzi z zewnątrz. A na dłuższą metę takie życie jest cholernie męczące.
                                  • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 30.05.21, 14:25
                                    agonyaunt napisała:


                                    > To, co się teraz z nią dzieje, to nie wina, tylko skutek. .... skutek pozwalania innym, żeby wchodzili jej na głowę. Jeśli co
                                    > ś ma się zmienić na dobre, to ucieczka nie wystarczy, trzeba zmienić coś w sobi
                                    > e, inaczej całe jej życie zawsze będzie uzależnione od postawy ludzi z zewnątrz
                                    > . A na dłuższą metę takie życie jest cholernie męczące.

                                    argo, wiem.
                                    Napisalam to w pierwszym poscie: jest to skutek rowniez wychowania w domu rodzinnym takim a nie innym. I nie pisze tego zeby zwalac wine na rodzicow. Pisze dlatego, ze dotychczas nie zdawalam sobie sprawy, ze to ma wplyw na cale zycie przez 40 LAT!!!
                                    • agonyaunt Re: burn-out; depresja 30.05.21, 15:58
                                      >Pisze dlatego, ze dotychczas nie zdawalam sobie sprawy, ze to ma wplyw na cale zycie przez 40 LAT!!!

                                      To teraz nie pozwól, żeby to rządziło kolejnymi 40 i jeszcze spłynęło na kolejne pokolenie. Dasz radę. Pewnie będzie trudno, pewnie będziesz musiała parę rzeczy przewartościować, ale działaj! Zrób to dla siebie. Pomyśl, że potem żaden psychopatyczny dupek nie będzie Ci dyktował co robić, bo każdemu będziesz umiała bez wyrzutów sumienia powiedzieć "ić stond". To jest wolność, o którą warto walczyć.

                                      (Rety, wyszło mi jak zawodowemu pierdupierdu-coachowismile Ale kibicować Ci będę już jak zawodowa ematka! )
                                • pade Re: burn-out; depresja 30.05.21, 15:53
                                  dramatika napisał(a):

                                  > pade napisała:
                                  >
                                  > > Rozkminianie jak powinie
                                  > > n działać niczego nie wnosi.
                                  >
                                  > Owszem wnosi o tyle, że powinna wiedzieć, że nic nie zawiniła i to nie jest zad
                                  > en problem z asertywnością.

                                  O tym, że nie zawiniła pisałam już dawno. Ale nie zmienia to faktu, że ma problem z asertywnością. Jedno nie wyklucza drugiego.
                                  >

                                  > Kompletnie nie rozumiesz na czym polega to, że praca moze być częścią tożsamośc
                                  > i. "Jedyne co może zmienić to swoje podejście" jest radą o to, aby ucięła sobie
                                  > rękę, bo tylko z tym można porównać rzucenie roboty, z którą człowiek się iden
                                  > tyfikuje i która stanowi o tym, jak siebie postrzega. Owszem, tę rękę musi dać
                                  > sobie uciąć, ale idiotyczne są rady, że musi zmienić swoje podejscie do amputac
                                  > ji kończyn.
                                  > (na szczęcie porównanie nie jest do końca trafne, bo ta "ręka" tutaj odrośnie p
                                  > o jakimś czasie)

                                  O rany, a jak autorka zacznie mieć myśli samobójcze, albo zapadnie na ciężką chorobę w wyniku stresu, to to wszystko będzie o kant tyłka potłuc. Rozumiesz? Ona już nie funkcjonuje. TERAZ. I tu i teraz musi podjąć działania w celu ratowania zdrowia.

                                  >
                                  > > Sądzisz, że autorka jest jedyną osobą na forum, która zajmuje się "pomocą
                                  > innym
                                  > > "? I dlatego nikt jej, oprócz Ciebie nie rozumie? Jeśli tak, to jesteś w
                                  > błędzie.
                                  >
                                  > Tak, dokładnie tak uważam. Inaczej nie pisałybyście bzdur.

                                  Nikt tu żadnych bzdur nie napisał. Po prostu niektórzy wiedzą jak wyglądają skutki nadodpowiedzialności, wypalenia zawodowego, albo ich sami doświadczyli i nie życzą tego autorce.
                                  • dramatika Re: burn-out; depresja 30.05.21, 16:00
                                    pade napisała:

                                    > ma probl
                                    > em z asertywnością. Jedno nie wyklucza drugiego.

                                    Daj już spokój, domorosły kołczu. Normalnie bym cię ustawiła do pionu, ale nie uważam, aby bicie piany w takim wątku było na miejscu - jest realna osoba, która realnie cierpi. Dostała jakieś rady, jakoś się wzięła na razie do kupy, end of story.
                                    • pade Re: burn-out; depresja 30.05.21, 16:11
                                      Idź lepiej popłakać nad swoim kredytem frankowym, albo pedofilami, zamiast wtrącać się w rozmowy normalnych ludzi.
                              • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 30.05.21, 12:15
                                pade napisała:

                                Pade, szanuje Twoje wypowiedzi, bo wielu osobom na tym forum i na zyciu rodzinnym pomoglas zobaczyc inna perspektywe, ale (i nie, nie probuje sie zamknac w wiezy obronnej):


                                > To nie ma znaczenia czy winny jest szef, czy nie. Autorka ma na niego wpływ zer
                                > owy.
                                ZGODA

                                Miała dwie rozmowy z nim i zignorował jej zdanie.
                                ZGODA


                                > Ona nie zmieni tej organizacji, nie zmieni szefów,
                                ZGODA. Jedyne, czego nie rozumiem, to dlaczego robisz przeniesienie/zalozenie, ze skoro teraz tak trafilam to juz tak bedzie do konca zycia. Jestem tu 16 lat. Praace zmienialam 4 razy. Pierwszy raz tak trafilam i IMHO trafilam tak, poniewaz to praca wybrala mnie. W koncu jesli do jakiegos miejsca ciagna cie wolami, to znaczy ze z miejscem musi byc cos nie tak, nie? Dopoki wybieralam sama, nigdy mi sie cos takiego nie zdarzylo. Przypadek?


                                > A gdzie Ty tu widzisz znęcanie się to ja nie wiem. Jest wręcz przeciwnie, zrozu
                                > mienie i troska.
                                Nigdzie nie pisalam o znecaniu sie. Nie podoba mi sie, ze na podstawie jednego przykladu spisujecie na straty cala organizacje. Tak jakby fakt ze na kilku szefow trafil mi sie jeden psychopata skreslal od razu wszystkich szefow na swiecie.
                                Kolezanka obok napisala, ze u niej jest podobnie. Po szczegolach ktore podalo mam podejrzenia ze pracujemy w tym samym miejscu.
                                Wniosek: wyniesc sie jak najszybciej. Nie patrzac na to, jak to bedzie wygladac w CV czy inne durnoty. Zdrowie jest wazniejsze.

                                • agonyaunt Re: burn-out; depresja 30.05.21, 13:51
                                  > Nie podoba mi sie, ze na podstawie jednego przykladu spisujecie na straty cala organizacje.

                                  Skoro organizacja toleruje szefa, który wykańcza ludzi psychicznie, to coś jest z tą organizacją bardzo nie tak. Burnouty, depresje, samobójstwa - a wy dalej chodzicie do pracy grzecznie robiąc co wam pod nos podłożą. Wiesz jak to wygląda z zewnątrz? Jak sekta. Jeden psychopatyczny szef i cała masa podwładnych, którzy z jakichś powodów nie potrafią się zbuntować. Czemu?
                                • pade Re: burn-out; depresja 30.05.21, 15:40
                                  grzebaniewmozgu napisała:

                                  > > Ona nie zmieni tej organizacji, nie zmieni szefów,
                                  > ZGODA. Jedyne, czego nie rozumiem, to dlaczego robisz przeniesienie/zalozenie,
                                  > ze skoro teraz tak trafilam to juz tak bedzie do konca zycia. Jestem tu 16 lat.

                                  Ja takiego założenia nie poczyniłam. Napisałam, żebyś zrobiła sobie przerwę. Żebyś podleczyła ciało i duszę, i podejmowała decyzje będąc zdrowa. Tylko tyle i aż tyle.

                                  > Praace zmienialam 4 razy. Pierwszy raz tak trafilam i IMHO trafilam tak, ponie
                                  > waz to praca wybrala mnie. W koncu jesli do jakiegos miejsca ciagna cie wolami,
                                  > to znaczy ze z miejscem musi byc cos nie tak, nie? Dopoki wybieralam sama, nig
                                  > dy mi sie cos takiego nie zdarzylo. Przypadek?

                                  W swoim pierwszym czy drugim poście w tym wątku napisałam wyraźnie, że TO NIE TWOJA WINA.
                                  Tyle, że Ty nie jesteś wobec takiego traktowania bezradna. Możesz się zwolnić, możesz próbować gdzie indziej, możesz zrobić przerwę i wrócić gdzie będziesz chciała.
                                  Odnosiłam się w tym wątku głównie do tego, że tu i teraz jesteś wyczerpana i trzeba coś z tym zrobić. Miesiąc przerwy nie postawi Cię na nogi.
                                  >
                                  > > A gdzie Ty tu widzisz znęcanie się to ja nie wiem. Jest wręcz przeciwnie,
                                  > zrozu
                                  > > mienie i troska.
                                  > Nigdzie nie pisalam o znecaniu sie. Nie podoba mi sie, ze na podstawie jednego
                                  > przykladu spisujecie na straty cala organizacje. Tak jakby fakt ze na kilku sze
                                  > fow trafil mi sie jeden psychopata skreslal od razu wszystkich szefow na swieci
                                  > e.
                                  Ja tam się nie znam na dużych organizacjach, ale wydaje mi się, że jest jakiś szef szefów, czy rada nadzorcza. Jest monitoring i są składane raporty. Nikt się do tej pory nie zorientował, że coś jest nie tak, jeśli tyle osób się zwalnia albo cierpi na wypalenie? Jeśli tak, to znaczy, że organizacja jest źle zarządzana i jest szansa na to, że w innych departamentach dzieje się podobnie jak u Ciebie.
                                  A poza wszystkim to o znęcaniu się nad Tobą pisała Dramatika. I moja odpowiedź była do niejsmile

                                  > Kolezanka obok napisala, ze u niej jest podobnie. Po szczegolach ktore podalo m
                                  > am podejrzenia ze pracujemy w tym samym miejscu.
                                  > Wniosek: wyniesc sie jak najszybciej. Nie patrzac na to, jak to bedzie wygladac
                                  > w CV czy inne durnoty. Zdrowie jest wazniejsze.
                                  >
                                  Naprawdę zdrowie jest najważniejsze.
                            • beaucouptrop Re: burn-out; depresja 30.05.21, 12:11
                              Dramatika bardzo trafna analiza.
                • 35wcieniu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:02
                  Tym bardziej. Co to jest za międzynarodowa organizacja która w świadectwie pracy wpisuje jakie zwolnienia i od jakiego lekarza miał pracownik?
                • bergamotka77 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:05
                  Tak to juz wiemy i brzmi fajnie, poza tym gdy wsadza cię na minę. Strasznie mi cię szkoda bo fajna i ogarnięta dziewczyna jesteś a tu taka sytuacja i twoje zdrowie psychiczne się sypie. Masz psychologa? Jak nie to nawet to online ogarnij, mogę Ci polecić fajna psycholożkę kliniczna, robi sesje nawet online, jest z Warszawy. A kiedy rozmowa do tego dream jobu? To w ramach tej organizacji czy cos zupełnie innego?
                  • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:35
                    Masz psychologa? Jak nie to nawet to online ogarnij, mogę Ci polecić fajna psycholożkę kliniczna, robi sesje nawet online, jest z Warszawy.

                    > poprosze.
                    > psychologa mialam, ale u mnie w tej chwili jest takie oblozenie tych uslug, ze obdzwonilam z 6 miejsc i najblizsze terminy za 2 miesiace. To z powodu Covidu.


                    A kiedy rozmowa do tego dream jobu? To w ramach tej organizacji czy cos zupełnie innego?
                    > tak. w ramach organizacji. Nie wiem, ale jesli w ogole to przed wakacjami. Chociaz zastanawiam sie czy sie nie wycofac. W takim stanie przerowadzka o 10.000 km, zmiana szkoly dziecka, pracy etc. to jakis horror.
                    • triss_merigold6 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:38
                      Mąż jest bezrobotny?
                      • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:40
                        Nie. Wolny zawod.
                        A co to ma do rzeczy.
                        Nie pieniadze sa naszym problemem, raczej wielka ochota na ciekawe zycie.
                        • pade Re: burn-out; depresja 29.05.21, 20:43
                          grzebaniewmozgu napisała:

                          > Nie. Wolny zawod.
                          > A co to ma do rzeczy.
                          > Nie pieniadze sa naszym problemem, raczej wielka ochota na ciekawe zycie.

                          Jakie??? Przepraszam bardzo, Ty nie masz ciekawego życia. Ty masz przerąbane.
                          • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 20:48
                            pade napisała:


                            >
                            > Jakie??? Przepraszam bardzo, Ty nie masz ciekawego życia. Ty masz przerąbane.

                            ciekawe życie dla potomostwa i męża
                            oni się cieszą
                            czyli znowu oczekiwania..
                            • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 21:04
                              wapaha napisała:


                              > > Jakie??? Przepraszam bardzo, Ty nie masz ciekawego życia. Ty masz przerąb
                              > ane.
                              Oczywiscie ze TERAZ nie mam. W koncu od poltora roku siedze zablokowana w jakims abstrakcyjnym kraiku, a teraz mi uswiadomilyscie ze do tego dochodzi jakis mobbing, bullying czy nie wiadomo co.
                              Tylko ze wlasnie resztkami sil probuje je zmienic w ciekawe.

                              Nie - nie potomostwo i maz. Oryginalnie pomysl wyszedl ode mnie. To ja chcialam jechac. Tyle ze po drodze covid, zmiany, transfery i pierdoly.
                          • taje Re: burn-out; depresja 29.05.21, 21:01
                            Nie wiadomo, jakie życie ma mąż i dzieci - jej życie to nie tylko praca, zawsze się bierze pod uwagę też dobrostan rodziny. Tym bardziej trudno trzasnąć drzwiami jak rodzina dobrze się czuje i na dobre osiadła w danym miejscu (typu zakup nieruchomości, fajna szkoła). Ale z uwagi na stan autorki, nawet jak rodzina szczęśliwa tu i teraz, uważam, że warto aplikować na nowe stanowisko 10 tys km dalej. Szkoła to pikuś, dzieci się dostosują, zwłaszcza że pewnie mówimy o szkole międzynarodowej, anglojęzycznej.
                            • taje Re: burn-out; depresja 29.05.21, 21:02
                              A tym bardziej warto jak rodzina chce wyjechać - obecna praca nie służy autorce...
                            • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 21:10
                              taje napisała:

                              Tym bardziej trudno trzasnąć drzwi
                              > ami jak rodzina dobrze się czuje i na dobre osiadła w danym miejscu (typu zakup
                              > nieruchomości, fajna szkoła).

                              Rodzina w obecnym miejscu czuje sie srednio. Miejsce nam sie opatrzylo po 16 latach, a juz z pewnoscia po ostatnim 1.5 roku przymusowego przyblokowania w tym miejscu.
                              Wczesniej podrozowalismy praktycznie w kazdej wolnej chwili i po calym swiecie. Dzieciaki sa mocno objezdzone i z niejednego chleba piec jadly. Bywalismy w krajach biednych, bogatych, egzotycznych, mniej egzotycznych, bezpiecznych i nieco mniej bezpiecznych.
                              Lockdown to dla nas bylo jak obuchem po glowie - nie sadzilam ze kiedykolwiek dozyje czasow, ze policja bedzie mnie legitymowac podczas zwyklego joggingu. To sie jedynie dolozylo do caloksztaltu stanu psychicznego calej rodziny.

                              zwłaszcza że pewnie mówimy o szkol
                              > e międzynarodowej, anglojęzycznej.
                              Tak, o takiej mowimy.
                              • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 21:12
                                grzebaniewmozgu napisała:

                                >
                                > zwłaszcza że pewnie mówimy o szkol
                                > > e międzynarodowej, anglojęzycznej.
                                > Tak, o takiej mowimy.


                                no to s......j jak najszybciej bo tam lepiej raczej nie będzie..
                        • m_incubo Re: burn-out; depresja 30.05.21, 11:57
                          Twoim problemem jest wmawianie sobie uparcie, że to goofno, które opisujesz, to jest właśnie "ciekawe życie".
                          Nie musiałaś zmieniać nicka, bo wiadomo, kto pisze. Nie da się tobie pomóc na forum, niestety.
                  • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:39
                    Masz psychologa? Jak nie to nawet to online ogarnij, mogę Ci polecić fajna psycholożkę kliniczna, robi sesje nawet online, jest z Warszawy.

                    > poprosze. Szukalam u siebie. Obdzwonilam z 6 miejsc, ale terminy teraz sa koszmarne - 2 miesiace czekania minimum. Covid tak narozrabial.


                    A kiedy rozmowa do tego dream jobu? To w ramach tej organizacji czy cos zupełnie innego?

                    > Mysle ze przed wakacjami. Jesli w ogole do niej dojdzie, bo w tym stanie to zastanawiam sie czy sie nie wycofac.
                    Tak, w ramach organizacji.
                    Wyjazd na 3-4 lata w piekne miejsce.
                    • bergamotka77 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 13:28
                      Ok teraz doczytałam że chcesz namiar. To napisz na gazetową bo nie wiem czy odbierasz.
                • sumire Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:19
                  I nie można z tej organizacji po prostu odejść?
                  • triss_merigold6 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:27
                    Można. Dziwi mnie to, co pisze o wakatach, bo zwykle do organizacji międzynarodowych na stanowiska, nazwijmy to, biurowe i w cywilizowanych miejscach, jest sporo chętnych, trzeba mieć dobre poparcie krajowe albo aplikować wielokrotnie, żeby w końcu się dostać.
                • budyniowatowe Re: burn-out; depresja 29.05.21, 13:13
                  grzebaniewmozgu napisała:

                  > Juz pisalam w kilku miejscach.
                  > To nie jest firma.
                  > To jest organizacja miedzynarodowa. Ogromna.
                  > W 140 krajach. Mozesz zmieniac stanowiska do woli, ale caly czas pozostajesz w
                  > srodku.
                  > Razem z cala kartoteka, ktora jest widoczna w kolejnych miejscach pracy, bez wz
                  > gledu na to czy to bedzie Waszyngton, Zimbabwwe czy Londyn.
                  > Widac wszystkie dlugoterminowe zwolnienia, gdzie i ile czasu przesiedzialam, ws
                  > zystko.

                  To sie zwolnij, bo chyba dla mafii mie pracujesz.
                • bovirag Re: burn-out; depresja 30.05.21, 11:01
                  Czyli zmień firmę!
                • ajr27 Re: burn-out; depresja 30.05.21, 20:23
                  ONZ? To nie dziwię się, że nie jesteś w stanie odejść.
                • evolventa Re: burn-out; depresja 05.09.21, 10:41
                  Normalnie jak sekta......
          • tiszantul Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:06
            "A zwolnienie z powodu choroby jest nielegalne."

            W mediach były ostatnio apele o zwalnianie z pracy osób zdrowych, które mogą zachorować
        • kasiamat00 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:49
          No ale chcesz sie stamtad wyniesc, tak? To co cie obchodzi co tam bedziesz miec w papierach?
        • kropkaa Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:01
          Brzmi jak Samsung.
          • kropkaa Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:04
            Już doczytałam, to coś z większą misją wink
      • kira02 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:08
        Lajtova oskarża kogoś o trolling 😬😏
    • arabelax Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:33
      Idz na l4, uloz w glowie wszystko, odpocznij przede wszystkim. Pozniej szukaj pracy innej, chyba, ze teraz uda Ci zebrac, zeby pojsc na to interview.
      Masz jedno zycie, a to co opisujesz jest po prostu chore.

      • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:35
        arabelax napisał:


        > Masz jedno zycie,
        No i wlasnie: przeczytalam to i siedze i rycze
        • alpepe Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:40
          To tylko praca, znajdziesz następną.
      • sol_13 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:39
        Dokładnie. Ja bym się spiela i poszła ba tą rozmowę. Wymioty rano? Maile i telefony na zwolnieniu? WTF, to juz chyba nie te czasy.
        • znowu.to.samo Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:56
          Idż spokojnie na tę rozmowe, wszystko będzie dobrze. A nawet jak cię nie zatrudnią to co się stanie? Świat się nie zawali, zapewniam cię
    • 35wcieniu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:37
      Zacznij traktowac pracę jak pracę i przestań marzyc o tych dream jobach.
      Jak nie jesteś w stanie iść na interview to pracować tez nie jesteś w stanie. Najpierw to ogarnij zamiast analizować co by było gdyby.
      • triss_merigold6 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:48
        Dokładnie. To tylko praca, ma dawać dochód, a nie misję. Misję mogą mieć strażak czy lekarze bez granic, a nie korposzczur od managementu.
        • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:51
          > lekarze bez granic,
          blisko jestes.

          nie jestem korposzczurem od menedzmentu.
          Napisalam ze to jest wlasnie org mnarodowa w rodzaju MsF wspomnianych przez Ciebie.
          • ferra Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:15
            Łyknęłaś manipulację o wybitnych kompetencjach (stara taktyka wsadzania na minę, niewolników marzących o prestiżu i docenieniu + co zwłaszcza u kobiet uruchamia niebezpieczne jeszcze większe zaangażowanie - taki mechanizm psychologiczny).

            Zaprawdę - cmentarze są pełne niezastąpionych ludzi. Żadna organizacja międzynarodowa nie przewróci się z dnia na dzień, nawet jak cały zarząd z radą nadzorczą/programową itd jest odwoływany / tudzież siedzi w pier_dlu. Nie jest Twoim zadaniem chronić tyłki szefom.

            Sama czekam z niecierpliwością, aż kilka takich tworów padnie.

            Sytuacja na świecie jest przedziwna, czyszczenie wielu międzynarodowych bagien trwa - zatem warto uprzytomnić sobie, że nie jesteś od zbawiania firmy, świata czy kogokolwiek innego z wyjątkiem samej siebie.

            Zastanów się - czego się najbardziej boisz? Chyba Cię nie odstrzelą (dosłownie)?
            • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:16
              ferra napisała:


              >
              > Zaprawdę - cmentarze są pełne niezastąpionych ludzi. Żadna organizacja międzyna
              > rodowa nie przewróci się z dnia na dzień, nawet jak cały zarząd z radą nadzorcz
              > ą/programową itd jest odwoływany / tudzież siedzi w pier_dlu. Nie jest Twoim za
              > daniem chronić tyłki szefom.

              Ba. Organizacja nawet nie zauważy i nie przejmie się jej odejściem. Weźmie kogoś innego. Lajf
              Mamy skłonnośc do widzenia siebie jako wyjątkowych i niepowtarzalnych a to iluzja..
              >

            • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:26
              > Łyknęłaś manipulację o wybitnych kompetencjach (stara taktyka wsadzania na minę, niewolników marzących o prestiżu i docenieniu

              Sek w tym, ze ja nie marze o prestizu i docenieniu.
              Rok temu na ocenie rocznej powiedzialam wyraznie: jesli mam wybor miedzy pozycja menedzerska z szybsza sciezka awansu, a pozycja szarego rzuczka ale za to interesujaca mnie tematycznie, wybieram to drugie.
              Nawet jesli to drugie wiaze sie z wolniejsza sciezka awansow. Postawilam sprawe jasno: MOJE zycie prywatne jest istotniejsze niz pieniadze tego swiata. Szef zanotowal, po czym polecil mnie dyrekcji jako osobe z talentem.

              I co?
              • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:28
                grzebaniewmozgu napisała:

                > Nawet jesli to drugie wiaze sie z wolniejsza sciezka awansow. Postawilam sprawe
                > jasno: MOJE zycie prywatne jest istotniejsze niz pieniadze tego swiata. Szef z
                > anotowal, po czym polecil mnie dyrekcji jako osobe z talentem.
                >
                > I co?


                I to, że szef ma cie w dupie a ty nie potrafisz o siebie zadbac
        • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:09
          Triss,
          akurat kto jak kto ale ty powinnas wiedziec, co to jest zawod mianowany.
          Mianowanie po prostu jest. Z reguly do konca zycia zawodowego.
          Tutaj sie nie sklada wypowiedzenia, co najwyzej zmienia czesc organizacji pod ktora jestes podpieta.
          • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:13
            grzebaniewmozgu napisała:

            > Triss,
            > akurat kto jak kto ale ty powinnas wiedziec, co to jest zawod mianowany.
            > Mianowanie po prostu jest. Z reguly do konca zycia zawodowego.
            > Tutaj sie nie sklada wypowiedzenia, co najwyzej zmienia czesc organizacji pod k
            > tora jestes podpieta.


            Nie ma czegoś takiego jak zawód dożywotni
            Myśląc w ten sposób, nigdy nie będziesz zdrowia i szczęśliwa
          • nuclearwinter Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:24
            Piszesz jakbyś była jakimś niewolnikiem, do końca życia uwiązanym na smyczy a twój pracodawca to jakaś mafia. Chyba możesz zmienić zawód i branżę, nawet jeśli się okaże, że tak jak piszesz, w tej już będziesz mieć na wieczność pozamiatane (w co wątpię).
            • bergamotka77 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:35
              Dokładnie. Myślę że nakręciłas się prestiżem tej organizacji. To pewnie jakąś WHO czy podobny szit. Zrobiłabym tak na twoim miejscu: zwolnienie na kilka tygodni co najmniej i zero telefonów z pracy. Psycholog na cito, wakacje, medytacje, sport, leki- cokolwiek by wyciszyć głowę. Potem rozmowa do nowego miejsca albo innych miejsc gdy już się uspokoisz. Z tą pracą jest coś mocno nie tak i z twoim podejściem a to nadal tylko praca, nawet najbardziej prestiżowa. Wezmą cię gdzie indziej a nawet jeśli po burnt out dostaniesz spokojna posadkę a nie kierownicze stanowisko- to tylko lepiej. Nakręciłas się na karierę a tymczasem twoje zdrowie i życie są ważniejsze.
              • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:43
                Wezmą cię gdzie indziej a nawet jeśli po burnt out dostaniesz spokojna posadkę a nie kierownicze stanowisko- to tylko lepiej. Nakręciłas się na karierę a tymczasem twoje zdrowie i życie są ważniejsze.

                Berga, nigdy nie nakrecalam sie na kariere i nie krylam sie z tym, ze menedzment mnie nie interesuje. Patrz kilka postow wyzej.
                Natomiast mam jedna wade: dynamiczna osobowosc. Slychac mnie i widac. I z tego powodu wiekszosc twierdzi, ze "sie nadaje".
                Tak, to cos w rodzaju WHO, UN etc.
                Wielki mlyn, gdzie jak szczescie sie do ciebie usmiechnie, to mozesz zwiedzic za pomoca roznych postow pol swiata.
                Do mnie sie usmiechnelo na wyciagniecie reki ... i w najmniej odpowiednim momencie.
                • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:45
                  grzebaniewmozgu napisała:

                  > Natomiast mam jedna wade: dynamiczna osobowosc. Slychac mnie i widac. I z tego
                  > powodu wiekszosc twierdzi, ze "sie nadaje".
                  >

                  Ej, ale to nie wada, ale zaleta smile Warto to przekuć na pracę, w której będziesz się czuła szczęśliwa i miała poczucie sensu.
                  • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:49
                    wapaha napisała:

                    Warto to przekuć na pracę, w której będziesz się czuła szczęśliwa i miała poczucie sensu.

                    > Wlasnie temu mialo sluzyc wyslanie aplikacji. Ja naprawde rok temu bylam na 200% przekonana ze to spelnienie moich marzen. Przepiekny kraj, gdzie mozna korzystac z przyrody do woli. No ale dzisiaj jak ogladam fotki gor i kanionow to nawet nie wiem na co patrze w tym stanie.
                    • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:53
                      grzebaniewmozgu napisała:


                      >
                      > > Wlasnie temu mialo sluzyc wyslanie aplikacji. Ja naprawde rok temu bylam
                      > na 200% przekonana ze to spelnienie moich marzen. Przepiekny kraj, gdzie mozna
                      > korzystac z przyrody do woli. No ale dzisiaj jak ogladam fotki gor i kanionow t
                      > o nawet nie wiem na co patrze w tym stanie.

                      Zmieniłaś się. To przecież nic złego. Nikt nie mówi , że należy być uwiązanym do marzen, które miało się kiedyś, nikt nie mówi, że trzeba być niewolnikiem dawnych wyborów
                      Ewidentnie widzisz coś się dzieje, coś nie styka
                      Wiem, że sama myśl o jakichkolwiek zmianach cię przeraża ale....tak jak mówię dziecku przed pobraniem krwi : strach ma wielkie oczy . Jesteś przytłoczona poczuciem odpowiedzialności, presji, własnego obrazu samej siebie który mają inni . Twoje ciało daje ci syganły, że trzeba cos z tym zrobić
                      Pomysl o sobie jako o 80 latce ( ludzie współczesnie zyją coraz dlużej więc i ta 90tka bedzie naszym udziałem)- co widzisz ? Jaki obraz ?
                      Serio - szkoda marnować każdej chwili. Sa sprawy ważne i wazniejsze
                      A-i jeszcze takie coś mi się nasunęło
                      Pierwszym obowiazkiem ratownika jest zapewnić sobie bezpieczeństwo
                      Ty nie myślisz o sobie
                • bergamotka77 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:52
                  No dobrze a jakieś przeniesienie nie wchodzi w grę? Przecież nie ma awansów na siłę. Oni w ciebie wierzą i nie chcesz ich zawieść a potem twoje życie zamienia się w koszmar. Mialam kiedyś rekrutację do UN w Nowym Jorku. Niestety za słabo znałam wtedy angielski a francuski nie wystarczył i odpadlam w drugim etapie. Ale nie przeżywałam za bardzo bo dużo jeździłam wtedy z mężem po świecie i tak naprawdę marzyłam o PL i pracy w Warszawie, blisko rodziny. Życie nomady ma plusy, ale i minusy. Potem była jeszcze super oferta z Francji w jednym z moich zawodów, z moimi językami ale miałam końcówkę ciąży i nie czułam się na siłach wziąć udział w rekrutacji. Ale u nas byłoby to nie do pogodzenia bo ten kraj dobry dla mnie nie był atrakcyjny dla męża z powodów zawodowych itd. Wybrałam życie rodzinne i pracę do niego dostosowałam.
                • ferra Re: burn-out; depresja 29.05.21, 18:13
                  Jesli pracujesz dla któregokolwiek z tych bagien jak WHO, UN, Unicef, UNIDO, ILO, i inne wszelakie tego typu twory- to owszem - jest to inna specyficzna odmiana politycznej mafii. Ludkowie usadowieni poniżej - w hierarchii - odbierają to właśnie tak jak Ty - jako życiowa szansę.

                  W prywatnych wielkich korporacjach do przeprowadzania tzw restrukturyzacji (czystek/zamiatania) zatrudnia się profesjonalistów z zewnątrz/ do ratowania PR - agencje zarzadzania kryzysowego - ktore na zimno robia temat & adieu.

                  Wez długie zwolnienie i pogadaj z terapeutą - tylko z łaski swojej nie idz do kogos - kto na hasło "pracuję dla np. ONZ - przewróci się z wrazenia- taka osoba Ci nie pomoze).
                • leosia-wspaniala Re: burn-out; depresja 30.05.21, 11:19
                  >Wielki mlyn, gdzie jak szczescie sie do ciebie usmiechnie, to mozesz zwiedzic za pomoca roznych postow pol swiata.

                  Żeby zwiedzić pół świata wystarczą pieniądze, nie trzeba pracować w WHO czy innym Unicefie.
          • malia Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:35
            Masz robotę , z której nie możesz się zwolnić? Masz bardzo zaburzone widzenie świata, z każdej pracy można uciec, nawet papież uciekł, chyba że jesteś bardziej niezastąpiona. Ale to wtedy trzeba szybciutko do psychiatry
            • kalafiorowa.es Re: burn-out; depresja 30.05.21, 09:29
              malia napisała:

              > z każdej pracy można uciec, nawet papież uciekł

              Cudne!!!
          • budyniowatowe Re: burn-out; depresja 29.05.21, 13:22
            grzebaniewmozgu napisała:


            > Tutaj sie nie sklada wypowiedzenia, co najwyzej zmienia czesc organizacji pod k
            > tora jestes podpieta.

            Z kazdej roboty mozna zlozyc wymowienie. Albo zacznij olewac i rob tylko 8 godzin i do domu to sami Cie wyrzuca, bo do stolka nawet jak Cie przyspawaja to dalej do roboty ponad miare Cie nie zmusza.
          • m_incubo Re: burn-out; depresja 30.05.21, 12:03
            Nie masz tatuażu na czole i nie jesteś przykuta do tej "organizacji", możesz się zwolnić i nigdy więcej nie mieć z nią nic wspólnego, nieważne, co ci tam zaznaczą w "papierach", ale nie chcesz. No nijak nie jesteś ofiarą, wybacz.
    • leni6 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:39
      Co to jest burn-out, w sensie formalnym? I dlaczego nie możesz po prostu złożyć wypowiedzenia ?
      • 35wcieniu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:44
        Bo pewnie zostanie bez kasy a nie jest w stanie pracować gdzie indziej ani nawet iść na rozmowę w sprawie pracy.
        • marta.graca Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:52
          Może złożyć wypowiedzenie i na L4 dotrwać do końca pracy. Dostanie przecież zasiłek.
          • 35wcieniu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:56
            Dostanie albo nie dostanie, nie wiadomo gdzie się rzecz dzieje. Powinna się przede wszystkim leczyć a nie nakręcać na "dream joby"
            • marta.graca Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:03
              Dokładnie.
    • triss_merigold6 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:46
      Lekarz przypisujący xanax pacjentowi w takim stanie jest szkodliwym debilem.
      Nie ma czegoś takiego jak "wypalenie zawodowe" w świadectwie pracy.
      Idź na długie zwolnienie, wyłącz telefon i rozważ zmianę branży, całkowitą.
      • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:10
        Wlasnie moje interview to miala byc zmiana branzy, calkowita wlacznie z przeprowadzka.
        No ale nie mam sily isc ...
        • malia Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:15
          Jak masz oszczędności, to odłóż to na pół roku i doprowadź się do ładu, poukładaj sobie w głowie, idź na terapię i dopiero zaczynaj, w takim stanie wpakujesz się w to samo
          • nuclearwinter Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:21
            Dokładnie, najpierw odpoczynek i terapia. Odbieranie telefonów, maili na L4 - jakiś kosmos, wyłączyć to wszystko w pizdu, niech leci w czarną dziurę, muszą sobie radzić sami.

            W ogóle trzeba w głowie posprzątać, podejście "cała rodzina napalona" i takie nakręcanie się na nową pracę to też nic dobrego nie wróży na przyszłość.
            • malia Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:38
              Też mnie uderzyło to z napaloną rodziną. To oni nie widzą co się dzieje? Jak płaczesz i się denerwujesz? Czy widzą i mają do gdzieś?Bo nowa robota w atrakcyjnym, nowym miejscu i mają szansę pojechać.
              • bergamotka77 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:43
                Mnie też. Rodzina chyba nie widzi lub nie chce widzieć bo już widzj atrakcje nowego miejsca oczyma duszy. Utrzymujesz całą rodzinę?
              • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:46
                Rodzina twierdzi ze nowe miejsce mnie uzdrowi, bo to bedzie nowy kraj, nowe srodowisko, nowi znajomi.
                Nikt mnie tam nie zna. Wszystko od zera.
                Przepiekna przyroda.
                • marta.graca Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:47
                  Choroba to nie jest moment na tak rewolucyjne zmiany w życiu. Więcej narobisz sobie szkody niż pożytku.
                • eliksir_czarodziejski Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:02
                  grzebaniewmozgu napisała:

                  > Rodzina twierdzi ze nowe miejsce mnie uzdrowi, bo to bedzie nowy kraj, nowe sro
                  > dowisko, nowi znajomi.
                  > Nikt mnie tam nie zna. Wszystko od zera.
                  > Przepiekna przyroda.

                  Przecież taka zmiana to i tak jest duuuży stres, nawet jeśli wszystko idzie jak po maśle i jest "chciane".
                  Ta rodzina to rodzina pochodzenia czy mąż i dzieci? Rodzina pochodzenia nie jest wspierająca z tego co piszesz, więc już chyba pora zerwać z ich radami.
                  • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:44
                    Maz i dzieci, ktorzy mieliby jechac ze mna.
                • malia Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:45
                  Ale to się kupy nie trzyma, skoro praca w ramach tej samej organizacji to ani nie zaczynasz od zera, ani zmiana o180 stopni,
                  • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:55
                    malia napisała:

                    > Ale to się kupy nie trzyma, skoro praca w ramach tej samej organizacji to ani n
                    > ie zaczynasz od zera, ani zmiana o180 stopni,

                    Trzyma. Tutaj pracuje 30 tys. ludzi. Nie ma sily zebym znala wszystkich.
                    Zawsze jestes w stanie przejechac w miejsce gdzie poznajesz nowych.
                • rexona_sport Re: burn-out; depresja 30.05.21, 14:18
                  Z USA do Kanady?
        • feiticeira Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:19
          No pls, ja rozumiem nerwy, wypalenie, strach przed porażka, ale powiedz swojemu mózgowi, że musi podjąć ten ostatni wysiłek i wypaść dobrze na rozmowie, bo to może zakończyć wszystkie jego męki.
          I powtarzaj sobie, że pracujesz, by żyć, a nie żyjesz by pracować
    • marta.graca Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:51
      Masz totalnie wyprany mózg przez tę pracę. I te wstawki a la korposzczur... Serio, pilnie do dobrego psychiatry i na terapię, Xanax to jakoś nie za bardzo mi się widzi na te objawy. Dwutygodniowe zwolnienie raczej nie wystarczy. Najpierw zadbaj o zdrowie, później będziesz myśleć o "jobach". Chyba, że chcesz w szpitalu wylądować.
    • znowu.to.samo Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:53
      Bosze ty dramatyzujesz jakby zaraz miał nastąpić koniec świata. A to tylko praca. Nie ta to inna, a ty się wczuwasz, wkręcasz sobie niezłą fazę.
      • marta.graca Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:57
        Mi to raczej wygląda na przewlekły stres i pracoholizm ( jaka ona jest niezastąpiona, nawet na L4 do niej dzwonią!) , a nie wypalenie.
        • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:18
          marta.graca napisała:

          > Mi to raczej wygląda na przewlekły stres i pracoholizm ( jaka ona jest niezastą
          > piona, nawet na L4 do niej dzwonią!) , a nie wypalenie.

          To nie z powodu niezastapienia do mnie dzwonia tylko z tego, ze sa dramatyczne braki ludzi.
          Jesli w 30 osobowym zespole mamy 6 wakatow, 3 burn outy to zgadnij, jak wyglada praca.
          • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:22
            grzebaniewmozgu napisała:

            >
            > To nie z powodu niezastapienia do mnie dzwonia tylko z tego, ze sa dramatyczne
            > braki ludzi.
            > Jesli w 30 osobowym zespole mamy 6 wakatow, 3 burn outy to zgadnij, jak wyglada
            > praca.

            No to będziesz harować za 5 i się spalać albo w team dojdzie 7 wakat..
          • marta.graca Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:30
            A jak trafisz do szpitala nie z wypaleniem, a z załamaniem nerwowym i nie będziesz w stanie odebrać telefonu, to co- zawali się ta organizacja?
            • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:38
              Do szpitala trafilam ze trzy lata temu.
              Nie z powodu zalamania nerwowego, a z powodu wypadku samochodowego, gdzie trzeba bylo mnie troche poskladac na sali operacyjnej.
              Wyobraz sobie ze w pracy o tym wiedzieli, co nie przeszkadzalo im wysylac maili w trakcie mojego pobytu w szpitalu: w stylu a gdzie znajde to na drajvie w gdzie tamto, bo tak nagle zniklas.
              • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:40
                grzebaniewmozgu napisała:


                > Wyobraz sobie ze w pracy o tym wiedzieli, co nie przeszkadzalo im wysylac maili
                > w trakcie mojego pobytu w szpitalu: w stylu a gdzie znajde to na drajvie w gdz
                > ie tamto, bo tak nagle zniklas.


                Nie ma ofiar, są ochotnicy

                Jestes masochistką
              • malia Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:57
                Po wypadku mieli cię głęboko w dudzie i nawet to nie dało ci do myślenia?
          • malia Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:40
            "To nie z powodu niezastapienia do mnie dzwonia tylko z tego, ze sa dramatyczne braki ludzi.
            Jesli w 30 osobowym zespole mamy 6 wakatow, 3 burn outy to zgadnij, jak wyglada praca."
            A co ciebie to obchodzi????? Niech sobie wygląda jak chce
          • bergamotka77 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:40
            A skąd tyle wakatów? Nawet w czasie pandemii ludzie nie rwą się do pracy u was?
            • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:53
              bergamotka77 napisała:

              > A skąd tyle wakatów? Nawet w czasie pandemii ludzie nie rwą się do pracy u was?

              Z powodu tego ze pracy jest wiecej niz ludzi.
              Oraz z powodu tego ze sa to stanowiska mianowane - zeby je dostac trzeba zdac konkurs. Procedura rekrutacyjna trwa dwa lata.
              W tym konkretnym miejscu podejrzewam, ze straszakiem jest szef ...
              • jedn0raz0w0 Re: burn-out; depresja 30.05.21, 03:58
                W każdej normalnej firmie w której szef miałby w zespole tyle burnoutów i odejść, byłby wywalony z roboty. Nie wywalają go, bo ma plecy? to znaczy, że robota tego zespołu nie jest aż tak ważna, skoro czyjeś plecy są od niej ważniejsze. Nie mogą go wywalić z dnia na dzień, bo rekrutacja na jego stanowisko trwa dwa lata? Jak widać na Twoim przykładzie niekoniecznie, może być awans wewnętrzny.
                • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 30.05.21, 07:38
                  Powiem tak: ma plecy + mandat na wywalenie z zespolu kazdego, kogo uzna za niewystarczajaco dobrego + mandat na sprowadzenie kazdego kogo uzna ze sobie poradzi.
          • 35wcieniu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:58
            No to są braki. I co. Gdyby wszyscy ci na burn outach rzucili papierami, umarli albo cokolwiek innego to - uważaj teraz - świat się nie zawali. Firma też nie padnie. A jak padnie to tym lepiej, widać nie umie szanować ludzi.
          • kira02 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:18
            Weź ten Xanax czy inny lek od dobrego psychiatry i umów się na cito do psychologa. Bardzo tego potrzebujesz. Jeśli tylko możesz sobie na to pozwolić, to złóż wypowiedzenie. Jeśli nie to L4 i wyłączony telefon. Musisz dojść do równowagi psychicznej. Wtedy sama zrozumiesz, co masz robić i znajdziesz rozwiązania.

            I nie słuchaj kretynek piszących: "ale co się przejmujesz, to tylko praca". Nie wiedzą nawet, że tylko szkodzą takim gadaniem.
            • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:19
              kira02 napisał(a):

              >
              > I nie słuchaj kretynek piszących: "ale co się przejmujesz, to tylko praca". Nie
              > wiedzą nawet, że tylko szkodzą takim gadaniem.
              >

              kto tak pisze ?..
              • kira02 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:44
                No jest tu trochę wypowiedzi w tym tonie. Głównie trolliszcza.
                • malia Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:47
                  Wskaż konkretnie, bo nic takiego nie widać
                • alpepe Re: burn-out; depresja 29.05.21, 13:13
                  Sama jesteś kretynką. Bohaterka wątku ma kasę, ma rodzinę, miałaby zdrowie, ale woli być schorowana i niezastępiona służąc u jakiegoś walniętego szefa i niszcząc sobie po kolei zdrowie, a wkrótce i rodzinę. Tak, to tylko praca.
                  • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 13:23
                    Sama jesteś kretynką. Bohaterka wątku ma kasę, ma rodzinę

                    Dokladnie tak jest. Moze zabrzmi to nieskoromnie ale kasa jest moim znajmniejszym problemem.
                    • kira02 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 13:46
                      Ależ ja nie twierdzę, że masz poważniejsze problemy, niż praca. Paradoksalnie nie praca jest Twoim problemem, tylko Twoje podejście do pracy.
                    • magdallenac Re: burn-out; depresja 29.05.21, 14:31
                      grzebaniewmozgu napisała:


                      > Dokladnie tak jest. Moze zabrzmi to nieskoromnie ale kasa jest moim znajmniejsz
                      > ym problemem.

                      Nie wiem jaki jest Twój regularny nick na forum, ale czytając tylko ten jeden wątek, jestem przerażona, że komuś można, aż tak przeprać mózg. Mając pieniądze i to takie, że: kasa jest moim najmniejszym problemem. Ty w dalszym ciągu rozważasz kontynuowanie kariery w instytucji, która wysysa z Ciebie życie. Życie jest krótkie i żyjesz tylko raz, a Ty budzisz się codziennie i wymiotujesz z nerwów i tak przez kolejne 20, 30 lat (czy ile Ci tam jeszcze zostało) naprawdę trzyma Cię tam prestiż i poczucie misji??
                  • kira02 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 13:45
                    No i ? Polepszy jej się od mówienia, że to tylko praca? Jakoś wątpię. Jakby tak było, to by już dawno rzuciła papierami albo zrobiła coś innego, a nie nakręcała się coraz bardziej. Możesz mówić jej 1000 razy, że to tylko praca, ona nie jest w stanie skorzystać z takiej rady. To jak mówić osobie w depresji, żeby "wzięła się w garść".
                    • alpepe Re: burn-out; depresja 29.05.21, 14:12
                      Polepszy jej się od mówienia, że nie, że to nie jest tylko praca? Ona napisała, bo jest w tunelu, a potrzebuje innej perspektywy, a ty ją wpychasz do tego tunelu i wyzwałaś te, które jej pokazują inną perspektywę od kretynek.
                      Sama jesteś kretynką, do reszty się nie odniosę, bo masz argument z dupy.
                      • kira02 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 14:18
                        To nie jest pokazywanie innej perspektywy, tylko lekceważenie jej odczuć. I tyle.
                        Gwarantuje Ci, że ona rozumowo też ogarnia, że to tylko praca, a jednak nie potrafi zmienić swojego myślenia. Dlatego powinna szukać pomocy. Eot.
                        • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 15:57
                          Alez oczywiscie ze ogarniam.
                          Nie wiem jednak jak sie stalo, ze to praca kieruje mna a nie ja praca.
                          W sensie: to oni wybieraja mnie, a nie ja rodzaj pracy.
            • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:48
              Z powodu Covidu nie ma psychologow na cito. Serio - przeszukalam pol miasta.
              • bergamotka77 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 13:23
                Pisałam juz, jak chcesz to podam ci namiar na dobrego z Warszawy - świetna babkę, to moja znajoma. Prowadzi tez sesje online. Jest znana, mogę Ci podać nazwisko to sobie wyguglujesz. Napisz na gazetową jak chcesz.
              • kira02 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 13:48
                Szukaj online, nawet w Polsce. Na znanym lekarzu znajdziesz terminy na psychoterapię online. Albo skorzystaj z namiaru od Bergamotki.
          • zona_glusia Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:58
            >To nie z powodu niezastapienia do mnie dzwonia tylko z tego, ze sa dramatyczne braki ludzi.
            To nie jest Twój problem. To jest problem szefa, któremu płacą więcej niż Tobie.
    • malia Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:13
      Za bardzo się zakręciłaś, że praca to miejsce z jakąś misją do zbawiania świata, przesiąkłaś dziwną mową i zwyczajami. W życiu z takimi objawami nie chodziłabym do pracy. Nie wiem ile masz lat, ale chciałabyś sobie powiedzieć kiedyś, że twoje życie to był dream job z powodu którego nie spałaś, rzygałaś do południa i plakałaś? To chore. Po co to robisz? Ratujesz jakichś ludzi, naprawiasz świat kosztem siebie?
      A po drugie, coś mi się widzi, że ta nowa praca, to wcale nie jest zmiana o 180 stopni. Zatrudnij się na rok w robocie gdzie psychicznie odpoczniesz, potem szukaj docelowych jobów.
    • nuclearwinter Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:16
      Idź bez żadnych wyrzutów sumienia na L4, ale dłuższe, nie tam 2 tygodnie. I na jakąś terapię, może antydepresanty (benzodiazepiny w takiej jak twoja sytuacji to rozwiązanie na chwilę, właściwie żadne rozwiązanie).

      Musisz się jakoś oderwać i z dystansu spojrzeć na swoją sytuację, wtedy zobaczysz jak bardzo bez sensu jest takie przeżywanie i angażowanie się w pracę całą sobą. To tylko praca, w dodatku szkodliwa dla twojego zdrowia fizycznego i psychicznego, więc naprawdę niewiele stracisz, jak jej nie będzie. Odpocznij, podlecz się i szukaj czego innego.
    • bywalec.hoteli Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:20
      jak zadzwonią i zaprosza to się nastaw ze jednak pójdziesz na interview.
      a ogólnie jak jestes chora to zapitalaj na L4.
      Nerwice, depresje, wypalenie to nie przelewki!
    • forycka Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:20
      Etbetb
    • cegehana Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:31
      Ja radzę zmienić pracę i środowisko jak najszybciej i obserwować siebie (jeśli trzeba to z pomoca psychiatry lub psychologa). Wtedy przekonasz się na ile problemem jest dana praca a na ile jakieś Twoje wewnętrzne problemy typu brak umiejętności stawiania granic o czym piszesz. Łatwiej stworzyć dobre relacje z nowymi ludźmi niż przełamywać utarty schemat a tym bardziej że dla Twojego szefostwa status quo jest na rękę i będą go bronić.
    • kasiaabing Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:35
      Biscotti, to Ty?
      • bergamotka77 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:37
        To nie biscottti pewnie jakaś forumka rzadziej tu pisząca z zagranicy.
        • leosia-wspaniala Re: burn-out; depresja 30.05.21, 11:37
          Jaka rzadziej pisząca? Wystarczyło, że napisała o covidowym uwięzieniu w "kraiku", za którym nie przepada i o tym, że przed pandemią ciągle podróżowała. W czasie lockdownu napisała to pod stałym nickiem jakieś 1739023 razy.
          • pade Re: burn-out; depresja 30.05.21, 11:49
            Aha, wszystko jasne.
          • nocnamagia Re: burn-out; depresja 30.05.21, 12:30
            leosia-wspaniala napisał(a):

            > Jaka rzadziej pisząca? Wystarczyło, że napisała o covidowym uwięzieniu w "kraik
            > u", za którym nie przepada i o tym, że przed pandemią ciągle podróżowała. W cza
            > sie lockdownu napisała to pod stałym nickiem jakieś 1739023 razy.

            Jeśli to ta osoba, o której myślę, to wcale się nie dziwię, że pisze pod nowym nickiem, bo jej wypowiedzi na forum zawsze były pełne egoizmu i samouwielbienia. Vide wątki na początku pandemii. Jej żadna rada forumowa nie pomoże, bo narcyza nie da się uleczyć z narcyzmu
            • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 30.05.21, 12:34
              raczej mnie z kims mylisz.
              Nie ja jedna zostalam uwieziona w trakcie lockdownu. Trudno. Bywa.

              Co do "kraiku" - tak - jest w Europie troche kraikow. Niektore da sie przejechac od granicy do granicy w ciagu godziny, stad moze poczucie dyskomfortu i klaustrofobii w trakcie lockdownu.
              W PL macie nieco inaczej: da sie wyjechac nad jezioro czy w gory. Stad i lockdown jest mniej uciazliwy.
              Ale to chyba nie na temat nieco.


            • fogito Re: burn-out; depresja 30.05.21, 12:37
              Chyba za malo siedzę na forum, bo nie mam pojęcia kto to. Ale pierwszy post jest dramatyczny wpadający w egzaltacje a potem wlasciwie okazuje sie ze problemu nie ma.
              • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 30.05.21, 12:40
                fogito napisała:

                > Chyba za malo siedzę na forum, bo nie mam pojęcia kto to. Ale pierwszy post jes
                > t dramatyczny wpadający w egzaltacje a potem wlasciwie okazuje sie ze problemu
                > nie ma.

                Problem jest.
                Ale przyznaje ze od wczoraj bardzo mi pomoglyscie.
                Na przyklad wiem, ze musze uciec z miejsca w ktorym jestem, bo to nie ze mna jest cos nie tak, tylko z miejscem.
                Wiem tez, ze musze isc na przyzwoita terapie. Pierwsze kroki juz podjelam i dziekuje berga za kontakty.

                To nie jest tak, ze siedze na forum i gadam. W miedzyczasie robie tez konretne rzeczy.
                Jutro na przyklad ide do GP po skierowanie do psychologa i L4.

                • fogito Re: burn-out; depresja 30.05.21, 12:47
                  GP to UK. No idz ale cudów bym nie oczekiwala. Jednak dazylabym do pójścia na interview i zmiane miejsca pracy. L4 to ucieczka. Ale ja mam troche inna psuchike wiec nie jestem dobrym doradzca.
                  • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 30.05.21, 12:49
                    fogito napisała:

                    > GP to UK. No idz ale cudów bym nie oczekiwala. Jednak dazylabym do pójścia na i
                    > nterview i zmiane miejsca pracy.

                    Ale przeciez jedno nie wyklucza drugiego?

                    > L4 to ucieczka.
                    Nie wiem. Dotarlo do mnie ze L4 to metoda wyciszenia sie i zlapania dystansu do mlynu, w ktorym jestem i ze obecnej sytuacji jest ono calkowicie uzasadnione.
                    A potem powoli nastepne kroki.
                    • fogito Re: burn-out; depresja 30.05.21, 12:54
                      Wiem ze nie wyklucza ale pisalas ze nie jestes w stanie. Co do L4 to z punktu widzenia pracodawcy to ucieczka. Jesli nie przejdziesz interview to bedziesz musiala wrocic do tego samego miejsca z jeszcze większą ilością problemow i z łatką tej co nie ogarnia.
                      • chatgris01 Re: burn-out; depresja 30.05.21, 13:02
                        fogito napisała:

                        > Jesli nie przejdziesz interview to bedziesz musiala wrocic do tego samego miejsca z jeszcze większą ilością
                        > problemow i z łatką tej co nie ogarnia.

                        Ależ nic nie będzie musiała.Może się zwolnić, może zmienić firmę, może wziąć dwa lata urlopu. Jej wybór, co zrobi, ale nic nie MUSI. To nie mafia (chyba?).
                        • fogito Re: burn-out; depresja 30.05.21, 13:06
                          No niby nie musi. Znam jednak taką , która po kilku L4 od psychiatry do pracy juz nie wrocila. Po 2 latach jest bezrobotna a lęki nadal ma.
                          • chatgris01 Re: burn-out; depresja 30.05.21, 13:08
                            Przynajmniej nie wyskoczyła przez okno.
                            • fogito Re: burn-out; depresja 30.05.21, 13:10
                              No tak ale szczesliwa tez nie jest.
                              • chatgris01 Re: burn-out; depresja 30.05.21, 13:14
                                fogito napisała:

                                > No tak ale szczesliwa tez nie jest.

                                Na razie. Dwa lata to nie tak długo, widocznie potrzebuje więcej czasu, żeby z tego wyjść. Uważasz, że jakby nie wzięła tego L4, to by się czuła lepiej i była szczęśliwa?
                                • fogito Re: burn-out; depresja 30.05.21, 13:24
                                  Uwazam ze gdyby leczyla sie i pracowała teraz bylaby w lepszym punkcie. Rzucenie pracy i brak kolejnej poglebil.tylko problem. Ona juz nawet pracy nie szuka. Leci na prochach. Ma odchowane dzieci wiec nie musi sie nimi zajmowac.
        • m_incubo Re: burn-out; depresja 30.05.21, 12:11
          To jest stała forumka.
      • afro.ninja Re: burn-out; depresja 29.05.21, 13:57
        Raczej jedna z bardziej lubianych forumek...
    • eliksir_czarodziejski Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:52
      No tu to jedynym rozwiązaniem jest dłuższe L4, innej opcji nie widzę.
    • primula.alpicola Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:53
      A musisz koniecznie mieć "dream job", a nie po prostu "job"?
      Rzuć to w cholerę! Wymioty, brak snu, płacz?? Masz jedno życie!
      A ten xanax bierzesz?
      • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:55
        Nie biore.
        Przerazil mnie.
        • forycka Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:17
          grzebaniewmozgu napisała:

          > Nie biore.
          > Przerazil mnie.

          I słusznie! 😉
        • primula.alpicola Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:23
          A może powinnaś, dla ustabilizowania nastroju, i po to, żeby być w stanie pójść na to interview.
          I naprawdę, zrób coś z tym przymusem zadowalania innych, przecież tak jak opisujesz, nie da się żyć.
          Twoje ciało krzyczy Ci bardzo głośno, że dłużej nie da rady. Wymioty z nerwów? Niemożność spania? To straszne, a Ty dość spokojnie o tym piszeszsad
          • forycka Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:27
            I doradzasz jej psychotropy gdy jej ciało krzyczy?

            Cyniczna jesteś.



            primula.alpicola napisała:

            > A może powinnaś, dla ustabilizowania nastroju, i po to, żeby być w stanie pójść
            > na to interview.
            > I naprawdę, zrób coś z tym przymusem zadowalania innych, przecież tak jak opisu
            > jesz, nie da się żyć.
            > Twoje ciało krzyczy Ci bardzo głośno, że dłużej nie da rady. Wymioty z nerwów?
            > Niemożność spania? To straszne, a Ty dość spokojnie o tym piszeszsad
            • vre-sna Re: burn-out; depresja 30.05.21, 12:43
              Xanax kretynko to nie psychotrop.
              Pomaga doraznie sie wyciszyc i dziala przeciwlękowo.
              Z tym, ze jest to lek stosowany na dluzsza mete uzalezniajacy i naprawde powinien byc stosowany przez krotki okres czasu.
              Ale POMAGA.
              Chociazby w tej xhwili, gdyby wziela JEDNA tabletke, to nawet udaloby sie jej na moment uspokoic. I spojrzec na swoje problemy z wiekszym dystansem.
              • rexona_sport Re: burn-out; depresja 30.05.21, 17:01
                Nie wiem po co wypowiadać się z agresją i jeszcze obdarzać innych uczestników forum, szczególnie jak są wysokie szanse że samemu można wyjść na niezbyt mądrą osobę.

                Naprawdę uważasz ze osoba zagoniona tak jak jest to opisane w poście startowym weźmie sobie jedną tableteczkę xanaxu i potem jeszcze usiądzie i konstruktywnie przyjrzy się swojemu życiu? I wcale, nic a nic nie grozi jej np uzależnienie, kiedy brak umiejętności radzenia sobie ze stresem doprowadził ją do skrajnego wyczerpania - super moment żeby zamiast uczyć zdrowych zachowań zaserwowac pacjentowi bardzo skuteczny uspokajacz po którym już nic człowiekowi nie potrzeba. Nie ma co. Ciekawe czemu tyle ludzi sie od xanaxu uzależnia, pewnie wg ematki to sami idioci i narkomani a ich to nie dotyczy.
                • alicia033 Re: burn-out; depresja 30.05.21, 17:34
                  rexona_sport napisał(a):

                  > Naprawdę uważasz ze osoba zagoniona tak jak jest to opisane w poście startowym weźmie sobie jedną tableteczkę xanaxu i potem jeszcze usiądzie i konstruktywnie przyjrzy się swojemu życiu?

                  Nie, osoba w stanie autorki powinna wziąć na peno więcej, niż jedną tabletkę xanaxu. Oczywiście nie na raz. Ta jedna pozwoli jej np. usnąć i dać organizmowi złapać chwilę oddechu. Pierwszą od trzech dni, jak wynika z posta autorki.

                  I wcale, nic a nic nie grozi jej np uzależnienie,

                  z pewnością nie po jednej tabletce.
                  Xanax, jak od dawna wiadomo, jest dobrym lekiem doraźnym, pozwalającym pacjentowi na przeczekanie czasu, potrzebnego innym lekom do zadziałania (np. z grupy SSRI), pozwalającym organizmowi nakręconemu stresem, strachem czy nerwicą na zatrzymanie błędnego koła w którym tkwi na zebranie sił do sięgnięci po inne środki pomocy.

                  > kiedy brak umiejętności radzenia sobie ze stresem doprowadził ją do skrajnego wyczerpania - super moment żeby zamiast uczyć zdrowych zachowań zaserwowac pacjentowi bardzo skuteczny uspokajacz po którym już nic człowiekowi nie potrzeba.

                  a ktoś jej tu radzi, żeby poprzestała na xanaksie czy sobie to dośpiewałaś, żeby było bardziej dramatycznie i histerycznie?

                  > Ciekawe czemu tyle ludzi sie od xanaxu uzależnia,

                  dlatego, że nie są gotowi do podjęcia większego wysiłku pracy nad sobą. Autorka wątku, będąc w stanie, w jakim jest, też nie ma do tego siły. Więc oczywiście możesz ja dalej straszyć tym "strasznym" xanaksem" i innymi farmaceutykami ale jej stanu to nie poprawi.
                  • vre-sna Re: burn-out; depresja 31.05.21, 06:44
                    I tu sie zgadzam z Alicja.
                    To ma byc dorazna pomoc tu i teraz, jak przespi chociaz pare nocy byc moze zbierze sily na to, zeby dzialac dalej.
                    Na razie to boi sie nawet sobie pomoc i zapetla sie coraz bardziej.
        • kira02 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:27
          To przeczytaj ulotkę aspiryny albo jakiegoś antybiotyku - też można się przerazić.

          Leki są po to, żeby pomagać. Szczególnie w Twoim stanie. Jak zaczniesz mieć jakieś skutki uboczne, to zgłosisz się do lekarza i albo zmieni Ci lek, albo dawkę. Naprawdę, to nie arszenik. A w obecnej chwili Twoje zdrowie jest bardzo zagrożone.
      • bergamotka77 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:59
        Ale dream job różni się od jobu wink
        • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:04
          No rozni. Cos jak Twoj Nowy Jork w UN.
          • triss_merigold6 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:15
            Czy aby po 5 latach pracy dla ONZ lub przybudówek afiliowanych nie przysługuje emerytura?
            • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 13:03
              Zalezy co rozumiesz pod "przysluguje":
              - ona Ci sie naliczyla na koncie i tam bedzie lezala do osiagniecia minimalnego wieku emerytalnego (u nas 58 na zyczenie, a 66 przymus)
              - natomiast nie, nie mozesz po 5 latach pracy odejsc na emeryture. W ten sposob odchodziliby 35 latkowie.
    • vre-sna Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:09
      Xanax jest ok, ale na dluzsza mete to nie dziala jak antydepresant
      Zmien prace, to chujowa rada dzos, wiem
      Ale jezeli ewidentnie ona doporowadza Ciebie do takuego stanu, to bez sensu moim zdaniem lykac prochy, aby czuc sie dobrze w obiektywnie wyniszczajacym srodowisku.
    • asfiksja Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:14
      Wielu by ci doradziło wyjazd w Bieszczady celem hodowli owiec. Ale nie ja do nich nie należę (zdecydowanie polecam konie).
      A tak serio to to nie jest sytuacja do naprawy lekami, musisz zmienić bieg wydarzeń z użyciem swojej woli, leki tego nie zrobią (mogą odrobinę pomóc na początku, ale nie za długo).
    • carmela_soprano Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:18
      Miałam tak samo.

      Od kilkunastu lat pracuję na stanowiskach z dużą odpowiedzialnością (typu: gdyby mój team coś spieprzył, to, prócz wściekłych klientów, piszą o nas w gazetach, robią nam naloty kontrole, nakładają kary itd). Kasa to oczywiście jakoś tam wynagradza. Tym niemniej od paru lat nie przesypiałam nocy - około 4 nad ranem zaczynały się pobudki z obsesją, że czegoś nie dopilnowałam, lęki i inne takie. W ciągu ostatnich 5 lat trzy razy próbowałam zmienić miejsce w organizacji. Za każdym razem było obiektywnie okej, ale w mojej głowie było coraz gorzej.
      Wymyśliłam, że zmiana pracy i otoczenia mi zrobi dobrze. Poszłam na parę rozmów na podobne stanowiska. W jednej firmie spodobało mi się na tyle, że jak oddzwonili po 10 minutach, że mnie chcą - zdecydowałam się bez namysłu. Na wypowiedzeniu było mega ekstra. Pierwszy raz od bardzo dawna byłam zrelaksowana i spokojna.
      A potem...
      Pierwsze dwa miesiące po zmianie pracy były absolutnym horrorem, chociaż nowi szefowie robili wszystko, żebym czuła się dobrze. Stany lękowe, trzęsące się ręce, zero koncentracji, zerowa efektywność.
      Po miesiącu wiedziałam, że jestem w rozsypce, umówiłam się do psychiatry. Opowiedziałam mu wszystko i bez większych ceremonii dał mi leki przeciwdepresyjne i przeciwlękowe.
      Gdy wreszcie zaczęły działać (to nie xanax, który ponoć działa instant - potrzebowały kilku tygodni), jak ręką odjął. Z dnia na dzień poczułam wiatr w żaglach. A już byłam gotowa składać wypowiedzenie. Cieszę się, że przetrwałam ten okres. Nowa firma jest fajna i moja robota też jest fajna, umiem ją robić i robię to dobrze, tylko mózg mi próbował wmówić, że jest inaczej.
      • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 13:10
        Dzieki

        Dalo mi do myslenia.
        Chociaz xanaxu sie boje jak diabli.
        Naczytalam sie o koszmarach sennych i myslach samobojczych.

        Melatonina z kolei nie dziala. I tak nie spie.
        Tak, to tez jest takie miejsce ze pisza w gazetach, jak kasa nie trafi tam gdzie trzeba na czas.
        • marta.graca Re: burn-out; depresja 29.05.21, 18:25
          Melatonina jest na sen, jeśli pracujesz na zmiany, a nie jak nie śpisz z nerwów. Zmień lekarza.
        • carmela_soprano Re: burn-out; depresja 29.05.21, 18:59
          Na sen polecam hydroksyzynę na noc, jest bezpieczna, pozwala dotrwać do rana i przy okazji niweluje katar sienny.
          • simply_z Re: burn-out; depresja 29.05.21, 19:04
            czy ty jesteś normalna..? faszerujesz się lekami i jeszcze polecasz to kolejnej osobie? przypomina mi to historię faceta, któey wypalal sie dosłownie w swojej robocie ale brał leki, potem dołączył alkohol do tej mieszanki. Gościa i tak wywalili po paru latach, a tak się spalał dla firmy.
            • carmela_soprano Re: burn-out; depresja 29.05.21, 23:14
              Ty się laska dobrze czujesz?

              Pracować trzeba. Za darmo nikt mi nic nie da. Leki zapisuje lekarz, nie kupi ich bez recepty, więc logiczne, że musi się po nie udać do lekarza, który oceni, czy np nie ma przeciwwskazań do ich brania. Dziewczyna szuka pomocy, więc piszę, co mi pomogło, bo widzę, że jest w podobnej sytuacji. Nie doradzam jej żadnych drastycznych środków - ssri to normalne leki zalecane w chorobie depresyjno-lękowej, którą mam zdiagnozowaną. Hydroksyzynę też mi lekarz kazał brać.

              Z kolei ja czytam te wszystkie teksty typu "weź l4 na dwa tygodnie" i się zastanawiam, ktora z was sobie zdaję sprawę, że to często oznacza 2x taki stres po powrocie niwelujący całkowicie sens odpoczynku. Mi nie pomagało. Leki pomogły. qed.
              • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 30.05.21, 07:43
                Tak bylam juz na jednym dwutygodniowym.
                To nie za bardzo ma sens.
                Rzeczy niezace w tym czasie ogarnial szef (czyli takie ktore nie moga poczekac do jutra). Inne ladnie rosly na kupce na biurku. A potem powrot i lista 10 rzeczy nieorzwiazanych przez jeden yeam i 15 przez drugi.
          • marta.graca Re: burn-out; depresja 29.05.21, 19:13
            Leki na receptę to nie kremy do twarzy, by je komuś polecać! Zwłaszcza, że na każdego mogą działać inaczej. Niedawno był wątek o jednym z leków nasennych, jedne po nim super spały, a inne ścinał z nóg na wiele godzin.
      • forycka Re: burn-out; depresja 29.05.21, 13:19
        Jedziesz dalej na psychotropach?

        carmela_soprano napisała:
        Po miesiącu wiedziałam, że jestem w rozsypce, umówiłam się do psychiatry. Opowi
        > edziałam mu wszystko i bez większych ceremonii dał mi leki przeciwdepresyjne i
        > przeciwlękowe.
        > Gdy wreszcie zaczęły działać (to nie xanax, który ponoć działa instant - potrze
        > bowały kilku tygodni), jak ręką odjął. Z dnia na dzień poczułam wiatr w żaglach
        > . A już byłam gotowa składać wypowiedzenie. Cieszę się, że przetrwałam ten okre
        > s. Nowa firma jest fajna i moja robota też jest fajna, umiem ją robić i robię t
        > o dobrze, tylko mózg mi próbował wmówić, że jest inaczej.
    • zamyslona_ona02 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:25
      Zostałaś mocno zmanipulowana. Rozumiem Cię, bo też miałam taki okres w życiu. Miałam szefa, który stosował takie sztuczki - uwierzyłam, że jestem tak niezastąpiona, że nawet jakby mi nogę urwało to przypięłabym zszywką i przyszła albo chociaż prosiła o operację bez narkozy żeby w trakcie odbierać telefony. Jak szłam na L4 (ciąża zagrożona) to byłam dosłownie chora z wyrzutów sumienia i na początku sporo robiłam w domu, a telefony się urywały. W końcu musiałam przestać i dopiero po kilku miesiącach (!) przestałam się przejmować jak sobie radzą (a oczywiście sobie radzili, bo naprawdę nie ma ludzi niezastąpionych). Jak wróciłam po macierzyńskim byłam w szoku. Zmienił się szef i to było całkiem nowe miejsce. Zero nakręcania i zbędnych emocji - jest praca do wykonania, dzieli zadania, jak gdzieś są braki to robią się zaległości albo przesuwa zadania. Każdy wychodzi do domu i ma swoje życie. Wiem, że to dziwnie brzmi, ale wcześniej wydawało mi się to niemożliwe, bo ciągle było coś do przedyskutowania, jakieś dramaty, bo coś się sypie, nikt sobie z tym nie radzi, musisz to, tamto... Chore. Teraz to naprawdę praca. Idę, wykonuję ją na 100% i wracam. Nie myślę o niej aż do rana kiedy wybieram ciuchy wink
      • joana012 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 13:10
        Pewnie jesteś perfekcjonistką. Odmowa czytania maili w czasie pobytu w szpitalu lub powiedzenie teraz szefowi nie, to nie dla mnie to dbanie o swój dobrostan. Tymczasem bardziej dbasz o to, aby w pracy nie zarzucili ci jakieś braki w umiejętnościach czy chęciach.
        A twój organizm się buntuje, możesz skończyć z nerwicą albo wylewem.
        Grałabym z szefem w otwarte karty, albo przywracają Cię na stare stanowisko albo odchodzisz. Jeśli nie czujesz się absolutnie na siłach to zanim zaczniesz szukać nowej pracy daj sobie kilka mcy na poukładanie wszystkiego w głowie, może chwilowo zwykła fizyczna robota bez takiej karuzeli
    • cosmetic.wipes Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:48
      OJP przecież to tylko praca, a przeżywasz jakby ci rodzinę porwali.
      Jeśli nie pracujesz dla kolumbijskiego kartelu, to zawsze możesz rzucić wypowiedzeniem.
      • fogito Re: burn-out; depresja 29.05.21, 13:37
        Ona sie chyba tak tylko certoli. Jak panna przed ślubem. Chcialaby ale aie boi. Zalezy jej na kasie i pozycji. Boi sie utraty tejze a jednoczesnie nie umie zbalansowac swojego życia i wisi na smyczy u amerykańskiego pracodawcy. Bo chyba tylko tam talie cyrki z mailami do szpitala. No ale tu trzeba wybrac. Albo praca do urzygu albo spokojne zycie bez tego prestiżu najbardziej pożądanego pracownika miesiąca .
        • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 13:45
          fogito napisała:

          albo spokojne zycie bez tego prestiżu najbardziej pożądanego pracow
          > nika miesiąca .

          Nie zalezy mi na prestizu i orderze z kartofla. Pisalam juz to wielokrotnie.
          Cecha ktora mnie gubi to dynamicznosc: raczej mnie slychac i widac. Rzucam sie w oczy, gdzie sie nie pojawie, stad ludzie dochodza do wniosku, ze dam sobie rade i pakuja na mnie cuda wianki.
          • fogito Re: burn-out; depresja 29.05.21, 13:51
            Jiiiz serio? Taka bezwolna jestes? Jakos trudno uwierzyc w ta dynamicznosc skoro wiążą ci na glowe i wykorzystuja az chodzisz po scianach. Moze to nie dynamicznosc tylko latwosc z jaka dajesz aie manipulować otoczeniu pakuje cie w klopoty. Moze wiedza ze nie umiesz odmawiac bo jakos tam probujesz udowodnic ze jestes niezastąpiona.
          • cosmetic.wipes Re: burn-out; depresja 29.05.21, 13:52
            A ty jesteś po lobotomii, że dajesz się bezwolnie przestawiać obcym ludziom?
            • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 13:57
              cosmetic.wipes napisała:

              > A ty jesteś po lobotomii, że dajesz się bezwolnie przestawiać obcym ludziom?

              A jakbys rozegrala sytuacje na moim miejscu?
              • cosmetic.wipes Re: burn-out; depresja 29.05.21, 14:00
                To proste jest - rzucam robotę, która mi nie pasuje.
                Inna rzecz, że ja na twoim miejscu nie będę, bo nie jestem tak dynamiczna, żeby dać się traktować jak krzesło.
              • fogito Re: burn-out; depresja 29.05.21, 14:01
                Zwyczajnie. Gdybym nie chciala przyjac tego stanowiska to bym nie przyjela. Gdyby mnie zmuszali szukalabym innej pracy. Co tu za problem jest? Chyba ze to watek balwochwalczy w stylu jakaż ja jestem zajebista i niezastąpiona.
                • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 14:11
                  W jaki sposob bys nie przyjela?
                  Opisalam jak sie to odbylo.

                  Bylam na tyle dynamiczna, ze powiedzialam, ze mam inne plany na ten rok i prosze raczej o mnie nie myslec. Wyliczylam rozne a,b,c,d czemu nie i jakie widze przeszkody.
                  "To nic, poradzisz sobie".
                  • fogito Re: burn-out; depresja 29.05.21, 14:16
                    Boziu ile ty masz lat. Pracowalm 5 lat w amerykanskiej korporacji. Normalnie szefowi bym powiedziala w sposob stanowczy ze to nie dla mnke opcja. Nie wiem co znaczy dla ciebie dynamicznosc ale ty mi sie w tej sytuacji jawisz jako osoba całkowicie bezwolna.
                  • nuclearwinter Re: burn-out; depresja 29.05.21, 14:18
                    A to nie jest tak, że tobie to pochlebia i łechce ego, że wybierają właśnie ciebie i dlatego nie umiesz odmówić, bo w jakiś sposób tego chcesz? Bo to tak trochę wygląda. Niestety sama widzisz, że skutki są opłakane i chyba niewarte tego twojego wysiłku. Nijak na pracę marzeń nie wygląda miejsce, w którym rzygasz ze stresu, nie śpisz po nocach, jesteś przestawiana z kąta w kąt jak mebel, nie szanuje się twojego czasu wolnego ani choroby, relacje między pracownikami są toksyczne itd. itp.

                    Naprawdę pomyśl nad tą terapią, bo się zajedziesz na śmierć i tyle będziesz mieć z tego wymarzonego życia.
                    • fogito Re: burn-out; depresja 29.05.21, 14:21
                      No dokladnie tak to wyglada. Jakies samouwiebienie w tym jest. Jak tesciowa co wigilie urzadzi na miliard dan a potem na zawal z przemeczenia padnie..
                      • szpil1 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 14:38
                        fogito napisała:

                        > No dokladnie tak to wyglada. Jakies samouwiebienie w tym jest.

                        Zgadzam się. Pławi się w samouwielbieniu i przekonaniu, że nikt jej nie jest w stanie zastapić. A na 99.9% wygląda to tak, że szef znalazł frajerkę co to niby zaprotestuje, ale prędzej się ze.a niż odmówi, a potem będzie zabijała byle tylko wszystko zrobić na czas. A tymczasem gdyby jej zabrakło to w firmie by pewnie tylko uprzątnęli jej biurko rano, a po południu już by nikt o niej nie pamiętał.
                        • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 14:41
                          szpil1 napisała:

                          > fogito napisała:
                          >
                          > > No dokladnie tak to wyglada. Jakies samouwiebienie w tym jest.
                          >
                          > Zgadzam się. Pławi się w samouwielbieniu i przekonaniu, że nikt jej nie jest w
                          > stanie zastapić.

                          Kolezanka z pracy powiedziala mi kiedys, ze ona mi wspolczuje, bo absolutnie nie rozumie czemu zawsze pada na mnie. I naprawde ostatnie czego by chciala to byc w mojej sytuacji.
                          • iuscogens Re: burn-out; depresja 29.05.21, 14:49
                            grzebaniewmozgu napisała:


                            >
                            > Kolezanka z pracy powiedziala mi kiedys, ze ona mi wspolczuje, bo absolutnie ni
                            > e rozumie czemu zawsze pada na mnie. I naprawde ostatnie czego by chciala to by
                            > c w mojej sytuacji.

                            No ja Cię powiem dlaczego. Bo wiedzą, że nie odmówisz. Że będziesz nie spała po nocach, płakala i rzygala, ale nie odmówisz. A że szefostwo jest toksyczne i mobbingujace to wykorzystują to.
                            Zaraz twoje dziecko też nabawi się nerwicy jak dalej będzie oglądać płaczącà/ rzygajaca/ leżącàca w łóżku całymi dniami matkę na straju załamania nerwowego.
                            • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 14:52
                              No ja Cię powiem dlaczego. Bo wiedzą, że nie odmówisz.
                              > na pozycje na ktorej jestem namawiali mnie juz dwa razy. Dwa razy odmowilam. Za trzecim razem przyszli i juz nie rozmawiali czy chce "Dasz sobie rade". Tak - dobrze czytasz, trzy razy przychodzili z ta sama propozycja.
                              • iuscogens Re: burn-out; depresja 29.05.21, 15:09
                                Sorry, ale piszesz jakbyś była w jakiejś sekcie. Zamiast przeżywać ile razy do Ciebie przychodzili, skup się na tym jakie szkody w psychice może mieć twoje dziecko które musi patrzeć na matkę w takim stanie (tym bardziej, że pracujesz online i wszystkie płacze/wymioty i inne uskuteczniasz w domu).
                    • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 14:31
                      nuclearwinter napisała:

                      > A to nie jest tak, że tobie to pochlebia i łechce ego, że wybierają właśnie cie
                      > bie i dlatego nie umiesz odmówić, bo w jakiś sposób tego chcesz?

                      Nie. Wrecz przeciwnie.
                      Jestem wsciekla ze zwykle pada na mnie i koledzy z pracy mi swiadkiem, bo widza ile kosztuje mnie mowienie nie srednio co pol roku.


                      • fogito Re: burn-out; depresja 29.05.21, 14:34
                        Hę?
                      • nuclearwinter Re: burn-out; depresja 29.05.21, 14:40
                        grzebaniewmozgu napisała:

                        > nuclearwinter napisała:
                        >
                        > > A to nie jest tak, że tobie to pochlebia i łechce ego, że wybierają właśn
                        > ie cie
                        > > bie i dlatego nie umiesz odmówić, bo w jakiś sposób tego chcesz?
                        >
                        > Nie. Wrecz przeciwnie.
                        > Jestem wsciekla ze zwykle pada na mnie i koledzy z pracy mi swiadkiem, bo widza
                        > ile kosztuje mnie mowienie nie srednio co pol roku.
                        >
                        >
                        No to nawet tym gorzej. Ratuj się dziewczyno, bo szkoda twojego życia, przecież tak się nie da na dłuższą metę. Uciekaj stamtąd, idź na to L4 odpocząć (tylko bez żadnych maili i telefonów z pracy), i przynajmniej się na spokojnie zastanów nad sobą. Myślę, że bez terapii i nauki asertywności się nie obejdzie.
                      • jedn0raz0w0 Re: burn-out; depresja 30.05.21, 15:49
                        grzebaniewmozgu napisała:

                        > nuclearwinter napisała:
                        >
                        > > A to nie jest tak, że tobie to pochlebia i łechce ego, że wybierają właśn
                        > ie cie
                        > >
                        >
                        > Nie. Wrecz przeciwnie.
                        > Jestem wsciekla ze zwykle pada na mnie i koledzy z pracy mi swiadkiem, bo widza
                        > ile kosztuje mnie mowienie nie srednio co pol roku.
                        >
                        >
                        no to może musisz się udać na jakąś terapię czy inny kurs asertywności, żeby się nauczyć mówić "nie" bez wysiłku, bo tak to rzeczywiście będziesz zawsze osobą pierwszego wyboru do spraw pilnych i niemiłych, po prostu szefowie zawsze pójdą na skróty prosto do ciebie skoro taką markę osobistą sobie chcąc nie chcąc wyrobiłaś. I zresztą to jest też powód żeby zmienić środowisko na takie, w którym się nie dorobiłaś takiej opinii, więc idź na tę rozmowę
                  • cosmetic.wipes Re: burn-out; depresja 29.05.21, 15:44
                    grzebaniewmozgu napisała:

                    > W jaki sposob bys nie przyjela?
                    > Opisalam jak sie to odbylo.


                    Podpisalas dożywotni kontrakt z klauzula kary śmierci?

                    >
                    > Bylam na tyle dynamiczna, ze powiedzialam, ze mam inne plany na ten rok

                    Mogłaś być bardziej dynamiczna i powiedzieć spierdalaj.
                  • fragile_f Re: burn-out; depresja 29.05.21, 17:32
                    >powiedzialam, ze mam inne plany na ten rok i prosze raczej o mnie nie myslec. Wyliczylam rozne a,b,c,d czemu nie i jakie widze przeszkody.
                    "To nic, poradzisz sobie".

                    Nie umiesz odmawiac. Podajac wymowki zapraszasz do ich zbijania argumentami. Rozmowa powinna wygladac tak:

                    - w tym roku jest to niemozliwe
                    - ale abcd!
                    - w tym roku jest to niemozliwe
                    - no aleee xyz!!
                    - w tym roku jest to niemozliwe

                    Etc.
              • afro.ninja Re: burn-out; depresja 29.05.21, 14:01
                Moze idz na kurs z asertywności?
          • iuscogens Re: burn-out; depresja 29.05.21, 14:10
            Hmmmmmm...i teraz jak nie śpisz po nocach, padasz z niewyspania i rzygasz że stresu też jesteś taka dynamiczna i Cię wszędzie widać i słychać??? Nie piszę tego złośliwie, ale czy nie masz jakiegoś ADHD czy czegoś w tym rodzaju? Może po prostu przestań się wyrywać i zacznij mniej gadać/krzyczeć. Dorośli ludzie powinni już trochę umieć opanować swoją "dynamiczność", bo to może być męczące dla otoczenia.
            • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 14:13
              Teraz jak wiesz praca odbywa sie online.
              Nie widac ... czasem slychac. Tyle.
              • fogito Re: burn-out; depresja 29.05.21, 14:17
                No to jak online to czym ty rzygasz. Wylacz komputer po prostu.
              • po-trafie Re: burn-out; depresja 29.05.21, 14:35
                Pisalas, ze masz problemy, z mowieniem „nie” - i to tu widac. Twoim problemem nie jest dynamiczna osobowosc.
                Twoim problemem, jest to, ze jak zespol ma 6 osob za malo, to sie probujesz napiac zeby cos nadgonic, zamiast jasno mowic „nie da sie, jest nas za malo, bedzie zrobione niestety pozniej”.
                Twoj problem, to to, ze o 16 czy tam 17 nie wylaczasz wszystkich sluzbowych powiadomien, maili i komunikatorow, nie wylaczasz telefonu - tylko je odbierasz.
                Szanuj swoj czas, szanuj swoje wolne, pomysl sobie, ze nawet kardiochirurdzy nie sa w pracy 24/7 - a oni doslownie ratuja zycie.
                Wez 2 tygodnie wolnego, i nie odbieraj obsolutnie zadnych wiadomosci z pracy. Zadnych, pracy nie ma, chocby mijaly deadline i dzieci w afryce umieraly.
                Znajdz terapeute w polsce, zdalnie. kogos kto moglby z toba godzine i co drugi dzien siedziec i zacznij z nim rozmawiac online, to kosztuje 120-150 pln za godzine.
                Interview przeloz, skoro i tak rekrutacjr trwaja po 2 lata, to powiedz ze termin odpowiada ci za 2 miesiace. I daj sobie czas zlapac oddech, zaczac spacerowac, patrzec w niebo, spac, gotowac, pielic. Za te 2-4 tygodnie wolnego, odpoczynku od pracy i terapii, sprawdz jak sie czujesz i co myslisz.
                • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 14:39
                  dzieki

                  Rekrytacja do calosci trwa dwa lata.
                  Zmiana stanowisk wewnatrz to maks 2 miesiace


    • lajla.l Re: burn-out; depresja 29.05.21, 14:19
      Jestes wrakiem. Zwolnienie lekarskie.
      Zdrowie ważniejsze niż ściema-kariera, która Cię zniszczy. Zombie wypadają rynku pracy. A zregenerowana po L4 zawsze wrócisz.
      Dr Lajla.
    • alicia033 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 14:29
      Bierz ten Xanax (nie taki diabeł straszny, jak go malują), zepnij się na rozmowę i ląduj w tej swojej wymarzonej Alma Acie. Jak ci sama ta zmiana nie pomoże, to rynek terapii online świetnie się przez covid rozwinąl, bez problemu znajdziesz pomoc.
      • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 14:34
        How come??????
    • beneficia Re: burn-out; depresja 29.05.21, 15:00
      OT: Czy ktoś mi może powiedzieć, do jakiej instytucji rekrutacja trwa 2 LATA, i jak ta rekrutacja przebiega?
      Czemu to musi tak długo trwać?
      • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 16:05
        ONZ,WHO,NATO,EUROPOL,FRONTEX,UNICEF,IMF,- zapewne w każdej z nich-w związku ze specyfiką, rekrutacja wygląda i przebiega nieco inaczej
        • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 16:14
          Czemu to musi tak długo trwać?

          bo im większa i poważniejsza organizacja tym większy burdel tongue_out
          • beneficia Re: burn-out; depresja 29.05.21, 16:21
            W ten argument spokojnie wierzę big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka