joxanna1
01.06.21, 09:10
Czytam tu wątek o korporacjach. I mam taki temat, który chodzi mi po głowie od bardzo dawna. Podzielcie się - czy macie podobne obserwacje, czy może do mnie docierają tylko takie wątki ?
Otóż my tu w Polsce mówimy czasem o "folwarcznym stylu zarządzania". Przypisujemy to każdemu - a to małym firmom, a to dużym. W korporacjach może być ogólnie dobrze, chyba, że polscy managerowie.
Ale potem oglądam sobie np seriale, czy filmy amerykańskie. Czasem, choćby w tle pojawia się jakaś firma - i tak dopiero widzę autorytaryzm, forwarczność (tak, jak to rozumiem), pomiatanie ludźmi. Od dużych firm (np prawniczych, czy jakiś-nowoczesnych) po mniejsze, wszędzie funkcjonuje prawo feudalne: liczy się wyłącznie zdanie właściciela (co zasadniczo, nie dziwi), ale nie ma żadnych rozwiązań typu: kodeks pracy, albo chociaż szacunek dla pracownika, czy traktowanie go jako człowieka, a nie maszyny, kompletnie nie ma liczenia się z jego czasem, prawa do prywatnego czasu. Nagdodziny w środku nocy - standard.
Potem przypominam sobie historie znajomych z korporacji - właśnie amerykańskie chyba najgorzej mi tu wypadają (np pewien bank i pewna firma IT), w których w ogóle nie ma liczenia się z pracownikami.
Znajomy jakiś czas temu przeniósł się do USA - pracuje w bliźniaczej firmie do mojej, na stanowisku kierowniczym (robi dokładnie to samo co w Polsce) i sam się dziwi jak to funkcjonuje. Mówi, że bardzo dużo zadań zleca "niżej" - ale ludzie, którym zleca nigdy nie protestują. NIgdy nie usłyszał: nie dam rady, jestem zarobiony, w tym tygodniu nie mogę zostać dłużej. Pracownicy boją się cokolwiek powiedzieć i biorą na siebie wszystko, chociaż to nie jest możliwe do zrobienia dobrze.
Jak to jest z tymi hamerykańskimi firmami?
Dużo mam kontaktu z firmami poza Polską - jestem ich podwykonawcą, albo oni moimi. W Europie, czy Turcji - pracujemy podobnie. Ale Amerykanie mnie zadziwiają. I jeśli myślę "folwarczność" to właśnie USA mi się kojarzy.
Jak Wy to widzicie?