Zwykle nie mam takiego problemu.
A dziś... lepiej nie mówić.
Trudne dwa tygodnie miałam i do tego dużo pracy. I dziś tę pracę wreszcie skończę... o ile się za nią wezmę! Tymczasem robię wszytko, żeby nie pracować i dodatkowo mam poczucie, jakby to było poza moją kontrolą, choć nie jest.
I jeszcze chwilę temu po raz kolejny na przestrzeni tych dwóch tygodni ktoś mnie wkurzył i tym trudniej mi się skupić.
Jak sobie radzicie z czymś takim?
Nie, nie mam deadline'u. Po prostu chcę mieć robotę z głowy i zająć się myśleniem o wakacjach