pudelkowicz
16.08.21, 17:58
Chłopak prawie 17 lat, idzie na siłownię plenerową. Obok jest plac zabaw, gdzie przychodzą 3 dziewczynki ok. 9-11 lat. Chłopak patrzy na dziewczynki. Dziewczynki czują strach i idą do domu, wpadają w lekką histerię i z emocjami opowiadają ojcu, że ktoś je obserwował. Ojciec wyskakuje z domu i zaczyna gonić chłopaka, który wraca do domu. Chłopak jest niepełnosprawny, ma autyzm, nie wie co się dzieje i zaczyna uciekać. Facet go goni, powala na ziemię, szarpią się. Po chwili chłopak się uspokaja, ojciec dziewczynki zaprowadza go na teren osiedla, ochrona dzwoni na policję. Chłopak dzwoni to matki, żeby do niego przyjechała. Zbierają się dorośli, dzieci - czekają na przyjazd matki i policji. Po przyjeżdzie matka słyszy od tłumu, że syn dziewczynki zaczepiał, ganiał, coś gadał. Przyjeżdża policja pyta dziewczynek co się stało: przyszły na plac, chłopak się huśtał, ustąpił im miejsce, poszedł ćwiczyć na siłownie i się patrzył. Nic nie mówią, że je zaczepiał lub w innych sposób niewłaściwie się zachowywał, tylko patrzył. Policja wszystkich spisuje, poucza matkę, że ma bardziej zwracać uwagę na zachowanie syna.
Ten chłopak to mój syn. Z jednej strony rozumiem ojca dziewczynki, bo syn wygląda na dorosłego faceta, a tyle się słyszy o pedofilach itp., ale z drugiej strony bardzo się o niego boję, bo jemu w stresie można wmówić wiele rzeczy, on nie potrafi się obronić. Nie wiem jak mu pomóc.