piataziuta
17.08.21, 16:53
Gdzie się nie obrócę, ktoś kaszle, smarka, charczy i kicha - zarówno w pracy, wśród znajomych, jak i na zwykłych zakupach w Lidlu.
U jednego znajomego wnuczka na kwarantannie razem z całą kolonijną grupą.
U znajomej fryzjerki dziecko nie przeszło testu na kowid przy wyjeździe na wakacje.
Kolejny znajomy po wakacjach, właśnie się samozwańczo izoluje, bo coś mu siadło na zatoki.
A według danych dziennie tylko 100-200 osób zakażonych.
Czy to możliwe, że wszyscy optymistycznie sobie przyjmują "to tylko przeziębienie" i się nie testują, bo duża część z nich jest zaszczepiona?
Ostatnio z takim zasięgiem "jakichś infekcji" wokół siebie, miałam do czynienia w marcu.