katriel
31.08.21, 23:41
Mam tam rodzinę, mój mąż też ma. Zrobiliśmy sobie w zeszłym tygodniu objazdówkę, odwiedzając kilka domów i w sumie chyba kilkanaście osób z różnych pokoleń. To oczywiście nie jest żadna reprezentatywna próbka, ale jeśli ktoś jest ciekaw obserwacji, poniżej opisuję.
Najstarsi (pokolenie moich rodziców, 60 i więcej lat) chwalą rząd tak samo jak do tej pory. Uważają że program socjalny PiSu jest świetny i że to bardzo dobrze, że nasz rząd chroni nas przed zepsuciem moralnym płynącym z propagowania ideologii LGBT. Wszyscy są zaszczepieni i pilnie przestrzegają obowiązujących obostrzeń.
Młodsi (moje pokolenie, 40- i 50-latki) mówią głośno, że stracili zaufanie do rządu (jeszcze rok czy dwa temu mieli poglądy takie jak ich rodzice). Główne punkty narzekania to funkcjonowanie oświaty i służby zdrowia. Nie szczepią się; uważają że covid jest groźny głównie dla osób starszych, a oni przecież jeszcze nie są starsi, a poza tym szczepionki są niewystarczająco przebadane, więc wolą nie ryzykować. Noszą maseczki i chronią się (np. zachowując dystans) na tyle, na ile da się to zrobić nie rezygnując z normalnego życia.
Jakie ma poglądy pokolenie naszych dzieci, to nie wiem. Z nimi najmniej miałam kontaktu, a ci których spotkałam i tak nie byli zainteresowani rozmową ani o polityce, ani o pandemii. Starają się żyć jakby covida nie było. Szczepionki się nie boją, ale zupełnie im na niej nie zależy. Główny temat rozmyślań: "czy znajdę pracę", ewentualnie w wersji "czy po studiach znajdę lepszą pracę niż rozwożenie pizzy".