Dodaj do ulubionych

taka sytuacja

07.09.21, 12:07
Podczytuje wątki od lat i na fali wątków o macochach/pasierbicach chciałabym zapytać Was o zdanie na temat mojej (a więc nie teoretycznej) sytuacji. Ostatnio powiedziałam partnerowi (jesteśmy razem 3 lata), że nie chce aby zaczął przyprowadzać swoje dzieci do naszego do domu. Do tej pory spotykał się z nimi w innym miejscu i chce by tak zostało. Wychowuje dwójkę swoich dzieci, jestem tym wykończona bo lwia część obowiązków spoczywa na mnie (tata mieszka daleko). W kilka dni w miesiącu kiedy są u taty chce być po prostu sama w domu i odpocząć. Relacje z dziećmi partnera b.trudne, mimo moich starań matka dzieci nastawiała je przeciwko mnie, także ja też się już poddałam (mam zbyt dużo własnych problemów na głowie żeby sobie jeszcze dokładać kolejne). Dom jest w 90% mój. Czy jestem wredna, że nie zgadzam się na przyprowadzanie jego dzieci do domu? Mam wyrzuty sumienia ale z drugiej strony włącza mi się instynkt samozachowawczy, który nakazuje oszczędzać sobie kolejnych problemów/zmartwień.
Obserwuj wątek
    • mama-ola Re: taka sytuacja 07.09.21, 12:17
      Z tego, co piszesz, ani Tobie dzieci partnera nie są do szczęścia potrzebne, ani Ty im. W grę wchodzi też to, że ich biologiczna matka sobie żadnego zaprzyjaźniania między Wami nie życzy. Oszczędzenie sobie tej znajomości to dobry pomysł; najlepszy w tej sytuacji.
    • madame_edith Re: taka sytuacja 07.09.21, 12:17
      No niestety powiedziałaś A, trzeba powiedzieć B. W związkach tego typu „wszystkie dzieci nasze są”. Nie chciałabym być z człowiekiem, który sobie nie życzy moich dzieci, wszak chyba wiedziałaś, że są na świecie. Ehhhh
      • mama-ola Re: taka sytuacja 07.09.21, 12:21
        > Nie chciałabym być z człowiekiem, który sobie nie życzy moich dzieci

        Jemu to niekoniecznie przeszkadza. A jego byłej zonie przeszkadzałoby wręcz coś odwrotnego (macocha o ludzkich cechach).
      • araceli Re: taka sytuacja 07.09.21, 12:27
        lauren6 napisała:
        > Jeżeli facet sam nie ogarnia swoich dzieci i angażuje Cię w ich obsługę to bard
        > zo dobrze zrobiłaś.

        Napisała, że spotyka się z dziećmi poza domem. Ona ma dość zajmowania się swoimi - jak jej są u ojca to chce mieć w domu spokój.
      • 3-mamuska Re: taka sytuacja 07.09.21, 16:56
        lauren6 napisała:

        > Jeżeli facet sam nie ogarnia swoich dzieci i angażuje Cię w ich obsługę to bard
        > zo dobrze zrobiłaś.


        Ona się jego dziećmi nie zajmuje , egoistycznie bo partner jej dziećmi już tak.
    • hiacynta.bukiet123 Re: taka sytuacja 07.09.21, 12:22
      Zakończyłabym związek z osobą, która nie zyczy sobie obecności moich dzieci w naszym domu. A przepraszam, przecież dom nie jest "wasz", tylko 90% twoje, 10% jego. Tym bardziej bym zakonczyła, nie znoszę takiego wyliczania i wypominania własności.
    • pyza-wedrowniczka Re: taka sytuacja 07.09.21, 12:26
      Jeśli mieszkacie razem, to nie wyobrażam sobie, że partner nie może zapraszać do siebie swoich dzieci. Tak - do siebie. Bo w związku, nawet jeśli dom jest formalnie twój, to jednak mentalnie jest wspólny.
    • ursula.iguaran Re: taka sytuacja 07.09.21, 12:35
      Czy masz prawo zabronić mężowi zapraszania dzieci do siebie? - nie masz prawa, niezależnie od tego jaka część domu jest Twoją własnością, tak się nie postepuje w zdrowych związkach.

      Czy masz prawo chcieć w dni kiedy Twoje dzieci są out, nie oglądać partnera dzieci? - Tak, masz prawo. To jest tylko kwestia do dogadania. Niech partner zaprasza dzieci wtedy kiedy Twoje też są w domu. A czas bez dzieci niech będzie czasem odpoczynku dla Was obojga i tylko dla was.
    • ritual2019 Re: taka sytuacja 07.09.21, 12:43
      A jakie ma znaczenie w jakim procencie dom jest twoj? Mieszkacie razem, tworzycie zwiazek. Czy masz prawo nie chciec widziec jego dzieci w domu? Masz, oczywiscie ale musisz liczyc sie z tym ze on w takich okolicznosciach moze odejsc i bedzie to jak najbardziej sensowny powod. Natomiast czas kiedy twoich dzieci nie ma w domu warto wykorzystac dla siebie a takze dla was jako pary wiec uzgodnic z partnerem zeby to byl czas tylko dla was.
    • krypteia Re: taka sytuacja 07.09.21, 13:01
      Moja droga to są konsekwencje związku z dzieciatym. A tak w ogóle to wszystkim które zastanawiają się nad przygarnięciem misia z drobiazgiem polecam lekturę forum Macochy (o ile jest istnieje). Bardzo ciekawe historie można przeczytać, takie życiowe.
      • jestemtunachwile Re: taka sytuacja 07.09.21, 13:56
        Przepraszam za braki końcówek, okropny nawyk pisania bez polskich znaków. Co do pomysłu żeby spędzać czas z wszystkimi dziećmi na raz to niestety nie wypali. Raz że dzieci niezbyt się lubią, różny wiek, zainteresowania plus negatywne nastawienie robią swoje. Dwa nie jest możliwe skoordynowanie grafiku, prośby partnera o zmianę godzin/dni nie zostaną wysłuchane przez matkę. Trzy lokalowe za mała powierzchnia aby każde dziecko czuło się dobrze. Cztery nie chce żeby moje dzieci widziały jak dzieci partnera odnoszą się do mnie, jak traktuja mnie jak powietrze czy sa niemile a partner nie jest w stanie wyegzekwować od nich poprawnego zachowania względem mnie (są pod zbyt silnym wpływem matki). Co do własności domu wspomniałam o tym tylko z jednego prostego powodu. Gdyby dom był 50/50 miałabym pieniądze żeby kupić sobie kawalerkę która mogłaby być miejscem do którego mogłabym się ewakuować na czas ich pobytu w domu.
      • igge Re: taka sytuacja 07.09.21, 17:33
        Dokładnie.
        I jeszcze nie rozumiem co to znaczy, że partnera autorki denerwują dzieci. Tzn jej dzieci. Rozumiem, że młodsze niż jego własne. Jak nie lubi dzieci to jakim cudem ma aż 4 w zasadzie pod opieką?
        Dzieciom ( wszystkim) nie zazdroszczęuncertain
        Autorce w sumie teżuncertain

    • iwles Re: taka sytuacja 07.09.21, 13:52

      Jest jeszcze nadzieja, że ich matka nie pozwoli ojcu dzieci na widywanie ich w twojej obecności.

      A ojciec widuje dzieci całoweekendowo? to jak to teraz wygląda? Gdzie dzieci w te weekendy śpią ?
      • m_incubo Re: taka sytuacja 07.09.21, 16:58
        iwles napisała:

        >
        > Jest jeszcze nadzieja, że ich matka nie pozwoli ojcu dzieci na widywanie ich w
        > twojej obecności.
        >

        Ale kto ma taką nadzieję? Ty?
        Matka dzieci ma guano do gadania w sprawie obecności autorki gdziekolwiek, a już na pewno w jej własnym domu.
        I absolutnie nie może zabronić ojcu widywania się z dziećmi, bo jej jego nowa kobita nie pasuje, skąd się urwałaś?
    • jestemtunachwile Re: taka sytuacja 07.09.21, 15:54
      Przeklejam bo chyba w złym miejscu odpowiedziałam -
      Przepraszam za braki końcówek/literówki, okropny nawyk pisania bez polskich znaków. Co do pomysłu żeby spędzać czas z wszystkimi dziećmi na raz to niestety nie wypali. Raz że dzieci niezbyt się lubią, różny wiek, zainteresowania plus negatywne nastawienie robią swoje. Dwa nie jest możliwe skoordynowanie grafiku, prośby partnera o zmianę godzin/dni nie zostaną wysłuchane przez matkę. Trzy lokalowe za mała powierzchnia aby każde dziecko czuło się dobrze. Cztery nie chce żeby moje dzieci widziały jak dzieci partnera odnoszą się do mnie, jak traktują mnie jak powietrze czy są niemiłe a partner nie jest w stanie wyegzekwować od nich poprawnego zachowania względem mnie (są pod zbyt silnym wpływem matki). Co do własności domu wspomniałam o tym tylko z jednego prostego powodu. Gdyby dom był 50/50 miałabym pieniądze żeby kupić sobie kawalerkę, która mogłaby być miejscem, do którego mogłabym się ewakuować na czas ich pobytu w domu.
      • jestemtunachwile Re: taka sytuacja 07.09.21, 16:33
        Z tym 24 na 24 to tez przesadza. Partnera zwykle nie ma od rana do wieczora, moje dzieciaki widuje w przelocie, rzadko do nich cokolwiek mówi, zwykle siedzi w swoim pokoju. Nie zostaje z nimi sam i nie spędzamy też raczej wspólnie z dziećmi czasu (tylko we dwoje). Choć oczywiście wiem że moje dzieci go często denerwują ale bardziej przez swoje wybryki/głośne zabawy. Natomiast moje dzieciaki za nim przepadają od pierwszego spotkania i to jest niestety zasadnicza różnica. sad
        • pyza-wedrowniczka Re: taka sytuacja 07.09.21, 16:39
          Jak czytam to powyżej to zastanawiam się, czy wy jesteście razem na poważnie.
          Nie rozmawiacie wzajemnie ze swoimi dziecmi (ty z jego on z twoimi), nie spędzacie czasu razem, partner siedzi w pokoju jak jest w domu. Co robicie wspólnie? We dwoje i jako rodzina z dziećmi?
          • jestemtunachwile Re: taka sytuacja 07.09.21, 16:50
            Z dziećmi jak widać niewiele, były tylko krótkie wakacje (6 dni) ja, on i moje dzieci. Kiedyś 2 lata temu miałam wiele pięknych wizji czasu spędzania jako rodzina z dziećmi. Były wspólne wakacje z 4ka dzieci, jakieś wycieczki jednodniowe itd. No ale po kilku kwasach, przykrych komentarzach ze strony jego dziecka odeszła ochota zarówno mnie jak i partnerowi. Sam zaproponował wakacje tylko z moimi. Oprócz tego on miał jeszcze 2 tygodnie tylko ze swoimi a ja ze swoimi, więc dzieci nie nikt nie zaniedbał. My dla nas dwoje staramy się wyrywać jakieś okruchy kiedy dzieci śpią, jakiś przedłużony weekend itd. Szczerze to spędzamy ze sobą mniej czasu niż gdy mieszkaliśmy osobno, dlatego czasem marze o powrocie do tamtego czasu randkowania kiedy każde spotkanie celebrowaliśmy. Życie byłoby prostsze i problemów mniej...
            • ritual2019 Re: taka sytuacja 08.09.21, 10:00
              jestemtunachwile napisał(a):

              > Z dziećmi jak widać niewiele, były tylko krótkie wakacje (6 dni) ja, on i moje
              > dzieci. Kiedyś 2 lata temu miałam wiele pięknych wizji czasu spędzania jako rod
              > zina z dziećmi.

              Wizje to jedno a reality to drugie. Z dziecmi kazdy zwiazek jest trudniejszy niestety, tylko z biologicznymi takze.
              Z tego co napisalas to wy w ogole nie spedzacie czasu jaki rodzina nawet z twoimi dziecmi wiec trudno zbudowac jakiekolwiek relacje.
        • aankaa Re: taka sytuacja 07.09.21, 16:43
          pan mieszka z Tobą bo Twoje dzieciaki za nim przepadają ? Bo nie widzę żadnego wspólnego życia. Zastanów się nad niezobowiązującym seksem poza domem wink zniknie problem wizyt jego dzieci
        • 3-mamuska Re: taka sytuacja 07.09.21, 17:01
          jestemtunachwile napisał(a):

          > Z tym 24 na 24 to tez przesadza. Partnera zwykle nie ma od rana do wieczora, mo
          > je dzieciaki widuje w przelocie, rzadko do nich cokolwiek mówi, zwykle siedzi w
          > swoim pokoju. Nie zostaje z nimi sam i nie spędzamy też raczej wspólnie z dzie
          > ćmi czasu (tylko we dwoje). Choć oczywiście wiem że moje dzieci go często dener
          > wują ale bardziej przez swoje wybryki/głośne zabawy. Natomiast moje dzieciaki z
          > a nim przepadają od pierwszego spotkania i to jest niestety zasadnicza różnica.
          > sad



          A nie pomyślałaś czemu tak jest?
          Ze to konsekwencję tego ze ty do jego dzieci odnosisz się jeszcze gorzej. Nie chcesz ich wpuścić za próg?
          Jak maja za nim przepadać (kłamiesz) skoro niemal ich nie widujesz.
          • iwles Re: taka sytuacja 07.09.21, 18:29
            3-mamuska napisała:


            >
            > A nie pomyślałaś czemu tak jest?
            > Ze to konsekwencję tego ze ty do jego dzieci odnosisz się jeszcze gorzej. Nie c
            > hcesz ich wpuścić za próg?


            Jeżeli facet odgrywa się na dzieciach, to jest większym idiotą, niż myślałam. Do odstrzalu.


            > Jak maja za nim przepadać (kłamiesz) skoro niemal ich nie widujesz.

            ??? Możesz jasniej? Bo nie rozumiem, co napisałaś.
            • 3-mamuska Re: taka sytuacja 07.09.21, 23:59
              iwles napisała:

              > 3-mamuska napisała:
              >
              >
              > >
              > > A nie pomyślałaś czemu tak jest?
              > > Ze to konsekwencję tego ze ty do jego dzieci odnosisz się jeszcze gorzej.
              > Nie c
              > > hcesz ich wpuścić za próg?
              >
              >
              > Jeżeli facet odgrywa się na dzieciach, to jest większym idiotą, niż myślałam. D
              > o odstrzalu.

              Pan jest idiota twierdzisz czytając jak pan zachowuje się wobec dzieci.
              >
              > > Jak maja za nim przepadać (kłamiesz) skoro niemal ich nie widujesz.
              >
              > ??? Możesz jasniej? Bo nie rozumiem, co napisałaś.
              >
              >

              A jednocześnie nie rozumiesz ze pan niemal się u nie rozmawia z dziećmi a dzieci za nim przypadają?
              Przecież nie mogła za nim przedkładać jak ma je gdzieś.
              Uważam ze pani kłamie aby wybielać siebie i swoje dzieciaczki ze niby takie grzeczne kochające pana, a jego to potwory z piekła rodem.
              Jakiś powód musi być skoro pan jej dzieci unika.

              Pani to egoista tylko randek chce wyjść bez wspólnego życia.
    • feliz_madre Re: taka sytuacja 07.09.21, 16:49
      Mam sąsiadkę, w dokładnie takiej sytuacji jak ex Twojego partnera.
      Dziewczyna ma 2 dzieci, jej ex ma zabierać dzieci na co drugi weekend, pół ferii, pół wakacji i naprzemiennie święta. Oraz ma 1 popołudnie w tygodniu z dziećmi. Ex zamieszkał u swojej nowej dziewczyny, która ma dwoje własnych dzieci i nie zgadza się, aby partner przyprowadzał do jej domu swoje dzieci. Efekt jest taki, że kolo nie ma gdzie się za bardzo podziać z tymi dziećmi i przy słabej pogodzie albo łazi z nimi po centrach handlowych, albo siedzą w samochodzie. Te popołudnia raz w tygodniu od razu wypadły z kalendarza, bo dzieci musiały odrabiać lekcje - i choć ojciec początkowo chciał, to gdzie? Na ławce w parku? Na weekendy je zabiera, ale na noc odstawia - co jest słabe, bo matka dzieci nie może w zasadzie nigdzie bez dzieci wyjechać.
      Święta też słabo - bo jego laska nie chce patchworkowej rodziny i koleś zabiera dzieci na święta do swoich rodziców, co może nie jest takie złe, ale wiadomo - to nie to samo.

      Także tak to wygląda z tej drugiej strony.
      • pyza-wedrowniczka Re: taka sytuacja 07.09.21, 16:54
        Nie wróżę takiemu związkowi zbytniego sukcesu. Niestety, ale jak się bierze faceta z dziećmi to trzeba się z tym pogodzić, że te dzieci są nieodłącznym elementem jego życia. Nie jest to czasami łatwe, bo wiadomo, że dzieciaki bywają różne, ale jak się nie chce "obcych" dzieci, to się bierze takiego faceta, co ich nie ma.
        • kocynder Re: taka sytuacja 07.09.21, 20:46
          "jak się bierze faceta z dziećmi to trzeba się z tym pogodzić, że te dzieci są nieodłącznym elementem jego życia". Wcale nie zawsze, niestety. Znam co najmniej kilka przypadków, gdzie "tatuś" rozwodząc się z "mamusią" rozwiódł się tez z dziećmi, więc jego nowa laska jak najbardziej nie miała problemu z jego przychówkiem. Ba, znam nawet przypadek, moim zdaniem kuriozalny: Pan z pierwszą żoną miał syna, po czym się rozwiódł i poślubił drugą żonę. W trakcie tego (drugiego) małżeństwa pierwsza żona zmarła, więc syn trafił do domu ojca i macochy. Gdy ów syn miał chyba dwanaście czy trzynaście lat - pan tatuś się zakochał w dwudziestoletniej piękności i rozwiódł z żoną nr 2 (by poślubić nr 3). Przy czym owa dwudziestoletnia piękność od razu oznajmiła, że żadnych dzieci, bo ona dzieci nie lubi. Więc pan "rozwiódł się" również z synem, którego bezmyślnie zostawił z ex żoną nr 2. Szczęśliwie dla chłopca to dobra kobieta była i dziecko krzywdy nie miało, na ile to możliwe w takich okolicznościach...
          • angazetka Re: taka sytuacja 07.09.21, 22:16
            > Znam co najmniej kilka przypadków, gdzie "tatuś" rozwodząc się z "mamusią" rozwiódł się tez z dziećmi, więc jego nowa laska jak najbardziej nie miała problemu z jego przychówkiem

            Taki pan byłby u mnie skreślony w przedbiegach, mało co mnie tak brzydzi, jak rozwód z własnymi dziećmi.
            • kocynder Re: taka sytuacja 07.09.21, 22:38
              A zauważę nieśmiało, że żaden z nich nie jest do mnie przynależny. Mój się nie rozwodził ani z żoną ani z dziećmi, żonę ma jak dotąd jedną (mnie) i z tego co wiem nie zamierza wymieniać na inny model. Nawet twierdzi, że ciągle kocha. wink I owszem, pan "rozwodzący się" z dziećmi to dla mnie coś obrzydliwego. Coś jak takie małe zielone liszki, które obgryzają liście moich róż. Nie wiem co to za robactwo, ale z serca nienawidzę. I tak, taki postępek jest dla mnie powodem do "wykluczenia towarzyskiego" pana rozwodnika. Nie zostawienie żony, bo bywa, że się ludzie nie dopasują i czasem dla dobra wszystkich rozstać się powinni, ale za porzucenie dzieci.
    • 3-mamuska Re: taka sytuacja 07.09.21, 16:54
      A czyli twój parter musi znosić a on nie może przyprowadzić swoich.

      Nie napisze ci co o tobie myśle bo i tak wytną.
      Mam nadzieje ze parter cię zostawi.
      Bo w sumie po co mu baba które nie bierze pod uwagę jego potrzeb?
      Ma płacić wychować twoje i się nimi zajmować ,ale jego dzieci wara. 🤬
      • megwhite25 Re: taka sytuacja 08.09.21, 14:07
        Przeczytałaś wszystkie posty?bo się chyba przedwcześnie rzucasz . Partner siedzi sam w pokoju jak jest w domu ,praktycznie nie rozmawia z jej dziećmi , nie ma go od rana do wieczora. Nie wychowuje jej dzieci.
        Dla mnie to jakiś dziwaczny związek.
    • tt-tka Re: taka sytuacja 07.09.21, 18:44
      Ciekawe, czy jestes swiadoma tego, ze gdyby z eks twojego partnera cos sie stalo (szpital, nie daj buku zgon) - to on te dzieci bedzie mial na dlugo lub na stale ? I co wtedy ?

      PS tak, jestes wredna
      a partner glupi lub bezjajeczny
    • hrabina_niczyja Re: taka sytuacja 08.09.21, 02:02
      Wiesz 7 lat temu poznałam bardzo przystojnego pana. Pan miał córkę, która zabierał co 2 weekend, a w zasadzie piątek, sobota, niedziela i poniedziałek rano plus tydzień ferii i miesiąc wakacji. Pan mi się bardzo podobał, bardzo, ale nie miał mieszkania i wynajmował mieszkanie z kolegami. I ja sobie pomyślałam, że ta dziewczynka będzie w tym moim domu kupę czasu i na ten czas będę musiała oddawać jej swoją sypialnie, udostępniać szafę itd. I jednak mnie to przerosło, bo ja lubię żyć wygodnie dlatego też z Panem znajomości nie kontynuowałam.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka