jestemtunachwile
07.09.21, 12:07
Podczytuje wątki od lat i na fali wątków o macochach/pasierbicach chciałabym zapytać Was o zdanie na temat mojej (a więc nie teoretycznej) sytuacji. Ostatnio powiedziałam partnerowi (jesteśmy razem 3 lata), że nie chce aby zaczął przyprowadzać swoje dzieci do naszego do domu. Do tej pory spotykał się z nimi w innym miejscu i chce by tak zostało. Wychowuje dwójkę swoich dzieci, jestem tym wykończona bo lwia część obowiązków spoczywa na mnie (tata mieszka daleko). W kilka dni w miesiącu kiedy są u taty chce być po prostu sama w domu i odpocząć. Relacje z dziećmi partnera b.trudne, mimo moich starań matka dzieci nastawiała je przeciwko mnie, także ja też się już poddałam (mam zbyt dużo własnych problemów na głowie żeby sobie jeszcze dokładać kolejne). Dom jest w 90% mój. Czy jestem wredna, że nie zgadzam się na przyprowadzanie jego dzieci do domu? Mam wyrzuty sumienia ale z drugiej strony włącza mi się instynkt samozachowawczy, który nakazuje oszczędzać sobie kolejnych problemów/zmartwień.