zadaleko333
10.09.21, 11:04
Nie wiem jak sobie poradzić z zauroczeniem (?), czuję się jak nastolatka.
Po kolei.
Mam kolegę w pracy, on jest wolny, ja jestem mężatką z dzieckiem.
Ogólnie przez długi czas nasze relacje były tylko i wyłącznie zawodowe, nie mieliśmy specjalnie ze sobą kontaktu ze względu na fakt, że dołączył do nas w zeszłym roku, cały czas pracowaliśmy zdalnie, nie znałam go.
Do biura wróciliśmy kilka miesięcy temu, z początku traktowałam go jako kolegę, w końcu zaczął mi się podobać.
Często zagadywał mnie, lekko flirtował, ale nie przekraczał granic. To była taka niewinna zabawa, ot, umilanie czasu w biurze.
Kilka tygodni temu mieliśmy grubą imprezę firmową, wystawną. Był alko, tańce i trochę popłyneliśmy. Taniec, rozmowy, patrzenie w oczy, muskanie talii w końcu pocałunek na pożegnanie, niewinny, ale wciąż.
Od tamtej pory mieliśmy ograniczony kontakt ze względu na pewne obowiązki zawodowe, nie widzieliśmy się długo, tylko przelotnie w biurze.
Nie rozmawialiśmy na ten temat, nie rozmawiamy prywatnie poprzez żadne social media.
A ja płonę wewnętrznie, nie mogę tego zapomnieć.
Kocham męża, jesteśmy razem lata, nie da się ukryć, że wkradła się do nas rutyna. Nie okazuje mi ostatnio zbyt dużo uczuć na codzien, życie seksualne jest w normie, zawsze bylo udane.
Zauroczyłam się jak głupia, wiem, że to pewnie standardowa historia, ale nie wiem jak sobie poradzić.