troompka
18.11.21, 09:01
a w zasadzie z wlascicielem obiektu, ktory zarezerwowalam. Przez 2 dni wisiala oferta, podejrzanie tania w stosunku do innych, ale uznalam, ze to dlatego iz nie ma zadnych opinii-nowa oferta na bookingu wiec w 3 dniu ja zarezerwowalam. Przyszlo potwierdzenie, potem wymienialam korespondencje z wlascicielem odnosnie pory przyjazdu i wszystko cacy. Wczoraj, po tygodniu od rezerwacji pan mi pisze, ze on sie pomylil, ze wystawil niewlasciwa kwote i prosi, abysmy zrezygnowali z naszej rezerwacji. Jako, ze pasuje mi i miejsce i sam obiekt pisze do niego, jaka kwote by wystawil bez pomylki, a ten mi odp. 100% wieksza. Wkurzylam sie, bo w tej chwili zostaly juz same drogie oferty, te ktore mialam w polubionych o zblizonym standarcie i tylko nieco wyzszej kwocie od zamowionego, juz sa zarezerwowane. Niby prosba jest w uprzejmym tonie, ale obawiam sie, ze jesli jej nie zrealizujemy, to albo na miejscu okaze sie ze nie mamy zadnego apartamentu, albo w jakis inny sposob utrudni nam zycie. Czy ja sie moge jakos zabezpieczyc, w sensie czy np. booking za cos odpowiada? czy dla swietego spokoju zrezygnowac, bo to tylko poczatek klopotow? Dzis obiecalam dac odpowiedz - para, z ktora jedziemy proponuje aby na miejscu doplacic mu 50% wiecej, zeby nie rezygnowac. A co dziwne w sumie-facet pousuwal wszystkie oferty jakie dotychczas widnialy na inne terminy, tak jakby w ogole tego obiektu nie bylo.